Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

GDPR vel RODO, czyli wielka ambiwalencja uczuć

Posted by Marucha w dniu 2018-05-26 (sobota)

Znany dowcip na temat tego czym jest ambiwalencja uczuć przedstawia ten stan jako taki obrazek. Znienawidzona teściowa lecąca w przepaść twoim nowym Porsche 911 i właśnie czymś takim jest RODO vel GDPR, czyli dyrektywa UE na temat danych osobowych.

Koszmar już trwa i chyba każdy doświadczył rekordowej ilości spamu. To niewątpliwie wielki sukces w walce o prywatność wygenerować tak ogromną ilość dokumentów i zmusić do stosowania praktyk, które denerwują normalnych użytkowników.

Na czym zatem polega ambiwalencja uczuć w przypadku tego nowego prawa? Z jednej strony ochrona danych osobowych to coś bardzo ważnego. Tylko dla zdecydowanej większości społeczeństwa jest to dziedzina zupełnie nieznana. Ile osób może zrozumieć na czym polega technologia plików cookie? Jak wiele osób zrozumie czym są technologie Big Data umożliwiające przetwarzanie dużych ilości danych w celu targetowania i profilowania?

Prawda jest taka, że większość ludzi i tak będzie udzielać zgód na wykorzystanie swoich danych osobowych w sposób przypadkowy, oganiając się od głupkowatych wyskakujących okienek na stronach internetowych, które po prostu muszą być pokazywane ze względu na restrykcyjne prawo.

Nie można wykluczyć, że celem wdrożenia dyrektywy unijnej GDPR zwanej w Polsce RODO, nie jest wcale ochrona danych osobowych, tylko nałożenie dodatkowych obciążeń na gospodarkę europejską, co pozwoli na osiągnięcie szalonego celu w postaci zerowego wzrostu gospodarczego, co ma nam rzekomo zapewnić zrównoważony rozwój.

Zerowy wzrost to pogląd głoszący konieczność powstrzymania lub ograniczenia wzrostu gospodarczego, gdyż jest on równoznaczny z zagładą środowiska naturalnego, przez co pośrednio stanowi zagrożenie dla istnienia samego człowieka. Wyznawcy tej dziwacznej teorii rządzą nami z Brukseli i właśnie sprezentowano nam prawo, które uczyni nasze życie nieco żałosnym.

RODO dotknie nas wszystkich na wielu płaszczyznach. Utrudni korzystanie z Internetu, narzuci duże koszty na firmy, koszty których nikt nie szacuje, a z pewnością w skali Polski sięgną wielu miliardów złotych. To niewątpliwie cios dla gospodarki.

Z drugiej jednak strony wdrożenie RODO spowodowało powstanie nowego biznesu, polegającego na pomocy we wdrażaniu RODO. Niestety coraz częściej dochodzi do szantaży firm, że dojdzie do zgłoszenia brak przygotowania do unijnej dyrektywy co może skutkować karą finansową w wysokości 20 milionów euro!

Niektórzy tak szantażowani przedsiębiorcy kupowali od takich przestępców dokumentacje często płacąc wiele tysięcy złotych okupu.

Poza tym RODO to raj dla hakerów. Wreszcie można będzie szantażować operatorów danych osobowych donosem do UODO (nowa nazwa GIODO) żądając okupu w wysokości kilku bitcoinów. To paradoksalnie stworzy doskonałe możliwości dla przestępców i sprowadzi dodatkowe zagrożenia na dane osobowe przechowywane w bazach danych firm.

Dla zwykłych ludzi RODO to szansa na prywatność okupiona tym, że nagle zorientują się, że doszło do jakiegoś szaleństwa, gdy będą musieli podpisywać umowę przekazując sobie wizytówkę. Z drzwi mieszkań poznikają nazwiska, skrzynki pocztowe zapełnią się tysiącami maili o GDPR vel RODO, a korzystanie z Internetu będzie polegało głównie na klikaniu zgód na przetwarzanie danych.

[W Jueopolonii już od dawna nie ma żadnych list lokatorów na klatce schodowej, książek telefonicznych, adresowych itp.
A mimo to bandziory po złożeniu przez ciebie obciążających ich zeznań (jako „chroniony” świadek) jeszcze tego samego wieczora informują cię, że wiedzą gdzie mieszkasz, gdzie pracuje żona, do jakiej szkoły chodzą dzieci itp. 
Admin]

https://zmianynaziemi.pl

Komentarzy 11 to “GDPR vel RODO, czyli wielka ambiwalencja uczuć”

  1. AlexSailor said

    @Marucha

    A po co i jakie niby dane mają być chronione.
    Adres, nazwisko, imię, i podobne powinny być jak najbardziej jawne.
    Chronione to powinny być dane na temat leczenia i stanu kont bankowych.

    I zawsze były takie dane chronione na zasadzie tajemnicy lekarskiej lub bankowej.
    Rozszerzyć to można na genotyp i to wszystko.
    Nie ma żadnej potrzeby chronienia ustawowego innych danych, zwłaszcza tych, do których dostęp
    i tak posiada największy bandzior w postaci struktur państwa.

    Cały ten cyrk, to hucpa mająca na celu ograniczenie ludziom dostępu do informacji,
    przy całkowitej i totalnej inwigilacji przez urzędy państwowe.
    No i przy okazji wyrwie się ludziom trochę pieniędzy w podatkach i karach,
    a na dodatek zatrzyma rozwój (zgodnie z marzeniami marksistów).

    ——-
    Oczywiście, że tak. W każdym mniej więcej normalnym państwie pewne dane osobowe były chronione i nie trzeba było żadnych dodatkowych euro-unijnych przepisów.
    Czego się te chooye z Unii dotkną, zamienia się w gówno.
    Admin

  2. Zerohero said

    Celny komentarz admina. Dzięki RODO tracimy m.in. dostęp do wielu informacji, ale RODO nie zapewnia ochrony naszych tajemnic. Jak FB, google, MS itd. szpiegowały i sprzedawały nasze dane, tak dalej będą to robić. Po prostu teraz będziemy klikać w komunikat, że szpiegowanie spełnia najwyższe standardy unijne. Dla wielu imbecyli jest to komunikat uspokajający.

  3. Piotr Podgórni said

    Ochrona danych osobowych to nic innego jak inwigilacja tylko inaczej nazwana. Przewrotne są ich kłamstwa.

  4. NICK said

    Wszystko co chcą.
    Wiedzą.

  5. revers said

    ad3

    w dodatku trafia dane osobowe do wasko wyspecjalizowanch grup interesu, co jest groznijsze dla uzytkownika bo bardziej scentralizowane bazy danych osobowych, nie jakies tam sieci rozproszone, i rozproszone bazy danych..

  6. Carlos said

    ochrone danych osobistych, wprowadzono abysmy sie nie dowiedzieli, jakiej nacji sa sukinkoty niszczace nas i gdzie mieszkaja…

  7. Polski punkt widzenia said

    (6) Carlos

    Trafił Pan w sedno …

  8. Inkwizytor said

    Ja chyba sprzedam to co mam w Polin i wybiorę obywatelstwo RF, zaczyna mnie to powoli wszystko wkurwiać !!!

  9. Re: 6 Carlos

    Z tym „problemem” sukin-kotowym bez zadnego problemu mozna sie uporac…
    DNA…
    I bez znaczenia, czy beda zmieniali nazwiska, numery pecetow, czy beda sobie robic „transfuzje”…Te k…rwy maja „specyficzne” DNA…

    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  10. Piotr Podgórni said

    ad. 9. Badanie DNA wcale nie jest konieczne i sądzę, że nieprzydatne. Te une nie posługują się logiką a ich sposób myślenia i mówienia przypomina budowę kłamstwa- dla osiągnięcia celu używają nieprawd (tez, hipotez, teorii) lub bezpośrednio kłamstw.

  11. Carlos said

    ja chcialbym wiedziec,gdzie mieszka ktos, kto mnie skrzywdzil….

Sorry, the comment form is closed at this time.