Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Szlęzak: Solidarność miernot

Posted by Marucha w dniu 2018-05-27 (Niedziela)

W ostatnich trzech dniach dostałem od trzech różnych środowisk politycznych propozycje kandydowania w wyborach samorządowych. Wszystkim odmówiłem. Zrobiłem tak nie dlatego, że nie wierzę w swoje szanse. Bardziej mam problem z wiarą w sens startowania.

Mówiąc pół żartem, pół serio swoją wiarę w sens startu w wyborach mogę porównać do moich relacji z seksem. Mam już trochę lat i z tym seksem jest tak, że człowiek robi, co może, stara się, walczy, ale mimo tego, coraz częściej ma wrażenie, że to nie on rezygnuję z seksu, ale seks ze niego. A już bardziej poważnie, to obserwuję, że coraz mniej osób ma ochotę kandydować, ponieważ nie wierzą, iż tą drogą da się coś trwale zmienić na lepsze.

Prowadziłem i prowadzę o tym sporo rozmów. Na razie nikt mnie nie przekonał, że jest inaczej, a jeden z rozmówców powiedział na koniec rozmowy, że jestem toksyczny.

Nie chcę być defetystą czy być toksycznym. Mimo, że sam mam w to mało wiary, to próbuję namawiać do zaangażowania w wybory różne osoby, a przede wszystkim młodych. Idzie słabo i nie jestem tym specjalnie zaskoczony.

Niestety wśród młodych do polityki garną się głównie osoby o mentalności tzw. Misiewiczów, które widzą w tym możliwość znalezienia wygodnego i łatwego sposobu życia i zarabiania. Ci o bardziej wzniosłych motywacjach są ostrożni i nieufni. To źle dla przyszłości nie tylko samorządu w moim mieście. W ten sposób samorządy coraz bardziej się upartyjniają, a partie w Polsce to głównie stanowiska, synekury, układy i personalne przepychanki coraz bardziej bezwzględne i brutalne.

Widzę to po samorządzie w Stalowej Woli. Rada miejska to niestety poza kilkoma wyjątkami zbiorowisko partyjnych miernot intelektualnych i moralnych.

To potwierdza moją tezę, że w polskim życiu publicznym, w tym głównie politycznym, największą silą jest solidarność miernot. Ta solidarność nie tylko nie pozwala nikomu wybitniejszemu wzlecieć, ale tych, którzy już się wzbili po chamsku chwyta za nogi i wali nimi o ziemię.

Nie podaruję sobie w tym momencie zgryźliwej uwagi do wystąpień premiera Mateusza Morawieckiego, w których zapowiada budowę solidarnego państwa. Ma chłop rację – budowa Rzeczpospolitej solidarności miernot idzie ostro naprzód i codziennie odnotowuje spektakularne sukcesy.

Pewnie ktoś zacytuje teraz lorda Actona, który powiedział, że zbrodnią jest absencja ludzi uczciwych w polityce. Być może tak, ale ja dziesięć lat byłem radnym i dwanaście prezydentem w ważnym w skali Polski przemysłowym mieście i mogę powiedzieć, że polska polityka jest tak toksyczna, że od udziału w niej ludzi uczciwych nie robi się ani trochę uczciwsza, co najwyżej ludzie uczciwi z niej rezygnują albo się demoralizują.

Jak był cytat z lorda Actona, to na koniec bardzo aktualny cytat z Romana Dmowskiego, według którego Polska ma wielkie perspektywy rozwoju, tylko żeby ludzie w polityce tak szybko się uczyli, jak się demoralizują.

A Państwo zgodzilibyście się kandydować, gdyby to wam zaproponowano?

Andrzej Szlęzak
https://konserwatyzm.pl

Komentarze 4 to “Szlęzak: Solidarność miernot”

  1. RomanK said

    Panie Szlezak..powiem uczciwie…ja bym sie nei zgodzil…bo potrafia sie utrzymac sam bez niczyjej laski…ale dla wielu ludzi ,ktorzy nei potrafia tego..to jest przepustka do dostatniego zycia. Sam pan wie byl pan tam I widzial ,ze mozna:-))))

    Musze panu dojasni8c pewne szczegoly , zeby pan nei maial zadnych zludzen….wszystkie na temat solidarbnisci….
    Widzi pan Soldarnosc to bnardzo wazne I skuteczne spoleczne urzadzenie….cos jak lom o dlugim ramieniu.,…
    Ludzie silni i niezalezni nie potrzebuja zadnej solidarnosci z nikim ..bo daja sobie sami rade….
    solidarniosc miernot pozwala miernotom na przezycie= jako miernoaty….
    Najgrozniejsza jest Solidarnosc SSuynow I bandytow…ci zaminiaja ja w dintojre…..

  2. Marek said

    Kolejny historyk, polityk i samorządowiec. Z karierą od praktycznie studiów. Młody i ambitny, z partii do partii, z ugrupowania do ugrupowania. Ale konsewratysta, czy jak go tam określić:)

    Za wiki:
    Andrzej Kazimierz Szlęzak (ur. 14 grudnia 1962 w Stalowej Woli) – polski samorządowiec, od 2002 do 2014 prezydent Stalowej Woli.

    Ukończył studia historyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1987, pracę magisterską napisał na seminarium u Ryszarda Bendera[1]. Był współtwórcą i prezesem Akademickiego Klubu Myśli Społeczno-Politycznej „Vade Mecum”[2]. Prowadził zajęcia na macierzystej uczelni. Od 1990 do 2002 sprawował mandat radnego Stalowej Woli. Zajmował stanowisko dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Stalowej Woli. Pracował także jako dziennikarz[3].

    Do 1999 był działaczem Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego[4]. Później należał do Przymierza Prawicy. W wyborach parlamentarnych w 2001 bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości[5]. W 2002 wraz z Przymierzem Prawicy przystąpił do PiS. W wyniku bezpośrednich wyborów w 2002 został prezydentem Stalowej Woli (z ramienia komitetu Sprawiedliwość i Praworządność)[6]. Następnie wystąpił z PiS i pozostawał bezpartyjny[4]. W 2006 ponownie wybrano go na stanowisko prezydenta (pokonał Janinę Sagatowską z PiS, reprezentując komitet Samorządność i Praworządność)[7]. W 2010 z własnego komitetu uzyskał reelekcję na kolejną kadencję[8]. Popierał Janusza Korwin-Mikkego i Nową Prawicę[9][10]. Następnie współpracował kolejno z Ruchem Narodowym[11] i z Polską Razem[4]. Potem, w wyborach w 2014, przegrał prezydenturę miasta w pierwszej turze głosowania (ponownie startując z własnego komitetu)[12].

    W kwietniu 2015 wstąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Został asystentem społecznym w stalowowolskiej filii biura poselskiego Jana Burego i Dariusza Dziadzio[13], a następnie kandydatem PSL do Sejmu w wyborach parlamentarnych w 2015[14] (nie uzyskał mandatu).

  3. Boydar said

    Jak się wydaje, nie tyle zamieniają co zamienili, jakieś pięć tysięcy lat temu.

    A „silny i niezależny” to być może może być rodowity Teksańczyk na prerii. Tutaj, w Polsce, mówienie o podobnych rzeczach przypomina opis silnej i niezależnej dżdżownicy w mrowisku czerwonych mrówek.

  4. RomanK said

    Kozak Dioma waril w stiepie sup… lazil wokol ogniska , szwendral sie, az zawadzil butem i wywalil prawieze ugotowana zupe:
    OjJjMa’t…zizn plewaja ………co za ciasnota w stepie!!!
    Widzi pan wolny czlowiek I w twierdzy w klacie bedzie wonym,,,a niewolnikowi i w stepie zbyt ciasno i za ….duzo przepisow:-))))

Sorry, the comment form is closed at this time.