Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

ABW testuje na Piskorskim nową definicję „szpiegostwa”

Posted by Marucha w dniu 2018-05-31 (Czwartek)

„ABW już promuje tezy teoretyków prawa, że pojęcie szpiegostwa należy rozszerzyć. Np. by nie ograniczało się do współpracy z obcym wywiadem. Człowiekiem, na którym ABW, prokuratura i sąd przećwiczą te tematy, jest Mateusz Piskorski, czterdziestolatek o bogatym życiorysie” – pisze Ewa Siedlecka w a artykule „Szpiedzy hybrydowi” („Polityka”, nr 22/2018).

Artykuł jest pierwszym poważnym głosem, wyrażającym zaniepokojenie tym, co wokół sprawy Piskorskiego się dzieje. Autorka nie jest oczywiście zwolenniczką Mateusza Piskorskiego, ale boi się, że będzie to precedens. Poszerzona znacznie definicja „szpiegostwa” może stać się – jak pisze – narzędziem w reku władzy, która uciszać będzie wszystkich niewygodnych, także tych z opozycji liberalnej.

Pisze: „Pod koniec maja prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia. Na stronach Prokuratury Krajowej ukazał się komunikat: że Departament ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował akt oskarżenia, dotyczący „brania udziału w działalności rosyjskiego wywiadu cywilnego Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) i Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR)” i w działalności wywiadu chińskiego.

Uzasadniając zarzuty, prokuratura napisała: „W toku śledztwa ustalono, że Mateusz R, prowadząc zakrojoną na szeroką skalę działalność oraz wykorzystując swoją pozycję społeczną, zawodową i polityczną oraz kontakty wśród polityków i dziennikarzy krajowych i zagranicznych, oddziaływał na grupy społeczne w Polsce i za granicą. W Polsce i za granicą promował on cele polityczne Federacji Rosyjskiej. Próbując kształtować opinię publiczną poprzez prowokowanie anty-ukraińskiego nastawienia Polaków i antypolskiego nastawienia Ukraińców, dążył on między innymi do pogłębiania podziałów między Polakami i Ukraińcami i między Polską i Ukrainą. Działania te oskarżony realizował w powiązaniu z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, osiągając z tego tytułu pokaźne korzyści majątkowe”.

A więc jego działania polegały na „kształtowaniu opinii”. Czy to szpiegostwo? Czy są dowody, że kształtował tę opinię na zlecenie rosyjskiego wywiadu?

Prokuratura wyraża się bardzo enigmatycznie: „w powiązaniu z rosyjskimi służbami”. Co dokładnie znaczy „w powiązaniu”? Jeśli dostawał pieniądze z Rosji, czy powinien był sprawdzić (jak?) czy pochodzą od wywiadu? Analogicznie: czy firma Cambridge Analytica powinna była sprawdzić, czy za pieniędzmi, które dostawała za przygotowywanie danych pozyskanych z Facebooka pod kątem manipulacji wyborcami w różnych krajach, nie stoi np. wywiad rosyjski albo inny?”.

Co bardziej niepokojące, w ABW szerzone są „teorie”, które poszerzają zakres pojęcia „szpiegostwo”, które teraz jest ściśle w prawie określone: „Opisane jest ono w art. 130 Kodeksu karnego. To „branie udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej” lub w „działaniu na jego rzecz” i „udzielanie temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę RP”. A także o „gromadzenie lub przechowywanie” takich wiadomości w celu przekazania ich obcemu wywiadowi”, „wchodzenie do systemu informatycznego w celu ich uzyskania”, i o „organizowanie lub kierowanie” działalnością obcego wywiadu.

W publikacjach zamieszczanych na stronie ABW postuluje się poszerzenie definicji szpiegostwa. Argumentuje się, że wymóg, by konieczna była współpraca z wywiadem obcego państwa, nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości i metod działania rozmaitych agend niekoniecznie wywiadowczych, ale działających na rzecz interesu „państw obcych”, przeciw interesowi Polski.

Np. Piotr Burczaniuk, z Katedry Prawa UKSW, relacjonując poglądy doktryny w artykule „Przestępstwo szpiegostwa – rys historyczny, aktualne regulacje na tle doświadczeń praktycznych i analizy prawno-porównawczej wybranych państw” (w „Uprawnienia służb specjalnych z perspektywy współczesnych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego. Wybrane zagadnienia”, strona internetowa ABW) pisze, że definicja przestępstwa szpiegostwa w Kodeksie karnym „nie odpowiada na wyzwania współczesnych zagrożeń bezpieczeństwa zewnętrznego państwa”.

W szczególności problemem jest, że „mianem obcego wywiadu nie można określić obcych agencji telewizyjnych, radiowych i prasowych, placówek badawczych i naukowych”, bo „metoda zbierania przez te podmioty informacji ma charakter jawny”. Trzeba więc tak zmienić definicję szpiegostwa, by obejmowała „działania prowadzone przez podmiot lobbujący, w swoisty sposób „zlecane” przez przedstawicieli innych państw (bezpośrednio lub pośrednio przez ich służby specjalne – w szerokim rozumieniu tego słowa)”. Jako przykład podaje zlecanie np. „analiz, opinii, ukierunkowanych artykułów prasowych, w celu przyjęcia określonych rozwiązań legislacyjnych zbieżnych z interesami tych mocodawców bądź oddziaływania na kształtowanie zgodnego z tym interesem otoczenia politycznego”.

Autorka komentuje to tak: „Tak rozszerzona definicja szpiegostwa może sprawić, że internet, w tym media społecznościowe, okażą się zbiorem potencjalnych agentów wpływu piszących lub powielających rozmaite analizy i opinie szkodzące (z punktu widzenia ekipy aktualnie rządzącej) Polsce i jej interesom. Zapewne trudno byłoby im udowodnić, że działają „w celu” Polsce wrogim, ale ta trudność pojawi się dopiero na etapie sądowym. Wcześniej podległa rządowi prokuratura może wnioskować o areszt, stawiać zarzuty, pisać akty oskarżenia”.

Piotr Niemczyk, b. pracownik UOP zauważa: „Jak zaczniemy wprowadzać mgliste pojęcia do prawa karnego, okaże się, że można to dowolnie rozciągać, także np. w ramach walki politycznej. Każda wypowiedź niekorzystna dla rządu może być uznana za działanie agenta wpływu. Nie jesteśmy bezbronni wobec pożytecznych idiotów czy lobbystów działających na szkodę państwa. Jeśli jest zarzut, że ktoś szkodził stosunkom polsko-ukraińskim, to trzeba wykazać, że rozpowszechniał nieprawdziwe informacje, które naruszyły czyjeś dobra. Jeśli brał pieniądze za forsowanie określonych poglądów – można ukarać za prowadzenie nielegalnej działalności lobbingowej”.

Siedlecka kończy taką konkluzją: „W przypadku walki z prawdziwym czy domniemanym manipulowaniem opinią publiczną otwiera to drogę nie tylko do stawiania zarzutów za działalność polityczną. Damy też prawo służbom specjalnym do uruchomienia prewencyjnej inwigilacji internetu, mediów czy ośrodków naukowych. Uznane zostaną bowiem za potencjalne narzędzie wojny hybrydowej, którą spenalizujemy. Znowu ta fałszywa, za to wygodna dla polityków, alternatywa: wolność albo bezpieczeństwo”.

http://mysl-polska.pl

Komentarzy 13 to “ABW testuje na Piskorskim nową definicję „szpiegostwa””

  1. Terebesz said

    Dobra. Przyjmijmy na chwilę tę ich definicję, lub coś co definicję udaje. Na jej podstawie można by wyaresztować i skazać wszystkich polityków PO, .N, PiSu i diabli wiedzą kogo jeszcze. To co, warto wchodzić w ten interes?

  2. AlexSailor said

    @Terebesz

    Takiej definicji nie można przyjąć, bo jest bzdurna.

  3. ibrahim ibn jakub said

    a-gencja
    b-eznapletków
    w-yjebanych w kosmos
    może mnie pocałować w mojego kutasa.

    ——
    Ależ Pan odważny… I co im Pan zrobi?
    Wyśmieje.
    Admin

  4. ibrahim ibn jakub said

    Ad1.
    Warto,
    żeby ich wszystkich chujów aresztować…

  5. ibrahim ibn jakub said

    Ad Admin.
    Panie admin, ja znam ludzi stamtąd, znam to środowisko. Wiem co mówię. Pan wie kogo tam przyjmują?. Chyba nie. I co z nimi później robią? Tez chyba nie.

  6. AlexSailor said

    ad 5 @Ibrahim …

    To napisz Pan coś więcej, bo to ważne informacje.
    Oczywiście oględnie.

  7. Polskie Obserwatorium Praw Goja said

    Już w 2009 r. „Najwyższym Czasie!” czytałem, że ABW lobbuje u rządu PO-PSL, aby prawnie zakazać podważania sojuszy III RP. Tylko widocznie wówczas uznali to za przegięcie i dali sobie spokój. Jednak teraz, gdy pozycja USA na świecie tak osłabła, a i w Polsce miłość do „Wielkiego Brata” nie jest już taka, jak kiedyś, nie pozostało im nic innego, jak chwytanie za mordę. Zwłaszcza, że przy procesie wydobywania z narodu polskiego żydowskiego haraczu, którego wydobycie bez udziału USA nie byłoby możliwe, proamerykanizm w Polsce dobiegnie końca i przerodzi się w antyamerykanizm. Oni doskonale rozumieją, że w Polsce postawę proamerykańską mają jeszcze ludzie głównie z pokolenia starszego i średniego-starszego, a młode pokolenia to już niekoniecznie. Po zmianie pokoleniowej utrzymywanie Polski w NWO inaczej, niż za pomocą zamordyzmu w prawodawstwie i jankeskiego żołdactwa w terenie, nie będzie możliwe.

  8. Polskie Obserwatorium Praw Goja said

    Polecam czytanie felietonów jednego z większych świrów
    .https://www.youtube.com/watch?v=a174Cs9EvWc
    ze środowiska „Gazety Polskiej”, żeby wiedzieć, jak oni myślą:
    https://jozefdarski.pl/autor-publikacji/jerzy-targalski

    ——-
    Nie mogę się zmusić do czytania pijaczka Targalskiego.
    Admin

  9. GZN said

    Wśród natłoku myśli, złości, która we mnie zbiera przy temacie Mateusza Piskorskiego…. Qrwa to jest mój kraj, to są moi rodacy? Ktoś tu jest po….jeb..any. No chyba ja, bo niemożliwe jest żeby naród a tym bardziej elity polityczne, prawne były tak odjechane. Ja też jestem „szpiegiem hybrydowym” bo od 20 lat temat Ukrainy mam na co dzień w domu. Siłą rzeczy musiałem się nim głęboko zainteresować. Z jakim skutkiem? Nie mam już polskiej TV w domu ani ukraińskich kanałów (jedyna słuszna prawda). Nie jeżdżę już na Ukrainę bo nie mam przyjemności konfrontować się z ich prawdą historyczną i „logiką rewolucyjną” (tu podpadam pod szerzenie nienawiści między narodami). W domu oglądam tylko tv rosyjskie (no agent wpływu), bo wiedza którą ja mam w większości pokrywa się z tym co tam mówią. (Jedynie Sołoviov mi się naraził – no ale to Żyd i na tematy polsko- żydowskie się wypowiadał) – co też kwalifikuje się pod antysemityzm.
    Już q…rwa za PRL było lepiej. Byli oni i był naród, który wiedział swoje. Dzisiaj wiedzieć swoje jest niekoniecznie, bo cię i tak wymacają…
    na jakie strony wchodzisz, co piszesz na poczcie, jakie piszesz komentarze. Nawet jak siedzisz cicho i walisz głupa, to nie zdziwię się, (a będą lub są ku temu techniczne możliwości a prawne to w każdej chwili przecież), że każdego sprawdzą na wykrywaczu kłamstw celem wykrycia agenta wpływu. Niedorzeczność? No nie wiem…….

  10. Piotr Podgórni said

    Zauważyłem kiedyś pewną prawidłowość:
    Jeśli jest afera na miliard dol. to wówczas ABW znajduje ruskiego szpiega. Kiedy już go znajdą to „pss, tajemnica, tajemnica” i w tej tajemnicy zamiatają sprawę pod dywan tak aby złodzieje nie musieli oddać ani grosika- w przypadku SKOK puszczono pogłoski o sześciu agentach, co by się zgadzało co do kwoty jaką ukradziono.
    Cała ta szpiegomania w Polsce przypomina szpiegomanie w Japonii przed wojną. Jest ona terrorem psychicznym mającym na celu zdławienie samodzielnego myślenia, a w konsekwencji zniewolenie i wykorzystanie jako narzędzia.

  11. RomanK said

    Definicje…..:-))))) Co to sa definicje?????Po co sa definicje????? I czy definicje sie rozumie???..czy tez interpretuje?????
    W PRAWIE to jest niesamowicie wazne!/////……. To taki punkt….w ktorym Right can go Wrong!
    po polsku…to moznba tylko przetlumaczyc…gdzie Prawo moze sie zamienic w bezprawie…Sprawiedliwosc w Niesprawiedliwosc, DObro w Zlo…..Gdzie najlepsze Intencje powoduja trakiczne Skutki…..
    DO tego potrzebujecie tylko lingwisty….
    Poczytajcie protokly sadowe i sklady zespolow tworzacych przepisy ..ustawy, dekrety etc…zawsze przy bardziej kontrowersyjnych regulacjach ..zawsze w zespole wystepuje lingwista….
    PO co???
    DOkladnie po to….jak w wojsku na pogaduchach jeden z zolnierzy pyta ?? moj kuzyn skonczyl astronomie i pracuje w MO..po co w MO astronoma:::????
    Po dlugiej ciszy szer Wladzio powiada…jak to po co??? oni zajmuja sie typami spod ciemniej gwiazdy…no i musza miec astronoma ,zeby im powiedzial spod ktorej…..

  12. NICK said

    Zdefiniować.
    Jest łatwo.
    Pana.
    RomanieK.

    Ale PO CO?

  13. Boydar said

    Right can go Wrong …

    Ono nigdy nie idzie samo, zawsze mu (komu ?) ktoś pomaga. A z tym lingwistą, to już przegięcie zupełne. Jest przy, ale nie lingwista; znawca reguł dintojry nazywa się zupełnie inaczej.

    Pisze Pan również – „… tworzących przepisy … ustawy, dekrety etc …”
    Nie prościej było napisać ‚tworzących prawo” ? Łatwiej, tylko wtedy musiałby Pan jawnie poświadczyć nieprawdę, a Pan przecież stara się tego unikać.

Sorry, the comment form is closed at this time.