Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rozmowy małżeńskie: Washington oder Berlin?

Posted by Marucha w dniu 2018-06-14 (czwartek)

Adam Wielomski: Na naszych oczach pęka „solidarność transatlantycka” i zaczyna się wojna celna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, która niechybnie wkrótce przełoży się na konflikt polityczny.

Amerykanie będą popierać wszelkie ruchy odśrodkowe w Unii, gdy Europejczycy będą resetować swoje stosunki z Rosją.

Gdybyśmy mieli samodzielną dyplomację, to byłaby to dla nas wielka szansa, aby policytować naszą pozycję pomiędzy Berlinem/Brukselą a Washingtonem. Niestety, obawiam się, że w polskich warunkach nasze ruchy będą determinowane przez wojnę wywiadów amerykańskiego i niemieckiego o zainstalowanie w Warszawie swojej ekipy rządowej. Boję się, że Polska nie będzie tutaj graczem, lecz murawą na której gra będzie się toczyć.

W tej chwili w Warszawie rządzi ekipa pro-amerykańska. Płyną do nas ostatnio sygnały, że Trumpowski projekt Międzymorza zaczyna nabierać realnych kształtów, o czym świadczą tak pewne amerykańskie posunięcia (sprzeciw wobec Nord Stream 2, przesunięcia wojsk), jak i polskie. Mam tu na myśli szczególnie decyzję o budowie mega lotniska na 100 milionów pasażerów rocznie, co stanowi wyzwanie dla Berlina i zgłoszenie chęci na obsługę pasażerów „międzymorskich”. Prawdę mówiąc nie wierzyłem w realizację tego projektu, podchodząc sceptycznie do amerykańskiego zaangażowania w Europie Wschodniej, ale wygląda na to, że wychodzi on poza fazę planowania.

Tych, którzy czytają moją publicystykę to może zdziwi, ale z dwojga złego, czyli uwieszenia u klamki Berlina lub Washingtonu, wolę tę pierwszą klamkę. Będzie mniej boleć.

Uzależnienie od Niemiec i udział w ich projekcie Mitteleuropy, przy wszystkich mankamentach ekonomicznych i politycznych, ma przynajmniej jeden plus: nie grozi Polsce wojną. Sojusz z Washingtonem to groźba przekształcenia Polski w pole bitwy amerykańsko-rosyjskiej. Tymczasem stosunki Berlina z Moskwą nigdy nie będą złe, obydwa państwa robią miliardowe interesy, a zapewne jeszcze się polepszą, gdy wojna handlowa poróżni ostatecznie Berlin z Washingtonem. Opcja niemiecka oznacza przynajmniej pokój i winna być miła każdemu statecznemu konserwatyście, który nie ma ochoty zginąć jako „wyklęty”.

Magdalena Ziętek-Wielomska: Z drugiej strony, to w jakim sposób Amerykanie rozpychają się, jest bardziej widoczne i irytujące, a przez to w pewien sposób mniej niebezpieczne dla samoświadomości narodowej Polaków. Niemcy od kilkudziesięciu lat przejmują kontrolę nad Polską, i robią to w taki sposób, że większość Polaków tego w ogóle nie dostrzegła. Natomiast Amerykanie są dość kiepskimi psychologami i nie posiadają głębszego rozpoznania, jeśli chodzi o profil kulturowo-tożsamościowy Polaków. Dlatego działają w sposób dość „łopatologiczny”, a przez to trudny do ukrycia. [Ech, Polacy i tak to kupują – admin]

Jeśli rzeczywiście zaczną wygrywać batalię z Niemcami – a także Chińczykami – o dominację nad naszą częścią Europy, to szybko wyhodują sobie w Polakach wrogów. Współczesna Ameryka nie posiada bowiem finezji działań politycznych, charakterystycznej choćby dla Brytyjczyków. Na pewno dobrze byłoby, gdyby Polacy w końcu „odczarowali” się, jeśli chodzi o stereotyp pozytywny Ameryki. Oczywiście, niczego by to nie zmieniło, jeśli chodzi o pozytywny pomysł na naszą politykę międzynarodową – rozczarowanie Ameryką mogłoby znowu silniej nas pchnąć w ramiona Berlina…

Na pewno najbardziej sensownym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie konfliktu amerykańsko-niemieckiego do tego, żeby poluzować nasze relacje z Unią Europejską i skierować naszą uwagę na wschód. Chodziłoby o to, by po osłabieniu Niemiec przez USA, zacząć samodzielnie rozmawiać z Chińczykami, Iranem czy Turcją, czy też oczywiście z Rosją.

Na pewno w naszym interesie nie leży emancypacja Niemiec spod amerykańskiej hegemonii, gdyż oznaczałoby to definitywny koniec marzeń o suwerenności polskiej. Silne Niemcy, panujące nad Eurazją, nie są do pogodzenia z silną Polską, której interesy gospodarcze także związane są z Eurazją.

Myśl Polska, nr 24-25 (17-24.06.2018)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 5 to “Rozmowy małżeńskie: Washington oder Berlin?”

  1. Joannus said

    ”Silne Niemcy, panujące nad Eurazją, nie są do pogodzenia z silną Polską,”

    Silna Polska realnie może być, ale tylko w rojeniach tępych łbów.

  2. AlexSailor said

    Ad 1

    Silna Polska jest czymś naturalnym i ktoś musi straszne sztuczki robić, żeby do niej niedopuścić.
    To, że Polska nie jest silna, to tylko i wyłącznie zasługa polskich władz od zawsze.

    Proszę zauważyć.
    Gdybyśmy nie obalili Gierka w 1980r., to Polska w 1990r. byłaby potężna gospodarczo, militarnie i politycznie.
    Wówczas w sposób zupełnie bezbolesny odzyskalibyśmy granice wschodnie z 1939r. wraz z 10-15 milionami
    obywateli, w większości z jakimś tam nawet polskim pochodzeniem narodowym.

    Gdybyśmy już byli zmuszeni do pogodzenia się ze zjednoczeniem Niemiec ( a niby dlaczego nie mielibyśmy go
    zastopować), to za odszkodowania wojenne w pełnej wysokości.
    Ale stało się inaczej tylko i dzięki nam samym.

    Dalej.
    Gdybyż chociaż w 1991 roku nie dopuścili Polacy do władzy geremków, kuroni i michników, to również
    udałoby się odzyskać granice wschodnie z 1939r.

    Gdybyśmy mieli to co trzeba, a nie mamy, bo tacy jesteśmy, to bylibyśmy języczkiem u wagi w Europie i na
    Świecie, i czerpalibyśmy pełnymi garściami i z naszych kochanych Radzian i z USmenów, a może i jeszcze innych.

    Gdybyśmy nie dali się wchłonąć przez UE (referendum), to dziś bylibyśmy ośrodkiem krystalizacji wszelkiej alternatywy
    dla UE w Europie.
    Gdybyśmy głupio nie zachowywali się wobec Rosji i innych państw, to wszystkie one zawierałyby z nami korzystne kontrakty,
    które przynosiłyby nam więcej niż kopalnie złota ze względu na nasze położenie.

    Ba, gdybyśmy nie zniszczyli naszego przemysłu i naszych rynków zbytu, również bylibyśmy potęgą gospodarczą, itd.

  3. Marucha said

    Re 2:
    A myślałem, że to ja jestem Głównym Specjalistą od dołowania ludzi….

  4. Joannus said

    Ad 2
    Zgoda, ja natomiast nie o byłych możliwościach, a o aktualnych i przyszłych.

  5. Mozets said

    Pan Adam wiele lat temu na Prawicy net. także wygłaszał dość specyficzne poglądy i toczyły się tam z panem Adamem różne dyskusje. Lokutorzy podawali przyczyny dla których pan Adam lobbuje takie a nie inne poglądy ( i dlaczego) i stara się je upowszechniać. Ja nie będę zajmował się analizą tych spraw poza ogólnym odczuciem, iż pan Adam nie jest do końca bezstronny i obiektywny. (Delikatnie mówiąc).
    kpt. M.Mozets(jnwsws).

Sorry, the comment form is closed at this time.