Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Strefa kibica

Posted by Marucha w dniu 2018-06-23 (sobota)

Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest. – Goethe

Szymek ma 6 lat, Szymek ma kompletny strój piłkarza reprezentacji polski, na koszulce numer 9 wiadomo Lewandowski. Szymek na zmianę ma koszulkę z numerem 10, ale nie lubi tego numeru i zgadza się na jej włożenie, tylko wtedy gdy mama pierze koszulkę z numerem 9.

Szymek rano budzi się i przeczesuje ręką włosy pełne konfetti, rzucane na oślep przez kibiców w jego śnie.

Na imieninach Taty Szymek występujący w swoim piłkarskim stroju z numerem 9 dostał od wujka Wieśka chustę z orłem i barwami polski. Tata Szymka obiecał Szymkowi że zabierze go do strefy kibica na oglądanie meczu na bardzo dużym telewizorze, Szymek żyje tym dniem.

Tata Szymka Paweł wychowuje syna patriotycznie, wiadomo Polska is the best, nikt nam nie podskoczy i takie inne obiegowe zwroty. Koledzy Pawła w pracy prześcigają się w typach, komentarzach, postawach narodowych. Jeden z kolegów ma chorągiewki biało- czerwone na obu szybach w 15 letnim WW, i na antenie od radia. Inny kolega w altance w ogrodzie zamontował telewizor i zaprasza sąsiadów patriotów na oglądanie meczy ostudzając gorący klimat zimnym piwem z ziemianki obok.

Kolega Jacek z żoną oglądają mecze u szwagra, chłop się dorobił ma wielki dom, podobno duże pieniądze i po prostu czuje się samotny ze swoją żoną i trójką dzieci. Aha sąsiad Marcin wywiesił na balkonach kilka chust z symbolami narodowymi, codziennie przejeżdżam obok jego domu, przeszłość mi się przypomniała, wygląda jak na jakiejś akademii pierwszo majowej.

Paweł i jego koledzy kiedyś pracowali w polskiej firmie, ale firma została podarowana jakiemuś debilowi z solidarności za darmo, niby Polak ale chuj go wie. Nabrała chłopina kredytów w szwabskich bankach, a oni dawali ile się chce i na byle jaki biznes plan, i wszystko jebło i tylko 1000 gojów straciło źródło dostępu do papierków z obrazkami trupów, a potrzebnych do życia.

Teraz tata Szymka pracuje w Europejskiej firmie, głowę mu firma butem rozgniata, resztki mózgu wyciska i wmawia mu, wmawia mu że tak ma być, bo przecież na świecie cała gospodarka oparta jest na konkurencji. To chuj że firma sprzedaje wyroby z zerowym zyskiem, dobrodziejstwo jest, a papierki z obrazkami trupów chuj wie z której drukarni.

Paweł codziennie nakłada swój jasno niebieski garnitur, który bardzo lubi i nie wyobraża sobie garnituru w innym kolorze. Prezes obiecał że za tydzień zabierze wszystkich kierowników na weekend w ciekawe miejsce, wszyscy są podekscytowani i prześcigają się w ciętych ripostach. Paweł jako szef ma nowego 5 letniego KIA, prawdziwy demon szybkości, 220 KM i wszystkie bajery,łącznie z otwieranym bagażnikiem na kopnięcie.

Na autostradzie Paweł pokazał Szymkowi jak się jedzie 200 kM/godz, Szymek jest pod wrażeniem, też by tak chciał jak tata. Paweł mówi Szymkowi że nie ma bata na Polaka, i że jego jeszcze nikt nie wyprzedził na autostradzie, ani w pracy. Tata powiedział Szymkowi że rozmawiał z Panem Mariuszem trenerem i że od września zapisze go do szkółki piłkarskiej, wiadomo teraz wakacje. Pan Mariusz mówił że chłopaki, których uczył grają za granicą i zarabiają duże pieniądze.

Igrzyska dla mas, trybuny pełne, krwi nie ma, a bilety sprzedane. Martwi mnie ten sport medialny, gdyż promuje on Ducha Rywalizacji – złego Ducha. Niestety w wielu przypadkach ma miejsce konwersja sportu na życie, a wtedy to już jest mało zabawne. Znam setki takich pojebanych sportowców życiowych z naszej okolicy co to jedynym celem ich życia jest być lepszym w pracy, lepiej zarabiać, mieć lepsze auto, ładniejszy dom, zdolniejsze dzieci, wyprzedzić kogoś samochodem, i tak dalej, i tak dalej, aż do rana mógłbym wymieniać.

To hipnoza medialna i szatańskie odwracanie uwagi od rzeczy ważnych i zajmowanie ludziom czasu na kretynizm. Bo jak nazwać zjawisko, gdy miliony dorosłych osobników gatunku ludzkiego szczają ze szczęścia, oglądając 22 chłopców goniących za balonem – nie pojęte, to hipnoza na potężna skalę.

Ja wiem że dla dziecka to jest zabawa, ale dorosły człowiek powinien to rozpoznać. Tu się nam Polakom jakaś nowa konstytucja rodzi, żadne media, żadna parta polityczna, żaden polityk bloger nie zwracają uwagi na to że zapisy w konstytucji mają dotyczyć Narodu Polskiego i obywateli polskich Narodowości Polskiej, reszta obywateli polskich to mniejszości narodowe na prawach mniejszości. To nasza ziemia i my jesteśmy jej spadkobiercami i my mamy naturalne prawo decydowania o tym, czy jakieś obce chuje będą łowić dusze obcych i zabijać, a nas goi bez dusz, przy okazji, jak było ostatnio.

Takie prawdziwe igrzyska z krwią i trybunami może znowu będą otwarte, a wtedy Szymek może mieć żal do taty że go źle wprowadził w życie.

http://zorion.neon24.pl/

Komentarzy 10 to “Strefa kibica”

  1. Poziomka said

    „W 1924 roku sportowcy posiadali jeszcze „ludzkie odruchy” i kierowali się zasadami moralnymi a nie tylko i wyłącznie żądzą zwycięstwa za wszelką cenę. Najbardziej znaną postacią tamtych igrzysk jest Eric Lidell – szkocki lekkoatleta, który zrezygnował ze startu w swojej koronnej dyscyplinie, czyli biegu na sto metrów, ponieważ… eliminacje odbywały się w niedzielę.

    Lidell jako głęboko wierzący chrześcijanin powiedział, że w niedzielę nie pobiegnie, ponieważ tego dnia należy oddawać cześć Panu Bogu, a nie uciechom i korzyściom płynącym z życia doczesnego. Przez tę decyzję stracił szansę na (najprawdopodobniej złoty) medal olimpijski.

    Czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie sytuację, że dzisiaj znajdzie się sportowiec, który odmówi udziału w zawodach, które odbywają się w niedzielę, ponieważ nie pozwala mu na to jego wiara?“

    https://www.m.pch24.pl/ciemna-strona-sportu,56383,i.html

    A kto jutro gra?

  2. Ano my i hiszpańska kolonia.

  3. lopek said

    Igrzyska dla ludu to nic nowego. Nowe jest tylko to, że igrzyskom towarzyszy coraz większa forsa.
    Ciekaw jestem, czy doczekamy takich oto zawodów – zawodnik biegnie z całych sił a od tyłu zbliża się jeździec na koniu z szablą w dłoni i jednym cięciem odcina biegnącemu z całych sił zawodnikowi – głowę. Zawody polegać będą na tym – kto więcej kroków zdoła jeszcze postawić będąc już bez głowy.

  4. RomanK said

    BOg dal Czlowiekowi wolna wole i Rozum….te dwa dary czynia Ludzi Rownymi….Stad od pocztku ci ktorzy nie chcieli byc rownymi usiluja zniewolic innych ludzi poprzez rozne metody ,rzeczy sposoby i plany. SIla, bat, machewka, zboczenia, uzaleznienia, chuci i pazernosc….pomagaja temu cale dziedziny nauki w tym farmakologia, psychologia , psychiatria, marketing I Sztuka PR…..
    Produkuje sie fanow zamiast ludzi…a fany to nie ludzie to humanoid ,ktorzy sluchaja polecen autorytetow…… bez uzycia rozumu I wolnej woli. Dlatego akcja zniewolenia zqawsze kieruje sie do spolecznosci , narodow I wielkich grup spolcznych o slabym sprawnosci rozumu czyli inteligecji I jeszcze slabszej woli.
    Jedyna walka z tym ogromnym aparatem zniewolenia jest poprostu powiedziec NIE!… Ale zeby powiedziec NIE trzeba miec odwage….. dlatgo JPII wolal porzy kazxej okazji ….NIE BOJCIE SIE!
    O WY…slabego rozumu I jeszcze slabszej woli……Wy Zmartwychwstac????????

    Wasi Panowie doplaca byle Zajac wasz malej pojemnosci mozg Mistrzostwami czy wygra zielony czy czerwony wyc i na stadionach i halach…..nawet pozwola wam kleczec w kosciele….byle byscie byli na kolanach……..
    Kazdy zasluguje na to ..na co ciezko pracuje….

  5. RomanK said

    I dla porzadku I komfortu samopoczucia……
    Panie Zorion tylko psi k’Hooy nei wie ,ze tym ze Solidarnosci podarowno paszport z prawem jednokrotnego przekroczenia granicy bez prawa powrotu….
    Zeby byc benefiocjantem darmowych nadan musialo sie byc czlonkiem zasluzonym nomenklatury. TW badz agentem Komuny w tym na zadaniach w Solidarnosci….Dzieki temu zdobywcy grubej kreski pasa sie do dzis…a wpadki znacza , ze to nie rozum, ale tylko psia lojanosc licza sie w PRL bis tak samo j…….ak w PRL….

  6. KS Święty ks. bp German (Germain) Paryż Paris Saint-Germain F.C. said

    sobota, 23 czerwca 2018
    Piotr Relich : Więcej niż tylko gra. Może już nawet religia?

    Więcej niż tylko gra. Może już nawet religia?

    Piłka Nożna zmienia się na naszych oczach. Już dawno przestała być tylko i wyłącznie rozrywką dla mas. Piłka stała się z czasem najpopularniejszym sportem świata, ogromnym światem biznesu, przestrzenią oddziałującą na miliony ludzi na całym świecie. Dla wielu jest więcej niż tylko grą. Często słyszymy maksymę: futbol to moja religia.

    Tylko futbol…
    Młodych zawodników uczy się podporządkowania całego swojego życia futbolowi. Roy Keane, legenda reprezentacji Irlandii i Manchesteru United w jednym z wywiadów mówi dziewczynce chcącej zostać piłkarzem: „trzymaj się z dala od chłopców”. W innym wywiadzie z kolei zaznacza, że narodziny dziecka jednego z zawodników nie są powodem absencji na zgrupowaniu reprezentacji. „Przecież to jego żona rodzi, a nie on. Nie rozumiem jego nieobecności”.

    Francuski obiecujący młody piłkarz wyjechał do największego klubu z Anglii, gdzie otrzymał gigantyczne pieniądze. Zaczęły się zabawy i bogate życie nocne – efekt – rozwód i porzucenie żony i dwójki dzieci. Legenda jednego z angielskich klubów, najbardziej utytułowany walijski piłkarz. Przez lata ukrywał romans z ŻONĄ BRATA. I nie chodzi tutaj o napiętnowanie kogokolwiek. Każdy popełnia błędy i nie rzucamy w nikogo kamieniem, sami nie będąc bez grzechu. To co budzi trwogę, to specyficzne podejście świata futbolu. Dopóki stajesz na wysokości zadania, fani wybaczą ci wszystko. Możesz zdradzać, balować, przegrywać pieniądze w kasynie. Na końcu liczy się tylko i wyłącznie twój ostatni mecz.

    Futbol już dawno przestał być także grą dla prawdziwych facetów. Coraz częściej jesteśmy świadkami wyczynów boiskowych „aktorów” po lekkim dotknięciu reagujących jakby dostali niemal prawym sierpowym. Wszystko po to, by naciągnąć sędziego na odgwizdanie faulu. Skuteczność tej metody spowodowała, że zasad fair play przestrzega coraz mniej zawodników.

    Czarne korki Diego Maradony
    Do legendy przeszło już uwielbienie jakie otrzymuje od swoich argentyńskich rodaków Diego Armando Maradona. W swoim kraju ma on status niemal „świętego”, a w Neapolu znajduje się jego „kapliczka”. Zatrważający jest także fakt powstania „Kościoła Maradony” (his. Iglesia Maradoniana). Maradona – nie ma co do tego wątpliwości – był piłkarzem wybitnym. Kiedy niemal w pojedynkę zdobywał mistrzostwo świata albo włoskie scudetto, cały świat szalał na jego punkcie. Szał i podziw dla jego umiejętności poszły jednak zdecydowanie za daleko…

    Problem nie zakończył się wraz z odejściem na emeryturę „boskiego Diego”. Każde nowe pokolenie piłkarzy ma swojego „Maradonę” – czy jest to Ronaldinho, Zidane, Messi, Cristiano Ronaldo, problem przebóstwiania piłkarzy będzie istniał zawsze. Coraz mniej dziwić będą zatem wizyty stadionowe zamiast na niedzielnej Mszy, nadawanie imion dzieciom na cześć wybitnych piłkarzy czy wierność klubowi wyrażona w niczym nieuzasadnionej nienawiści wobec kibiców rywala.

    Jest nadzieja?
    Świat futbolu nie jest pozbawiony także rzeczy pięknych, dobrych i zasługujących na szacunek. Piłkarze biorący udział w licznych kampaniach charytatywnych czy solidarność wyrażana w chwilach tragedii jest czymś niezwykle istotnym i pięknym. W świecie piłki nożnej nie brakuje też miejsca na świadectwo wiary. Przed finałowym spotkaniem na mundialu w 2002 r., część zawodników reprezentacji Brazylii modliła się na płycie boiska nosząc koszulki z napisem „Należę do Jezusa” (ang. I belong to Jesus). Piłkarze tacy jak Kaka, Lucio czy Ze Roberto otwarcie wyrażali swoje przywiązanie do wiary na oczach milionów widzów na całym świecie.

    Świadectwem na rzecz życia jest także historia portugalskiego gwiazdora Cristiano Ronaldo. Jego matka wyznała, że bezskutecznie chciała dokonać aborcji. Jej decyzję zablokował lekarz i zmusił matkę do urodzenia. Gdyby nie stanowcza decyzja lekarza – podjęta WBREW woli matki, dzisiejszy świat piłki byłby dużo uboższy. Historia Portugalczyka jest przykładem dla świata, że każde życie jest bezcenne i niesie ze sobą ogromny potencjał.

    Należy jednak zauważyć, że kampanie mające na celu powszechną sekularyzację piłki osiągają znaczny sukces. Na tegorocznym mundialu piłkarze reprezentacji Brazylii dostali zakaz wykonywania jakichkolwiek gestów religijnych przed i po meczach. Świat futbolu nie uchronił się także przed wpływami homopropagandy. Amerykańska Federacja Piłkarska świętuje co roku „Miesiąc dumy” np. poprzez przygotowanie piłkarskich trykotów w tęczowych barwach. Władze angielskiej Premiership co roku włączają się w kampanie na rzecz ruchów LGBT poprzez… nakazywanie zawodnikom zakładania na ręce tęczowych opasek.

    To tylko gra!

    Piotr Relich

    Za: https://www.pch24.pl/wiecej-niz-tylko-gra–moze-juz-nawet-religia-,60928,i.html

  7. RomanK said

    ad 6….nie wazne co w kapliczkach..ile, czy jakie bozie…byle na kolanach…na kolanach… I koniecznie bez rozumu….bez woli….
    Religia widzi pan to system oparty o rozumna Wiare….. wiara bez rozumu to zabobon…fetyszyzm, balwochwalstwo……fanclub to czlonkowie Balwochwalcy…oni czcza swoje Idole-balwany…..podstawa zabobonu jest wykluczenie rozumu….bez rozumu nie ma wolnej woli… Jest Zabobon…Kibicostwo… FunClub…….

  8. RomanK said

    Hej placzki po komunie i wierne psie k;hooyki…..obserwujcie uwaznie…. Pan Bog odbiera rozumek…..
    W Gdansku Walesa zwolal ciekawe tzw Naczynie Przeobrazenia:-)))))
    Otoz po 30 latach zwolal swoj Komitet Obywatelski, jaki mu polecono sklecic do rozmowa przy Magdalenskim Okraglaku…..przyjrzyjcie sijeg skladowi:-))))) zobaczycie cala Solidarnosc z legitymacjami i na etacie SB I WSI:-))))))…
    Beda utrwalac PRLbis….z kandydatami ..jaroslaw Walesa. Kasper Plazynski…czyli nowe pokolenie starego ladactfa:-)))))).

  9. NICK said

    Sport.
    Teraźniejszy.
    Sport???

    Wedle normalnej definicji?

  10. NICK said

    Szymek jest jkełopem.
    Tak go na jełopa.
    Matka.
    Wyychowała.

Sorry, the comment form is closed at this time.