Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O tym, co „wolny rynek” zrobił w Europie z kolejami…

Posted by Marucha w dniu 2018-06-29 (Piątek)

«Mentalność właścicieli prywatnych, tj. egoizm i podejście krótkoterminowe nie są tym, czym powinny oznaczać się czynniki odpowiedzialne za usługi publiczne…»

Ideologia „wolnego rynku” – na przykładzie dewastacji kolei
L’IDEOLOGIA DI MERCATO COME DISASTRO. FERROVIARIO
https://www.maurizioblondet.it/lideologia-di-mercato-come-disastro-ferroviario/

Maurizio Blondet 17 czerwca 2018 tłum. RAM

Zarządzana przez przedsiębiorstwo prywatne linia kolejowa Edynburg-Londyn zbankrutowała po raz trzeci na przeciągu 10 lat. Konieczna jest więc interwencja państwa w postaci zastrzyku z pieniędzy publicznych do kieszeni prywatnego podmiotu gospodarczego – w postaci sumy równorzędnej wartości 2 miliardów euro.

[Tak to jest ZAWSZE z wolnym rynkiem – w razie czego pogardzane i opluwane Państwo ratuje „wolnorynkowców” – admin]

W czasach gdy linia była własnością państwa – jej dochód roczny wynosił miliard euro.

Tego rodzaju informacje nie robią jednakże na nikim wrażenia, kiedy porównuje się je z szokującą serią horrorów, jakie są wynikiem historycznej prywatyzacji brytyjskich kolei przeprowadzonej (z wyraźnie dostrzegalnym uporem ideologicznym, by oddać w ręce „wolnego rynku” wszystko to, co należało do państwa) najpierw przez Margaret Thatcher a później przez Tony Blair’a.

W wyniku podobnych poczynań, w latach 1999 – 2000 miało miejsce 90 przypadków wykolejeń oraz kolizji pociągów, co spowodowało wiele ofiar śmiertelnych (40 zabitych i 160 rannych w październiku 1999 roku w Paddington, podczas czołowego zderzenia pociągów pasażerskich – zdjęcie powyżej).

Często katastrofy kolejowe spowodowane zostały w wyniku oszczędności, jakimi zarządcy prywatni kierują się, jak chodzi o konserwację linii kolejowych, rezygnując nawet z obcinania gałęzi drzew, które zasłaniają semafory, a także z instalowania systemu ATP (Automatic Train Protection) – zatrzymującego pociąg w przypadku, gdy maszynista nie zauważa czerwonego światła – który jest w użyciu w innych krajach Europy.

ATP
https://en.wikipedia.org/wiki/Automatic_train_protection

Edinburgh to London train service to come under state ownership
http://www.heraldscotland.com/news/16229584.Edinburgh_to_London_train_service_to_come_under_state_ownership/

Tak wygląda legenda o większej wydajności podmiotu prywatnego w porównaniu z państwowym zarządzaniem usługami publicznymi.

Ktoś może sądzić, że ceny, w przypadku zarządzania prywatnego, są niższe.

Otóż brytyjski użytkownik kolei płaci za dojazd do miejsca pracy 6 razy więcej od użytkownika francuskiego (gdzie nie doszło jeszcze do prywatyzacji: dlatego Macron walczy o to zawzięcie ze związkami zawodowymi kolejarzy francuskich), w wyniku czego wydaje on wydaje na przejazdy 14 % swego dochodu miesięcznego, w porównaniu z 2 % przeznaczanymi na to przez Francuza. Cena już i tak drogich biletów wzrosła dodatkowo od roku 2010 o 27 %.

Jak wygląda wydajność brytyjskich kolei?

Opóźnienia pociągów są bardzo duże i na porządku dziennym. Jako że liniami zarządzają całe tuziny spółek prywatnych, które uznają wyłącznie własne bilety, podróżujący musi więc wyposażyć się w 5 do 6 biletów a jeżeli chce zaoszczędzić – zmuszony jest do przeprowadzania skomplikowanych przeliczeń; na wielu stacjach nie ma rozkładów jazdy pociągów.

Podobnie dzieje się w Finlandii, która jako ostatnia sprywatyzowała koleje: dziś nie jest tam rzeczą możliwą uzyskanie informacji (czy to na stacjach, czy w pociągu), ponieważ w roku 2015 przedsiębiorstwo państwowe, zostało rozparcelowane na 21 spółek prywatnych, które natychmiast zamknęły 28 stacji na 200, czyli 14 %, uznając je za niedochodowe.

Również warunki pracy kolejarzy angielskich uległy pogorszeniu: kontrakt stały jest rzadkością, zastąpiony umowami czasowymi, zerogodzinowymi w ramach umów z firmami podwykonawczymi (w rzeczywistości 1,5 miliona Brytyjczyków czeka każdego ranka na telefon, by dowiedzieć się, czy będą tego dnia pracować i jak długo – bez wypłaty); harmonogramy pracy są masakrujące – ci, którzy buntują się, za karę kierowani są na nocne zmiany, co często jest powodem wypadków śmiertelnych.

W Niemczech, pokazywanych jako wzór prywatyzacji kolei, długość linii kolejowych po tym zabiegu z 415 000 kilometrów zmniejszyła się do 330 000; zamknięto 700 stacji kolejowych, a stacje średniej wielkość, jak Moguncja (200 000 mieszkańców), wieczorem przestają funkcjonować, ponieważ brak jest pracowników. Niemiecki personel kolejowy został zredukowany z 350 000 osób do 220 000 i jedynie 16 % pracowników posiada status kolejarza; cała reszta to osoby pracujące na umowach czasowych i jako podwykonawcy. Ceny biletów wzrosły od 30 do 50 %, co piąty pociąg jest opóźniony, a spółki są zadłużone na 20 miliardów euro.

W rzeczywistości, tymi, którzy subsydiują spółki prywatne są podatnicy niemieccy. Akcjonariusze linii regionalnych, zorganizowani w monopole prywatne dostają w ten sposób 8 miliardów euro rocznie, natomiast na zarządzanie sprywatyzowaną siecią kolei, państwo niemieckie przeznacza rocznie 19 miliardów euro, w wyniku czego w przedziale czasowym 1995 – 2005 państwo wypłaciło firmom prywatnym 232 miliardy euro.

Państwo prywatyzuje… i daje dotacje spółkom prywatnym

Czy nie jest rzeczą nieco dziwną, że po tym jak państwo zrezygnowało z kolei państwowych, dalej zmuszone jest do tak wielkiego dotowania akcjonariuszy spółek prywatnych?

Czyż uważanie tychże spółek, wymagających ciągłego subwencjonowania publicznego (bez którego bankrutują), za „prywatne” i pozwalanie na to, że wypłacają one dywidendy akcjonariuszom, nie jest to efektem dogmatyzmu ideologicznego? (…)

Sytuacja, w której działalność spółek prywatnych powoduje ofiary śmiertelne i obrażenia, ponieważ redukują one personel, oszczędzają na konserwacji i unowocześnieniu, a poza tym i tak nie osiągają zysków (pomimo działania w sytuacji monopolu naturalnego) – oznacza, że w systemie wierzeń, zwanym „liberalizmem rynkowym” jest coś dogłębnie niewłaściwego.

Pomimo to, ta radykalnie błędna koncepcja przyjęta została przez Komisję Europejską i państwom członkowskim Unii narzucana jest w wersji ekstremistycznej: chodzi o rozdzielenie instalacji stałych od taboru kolejowego oraz oddanie torów spółkom prywatnym, które następnie odpłatnie wynajmują je przedsiębiorstwom, które stały się właścicielami pociągów.

Należałoby uwolnić się od podobnego, koszmarnego wręcz, ekstremizmu ideologicznego, który prywatne dążenie do zysku uważa za gwarancję wydajności i doskonałą alokację zasobów.

Będąc od zbyt dawna więźniami liberalnego syndromu myślenia grupowego, nie jesteśmy w stanie dostrzec faktu, iż kolej jest typowym sektorem (są także inne), w którym spółka prywatna nie może (a dla mnie, także nie powinna) zastępywać państwa. Nie tylko dlatego, że krajowy transport kolejowy jest tym, co określa się jako monopol naturalny, ani dlatego, że implikuje ogrom inwestycji w postaci wielkich instalacji stałych oraz olbrzymich infrastruktur (tuneli, mostów, wiaduktów, systemu dostaw energii) – wręcz wiekowych, które pozostają całkowicie poza zasięgiem możliwości, a nade wszystko poza kategoriami opłacalności dla jakiejkolwiek spółki prywatnej (jakoże nie są one kosztami podlegającymi zwrotowi – według logiki biznesowej – czy też amortyzacji, w takim czasie, że zarządca osobowy może mieć nadzieję na zarobek). Mowa tutaj o instalacjach stałych, widzianych jako wyposażenie terytorium krajowego, które pokolenie obecne dziedziczy po poprzednich i które ulepsza dla przyszłych.

Oprócz tego, istnieje powód fundamentalny, tak oczywisty, że wstyd go przypominać, a mianowicie obowiązek instytucjonalny państwa, polegający na zaofiarowaniu całej wspólnocie narodowej usługi na tych samych warunkach. Obowiązek zagwarantowania tejże samej usługi po cenach przystępnych.

[A niejaki Janusz Korwin-Mikke postulował likwidację komunikacji miejskiej, bo przeszkadza samochodom osobowym… – admin]

Wszystko to implikuje całkowicie różną – od tej, która kieruje tzw. „rynkami” – mentalność zarządzania. Zyski, jakie kolej uzyskuje na trasie Mediolan–Rzym powinny być przeznaczone na kompensowanie i pokrywanie strat, jakie przynosi usługa świadczona obywatelom na trasie Gela–Canicattì (są to małe miejscowości na Sycylii), przy podobnej cenie biletu.

Oczywiście, kiedy tylko dochodzi do prywatyzacji, spółki prywatne przywłaszczają sobie odcinek Mediolan–Rzym, a trasę Gela–Canicattì pozostawiają państwu. Ogólnie mówiąc, zamykanie stacji bezzyskownych (400 stacji zamknięto w Niemczech), pokazuje, że tak czy owak, koszty nieuniknione usługi – „wolny rynek” zwala na państwo, czyli na podatnika i nie dotrzymuje swych obietnic wobec tzw. użytkownika. Państwu pozostają straty, a prywatni zarabiają.

Dzieje się nawet gorzej, dochodzi do zdrady zasady powszechności i ciągłości transportu kolejowego. Włoskie przedsiębiorstwo Trenitalia cieszące się bardzo wielkimi zyskami (tak wielkimi, że uruchamia inwestycje poza granicami kraju) jest spółką akcyjną – chociaż posiadaną w 100 % przez państwo – która stosuje reguły biznesowe właściwe dla spółek prywatnych, co spowodowało, że zlikwidowało 43 % siły roboczej odziedziczonej po FS (Ferrovie dello Stato).

„Oszczędnościami” tymi Trenitalia obciążyła państwo, w postaci 93 000 osób wysłanych na emeryturę.

Trenitalia
https://en.wikipedia.org/wiki/Trenitalia

Ferrovie dello Stato Italiane
https://en.wikipedia.org/wiki/Ferrovie_dello_Stato_Italiane

Koncepcja liberalna zakłada, że państwo powinno być zarządzane na wzór przedsiębiorstwa, a dokładniej mówiąc przedsiębiorstwa eksportującego.

Warto jednakże zauważyć, że jakiekolwiek przedsiębiorstwo nie musi zajmować się dziećmi, które należy kształcić, chorymi, których trzeba leczyć, oraz utrzymywaniem osób starych, tzw. „nieprodukcyjnych”. Państwo nie może stosować eksternalizacji tego, co określa się jako „koszty”, pomimo iż w jego nowej wersji, narzuconej mu przez obowiązującą dziś ideologię, faktycznie usiłuje to robić – podkopując tym samym fundamenty swej ciągłości historycznej.

Mentalność właścicieli prywatnych, tj. egoizm i podejście krótkoterminowe nie są tym, czym powinny charakteryzować się czynniki odpowiedzialne za usługi publiczne. W zamian za zapewnioną płacę, ludzie ci powinni być tak uformowani, by posiadali zdyscyplinowaną, wzniosłą i nieosobistą wizję ich zadania.

Podobnie jak proponowana przez wielkie przedsiębiorstwa prywatne tzw. „świadomość korporacyjna” – istnieje również świadomość obywatelska, która implikuje poczucie własnej godności i własnej misji; coś, co siłą rzeczy należałoby nazwać świadomością ojczyzny i odpowiedzialnością wobec rodaków.

Dziś świadomość ta została wyśmiana, a nawet zniszczona przez takie elementy jak prawo do strajku i zakładania związków zawodowych w sektorze publicznym. (…) Funkcją tejże świadomości ojczyzny jest ochrona obywateli ubogich i bezbronych przed „wolnym rynkiem” i dysproporcjami, jakie są wynikiem jego działań.

W sytuacji wojny, co jest rzeczą oczywistą, „mentalność prywatna” i wolnorynkowa jest jedynie przeszkodą o charakterze wywrotowym i nieetycznym. Za wszelką cenę trzeba zapewnić wtedy funkcjonowanie pociągów, także podczas bombardowań, dystrybucję energii, naprawiać uszkodzone infrastruktury i zajmowować się wieloma innymi sprawami.

Skrajnym przypadkiem jest racjonowanie żywności przez państwo. W tego rodzaju warunkach „wolny rynek” zostaje obalony w drodze aktu urzędowego: staje się „czarnym rynkiem – i jest przestępstwem podlegajacym karze śmierci. Nie rozprawia się wówczas o niewydajności kart żywnościowych, ani o koszcie cen kontrolowanych, ponieważ robi się wszystko, by uniemożliwić powstanie sytuacji, w której niewielu napełni sobie żołądki, podczas gdy reszta populacji będzie umierała z głodu.

Ale również w sytuacjach nie będących wyjątkowymi, zadaniem osoby działającej z ramienia państwa jest obalanie wolnego rynku, lub też ograniczanie jego oddziaływania.

Kiedy Enrico Mattei (zasłużony polityk i przedsiębiorca włoski) zawierał dziesięcioletnie umowy z Iranem lub Algerią, chronił w ten sposób tak Włochy jak i kraj produkujący (ropę naftową) przed nieprzewidzianymi i gwałtownymi fluktacjami naftowego rynku kasowego (spot). Obydwie strony ustalały cenę średnią i słuszną, korzystną tak dla Włoch, jak i nade wszystko dla kraju producenta, który mógł liczyć na pewne i przewidywalne dochody (co jest czynnikiem istotnym dla jego planów rozwojowych), niezagrożone spekulacją czy szantażami ze strony spółek konkurencyjnych i lobby finansowego, które zawsze im towarzyszy w okolicznościach, gdy „wolny rynek” proponuje zadłużenie się krajowi znajdującemu się w sytuacji braku funduszy – z powodu spadku cen ropy – kończące się zwykle ekspropriacją kapitałów i bogactw kraju zadłużonego, który został upatrzony na bankruta.

Enrico Mattei
https://en.wikipedia.org/wiki/Enrico_Mattei

Kiedy widzi się tego konieczność – potrzeby fundamentalne państwa powinny być chronione od wpływów „wolnego rynku”. Wśród nich znajduje się emisja pieniądza.

Jej ochronie, do roku 1981, służył „mariaż” Skarbu Państwa i Banku Włoch (Banca d’Italia) (lub każdego innego banku centralnego w w każdym innym kraju), ze względu na co, bank zobowiązany był do skupywania obligacji niesprzedanych na „rynkach”. Obniżało to procent stosowany przez lichwę międzynarodową, ratowało przed wzrostem długu publicznego, strzegło narodowej autonomii politycznej, pozwalało na politykę pełnego zatrudnienia (kosztem niewielkiej inflacji) oraz sprawiało, że nie brakowało funduszy na programy infrastrukturalne, którymi „wolny rynek” nie zajmuje się, jako że wymagają dużych i długotrwałych inwestycji.

Ratio etica stanowiło to, że pracy narodu (jako że pieniądz rządzi pracą) nie wolno było oddawać w ręce spekulacji zagranicznych, spragnionych natychmiastowych zysków i nie zajmujących się interesami zadłużanego narodu. (…)

To państwo wprowadza innowacje, a nie „rynek”, czego przykładem jest smartphone

Obowiązuje mit twierdzący, że państwo w roli zarządcy to biurokracja i marnotrawstwo, podczas gdy kapitał prywatny ma jakoby wyłączność na bycie twórczym i promocję innowacji. W rzeczywistości jest wręcz odwrotnie.

Przyglądnijcie się waszemu smartphonowi, z którego jesteście tacy zadowoleni. Aplikacja, która dzięki mapie wirtualnej, umożliwia wam odnalezienie ulicy w mieście, którego nie znacie, rodzi się jako instrument naprowadzający pociski samosterujące.

Program ten funkcjonuje jedynie dzięki niektórym sztucznym satelitom geostacjonarnym, umieszczonym na specyficznych orbitach ziemskich, czym nigdy żadna spółka prywatna nie zajmowała się, tj. ani ich tam nie umieściła, ani nie dbała o ich późniejszą konserwację.

Kamera cyfrowa, przy pomocy której robicie sobie selfie do zamieszczenia na Facebooku została skonstruowana z myślą o satelitach szpiegowskich, jako że nie można było przecież myśleć o zrzucaniu rolek filmowych przy pomocy spadochronu. Miniaturyzacja, dzięki której wasz telefon mieści się w kieszeni jest wynikiem prac nad zmniejszeniem objętości satelitów i głowic pocisków.

Wszystko to – jak również sam Internet, z którym współpracuje smartphone – zostało opracowane i wymyślone nie przez spółki prywatne, ale w laboratoriach DARPA – Defense Advanced Research Projects Agency – amerykańskiej agencji rządowej, należącej do Ministerstwa Obrony.

DARPA
https://en.wikipedia.org/wiki/DARPA

Żadna spółka prywatna nie zainwestowałaby nigdy swego ukochanego kapitału w opracowywanie podobnych wynalazków, na które wcześniej nie było w ogóle zapotrzebowania, czyli nie istniał tzw. „rynek” z nimi związany. Osoby takie jak Steve Jobs stały się miliarderami, poprzez zestawienie razem wyników badań wojskowych w przedmiocie rynkowym, który odniósł później sukces.

Jednakże faktycznymi geniuszami, którzy wymyślili go są ci nieznani Amerykanie w pewnym wieku, którzy cieszą się zaledwie godziwą emeryturą państwową. Pracowali zatrudnieni przez Państwo, Państwo dało im wytyczne, mówiąc im co było mu potrzebne, Państwo sfinansowało ich badania, tak te udane jak i wiele prób nieudanych, bezzwrotnie i bez troski o zarobek.

Oto dlaczego Margaret Thatcher starannie wystrzegała się, by nie prywatyzować sektora przemysłu wysokiej technologii, elektroniki, aeronautyki, obronnościowego i w ten sposób uniknąć wprowadzania ich na giełdę, gdzie mogłyby zostać kupione przez obcokrajowców. Charakterystyką tychże przedsiębiorstw high-tech jest to, że należą one zawsze do Państwa, również w przypadkach pozornej własności prywatnej, jak dzieje się to w USA (niechby kapitalista chiński spróbował na giełdzie dobierać się do Lockheed’a).

«Dlaczego te właśnie sektory przemysłowe – wszystkie związane z obronnością – są tak ważne? Przede wszystkim ze względu na ich funkcję w kategoriach postępu technicznego, tj. jako lokata narodowego dziedzictwa technologicznego oraz gwarancja niezależności od zagranicy jak chodzi o pewne kluczowe obszary, przede wszystkim obronność – ale także ze względu na ich wkład do bilansu handlowego. Faktycznie, co jest faktem mało znanym, pierwszą pozycją eksportu przemysłowego USA, Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji jest aeronautyka». Tak pisze Antonio Venier w książce zatytułowanej „Katastrofa pewnego narodu – Splądrowanie Włoch i globalizacja”, wydanej w Padwie w roku 2000 (wstęp napisany przez Bettino Craxi’ego). (…)

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: RAM
http://ram.neon24.pl

Komentarzy 31 do “O tym, co „wolny rynek” zrobił w Europie z kolejami…”

  1. Ola said

    tak na marginesie -foto pod tytulem obrazuje wypadek szybkiej kolei niemieckiej ICE w niemieckim Eschede 3 czerwca 1998 .
    Zginelo 101 osob, 88 zostalo ciezko rannych.

  2. rafal z said

    To nie jest problem między kapitałem prywatnym a państwowym… Ostatecznie zawsze coś należy do kogoś. Banalnie to brzmi ale ten problem tylko częściowo pokrywa się z tymi dwoma sferami. Zauważcie, że najmniejszy zalążek organizacji(bez znaczenia jakiej) rosnąc skazany jest na przejście z liczby pojedynczej na mnogą. Niemal z każdej strony powstają wykwity dążące do szeroko rozumianej powszechności Zarówno takie tendencje mogą pojawić się u właściciela. Albo od strony pracowniczej lub klienta… Jest to naturalny proces ukierunkowany na podział owoców pracy wg wkładu pracy i kapitału współpracowników.

    Inaczej mówiąc każda rozwijająca się inicjatywa będzie miała tendencje do uspołecznienia (czyt. UPAŃSTWOWIENIA w waszym rozumieniu tego słowa !!!) To co powoduje, że ów proces naturalny nie „wygrywa” jest zasługą głównie PATOLOGII SYSTEMU wbudowanej w jej fundament, która strzyże wszystko na zero zanim cokolwiek wyrośnie.

    Stąd nie jest złe to co prywatne tylko dlatego, że jest prywatne, ani również to co państwowe za to, że jest państwowym…

    Sedno problemu wynika z asymetrii podziału owoców pracy a to jest pochodną ASYMETRII REALNEJ WŁASNOŚCI w ORGANIZACJI

    I ten problem występuje zarówno w organizacji prywatnej jak i państwowej

  3. W USA jest co najmniej jedna KATSTROFA kolejowa w MIESIĄCU co jest UKRYWANE ! said

    W USA funkcjonują koleje na złodzejskiej zasadzie „joint wenchers” która polega na tym że są to spółki państwowo-prywatne, że prywaciarz BIERZE dla siebie zyski, a długi pokrywa podatnik.

    Gdy murzyn Obama został prezydentem USA w 2008r to on natychmiast zwołał swoich murzyńskich kumpli, którzy usiłowali obskoczyć cały „biały dom” w Waszynktonie, który jest faktycznie centralną MELINĄ żydoskiej mafii w USA którą jest tzw. „Deep State” czyli faktycznie rządzaca „nomklatura” w zbankrutowanym USA.

    Zatem zwołani murzyni przez Obame musieli się zadowolić pozostałymi OCHŁAPAMI, których nie chcą ŻYDY tzn. tych sektorów, gdzie dużo roboty, a zysk minimalny.

    Na takiej zasadzie murzyny obskoczyli władzę w kolejach AMTRAK i pocztę amerykańską.

    I zaczęło się !!!
    Zaczoł się HORROR !

    Poczta przestała przychodzić lub z opóźnieniem miesiecznym itp. lub dłużej.
    W urzedach pocztowych zaczoł sie taki bród i smród jak kwaśna zgnilizna śmietnikowa. Obrzydliwie było wchodzić do budynku pocztowego w USA taki tam zaczoł panować syf … Ostatnio niewiele się zmieniło i jest do dzisiaj … nowa murzynska „cywilizaja” po-obamowa …

    Usuniecie murzyna ze stanowiska kierowniczego w obecnym USA, murzyna który nic nie robi i opowiada godzinami jakieś bzdury do swojej 9-j kochanki przez swój prywatny telefon w godzinach pracy jest okrzykiwane jako „dyskryminacja”.

    Na kolejach w USA od 2008r musiała być co NAJMNIEJ raz w miesiącu katastrofa kolejowa, straszne opóźnienia pociagów, syf, kiła i mogiła na dworcach kolejowych gdzie gangi murzyńskie zaczeły grasować, okradające pasażerów, strach było wejść na dworzec kolejowy . . . itp.

    https://www.king5.com/article/news/local/amtrak-derailment-caused-by-human-error-speed/454739158

    Przekupiony murzyn Obama, nawet się zgodził, aby wprowadzić takie sprawdzanie pasażerów jak na lotniskach, ale o to była wielka awantura i murzyni dali spokój z tym sprawdzaniem.

    W durnowatej III republice polin wszyscy obywatele mają ZŁUDNE wyobrarznie i myślą sobie, że „ameryka” to pempek świata jak pokazywano na żydo-holiwoodzkim KŁAMLIWYM filmidle „Pogoda dla bogaczy” . . . ale bardzo, bardzo się mylicie idealizując ten syf żydo-murzyński amerykański.

    http://ktla.com/2017/05/12/amtrak-engineer-charged-with-manslaughter-causing-catastrophe-in-fatal-2015-philadelphia-derailment/

    Wpisz hasło na wyszukiwarce internetowej: amtrak catastrophe
    to zobaczysz całe dzisiatki a może nawet setki ktastrow kolejowych w USA, które są zarzadzane przez murzynów, nawet co wczoraj przyjechali z Afryki do USA

    „Welcome in America”

  4. Bodzio said

    Jako uzupełnienie warto przytoczyć fragment odpowiedzi autora RAM z neon24.pl:

    Patologie opisywane jako „wolny rynek” to istota, natura systemu kapitalistycznego. Nie istnieje, nie istniał i nie będzie istniał żaden wolny rynek bez cudzysłowów, który działałby lepiej. Pan przyznaje zawodowemu trollowi sponsorowanemu przez „naród promotorów wolnego rynku wśród narodów gorszych” albo totalnemu idiocie, że „jakby był wolny rynek bez cudzysłowów, to by nam się” żyło jak w raju. Otóż nie. Przetłumaczony przez Pana tekst opisuje DOKŁADNIE, jakie są efekty wolnego rynku (bez cudzysłowów), a patologie w postaci dopuszczania eksternalizacji kosztów i żerowania na dotacjach to próby sprawienia przez rządy (na koszt społeczeństwa), by to, co nie działa i zadziałać nigdy nie będzie mogło (wolny rynek, tu akurat – w transporcie kolejowym) nie wywróciło się od razu.

    Proszę zapoznać się z tekstami polinkowanymi tu (kilka części polemik z głównymi tezami wolnorynkowych debili lub zawodowych trolli sponsorowanych przez „naród promotorów wolnego rynku wśród narodów gorszych”):
    https://myslnarodowa.wordpress.com/wolny-rynek-dyskusja/
    https://myslnarodowa.wordpress.com/wolny-rynek-dyskusja/wolny-rynek-nie-dziala-polemika-1/
    https://myslnarodowa.wordpress.com/wolny-rynek-dyskusja/katastrofa-demograficzna-iii-rp-wolny-rynek-nie-dziala-polemika-2/
    https://myslnarodowa.wordpress.com/wolny-rynek-dyskusja/wolny-rynek-nie-dziala-polemika-3/

  5. ? said

    Prywatyzacja kolei wg modelu brytyjskiego była wzorcem dla „reform” PKP za czasów AWS-UW (PiS-PO). Namnożono tylko stołków i gnoju.

  6. jazmig said

    Skoro prywatna linia bankrutuje, to nie jest potrzebna, bo nie ma klientów. Państwo po prostu do niej dopłaca.

    ———
    Zlikwidujmy w państwie wszystko, do czego trzeba dopłacać. Prawda?
    Admin

  7. plausi said

    Patologia lichwy

    Lichwa (używa się też spieszczenia procentu na jej określenie) jest w gruncie oderwaniem pieniądza od rzeczywistości, od gospodarki realnej, jest więc podstawą „gospodarki” irrealnej/urojonej. Próby projektowania stanu „gospodarki” irrealnej na gospdarkę realną wywołują tzw. „kryzys finansowy”. „Gospodarka” irrealna to całość operacji finansowych prowadzonych glównie przez tzw. banki inwestycyjne, nazwa zupelnie myląca, gdyż chodzi o spekulacje finansowe na bazie wymuszania lichwy od jednostek prowadzących działalność realną.

    Tzw. „kryzys finansowy” jest jedynie próbą przełożenia stanu „gospodarki” irrealnej na gospodarkę realną.

    Jest rzeczą oczywistą, że „gospodarka” irrealna jest nowotworem pasożydującym na gospodarce realnej a w efekcie społeczeństwach ludzkich. Zjawiskiem szczególnym jest społeczność pasożydów na BW, która jest wręcz uosobieniem aktorów „gospodarki” irrealnej, zachowując przy tym atrybuty realnej społeczności. W latach 30-tych ubiegłego wieku wymyślono więc, żeby przez usunięcie osbników tej społeczności wyciąć ten nowotwór, wszakże społeczność świata była skażona niezliczonymi metastazami.

    Artykuł zwraca uwagę na jedno ze zjawisk patologii lichwy:
    – Kolej
    nie mniej ważne są
    – inne środki komunikacji, sieci mediów są kompletnie kontrolowane przez lichwiarzy
    – wydobycie surowców
    – energetyka
    szczególne niebezpieczeństwo grozi ze strony lichwiarzy i ich koncernów po opanowaniu takich dziedzin jak
    – żywność, por. Monsanto, Syngenta, Bayer i.t.p.
    a szczególnie
    – woda

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/demokratyczny-podpis-sld-i-psl/#Bechtel

    Koncepcja lichwiarzy jest prosta, lichwę należy płacić także za deszczówkę, ktoś, kto zrozumiał istotę TTIP, CETA czy innych ustaleń tzw. „wolnego handlu”, powinien nie mieć trudności pojąć dokąd UE zmierza

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Wolno

    chociaż kto wie ?

    Na temat wojny o wodę, patrz.

    https://justice4poland.com/2018/05/01/polskie-wodociagi-zostaly-sprzedane-izraelskiej-firmie/

    Tu przypomina się nam wypowiedź pysożydniczego oficera z BW: „Natępna wojna to wojna o wodę!”

    „Woda, to ropa naftowa XXI wieku. Tak przynajmniej twierdzi Andrew Liveris, dyrektor generalny koncernu chemicznego DOW.”

    DOW to nie byle kto, to firma obok Monsanto, która zatruła dioksyną Wietnamczyków, zbrodniarze wojenni.

  8. plausi said

    PPP

    Sprawdzonym mechanizmem łupienia społeczeństw przez koncerny lichwiarzy jest tzw. PPP (Public-private-Partnership – Partnerstwo publiczno-prywatne). Stosowany prawie zawsze w przypadku przejęcie instalacji wody przez koncerny w rodzaju Veolia, Suez czy Bechtel.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Partnerstwo_publiczno-prywatne

    Jednym z atrybutów PPP jest gwarancja zysków dla koncernów lichwiarzy, por. też TTIP. Podstawą UE jest

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Wolno

  9. lewarek.pl said

    [A niejaki Janusz Korwin-Mikke postulował likwidację komunikacji miejskiej, bo przeszkadza samochodom osobowym… – admin]

    No, nie tylko to. JKM proponował (zupełnie poważnie, zresztą on nie ma poczucia humoru), żeby zlikwidować wszystkie linie kolejowe i na ich miejsce wybudować drogi.
    A jeden z jego gorliwych wyznawców (kiedyś członek UPR, dziś wiceminister w pisowskim rządzie) głosił w tv, że państwo nie powinno wtrącać się w budowę dróg ekspresowych i autostrad. Ich przebieg i budowa – czyli czy je budować i gdzie – powinny być domeną przedsiębiorców prywatnych. Którym, oczywiście, należałoby płacić za przejazd tymi drogami. Oni nam powinni urządzać sieć komunikacyjną kraju. A państwo, wiadomo, nocny stróż.
    Dyskusja z takimi półgłówkami jest męcząca i z góry skazana na porażkę. Koronny argument, którym – wydawałoby się – można by ich przekonać, czyli taki, że nieważne czy coś jest prywatne czy państwowe, byle dobrze spełniało swoją rolę, w ogóle nie działa. U tych jełopów prywatne jest zawsze lepsze.
    A potem idą na posadki do nieprywatnego bynajmniej ministerstwa (które w ich programie jest do natychmiastowej likwidacji!!!) i nieźle sobie z tego żyją.

  10. Re: 9
    zyd korwin mike od samego poczatku pomija z wiadomego powodu kwestie ODPOWIEDZIALNOSCI urzednika panstwowego, ktory ma za zadanie ZARZADZAC wlasnoscia Narodowa (publiczna, spoleczna czy panstwowa)\
    Zarzadzajacy wlasnoscia Narodowa od zakonczenia II zydowskiej wojny swiatowej SA BEZKARNI – polityczno-partyjni „Mafiosi”.

    Gdyby nad zarzadzajacemu lbem byla gilotyna lub powroz, to obawiam sie, ze zanim podjalby decyzje o czymkolwie, to zastanawialby sie nie 5 minut, ale 10 dni, by przypadkiem nie dokonac czegos, za co moze mu leb spasc do „wiaderka”…

    Dlatego tez, od samego poczatku nawiazuje do ODPOWIEDZIALNOSCI PERSONALNEJ a nie partyjnej.

    ======================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  11. Rafal Cz. said

    Korwin-Mikke tory pomimo formalnego wyksztalcenia jest idiota. Czytam jego artykoly w Angorze I niezmiennie sie utwierdzam
    w przekonaniu w warunkach „wolnosci” kazdy moze plesc bzdury bez opamietania. Twierdzi ze do dobrostanu panstwa niezbedny
    jest krol. Krolow bylo wielu w historii wielu panstw i raczej zle sie to konczylo dla wiekszosci poddanych i dltego zdecydowalem sie zostac poddanym Jej Krolewskiej Mosci Elzbiety ||.
    Kanada jest monarchia parlamentarna.

    A Korwin -Mikke zyje w swiecie uludy.

  12. revers said

    Po zaproszeniu JKM do studia w Wielkeij Brytani i jej krolewskiej mosci redaktorzy prowadzacy audycje polityczna to samo stwierdzili o JKM j.w. , JKM zostal szowinistyczna meska swinia i glupcem …

  13. revers said

    add12
    https://www.tvp.info/29403932/dziennikarz-do-korwinmikkego-jestes-obrzydliwa-szowinistyczna-swinia?captcha_key=

  14. komentator said

    Mieszkając w Anglii jeździłem kolejami, fakt, że były drogie (chociaż w porównaniu do zarobków już nie bardzo), nigdy nie miałem problemów z punktualnością, czy brudem na stacjach. Wszystko zawsze wyczyszczone, nawet na malutkich stacyjkach był zawiadowca, nawet w pociągach podmiejskich gazeta do poczytania przy każdym siedzeniu. Ciekawe gdzie w państwowym molochu spod znaku betonu partyjnego i „niedasie”, jest zawiadowca stacji, do którego można podejść i zapytać, jakim pociągiem ma teraz pojechać pasażer, jeśli chce się dostać do punktu B. Takie tekściki to można pisać ludziom, którzy nigdy nie widzieli angielskiej kolei. Jakoś od czasów prywatyzacji, liczba pasażerów w Anglii zwiększyła się ponad dwukrotnie (o 125%). A w Polsce jak? W tym najlepszym państwowym monopolu? Problemy są nawet z wagonami i lokomotywami. PKP IC nie uruchamia nocnych pociągów, bo nie ma kuszetek i sypialnych, albo robi to EZT, gdzie nie da się wyłączyć światła głównego. Wypożyczenia z Czech na porządku dziennym. Dwutorowe wieloletnie zamknięcia głównych magistrali, które jeszcze dodatkowo odstręczają ludzi od kolei. Jak w takiej sytuacji, jak w Polsce, gdzie PKP to synonim brudu, syfu i dezorganizacji, można pisać, że prywatne koleje to zło? Ja jednak wolę miejsca siedzące w punktualnym pociągu, a nie stojące koło kibla z wielogodzinnym opóźnieniem. Polecam przejechać się pociągami Warszawa Wrocław dla zasmakowania komunalnej atmosfery bydłopociągu.

  15. Marucha said

    :Panie Komentator,

    Gdzie Pan ma w Polsce „molocha państwowego monopolu”? Spałeś Pan przez ostatnie 30 lat? PKP podzielono na wiele spólek (zresztą wedlug sugestii UE) i utworzono masę stanowisk dyrektorskich i kierowniczych.

    Nie jeżdżę wiele kolejami, ale nie zauważyłem tego strasznego „syfu”, o jakim Pan coś pisze.

    Jeśli Pana informacje o angielskich kolejach są równie wiarygodne, jak o polskich, to szkoda na to miejsca w gajówce.

  16. komentator said

    Panie Gajowy,

    A czy widział pan jakiekolwiek nie-państwowe pociągi na polskich torach? Wszystko kolejowe należy do holdingu PKP, który to jest spółką skarbu państwa. Przy czym procent posiadania akcji przez PKP jest zmienny, niektóre spółki holdingu mają 100% w rękach PKP, inne są współposiadane bezpośrednio przez Skarb Państwa. Czyli cała kolej w kraju jest państwowa i zmonopolizowana. Mniejsza o to, w jaki sposób jest zarządzana, bo o tym decydują już urzędnicy. Nas to nie powinno obchodzić, tak jak wobec firmy prywatnej, nie obchodzi nas, czy Samsung produkuje swoje pralki używając młotka, czy kafara, to ma działać i dobrze wyglądać. A na polskiej kolei nic nie działa normalnie. Tak patologicznego zarządzania przy tak gigantycznych funduszach nie ma nigdzie indziej w kraju. No chyba tylko przy okazji budowy ekspresówek i autostrad. Ale to znów sektor, o ile się nie mylę, państwowy. 🙂

    W latach 90. wcale nie było lepiej, jeszcze przed rozparcelizowaniem spółki na spółkę od szczotek, spółkę od peronów itp. Pamiętam, jak jeździło się na wakacje wtedy. Z południowej Polski nad morze przy toalecie cała droga.

    Moje określenie syfu odnosiło się do pociągów podmiejskich, które są wiecznie brudne i pobazgrane. Nikt nie dba o wygląd zewnętrzny, przez okna nic nie widać, w środku często wcale nie lepiej. A trzeba przypomnieć, że 70%, jak nie więcej, podróży, odbywa się do pracy/szkoły, czyli właśnie koleją podmiejską. I taki jest potem wizerunek kolei, jak jej wygląd zewnętrzny.

    Jak rozumiem, jeśli jakaś opinia nie pokrywa się w 100% z Pańską, to nie można jej wygłaszać? Jeszcze wiele lat temu, pamiętam to miejsce jako miejsce swobodnej wymiany myśli. Od jakiegoś czasu niestety zauważam pewną polaryzację. Chyba cały nasz nieszczęsny kraj niestety idzie w tym kierunku.

    ——
    Powtórzę tylko: żadnego „syfu” na polskich kolejach, włącznie z podmiejskimi, specjalnie nie widziałem. Jest na ogół czyściej i mniej wandalizmu, szczególnie mazaniny sprayami, niż np. w szwedzkim metrze.
    Admin

  17. Ola said

    Te, Komentator, bluznisz jelopie.

    PS. staram sie unikac prymitywnej pyskowki , ale w przypadku Komentatora nie moge inaczej.

  18. komentator said

    @17

    Pani Olu, nie jesteśmy na ty to primo, secundo bluźnić to można wobec absolutu. Jeśli dla Pani państwo i jakaś szemrany holding kolejowy jest absolutem, to gratuluję hierarchii wartości. A co wtedy z przykazaniami? Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną?

  19. komentator said

    @16

    Panie Gajowy, a co to jest za wyznacznik to szwedzkie metro? Że niby tam jest zawsze super, a u nas zawsze najgorzej? Ja piszę tylko o patologiach u nas, nic mnie nie obchodzą inne kraje. Co to w ogóle za mentalność, że u nich jeszcze gorzej, to u nas spoko, jak panuje burdel. Dla pasażera ważne są: punktualność, czystość, odpowiednia siatka połączeń, która nie kończy się o 18, jak wszyscy z roboty wrócą. W Polsce tego nie ma i nie będzie, bo beton kolejowy i niedasizm święcił i będzie święcić triumfy. Wystarczy spojrzeć, ile LAT zajmuje zamontowanie WiFi w najdroższym pociągu w tym kraju. Nie mówiąc już o połączeniach na stykach województw, gdzie dwóch marszałków musi się dogadywać. To dopiero parodia. Jak np. linia Działdowo – Brodnica. Marszałek War-Maz chce, a Kuj-Pom nie, to nie będzie i co pan nam zrobisz?

    Nie wiem, gdzie Pan jeździ tymi pociągami, ja mam doświadczenia ze Śląska i Mazowsza. Tak, coraz więcej jest nowych pociągów. Tylko one po prostu nie są myte. Przewoźnicy nie inwestują w myjnie, Tak, jak Mazowsze jeszcze jakoś się trzyma i jest tam całkiem spoko, może z 2-3 razy jechałem zabłoconym pociągiem, tak KŚ zbudowały myjnię dopiero 2 czy 3 lata temu. W KD to pewnie nie ma w ogóle, bo na nowych Impuslach jest po prostu straszna warstwa brudu. Mieszkam przy dworcu i widuję te niechlujne pociągi. Dlatego mówię o syfie, ktoś przechodzi ulicą przy torach i widzi pociąg cały w błocie i kurzu, to jakie ma mniemanie o kolei? Nie mówiąc już o czystości toalet, nawet tych niby nowych, wyposażonych w przewijak, higiena tam pozostawia wiele do życzenia. Powierzchnie są lepkie. Strach tam przewijać szkraba (to akurat znam z autopsji). Po prostu widać, że ktoś się nie stara tego doczyścić. Oszczędzają na ekipach sprzątających i to bardzo. I trzeba na te patologie zwracać uwagę, a nie mydlić oczy, że wszystko jest doskonale, a w Szwecji to już w ogóle syf kiła i mogiła. Mamy się porównywać może do buszmenów żyjących w lepiankach? W takim wypadku to już możemy położyć się na wyrku i przestać robić cokolwiek, bo przecież jest super.

  20. Marucha said

    Re 19:
    Jasne, panie komentatorze. Wszelkie porównania są bez sensu, nieprawda?
    Dalej nie ma właściwie po co ciągnąć tematu.

    Pan wdeptuje polskie koleje w ziemię. Ja mimo wszystko nie uważam, że jest aż tak źle. Ale moje doświadczenia są na pewno uboższe.

  21. Andy said

    gwałtownymi fluktuacjami naftowego rynku kasowego (spot) jakie to naukowe a spot to masz dwie krowy, sprzedajesz dwie krowy, wydajesz akcje na trzy krowy, doliczając jako dług trzecia krowę której nigdy nie miałeś i to jest spot, sprzedaż czegoś czego nigdy nie miałeś, kiedyś nazywało się to oszustwo.

  22. snag said

    Ktoś tu nie rozumie konceptu ‚wolny rynek’ – Na wolnym rynku deficytowa firma bankrutuje albo jest przejmowana przez inne prywatne przedsiębiorstwo które widzi potencje dochodowości po restrukturyzacji … Jeśli państwo subsydiuje czy ingeruje ratując kram od plajty to nie jest wolny rynek.

    Wolny rynek jako taki skończył się w Stanach w dniu kiedy państwo wprowadziło affirmative action i dyktować kogo zatrudniać.

    ———
    Nigdy go nie było.
    Admin

  23. snag said

    22 ,…

    W niektórych przypadkach przetrwał, np. 2-3 stacje benzynowe na skrzyżowaniu w mieście. Paliwo dużo tańsze niż tam gdzie jedna.

    ———-
    Co to ma wspólnego z „wolnym rynkiem” – nie wiem.
    Admin

  24. troll polonii said

    22
    Snag
    Moze mi Snag laskawie objasni, jak to sie dzieje, ze bank moze byc firma deficytowa?
    Moze mi Snag wyjasni, dlaczego bank NIE moze zbankrutowac??
    Bo go PANSTWO – czyli pieniadze podatnika wykupia.

    Niech Snag sprobuje zbankrutowac i zobaczymy, kto go wykupi.
    Moze podam jeszcze inny przyklad, bo ja tak lubie podawac przyklady z zycia, zwlaszcza te, ktore do teorii nie pasuja:

    Elon Musk prowadzi bardzo deficytowy biznes, ktory mu wiecznie bankrutuje
    Jego zadna firma nie ma zadnych szans bo Elon jest nieukiem i bierze sie np. za produkcje rakiet. W koncu wolny rynek…
    Jego samochody tez nie maja szans powodzenia:

    Braking point: Elon Musk’s Tesla Model 3 lurching from one crisis to the next…

    https://www.rt.com/business/427422-tesla-braking-problem-musk/

    Tesla just months from total collapse, says hedge fund manager

    https://www.rt.com/business/422559-tesla-total-collapse-coming/

    George Soros comes to the rescue of sinking Tesla

    https://www.rt.com/business/426951-tesla-soros-bonds-stock/

    No to moze mi pan wyjasni na czym polega ten wolny rynek??…w USA

  25. snag said

    23 ,…

    Konkurencja z korzyścią dla klienta ,…

    Konkurencja ≠ wolny rynek
    Admin

  26. snag said

    25 ,…

    W tym wypadku jest bo nie tylko 3 konkurujące stacje na skrzyżowaniu to 3 targujących się klientów w rafinerii i najtańszy dostawca produktu (transport).

    .https://www.google.com/maps/@47.4226113,-122.2965856,3a,75y,89.17h,75.92t/data=!3m6!1e1!3m4!1sP4-clxex_MzfpVKsH71rJw!2e0!7i13312!8i6656

  27. snag said

    Nie wiesz p. przypadkiem gdzie jest moja odpowiedz do Troll’a? ,…

    Troll ,…

    Przeczytaj jeszcze raz co napisałem albo poproś pierwszoklasistę żeby ci przetłumaczył ,…

    ——-
    Dobrze, wpuszczam „odpowiedź”…
    Admin

  28. snag said

    Dla przypomnienia – Troll rozwodzi się nad czymś czego nie ma mimo ze napisałem wyraźnie ze: „wolny rynek jako taki skończył się w Stanach w dniu kiedy państwo wprowadziło affirmative action i dyktuje kogo zatrudniać” ,…

    Na marginesie, żadna tajemnica ze Tesla istnieje dzięki subsydiom podatnika, polityce globalnego ocipienia i ignorancji enviro-freaks a czy Elon jest nieukiem nie ma znaczenia. Jedno jest pewne ze cwaniak który zauważył i wykorzystał okazje, zrobił kasę a jak i czy uczciwie to osobny temat.

    ———–
    Czy kiedykolwiek w USA był „wolny rynek”???
    Admin

  29. snag said

    Nie tylko był a jest tam gdzie firmy czy instytucje nie akceptują centa od rządu – Np. katolickie szkoły i colleges są tego przykładem. Konkurują z sukcesem z najlepszymi które wydaja na studenta dużo więcej niż katolickie bo są subsydiowane z kasy podatnika.

    ———–
    „Wolnego rynku nie należy mylić z doskonałą konkurencją. Pojęcie wolnego rynku obejmuje jedynie postulat dobrowolności wymiany oraz kształtowania cen i innych warunków wymiany wyłącznie w wyniku negocjacji między kupującymi i sprzedającymi. Model konkurencji doskonałej odnosi się natomiast do charakterystyki konkurencji na rynku i postuluje cały szereg dodatkowych założeń, jak duża liczba sprzedających i kupujących, zerowe koszty transakcji czy doskonała informacja rynkowa.”
    Admin

  30. Plausi said

    Samozadowolenie

    @17, Ola
    Czyżby była to jedyna refleksja, na jaką autorkę stać ?

    https://marucha.wordpress.com/2018/06/28/czarna-msza-w-trewirze-czyli-o-czczeniu-gnostyckiego-proroka-marksa/#comment-765228

    @14, Komentator
    Jeżeli pana osobiste doświadczenie nie obejmuje żadnej katastrofy kolejowej, to uogólnia pan, że wszystko jest w porządku ? W ten sposób każdy uczestnik wojny, który nie został trafiony mógłby dojść do wniosku, że wcale nie strzelano.

  31. snag said

    Zeby konkurować trzeba zacząć od wolnej reki w podejmowaniu decyzji i wolnego rynku bez dzielenia włosa na czworo – Rząd jest potrzebny do kontroli czy fair resztę zostawić tym którzy ryzykują ,…

Sorry, the comment form is closed at this time.