Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Był jednym z najzdolniejszych poetów na Kresach. Zginął rozerwany końmi przez morderców z UPA.

Posted by Marucha w dniu 2018-07-16 (Poniedziałek)

Był jednym z najzdolniejszych poetów na Kresach. Zginął rozerwany końmi przez morderców z UPA
Był oficerem BCh, dowódcą wojskowym, a także poetą nawiązującym do tradycji polskiego romantyzmu. Często wyrażał swoje przywiązanie do dwóch ojczyzn, Polski oraz Ukrainy.

Zygmunt Rumel, pseudonim „Mały”, miał przed sobą wielką przyszłość. Brutalnie przerwaną przez OUN-UPA.

Rumel urodził się 22 lutego 1915 w Piotrogrodzie, jako syn Władysława i Janiny. Jego ojciec, z wykształcenia inżynier rolnictwa, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej (1919-1921) jako oficer Wojska Polskiego, za co został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Z kolei matka była poetką, i to właśnie dzięki niej młody Zygmunt miał „zarazić” się miłością do poezji.

Swoją młodość spędził na wsi w powiecie krzemienieckim, gdzie ukończył szkołę średnią. Podczas nauki w liceum, dużo czasu spędzał w dworku, który w przeszłości stanowił majątek rodziny Juliusza Słowackiego. To właśnie tam, po raz pierwszy, miał prezentować swoje utwory kolegom.

W tamtych latach wstąpił do Wołyńskiego Związku Młodzieży Wiejskiej, dzięki któremu mógł bliżej zapoznać się z kulturą oraz problemami regionu. Wywarły one ogromny wpływ na jego twórczość. Zaczął się także angażować w życie społeczne pobliskich miejscowości m.in. poprzez publikacje własnych wierszy w licealnej gazecie „Nasz Widnokrąg” oraz „Młoda Wieś – Mołode Seło”.

Także w późniejszych latach, po wyjeździe do Warszawy na studia polonistyczne, Zygmunt Rumel nie zaprzestał swojej działalności w organizacjach młodzieżowych na Kresach. Dołączył do „Zrzeszenia Byłych Wychowanków Liceum Krzemienieckiego” oraz ugrupowania utalentowanej młodzieży „Wołyń”.

Twórcze życie kresowego poety brutalnie przerwała wojna. Jako 24-letni chłopak, w stopniu podporucznika artylerii, brał udział w kampanii wrześniowej. Kilka miesięcy po rozpoczęciu wojny podjął się działalności konspiracyjnej, jako współorganizator podziemnej prasy ludowej. Jako żołnierz Batalionów Chłopskich organizował w stolicy i zabezpieczał kilka punktów tajnych drukarni, a podczas wieczorów poetyckich prezentował swoje utwory, czym miał ująć samego Leopolda Staffa.

W 1941 roku, po inwazji III Rzeszy na Związek Sowiecki został wysłany na Wołyń przez dowództwo Batalionów Chłopskich oraz Centralnego Kierownictwa Ruchu Ludowego. Postawiono przed nim zadania wywiadowcze – miał przygotować raport o sytuacji panującej na tych ziemiach.

Dzięki pomocy kolegów z Wołyńskiego Związku Młodzieży Wiejskiej, udało mu się stworzyć wnikliwe sprawozdanie, które w 1942 roku zaprezentował warszawskiemu dowództwu. To właśnie za sprawą jego raportu podjęto decyzję o rozpoczęciu działalności konspiracyjnej na Wołyniu
przez Bataliony Chłopskie oraz Stronnictwo Ludowe „Roch”. I to własnie młody Rumel miał zająć się organizacją wołyńskich struktur ludowców, w czym aktywnie wspierała go jego żona.

W 1943, kiedy sytuacja Polaków na Wołyniu zaczęła być coraz gorsza i coraz częściej dochodziło do aktów przemocy wymierzonych w ludność polską, został dowódcą Komendy Okręgu VIII Batalionów Chłopskich, obejmującego okręg Wołynia.

Z każdym miesiącem 1943 roku położenie Polaków stawało się coraz bardziej dramatyczne. Miejscowe bandy OUN-UPA coraz śmielej dokonywały brutalnych mordów na miejscowej ludności pochodzenia polskiego i żydowskiego oraz wspierających ich Ukraińcach. Apogeum rzezi dokonywanej przez banderowców miało miejsce w lipcu 1943 roku.

Chcąc uniknąć dalszego przelewu krwi, okręgowy delegat Rządu RP na Wołyń, Kazimierz Banach, podjął decyzję o rozpoczęciu negocjacji z przedstawicielami OUN-UPA. Do rozmów zostali oddelegowani właśnie Zygmunt Rumel (BCh) i por. Krzysztof Markiewicz (AK). Polscy oficerowie udali się do kwatery UPA tylko w towarzystwie przewodnika Witolda Dobrowolskiego – w geście dobrej woli zrezygnowali z ochrony wojskowej.

Negocjacje nie doszły jednak do skutku – polscy żołnierze zostali pojmani przez Ukraińców – w nocy z 10 na 11 lipca zapędzono ich do lasu znajdującego się nieopodal wsi Kustycze. Tam, według relacji świadków, upowcy przywiązali ich za ręce i nogi do koni, które przepędzili w przeciwległe kierunki. Wszyscy trzej zginęli tragiczną śmiercią przez rozerwanie. Następnie ich ciała zostały poćwiartowane i wrzucone do pobliskiej rzeki.

Informacja o jego śmierci szybko rozniosła się w regionie Wołynia, co wpłynęło na decyzję dowództwa AK i BCh o organizacji oddziałów samoobrony miejscowej ludności polskiej. Jego męczeńska śmierć stała się symbolem bohaterstwa i poświęcenia dla ludności na Kresach.

Swój poetycki testament Rumel zawarł w wierszu „Poema”, jednym z ostatnich, napisanym w czerwcu, na krótko przed śmiercią:

Poema by nam stworzyć polskie nowe – Jędrnej gwary społecznej pełne, mocne, zdrowe, Jare jako pszenica, jako chłopy żytnie, W których Polska jak długa szeroka – zakwitnie.

JD
http://www.stefczyk.info/

Komentarzy 16 to “Był jednym z najzdolniejszych poetów na Kresach. Zginął rozerwany końmi przez morderców z UPA.”

  1. Lara said

    A jak się go traktuje w podręcznikach szkolnych? Pewnie jest tylko wzmiankowany.
    Choć przecież byli admiratorzy jego talentu: Staff, Kamieńska, Iwaszkiewicz.

  2. Ale dlaczego? said

    Pisiorowaci żydofilscy ukrainofile w pogardzie mają Polaków, polskie dzieci, polskie ciężarne kobiety rozszarpywane przez banderowskie bestie.

    Kto relatywizuje zbrodnie zbrodniarzy staje się współwinny zbrodni.
    A jeśli na dodatek to zbrodniarze bestie ich podobno ziomków (Polaków) to należy stwierdzić że są to ZDRAJCY swego narodu.

    Mając przed oczami obrazy bestialstwa banderowców nie zawaham się stwierdzić, że „polscy” ukrainofile relatywizujący ludobójstwo Polaków to wspólnicy szatana.
    Bestialstwo ma wszelkie znamiona złego…
    Jestem tego pewien, jak niewielu rzeczy na tym i tamtym świecie…

  3. JerzyS said

    Dlatego właśnie w Rzeszowie zamiast pomnika Zygmunt Rumela, pseudonim „Mały”
    powstanie pomnik Kasztanki w JP1 na grzbiecie!

  4. JerzyS said

    supernowosci

    Pomnik marszałka Piłsudskiego jednak powstanie
    13:08, 16.07.2018 /Redaktor

    Pomnik na kasztance powstaje już w pracowni prof. Władysława Dudka w Krakowie. Jego uroczyste odsłonięcie na placu Wolności zaplanowano na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Fot. Komitet Budowy Pomnika

    Pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego powstanie na placu Wolności. Fot. Komitet Budowy Pomnika

    RZESZÓW. Prezydent stwierdził, że Józef Piłsudski pojawi się na placu Wolności.

    Podczas burzliwej lipcowej sesji Rady Miasta Rzeszowa radni nie porozumieli się w sprawie budowy pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego. Jednak prezydent podjął decyzję, że monument na placu Wolności się pojawi. Odsłonięcie planowane jest na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, czyli za niecałe 4 miesiące.

    W lipcu 2017 roku radni podjęli uchwałę w sprawie budowy pomnika marszałka Piłsudskiego na placu Wolności. Na ostatniej sesji poprzednią uchwałę chcieli uchylić, ponieważ grupa radnych uznała, że lepiej wybudować pomnik wszystkich „ojców niepodległości” w innym miejscu niż plac Wolności. Jednak większością głosów zdecydowali, że uchwała trafia do komisji, co oznacza, że decyzja sprzed roku wciąż jest aktualna.

    – Po ostatniej sesji prezydent stwierdził, że ta postać zaczęła niepotrzebnie dzielić, a powinna łączyć. Stąd podjął decyzję, że w ramach tych pieniędzy, które mamy, czyli 400 tys. zł ze strony miasta, 200 tys. zł ze strony marszałka oraz pieniądze zebrane przez komitet, pomnik powstanie – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa.

    Władze miasta zaznaczają, że gwarancją powodzenia stworzenia pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego i usadowienia go na placu Wolności jest dobra współpraca z Komitetem Budowy Pomnika, a do tej pory nie układała się ona najlepiej.

    Jak zaznacza Maciej Chłodnicki, na projekt pomnika wydano już 49 tys. zł. – Zostało jeszcze 550 tys. zł i w ramach tych pieniędzy będziemy działać – mówi.

    Przypomnijmy, że duże wątpliwości radnych dotyczyły właśnie finansów. – Z wizji konserwatora zabytków wynika, że plac Wolności powinien być gruntownie przebudowany. Otrzymaliśmy projekt wraz z kosztorysem inwestorskim, który opiewa na 2,4 mln zł. W związku z tym miasto na tę inwestycję musiałoby wydać ok. 3 mln zł – zwracał uwagę Andrzej Dec. Przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa mówił również, że szkoda zabetonowywać plac Wolności, a sama sylwetka marszałka Piłsudskiego budzi spore kontrowersje.

    Przypomnijmy jednak, że radni w czerwcu nie przyjęli uchwały w sprawie zmiany lokalizacji pomnika na placu Wolności. Takie zalecenia wydał konserwator zabytków.

    – Jeżeli trzeba będzie ewentualnie przyjąć nowy załącznik do uchwały, to skierujemy to znowu na sesję – mówi Chłodnicki.

    Rzecznik prasowy prezydenta zaznacza, że placu Wolności miasto nie będzie gruntownie przebudowywać. – Podejmiemy działania tylko w ramach tych środków finansowych, którymi na ten cel dysponujemy – mówi Chłodnicki.

    Blanka Szlachcińska

  5. JerzyS said

    Propagowanie faszysty i obcego szpiega
    urąga przyzwoitoścI
    i narusza ustawę o IPN!

  6. JerzyS said

    Ciekawe to dlaczego Londyn i AK,
    nie walczyło tak bitnie z UPA,
    jak po zakończonej wojnie walczyli a ZSSR?

  7. Polski punkt widzenia said

    Polecam jedyny film dokumentalny o żołnierzu i poecie por. Zygmuncie Janie Rumlu (1915 -1943), pseudonim „Krzysztof Poręba” – zatytułowany „Poeta nieznany”, autorstwa Wincentego Ronisza z 2004 roku. Warto obejrzeć go do końca … bo to bardzo interesujący, wartościowy i poruszający dokument – zwłaszcza wypowiedzi bliskich i świadków tamtych czasów, znających osobiście Rumla i okoliczności jego męczeńskiej śmierci, poniesionej wraz z towarzyszącym mu por. Krzysztofem Markiewiczem i woźnicą Witoldem Dobrowolskim.

    Film „okraszony” niezwykłymi wierszami Zygmunta Rumla („Baczyńskiego Kresów”), zdradzającymi jego wielki talent poetycki, a także pięknymi zdjęciami (również archiwalnymi).

    http://www.tvp.pl/historia/rocznice-i-wydarzenia/wolyn-1943/wideo/poeta-nieznany/922866

  8. Polski punkt widzenia said

    Por. Zygmunt Jan Rumel pochodził z patriotycznej polskiej rodziny – jego ojciec (agronom) Władysław Rumel za udział w wojnie 1920 roku został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari i otrzymał osadę pod Wiśniowcem, w powiecie krzemienieckim, na Wołyniu. A brat Bronisław Rumel, działacz wołyńskiego ZWZ, został stracony w 1941 roku.

    Całe dzieciństwo i młodość Zygmunta Rumla upłynęła na Wołyniu. W latach szkolnych odbywał długie piesze wędrówki i ukochał ziemię wołyńską. Tutaj ukończył słynne Liceum Krzemienieckie, następnie studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Swój niewątpliwy talent poetycki odziedziczył po matce.

    Niestety, jego twórczość jest praktycznie nieznana – rękopisy wierszy przetrwały dzięki żonie poety ( Annie z Wójcikiewiczów, poślubionej w 1941 roku) – dopiero w 1975 roku, trzydzieści lat po wojnie, wydano utwory poetyckie Rumla.
    Jarosław Iwaszkiewicz napisał wówczas o nim: „Był to jeden z diamentów, którym strzelano do wroga. Diament ten mógł zabłysnąć pierwszorzędnym blaskiem.”

    (7) Ten film można też obejrzeć na youtube:

  9. Polski punkt widzenia said

    W swojej publikacji z 2008 roku – zatytułowanej, jakże wymownie, „Diament rozerwany końmi” – ks. T. Isakowicz – Zaleski tak pisał o okolicznościach śmierci Zygmunta Rumla i jego towarzyszy:
    Banderowcy, łamiąc cywilizowane normy, uwięzili wysłanników, następnie przez 3 dni w bestialski sposób ich katowali. 10 lipca 1943 roku, w przeddzień „krwawej niedzieli”, dowódcy banderowców postanowili nie tylko „horiłką”, ale i barbarzyńskim widowiskiem dodać animuszu mołojcom szykującym się do rzezi (…). Zmasakrowanych, ale wciąż żywych polskich oficerów rozkrzyżowano więc na majdanie we wsi Kustycze, a następnie rozerwano na strzępy końmi.

    Więcej pod linkiem:
    http://www.nawolyniu.pl/artykuly/diament.htm

  10. Polski punkt widzenia said

    Wybór wierszy poety Zygmunta Rumla …

    http://www.nawolyniu.pl/wiersze/index.htm

  11. Polski punkt widzenia said

    Trzy miesiące temu (w kwietniu) zmarł Zenon Leśniewski, pseudonim „Gałązka” – ostatni żołnierz 27 WDP AK z Radowicz na Wołyniu. Cała Rodzina Leśniewskich była znana w okolicy ze swej patriotycznej postawy – w kwietniu 1943 roku banderowcy zamordowali jego ojca Marcelego Leśniewskiego i dwóch starszych braci Eugeniusza i Antoniego.

    Właśnie w domu Leśniewskich w Radowiczach w dniu 7 lipca 1943 roku zatrzymali się por. Zygmunt Rumel i por. Krzysztof Markiewicz – emisariusze wołyńskiego delegata Rządu RP Kazimierza Banacha na rozmowy z banderowcami. Zenon, razem ze starszymi siostrami, pomagał skompletować oficerskie mundury dla emisariuszy. Wyjeżdżający parlamentariusze ustalili, że jeśli nie wrócą z rozmów, oznaczać będzie, iż sytuacja jest groźna i należy natychmiast ewakuować się do Zasmyk. Więcej pod linkiem:

    http://www.wolyn.org/index.php/publikacje/1193-w-drodze-na-ostatnia-kwatere-zenon-lesniewski-ps-galazka-zolnierz-27-wdp-ak

  12. JerzyS said

    Ciekawe gdzie ci grekokatolicy zamykali Pana Boga i Matkę Boska,
    na czas urządzanych rzezi?

    Czy wywiad watykański i jego archiwa, coś na ten temat podają?

  13. Boydar said

    „… Informacja o jego śmierci szybko rozniosła się w regionie Wołynia, co wpłynęło na decyzję dowództwa AK i BCh o organizacji oddziałów samoobrony miejscowej ludności polskiej …”

    PA-RA-NO-JA !!!

    Mydlenie oczu gównem (to cytat, już nie wiem skąd). To trzeba było dopiero poćwiartowania Rumla żeby kierownictwo tego żydowskiego burdelu zainteresowało się losem cywilnej ludności na Kresach ?

    A mnie cichutko zawsze tłumaczono, że w Katyniu to kwiat Polski zamordowano. W takim razie dla kogo ten „kwiat” kwitł i pachniał wcześniej ? I komu miał zaowocować ?

    Trzeba tą sprawę pojechać i wytłumaczyć prochom pomordowanych, bo Oni do tej pory nie rozumieją; mimo że rozumieją już wszystko.

    Nie daruję KURWA NIE DARUJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  14. lopek said

    Nie wiedział śp. Zygmunt Rumel, że światowe dziecię szatana mordowało wtedy Polskę i Polaków i rękami hitlerowców i rękami bolszewików i rękami banderowców a wszystko to za 1920 rok. Ponadto – nie ma pewności – czy aby owego poety nie podano z rozmysłem banderowcom na z góry zaplanowaną męczeńską śmierć.

  15. peacelover said

    …temu polskiemu poecie, patriocie i …i tym pozostalym meczennikom nalezy sie POMNIK !!!!
    …a nie pilsudzkiemu, zdrajcy i manipulantowi !!!!! , ktory do Polski sprowadzil 600 tys parchow z Rosji
    tylko Polakom na utrapienie !!!!!! … Czy ci radni z Rzeszowa nad tym sie troche zastanowili ???!!

  16. Plausi said

    „Naród … godny pogardy”

    https://marucha.wordpress.com/2018/07/14/rzez-wolynska-w-optyce-putinowskiej-propagandy/#comment-768329

    tym bardziej

    https://marucha.wordpress.com/2018/07/17/skandal-polska-policja-karze-rolnikow-za-prace-polowe-oraz-produkcje-zywnosci/

Sorry, the comment form is closed at this time.