Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pogadajmy o wolności

Posted by Marucha w dniu 2018-08-08 (środa)

Jeszcze raz potwierdziła się trafność spostrzeżenia, że jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. Wydawało się przecież, że pan Adam Bodnar, umieszczony na operetkowej posadzie „rzecznika praw obywatelskich” nie potrafi zliczyć do trzech, tymczasem pozory mylą i pan Bodnar okazał się tęgim obserwatorem, co to potrafi spenetrować prawdę jednym rzutem oka.

Co tu dużo gadać; pan Bodnar okazał się bystrzejszy od wszystkich filozofów, co to przez całe wieki łamali sobie głowę, czym właściwie jest wolność, a niektórzy od tych rozmyślań nawet głupieli, jak na przykład niemiecki filozof Hegel, który doszedł do wniosku, że wolność, to „uświadomienie sobie konieczności”.

Tak się akurat złożyło, że dwa razy w życiu byłem „pozbawiony wolności”, co prawda nie na długo, niemniej jednak. Kiedy strażnik zatrzasnął drzwi celi i przekręcił klucz, uświadomiłem sobie konieczność ponad wszelką wątpliwość. Jednak aż do dnia dzisiejszego nie sadzę, by ten stan można było identyfikować z poczuciem wolności i dlatego podzielam opinię Stanisława Cata-Mackiewicza, który wielokrotnie wyrażał żal, że Hegla nie czytają zawodowi humoryści, którzy z jego pism czerpaliby mnóstwo inspiracji.

Jednak inni filozofowie nie brnęli w szaleństwo tak głęboko, jak Hegel, który swoją przypadłością zaraził całe pokolenia – najpierw Niemców, a potem, za ich pośrednictwem, również przedstawicieli innych narodów, wśród nich – również reprezentantów naszego mniej wartościowego narodu tubylczego.

Mamy na tym przykładzie dowód, że szaleństwo jest chorobą zakaźną i dziwne, że medycyna nie wpadła dotychczas na pomysł przebadania pod tym kątem właśnie filozofów. Możliwe, że specjaliści doszli by do wniosku, że wszyscy są trochę szurnięci, chociaż oczywiście stopień zaawansowania przypadłości w każdym przypadku byłby inny.

Weźmy na przykład takich filozofów marksistowskich, od których w moich czasach studenckich aż się roiło. Nawiasem mówiąc, Karol Marks wiele swoich przemyśleń po prostu zerżnął z Hegla, co wśród filozofów jest rzeczą nagminną. Jeden zrzyna od drugiego, trzeci – od tamtych dwóch, czwarty – od trzeciego, piąty… – i tak dalej. W ten sposób tworzy się „straszliwa wiedza, że Byt się zgęszcza i rozrzedza”, którą mniej uzdolnieni ale niemniej ambitni filozofowie rozdziobują na coraz to mniejsze okruszki, zapełniając biblioteki mnóstwem makulatury i uprawiając „organizacyjną krzątaninę” w postaci rozmaitych sympozjonów, podczas których uczestnicy piją sobie z dzióbków.

[Wspaniały opis! – admin]

Niestety, mimo tych wszystkich wysiłków nadal nie mamy odpowiedzi na proste, zdawałoby się pytania, na przykład – co to jest wolność. Niektórzy udzielają odpowiedzi nie wprost, przeciwstawiając wolność tak zwanej „wolności prawdziwej”, o której Sławomir Mrożek, a więc – nie żaden filozof – powiedział tylko, że czymkolwiek ta „wolność prawdziwa” by nie była, to występuje ona zawsze tam, gdzie nie ma zwyczajnej wolności.

Zresztą z innymi pojęciami nie jest wcale lepiej. Przed laty słyszałem w telewizji wypowiedź pani prof. Marii Szyszkowskiej, która z jakichś tajemniczych powodów stylizowała się na Jaruhę ze „Starej baśni” Kraszewskiego, że zdefiniowanie pornografii przekracza możliwości umysłu ludzkiego. Już prawie w to uwierzyłem, bo wtedy miałem wobec filozofów znacznie więcej respektu, niż dzisiaj, aliści już następnego dnia miało miejsce wydarzenie, które moją wiarę natychmiast zniszczyło. Oto na Bazarze Różyckiego w Warszawie, sierżant policji schwytał jegomościa, który miał cała torbę pornograficznych kaset.

Sierżantowi temu jeden rzut oka wystarczył, by zorientował się, z czym mianowicie ma do czynienia, podczas gdy pani prof. Maria Szyszkowska twierdziła, że przekracza to możliwości umysłu ludzkiego.

No a teraz, kiedy mnóstwo filozofów siwieje od rozmyślania nad istotą wolności, niczym astrolog z poematu Aleksandra Fredry o pewnej królewnie, pan Adam Bodnar od jednego rzutu okiem spenetrował prawdę.

Podczas festiwalu Pol’and Rock w Kostrzynie nad Odrą, gdzie 1 sierpnia „Jurek Owsiak” zarządził „godzinę W”, pan Bodnar obwieścił, że kwintesencją wolności jest właśnie „Jurek Owsiak”. Konkretnie chodziło mu o to, że „Jurek Owsiak” „jest kwintesencją wolności – tej nieokiełznanej, odnoszącej się do myśli i słowa”. Przeciwstawił mu „idee środowisk prawicowych”, które „wolałyby świat uporządkowany i kontrolowany”.

Tak pan Adam Bodnar próbował podlizywać się uczestnikom kostrzyńskiego festiwalu i to jest zrozumiałe – ale czy naprawdę tak właśnie myśli? Czy wbrew pozorom on też nie „wolałby” świata „uporządkowanego i kontrolowanego”?

Zacznijmy od „nieokiełznanej wolności odnoszącej się do myśli i słowa”. Co by pan Adam Bodnar powiedział, gdyby uczestnicy festiwalu powitali go pokrzykiwaniami: „ty jebany frędzlu, co nam tu pierdolisz o jakimś Sądzie Najwyższym, kiedy my jesteśmy młodzi i przyjechaliśmy tu pochłeptać piwka, poruchać i przeżyć „drgawy”? Spierdalaj stąd i to w podskokach!”

Oczywiście nic takiego się na festiwalu nie stało – a dlaczego? A dlatego, że wbrew pozorom, jakie festiwalowi próbuje nadać „Jurek Owsiak”, jego uczestnicy stosują się do konwenansu, który nakazuje swego gościa przynajmniej tolerować. Ale konwenans jest przecież elementem porządkującym świat, który właśnie dzięki temu nadaje się do życia. Gdyby konwenansu nie było, to pan Bodnar nigdy nie miałby pewności, czy – gdy wejdzie do jakiegoś pomieszczenia i uprzejmie powita znajdujących się tam ludzi – spotka się z równie uprzejmą odpowiedzią, a nie z ciosem noża w serce.

Konwenans tedy z jednej strony porządkuje świat, a z drugiej – pozwala utrzymać wydarzenia pod kontrolą, przede wszystkim – dzięki samokontroli. To właśnie dzięki temu żaden normalny w sensie medycznym człowiek nie wyknoci się na środek dywanu podczas recepcji u prezydenta, tylko – chociaż ta potrzeba jest powszechnie uważana za naturalną – pójdzie zadośćuczynić jej do miejsca specjalnie do tego przeznaczonego.

Jak widzimy, pan Adam Bodnar specjalnie mądry to nie jest; nie wiem nawet czy spełnia kryteria przewidziane przez ustawę, która tworzyła urząd rzecznika praw obywatelskich – co też jest – co tu ukrywać – elementem jakoś ten świat porządkującym.

To ładnie ze strony pana Bodnara, że przypisał upodobanie do świata „uporządkowanego i kontrolowanego” wyłącznie „środowiskom prawicowym”, chociaż jestem pewien, że uczynił to nie zdając sobie sprawy z tego, co robi, to znaczy – „bez swojej wiedzy i zgody”, ale nie tylko intencje się liczą, bo ważny jest też efekt końcowy – a ten przybrał postać komplementu dla „środowisk prawicowych”.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 34 to “Pogadajmy o wolności”

  1. RomanK said

    Robta co chceta nie jest zadnym wymyslem Owsiaka…..ta wolnosci prawdziwa zawsze byla w PRLu…. ….jesli tylko uzyskala parafke Wydzialu Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk:-)_)))pelny spontan:-)))) scisle wg. zasad tragedi greckiej z jednoscia miejsca I czasu

  2. Plausi said

    A co to są „prawa człowieka” w Polsce ?

    To pytanie musimy postawić, nawet przed rozważaniem daleko trudniejszym o „wolności”, no bo nie ma urzędu do „wolności” a jest w Polsce urząd do „praw człowieka”, którego uosobieniem jest pan Bodnar w końcu.

    Kto wie czym się pan Bodnar urzędowo zajmuje poza komplementowaniem prawicy ?

    A propos wolność. Z reguły zarządcy ludności nabierają tę ludność na „wolność”, że to taka pożądana rzecz, o którą należy walczyć i krew przelewać nie tylko własną. A tu tak umysłowo sprawny Michlakiewicz nie bardzo potrafi powiedzieć co ta „wolność” właściwie jest. Głupia sprawa, nie dość, że zarządcy nabierają ludność to jeszcze na „niewiadomo co” .

  3. Xyz said

    Prosze o ewentualne wyprowadzenie mnie z błedu – jak to jest z ludzką wolnością jeśli założyć że bóg jahwe jest wszechwiedzący? No bo skoro „bóg jahwe jest wszechwiedzący to musi znać wszystkie konsekwencje swojego dzieła ” . A jeśli tak,to o wolnych ludzkich wyborach nie może być mowy.

  4. jaja said

    Wyczerpuje temat definicji wolnosci , znane nasze a jakze zyciowe przyslowie ” wolnosc Tomku w swoim domku.” I skonczona dyskusja.

  5. Xyz said

    Dylemat determinizmu

  6. Wolność, to subiektywny brak nieakceptowanych ograniczeń zewnętrznych. (def. moja)

  7. troll polonii said

    Wedlug marksistow ‚ wolnosc jest to rozumienie koniecznosci’ i podaja jako przyklad czerwone swiatlo na skrzyzowaniach.
    Mnie zawsze uczyli, ze wolnosc jest to postepowanie zgodne z przykazaniami i z ustalonymi prawami.
    W obecnym, rozregulowanym swiecie zadna definicja nie dziala, bo nam sie wszystko pomieszalo: od czerwonych swiatel wazniejsza jest wadliwa kamera a podstawowe prawa i religijne i naturalne i statutowe maja wiecej interpretacji niz wynosi ilosc mieszkancow calego globu.
    Dlatego Izrael, USA, Arabia Saudyjska – to kraje godne szacunku bo handluja bronia i wiedza jak jej uzyc. Izrael i USA uchodza wrecz za kraje demokratyczne, a taka Rosja to tyrania nieoswiecona.;
    Polska po 1989 roku wreszcie odzyskala wolnosc; Osetia razem z Rosja napadly na Gruzje, a Stany Zjenoczone bronia calej Azji przed agresja Korei Polnocnej.

    Takie przykazania jak ‚kochaj blizniego swego’ czy ‚nie zabijaj’ nie wiadomo do kogo sie odnosza bo wiadomo, ze gdy chodzi o zabijanie to kto pierwszy – ten lepszy.
    Wolny rynek to nie to samo co ‚rynek wolny.
    W bardzo demokratycznych Stanach Zjednoczonych, wiezienia sa przepelnione bo Stany slyna z tego, ze maja najwiecej ze wszystkich panstw uwiezionych ludzi i to czesto niezgodnie z prawem i konstytucja.
    A biedne skolowane spoleczenstwa swiata raz popieraja muzulmanow ( w Kosowie , Arabii Saudyjskiej, Turcji) a raz potepiaja w Afganistanie, Syrii, Iraku, Libii.

    Wiec nie wiadomo co to jest wolnosc i do czego komu sluzy. Symbolem zdaje sie wolnosci jest prawo piesci.

  8. Ad. 7

    Wedlug marksistow ‚ wolnosc jest to rozumienie koniecznosci’ i podaja jako przyklad czerwone swiatlo na skrzyzowaniach.

    Czyli wg nich wolność, to jak się dostosowuje do sytuacji, żeby np. zdrowia i życia nie stracić? 🙂 No… orły intelektu, to one nie są… 🙂

    Mnie zawsze uczyli, ze wolnosc jest to postepowanie zgodne z przykazaniami i z ustalonymi prawami.

    Nie, drogi panie. To nie jest wolność. To są obowiązki. Żyjemy w społeczeństwie – mamy obowiązki. Ale to nie wolność.
    Niewolnik w Rzymie też postępował zgodnie z przykazaniami i ustalonymi prawami. Ale czy to była wolność?

  9. Ad. 7

    Izrael, USA, Arabia Saudyjska – to kraje godne szacunku bo handluja bronia i wiedza jak jej uzyc.

    Szacunek przed kastetem? 🙂 🙂 🙂 A jutro szacunek przed gwałcicielem, który ma w ręku kałacha? 🙂 🙂 🙂

    Panu się nie za wiele pomerdało, żeby na forum publicznym głos zabierać? 🙂

  10. Ad. 4

    Wyczerpuje temat definicji wolnosci , znane nasze a jakze zyciowe przyslowie ” wolnosc Tomku w swoim domku.”

    A poza domkiem? Już wolności nie ma? 🙂 🙂

  11. Voodoosch said

    Wolnosc? To po smierci jest wolnosc.

  12. Xyz said

    Czy Absolutnie Wszechwiedzący Bógjahwe może czegokolwiek niewiedzieć? To chyba logiczne że Nie! – skoro jest Absolutnie wszechwiedzący. Czy o swoim projekcie- człowieku może On czegokolwiek niewiedzieć gdy zaczyna go projektować / programować tzn kim on będzie,jak potoczy sie jego życie? – w każdym projekcie Boga jahwe jest jego zamysł od początku do końca istnienia tego projektu.

    ——
    Ple ple ple…
    Admin

  13. Bodzio said

    Wolność, drogi Panie Stanisławie, jest wtedy, gdy można bezkarnie czynić dobro.

    ———–
    Wie Pan co?
    To całkiem dobry i głęboki przyczynek do definicji wolności.
    Admin

  14. juch said

    dziwne: Bodnar należy przecież do tego samego stronnictwa co p.Michalkiewicz (wg nomenklatury Michalkiewicza) czyli ‚stronnictwa żydowsko-amerykańskiego” do, którego należą również wszyscy ci, co ‚odzyskali wolność” w 1989 dzięki staraniom Sorosa+Sachsa+Liptona+Balcerowicza+itd,itp., wliczając Wałęsę, Komorowskiego, Olszewskiego, pp. Kaczyńskich, Morawieckich ale tez p. Michalkiewicza a już zwłaszcza Korwin-Mikkego.
    Karol Marks studiował Hegla i per saldo-musiał się odnieść do jego filozofii w swojej filozofii. Ale czy to oznacza kiepską jakość filozofii Hegla czy Marksa czy jak chce p.Michalkiwiecz – FILOZOFÓW en mass. Generalnie dzisiaj – ale to zasługa felietonistów – działa i funkcjonuje coś co się nazywa „cultural marxism” a co z Marksem ma prawie nic wspólnego. Aż się ostatnio p. Karoń wk….ył u Roli w tej sprawie „broniąc” Marksa przed trywializowaniem.
    Z Hegla najbardziej mi się podoba: Co doświadczenie i historia uczy nas-narody i rządy niczego się z historii nie nauczyły lub podjęła działania na wszelkie lekcje, które mogą mieć z historii wyniknąć.
    Ale jak ktoś chce>dalsze cytaty Hegla przez marksistów: https://www.marxists.org/reference/archive/hegel/help/quotes.htm i prawdę powiedziawszy opinia Korwin-Mikke o ‚bydlaku” Heglu są tej samej jakości co wynurzenia Michalkiewicza.
    Prawdę powiedziawszy, epoka funkcjonowania ‚stronnictwa żydowsko-amerykańskie” się kończy bo glos zabrał Lord Jacob Rotszyld z ‚tych” Rotszyldów: The New World Order Is At Risk https://www.zerohedge.com/news/2018-08-09/lord-rothschild-new-world-order-risk i to jest drugie „poważne ostrzeżenie” od 2014 – towarzysze Chińscy takich ostrzeżeń wobec Tajwanu wywalili aż sześćsetileśtam ostrzeżeń i pomogło.
    Jak się w tym wszystkim ‚znajdzie” jaczejka post1989 – jakby na to nie patrzeć: WSZYSTKIE ze stronnictwa żydowsko-amerykańskiego (no bo z nadania DeepState) – a jest się tym „narzędziem US” jak mówił prof; Koprowski kilka dni temu u Maruchy: NIE WIEM tego ale wiem, że BĘÐZIE SIĘ DZIAŁO, oj będzie.

  15. Re: Artykul…
    Mysle, ze bardzo wielu oczekuje mojej wypowiedzi n/t wolnosci…
    Otoz wolnosc, jest wszystkim tym, co doprowadza nas wszystkich do kontroli w sensie stricto…
    Pozbadzmy sie wszelkiej kontroli, a zobaczym czym jest wolnosc…
    ========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  16. Ad. 14

    Filozofem był Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu, o. Krąpiec.

    Reszta (Kanty, Hegle, Marxy itp.) próbowała być filozofami. Ale im nie wychodziło.

  17. Boydar said

    Megalomania Pana Jaśka może być naturalna a może być też udawana, czort wie. Ale jaka by nie była, jest zabawna, szczególnie że specjalnej krzywdy nam nie robi. Ma natomiast jedną zaletę, doskonale karykaturuje wypociny całej armii „ekspertów” produkujących się na co dzień w żydowskich mediach i kreujących się w naszej świadomości na niekwestionowane autorytety. A my tą ich „political fiction” (i nie tylko political) łykamy jak młode pelikany a potem zdziwko że jest rozwolnienie.

  18. Boydar said

    Mój Ulubiony Stanisław łże jak muzułman. Ta żydowska kurwa Marx, nie był żadnym filozofem. Przełożył jedynie bieżące dyrektywy Sanhedrynu na ludzki język i ubrał je „w pełne mądrości sentencje”. Natomiast Mrożek, też zresztą żyd, filozofem na jakąś skalę z pewnością był; każdy autor sztuki (sztukmistrz słowa ?) filozofem być musi. Inaczej słowa z sensem by nie napisał.

  19. Re: 17 Boydar…
    Wypadaloby samemu sobie zadac kilka prostych pytan:
    „Czy Pan Bog nie stworzyl Czlowieka wolnym?”

    „Czy Pan Bog nie dal Czlowiekowi wszystkiego do zycia???”
    „Czy Pan Bog nalozyl na Czlowieka jakikolwiek podatek na to, co Czlowiekowi ofiarowal???”

    No to o co chodzi? Trzymac sie tego !!!.

    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Nie bede zadawal trudniejszych pytan, bo nie pora ku temu.
    „Jeden wolny czlowiek jest w stanie uwolnic miliony niewolnikow, natomiast miliony niewolnikow nie jest w stanie stworzyc nawet jednego wolnego czlowieka…” (J.O.)

  20. Ad. 19

    „Czy Pan Bog nie stworzyl Czlowieka wolnym?”

    Nie. Obdarzył go wolną wolą. A to co innego, niż wolność.

    „Czy Pan Bog nie dal Czlowiekowi wszystkiego do zycia???”

    Nie. Człowiek miał w pocie czoła zdobywać to, co mu potrzebne do życia.

    „Czy Pan Bog nalozyl na Czlowieka jakikolwiek podatek na to, co Czlowiekowi ofiarowal???”

    Pan Bóg nie jest władcą w ziemskim sensie, żeby jakieś podatki nakładać. 🙂 To tylko popier…lonym liberałom wszystko się z podatkami kojarzy. 🙂

  21. Re: 20 Krzysztof M

    upss…

    Nie skomentuje…

    ===========================
    jasiek z Toronto

    P.S. Poczekam, az ktos inny (madrzejszy) sie wypowie…

  22. revers said

    ostatnio jeden z bogobojnych biskupow, bodajze bp. Rys lub Nycz kk wypowziedzialo sie o wolnosoci w te slowa ze wolnosc to posluszenstwo, no i baadz tu nie poslusznym, niemal dzieckiem przez cale zycie, a zaoraja poslusznemu moozg, odbyt, a nawet na organy wezma lub dekalog zakoncza w nie w tym miejscu i czasie.

  23. Boydar said

    W sumie, nikt nie zadał pytania na co komu ta wolność. A to jest jedyny klucz do zagadnienia.

    No i znowu misię skojarzyło
    zięć trzyma teściową za poręczą balkonu jedenastego piętra i w końcu mówi – dobra, puszczam cię wolno

  24. Xyz said

    Ad 23 Istotą rzeczy jest w nawiązaniu do tego co sie Panu tak skojarzyło: jaki był powód że teściowa znalazła sie za poręczą tegoż balkonu

  25. Boydar said

    Nie; istotą jest, że wolność niejedno ma imię, oraz zapach benzyny.

  26. Ad. 23

    W sumie, nikt nie zadał pytania na co komu ta wolność.

    Słuszne pytanie. W większości ludzie nie chcą wolności. Oni chcą bezpieczeństwa. A stan wolności często postrzegają jako zagrożenie (bo nie są kompetentni w kierowaniu różnymi aspektami własnego życia – brak przewodnika).

    Ale to potem. Na razie przyjmijmy wspólną definicję wolności. Ustalmy, czym JEST wolność.

  27. Ad. 24

    jaki był powód że teściowa znalazła sie za poręczą tegoż balkonu

    Teściowa znalazła się tam, bo starała się realizować swoje fałszywe poglądy na temat np. małżeństwa, zięcia, córki, dzieci itp. – Wolno jej było.

    ———–
    Powód znalezienia się teściowej poza poręczą jest całkowicie uboczny i nieważny.
    Istotą komentarza było wykazanie, że wolność można bardzo różnie rozumieć.
    Niestety, dyskusja zjechała na sprawy drugorzędne.
    Zabrakło jeszcze pytania, czy zięć trenował kulturystykę…
    Admin

  28. Xyz said

    Nigdy nie brak argumentów dla uzasadnienia doktryny w którą z jakicykolwiek powodów wierzymy

  29. Ad. 27 (Admin)

    Istotą komentarza było wykazanie, że wolność można bardzo różnie rozumieć.

    Tak. To prawda. Jednak jeśli widzimy grzyba z czerwonym kapeluszem i białymi kropkami, to nie mówimy „grzyb”, ale „muchomor”. Dlaczego? Ano dlatego, że słowo „muchomor” lepiej oddaje istotę tego akurat grzyba.
    Podobnie jest w wolnością, czy demokracją. Jest wiele różnych zjawisk nazywanych „wolnością”. Ale czy precyzujemy tu nazewnictwo tak, jak w przypadku „muchomora”? Nie. No i ten brak precyzji w nazewnictwie może się to skończyć tak samo, jak w przypadku nazwania muchomora jedynie grzybem… 🙂

    Nazywając „wolnością”, „demokracją” rzeczy tak naprawdę odległe od wolności i demokracji… dajemy się zwodzić na manowce…

  30. Boydar said

    „… jest wiele różnych zjawisk nazywanych „wolnością” …”

    Pan albo nie rozumie albo chce by czytelnik nie zrozumiał.

    Wolność nie jest zjawiskiem czy cechą samą w sobie, z własnym ciężarem gatunkowym. Podobnie jak z ciemnością która jest brakiem światła oraz piekłem, które jest nieodwracalnym brakiem dostępu Boga.

    Jeszcze niedawno moje własne bachory czuły się dopiero wtedy w pełni wolne, kiedy zamknęły się na głucho w pokoju 3×2 metry i net się im nie zacinał. A to jest przykład banalny choć prawdziwy i reprezentatywny.

    Zatem wolność jest odczuciem, mniej (w przypadku piekła) lub bardziej (jak u moich bachorów) subiektywnym.

    Aby było smutniej, cały szereg pozycji literatury i filmu obrazuje przypadki, kiedy człowiek otrzymawszy obiektywnie więcej wolności (np. wypuszczony z więzienia) marzył tylko o jednym, aby do niego jak najszybciej wrócić.

    Klasycznym przykładem skancerowania pojęcia wolności jest „Liberté” z zestawu Liberté-Égalité-Fraternité. Tak potrafi tylko rabin ewentualnie mason, z mózgiem wypatroszonym szatańską ideologią szahida.

  31. Ad. 30

    Panie RadioB. O co panu chodzi? 🙂

  32. Yah said

    „Podobnie jak z ciemnością która jest brakiem światła oraz piekłem, które jest nieodwracalnym brakiem dostępu Boga.”

    Panie Boydar piszesz Pan jak palamita – grecki ortodoksyjny heretyk 😀

    Bo nie tyle jest piekło i Chwała Boska. Dla zbawionych źródło niewypowiedzianej radości a dla szatana i potępionych palący ogień.
    No bo czy można powiedzieć, że światło słoneczne jest złe tylko dlatego, ze razi oczy człowieka wychodzącego z ciemnej piwnicy ?

  33. Boydar said

    powinno oczywiście „do Boga”, literówka.

    Na żadnym palamityźmie się nie wyznaję, natomiast rozumiem pojęcie „konsekwencja”. Przynajmniej tak mi się wydaje. Potępieńcy całym swym życiem Boga odtrącali, więc mają dokładnie to co chcieli.

  34. Yah said

    😀 Bo jesteś Pan kryptopalamitą 😀

    A na poważnie. Z odtrącaniem ludzie maja poważny problem. Ilu wybierze niedostrzegalne teraz szczęście po, wyrzekając się łatwego do złapania pozornego szczęścia tu ? Dlatego tak jak Pan dziś napisał g… nam do oceny innych, zajmijmy się ocena własnych czynów. To jest najtrudniejsze bo trzeba przyznać się do zła które się zrobiło, a nie iść w zaparte jak Ewa.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s