Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nasza praca nie ma sensu

Posted by Marucha w dniu 2018-08-29 (Środa)

Niemal co siódmy pracujący Polak uważa, iż wykonywana przez niego praca nie ma większego sensu, a dokładniej jest po prostu społecznie niepotrzebna. Pod tym względem na tle przebadanych pod tym kątem państw znajdujemy się na pierwszym miejscu, co może mieć bardzo poważne konsekwencje.

Zdaniem naukowców podobny pogląd na pracę może wpłynąć negatywnie na motywację pracowników, nawet jeśli ich praca w rzeczywistości jest niezbędna.

Badania na temat nastroju osób pracujących zostały przeprowadzone przed trzema laty, lecz dopiero teraz dokładnie przeanalizowali je holenderscy naukowcy. Z ich wniosków wynika, że blisko 14 proc. polskich pracowników nie uważa wykonywanych przez siebie czynności za ważne społecznie, a odsetek ten jest najwyższy z blisko 37 przebadanych państw.

Oprócz Polaków w czołówce rankingu znajdują się Japonia, Izrael i Indie, natomiast na przeciwległym biegunie Meksyk, Słowacja i Szwajcaria.

Wyniki analiz wydają się być mocno niepokojące, ponieważ podobny pogląd powoduje, iż motywacja do pracy wśród wykonujących ją osób maleje, nawet jeśli tak naprawdę określone czynności są w rzeczywistości niezbędne dla społeczeństwa. Ludzie chcą więc wykonywać pracę społecznie przydatną, ponieważ taką potrzebę deklaruje blisko 77 proc. ankietowanych.

Na podstawie: rp.pl, nowyobywatel.pl.
http://autonom.pl

Komentarzy 10 to “Nasza praca nie ma sensu”

  1. Maciej said

    ///Niemal co siódmy pracujący Polak uważa, iż wykonywana przez niego praca nie ma większego sensu, a dokładniej jest po prostu społecznie niepotrzebna.///

    Wszystko zależy od interpretacji. Uważam że ten wskaźnik dobrze świadczy o inteligencji osób, które w ten sposób odpowiedziały. Nie mają całkiem zrytych beretów.

  2. Jon Tworex said

    Właśnie kończę pracę dla zrytych beretów – pójdę „na swoje” bo mam dosyć pracy z amatorskimi zespołami pracowniczymi :>

    Gratuluję!
    Admin

  3. Abc said

    Aż tylu mamy urzędników?

  4. lewarek.pl said

    Na pewno niepotrzebna jest „praca” 80 procent urzędników administracji rządowej i 50 procent samorządowców. Pracowałem to wiem.

  5. Marzyciel-idealista said

    Na wstępie dziękuję Panu Gajowemu za inspirację dla mnie – chciałem wystawić komentarz, ale zdaje się wyjdzie z tego odrębny dział (w gestii Administracji)

    —————————————

    PRACA JAKO KLUCZ DLA SPEŁNIENIA I SZCZĘŚCIA ALBO UTRAPIENIA LUDZKIEGO.

    Postawię tezę, iż przyczyną niezadowolenia ludzi z wykonywania przez nich określonych czynności i z życia w ogóle jest samo nastawienie do, jak i ETOS PRACY. U protestantów wysoki, co wydawało nawet dobre owoce, ale do pewnego czasu. W skoszerowanej ekonomii doby obecnej, ludzie MARNOTRAWIĄ CZAS i SUROWCE na, w sumie głupstwa i biurokrację, a co możnaby znacząco uprościć. Rozwinę to później, a w miejscu tutejszym i jako motto, zapodam parafrazę słów pewnego niekoniecznie pokojowego Malarza – z pamięci za pewnym jego dziełem, niekoniecznie natury plastycznej:

    „[Eskimoska] doktryna marksistowska kładzie nacisk na MASY i znaczenie ILOŚCI [kosztem pogorszenia jakości towarów, usług, sztuki, rozrywki, duchowości i wszystkiego co nas otacza], zaprzecza indywidualnej jakości człowieka, pozbawia znaczenia ludzką egzystencję i kulturę. (…)” – a wobec czego zapytam: czy ludzie współcześni a zwłaszcza w Polsce, na ogół czują się szczęśliwi i spełnieni życiowo czy wręcz odwrotnie? Albo żyjące w nominalnym dobrobycie i komforcie społeczeństwa Europy Zachodniej, nawet bez „uchodźców” – są szczęśliwe czy nie??? W kontraście np. do trybalnych społeczności sybirskich czy amazońskich, gdzie może mega luksusów nie mają, ale też [igloo] na ogół nie uświadczy…

    Moim zdaniem kluczem do zadowolenia i satysfakcji ludzkiej, czy to z pełną świadomością czy instynktownie bez rozeznania, jest NIE za[3,14]erdalać na sposób mało sensowny jak szary biurokrata czy „robol” (nie uwłaczając godności ludzi pracy!!!) na skutek ekonomicznego przymusu z kiepską alternatywą …..

    — „Nędza przykuwa ludzi do pracy mocniej aniżeli przykuwała niewola i prawo pańszczyźniane. (…) Chcąc przyzwyczaić narody do posłuszeństwa, będziemy musieli nauczyć je skromności” – zgadnijcie, z jakiej to „carskoochrannej” książeczki wzięte? 😉 —

    ….. tylko z wielką i jak największą wewnętrzną pasją TWORZYĆ dzieła z finezją, jak Bogowie!!! Czy to jest literatura, film czy muzyka (tu pasjonatom nie potrzeba rekomendacji), czy też gastronomia (z wyrazami szacunku dla pani Magdy Gessler), ciesielstwo (ochoczy przykład Jezusa lub rzemieślników Cepelii), mundurówka (idealistyczna służba porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu Z PRZEKONANIA), dobrze rozumiana polityka (idealistyczna SŁUŻBA narodowi, gdzie biznes jest tego POCHODNĄ a nie celem samym w sobie) albo nawet „zwykła-niezwykła” murarka***, czy projektowanie pojazdów, czy też florystyka roli i ogrodu (zalecanego przez starożytnych do posiadania dla każdej z rodzin) – czy to z motywacji zarobkowej na „handel tulipanowy” po holendersku, czy też dla wypoczynku jako „eko-kwadrat” własnej ekspresji i pomysłowości… warto swoje zamiłowania realizować Z ŻYWĄ PASJĄ, „czując blusa” i wkładając w to maksimum serca oraz staranności!!! Życie wtedy piękne jest, człowiek z ducha KWITNIE, promieniejąc szczęściem, dobrą energią i przykładem na otoczenie, a wszelkie jego dzieła wobec postronnych, już na wyczucie przedstawiają DUŻĄ WARTOŚĆ.

    *** Rzemiosło murarskie w idealistycznym ujęciu – rozumiem jako dobrowolne i maksymalnie staranne podporządkowanie się całej brygady w każdej z osób, wedle woli i wizji architekta-pasjonata z wizją kunsztownego obiektu zabudowy, aby go wspierać jak tylko umieją najlepiej. Pewnym wzorcem może być budownictwo staroegipskie czy generalnie z antyku. A nie jak dziś, prawie zawsze od[3,14]erdolić belejaką fuszerkę dla jakiegoś szarego zleceniodawcy-pajaca bez polotu, co pewnie z pogardą w duchu dla robotników, samemu nie będąc lepszy, każe im stawiać obskurne rudery.

    Robić cokolwiek wedle pasji tylko starannie na JAKOŚĆ typu kreacja i wyzwanie, nigdy od niechcenia na ilość! Dziś wszak jeśli człowiek nie lubi czy wręcz przeklina swą pracę, za którą otrzymuje zwykle shit’owatą jałmużnę od banksterskiego systemu zniewolenia i wyzysku, to siłą rzeczy frustruje się, wypala od środka i choruje, kończąc nierzadko jako wrak totalny. Którego nawet dorosłe już dzieci mają w „głębokim poważaniu”, bo po wypraniu im mózgów zajęci są opacznie rozumianą „karierą” – pogonią za zyskiem za wszelką cenę zamiast ŻYĆ DLA LUDZI (co by się im bardziej opłaciło i to szybko), za popapraną „nowoczesnością” i nieraz bez jakichkolwiek skrupułów moralnych, a jeszcze żeby innym dopiec. To SZALEŃSTWO i równia pochyła!!!

    Dziś mamy wysoko zaawansowaną specjalizację naukową, mechanizację, automatyzację, komputeryzację, robotyzację, drukarki 3D, ba, nawet wolną energię (choć to ostatnie, jako „droga na skróty” wobec pasjonatów dokonywania tego rodzaju odkryć, nie jest niezbędne – stanowiąc wygodne „pójście na łatwiznę”) i… mnóstwo beznadziejnego szajsu na rynku oraz fatalny zarząd kapitału ludzkiego. Biurokracja w ogromnej większości jest ZBĘDNA, jako sztuczne rozdymanie rynku pracy. Także na wyposażenie biur, w aż takiej ilości niepotrzebnych. Produkcja badziewnych sprzętów o znacznie krótszej wytrzymałości niż dawne, przykładowo PRL-owskie „pokoleniówki” to PROFANACJA naturalnych zasobów i… brak szacunku do ludzi, którym wcześniej jakby ODEBRANO BOSKĄ PASJĘ TWORZENIA, zaprzęgając w lichwiarski kierat ucisku i niedoli. Czy komuś spośród szarych mas chce się wstawać co rano, aby nie dzieła kunsztowne z pasją tworzyć, tylko RABOTAĆ BADZIEWIE… które za własne pieniądze będą nabywać, naprawiać, wyrzucać, kupować, reklamować, wyrzucać, znowu kupować itd.?

    Teraz kwestia wobec lichwiarzy na szczycie, którzy być może też mnie czytają, jak wałkuję i kompiluję te w sumie ogólnie znane fakty: CZY JESTEŚCIE NAPRAWDĘ ZADOWOLENI z Waszego bogactwa i władzy zdobywanych W TAKI SPOSÓB, kiedy to wszystko mogłoby przebiegać znacznie prościej, przyjemniej i wtedy nawet z większym społecznym poparciem dla Was??? To pytanie retoryczne, do rozważenia w duchu każdy sobie.

    Widoki i propozycje na remedium – w opcji władzy klarownie prawicowej.

    Produkcja ciągła musi być zachowana w sektorze spożywczym, to chyba oczywiste. Ale gdzie indziej: auta, pralki, kuchenki, wszelkie sprzęty codziennego użytku – możnaby produkować SEZONOWO aż się rynek nasyci towarem PERFEKCYJNEJ JAKOŚCI i o żywotności maksymalnej (np. silniki na bazie porcelany – nie do zatarcia), plus jakieś 20-30% „na zapas”, ponad całokształt zaspokojonego użycia… po czym ZAWIESIĆ PRODUKCJĘ a pracownikom na czas bezczynności wypłacać comiesięczną DYWIDENDĘ od sytości rynkowej. Status? Mogą podjąć inny zawód który im pasuje, bez utraty świadczenia lub być „perspektywicznie dyspozycyjni” za kilkanaście przykładowo lat, gdy narodowa telewizja stwierdzi i ogłosi wyczerpywanie się danego dobra na rynku, apelując o nabór jak do niedawna przy zawodowej służbie wojskowej. Ze skutkiem lepszym i pewniejszym, gdyż skądinąd masowo organizując życie społeczne w państwie:

    – wobec wszystkich promowano by zawodowy IDEALIZM, wysoki kunszt i pasjonactwo wszelkich aktywności do wyboru, wedle osobistych upodobań i predyspozycji,

    – dzieci i młodzież od małego byłyby chowane poprzez rozsądnie wyważoną dyscyplinę i sport, w bliskiej łączności z naturą, między sobą i o postawach prospołecznych, żeby tym NASIĄKŁY DO GŁĘBI jako najzdrowszym i najbardziej konstruktywnym zespołem nawyków żywej tkanki narodu i państwa, a w wieku dorosłym dyscyplinę już stopniowo możnaby zluzować… jako w zasadzie zbędną przy AŻ TAK oszlifowanych diamentach i wtedy „hulajcie dusza” – w myśl zasady któregoś filozofa, że „wolność jest luksusem zdyscyplinowanych”. Bo takim ludziom można ufać oraz na nich polegać, jak na przysłowiowym Zawiszy.

    Oto przy okazji moja odpowiedź na zapytanie kolegi z dawnych lat, w kwestii „czy motłoch może nie pracować”? MOŻE, wedle moich wskazówek, jeśli mnie teraz czytasz i skojarzyłeś. Ludzie byliby zadowoleni, a rozwiązanie które z grubsza wskazałem zabezpiecza gospodarkę przed niewydolnością. Trochę podobnie jak we względnie zdyscyplinowanym społeczeństwie chińskim, gdy w latach 70-tych XX wieku była plaga wróbli. Mao Tse-Tung ogłosił wtedy – nie jako rozkaz, a tylko tylko zwykłą obywatelską odezwę – że każdy Chińczyk ma zabić jednego wróbla. Mądrzy Chińczycy w odróżnieniu od Polaków, na roztropniejszą władzę swoją nie psioczyli, tylko stanęli na wysokości zadania – bez żadnego przymusu, wedle wytycznej wodza działając we własnym zakresie. I co? Po miesiącu wróbli nie było…

    Marzyciel-idealista.

  6. lopek said

    „Niemal co siódmy pracujący Polak uważa, iż wykonywana przez niego praca nie ma większego sensu, a dokładniej jest po prostu społecznie niepotrzebna.”
    Koniec cytatu.
    Trzeba owym Polakom przyznać rację – ale niech nikt nie myśli, że aby tak było – to nie stara się o to okupant atrapy Polski.

  7. Boydar said

    Praca, z tym bezsensem to różnie bywa. Czasem powód jest pozaekonomiczny.

    Wczoraj jadę przez Zana, patrzę, a tu słup ogłoszeniowy, taki klasyczny, metr średnicy i ze trzy wysokości. Oczywiście cały w różnych plakatach i afiszach. A na samej górze fabryczny napis – ZAKAZ NAKLEJANIA.

    To takie dziecko spojrzy, przeczyta i … nie zgłupieje. Bo po dziecinnemu to sobie wytłumaczy – „niezły burdel macie siostry w tym archeo”

  8. pe said

    Rozumiem niepokój „naukowców „. Niższy niż przewwidywano procent odmozdzonych. To rzeczywiście zagrożenie dla NWO.

  9. Zdzicho said

    Jednak dla pewnych walorów, dla niektórych ma sens. I to wymierny. Niestety dla pracodawcy.
    .
    https://www.tvn24.pl/wroclaw,44/wyniesiony-sprzet-za-ponad-4-5-miliona-zlotych-z-amazona,864540.html
    Jako potwierdzającą tą niechlubną tradycję i dla rozładowania atmosfery piosenka z Kabaretu Olgi Lipińskiej.
    .https://m.youtube.com/watch?v=k02nwKw3_C8

  10. dyć kompiutry miały łórzędnikow zastąpić zgodnie z pewną regułą ekonomii -a tu psikus i to i to rośnie- to cego to it to pilnuje ?
    jatam pokupiłem urędowy stary samochód ze stargrda gdań skigo -cegóz to nimiało -gps- podsłuch-hamerykanski ćwiatełka 500 000 na liczniku a silnik zdrowy i to jest zagatka –a zem sie usmiał.a ile nawyciogał – dałem 3000 polskich ato panie jeżdzi

Sorry, the comment form is closed at this time.