Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Praca jako klucz do spełnienia i szczęścia albo utrapienia ludzkiego.

Posted by Marucha w dniu 2018-08-31 (Piątek)

Postawię tezę, iż przyczyną niezadowolenia ludzi z wykonywania przez nich określonych czynności i z życia w ogóle jest samo nastawienie do, jak i ETOS PRACY.

U protestantów wysoki, co wydawało nawet dobre owoce, ale do pewnego czasu. W skoszerowanej ekonomii doby obecnej, ludzie MARNOTRAWIĄ CZAS i SUROWCE na, w sumie głupstwa i biurokrację, a co możnaby znacząco uprościć. Rozwinę to później, a w miejscu tutejszym i jako motto, zapodam parafrazę słów pewnego niekoniecznie pokojowego Malarza – z pamięci za pewnym jego dziełem, niekoniecznie natury plastycznej:

„[Eskimoska] doktryna marksistowska kładzie nacisk na MASY i znaczenie ILOŚCI [kosztem pogorszenia jakości towarów, usług, sztuki, rozrywki, duchowości i wszystkiego co nas otacza], zaprzecza indywidualnej jakości człowieka, pozbawia znaczenia ludzką egzystencję i kulturę. (…)” – a wobec czego zapytam: czy ludzie współcześni a zwłaszcza w Polsce, na ogół czują się szczęśliwi i spełnieni życiowo czy wręcz odwrotnie? Albo żyjące w nominalnym dobrobycie i komforcie społeczeństwa Europy Zachodniej, nawet bez „uchodźców” – są szczęśliwe czy nie? W kontraście np. do trybalnych społeczności sybirskich czy amazońskich, gdzie może mega luksusów nie mają, ale też [igloo] na ogół nie uświadczy…

Moim zdaniem kluczem do zadowolenia i satysfakcji ludzkiej, czy to z pełną świadomością czy instynktownie bez rozeznania, jest NIE zaπerdalać na sposób mało sensowny jak szary biurokrata czy „robol” (nie uwłaczając godności ludzi pracy!) na skutek ekonomicznego przymusu z kiepską alternatywą …..

— „Nędza przykuwa ludzi do pracy mocniej aniżeli przykuwała niewola i prawo pańszczyźniane. (…) Chcąc przyzwyczaić narody do posłuszeństwa, będziemy musieli nauczyć je skromności” – zgadnijcie, z jakiej to „carskoochrannej” książeczki wzięte?

….. tylko z wielką i jak największą wewnętrzną pasją TWORZYĆ dzieła z finezją, jak Bogowie!!! Czy to jest literatura, film czy muzyka (tu pasjonatom nie potrzeba rekomendacji), czy też gastronomia (z wyrazami szacunku dla pani Magdy Gessler), ciesielstwo (ochoczy przykład Jezusa lub rzemieślników Cepelii), mundurówka (idealistyczna służba porządkowi i bezpieczeństwu publicznemu Z PRZEKONANIA), dobrze rozumiana polityka (idealistyczna SŁUŻBA narodowi, gdzie biznes jest tego POCHODNĄ a nie celem samym w sobie) albo nawet „zwykła-niezwykła” murarka***, czy projektowanie pojazdów, czy też florystyka roli i ogrodu (zalecanego przez starożytnych do posiadania dla każdej z rodzin) – czy to z motywacji zarobkowej na „handel tulipanowy” po holendersku, czy też dla wypoczynku jako „eko-kwadrat” własnej ekspresji i pomysłowości… warto swoje zamiłowania realizować Z ŻYWĄ PASJĄ, „czując blusa” i wkładając w to maksimum serca oraz staranności!

Życie wtedy piękne jest, człowiek z ducha KWITNIE, promieniejąc szczęściem, dobrą energią i przykładem na otoczenie, a wszelkie jego dzieła wobec postronnych, już na wyczucie przedstawiają DUŻĄ WARTOŚĆ.

*** Rzemiosło murarskie w idealistycznym ujęciu – rozumiem jako dobrowolne i maksymalnie staranne podporządkowanie się całej brygady w każdej z osób, wedle woli i wizji architekta-pasjonata z wizją kunsztownego obiektu zabudowy, aby go wspierać jak tylko umieją najlepiej. Pewnym wzorcem może być budownictwo staroegipskie czy generalnie z antyku. A nie jak dziś, prawie zawsze odπerdolić belejaką fuszerkę dla jakiegoś szarego zleceniodawcy-pajaca bez polotu, co pewnie z pogardą w duchu dla robotników, samemu nie będąc lepszy, każe im stawiać obskurne rudery.

Robić cokolwiek wedle pasji tylko starannie na JAKOŚĆ typu kreacja i wyzwanie, nigdy od niechcenia na ilość! Dziś wszak jeśli człowiek nie lubi czy wręcz przeklina swą pracę, za którą otrzymuje zwykle shit’owatą jałmużnę od banksterskiego systemu zniewolenia i wyzysku, to siłą rzeczy frustruje się, wypala od środka i choruje, kończąc nierzadko jako wrak totalny. Którego nawet dorosłe już dzieci mają w „głębokim poważaniu”, bo po wypraniu im mózgów zajęci są opacznie rozumianą „karierą” – pogonią za zyskiem za wszelką cenę zamiast ŻYĆ DLA LUDZI (co by się im bardziej opłaciło i to szybko), za popapraną „nowoczesnością” i nieraz bez jakichkolwiek skrupułów moralnych, a jeszcze żeby innym dopiec. To SZALEŃSTWO i równia pochyła!!!

Dziś mamy wysoko zaawansowaną specjalizację naukową, mechanizację, automatyzację, komputeryzację, robotyzację, drukarki 3D, ba, nawet wolną energię (choć to ostatnie, jako „droga na skróty” wobec pasjonatów dokonywania tego rodzaju odkryć, nie jest niezbędne – stanowiąc wygodne „pójście na łatwiznę”) i… mnóstwo beznadziejnego szajsu na rynku oraz fatalny zarząd kapitału ludzkiego. Biurokracja w ogromnej większości jest ZBĘDNA, jako sztuczne rozdymanie rynku pracy. Także na wyposażenie biur, w aż takiej ilości niepotrzebnych. Produkcja badziewnych sprzętów o znacznie krótszej wytrzymałości niż dawne, przykładowo PRL-owskie „pokoleniówki” to PROFANACJA naturalnych zasobów i… brak szacunku do ludzi, którym wcześniej jakby ODEBRANO BOSKĄ PASJĘ TWORZENIA, zaprzęgając w lichwiarski kierat ucisku i niedoli. Czy komuś spośród szarych mas chce się wstawać co rano, aby nie dzieła kunsztowne z pasją tworzyć, tylko RABOTAĆ BADZIEWIE… które za własne pieniądze będą nabywać, naprawiać, wyrzucać, kupować, reklamować, wyrzucać, znowu kupować itd.?

Teraz kwestia wobec lichwiarzy na szczycie, którzy być może też mnie czytają, jak wałkuję i kompiluję te w sumie ogólnie znane fakty: CZY JESTEŚCIE NAPRAWDĘ ZADOWOLENI z Waszego bogactwa i władzy zdobywanych W TAKI SPOSÓB, kiedy to wszystko mogłoby przebiegać znacznie prościej, przyjemniej i wtedy nawet z większym społecznym poparciem dla Was??? To pytanie retoryczne, do rozważenia w duchu każdy sobie.

Widoki i propozycje na remedium – w opcji władzy klarownie prawicowej.

Produkcja ciągła musi być zachowana w sektorze spożywczym, to chyba oczywiste. Ale gdzie indziej: auta, pralki, kuchenki, wszelkie sprzęty codziennego użytku – możnaby produkować SEZONOWO aż się rynek nasyci towarem PERFEKCYJNEJ JAKOŚCI i o żywotności maksymalnej (np. silniki na bazie porcelany – nie do zatarcia), plus jakieś 20-30% „na zapas”, ponad całokształt zaspokojonego użycia… po czym ZAWIESIĆ PRODUKCJĘ a pracownikom na czas bezczynności wypłacać comiesięczną DYWIDENDĘ od sytości rynkowej.

Status? Mogą podjąć inny zawód który im pasuje, bez utraty świadczenia lub być „perspektywicznie dyspozycyjni” za kilkanaście przykładowo lat, gdy narodowa telewizja stwierdzi i ogłosi wyczerpywanie się danego dobra na rynku, apelując o nabór jak do niedawna przy zawodowej służbie wojskowej. Ze skutkiem lepszym i pewniejszym, gdyż skądinąd masowo organizując życie społeczne w państwie:

– wobec wszystkich promowano by zawodowy IDEALIZM, wysoki kunszt i pasjonactwo wszelkich aktywności do wyboru, wedle osobistych upodobań i predyspozycji,

– dzieci i młodzież od małego byłyby chowane poprzez rozsądnie wyważoną dyscyplinę i sport, w bliskiej łączności z naturą, między sobą i o postawach prospołecznych, żeby tym NASIĄKŁY DO GŁĘBI jako najzdrowszym i najbardziej konstruktywnym zespołem nawyków żywej tkanki narodu i państwa, a w wieku dorosłym dyscyplinę już stopniowo możnaby zluzować… jako w zasadzie zbędną przy AŻ TAK oszlifowanych diamentach i wtedy „hulajcie dusza” – w myśl zasady któregoś filozofa, że „wolność jest luksusem zdyscyplinowanych”. Bo takim ludziom można ufać oraz na nich polegać, jak na przysłowiowym Zawiszy.

Oto przy okazji moja odpowiedź na zapytanie kolegi z dawnych lat, w kwestii „czy motłoch może nie pracować”? MOŻE, wedle moich wskazówek, jeśli mnie teraz czytasz i skojarzyłeś. Ludzie byliby zadowoleni, a rozwiązanie które z grubsza wskazałem zabezpiecza gospodarkę przed niewydolnością. Trochę podobnie jak we względnie zdyscyplinowanym społeczeństwie chińskim, gdy w latach 70-tych XX wieku była plaga wróbli. Mao Tse-Tung ogłosił wtedy – nie jako rozkaz, a tylko tylko zwykłą obywatelską odezwę – że każdy Chińczyk ma zabić jednego wróbla. Mądrzy Chińczycy w odróżnieniu od Polaków, na roztropniejszą władzę swoją nie psioczyli, tylko stanęli na wysokości zadania – bez żadnego przymusu, wedle wytycznej wodza działając we własnym zakresie. I co? Po miesiącu wróbli nie było…

Marzyciel-idealista

Komentarzy 15 to “Praca jako klucz do spełnienia i szczęścia albo utrapienia ludzkiego.”

  1. Re: Artykul..
    Bog dal nam Wszystkim (nie tylko Polakom) ziemie pelna bogactw naturalnych I NIE NALOZYL ZADNEGO PODATKU, wiec bierzmy to co dal Nam Pan Bog I dziekujmy Mu za ten obfity dar…
    Praca winna byc TYLKO przyjemnoscia, a nie udreka do ktorej nas przymusza lichwiarskie plemie zmijowe (opodatkujac praktycznie wszystko – od wody, powietrza I ziemi)…

    Czas sie obudzic…

    =======================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  2. Marek Rogalski said

    Możemy władcy tego strasznego świata dziękować…tak jak więzień dziękuje dyrektorowi więzienia w którym przebywa…Ponieważ świat w którym przebywamy jest więzieniem dla dusz…(Łk.4,1-13,1J,5,19)

  3. emeryt said

    Jak jest :

    https://7777777blog.wordpress.com/2018/08/28/media-w-polsce-maja-zakaz-emitowania-rozmow-z-janem-potockim/

  4. Ale dlaczego? said

    A to o te chińskie wróble chodziło, które prócz zboża chińskiego zjadały też chińskie szkodniki?
    I jak tych wróbli zabrakło, to szkodniki tak się rozmnożyły, że 60mln Chińczyków zmarło z głodu?
    Pasja to dobra rzecz…

    ——-
    Myślę, że tu chodziło o ukazanie chińskiej dyscypliny, a nie mądrości rządzących.
    Admin

  5. Kizior Antypejs said

    Re3
    Bo równowaga, tak jak i rasa, jest KLUCZEM do wszystkiego. Przesada w czymkolwiek może szkodzić.

  6. lopek said

    Problem w tym, że pasożyta nie obchodzi los żywiciela. Takie wizje można będzie urzeczywistniać – kiedy to ludzie stworzeni przez Boga podporządkują sobie Ziemię a póki co – to dzieci Szatana nią władają.

  7. Ale dlaczego? said

    „Myślę, że tu chodziło o ukazanie chińskiej dyscypliny, a nie mądrości rządzących.
    Admin”
    Ironizowałem 😉
    Tak naprawdę generalnie zgadzam się z artykułem.
    No i pasja w życiu to niejako sedno tegoż życia. Obok spraw wykraczających poza życie…

    Nwjlepsze, że technologia dziś pozwala i poeoli wymusi sytuację w której zbędna i nudna praca będzie wykonywana przez maszyny.
    Tyle że „elity” nie chcą rozwijać w ludziach pasji. A tylko stworzyć NWO. Cokolwiek by to nie znaczyło, ma tylko zniewolić i stłamsić społeczeństwa a zachować władzę samozwańców…

  8. ojojoj said

    dla polakow pasja zycia to ogladanie m jak milosc

  9. Hucpa said

    Panie Jaśko my sie budzimy zwykle po drugiej stronie, czarodzieje żydowscy nas uśpili, jak gwiazdy zaranne.

  10. Roman K said

    Marzycielu -idealisto…pracowales ty kiedys w zyciu??????
    Praca- to wymiana energii pomiedzy Czlowiekiem a Natura – w trakcie ktorej powstaje nowa wartosc, badz odtworzona zostaje jakosc, starej wartosci.
    BOg Stworca dal wzystko co potrzeba do zycia wszystkim…bydletom za wyjatkiem Czlowieka.
    Czlowiekowi dal Rozum i Wolna wole…..po to -zeby rozmnazajac sie i pracujqac……czynil sobe ziemie poddana.
    Dlatego bydleta nei pracuja a zyja bez budowanai domow, i gotowania….bez komunikacji i medycyny…czyli bez cywilizacji….
    Czlowiek to musi wszystko zrobic sam……
    Praca jest koniecznoscia…przyjemnosc daje tylko rozmnazanie sie:-))))

  11. AnKa said

    Kochany Panie Gajowy, trudno głupotę i brak wyobraźni połączyć z dobrą dyscypliną. W gułagach też była dyscyplina i to jaka !

    ——
    Drobna różnica: w obozach dyscyplina była wymuszona. W Chinach, w przypadku nieszczęsnych wróbli – dobrowolna.
    Admin

  12. Ad. 10

    Praca jest koniecznoscia…

    Lubię pracować. Czy powinienem się leczyć? 🙂

  13. Roman K said

    Nie musi sie pan liczyc panie Krzysztofie..pan poprostu zrzuci ubranko, wyjdzie z domu na czterech lapkach i zbuduje sobie gniazdo na drzewie…I zywi tym co na nim rosnie….machajc przechodniom ogonkiem:-))).
    Praca jest koniecznoscia- TYLKO dla Ludzi….rozumnych….

  14. Ad. 13

    Panie Romanie… Co pan chciał powiedzieć? 🙂 No chyba nie to, że w związku z tym, że lubię pracować, nie jestem człowiekiem rozumnym… 🙂

    A poza tym, czy pan zauważył, że „lubię pracować” i „muszę pracować” mogą występować wspólnie, bo się nie wykluczają? 🙂

  15. Re: 13 RomanK
    Romku, bzdury pan pieprzy, ze praca jest koniecznoscia…
    Byc moze w panskiej glowce jest koniecznoscia, bowiem lichwiarski system ta koniecznosc wymusza do utrzymania status opodatkowania wlasnosci.
    Nie po to Pan Bog dal ludziom rozne talenty, by z nich nie korzystaly zakopawaszy pod ziemie…
    Praca w/g Prawa Bozego jest I byla przyjemnoscia tworzenia, produkcji, wydobywania, czy projektowania… Jesli natomiast praca jest w/g pana koniecznoscia, to w/g mnie niewolnictwo bedzie przyjemnoscia….
    A tak na marginesie, to moja praca, ktora wykonuje jest de facto PRZYJEMNOSCIA I kocham swoja prace, a wrecz nie znosze tysiac razy tlumaczyc zydowski finansowy totalitaryzm na publicznych lamach nie tylko Gajowki…mimo, ze znam od „podszewki” ten zydowski geszeft…lichwiarski..
    ===================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

Sorry, the comment form is closed at this time.