Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wyznania ruskiego agenta

Posted by Marucha w dniu 2018-09-14 (piątek)

Złośliwcy powiadają, że kurwa to nie zawód, tylko charakter. Wszystko to oczywiście być może – ale dlaczego właściwie tak zdecydowanie oddzielać zawód od charakteru?

Bywa, że wykonywany zawód pozostaje w jaskrawej niezgodności z charakterem, ale znacznie częściej jest odwrotnie. Pewnie dlatego, że wykonywanie zawodu niezgodnego z charakterem stanowi udrękę i prędzej, czy później dochodzi do jakiej-takiej zgodności.

Pewnie dlatego w dziewiętnastowiecznych powieściach, których autorzy jeszcze nie drżeli ze strachu przed cenzurą, która w dzisiejszych czasach staje się jeszcze straszniejsza, niż na przykład za komuny, bo za komuny coraz bardziej słabła, podczas gdy dzisiaj nie tylko rośnie w siłę, ale w dodatku znajduje coraz liczniejszych entuzjastów wśród mikrocefali wierzących w rozmaite zbawienne prawdy, na przykład, że głód wypędza wilka z lasu, albo, że wszyscy ludzie będą braćmi – więc w dziewiętnastowiecznych powieściach autorzy często pisali, jak to „występek” wycisnął piętno na czyjeś twarzy.

Dzisiaj coś takiego mogłoby zostać uznane za „mowę nienawiści” i surowo napiętnowane przez ormowców postępactwa, ale wtedy nawet autorzy uznawani za postępowych nie żałowali sobie i nawet stosunkowo niedawno taki Karol Baudelaire pisał o „ubogim rozpustniku”, co to „całuje nierządnicy starej pierś zmęczoną”.

Cóż dopiero w Średniowieczu, kiedy to Franciszek Villon w opowieści o „grubey Małgośce” prezentował taką oto scenę: „Już zgoda. Małgoś pleszcze mnie po głowie. Pierdnie siarczyście wzdęta jak ropucha. Śmiejąc się swoim picusiem nazowie. Życzliwie nóżką przygarnie do brzucha. Schlani oboje śpimy jak barany, a gdy nad ranem burknie jej w żywocie, wyłazi na mnie na jutrzne pacierze. Aż jęknę pod nią, na poły złamany. I tak się bawim pławiąc się w swym pocie, w bordelu, kędy mamy zacne leże.”

Nawiasem mówiąc, te „jutrzne pacierze” chyba nie pojawiają się nawet w opisanej scenie przypadkowo, bo tenże sam Villon napisał dla swojej matki „Balladę”, której niepodobna czytać bez wzruszenia: „Królowo niebios, cysarzowo ziemi, Pani Monarsza czeluści piekielnych. Przyjm mnie pokorną między pokornemi…” – i tak dalej – a co pewien czas, jak refren, powtarza się tam fraza: „W tej wierze pragnę żyć, jak i umierać.”

Cytuję te skrajności, żeby pokazać, że ówcześni ludzie byli wielowymiarowi, podczas gdy dzisiaj nawet pogardzająca Średniowieczem moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus sprawia wrażenie, jakby ktoś ją wyciął z „Gazety Wyborczej”. Nie mogąc się pochwalić czymś lepszym, próbują epatować publiczność tym, że ktoś ich – jak to nazywają gitowcy – „dyma w popielnik”. Dobry Boże!

Ale dość tych dygresji, bo przecież chciałem o niezgodności profesji z charakterem. Najwyraźniej „rzadkość to wielka i obrosła mitem” – jak napisał laureat konkursu poezji turpistycznej, jaki w swoim czasie urządziliśmy na Jelonkach, toteż nie ma nic zaskakującego w opinii złośliwców, że kurwa, to nie zawód, tylko charakter. A jaka jest konstytutywna cecha takiego charakteru? Wydaje się, że jest nią – jakby to powiedział Immanuel Kant – kategoryczny imperatyw, vulgo – rodzaj nałogu, by nieustannie komuś się nadstawiać. I oto mamy znakomitą ilustrację, potwierdzającą trafność moich domysłów.

Pan doktor Jerzy Targalski pryncypialnie schłostał mnie za „antysemityzm”, do czego zdążyłem się już przyzwyczaić, bo któż dzisiaj nie jest antysemitą? Chyba tylko dureń, albo świnia. Dureń – bo jak to dureń – nie jest spostrzegawczy – albo świnia – bo gotów jest dla materialnych czy prestiżowych korzyści sprzedać duszę – a to jest chyba gorsze od kurewstwa, które polega tylko na sprzedawaniu ciała i to nawet nie całego?

Więc pryncypialnego schłostania mnie przez pana doktora Targalskiego za „antysemityzm” nawet bym nie zauważył, a jeśli nawet – to tylko dla zaspokojenia ciekawości, na jakie korzyści pan doktor z tego powodu liczy. Jednak obok oskarżeń o „antysemityzm” zarzucił mi pragnienie ucieczki pod opiekę „Matuszki Rosji” w postaci sugestii, żeby zaszantażować Stany Zjednoczone, że jeśli nie zaprzestaną naciskania na Polskę, by pozwoliła obrabować się Żydom, to Polska wpuści tu z powrotem wojsko rosyjskie. Krótko mówiąc, że jestem ruskim agentem, a w najlepszym razie – pożytecznym idiotą.

Mógłbym oczywiście ułatwić sobie zadanie, wytykając panu doktorowi Targalskiemu przynależność do PZPR i to w latach, gdy partia ta nierozerwalny sojusz Polski z ZSRR wpisała do konstytucji, ale wolę na taki zarzut odpowiedzieć merytorycznie. Rzeczywiście tak napisałem i podtrzymuję to w całej rozciągłości, również jako ongiś uczestnik Stowarzyszenia Euroatlantyckiego, w którym propagowałem pomysł przystąpienia Polski do NATO.

Mógłby ktoś zapytać, dlaczego w takim razie teraz wygaduję i wypisuje takie rzeczy. Odpowiadam tedy, że dlatego, iż wtedy miałem złudzenie, że polskie władze ułożą stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi w taki sposób, by w ich ramach można było uwzględniać polskie interesy państwowe. Niestety nic takiego się nie stało, a to za sprawą takich przywódców, jak Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, czy Waldemar Pawlak, którzy – jak sądzę – nawet o tym nie pomyśleli.

Polska bowiem, przystępując do NATO, wniosła do niego istotny nie tylko z naszego punktu widzenia aport w postaci terytorium, które udostępnia Stanom Zjednoczonym dla potrzeb amerykańskiej globalnej rozgrywki z Moskalikami, ryzykując w razie czego zniszczenie tego terytorium ze wszystkim, co na nim jest. Słowem – że Polska przystępując do NATO umożliwiła Stanom Zjednoczonym walkę z Rosją do ostatniego Polaka. Uważałem i wtedy i teraz, że powinna za to otrzymać wynagrodzenie.

Toteż kiedy na prośbę naszego amerykańskiego sojusznika Polska wzięła udział w „operacji pokojowej w Iraku”, mówiłem i pisałem, że dobrze – ale powinna poprosić Amerykanów o przysługę wzajemną w dwóch postaciach. Po pierwsze – żeby USA solennie obiecały Polsce, że nie będą wywierały na nią żadnych nacisków w sprawie żydowskich roszczeń majątkowych i po drugie – by USA wyraziły zgodę na militarną konwersję polskiego długu zagranicznego. Chodziło o to, by raty należne naszym wierzycielom, którymi wtedy byli już wyłącznie członkowie NATO , za ich zgodą przeznaczyć na modernizację i dozbrojenie polskiej armii.

Tak się niestety nie stało, bo żaden z polskich ówczesnych dygnitarzy nawet o to nie poprosił, a trudno, by z takimi inicjatywami występował amerykański prezydent.

Po raz drugi okazja do złożenia takiej prośby pojawiła się za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, a potem – Bronisława Komorowskiego. W latach 2005-2009 Polska przyjęła na siebie niebezpieczną rolę amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią. Uważałem, że za to należy się Polsce wynagrodzenie.

Ale 17 września 2009 roku prezydent Obama dokonał słynnego „resetu” w stosunkach z Rosją, wycofując USA z aktywnej polityki w naszym zakątku Europy. Dzisiaj mało kto już o tym pamięta, ale wskutek tego Polska przeszła spod kurateli amerykańskiej pod kuratelę „strategicznych partnerów”, czyli Niemiec i Rosji. Toteż w sierpniu 2012 roku metropolita Moskwy i Wszechrusi Cyryl na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie ongiś królowi Zygmuntowi Wazie bił czołem car Bazyli Szujski, wespół z ówczesnym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abpem Józefem Michalikiem, podpisał deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim, a książę-małżonek, czyli minister Radosław Sikorski składał w Berlinie „hołd pruski”.

„Lecz tymczasem na mieście inne były już treście”. Na skutek upokorzenia doznanego w Syrii, prezydent Obama w 2013 roku zresetował swój poprzedni reset, co oznaczało, że USA powracają do aktywnej polityki w naszym zakątku Europy, no i że w związku z tym Polska, spod kurateli strategicznych partnerów, ponownie przechodzi i to na dobre, pod kuratelę amerykańską.

Powrót USA do aktywnej polityki objawił się nie tylko ukraińskim „Majdanem”, na którym rozmaici polscy dygnitarze i arywiści wydawali kabotyńskie okrzyki – ale również „aferą podsłuchową”, w następstwie której ekspozytura Stronnictwa Pruskiego, czyli Platforma Obywatelska, została usunięta z pozycji lidera polskiej sceny politycznej, a na tę pozycję została wysunięta ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, czyli Prawo i Sprawiedliwość.

Zanim to jednak nastąpiło, prezydent Obama w czerwcu 2014 roku przyjechał do Warszawy, by nam powinszować, że Polska ponownie podjęła się niebezpiecznej roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią. Toteż wtedy na antenie Radia Maryja dwukrotnie mówiłem, że tym razem Polska nie powinna powtórzyć błędu prezydenta Kaczyńskiego i wyjednać u prezydenta Obamy spełnienie dwóch próśb: po pierwsze – solennej obietnicy, że USA nie będą wywierały na Polskę żadnych nacisków w sprawie żydowskich roszczeń i po drugie – że ponieważ Polska, podejmując się ryzykownej roli amerykańskiego dywersanta, siłą rzeczy stała się państwem frontowym, to oczekiwalibyśmy, że zostanie potraktowana przez USA podobnie jak inne panstwo frontowe, czyli Izrael.

Zatem oczekiwalibyśmy finansowej kroplówki w wysokości 4 mld dolarów rocznie na modernizację i dozbrojenie armii oraz udogodnień wojskowych, podobnych do tych, z jakich korzysta Izrael. Niestety znowu nikt takiej propozycji prezydentowi Obamie nie zgłosił.

Nadzieja na jakąś odmianę pojawiła się po wyborze na prezydenta USA Donalda Trumpa. Była ona tym większa, że prezydent Trump, wdzięczny za polskie głosy, które przyczyniły się do jego zwycięstwa, obiecał, że Polaków „nie skrzywdzi”.

Ale – jak mówi przysłowie – „kto panu służy wiernie, ten mu za to pierdnie” i prezydent Trump podpisał ustawę nr 447 JUST, na podstawie której USA zobowiązały się do dopilnowania, by żydowskie roszczenia wobec Polski zostały zrealizowane do ostatniego centa. Realizacja tych roszczeń, szacowanych przez Światową Organizację Restytucji Mienia Żydowskiego z Nowego Jorku, na ponad 300 mld dolarów, oznaczałaby wepchnięcie de facto Polski pod żydowską okupację.

Tak objawiły się konsekwencje poprzednich zaniedbań, za które Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski powinni zostać pociągnięci do karnej odpowiedzialności, podobnie zresztą jak prezydent Andrzej Duda, który w czasie, gdy część działaczy Polonii Amerykańskiej desperacko lobbowała przeciwko ustawie nr 447 JUST, nie odważył się pisnąć nawet słówka i dopiero kiedy było już po wszystkim, wygłosił w Chicago buńczuczną deklarację, że on „nigdy” na to wyszlamowanie Polski nie pozwoli. Najwyraźniej albo wyobraża sobie, że ktoś będzie go pytał o pozwolenie, albo uważając swoich słuchaczy za durniów, ośmielił się coś takiego powiedzieć.

W tej sytuacji napisałem, że Polska powinna zagrozić Stanom Zjednoczonym wystąpieniem z NATO i wpuszczeniem na swoje terytorium armii rosyjskiej. Na takie dictum pan doktor Targalski stwierdził, że „takie insynuacje są niepoważne i niszczą naszą wiarygodność.” Cóż zatem „należy robić”? „Na naciski (w sprawie żydowskich roszczeń – SM), które były, są i będą, nie odpowiadamy kapitulacją, tylko stwierdzamy – nie zapłacimy ani centa.” W razie czego wskażemy „państwo, które na prośbę o zbombardowanie torów wiodących do Oświęcimia, odmówiło tej pomocy”. Wprawdzie nie odważył się nazwać „tego państwa”, ale nazywa to „przejściem do konkretów”.

Ze smutkiem stwierdzam, że w przypadku pana doktora Jerzego Targalskiego powtarza się argumentacja biskupa inflanckiego Józefa Kazimierza Kossakowskiego, który posłom na sejm rozbiorowy w Grodnie, wahającym się przed podpisaniem „porozumienia podziałowego”, bo wcześniej przysięgli na Boga w Trójcy Świętej Jedynego, że nie oddadzą „ani cząsteczki” polskiego terytorium wytłumaczył, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, bo traktat podziałowy oddaje państwom ościennym nie żadne tam „cząsteczki”, ale ogromne obszary polskiego terytorium. Rosji na przykład przypadło wtedy 250 tys. kilometrów kwadratowych.

Ciekawe, że posłowie skwapliwie w to zapewnienie i rozgrzeszenie uwierzyli, więc skoro już raz zdarzyło się to z Targowiczanami, to dlaczegóż nie mogłoby zdarzyć się i drugi raz z wyznawcami Jarosława Kaczyńskiego, którzy skwapliwie uwierzą w zapewnienia pana doktora Jerzego Targalskiego, że nie zapłaci „ani centa”. Ale bo też nikt nie będzie się od niego, czy od Polski domagał jakichś „centów” tylko miliardów, a po drugie – w cóż innego wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego mogliby jeszcze uwierzyć? Przecież uwierzyli, że wytarzanie Polski przez Izrael, żydowską diasporę i Stany Zjednoczone w smole i pierzu, było wielkim sukcesem naszej dyplomacji.

Tymczasem ta propaganda sukcesu podobna jest do zachowania kobiety, która bezpośrednio po doznaniu gwałtu zbiorowego wybiega na ulicę i wykrzykuje do przechodniów: patrzcie, jakie mam powodzenie u mężczyzn! Dlaczego zatem nie mogliby uwierzyć panu doktorowi Targalskiemu?

Druga przyczyna mego smutku jest ta, że pamiętam pana doktora Jerzego Targalskiego z okresu współpracy w podziemnym wydawnictwie „Krąg” na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Wtedy uważałem go za człowieka ideowego i nie przeszkadzał mi PZPR-owski epizod, o którym oczywiście wiedziałem.

Dzisiaj jednak, kiedy woła, by mimo wszystko „nie podważać sojuszy”, nie mogę pozbyć się nieprzyjemnego skojarzenia z rokiem 1976, kiedy to Sejm wpisał do konstytucji sojusz ze Związkiem Radzieckim. Również dlatego, że z podobnym pomysłem wystąpił pan prezydent Andrzej Duda – czy by nie wpisać do konstytucji członkostwa Polski w NATO. Gdyby tak się stało, próba wystąpienia z NATO nawet w sytuacji, gdyby Stany Zjednoczone jednak nie posłuchały się, ani nie przestraszyły się pana doktora Targalskiego, co to „ani centa” i zmusiły Polskę do poddania się żydowskiemu rabunkowi, oznaczałaby złamanie konstytucji, a więc rodzaj zdrady stanu.

Przestępstwem przeciwko konstytucji i „sojuszom” byłoby nawet „nawoływanie”, którego się dopuściłem. I nikt, a zwłaszcza niezawisły sąd, nie wziąłby pod uwagę okoliczności, że występując z takim desperackim pomysłem, właściwie dałem rządowi i prezydentowi Dudzie argument przeciwko naciskom – że oto taki jest polski vox populi.

Nie mogę zatem pozbyć się natrętnych myśli o profesji przechodzącej w charakter, co zauważyli też wymowni Francuzi mówiąc, że kto raz był królem, ten zawsze zachowa majestat.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 13 to “Wyznania ruskiego agenta”

  1. Rokitnik said

    Nooo..uwazam, ze TO JEST jeden z lepszych felietonow p.Stanislawa na przestrzeni LAT !
    W warunkach takich jakie MAMY wykazal i to kilkakrotnie (!) mozliwosci manewru politycznego?! Jakichze DUPKOW mamy w rzadzie – widac teraz jak na dloni !!? Nieszczesciem naszym jest BRAK reakcji na zagrozenia, serwilizm, byle jakos, chronienie wlasnej dupy przez tych, ktorzy sa z woli (….?) postawieni na czele? Czy to sie za mojego zywota kiedys skonczy? Smutno mi Panie Boze.

  2. Roman K said

    ale dlaczego właściwie tak zdecydowanie oddzielać zawód od charakteru?

    Powiem panu..
    Po to -zeby sie porzadni ludzie nie mylili….bo sa takie zawody i sam pan o tym doskonalewie, bo i panu i mnie to przypadlo- jak np nie przymierzajac prawnik i dziennikarz….czym sie toto rozni od ….no wie pan?…tego ???od procederu panny Kazi,,pardon Karen….????
    Dlatego nie mogac sie utrzymac z prawa, bo mnie pozbawiono i klienteli i prawa wykonywania zawodu- a fornal z Beska pulkownik SB Jozef Szybka przepowiadal mi, ze w Ameryce bede bykom jaja hustal….odmowilem pracy- jako dziennikarz polonijny za kase…pozwalajac sobie za darmo-od czasu do czasu- ale bez ingerencji….. i wybralem….. budowlanke.
    I nie zaluje ..pieniadze lepsze i przy jedzeniu nie dlawie sie wiedzac ,ze chleb zaplacony uczciwym zarobkiem:-))):-))))
    Ponadto- jako budowlwniec jestm zawsze najlepszym prawnikiem i dziennikarzem na budowie…i najlepszym budowlancem wsrod intelektualistow burdelowych -takich jak polska palestra i gremia prasowo televizyjne….. Wlasnei takich…takich jak pan Targalski:-_)_)__i jmu podobni…nei ttylko z urody:-))))) Majacv takie credentials. moge zupelnie bezpiecznie i swobodnie panu Targalskiemi przylac w ryja, albo piescia, albo decha….a pan musi szukac onomatopei ,przenosni, czy innego narzedzia expresji ..bo po breche, czy mlotek panu siegac nie wypada:-)))))))

  3. Rafal Cz. said

    Znam Villona „testament wielki”.Czytalem Go w wieku lat 25. Teraz mam 71. Jego testament wzbudzil we mnie podziw I ogromny
    szacunek.
    Wiara czynila Go mocnym, a tym ktory przyczynil sie do Jego niedoli byl nieznany nazwiska biskup paryski.
    Serdecznie zachecam do przeczytania „Wielkiego testamentu”.
    Wkrotce po napisaniu tegoz poeta zniknal z Paryza i sluch o Nim zaginal…….

  4. „Najwiekszym zlem swiata jest niesprawiedliwosc.” (Platon)
    A my powtarzamy bledy bo nie znamy historii; dlatego nas historia nie mogla nas niczego nauczyc.

    No, nareszcie ktos wspomnial Sredniowiecze i Francoisa Villona!.

    Artykul, trzeba przyznac, jest zacny i dobrze jest czasem zrobic rachunek sumienia i przyznac do bledow …epoki.

    Pan Michalkiewicz wspomina politykow ale zapomnial wspomniec…bankierow ( to przeciez i zawod i charakter!)
    i kupcow wszetecznych, (tez zawod i charakter)
    o ktorych juz w Sredniowieczu lewackie zaki spiewaly:

    Wszyscy nasi dzielni kupcy,
    to lobuzy i oszusty!
    Czy kupuja czy sprzedaja
    Przecie zawsze oszwabiaja!
    Po co wagi, po co miary
    Nie dawajcie kupcom wiary!
    Tylu ich jest zawsze w sklepie
    kazdy wie jak zwodzic lepiej
    /ze sredniowiecznej piesni zakowskiej, tlum. A.J. Bluszcz/

    W Sredniowieczu kwitla rozwiazlosc i pornografia ale tez i kwitla taka sama cenzura jak i teraz:
    „Kiedy widze babskie ruchy
    i figielki dziewek ja,
    nie wytrzymam i jak glupi
    ide, cos mnie do nich gna”

    „kto tylko studiuje
    szybko sie starzeje
    hula i baluje
    kto sie mlodym czuje”
    /ze sredniowiecznej piesni zakowskiej tlum. A.J. Bluszcz/

    A i lewackie ruchy, prawie marksistowskie, uzalaly sie nad nedza zniewolonego robotnika i na zgnily kapitalizm:

    „Ciagle jedwab tkac bedziemy,
    choc sie wen nie odziejemy…
    ..
    A tymczasem w nedzy zyjem.
    Z naszej pracy tylko zyje
    ten, dla kogo my pracujem”
    /Chretien de Troyes. Tlum. A.J Bluszcz/

    A i podobnie jak i teraz, w Sredniowieczu, niby nie bylo cenzury, za to skazywano pod innym pretekstem (czesto seksualnym) .
    Przykladem jest rozprawa Franciszka Villona oskarzonego o …gwalt, ktorego nie popelnil.
    Oto fragment: (Tlumaczenie j.A. Bluszcz)

    „Sedzia spojrzal na niego koso ale twarz Franciszka wygladala niewinnie:
    – Przyszliscie do domostwa kowala Fournier.
    – Mieszkalem tam przez cztery dni. Polubili mnie
    – Zgadza sie. Kowal Fournier zeznawal na wasza korzysc. Dlaczego stamtad odeszliscie?
    – Ja nie odszedlem, ja sie tylko oddalilem.
    Dwoch lawnikow zachichotalo i przerwalo drzemke pozostalym.
    – Oddalilem sie ! Ladnie powiedziane! Oddaliliscie sie, zeby zgwalcic corke wdowy Louhan.
    – Ja jej nie zgwalcilem, nie wiem, czy by sie to udalo.
    Ma siedem stop wzrostu i wazy przynjmniej dwiescie funtow. Ona sama chcala sie ze mna…zabawic.
    – Podobala sie wam?
    – Przeciez sami ja widzieliscie.
    ….

    – Wiedzieliscie, ze za kradziez grozi dozywotnie wiezienie?
    – Tak
    – A za gwalt kara smierci?
    – Ja tego nie zrobilem. Tak twierdzi jej matka.
    – Ona sama tez.
    – Zeby nie byc zhanbiona.
    ( I tu wylania sie pewna roznica: za gwalt, w Sredniowiczu grozila kara smierci; za kradziez dozywocie. Dzis za gwalt na calym nawet narodzie mozna zostac prezydentem. Za kradziez tez.)

    Villon wymigal sie od kary i smierci i zostal w koncu wypuszczony z wiezienia.
    Napisal jednak cudna Ballade:
    ” W czerwonej siarce, arszeniku zracym,
    W orypimencie, saletry zaczynie,
    Toz w wapnie zywem i olowiu wrzacym
    W smole i loju, rozrobionym w szczynie
    Zydowki starey, y pocie cuchnacym
    Y nog toczonych tradem popluczynie,
    W gnoiu, co mosci zdeptane trzewiki,
    W ziolach smiertelnych , iadzie bazyliszki,
    W zolci krogulca, nietoperza liszki
    Niechaj sie smaza zawistne jezyki…
    ………..
    Xiaze, jezeli sita ani worka
    nie masz, chciey przesiac one smakolyki
    Przez ofaydana dziure od rozporka!
    Lecz wprzody w lajnie diablego Amrorka
    Niechay sie smaza zawistne jezyki”
    /tlum. Julian Tuwim/

    No i w Sredniowieczu mielismy juz archetyp
    dra Piskorskiego:
    „Francuzem jestem, fakt to niedogodny
    bom mym rodakom wielce niewygodny
    Teraz, gdy stryczek szyi mojej godny
    Zwaze przynajmniej tylek moj dorodny”
    /Villon, tlum. A.J. Bluszcz/

    Slawe Villona przewidzial juz Owidiusz piszac i o sobie: :
    „Kiedy wiec cialo moje plomien stosu spali
    czesc ze mnie znaczna przetrwa i bede zyc dalej”

    Tak wiec Michalkiewicz slusznie bardzo wspomnial Villona i sredniowiecze.
    I znow narzuca sie analogia: dotyczy nie tylko Michalkiewicza:
    „Znam dobrze muszke w mleku tkwiaca
    Znam szate, co czlowieka zdobi
    Znam slonca czasy i wichrzycy,
    Znam pore, kiedy jablon rodzi.
    Znam drzewo, co mlode odchodzi
    Znam wszystko, co stale, niezmienne
    Znam pilnych, znam i podzegaczy,
    Znam wszystko, tylko siebie nie’…
    /Villon – tlum. A.J. Bluszcz/

  5. lopek said

    Artykuł bardzo dobry – jednak z tym hipotetycznym targowaniem się między rządzącymi atrapą Polski a rządzącymi atrapą USA – to przecież i atrapą Polski i atrapą USA rządzi jedna, mroczna siła a rządzi i ponad głowami Polaków i ponad głowami Amerykanów. Ja rozumiem, że pan Stanisław żyje z pisania – jednak niech się stara – aby to pisanie nie ogłupiało czytających – i tyle. Chyba, że ma ono ogłupiać z założenia – to wtedy pan Stanisław różni się od dr Targalskiego – tylko talentem w piórze.

  6. 5
    Lopek
    Bylaby to prawda co piszesz gdyby nie fakt, ze istnieja takie kraje jak Bialorus, Czechy, Islandia, Moldawia, itp. ktore nie daja sie oglupic.

  7. Boydar said

    Ogłupiane w sposób sceniczny są tylko te kraje, które liczą się /będą się liczyć/ w finale.

    To budzi nadzieję i częściowy optymizm; jakby nie patrzył ogłupiani jesteśmy ponad millenium a jednak taka np. Gajówka wypączkowała.

    Rzecz tylko w tym, by jakaś potężniejsza siła uczyniła szczelinę …
    Aczkolwiek z tym „np.” to chyba przesadziłem 🙂

  8. lopek said

    Re 6:
    „ktore nie daja sie oglupic.”
    Może i są takie kraje, wobec których diablisko jest mniej lub więcej obojętne – ale atrapa Polski do nich nie należy.

  9. 7
    Boydar
    re:
    „oglupiani jestesmy ponad millenium..’
    .. i po nas przyjda kolejne millenia..

    Bo Polak nowe przyslowie sobie kupi..
    I za kazdym razem to samo..
    Bo Polacy zawsze beda torpedowac powstanie silnych panstw slowianskich. My, w pierwszej linii ataku na Serbie, Rosje…
    Nie wiem, czy gajowka pomoze, bo tu tez troche dywersantow..

  10. Roman K said

    POlacy????? POlcy pierwsi stworzyli silne panstwo Slowianskie….potem stali sie koneserami i nasladowcami Viona….I w jego stylu wpuscilii getto do domu.
    Produk……t to wlasnie tacy ubeccy literaci, cytujacy Marksa i Vilona…wyrzucajacy polskim dzieciom z obowiazkowych lektur i Mickiewicza i ….Oginska…..oczywiscie anonimowo podpisujacv sie Polak Pradziwowicz Pszepolski:-)))))

  11. 10
    RomanK

    Jeszcze bylo tak w historii: Ze bylo bardzo potezne panstwo Wielkomorawskie i bardzo silna Serbia.
    A i Rosji nic nie brakowalo. i Rusi Kijowskiej. I Bulgarom tez. I byl Jaroslaw Madry…
    Mowia o tym dokumenty : Monumenta Slavica, Monumenta Serbica, Monumenta historico-iuridica Slavorum Meridionalium. A takze B. von Kallay ” Geschichte der Serben – Budapest 1878)
    No i jeszcze byl potezny imperator Duszan, choc jego imperium trwalo krotko to jednak bylo wystarczajaco potezne, zeby odstraszyc nie tylko armie Budy i Bizancjum ale takze nadciagajacejj Osmanli.
    Poludniowi Slowianie przyjeli chrzest troche wczesniej niz Polska.
    (Francis Seymour Stevenson. Warwick lane , London , E.C. 1907)

    Chrzescijanstwo na Balkanach wprowadzono wczesniej ale oficjalnie Chrzest Serbii odbyl sie za rzadow Kniazia Mutimira (867 – 886) za czasow Photiusa , patriarchy Konstantynopola. A pierwsza diecezja serbska byla znana juz w 9-tym wieku W 878 roku Biskupem Belgradu byl Sergiusz, a w Branczewie Biskup Agathon – tez Slowianin..
    Chrzescijanstwo wprowadzone w slowianskim jezyku i mialo zdecydowany wplyw na rozwoj pismiennictwa slowianskiego Glagolicy i cyrylicy. Na slowianskie jezyki przetlumaczono Biblie z j. greckiego. .

  12. Boydar said

    Niektórzy idą na łatwiznę i licząc na zrozumienie gawiedzi podpisują się tylko „Polak”. A żeby było śmieszniej nawet legalny papier mają na to.

  13. […] /źródło: OSW; al-Masdar/ http://jeznach.neon24.pl/ […]

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s