Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Natura 2000 (zanim zapytasz prof. Tryjanowskiego)

Posted by Marucha w dniu 2018-10-01 (Poniedziałek)

Cieszę się z zaproszenia prof. Tryjanowskiego i przyjęcia zaproszenia na konferencję LUL. Jeszcze bardziej z kolonizacji nowych dziedzin przez Szkołę Nawigatorów (o przestrzeniach fascynacji biznesowych).

A najbardziej z ich, przepraszam za branżowy żargon, ekosystemowego powiązania. Zanim profesora wysłuchamy (GM: Piotr Tryjanowski, powtórzę, mówił będzie o wpływie klas uprzywilejowanych na kształtowanie się środowiska naturalnego) i zapytamy o sprawy dla nas ważne, popatrzmy z innej perspektywy na formę ochrony przyrody, przypomnianą przy okazji dętej afery o zamku w puszczy.

Spójrzmy na Naturę 2000, ale nie przez format kolorowego folderu, ufundowanego przez dysponentów podatków ludu pracującego miast i wsi Wspólnoty. O nie.

Jeszcze przed akcesją Polski do UE było wiadomo, że każdy wstępujący w tę strukturę kraj, musi podporządkować się logice forsowanej przez tych, którzy u siebie dziką przyrodę już w większości skonsumowali. Brzmiała ona tak: wkład każdego kraju członkowskiego w budowę sieci obszarów Natura 2000 powinien być proporcjonalny do krajowych zasobów typów siedlisk i gatunków wymienionych w dyrektywie siedliskowej i w dyrektywie ptasiej. Czyli masz mało – chronisz mało, masz dużo – chronisz dużo. A jakie były i są zasoby Polski w tym zakresie? – ogromne. Nasz posag wnoszony do związku ze Wspólnotą był i jest imponujący, ba, on się cały czas powiększa.

Pierwsze, oficjalne prace nad nową, wspólnotowa formą ochrony przyrody trwały w Polsce już od roku 1999, a zakończyły się w połowie roku 2001. Pierwszy projekt zakładał utworzenie 285 obszarów Natura 2000, które miały pokryć 13,5% powierzchni kraju. Drugi projekt o nazwie „Wdrażanie koncepcji sieci Natura 2000 w Polsce w latach 2001-2003” był o wiele bardziej ambitny: 900 obszarów i 20% pow. kraju.

A czy ktoś jeszcze pamięta tzw. shadow list? Były to roszczenia ekologistów o powiększenie rządowej propozycji sieci Natura 2000, wysłane wprost do Komisji Europejskiej.

A kto pamięta apel 130 profesorów polskich uczelni, zaniepokojonych skromnością rządowej oferty ochrony przyrody?

Komisja Europejska kilkukrotnie dyscyplinowała Polskę z tego powodu i prowadziła oficjalne postępowanie, zmierzające do postawienia jej przed Trybunałem Sprawiedliwości Wspólnoty Europejskiej w Luksemburgu. Wkrótce, niektórzy z tych, którzy w Brukseli zrealizowali swój patriotyczny obowiązek wobec polskiej przyrody (tak głosili o sobie członkowie: Klubu Przyrodników, Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Salamandry i WWF) w nagrodę awansowali. Będąc już doradcami kolejnych ministrów, sekretarzy i dyrektorów w resorcie środowiska, współtworzyli polskie prawo, reguły oraz obyczaje ochrony przyrody.

Zauważmy, że od samego początku prac nad Naturą 2000, przed akcesją i w jej trakcie, było wiadomo, że w odniesieniu do krajów tzw. „starej” UE mamy duże zasoby, a więc i obszarów ochrony przyrody Natura 2000 będzie dużo. Czy adekwatnie do tego wyzwania podjęto działania instytucjonalne prowadzące do zbudowania profesjonalnej kadry akademickiej, zawodowej, politycznej, która ogarniała by to wyzwanie? Nie słyszałem o takim postulacie, a tym bardziej o jego realizacji, a przecież Natura 2000 jest nową formą ochrony przyrody, inną niż polskie doświadczenia, o wiele trudniejszą.

1. Po pierwsze, zmienił się paradygmat (tfu, tfu) ochrony. To już nie jest wypracowana w XIX w. koncepcja ochrony naturalności (nie dajmy się zwieść nazwie Natura), ale ochrona bioróżnorodności/różnorodności biotycznej, zgodnie z koncepcją z początku lat 90. XX w. (Rio 1992), a wypracowaną na Zachodzie w latach 70. i 80. XX w.

Czy ktoś przeprowadził diagnozę naszych kadr akademickich lub ochroniarskich z tej perspektywy? Przypominają mi się wspomnienia prof. Szyszko, który mniemał, że poprzez Naturę 2000 chwyciliśmy Pana Boga za nogi, bo u nas stan przyrody i doświadczenie kadr są w najlepszym porządku, bo przecież to u nas przyrodę zachowaliśmy i wiemy jak to robić. Nie był wyjątkiem, pamiętam podobne opinie prof. Witkowskiego i prof. Nowickiego, kolejnych rezydentów ministerstwa środowiska. Nie piszę tego złośliwie lub prześmiewczo, tak po prostu myślano. Byli i tacy co prognozowali, że UE będzie dopłacać do tej polskiej, dzikiej przyrody …

2. Reżim ochrony obszaru Natura 2000 jest inny niż to co do tej pory wypracowaliśmy i testowaliśmy w kraju. Jest tylko jeden zakaz działań niedopuszczalnych. Pozornie to prosta sprawa, ale faktycznie to zakamuflowana pułapka, którą mamiono i ciągle czaruje się społeczeństwo oraz mało świadome elity. Zakaz jest nieprecyzyjny: nie można znacząco negatywnie oddziaływać na cele ochrony obszaru Natura 2000. Jak to się ma do listy zakazów form krajowych np. zakazu budowy obiektów budowlanych w pasie 100 m od linii brzegowej jeziora? Jak określić co jest już, a co jeszcze nie jest znacząco negatywnym oddziaływaniem? Tu nie wystarczy już byle urzędas, który ma mapę, linijkę oraz zdolność przełożenia podziałki lub skali mapy na odległość rzeczywistą.

Nikt nie sformułuje algorytmu dla znacząco negatywnego oddziaływania, bo zlikwidowałoby to wielomilionowy cech usług eksperckich, sferę i rynek ekoterroru, posady części urzędników. By zarządzać Naturą 2000, w tej kulturze braku odpowiedzialności, uznaniowości ocen i rozstrzygnięć, trzeba świadomych elit akademickich i urzędniczych oraz wiedzy nie tylko o zasobach i procesach przyrodniczych, ale także, a może przede wszystkim o potrzebach rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturowego. Nie ma ich wielu, bo większości zaszczepiono wyłącznie wirusa ekologizmu.

3. Wspomniany reżim ochrony nie dotyczy tylko tego co dzieje się w granicy obszaru Natura 2000, ale także tego co dzieje się poza nim, a mogłoby znacząco negatywnie oddziaływać na cele ochrony obszaru Natura 2000. Obecnie Natura 2000 pokrywa 20% powierzchni kraju, ale w polu grawitacji tej formy ochrony przyrody jest cała Polska. Wszystko jest tu monitorowane z perspektywy Natury 2000, a raczej dyrektywy siedliskowej i ptasiej. Polska wraz z morskimi wodami przybrzeżnymi to jedna wielka otulina 20% powierzchni sieci Natura 2000. Takiego fenomenu nie mieliśmy nigdy wcześniej. Tu znowu pytanie o kadry: kto to ma opanować?

4. Obszary Natura 2000 wykroczyły poza dotychczasowe, krajowe, powierzchniowe formy ochrony przyrody. Zdaniem ekologistów był to „ich” wielki sukces, bo pierwotne propozycje rządowe bazowały raczej na parkach krajobrazowych i narodowych, rezerwatach przyrody i obszarach chronionego krajobrazu. Co więcej, Natura 2000 wniosła zupełnie nową instytucję ochrony, to jest ochronę siedlisk, a ochronę gatunkową wręcz spotęgowała.

Nie słyszałem by ktoś dokonał takiej analizy i syntezy, która ustaliłaby jak zwiększyły się z tego tytułu obciążenia dla obywatela (ograniczenia działalności i dodatkowe nakłady na ochronę przyrody) lub jak winny wzrosnąć wspomniane kadry akademickie i urzędnicze (to także obciążenie). A przecież ktoś musi zbierać dane i przetwarzać je na język zrozumiały dla decydentów, planistów i strategów, a wreszcie polityków.

5. Natura 2000 objęła ochroną w Polsce (przymuszona i na własne życzenie) gatunki i siedliska, które wprawdzie były zagrożone z perspektywy Wspólnoty, ale u nas nie miały w ogóle takiego statusu. Co więcej, były u nas powszechne i liczne np. bory chrobotkowe, czaplę siwą, żurawia, kormorana, bobra, bociana białego, wydrę, trzeplę zieloną, czerwończyka nieparka, itd. Nasza ochrona przyrody, stanęła wobec nieznanego zagadnienia ochrony tego co występuje licznie i powszechnie.

Jest istotna różnica między ochroną gatunków rzadkich, a gatunków powszechnych, szczególnie gdy te ostatnie występują w obszarze zaawansowanej gospodarki leśnej, rolnej, rybackiej. To nie jest ochrona endemitów, gatunków wymierających, które zwykle znajdują się w rezerwatach lub w parkach narodowych, ale bardzo trudne zagadnienie styku gospodarki i ochrony przyrody. Czy trzeba przypominać, że nie byliśmy do tego przygotowani? Nie byliśmy przygotowani do zarządzania i administrowania w taki sposób by ochrona przyrody była skuteczna, a nie stała się nadmiernym balastem, a nawet kotwicą?

6. Wraz z przyjęciem prawa Wspólnoty i zobowiązaniem do ochrony wybranych siedlisk i gatunków, utraciliśmy suwerenność w decydowaniu o wielu innych zasobach, tworach i składnikach przyrody. Wystarczy by chronione, priorytetowe siedlisko przyrodnicze było na jakimś złożu, a szybko się okaże, że kopaliny nie wolno tu wydobyć lub, w najlepszym wypadku, koszty wydobycia będą spotęgowane, a więc niekonkurencyjne i nierentowne. To co było nasze, z dnia na dzień stało się wspólne i obciążone obcym długiem.

Znaczne zniszczenie przyrody na Zachodzie (granica jej egzystencji to propaganda i celowa przesada), to koszt i skutek tamtejszego sukcesu gospodarczego, źródło przewag kapitałowych, rozwojowych, standardu poziomu życia. W spłatę tego zniszczenia wciągnięte zostały kraje z ocalonym zasobem przyrodniczym, takie jak Polska. Przyrodniczy dług, który zachodnia Europa zaciągnęła u swoich potomków (korzystam z ckliwego hasła: Ziemię pożyczyliśmy od swoich wnuków) przerzucono na nas. To my spłacamy te koszty utrzymując populacje gatunków i stanowiska siedlisk, które u nich już nie występują lub jest ich bardzo mało. Nie wykorzystujemy w pełni potencjału rozwoju, a nawet hamujemy rozwój przez dodatkowe wydatki, bo u nich siedlisk/gatunków jest mniej, a więc np. w procesie inwestycyjnym nie sprawiają im problemu. U nich kosztownie bawią się w odtwarzanie fragmentów uregulowanych rzek, a my utrzymujemy dzikie rzeki po których nie można pływać tanim transportem wielkotowarowym.

Bez solidarności z nami skonsumowali swoje zasoby przyrodnicze (i kolonii), a teraz rozciągnęli swoje władztwo na zasoby nasze. Nie możemy z nich suwerennie korzystać nie tylko w zakresie swoich potrzeb rozwojowych, ale także w wielkości tamtejszego zniszczenia, bo taki jest algorytm proporcji i referencja (masz dużo – chronisz dużo). Spłatę zniszczenia u siebie przerzucili na nas, co więcej pouczają nas jak chronić (analogia do tego jak Niemcy pouczają o tym co jest nazizmem, bo oni wiedza lepiej, bo oni to przeszli, bo się od tego wyzwolili itp.). Rozwijamy się wolniej przez liczne dodatkowe ograniczenia, np. inwestycje budowlane i drogowe realizowane poza sezonem lęgowym ptaków, i kosztowniej np. budowy licznych przejść dla zwierząt.

Ta sama droga w Polsce i za zachodnią granicą jest u nas o wiele droższa, ponieważ tam nie ma takiego nasycenia ochrony przyrody, a fetysz ekologii nie ma potencjału sprawczego, nie jest narzędziem kontroli podbitej kolonii. To niej jest przypadek, że 311 410 000 zł czyli ćwierć kosztów budowy autostrady A2 na odcinku Świecko-Nowy Tomyśl (około 100 km) pochłonęła infrastruktura środowiskowa. To nie jest przypadek, że zbliżoną kwotę, na budowę tej drogi, rząd pożyczył od Europejskiego Baku Inwestycyjnego, który pełnił nadzór nad tym przedsięwzięciem.

7. W chaosie tworzenia sieci obszarów Natura 2000, w tle sporu o to kto jest zdrajcą i donosicielem, a kto realizuje swój patriotyczny obowiązek wobec polskiej przyrody, ta forma ochrony pokryła między innymi: dzielnice miast, przedmieścia, wsie, planowane drogi i osiedla, kopalnie, nieeksploatowane złoża surowców, a nawet poligony wojskowe. W tych miejscach pogodzenie celów ochrony przyrody i celów funkcjonowania jest niemożliwe, a jeśli w ogóle to koszty będą zwielokrotnione. Te frywolne granice nowych obszarów ochrony przyrody były jedną z wielu przyczyn negatywnych opinii dla Natury 2000, którą wystawiło 90% samorządów, zapytanych o zdanie. Cóż z tego? – oczywiście nic, a było to chyba pierwsze tak brutalne zderzenie gmin z Polską w UE, a w obliczu szafotu szykowanego przez KE i TSUE.

8. Natura 2000 to również niespotykany przed wprowadzeniem tej formy ochrony przyrody, wypływ publicznego pieniądza, zaczerpnięcia z kieszeni nieświadomego tego faktu podatnika i oszałamiającego przelewu na konta różnego rodzaju stowarzyszeń i fundacji. Do tej pory plany zadań ochronnych dla 406 obszarów Natura 2000 z blisko 1000 (849 obszarów siedliskowych oraz 145 obszarów ptasich) kosztowały około 29 mln zł.

Większość tej kwoty trafiła do tych którzy chcieli by obszarów tych było jak najwięcej, ale na tym nie koniec. Każdy z tych planów zawiera listę niezbędnych działań ratowania przyrody, monitorowania skutku tego działania i monitorowania stanu przyrody. Można być pewnym, że tam ukrywają się koszty, wielokrotnie większe, niż te kilkadziesiąt milionów, a skonsumują je ci którzy te plany przygotowywali. Wielu z tych kosztów nie da się łatwo skalkulować jak np. wydłużenie wieku rębności drzew w uprawach leśnych, ekstensyfikacja uprawy łąk, zaniechanie lub ograniczenie eksploatacji kruszywa. Wiele z działań pochłonie koszty „niespodziewane” jak np. znany przypadek przetrzymywania ognisk szkodników drzew w lasach gospodarczych Natura 2000 Puszcza Białowieska PLC200004 (podobno 250 mln euro straty).

9. Z Naturą 2000 sprzężony jest system monitoringu stanu siedlisk i gatunków ważnych dla Wspólnoty. Cały czas są one śledzone, a o zmianach co kilka lat Polska informuje Komisję Europejską. Wśród ekspertów i najemników Państwowego Monitoringu Środowiska, a więc konsumentów publicznych pieniędzy, odnajdziemy tych, którzy już na samym początku praktykowali swój patriotyczny obowiązek wobec przyrody w centralach Unii Europejskiej. Teraz już nikt nie nazwie ich zdrajcami i donosicielami, bo proceder został zalegalizowany prawem krajowym i jest przez państwo opłacany. Normy oceny stanu przyrody mamy takie, że aż dziw, że Polacy nie wypoczywają tłumnie w Niemczech lub w Danii, bo tam przyroda ma się znacznie lepiej niż w Polsce.

10. Natura 2000 nie jest tylko formą ochrony przyrody, ale jest przedmiotem polityk, polityki i politykierstwa (zob. Wolfram). To chyba najbardziej oczywiste i powszechnie nieuświadomione. Przypomnę tylko utrwalone w przestrzeni publicznej hasła Rospuda i Puszcza B. oraz obecnie formatowane: przekop mierzei i zamek w puszczy. W tych wszystkich miejscach splatały te trzy elementy, a sama ochrona przyrody była tylko przedmiotem rozgrywki, pierwszym planem zakulisowych intencji. Jakikolwiek komentarz jest tu zbędny.

Do powyższej listy można dodawać kolejne punkty, ale już i tak nadwyrężyłem cierpliwość czytelników SN. Być może na spotkaniu w Wielkopolsce będzie chwila by zapytać profesora o ochronę przyrody, o biologiczne podstawy ochrony przyrody, o sozologię. By zapytać dlaczego nie ma w nich miejsca dla historii (w szczególności historii gospodarczej), paleoekologii, epiontologii, biogeografii i wielu innych dziedzin, ukazujących szeroki kontekst użytkowania przyrody w czasie i w przestrzeni.

Ochrona przyrody to nie tylko zachowanie, na którym się u nas skupiono, ale także odnawianie oraz użytkowanie, które z kolei traktuje się jako zło, jako opozycję do natury (Natury 2000), co jest nieprawdą.

>http://szkolanawigatorow.pl/panel/lul
>http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/o-fascynacjach-fizycznych-i-biznesowych
>http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/latajacy-uniwersytet-leszczynowy-rozwiniecia-ciag-jeszcze-dalszy
>http://greenwatcher.szkolanawigatorow.pl/salomon-szyszko#45837

http://greenwatcher.szkolanawigatorow.pl

Komentarzy 6 to “Natura 2000 (zanim zapytasz prof. Tryjanowskiego)”

  1. Wieloimienny said

    Dupa tam!

    Wójt lewak w mojej gminie i tak będzie budował drogę na obszarze Natura2000, a potem jego ziomki rolnicy sprzedadzą przy niej ziemię jako działki budowlane.

    Gdyby wójt nie był lewakiem to unia z zielonymi zakazaliby tej budowy ze względu na N2000.

    Tak to działa!

  2. lewarek.pl said

    Stosunek urzędników, mediów i ekologów do Natury 2000 jest zbyt nabożny. Robić swoje.

  3. Dinozaur said

    U naszych sąsiadów pokazał się 1 ( słownie jeden ) żubr z PL – miejscowy starosta kazał go zaraz policji odstrzelić nie patrząc na prawo ochrony gatunków , prawo łowieckie itd. – bał się że mu każą tego żubra chronić .

  4. irek said

    Ostania deska ratunku dla Polski !!!

    http://www.info2rp.pl/

  5. Jacek Jurek said

    Prof. Tryjanowski to bohater i jasna postać . Ekogłupki nie mogą znieść dlatego taka nienawiść do niego .

    ——-
    Sam jesteś Pan głupek.
    Admin

  6. lewarek.pl said

    Między Niemcami i Polakami jest taka różnica w podejściu do Natury 2000 i w ogóle obszarów chronionych, że Niemcy najpierw wyznaczyli tereny inwestycyjne i przebieg dróg, a potem z tego co zostało wykroili obszary chronione. I spokojnie budowali między obszarami chronionymi. U nas postąpiono odwrotnie. No i potem pojawiły się takie z problemy jak z przebiegiem obwodnicy Augustowa przez objętą ochroną dolinę rzeki Rospudy, wytyczeniem przebiegu dróg ekspresowych przez tereny chronione, i inne. Teraz jest kłopot z Odrą, bo po tym jak po stu latach padły urządzenia hydrotechniczne jej brzegi zarosły i potworzyły się tam nowe siedliska ptaków i zwierząt. Całe koryto i brzegi tej rzeki to Natura 2000. Przywrócenie żeglugi na Odrze wymagałoby naruszenia, a może i częściowego zniszczenia tych siedlisk. Będzie awantura. Niemcy już coś pyszczyły w tej sprawie, kiedy rząd PiS ogłosił, że chce użeglownić Odrę.

Sorry, the comment form is closed at this time.