Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Facet o ksywce „Margot”
    Lily. o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Facet o ksywce „Margot”
    NICK o Rozbieramy z uwagą Naczelnika…
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    revers o Facet o ksywce „Margot”
    revers o Wolne tematy (64 – …
    NICK o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
    Anucha o Wolne tematy (64 – …
    Lily o Wolne tematy (64 – …
    Yagiel o Wolne tematy (64 – …
    NyndrO o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Największy błąd Józefa Becka

Posted by Marucha w dniu 2018-10-04 (Czwartek)

80. rocznica konferencji w Monachium (29-30 września 1938 roku) skłania do przypomnienia polityki Józefa Becka wobec Czechosłowacji w dobie kryzysu sudeckiego.

Polityka ta jest obecnie powszechnie rozgrzeszana przez epigonów sanacji, chociaż Lech Kaczyński 1 września 2009 roku na Westerplatte powiedział, że potrafimy przyznać się do swoich błędów i przeprosił Czechów za zajęcie Zaolzia w 1938 roku.

Nie wywołało to jednak wtedy głębszej refleksji w obozie politycznym grupy rekonstrukcyjnej sanacji, czyli Prawa i Sprawiedliwości i jego okolic. Mało tego – pojawiły się wtedy nawet głosy krytyki wobec wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego, wychodzące z tego obozu i przypominające wszystkie tezy broniące polityki Becka.

A mianowicie, że za złe stosunki polsko-czechosłowackie w dwudziestoleciu międzywojennym ponosiła winę rzekomo tylko Czechosłowacja, że Polska miała uzasadnione prawa do Zaolzia, które Czesi wydarli Polsce podstępem najpierw w drodze agresji w 1919 roku, a potem uzyskując korzystny dla siebie arbitraż międzynarodowy w sytuacji, gdy Armia Czerwona zbliżała się latem 1920 roku do Warszawy, że Praga prowadziła podstępną czechizację zaolziańskich Polaków metodami administracyjnymi i że zajęcie Zaolzia uchroniło tamtejszą ludność – w większości polską – przed wcześniejszą okupacją niemiecką.

Są to argumenty fałszywe, ponieważ Beckowi w 1938 roku wcale nie chodziło o Zaolzie i tamtejszych Polaków. Prowadził on wtedy politykę konsekwentnie proniemiecką i antyczeską nie z powodu Zaolzia, ale dlatego, że postrzegał Czechosłowację jako wroga Polski.

Działo się tak z czterech powodów:
(1) ponieważ osobiście nienawidził Czechów i prezydenta Edvarda Benesza,
(2) ponieważ Czechosłowacja była sojusznikiem ZSRR, z którym podpisała traktat sojuszniczy w 1935 roku, a w Czechosłowacji działała legalnie partia komunistyczna,
(3) ponieważ Czechosłowacja udzieliła schronienia polskim politykom opozycyjnym prześladowanym przez sanację (Wincenty Witos, Wojciech Korfanty i in.),
(4) ponieważ z powodu nr 2 Czechosłowacja stała na drodze do utworzenia sojuszu państw Europy Środkowej pod egidą Polski, czyli sławnego także dzisiaj Międzymorza.

Beck jednakże nie wiedział, że Berlin znał jego plany odnośnie tzw. Międzymorza i skutecznie im przeciwdziałał. Już w czasie kryzysu czechosłowackiego Niemcy przeciągnęły na swoją stronę Węgry i Rumunię, czyniąc z nich – jeszcze wtedy dyskretnie – swoich przyszłych satelitów. Hitler łatwo zrozumiał, że Beck prowadzi politykę proniemiecką i antyczeską w celu realizacji planu w rzeczywistości antyniemieckiego, o którym nie informuje niemieckiego partnera.

Już wtedy wódz III Rzeszy musiał nabrać przekonania, że sanacyjna Polska nie będzie dla niego wiarygodnym partnerem, co jest bardzo istotne w kontekście głoszonych współcześnie fantasmagorii na temat rzekomej konieczności „paktu Ribbentrop-Beck” i rzekomych korzyści, jakie Polsce miał przynieść status satelity III Rzeszy.

Proniemiecka polityka Becka miała znaczący wpływ na przebieg całego kryzysu czechosłowackiego (sudeckiego), który rozpoczął się wkrótce po aneksji Austrii przez III Rzeszę w marcu 1938 roku. Przede wszystkim wpływała na stanowisko Francji, gdzie przy całej niechęci, jaką w Paryżu darzono Józefa Becka, początkowo liczono na pozytywny stosunek Polski do Czechosłowacji.

Francja, której nowy premier Édourad Daladier znajdował się pod wpływem brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina i jego polityki appeasementu (zaspokajania roszczeń Hitlera), od początku nie była zdecydowana udzielać pomocy zbrojnej Czechosłowacji. Ale na rozterki Paryża w tej sprawie – obok polityki brytyjskiej – wpływało też niewątpliwie stanowisko Warszawy. Rząd Daladiera rozumiał, że jakakolwiek pomoc francuska dla Czechosłowacji spotka się nie tylko z negatywnym stanowiskiem, ale nawet z przeciwdziałaniem Polski, która prowadzi politykę antyczeską i proniemiecką.

Radziecko-czechosłowacki traktat sojuszniczy z 1935 roku zawierał klauzulę, że ZSRR udzieli Pradze pomocy wojskowej tylko wtedy, gdy uczyni to Francja, z którą Czechosłowacja też była związana sojuszem politycznym. Ponadto ewentualna pomoc radziecka dla Czechosłowacji była niemożliwa z tego powodu, że oba państwa nie posiadały wspólnej granicy, a na przemarsz Armii Czerwonej przez swoje terytoria nie zgodziły się Polska i Rumunia.

Doprowadzenie do hańby Monachium było dziełem brytyjskiego premiera Chamberlaina. Jego główną troskę stanowiło odsunięcie agresji hitlerowskiej od Europy Zachodniej i niedopuszczenie do wybuchu wojny w Europie. Najbardziej obawiał się tego, że ZSRR mimo wszystko udzieli pomocy wojskowej Czechosłowacji i wojna w Europie jednak wybuchnie. Żeby do tego nie dopuścić – poświęcił Czechosłowację w Monachium. Kuriozum tej konferencji polegało nie tylko na tym, że cztery mocarstwa zadecydowały o terytorium i suwerenności innego państwa europejskiego.

Polegało także na tym, że Hitler i Mussolini umówili się wcześniej, iż włoski dyktator przedstawi żądania niemieckie jako „włoskie propozycje kompromisowe”. Chamberlain i Daladier tak bardzo obawiali się fiaska konferencji, że przyjęli te „włoskie propozycje kompromisowe” już po północy 30 września 1938 roku. Czechosłowacja straciła około 40 proc. swojego terytorium i fortyfikacje graniczne w Sudetach. Wobec Niemiec była już bezbronna, a jaj dalszy los przesądzony.

Została otwarta droga nie do pokoju w Europie, ale do drugiej wojny światowej. Kiedy w marcu 1939 roku Niemcy hitlerowskie dokonały aneksji Czech i Moraw, ich potencjał militarny został znacząco wzmocniony przez przejęcie nowoczesnego uzbrojenia armii czechosłowackiej oraz mocy produkcyjnych dobrze rozwiniętego przemysłu czeskiego, przede wszystkim zbrojeniowego. Bez tego wzmocnienia własnego potencjału militarnego III Rzesza nie byłaby w stanie rozpocząć wojny z Polską już 1 września 1939 roku. Tego jednakże nie pojmowano rok wcześniej ani w Londynie, ani w Paryżu, ani w Warszawie.

Prezydent Beneš i jego otoczenie uznali, że walka bez sojuszników nie ma sensu i dlatego przyjęli dyktat monachijski w południe 30 września 1938 roku. Innego zdania była generalicja czechosłowacka z głównodowodzącym armii gen. Ludvíkiem Krejczí (1890-1972) na czele. Armia czechosłowacka bardzo sprawnie przeprowadziła mobilizację pod koniec września 1938 roku. Mimo że nacjonaliści słowaccy zapowiedzieli już miesiąc wcześniej, że nie będą walczyć w obronie Czechosłowacji, szanse na skuteczną obronę nie były małe. Gen. Krejczí i jego sztab wierzyli w siłę fortyfikacji czeskich w Sudetach.

Gdyby w tym czasie (29-30 września 1938 roku) Polska zadeklarowała, że udzieli Czechosłowacji pomocy zbrojnej, historia prawdopodobnie potoczyłaby się inaczej. Nietrudno sobie wyobrazić, że wtedy generałowie czescy po prostu dokonaliby zamachu stanu i odsunęli ekipę Benesza od władzy. Wehrmacht nie był jeszcze gotowy do wojny we wrześniu 1938 roku. Sama koncentracja Wojska Polskiego przy granicy niemieckiego Śląska mogła podziałać na Niemcy ostudzająco, nie mówiąc już o ewentualnym uderzeniu polsko-czeskim na Wrocław. Gdyby jeszcze wtedy militarnie wystąpiła przeciw Niemcom Francja, los III Rzeszy byłby przesądzony jesienią 1938 roku.

Wojsko Polskie istotnie skoncentrowało swoje siły pod koniec września 1938 roku przy południowo-zachodniej granicy, ale nie po to, żeby udzielić pomocy Czechosłowacji. Cele 35-tysięcznej Grupy Operacyjnej „Śląsk” były diametralnie inne. Konferencja w Monachium ubodła mocarstwowe ambicje Józefa Becka, ponieważ zadecydowano tam, że polskie roszczenia wobec Zaolzia będą przedmiotem odrębnej konferencji międzynarodowej. Dlatego sanacyjna Polska musiała natychmiast pokazać światu swoją mocarstwowość.

List prezydenta Beneša do prezydenta Ignacego Mościckiego z 22 września 1938 roku, zawierający propozycję uregulowania sporu o Zaolzie w zamian za neutralność Polski wobec konfliktu czechosłowacko-niemieckiego, pozostał bez odpowiedzi na skutek intryg Becka. Przed północą 30 września rząd w Pradze otrzymał polskie ultimatum w sprawie Zaolzia z terminem odpowiedzi w ciągu 12 godzin. Brak odpowiedzi lub jej odmowa oznaczały wojnę.

Rząd czechosłowacki przyjął polskie ultimatum 1 października 1938 roku. Następnego dnia żołnierze polscy przekroczyli Olzę. Propaganda sanacyjna uderzyła w pompatyczne i pełne patriotycznej egzaltacji tony. Zdezorientowane przez nią społeczeństwo polskie dało się porwać tym nastrojom. U Czechów natomiast pozostał głęboki uraz do Polski i Polaków.

Ten entuzjazm był podzielany tylko w Polsce. Aneksja Zaolzia wywołała bardzo krytyczne reakcje i nastroje wobec Warszawy w całej Europie poza Niemcami hitlerowskimi, które ją poparły i przedstawiły propagandowo jako polskie współdziałanie wobec Czechosłowacji. Najbardziej krytycznie oceniono polską akcję w Paryżu i w Moskwie. Beck jeszcze wtedy nie wiedział, że daje Stalinowi wzorzec działania, który ten zastosuje wobec Polski 17 września 1939 roku.

Szef polskiej dyplomacji nie dostrzegał wtedy jednak spraw najbardziej kluczowych. Jakoś dziwnie nie zauważył on, że dodatkowa klauzula układu monachijskiego mówiła o zwołaniu nowej konferencji międzynarodowej nie tylko w sprawie rozstrzygnięcia kwestii Zaolzia, ale także kwestii przynależności państwowej Wolnego Miasta Gdańska.

Skutki antyczeskiej i proniemieckiej polityki Becka obróciły się przeciw Polsce bardzo szybko. Ledwo żołnierze gen. Władysława Bortnowskiego zajęli Zaolzie, a już 24 października 1938 roku Niemcy hitlerowskie sformułowały pierwsze żądania wobec Polski w sprawie przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska do III Rzeszy i „korytarza” na polskim Pomorzu. Stało się oczywiste, że Polska będzie następną ofiarą agresji Hitlera.

Od marca 1939 roku – po aneksji przez III Rzeszę Czech i Moraw oraz utworzeniu satelickiego państwa słowackiego – otoczona przez Niemcy z trzech stron, bez szans na skuteczną obronę, tak jak Czechosłowacja najpierw oszukana, a potem zdradzona przez Francję i Wielką Brytanię. Polityka Becka zakończyła się katastrofą nie we wrześniu 1939 roku, ale już w październiku 1938 roku.

Ambasador Francji w Warszawie Leon Noël tak ocenił politykę polską wobec Czechosłowacji w 1938 roku: „Skoro Czechosłowacja zobowiązała się formalnie przyznać Polakom status innej mniejszości najbardziej uprzywilejowanej, to wzywałem rząd polski, aby zachował przynajmniej ścisłą neutralność w sporze niemiecko-czeskim oraz w ewentualnej wojnie. Wszystko na próżno. Półurzędowa prasa, czyli w rzeczywistości prawie wszystkie dzienniki, nie była ani mniej niesprawiedliwa, ani mniej napastliwa niż prasa Rzeszy. Prowadziła gwałtowną kampanię przeciwko małemu słowiańskiemu krajowi zagrożonemu przez potęgę niemiecką. Żadne rozumowanie, żaden argument nie działały na Becka i tych, którzy szli za jego wskazówkami. Było widoczne, że Polska urzędowa życzy sobie rozkładu Czechosłowacji, w nadziei, że wyciągnie z tego korzyści”.

28 września 1938 roku ambasador Noël powiedział szefowi polskiej dyplomacji: „Jeśli przystąpicie do wojny przeciwko Czechosłowacji, zobaczycie wkrótce pociągi z wojskiem niemieckim przejeżdżające przez dworzec warszawski z zachodu na wschód, a kraj wasz stanie się polem bitew (…)”.

Tak się niestety stało. Kiedy myślę o katastrofalnej polityce polskiej wobec Czechosłowacji w 1938 roku, myślę o obecnej katastrofalnej polityce polskiej wobec Ukrainy i zastanawiam się do jak daleko posuniętej katastrofy państwowości polskiej ona w przyszłości doprowadzi.

Bohdan Piętka
Myśl Polska, nr 41-42 (7-14.10.2018)
http://mysl-polska.pl

Komentarze 23 do “Największy błąd Józefa Becka”

  1. Staszek said

    To nie Polska byla wrogo nastawiona do Czech tylko szmaciaki z Pragi zawsze dzialali przeciw Polsce. Zajecia Bielska Bialej u zarania niepodleglosci, to zablokowanie dostaw broni z Francji w 1920 w czasie wojny z bolszewikami to tylko dwa przyklady , a ich jest mnostwo. Zajecia Slaska Cieszynskiego nastapilo jak juz los Czech byl pezesadzony. Sami oddali niepodleglosc bez jednego wystrzalu, a mieli najlepiej uzbrojona armie w Europie .Mogli z powodzeniem bronic kotlin od strony Niemiec , anie zrobili , kurwa nic. Sowiety doskonale wiedzialy jak zachowa sie armia czeska w 1968 wiec spokojnie bez wystrzalu zajeli ten ten tchorzliwy falszywy kraj. Bezjajcowi czescy generalowie pozniej sie tlumaczyli ze tak jak w 1938 jak i 1968 oni chcieli ale im politycy nie pozwolili. „Pizmaki” !!!! Decyzja Polski w 1938 byla przemyslanai madra. Zajecie czy nie zajecie Slaska Cieszynskiego nie mialo dla Czech zadnego znaczenia natomiast dla Polski miala OGROMNE. Uniemozliwiala Niemcom dogadanie sie z Zachodem o zamianie Slaska C. gdzie Polacy stanowili wiekszaosc na” korytarz „gdzie Niemcy stanowili wiekszosc. Znajac polityke zachodu unikania konfliktu z Hitlerem za wszelka cene taka mozliwosc byla bardzo realna.Plucie na Polske i podchlebianie sie kurewskim czechom jest poprostu podle.Kropka

  2. Marucha said

    Re 1:
    Nie będę wnikał, kto miał 55% racji, a kto tylko 45%.

    Wiem tylko, że – po raz kolejny – Polacy podjęli durną decyzje. W imię ch… wie czego (urażonej dumy?) odrzucili możliwość współpracy z Czechosłowacją i wspólnej obrony przed Niemcami, co mogłoby zmienić historię świata.

    I co osiągnęli Polacy przez swą niechęć do Czechów?
    Tyle samo, co przez Powstanie Kościuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe, Warszawskie – czyli potworne straty własne i zero korzyści.

  3. Sygnalista said

    > I co osiągnęli Polacy przez swą niechęć do Czechów?

    Przecież nie „niechęć” była podstawą podjęcia takiej, a ne innej decyzji.

    ———-
    A co?
    Admin

  4. Gościo said

    Zupełnie błędne wnioski z faktów które miały miejsce w II leciu RP

  5. Staszek said

    Nie dyskutuje sie z panem Marucha ,on wie najlepiej ze wina zawsze po stronie polskiej .Czesi cacy, Massaryk i Benesz sa git a rzad polski dobry tylko pod sowieckim zarzadem

    ——
    Dureń Pan jesteś. Gdybyś Pan dzioba nie otworzył, to by się może nie wydało.
    Gdzie takich tumanów robią?
    Wypierdalaj.
    Admin

  6. Staszek said

    A co? A proba zabespieczenia polskiego interesu.

    ——-
    Głupi chuj znów się wpieprza…
    Skąd kurwa się biorą takie gównojady jebane?
    Admin

  7. Yah said

    Taa polskiego interesu, podobnie jak teraz nie ? Mądralo …..

  8. Maverick said

    W Trzyńcu i okolicach dalej mieszka sporo Polaków, są coraz to bardziej wynarodowiani. Czas robi swoje. Mądrą polityką byłoby wymienienie tych terenów w części z opolskiego, zaraz po wojnie gdy te tereny były świeżo wyzwolone, 120 000 mieszka na Zaolziu. Cieszyn Czeski też ma 50% Polaków. Zamiast przepraszać zapewnić polskie szkoły, programy telewizyjne aby się nie wynarodowili. Czego można spodziewać się po kaczorze, dla niego ważniejszy Majdan.

  9. Bogaty Miś said

    „Rząd Daladiera rozumiał, że jakakolwiek pomoc francuska dla Czechosłowacji spotka się nie tylko z negatywnym stanowiskiem, ale nawet z przeciwdziałaniem Polski, która prowadzi politykę antyczeską i proniemiecką.”
    -tutaj autor dobrego artykułu, przegiął. Gdyby pomoc francusku nastąpiła i Francja weszłaby w konflikt z Niemcami, Polska wywiązałaby się z sojuszu z Francją, mimo ewidentnie wrogiego stosunku do Czechosłowacji.
    Francuzi byli zależni w tej sprawie od Anglii.
    „Gdyby w tym czasie (29-30 września 1938 roku) Polska zadeklarowała, że udzieli Czechosłowacji pomocy zbrojnej, historia prawdopodobnie potoczyłaby się inaczej.” – to po to Benesz wysłał list do Mościckiego. Propozycje czeskie dotyczyły nie tylko Zaolzia, ale pożyczki materiałowej dla polskiej armii oraz jej dozbrojenia. Była to jedyna szansa uniknięcia września 39, czego Beck nie wiedział, bo był pewien, że Anglia rozwalając trójsojusz francusko – czesko – sowiecki, ma na celu trzymanie Sowietów z dala od spraw europejskich i od Niemiec, wtedy już (bo po 1935), i jeszcze (bo przed sierpniem 39) przeciwnika Niemiec. Beck myślał, że dla Anglii Polska stanowiła przeciwwagę Niemiec a nie Sowiety. Miał całkowicie błędne wyobrażenie w tej sprawie i naprawdę mocarstwowe sny.
    Najcenniejszym zdaniem artykułu jest cytat słów Noela do Becka z 28 wrzesnia 38.
    Te słowa dowodzą tego, jak dokładnie kalkulowali Francuzi i jak fatalne rozeznanie miał Beck.

    Niestety, wiekszość Polaków, to polityczni debile, pomimo tego, że Czesi rzeczywiście pograli perfidnie w 1919-20. Nawet w tu obecnych komentarzach widać brak elementarnej logiki politycznej i tępackie zacietrzewienie.
    A o tchórzostwie Czechów to bajki: chcieli się bić, są raporty attache wojskowych zachodnich z Pragi. Najlepszym myśliwcem dywizjonu 303, był sierżant Frantisek – Czech.

  10. Maverick said

    Kaczor chazarski nie umie dbać o interesy Polski.
    Stalin też nas wyrolował.

  11. jazmig said

    Polska inkorporowała Zaolzie, gdy już Czesi stracili Sudety, więc było po herbacie. Błąd Becka polegał na tym, że należało wspomóc Czechów podczas niemieckich awantur o czeskie Sudety i wejść z nimi w alians. Wiadomo bowiem było, że po Czechach, Hitler weźmie się za Polskę. Gdyby on nie zajął Czech, to nie miałby nowoczesnej czeskiej broni, w tym czołgów lepszych od niemieckich. Bez tej broni nie odważyłby się zaatakować Polski we wrześniu’39.

  12. Antares said

    Podobnego kurestwa w stosunku do Czech, dopuścił się ten skurwiel który do dziś stoi na kolumnie przed zamkiem królewskim w Warszawie. Wtedy pomógł jednym z naszych największych wrogów tj tym gnojom habsburskim w wojnie trzydziestoletniej, a najbardziej w bitwie pod Białą Górą. Wiadomo jak austriacy potem nam się odwdzięczyli. Ale dla tego na kolumnie ważniejsze niż interesy kraju były kwestie wiary. No niestety w naszym kraju najwięksi zdrajcy jak np piłsudski, JP II zawsze mają uznanie.

  13. Plausi said

    Rozważanie na temat szczegółów

    Tak można w skrócie określić zawartość cytowanego artykułu. Czy zbliża nas to do prawdy ? My mamy już trudność zgodzić się z tym, że niechęć pana Becka mogła mieć jakiś wpływ na politykę zagraniczną, jaką on obwieszczał. Jest rzeczą wątpliwą, że pan Beck mógł mieć aż tak daleko idącą swobodę działania.

    Sojusznicy Polski w 1939 roku już w Monachium dowiedli, że chcą za wszelką cenę pomóc III Rzeszy w realizacji postawionych jej planów, dlatego też pełniący w Polsce władzę musieli popełniać jeden idiotyzm, z punktu widzenie interesu Polaków, za drugim. Jak wiemy nie inaczej dzieje się w ciągu ostatnich bez mała 30 lat Wolnej Polski.

    Można rozważyć o co w dwóch wojnach światowych chodziło, my mamy wrażenie, że o władze w imperium, zacytujmy „W innym tekście zwracaliśmy też uwagę na podobny charakter dwóch wojen tzw. światowych … i.t.d.”

    https://marucha.wordpress.com/2018/10/03/maciej-grubski-affaire/#comment-783853

    Szczególnie zabawnie brzmi przytoczone uzasadnienie władz sanacyjnych i ich spadkobierców:

    „zajęcie Zaolzia uchroniło tamtejszą ludność – w większości polską – przed wcześniejszą okupacją niemiecką ”
    Tę samą argumentację użyły władze ZSRR (żadni Rosjanie) po ich wkroczeniu do Polski w 1939 roku, w co nikt w Polsce jakoś do dziś nie chce uwierzyć tak łatwo jak sanacji. Obowiązuje: „Jak dwóch czyni to samo, to nie czynią tego samego.”

    Dodać można, że w przeciwieństwie do ZSRR, który sobie wyrównał front, władze sanacyjne uznały za stosowne wesprzeć III Rzeszę w oskrzydleniu Polski od południa, pozostawiając sobie jedynie drogę ucieczki przez Zaleszczyki.

    Pomijając te drobiazgi, ciekawi jesteśmy ilu Polaków jeszcze wierzy w tę baśń, że to mieszkańcy III Rzeszy uknuli plan napadu na Polskę i dalsze, a nie pewne wpływowe środowiska pognały ich do wykonania tego zadania włącznie z redukcją pogłowia i selekcją populacji żydowskiej ? Już w Monachium był projekt II Wojny dawno gotów, Chamberlain wykonał jedynie postawione mu zadanie, a miał większe pełnomocnictwo niż Beck.

    My przypuszczamy, że przynajmniej część kadry w administracji Polski doskonale wiedziała, dokąd zmierza polityka w imperium i jaka rola przypadła Polsce.

    W świetle tego zastanawiamy się, co mają wyjaśniać takie stwierdzenia:
    „Polegało także na tym, że Hitler i Mussolini umówili się wcześniej …”
    albo
    „Prezydent Beneš i jego otoczenie uznali, że walka bez sojuszników nie ma sensu ”
    czy też spekulacja:
    „Gdyby w tym czasie (29-30 września 1938 roku) Polska zadeklarowała, że udzieli Czechosłowacji pomocy zbrojnej”

  14. karlik said

    Ja to chciałbym zwrócić uwagę bardziej istotną sprawę, by zauważyć co się obecnie dzieje a udajemy że tego nie widzimy…
    Po pierwsze to w roku 1920 niczego Polsce Czechosłowacja nie zabrała, bo Polska nie miała ustalonych granic…
    2. Polska w Traktacie Wersalskim zrezygnowała z prawa do samodzielnego decydowania o granicach Polski..
    „POLSKA.
    ARTYKUŁ 87
    (…)Granice Polski, nie określone w niniejszym Traktacie, będą oznaczone później przez Główne Mocarstwa sprzymierzone i stowarzyszone.(…)
    3.Polskie granice wyraźnie zostały określone i zaakceptowane przez Polskę…
    „1920 lipiec 10, Spa
    Układ Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzoszonych z Polską
    w sprawie rozejmu z RSFRR

    Rząd polski zgadza się na to, by:

    a.zainicjować i podpisać niezwłocznie rozejm na tej podstawie, że wojsko polskie cofnie się i stanie na linii ustalonej przez Konferencję Pokojową dnia 8 grudnia 1919 roku, jako tymczasowej granicy polskiego zarządu i że wojsko sowieckie stanie o 50 km na wschód od linii. Jednakże Wilno ma być niezwłocznie oddane Litwinom i wyłączone ze sfery zajmowanej przez bolszewików podczas rozejmu. Co się tyczy Galicji Wschodniej, to armie staną na linii, którą osiągną w dniu rozejmu, po czym każda armia cofnie się o 10 km, celem utworzenia strefy neutralnej;

    c.przyjąć decyzję Rady Najwyższej w sprawie granic litewskich, przyszłości Galicji Wschodniej, sprawy cieszyńskiej i przyszłego traktatu gdańsko-polskiego.”

    Polska dokonała samodzielnego ustalenia granic z Sowietami, czyli nielegalnie…zresztą tak to opisali sojusznicy…

    ” Z Rosją:
    Linję oznaczoną i zasłupioną, za zgodą obu Państw i na ich odpowiedzialność, w dniu 23 listopada 1922 r.”

    4.Polska dokonała agresji Czechosłowacji z pominięciem Ligi Narodów…

    „Artykuł 12
    Wszyscy członkowie Ligi zgadzają się, że gdyby między nimi powstał spór mogący spowodować zerwanie stosunków, skierują go już to na drogę postępowania rozjemczego lub sądowego, już to do rozpatrzenia Rady. Zgadzają się również, że w żadnym przypadku nie powinni uciekać się do wojny przed upływem trzech miesięcy od decyzji rozjemczej lub sądowej albo sprawozdania Rady.
    We wszystkich wypadkach przewidzianych niniejszym artykułem decyzja powinna być wydana w odpowiednim czasie, zaś sprawozdanie Rady powinno być sporządzone w ciągu 6 miesięcy od dnia przedłożenia jej sporu. ”

    5.Gdyby Czechosłowacja zgłosiła fakt agresji ze strony polskiej, to byłby to początek wojny, bo
    „Artykuł 16
    Jeżeli jeden z członków Ligi ucieka się do wojny wbrew zobowiązaniom przyjętym w artykułach 12, 13 lub 15, uważany będzie ipso facto za dopuszczającego się aktu wojennego przeciw wszystkim członkom Ligi, Ci zobowiązują się zerwać z nim natychmiast wszystkie stosunki handlowe i finansowe, zakazać wszelkich stosunków między swymi obywatelami a obywatelami państwa, które złamało Pakt, wreszcie przerwać porozumiewanie się w sprawach finansowych, handlowych czy osobistych między obywatelami tego państwa a obywatelami innych państw, należących lub nie należących do Ligi.”

    Oczywiście to samo dotyczy Polski we wrześniu nie zgłosili faktu agresji do LN, bo wtedy nie musiała ASnglia czy Francja wypowiadać wojny , a automatycznie by była i ZSRR nie mógłby wspomagać Niemców…
    A ta nie było wojny z ZSRR, nie było jeńców wojennych nie było pokoju, a jeńców wyposzczono na mocy amnestii jak przestępców..
    Za agresję na Finlandię ZSRR wyrzucono z Ligi Narodów, za Polskę nie bo nie było agresji..
    Taki tekst wpadł mi niegdyś do skrzynki:
    „Opublikowany w „Gazecie Wyborczej” tekst premiera Rosji Władimira Putina wpisuje się w tradycyjną rosyjską historiozofię, tłumaczącą pakt Ribbentrop-Mołotow wcześniejszymi konszachtami Polski i mocarstw zachodnich z Hitlerem. W artykule są kontrowersyjne fragmenty, jak choćby zestawienie losu oficerów zamordowanych w Katyniu z losem jeńców radzieckich z 1920 roku. Jednak generalny wydźwięk jest dla Polaków do przyjęcia.
    Dla mnie najbardziej znamienny – jeśli chodzi o rosyjski punkt widzenia – jest ten fragment, w którym Putin przypomina układ monachijski i rozbiór Czechosłowacji, w którym oprócz Niemiec wzięły udział Polska i Wegry. Dalej pisze, że o ile deputowani ludowi ZSRR potępili pakt Ribbentrop-Mołotow, to w krajach partycypujących w rozbiorze Czechosłowacji oficjalnego potępienia tego faktu nie było.
    Rzeczywiście, nie pamiętam by polski Sejm oficjalnie potępił kiedykolwiek zajęcie Zaolzia przez wojska polskie w październiku 1938 roku. A było to takie samo przestępstwo z punktu widzenia prawa międzynarodowego, jak zajęcie polskich ziem wschodnich przez ZSRR 17 września 1939, w następstwie tajnego protokołu do paktu Ribentropp-Mołotow. Nawet stosowana w propagandzie argumentacja była podobna. ZSRR zajmował tereny, zamieszkałe w większości przez Białorusinów i Ukraińców, które Polska uzyskała podstępnie w wyniku wojny 1920 roku. II RP też zajmowała tereny na Śląsku Cieszyńskim, zamieszkałe w większości przez Polaków, które Czechosłowacja zajęła podstępnie w 1920 roku.
    Wielkość zajmowanej w obu przypadkach powierzchni nie ma znaczenia. Tak jak fakt, że Czechosłowacja w 1938 roku traciła na rzecz Niemiec, Polski i Węgier tylko część ziem, a Polska w 1939 roku znikała cała, podzielona między Niemcy i ZSRR. Nie powinniśmy też przeceniać faktu, że Czechosłowacja nie stawiła wtedy zbrojnego oporu, a Polska tak.”
    W obu przypadkach dokonano po prostu bandyckiego rozbioru obcego państwa, co dziś powinno być potępione jako jedna z najbardziej haniebnych kart II Rzeczypospolitej. Dlatego akurat ten argument Putin podnosi słusznie. ” źródło : .https://www.salon24.pl/u/piotrsmilowicz/122813,zajecie-zaolzia-nie-rozni-sie-od-17-wrzesnia-1939

    Polska zaczęła lekceważyć LN i zawierać sojusz z Niemcami poza Ligą pomimo, że taki miała w oparciu o LN.

    Obecnie dochodzi do tego samego, Polska zawarła sojusz z USA poza NATO czyli w wypadku wystrzelenia rakiety przez USA, NATO nie musi nam pomagać…

  15. lopek said

    „Największy błąd Józefa Becka”
    Koniec cytatu.
    A co? Niby dzieci Szatana wtedy byli idiotami?
    Działalność Becka i jego mocodawców zawężała się do podania znienawidzonej przez dzieci Szatana Polski – na tacy Hitlerowi. Trauma dzieci Szatana po ich klęsce w 1920 roku byłą wciąż tak duża, że postanowili oni tym razem mordować Polskę i niemieckim i rosyjskim a potem i banderowskim rękami. Na koniec – w szatańskim świecie – jeśli chcesz wiedzieć jak było wtedy – to popatrz dokładnie jak jest dzisiaj.

  16. guła said

    A co ze Słowakami – najliczniejszym sprzymierzeńcem Hitlera. Jak łatwo domyśleć się, dysponującymi uzbrojeniem nieodbiegającym od czechosłowackiego.

    No i rok 1919
    .https://dziennikzachodni.pl/spor-o-zaolzie-czyli-jak-czesi-ograli-polakow-w-1919-roku-historia-dz/ar/1020353

  17. guła said

    No czeskiego …

  18. AlexSailor said

    „List prezydenta Beneša do prezydenta Ignacego Mościckiego z 22 września 1938 roku, zawierający propozycję uregulowania sporu o Zaolzie w zamian za neutralność Polski wobec konfliktu czechosłowacko-niemieckiego, pozostał bez odpowiedzi na skutek intryg Becka. Przed północą 30 września rząd w Pradze otrzymał polskie ultimatum w sprawie Zaolzia z terminem odpowiedzi w ciągu 12 godzin. Brak odpowiedzi lub jej odmowa oznaczały wojnę.”

    Zatem Polska przegrała II WŚ przez słoje skretyniałe złodziejskie i tchórzliwe władze 30 września przed północą 1938r.

    Nie jest możliwe, że Beck był tak głupi.

    Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.
    Było jeszcze gorzej.
    Rząd Czechosłowacki prawdopodobnie proponował lub miał zaproponować ANEKSJĘ CAŁEJ CZECHOSŁOWACJI przez II RP w obliczu zajęcia przez Niemcy.
    Rząd Polski nie odpowiedział na tą propozycję wcale.

    Jeszcze raz.
    Wystarczyło zablokować Niemcy w Czechosłowacji zawierając 30 września układ obronny przeciw Niemcom.
    A Czesi działając w sytuacji podbramkowej poszliby na wiele.
    Zaolzie by pewnie oddali, uzbroili naszą armie w swój sprzęt po kosztach.

    W tej sytuacji atak Hitlera na Czechy lub Polskę, byłby samobójstwem (w roku 1939 też był, ale ZSRR się wtrącił), a
    w roku 1938 by się nie wtrącił prowadząc wojnę z Japonią.

  19. Polski Punkt Widzenia said

    II wojna światowa była już dużo wcześniej zaplanowana przez międzynarodowe żydostwo – a żydosanacja z żydem Beckiem, jako ministrem spraw zagranicznych, wypełniła jedynie wyznaczoną rolę … ogłupiając przy tym patriotyczny Naród Polski – któż nie pamięta patetycznych słów Becka o „polskim honorze”, wypowiedzianych na użytek Polaków. :-)))

    Benesz też był żydem – i spełnił swoją rolę … oddał kraj bez jednego wystrzału ! Zajęcie Zaolzia przez Polskę miało znaczenie głównie propagandowe – w polityce wewnętrznej żydosanacji – na nasz, Polaków, użytek. Wojna była już przez żydów postanowiona – zajęcie Zaolzia niczego, w żydowskich planach, nie zmieniło, ale przy okazji zepsuło reputację Polski na arenie międzynarodowej (co żydzi skrzętnie wykorzystali propagandowo).

    Mówi się, że wykorzystaliśmy okazję, by odzyskać Zaolzie, ale tak samo postąpili Czesi w latach 1919/1920 – kiedy nawała bolszewicka zbliżała się do Warszawy a o Śląsk walczyli polscy powstańcy, w tej sytuacji Polacy nie mogli bronić Zaolzia – perfidnie złamali porozumienie zawarte między, zamieszkałymi na Zaolziu, Czechami i Polakami a następnie wkroczyli na tę polską ziemię (na której, w zdecydowanej większości, przeważała ludność polska) ze swoim wojskiem, nota bene dokonując mordów na Polakach.

    Taki „mały kraj” napadł zbrojnie na Zaolzie, zabierając je bezprawnie – i jakoś nikt specjalnie nie wytykał Czechom niemoralności tego odrażającego czynu, w szczególności na płaszczyźnie międzynarodowej !!! Natomiast Polskę – która odzyskała wówczas cząstkę polskiej ziemi, zamieszkałą głównie przez Polaków – niesłusznie napiętnowano !!!

  20. Milan said

    Co za głupoty. Typowy Piętka – raz świetnie, raz bez sensu. Problem Monachium to problem zdrady całej Europy Środkowej przez Anglię i Francję. W obliczu tej zdrady Beckowi nie pozostało nic innego, jak ubiegać się o Zaolzie, które się Polsce należy. Niestety, dołożył do tego kilka wiosek słowackich, przez co wyraźnie popsuł stosunki ze Słowakami, którzy w tamtym czasie znajdowali się jeszcze pod brzemieniem czeskim.

  21. Sebastian said

    Czeska okupacja Zaolzia stanowiła istotną przeszkodę w relacjach polsko – czechosłowackich przez cały okres międzywojenny. Zdając sobie sprawę z tego, iż uregulowanie tej kwestii stanowi warunek sine qua non normalizacji wzajemnych stosunków, co w warunkach rosnącego zagrożenia ze strony Niemiec stało się dla Czechosłowacji sprawą życia lub śmierci, w dniu 22 września 1938 roku prezydent Benesz przesłał na ręce prezydenta Mościckiego pismo, w którym pisał między innymi:

    „W chwili, kiedy losy Europy są zagrożone i kiedy dwa nasze narody są żywotnie zainteresowane w zbudowaniu trwałych podstaw pod szczerą współpracę między obydwoma krajami, zwracam się do Jego Ekscelencji z propozycją ułożenia przyjaznych stosunków i nowej współpracy między Polską a Czechosłowacją.

    Przedkładam przeto w imieniu Państwa Czechosłowackiego W. Ekscelencji propozycję szczerego i przyjaznego wyrównania naszych odmiennych punktów widzenia na sprawy dotyczące problemu polskiej ludności w Czechosłowacji. Pragnąłbym ułożyć tę sprawę na płaszczyźnie zasady rektyfikacji granic. Zgodność w sprawie naszych wzajemnych stosunków będzie oczywiście logiczną i bezpośrednią konsekwencją tego porozumienia. Jeżeli osiągniemy porozumienie, a jestem pewien, że to będzie możliwe – uważałbym to za początek nowej ery w stosunkach między naszymi dwoma krajami. […]

    Znając delikatność naszych wzajemnych stosunków i zdając sobie sprawę, jak trudno było w czasach normalnych naprawić je przy pomocy zwykłych środków dyplomatycznych i politycznych, usiłuję wykorzystać obecny kryzys dla usunięcia przeszkód trwających w ciągu dziesiątek lat ubiegłych i dla natychmiastowego wytworzenia nowej atmosfery. Czynię to w pełni szczerości. Jestem przekonany, że przyszłość naszych obydwu narodów i ich przyszła wzajemna współpraca musi być ostatecznie zapewniona.”

    Tak więc władze Czechosłowacji wyraziły gotowość odstąpienia Polsce Zaolzia w imię „przyszłej wzajemnej współpracy”. Było to nic innego jak propozycja sojuszu przeciwko Niemcom, przy czym Zaolzie miało być ceną, jaką Czesi gotowi byli zapłacić za polskie wsparcie. 27 września 1938 roku prezydent Mościcki przesłał odpowiedź:

    „Podzielam całkowicie opinię Waszej Ekscelencji, że stosunki między naszymi krajami mogą tylko w tym wypadku ulec poprawie, jeśli zostaną natychmiast podjęte skuteczne i poważne decyzje.

    Również ja jestem zdania, że w chwili obecnej wysuwa się zdecydowanie na pierwszy plan decyzja w sprawie kwestii terytorialnych, które w ciągu niemal 20 lat uniemożliwiały polepszenie atmosfery między naszymi krajami.

    Przedkładając Rządowi mojemu sugestie Waszej Ekscelencji jestem przeświadczony, iż będzie rzeczą możliwą opracować w krótkim terminie projekt umowy, która by mogła odpowiadać wymogom poważnej sytuacji w chwili obecnej.”

    30 września 1938 roku czeski minister spraw zagranicznych Krofta napisał w piśmie przekazanym na ręce polskiego ambasadora w Pradze Kazimierza Papée:

    „Zapoznałem się z treścią noty z 27 września, w której Wasza Ekscelencja proponuje w imieniu swego Rządu zawarcie natychmiastowej umowy, normującej sporne kwestie między naszymi dwoma państwami, a w szczególności sprawę terytorium zamieszkałego przez ludność narodowości polskiej.

    Rząd Czechosłowacki jest wdzięczny Rządowi Rzeczypospolitej Polskiej za wyrażenie swego poglądu na sposób postępowania, który – zdaniem Rządu Czechosłowackiego – zmierza do pożądanego porozumienia.

    Pragnąc, by umowa ta była trwałą i nie pozostawiającą żadnej z obu stron uczucia goryczy, Rząd Czechosłowacki pozwala sobie zaproponować następującą procedurę, zaznaczając przy tym, iż dla powodów, które będą wymienione, chciałby uniknąć tego, by społeczeństwo czechosłowackie odniosło wrażenie, iż wykorzystuje się trudności, w jakich obecnie znajduje się Czechosłowacja, właśnie w chwili, kiedy rozstrzyga się kwestia terytorium zamieszkałego przez ludność niemiecką. Rząd Czechosłowacki chciałby podkreślić, że chodzi tu o akt dobrej woli, wynikający z jego własnej inicjatywy i własnej decyzji. Uważa to za rzecz nader ważną dla stosunków między obydwoma narodami i obydwoma Państwami w przyszłości, stosunków – które pragnąłby – aby były jak najbardziej przyjazne.

    Przede wszystkim Rząd Czechosłowacki pozwala sobie zauważyć, że w rokowaniach dotyczących ludności niemieckiej w Republice zmuszeni byliśmy odrzucić, zarówno plebiscyt, jak i cesje terytorialne przed ostatecznym ustaleniem granic. Z powyższych powodów Rząd Czechosłowacki nie może odstąpić od tej zasady również w wypadku Polski tym bardziej, że mogłoby to stać się precedensem przy rozwiązaniu kwestii niemieckiej Sudetów, co nie leżałoby w zamiarach Rządu Rzeczypospolitej Polskiej.”

    Władze czechosłowackie zaproponowały powołanie komisji, która zajęłaby się wytyczeniem granicy, zapewniając, że „rektyfikacja granic a następnie przekazanie terenów, o którym zadecyduje ustalone postępowanie, będzie zrealizowane we wszelkich okolicznościach, niezależnie od tego, jak ułoży się sytuacja międzynarodowa”. Podział terenów odbywałby się na podstawie zasady, zgodnie z którą wspomniane okręgi byłyby terytorialnie podzielone wg stosunku ilościowego ludności polskiej do czeskiej. Komisja miałaby rozpocząć prace „najpóźniej 5 października, a przejęcie wspomnianego terenu mogłoby nastąpić najwcześniej 31 października a najpóźniej 1 grudnia – w zależności od terminu, w którym kompetentna komisja zakończy pracę”.

    W tym miejscu należy zaznaczyć, że w obliczu doniesień napływających z Monachium władze Czechosłowacji straciły zapał bojowy, w związku z czym także kwestia uregulowania relacji z Polską przestała jawić im się jako pilna. Tak też zostało to odczytane w Warszawie. W tej sytuacji władze polskie uznały, że zaproponowane terminy są nie do przyjęcia. Jeszcze tego samego dnia wystąpiły one wobec władz Czechosłowacji z ultimatum, w którym zażądały odstąpienia Polsce powiatów cieszyńskiego i frysztackiego do 10 października. Pismo z żądaniem wręczył ministrowi Kamilowi Krofcie ambasador RP w Pradze Kazimierz Papée. 1 października Czesi przyjęli polskie warunki, a następnego dnia oddziały Wojska Polskiego, dowodzone przez gen. Bortnowskiego, przeszły most na Olzie w Cieszynie i rozpoczęły obsadzanie tego kawałka śląskiej ziemi. Witane one były owacyjnie przez miejscową ludność polską. Wbrew rozpowszechnionej opinii, stało się tak nie dzięki ustaleniom konferencji monachijskiej, ale pomimo tego, co stało się z Monachium.

    https://www.magnapolonia.org/wyzwolenie_zaolzia/

  22. Staszek said

    Panie Marucha nie wyszedles jeszcze z czworakow. Mentalnie do konca pozostaniesz fornalem. Ja przez pan a ty o razu od ch….. Nawet lekarz nie pomoze, W zyciu zostalbys obity jak pies w Wietnamie

  23. AHA said

    LEPSZA jest przyjazn z PSEM lun nawe KOTEM jak z Czechem czy Slowakiem. Ci ludzie dla POLAKOW i POLSKI nie maja zadnej sympatji. SAMI byli przez wieki pod niemieckim butem. Jede co SUPER ZROBILI ze BANDE GERMANSKA za wszarze po wojnie WYGNALI WYP..OLI z CZECH gratulacje!!! WRODZY POLSCE sprzedajni falszywi co tu biadolic. GDY POWSTAWLA POLSKA BYLI NAM WRODZY stad to posuniecie bylo DOBRE POWINNO SIE BYLO WIECEJ ZAJAC I ICH STAMTAD PRZEPEDZIC.

Sorry, the comment form is closed at this time.