Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wegetarianizm i weganizm jako wynik mnożenia zysku

Posted by Marucha w dniu 2018-10-18 (Czwartek)

Dlaczego tak się dzieje? Czy to tylko sentymentalny odruch związany z miłością do zwierząt? Kto się za tym kryje?

Rok za rokiem, obserwujemy i jesteśmy poddawani, coraz to bardziej nasilanej medialnej narracji, propagandzie i presji – zostania wegetarianami. Wmawia się nam ludziom, wbrew wiedzy, nauce, faktom i logice, coraz to nachalniej, że jedzenie mięsa, a nawet i nabiału, jest dla nas (ludzi) błędnym i niezdrowym sposobem odżywiania.

Na stronie Salon24.pl bloger Alimira opublikował notkę pt. „Triumfalny pochód wegetarian”. Drugą notkę, poruszającą temat weganizmu – „Czy weganizm to tylko sentymenty?” – w tym samym praktycznie czasie, opublikował bloger Doku. Zajmijmy się wpierw pierwszą z linkowanych notek. Znamiennym jest już sam tytuł „Triumfalny pochód wegetarian”.

Likowana notka, zawiera w sobie tak oto stawione pytanie: „Dlaczego tak się dzieje?” poparte kolejnymi, nie mniej trafnymi pytaniami – „Czy to tylko sentymentalny odruch związany z miłością do zwierząt?”,i „Co się za tym kryje?” i „Jakie biznesy lobbują za takim rozwiązaniem?”.

Udzielenie logicznie poprawnej, jednocześnie zwięzłej odpowiedzi na pierwsze z postawionych w tej notce pytań: „Dlaczego tak się dzieje?” jest praktycznie niemożliwe. Złożoność zagadnienia – jest tu głównym powodem.

Nieco łatwiej, przedstawia się sprawa z drugim pytaniem, niejako sugerującym, że wegetarianizm, może być wywoływany u niektórych ludzi, przez, poprzez i jako wynik – sentymentalnych odruchów, związanych z miłością do zwierząt. Bezsprzecznie bowiem, zjawisko nadmiernego „przenoszenia” w wielu krajach wysoko rozwiniętych, uczucia miłości i instynktów rodzicielskich głównie na zwierzęta, (co obserwujemy najczęściej w rodzinach i “związkach” bezdzietnych) posiada znaczny wpływ przy podejmowaniu decyzji o odejściu od spożywania mięsa (następnie zaś nabiału, potem zaś tłuszczów, nawet i tych pochodzenia roślinnego).

Kolejne dwa pytania (czyli: „Co się za tym kryje?” oraz „Jakie biznesy lobbują za takim rozwiązaniem?”) nie tylko, że wiążą się z sobą, ale pierwsze z tych pytań, jest tu odpowiedzią na pytanie drugie.

Propagowaniem wegetarianizmu i weganizmu zajmują się bowiem głównie, nie szczędząc pieniędzy na finansowanie wszelkich form „krucjat przeciw mięsu” największe, teraz już ponadnarodowe (ważne słowo!) koncerny żywnościowe! Zaopatrujące, każdego dnia, coraz to większą procentowo populacje mieszkańców naszej planety w konieczne ludziom do życia pożywienie.

Warto, w tym właśnie miejscu na moment się zatrzymać, następnie głębiej zastanowić nad tym, co faktycznie jest, zarówno celem, jak i motorem – napędzającym propagowanie (finansowanie) wegetarianizmu przez największe, między-ponad-narodowe koncerny spożywczo-żywnościowe.

W tym miejscu, celowo posłużę się (dla podświetlenia tematu „od spodu”) w mojej argumentacji, cytatami, zapożyczonymi z drugiej, z likowanych powyżej notek. Autor której to, jako typowy „aktywista”, posłużył się głównie zapożyczonymi od ludzi o podobnym Mu światopoglądzie „informacjami i danymi”.

W efekcie czego, zapewne zupełnie nieświadomie, udowodniając “KTO i CO” (dodatkowo zaś dlaczego) stoi za szerokim i coraz to bardziej nachalnym promowaniu stylu życia opartym na wegetarianizmie. Jako fazie wstępnej i jedynie etapem. Celem ostatecznym bowiem, wielkich między-ponad-narodowych koncernów, jest weganizm, jako mogący bezsprzecznie przynosić dla koncernów spożywczo/żywieniowych, jeszcze większe zyski w przyszłości.

Proszę teraz bardzo uważnie odczytać ten oto fragment: „(…) wydajność produkcji zwierzęcej dla ludzi jest od 5 do 10 procent (1 kęs za 10 lub nawet za 20 kęsów), w zależności od produktu: mleko jest na jednym biegunie – 10%-owa wydajność; wołowina – 5%-owa wydajność. Oznacza to, że do wyżywienia ludzi sadownicy i ogrodnicy potrzebują 10 razy mniej ziemi niż rolnicy, zużywają 10 razy mniej energii i innych zasobów, produkują 10 razy mniej zanieczyszczeń, generują 10 razy mniej kosztów”.

Czyli, kiedy nie wiadomo „o co chodzi” – to najczęściej chodzi o pieniądze. To wiemy, a przynajmniej powinniśmy to wszyscy wiedzieć.

W tym miejscu, czyli po pełniejszym uświadomieniu wszystkim faktu, że głównym celem wielkich, międzynarodowych koncernów jest podniesienie i pomnożenie uzyskiwanych przez nie ZYSKÓW (profitów) cała reszta, związana pośrednio i bezpośrednio z zagadnieniami coraz to bardziej nasilanego propagowania wegetarianizmu – stanie się dla was zapewne prostszą, przez co bezsprzecznie jaśniejszą.

Następnie zaś, stanie się możliwą do szerszego objęcia i rozumienia zarówno samego tematu, jak i zrozumienia pytania „Dlaczego tak się dzieje” w relacji do tytułu „Triumfalny pochodów wegetarian”.

Ludzi jakże podstępnie „okradzionych” z wysokokalorycznego pożywienia jakim jest mięso, zawierające w sobie również, oprócz wysokoenergetycznych kalorii, wiele innych, niezwykle cennych substancji odżywczych, wartościowych i koniecznych ku zdrowemu i długiemu życiu.

Wegetarianie i weganie, jakże często ostatnio, próbują narzucać swój styl życia i odżywiania innym. Pozostając najczęściej nieświadomych tego, że używani są przez wielkie koncerny (bogatych tego świata) jedynie jako narzędzia, służące do łatwiejszego i szybszego pomnażania ich zysków.

Zakończę tym, że absolutnie nie namawiając nikogo, tym bardziej zaś nie wskazując nikomu co powinni, czy nie powinni „jeść”, pozwolę sobie jedynie zauważyć co następuje.

Aby względnie szybko pojąć i zrozumieć, do jakiej to grupy my, ludzie, należymy (w znaczeniu i sensie „mięsożercy = drapieżniki” i roślinożercy = ofiary drapieżników) wystarczy nam stanąć przed lustrem.

Cóż wtedy natychmiast widzimy? Otóż między innymi widzimy to, że nasze oczy będąc bardzo blisko siebie, usytuowane są z przodu naszej głowy, nie zaś po jej bokach.

Już ten jeden, niezaprzeczalny fakt świadczy i zaświadcza niezwykle mocno o tym, że jako „gatunek” – my, ludzie, należymy do grupy drapieżników, czyli MIĘSOŻERCÓW!

Jeśli komuś, komukolwiek, ten niezaprzeczalny fakt i dowód nadal nie wystarcza, to polecam wtedy sprawdzenie własnego (miejmy tu nadzieje, że nadal własnego…) uzębienia.

Cóż to bowiem widzimy, po otwarciu naszych ust i uniesieniu (opuszczeniu) warg? Widzimy kształt naszych zębów (jakże typowy dla drapieżników). Dodatkowo, nie jest trudno nam zauważyć, kolejny, niezaprzeczalny fakt. Zarówno w naszej górnej, jak i w dolnej szczęce, widoczne są bardzo wyraźnie, nasze 4 KŁY (posiadamy bowiem, podobnie jak większość drapieżników, 4 zęby kłowe).

Dalszych dowodów na naszą (ludzi) przynależność do grupy drapieżników (mięsożerców) celowo nie będę przedstawiał. Te dwa bowiem aż nadto powinny tu i w tej kwestii wystarczyć.

Jeśli nadal ktoś posiada dowolnego typu dalsze wątpliwości, co do zgodności z stanem faktycznym (prawdą) dokonanej przeze mnie powyżej, najprostszej kategoryzacji nas (ludzi) i umieszczenie nas wśród i pośród żyjących na ziemi mięsożernych drapieżników, to jest to tak dalece poza moją kontrolą, jak dalece jest poza moją chęcią – objaśniania i tłumaczenia oczywistych oczywistości. Tym bardziej, że mowa była o jedzeniu, zaś stare przysłowiowe uczy nas prostej prawdy o tym, że tak jak z głodnym się nie naje, to tak samo z głupim nie sposób się jest nagadać.

Autorstwo: Fatamorgan (fatamorganblog.wordpress.com)
Zdjęcia: Pixabay (CC0), dozenist (CC BY-SA 3.0)
Źródło: NEon24.pl

https://wolnemedia.net

Komentarzy 121 to “Wegetarianizm i weganizm jako wynik mnożenia zysku”

  1. Niepokorny said

    Abstrahujac od tego czy jedzenie miesa jest zdrowe czy nie.
    Zalozmy takze, ze weganizm stoi etycznie wyzej niz jedzenie miesa.
    Co z roslinami GMO? Np. soja z genem swini? Czy prawilny weganin moze to jesc? Wszak koncerny az przebieraja nogami w miejscu, zeby karmic masy tansza zywnoscia GMO.

  2. andzia said

    re:1 zwłasza, że powszechnie zakłamują to gmo.Ludzie wydają pieniądze, nie wiedzą na co. A co zasrańcy zrobią ze zwierzętami mięsożernymi? Też je wytępią ideologicznie?

  3. Dinozaur said

    Jeśli chodzi o wegeterianizm , to ostatnio udało się uczonym ( po wieloletnich sporach ) określić pochodzenie tego pojęcia . Przypuszczano np. źródło owego słowa w nazwie znanej przyprawy produkcji czeskiej . Ostatnio jednak udowodniono , że termin ten pochodzi z języka Indian Choctaw , w którym to języku „wegetarianin” oznacza „kiepski myśliwy”.

  4. Bogaty Miś said

    w Piśmie Świętym jest napisane, że Adam i Ewa, zanim zgrzeszyli, spożywali owoce. O zwierzętach spożywanych przez nich, nic tam nie ma.

    ———-
    I na pewno nie pili kawy… 🙂
    A aniołowie w ogóle nic nie jedzą.
    Pan zna Pismo Święte na wyrywki.
    Admin

  5. Marek - 2 said

    Doucz się z biologii, człowiek jest wszystkożercą z większą tendencją do roślinożerności.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Jest wszystkożerny, ale nawet układ jego oczu wskazuje na to, iż człowiek jest drapieznikiem.

  7. andzia said

    Ja tam jak mięsa nie jem, to jestem głodna,

  8. Boydar said

    Wszyscy moi przodkowie jedli mięso.

    Czarodziejskie słowo.

  9. Bogaty Miś said

    ad4 – komentarz Gajowego do mojego wpisu jest dla mnie niezrozumiały. Nie pretenduję do głębokiej i szczegółowej znajomości Pisma Świętego, natomiast stwierdziłęm to, co stwierdziłem, bez wyciagania wniosków. Sam jadłem mięso przez połowę mojego życia, a obecnie nie jem, ale nikogo kto je, nie potepiam. Nie rozumiem agresywnego radykalizmu Gajowego, jakbym wartościował wegetarianizm, czego wcale nie robię. Wiem, że w Piśmie jest zalecenie skierowane do św. Piotra, aby jadł wszystko (kasacja koszerności żydowskiej; w Dz. Ap.).

    ———-
    No to trzeba było nie pisać tak, jakby Pan propagował wegetarianizm.
    Nie byłoby nieporozumienia i agresywnego radykalizmu.
    Admin

  10. azazel44 said

    Trudno zrozumieć ten wyjątkowo głupi artykuł. Autor pogrubiając napisał: Już ten jeden, niezaprzeczalny fakt świadczy i zaświadcza niezwykle mocno o tym, że jako „gatunek” – my, ludzie, należymy do grupy drapieżników, czyli MIĘSOŻERCÓW!… Jak się ma do tego fakt, że też jak sam napisał setki milionów ludzi na świecie nie jedzą mięsa i jakoś żyją?
    Jednoczesne stawianie tezy niczym niepopartej czyniącej z wegetarian nieświadomych idiotów, iż za propagandą wegetarianizmu stoją koncerny żywnościowe w tym zapewne te z branży mięsnej czyni autora osobą urwaną z choinki

    ——
    Bo człowiek jest wszystkożerny.
    To, przeciwko czemu protestuję, są wypowiedzi idiotów, wmawiających, że człowiek jest roślinożercą.
    Admi

  11. Maverick said

    Ludzie jedzenie to nie taka prosta sprawa, nasze organizmy z pokolenia na pokolenie dostosowały się do trawienia tego co było pod ręką, w danym rejonie świata, tak więc co jedzą pewne grupy innych może zabić, lub nie są w stanie tego przetrawić. Ludzie ostatnio podróżują i degustują się różnymi kuchniami, ale niekoniecznie jest to równoznaczne z dobrym zdrowiem, dla jednych wysoki cholesterol nic nie znaczy, dla innych może być zabójczy. A tak naprawdę produkty mięsne i tłuszcze zwierzęce są pokarmem dla mózgu. Stosowanie pigułek zapobiegających wysokiemu cholesterolowi to bajki, po prostu wraz z tłuszczami trzeba konsumować witaminę C która rozbija związki tłuszczy i ułatwia ich spalanie. Przecież mózg to sam cholesterol, więc z popularyzacją wegetarianizmu tak małpowanym jak wszystko co idzie z zachodu i nazywanym weganizmem wiąże się wiele współczesnych chorób starcza demencja, Alzheimer, to jedna sprawa. Dlatego dieta musi być urozmaicona wszystkiego po trochu.

    Druga sprawa to popychanie GMO, i plastikowego jedzenia.
    To jest nawet bardziej niebezpieczne bo wątroba nie wie jak to przetworzyć i zamienia się w rakotwórczy cukier a potem odkłada się jako tłuszcz.

    Od tego popychania GMO i fałszywego jedzenia ludzie mają coraz to więcej problemów na tle alergicznym które osłabiają system immunologiczny organizmu powodując inne choroby, a przede-wszystkim źle się czujemy, i często jesteśmy pozbawieni energii. Rak to ostatnio wielka plaga.

  12. Wujek Adam said

    Na produkcji zwierząt robi się bez porównania większą kasę, niż na rośliach (które i tak trzeba wyprodukować, żeby te zwierzęta wykarmić). Ponadto od produktów odzwierzęcych się choruje. Więc utrzymujesz przemysł mięsny, paszowy i farmaceutyczny. A mógłbyś tylko ten paszowy.
    A już te kły… Ile to ofiar nimi rozszarpałeś?

    ————–
    Jedz Pan, co chcesz. Tylko nie dorabiaj do tego gównianych teorii.
    Admin

  13. Maverick said

    W Polsce gdzie tradycja przywiązania do ziemi była w naszych genach, ludzie potrafili być samowystarczalni, teraz jednak gdy młode generacje już oduczono pracy w polu i jedzenia świeżych warzyw i owoców czy też konfitur, będą mlaskać i zajadać się plastikiem pomieszanym z GMO w Mc Donald-asach czy innych przybytkach szybkiego jedzenia pozbawionego wartości odżywczych. Globaliści przekonali się jak łatwo kontrolować motłoch i po prostu to praktykują.

    Teraz w Polsce ludziom nawet się nie chce prowadzić ogródka warzywnego.

    To samo mówi za siebie.

  14. Wujek Adam said

    Bogaty Miś dobrze napisał. Do sprawdzenia Rdz 1,29 i Dn 1.

  15. Bogaty Miś said

    ad9 komentarz Gajowego:
    być może tak wyglądało, jakbym propagował, ale Gajowy przereagował. A propos kawy, to piję kawę i zauważyłem ostatnio, że wszystkie kawy na rynku straciły aromat – są bez smaku. Czy mi się zdaje, bo straciłem kubki smakowe, czy tak jest jak mi się zdaje.
    Czy jest jakaś kawa, którą można polecić, bo jest aromatyczna, jak gomółkowska ekstra select ?

    ———
    No… może lekko przereagowałem.
    Co do kawy – proponuję sprawdzić szwedzką Gevalię.
    Admin

  16. Boydar said

    Czyj wujek ?

    „… jak się ma do tego fakt, że też jak sam napisał setki milionów ludzi na świecie nie jedzą mięsa i jakoś żyją? …”:

    Jak to jak; właśnie „jakoś”. I z tego „jakoś” lęgną się różne takie wujki.

  17. Boydar said

    Jedyną faktyczną zaletą peerelowskiego socjalizmu były Pewexy, Panie Misiu. Ale tylko na tu i teraz, znaczy się na tam i wtedy.
    Biednych durniów miały przekonać o cudowności zachodu i zapewne w dużej mierze przekonały. Jaki by jednak nie był powód (było wiele), kawa czy czekolada były superowe.

  18. Wujek Adam said

    Jeśli się odrobinę zagłębisz w temat, zobaczysz, że żyją nie „jakoś”, ale dłużej i w lepszym zdrowiu.

    ———–
    Ma Pan coś na poparcie tej śmiałej tezy (oprócz wegańskich materiałów propagandowych)?
    Admin

  19. jp said

    ad. 15:
    są takie kawy, np. ziarnista z włoskiej palarni Illy, zmielona tuż przed zaparzeniem.

  20. Bogaty Miś said

    ad 19
    dzięki. Pisze się illa ? To jest w sklepach w Polsce ?

  21. Wujek Adam said

    Ad 12
    Po czym poznać, że teoria gówniana? Bo jakoś się Pan nie wysilił z komentarzem.
    Co do roślinożerności, oczywiście, że człowiek przystosował się do jedzenia prawie wszystkiego żeby przetrwać. Ale jak Pan wyjaśni to, że naszymi najbliższymi krewnymi są owocożerne małpy (oczy z przodu, chwytne palce, kły dużo większe od ludzkich, a 99% diety to rośliny, u szympansów trochę więcej)? Chociaż, może tylko ja jestem podobny do małpy, a Pan na pewno wygląda całkiem jak lew…

    ——
    To jest istotnie jakiś konkretny argument… ale pozostaje faktem, że ludzie jedzą mięso i żyją. Niektórzy dość długo.
    (Z komentarzami się na ogół nie wysilam, bo mam coraz mniej czasu).
    Admin

  22. Wujek Adam said

    Ad 18.
    Wcięło poprzedni, napiszę raz jeszcze. Proszę poczytać o tzw. Blue Zones, to miejsca na świecie, gdzie ludzie żyją najdłużej. Niech Pan sprawdzi długość życia i procent pokarmów odzwierzęcych w diecie. Z badań warto zajrzeć do China Study i – przede wszystkim – Adventist Study. Cyfry ładnie pokazują jaka dieta wiąże się z najlepszym zdrowiem i najdłuższym życiem.

  23. Wujek Adam said

    Ad 21
    Oczywiście. Są też i palacze dwóch paczek dziennie, którzy przekraczają setkę. Czy to znaczy, że palenie nie szkodzi?
    Mimo, że z czasem u Pana kiepsko, namawiam, żeby Pan zgłębił temat. Dzięki temu Pana późniejsze decyzje będą świadome. I jeżeli będzie Pan dalej sabotował swoje zdrowie i przyspieszał degradację planety, to przynajmniej nie z ignorancji, ale z przemyślanego wyboru.

  24. Marucha said

    Re 22, 23:
    Panie Wujek, nie dam sobie wmówić, że jedzenie mięsa szkodzi, skoro nasz układ trawienny jest do niego dostosowany.
    A z tą ‚degradacją planety” to Pan pojechał… jeszcze dodaj Pan, że musimy walczyć o klimat.

  25. AlexSailor said

    Produkcja mięsa nie jest droższa ani tańsza od żywności roślinnej.
    Zależy od warunków, a człowiek trawy nie zje.
    Na olbrzymich przestrzeniach da się tylko hodować zwierzęta.

    Żywność roślinna nie jest zdrowsza od zwierzęcej, a wręcz przeciwnie.
    Rośliny nie mają układów wydalniczych jak nerki np., zatem kumulują wszystko.
    Żywność roślinna wymaga więcej energii do trawienia zazwyczaj.

    Dietę bezmięsną przeznaczano zawsze dla niewolników.
    Mięso rezerwowano dla wyższych warstw społeczeństwa.

    Komórki organizmu, z wyjątkiem niektórych wyspecjalizowanych, w zasadzie żywią się tłuszczem.
    Tłuszcz zwierzęcy jest najlepszym pokarmem energetycznym dla człowieka, zaś tłuszcze
    roślinne są o wiele mniej przydatne, choć w jako suplement też wskazane w małych ilościach.
    Wytwarzanie energii z tłuszczu jest dla komórek 27 razy bardziej wydajne, niż z cukrów prostych.
    Do których należy również strawić skrobie i cukry złożone.

    Najlepszym znanym pokarmem w naszym regionie (Polska) jest pokarm pochodzenia zwierzęcego.
    Na pierwszym miejscu są to jaja, tłuszcz wołowy ze szpiku kostnego, masło, tłuszcz wołowy, barani,
    kurzy, gęsi, najlepiej podany w formie wywaru mięsnego zwanego rosołem.

    Tak polecane potrawy z zielska, owoców i warzyw, są pokarmem wycieńczającym organizm,
    a te z wysoką zawartością skrobi i cukru wchłaniają się bez ograniczeń obciążając organizm,
    który przezornie zamienia je w tłuszcz na czarną godzinę, niestety zazwyczaj w nadmiarze.

    Propagowanie diety bezmięsnej ma na celu załamanie kondycji zdrowotnej populacji,
    uczynienie z niej wiecznie chorych i leczących się ludzi, niedożywionych i osłabionych.

    Celem jest zakazanie jedzenia mięsa zwykłym ludziom czy to przez prawo, czy przez
    cenę tegoż.
    Po prostu niewolnicy nie powinni jeść mięsa.

  26. Wujek Adam said

    Re 24
    Nie trzeba sobie dawać niczego wmawiać. Wystarczy samemu poczytać. Skąd się biorą zawały, udary, nowotwory i cukrzyca. Demencja też. Geny to max. 20%. Przy raku płuc oczywiście fajki. Ale reszta – przede wszystkim dieta.
    A co do planety, znaczy bajki z tą degradacją? A strefy śmierci w morzach, wycinka lasów? To są wymysły? Albo to, że aż w gardło drapie jak się na rondzie na przejściu czeka? Co do klimatu nie będę się wymądrzał, bo nie zgłębiałem tematu.

  27. Barbara Chojnacka said

    Mięsożercy, oczywiście nie wszyscy, są agresywni, nie ma z nimi gadki…
    Wegetarianizm to kwestia wrażliwości głęboko pojętej

    Pierdoły New Age.
    Pan Hitler był wegetarianinem.
    Admin

  28. Boydar said

    Kartofle na ten przykład, rewelacyjnie zbierają resztki po roundupie; jak nie przymierzając, skrzyżowanie Obamy z ośmiornicą bawełnę.

  29. Boydar said

    A więc „… zawały, udary, nowotwory i cukrzyca …” są efektem mięsożerności. Ciekawe, szkoda że mój Dziadek tego nie wiedział. Wpieprzając całe życie schabowego, golonkę i kiełbasy zdecydował się umrzeć na sto pięć lat. Nic się na nowoczesnych naukach nie wyznawał. Ciemniak. I ja to mam po Nim.

    Aleś ty durny, jeszcze durniejszy jak ci Twoi nauczyciele, oni przynajmniej z tego niezłą kasę trzepią.

  30. Wujek Adam said

    Re 25
    „Produkcja mięsa nie jest droższa ani tańsza od żywności roślinnej.” To zdanie podważa sens czytania reszty, ale zmusiłem się. No i okazało się – rośliny dla chamstwa, mięso dla panów, tak faktycznie było. Nic więc dziwnego, że Pan Alex się jedzeniem zieleniny nie zhańbi, w naszym chłopskim głównie narodzie (zresztą zawsze i wszędzie chłopów/niewolników było więcej niż uprzywilejowanych) trzeba się jakoś nobilitować. Ale reszta tez…

  31. Wujek Adam said

    Re Boydar
    No, wreszcie ktoś na poziomie :- )
    Twój dziadek mógł mieć super szczęście, super gena, mógł też jeść znaczące ilości mięsa przez mniejszą tylko część swojego życia. Chyba, że – jak piszesz – jadał tłusto przez cały swój pobyt na ziemi. Wojna, albo i dwie, czasy po wojnie, komuna, zmiana ustroju – a u niego zawsze na bogato. Pozazdrościć. Ale nie dziwne wtedy, że wnuk geniusz, powodzenie widać dziedziczne.

  32. Polskie Obserwatorium Praw Goja said

    A to, o czym można przeczytać po wpisaniu w google „E920”, to weganizm, czy wegetarianizm 🙂 ?

    PS. Na świecie coraz więcej neokanibalizmu w żarciu, kosmetykach i transplantologii, a świry od „zrównoważonego rozwoju” (chyba raczej niedorozwoju) martwią się o zwierzęta.

  33. Barbara Chojnacka said

    Panie Gajowy,
    Czy zna Pan pojęcie „ahimsa” ??

    ————
    Ne muszę sięgać do Indii, aby owo pojęcie odnaleźć tuż obok siebie, w naszej religii.
    Admin

  34. Mimochodem said

    Wszystko z umiarem

  35. Boydar said

    Zapijał siwuchą, zapomniałem dodać; ale Babki nie tłukł, za często.

  36. Z tym GMO to zastanowił bym się czy kury nioski i brojlery to naturalnie występujące wcześniej rasy. Inseminacja krów też jest bardzo naturalnym zjawiskiem.

    Koncerny takie jak Kraft, Danone, McDonald’s, KFC, Mars tak bardzo kojarzą mi się z roślinnym żywieniem że aż niedostrzegam parówek z szynki serków Hohland, mlecznych kanapek, łaciatych czekoladek norweskich ryb i innych wieśmaków.

    Co do uzębienia proponuje równać się do psów, kotow (także tych dużych) oraz poszerzyć wiedzę o enzymach trawiących rośliny. Człowiek jest wszystkożerny jak świnia np.
    Wysokoenergetyczne kalorie? Czym jest kaloria a w zasadzie kilokaloria? 😉 Miarą czy też wartością energii. Wysokoenergetyczna energia takie trochę masło maślane, ale rozumiem że miało podkreślić, że orzechy czy strączki nie dają energii. 😉

    Wg mnie nikt nikogo do niczego nie zmusza. To wolny wybór i coraz częściej dla wegetarian wybór możliwy do realizacji przez dostępność produktów.

  37. dr TS said

    Tak sobie czytam i znalazłem. Gajowy puścił farbę… tzn. podał rzeczywistą przyczynę promowania wegetarianizmu i weganizmu.
    Ano właśnie – New Age! Pomieszanie wszystkich wierzeń, a zatem pojawia się – reinkarnacja, wędrówka dusz…
    No i jak tu zjeść pobratymca? Czyli sprawa religijna. Walka z religią chrześcijańską, tak od tyłu, niby ekologicznie, itp.
    Ale co do diety. W szeregu uzyskiwanych wartości energetycznych najpierw są wyższe kwasy tłuszczowe, potem białka, a na końcu węglowodany.
    Tłuszcze wykorzystujemy także jako błonę komórkową. Aminokwasy służą nam do budowy naszego białka. Ich brak, to niedomaganie organizmu. A białko z roślin nie zawiera wszystkich potrzebnych nam aminokwasów. Cukry natomiast, to najłatwiejszy dostęp do energii.
    Owoce i inne części roślin potrzebne są jako źródło witamin, mikroelementów i do czyszczenia jelit, jako balast (do tworzenia stolca).
    Z cukrami jest jednak problem, Jedynym całkowicie pożytecznym dla nas jest skrobia, dwucukier rozkładany na rozpuszczalną glikozę i glukozę. Wchodzi w skład zbóż, ziemniaków, bananów itd. Inne dwucukry, jak: laktoza, maltoza, fruktoza, cukier buraczany (ćwikłowy) – rozpadają się na rozpuszczalną glukozę i nierozpuszczalną galaktozę, która podobnie jak olej palmowy jest trucizną dla ludzi. Z tym ciałem stałym nie daje rady utylizować wątroba i nerki. Zostaje zmagazynowany w układzie limfatycznym i go zapycha. To dławi naszą odporność i wywołuje alergie. Zatem po 3 roku życia winniśmy produkty zawierające te dwucukry. przed spożyciem fermentować – patrz zsiadłe mleko, kapusta kiszona, ogórki kwaszone, czerwone buraki kiszone, owoce przefermentowane 🙂 itp. Wielocukrów, jak:celuloza, błonnik czy ligliny nie trawimy w ogóle i wydalamy z kałem – takie wyciory jelit.
    Z ludzkiego punktu widzenia żarcie albo tylko mięsa, albo tylko zielska nie jest zdrowe. A ideologia? Robi swoje.
    Tak na marginesie, przeziębienia z katarem nas ratują. Bakterie uszkadzają nabłonek i naczynia limfatyczne uwalniając galaktozę, którą wpierniczają bakterie i tworzą smarki, czy jak je zwał gile. Różnią się one konsystencją i kolorem od normalnej wydzieliny – wodnistej i przezroczystej.
    To by było na tyle.
    A jeszcze jedno, przestańcie pisać bzdury, że palenie wywołuje raka (brak dowodów naukowych). Owszem nieżyty czy astmy to tak. 95% trupów raka płuc nie paliło papierosów – przerzuty.
    Z pozdrowieniami

  38. piwowar said

    Doktorze TS, pan niby pisze prawdę, ale robi pan taki galimatias że mózg się lasuje. Nie mam upoważnienia, aby się tu wypowiadać, ale niech mi wolno będzie wejść panu w słowo (najwyżej mnie Gospodarz wykasuje). Zacytujmy co nastepuje: Jedynym całkowicie pożytecznym dla nas jest skrobia, dwucukier rozkładany na rozpuszczalną glikozę i glukozę. Skrobia, proszę pana, jest wielocukrem i rozkłada się na maltodekstryny, a potem na przykład na maltozę, która jest dwucukrem złożonym z dwóch cząsteczek glukozy. Glikoza to jest glukoza, jedynie Genewe co ileś tam lat zmienia oficjalne nazewnictwo. Aktualnie mówi sie glukoza. Mleczny cukier, laktoza składa się z glukozy i galaktozy. Glukoze trawimy bez problemu, z galaktozą radzimy sobie nieźle. Problem tkwi w zdolności organizmu do rozbijania laktozy na glukozę i galaktozę. Pewna część ludzkości, zwłaszcza murzynów, ma problemy z laktazą, enzymem co rozkłada laktozę. Dla nich są produkty fermentowane albo pigułki do stosowania przed spożywaniem produktów ze świeżego mleka.

    W temacie szkodliwości/nieszkodliwości olejów tropikalnych jest pan trzydzieści lat do tyłu. W latach osiemdziesiątych zażarta opozycja przeciwko olejom palmowym została zainicjowana przez American Soybean Board. Wtedy nie poruszano szkodliwości tłuszczów konfiguracji trans, powstających przy chemicznym utwardzaniu płynnych tłuszczów z soi, czy kukurydzy. Aktualnie bardzo niewiele margaryn zawiera sztucznie utwardzane tłuszcze, własnie z uwagi na kwasy trans.

    Nie będziemy marnować na roztrząsanie szczegółów cennego miejsca na Gajówce oraz równie cennego czasu uczestników dyskusyj, więc zróbmy na koniec krótką konkluzję. Pan doktór zasadniczo ma racje w sensie ogólnym, ale argumenty przez pana przytaczane czynia moim skromnym zdaniem więcej szkody niż pożydku.

    Referencji na powyższe paragrafy podawać nie będziemy, a pan doktór może mi wierzyć albo wcale że nie, że w przemysle spożywczym USA spędziłem ponad 30 lat, głównie w olejach i tłuszczach i trochę w życiu zjadłem tego towotu, a więc właściwie tylko na tym się znam.

  39. Maverick said

    NIE KONSUMUJ NICZEGO Z PUSZEK ALUMINIOWYCH, FOLII ALUMINIOWYCH, NIE OWIJAJ NICZEGO tą folią w piekarniku etc.

    Przede wszystkim czytaj co zawierają potrawy które kupujesz nikt tego za ciebie nie zrobi.

    Jeżeli dorobku całego życia nie chcesz wydać na stare lata na ubezpieczenia i lekarzy.

  40. yello said

    kto jest sponsorem autora? zaklady miesne, czy byly minister spraw zagranicznych? w zyciu nie czytalem wiekszej glupoty, rolnicrwo zuzywa do produkcji wiecej energii niz ubojnie, cos ci sie pomylilo. przy okazji swietny admin skoro w odpowiedzi na niewygodne opinie uzywa wulgaryzmow i obraza, czyzby brak argumentow

  41. Marucha said

    Re 36:
    Pan nie za bardzo odróżnia gatunki powstałe drogą naturalną (krzyżówki, selekcja) od gatunków, którym zmanipulowano geny tworząc frankensteiny nie występujące w przyrodzie.

  42. Marucha said

    Re 40:
    „Brak argumentów”…
    Sztandarowa odzywka ludzi, z którymi człowiekowi po prostu nie chce się dyskutować.

  43. brys said

    Co to jest bloger?

    https://en.wiktionary.org/wiki/bloger
    Admin

  44. Marucha said

    Re 38:
    Panie Piwowar… kto i kiedy utrudniał tu Pan pisanie? Kto Panu kiedykolwiek wykasował bodaj jeden komentarz?
    O co Panu chodzi?

  45. brys said

    Da się to spolszczyć? Na wiki było osoba pisząca dziennik. Pamiętnikarze?

    ——-
    Ja nie umiem tego spolszczyć. Może Pan spróbuje?
    Admin

  46. andzia said

    Trzeba jeść to, smakuje. Organizm ludzki nie jest głupi. Chyba głupieje wtedy, jak sie stołuje mak donaldach i kupuje żywność z konserwantami,Kupiłam sos nazwany z czosnku niedżwwiedziego zawirająy 2% wyciągu z tego czosnku, a pozatym maajonez ze sztucznymi smakami i zapachami. Stał przez miesiąc w lodówce i nie zmienił wygladu, smaku i zapachu. Takie specyfiki powinny być wycofane z obrotu, jest tego dużo i widocznie ludzie to kupują. Ja kupiłam raz tytułem eksperymentu.Nawet ta ekologiczna żywność jest wątpliwie ekologiczna. Ja tam się nie obżeram, ale jak coś jem, to musi być smaczne. Do lekarzy też nie chodzę.

  47. brys said

    Nie nada. Mam raczej do większej części tej grupy nastawienie negatywne. Blogierzy modowi, jedzeniowi, światowi, imprezowi, itp. Pewnie część z nich pisze i rzeczy wartościowe, ale ostatnio pojawiły się takie pamiętniki internetowe: co teraz czuję, co robię, co jem, o czym myślę. Dla mnie starszego jest to trochę dziwne i zastanawiam się jak nastawiać dzieci do tego. A najprościej poradzić sobie z jakimś problemem to go nazwać. I czy na prawdę jest to problem czy tylko ja popadam w paranoję.

    Np. dzieciakom zabroniłem robić selfie, przynajmniej przy mnie. Piękny krajobraz, góry, lasy, to po cholerę pchać tam ciągle swój pysk?

  48. brys said

    Co do blogów o czymś konkretnym znalazłem, choć nie czytałem wszystkiego:

    https://www.totylkoteoria.pl/2017/02/ranking-polskich-blogow-naukowych-2016.html

    Ale to mi raczej wygląda na ciąg wykładów, czasami w atrakcyjnej formie, niż na blogowanie.

  49. Boydar said

    „Mimo wszystko” blogera bym nie „spolszczał”; podobnie jak „Enter” i „Backspace”. Aczkolwiek powrót karetki to już gdzieś spotkałem.

    Jeżeli akceptujemy słowo „blog”, a nie jest umocowane w słowiańskiej tradycji (podobnie jak np. Churchill), to nie bardzo możemy się pluć o „blogera”.

  50. brys said

    Słowa wprowadź np. czy rejestruj, czy nawet wprowadź do środka pięknie oddają wg. mnie istotę naciśnięcia tego klawisza.

    A Backspace to nie znaczy po prostu cofnij?

  51. azazel44 said

    Proponuję tym wszystkim zdeklarowanym mięsożercom i anty-wegetarianom żeby zrobili sobie pewne ćwiczenie intelektualne, które ongiś przeprowadził zacny p. Stanisław Lem.
    Otóż wyobraźmy sobie obcą cywilizację, która zamierza nawiązać kontakt z ludzkością, wcześniej jednak poddając ją obserwacji. I cóż dostrzegają ci przybysze oprócz m.in.wojen, przemocy itd itp
    Ano dostrzegają, że jeden gatunek dał sobie prawo do zamykania innych gatunków w obozach koncentracyjnych, zarzynania ich i następnie zjadania. Proszę chwilę o tym pomyśleć…

    Postrzeganie to, które dla wielu ludzi ze zwykłej wygody, lenistwa i pragmatyzmu jest nieistotne (jedzą bezosobowy kotlet a nie krowę) byłoby niewątpliwie dla tych „istot wyższych” swoistym holokaustem z niczym nieporównywalnym gdyż dla większości społeczeństwa niezauważalnym (z wymienionych powyżej przyczyn) i co istotne permanentnym

    Ku rozwadze…

  52. brys said

    Skąd Panu szanownemu przyszło do głowy że Lem był postacią zacną?

  53. azazel44 said

    Dlatego, że był świetnym pisarzem i mądrym człowiekiem. Ale żeby to wiedzieć trzeba znać jego twórczość i przeczytać przynajmniej jeden z nim wywiad… Naturalnie nie dotyczy to tych, którzy mają gały zamglone bezrefleksyjną niechęcią do „niekatolików” bo dla nich nawet Mickiewicz z przyczyn oczywistych to bydlę

    ——-
    Odezwał się jedyny, co Lema czytał…
    A coś oprócz Lema też?
    Czy tylko broszurki Związku Bezbożników?
    Admin

  54. rycho08 said

    Azzazel (51)

    „Ano dostrzegają, że jeden gatunek dał sobie prawo do zamykania innych gatunków w obozach koncentracyjnych, zarzynania ich i następnie zjadania.”

    Czyżby czuł się Pan jednym z tych, tam zamkniętych. Którym – tym z rogami czy z ryjem?

  55. Wujek Adam said

    Re 54
    Czuć się nie trzeba, chodzi o to, że ewentualna wyższa (czyt. silniejsza) cywilizacja może nas tak postrzegać i traktować w taki sposób, w jaki ludzie traktują zwierzęta hodowlane.

    ——
    Nic nie wiemy o jakichkolwiek wyższych cywilizacjach. Pan je widział?
    Admin

  56. Piotrek said

    Goryl ma jeszcze większe kły od tych ludzkich a oczy ma tak samo usytuowane jak człowiek i jest roslinożercą więc te dwa arguenty są bardzo słabe.

    ——-
    W odchodach goryli odnaleziono ślady DNA wskazujące, że goryle od czasu do czasu mogą żywić się również kręgowcami, choć nie jest to ich główne pożywienie.
    Admin

  57. NICK said

    Panie Piwowarze.
    Czy Pan przystąpił do znanej tu szajki niektórych polonusów?

    Co Pan ma do Gospodarza, hę!

  58. Marucha said

    Re 51:
    Typowe dla wegetarian i weganów dywagacje o „holokauście” zwierząt. Trafiło też na gajówkę… a co! New Age w całej krasie.

    Jedzcie sobie, kochani, co chcecie – i odwalcie się od tego, co my jemy.
    I, jeśli jesteście w stanie, nie wciskajcie pseudonaukowego kitu. Nie macie do czynienia z nastolatkami.

  59. Bogusz said

    Szanowni Państwo, wszystkie te rozważania o d**ę rozbić, organizm sam ci powie co lubi lub nie, co potrzebuje lub nie. Wolna wola co kto chce jeść. Stalin mawiał ” jedzcie trawę, krowa je, rośnie i daje mleko”, więc jeśli ktoś chce być weganem proszę bardzo. Ja jem wszystko, dobijam 80-tki, nie wiem gdzie mam nerki, wątrobę , płuca i inne organy, u lekarza nie byłem ponad 20 lat. Życze zdrowia wszystkim i trzeźwego spojrzenia

    ——
    I bardzo słusznie. Życzę co najmniej setki.
    Admin

  60. Wujek Adam said

    Ad 55, Admin
    Nie wiem, czy Pan doczytał, była mowa o ćwiczeniu intelektualnym.
    Na marginesie, wielu rzeczy nie widziałem, ale to marny dowód na to, że nie istnieją. Nawet to, że Pan nic o nich nie wie, nie jest dowodem na ich nieistnienie.

  61. Anne said

    Jest w Afryce plemię, które wypasa zwierzęta żywiąc się głównie o mięsem, mlekiem i serami. Z niego pochodzą najlepsi biegacze. Trawy i zieleniny praktycznie nie jedzą, bo wychodzą z założenia, że to dobre dla zwierząt a nie dla nich. Też żyją bardzo długo. U Eskimosów średnia życia też była wysoka, zieleniny zero (zajebiście tam rośliny rosną😀). W zielonych strefach wcale nie są wegetarianinami- to co im dobrze robi, to brak przetworzonej żywności, świeże jedzenie i brak cukru. Wystarczy obejrzeć program o Aborygenach, którzy żyli dość długo, jeśli kangury o byli zdrowi dopóki koncerty nie pootwierały sklepów gdzie popadnie. Wcześniej zjadali 2 łyżeczki cukru na rok. Kiedy to się zmieniło, zaczęli chorować jak wszyscy. Argument z Adamem i Ewą super- tyle, że nie żyjemy już w raju. Na ziemi- ofiary, które składali Kaon i Abel- może się mylę, ale gdzieś tam mięso się paletalo. No o długowieczność różnych ludzi, bez słowa o tym, że się od mięsa wstrzymywali. Adwentyści z zielonej strefy żyją długo, ale stosują się do Pisma Świętego i przepisów jak żydzi- nie jedzą wieprzowiny, królików, krewetek i innych takich. To tyle jeśli chodzi o argumenty z Biblii.

  62. brys said

    Panie Wujku, rośliny też „czują”, co prawda nie mają receptorów bólu, ale może cierpią w jakiś inny, nie antropologiczny sposób? Może to one właśnie, rośliny, są tą wyższą cywilizacją, która nie tylko istnieje w zgodzie z naturą, ale więcej, jest samą naturą!

  63. rycho08 said

    Wujek A. (55)

    „Czuć się nie trzeba, chodzi o to, że ewentualna wyższa (czyt. silniejsza) cywilizacja może nas tak postrzegać i traktować w taki sposób, w jaki ludzie traktują zwierzęta hodowlane.”

    „Wyższa rasa” już nas tak traktuje – niewielu to zauważa.

  64. Wujek Adam said

    Ad 61
    Jest dokładnie tak, jak Pan pisze, Panie Brys: może. Do tej pory jednak człowiek nie wyśledził niczego, co by świadczyło o możliwości odczuwania cierpienia przez rośliny. Tak, to nie jest dowód. Ale w przypadku zwierząt, przynajmniej strunowców, wiemy na pewno, że mogą cierpieć. I dbamy (jako gatunek) o to, żeby przypadkiem nie zapomniały. Nie wiem, czemu nie dziwi mnie, że Pan to napisał 🙂

  65. Wujek Adam said

    Ad 63, Rycho08
    No właśnie, ja się nie zorientowałem, że jestem trzymany w klatce, że coś mi obcinają, że dają mi do jedzenia m. in. szczątki ludzkie i różne takie. Otworzy mi Pan oczy?
    Nawet, jeśli Pana tak ktoś traktuje, to ma na tyle serca, żeby dać Panu dostęp do netu. Czyli zawsze lepiej.
    Bo poza tym, to rozumiem, że ma Pan tatuaż z numerem, przycięte uszy, jest Pan wykastrowany, nie może Pan opuszczać klatki i prędzej raczej niż później przyjedzie po Pana ciężarówka i zawiezie na miejsce kaźni. Dobrze piszę, czy coś poplątałem?

  66. Marucha said

    Re 60:
    W ramach ćwiczeń intelektualnych można wygenerować dowolny ciąg słów, z którego nic nie wynika.

    Przy okazji poproszę o jakikolwiek dowód na istnienie innych cywilizacji. Tylko proszę nie wyjeżdżać z czymś takim: „jeśli tylko co stutysięczny układ planetarny…” etc, etc.

  67. rycho08 said

    Wujek (65),

    te istoty o których Pan pisze, nie mają świadomości i intelektu. Pan zaś powinien z nich umieć korzystać, ale niestety wydaje się, że nie są Panu przydatne.

  68. Wujek Adam said

    Re 66
    Łatwo zbyć taką odpowiedzią. Równie łatwo napisać: proszę o jakikolwiek dowód na to, że istnieje Bóg, ale nie taki, że ktoś tam cudownie wyzdrowiał za wstawiennictwem, tylko twardy dowód, taki, jaki Pan chciałby ode mnie dostać na istnienie obcej cywilizacji.
    Tak możemy się bawić, ba, mogą nawet dzieci w piaskownicy.
    A wspomnianego ćwiczenia Pan nie przeprowadzi, bo musiałby Pan dojść do wniosku, że jednak uwiera Pana brak wewnętrznej spójności. Więc lepiej powiedzieć :”a wcale że nie!”.

  69. Wujek Adam said

    Ad 67
    Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Zwierzęta nie mają świadomości? Raz, że mają (ssaki, ptaki na pewno, o ryby kłócić się nie będę), a dwa, to nawet gdyby nie miały, również mógłby Pan chcieć zabijać osoby ciężko upośledzone psychicznie, „bo nie mają świadomości i intelektu”. Ja bym tam ich jednak zostawił w spokoju i pozwolił żyć.

  70. andzia said

    re 63
    Ta wyższa rasa jest praktycznie niższa, tylko niskimi instynktami i perfidią nieznaną cywilizowanym ludziom, podstępnie rządzi światem.

  71. andzia said

    re 68
    Był wielki bum jak niczego nie było i powstał świtat.

  72. Marucha said

    Re 68:
    Słuchaj-no Panie Wujek.
    Dowodem na istnienie Boga są świadectwa żywota Jezusa Chrystusa i cuda, jakie czynił. Chyba, że uzna Pan wszystkie za zmyślenia i za spisek.

    Od mojej wewnętrznej spójności, grzecznie radzę się odpierdolić. I przejść sobie na jakąś inną witrynę.

  73. Marek said

    Marek said
    2018-10-18 (czwartek) @ 14:41:37

    Doucz się z biologii, człowiek jest wszystkożercą z większą tendencją do roślinożerności.
    ===
    Proszę zmienić podpis.
    Panie Marucha, już nie mam siły korygować.
    Za dużo tu Marków przewija się.

    ———-
    Nie potrafię na pierwszy rzut oka rozróżniać osób o tym samym nicku…
    Admin

  74. azazel44 said

    Zwierzęta mają układ nerwowy, którym nie dysponują rośliny. To jedna kwestia…

    Druga kwestia – Lem mówił o ćwiczeniu intelektualnym, w którym „wyższą cywilizację” można zastąpić np. własną moralnością. Jeżeli komuś w żaden sposób nie przeszkadza prosty i jednoznaczny wniosek z tego ćwiczenia to powinien zadać sobie pytanie – co jest ze mną nie tak?
    Nie chodzi tu o żadne wyrzeczenie się jedzenia mięsa czy pierdoły typu New Age tylko zwykłą wątpliwość co do samozwańczego prawa ludzi do zjadania zwierząt po zafundowaniu im wcześniej drogi przez piekło

  75. piwowar said

    Panie Piwowar… kto i kiedy utrudniał tu Pan pisanie? Kto Panu kiedykolwiek wykasował bodaj jeden komentarz?

    Mi nie trzeba wykasowywać komentarzy. Mi mozna powiedzieć jak człowiekowi, panie piwowar, niech pan odejdzie i nie wraca, bo pan tu nie pasuje. Piwowar wtedy odchodzi bez slowa i bez konieczności „bana”. Ale piwowarowi powiedziano szóstego grudnia ubiegłego roku po południu najgorsze są te kur.wy z amerykanskim obywatelstwem. Piwowar zrozumiał przesłanie. Teraz jednakże czuł się w obowiązku zabrać głos przez dziurkę od klucza poświęcając na chwilę swoje zasady w imię idei wyższych i zrobił to w drodze wyjątku i obiecuje że juz nie będzie.

    Skoro piwowar jeszcze u mikrofona, to do pana Mikołaja: Pan się kiedyś jawnie zadeklarował moim przeciwnikiem, zeszedłem panu z drogi i niech sie pan ode mnie odwali, dobra?

  76. Wujek Adam said

    Re 72
    Świadectwa o których Pan pisze, mimo, że mnie przekonują, to dowodem nie są. Może dlatego mówimy „wiara”. A zwolennicy teorii o UFO na pewno potrafią przywołać masę „dowodów” na to, że obcy byli, a pewnie nawet i są na Ziemi. Ale takie to właśnie dowody, że bez cudzysłowu ani rusz.
    Co do zaś grzeczności, strasznie byłem ciekaw, czy jesteśmy w stanie podyskutować choćby zachowując pozory powagi, czy od razu pokażą się mistrzowie ciętej riposty. Trzeba przyznać, że nie od razu przyszło do wulgaryzmów. Szanuję, bo niektórzy już wcześniej stwierdzili, że zwyczajna wymiana argumentów ich przerasta i lżyć zaczęli.
    A z witryny pewnie prędzej niż później się usunę, bo coraz mniej nadziei mam, że ktoś będzie chciał przedstawić swoje i poznać cudze poglądy, a nie po chamsku przytupywać.
    Zresztą, zawsze może mnie Pan eksmitować. W końcu dyskusja dyskusją, sąd – sądem, ale jak się ma przewagą siłową, wystarczy przywalić maczugą, nie trzeba się wysilać.

  77. Marucha said

    Re 76:
    Panie Wujek,
    Gdyby Pan tak przez kilkanaście lat dzień w dzień prowadził forum dyskusyjne, to też by Panu czasem nerwy puściły.
    Przepraszam za wulgaryzm.

  78. andzia said

    re: 74 a skąd Pan wie, jakim układem nerwowym są wyposażone rośliny. Może jakieś zródła? Naukowcy co i rusz się mylą. Sami przyznali,o czym pisał o.Bocheński.

  79. Marucha said

    Re 74:
    Z szacunkiem odnoszę się do wegetarian, którzy mają opory moralne przed zabijaniem zwierząt. I to do mnie jakoś przemawia.
    Natomiast cholernie nie lubię różnych bredni, że człowiek jest roślinożercą. że mięso szkodzi bo nie jest naturalnym pożywieniem człowieka, że wegetarianie są lepszą rasą ludzi itp.

  80. Boydar said

    I Pan Piwowar uznał że zalicza się do wskazanego grona ? Czy zbiór k…rw posiadających inkryminowane obywatelstwo a’priori obejmuje Pana Piwowara ?

    Chyba zbyt długo mieszka Pan już poza Polską, brak kontaktu z żywym językiem może niestety powodować skutki takie jak wyżej

    Pozdrawiam życzliwie

  81. andzia said

    ps. Jak się dowiemy, że rośliny też cierpią. to powinniśmy się położyć i umrzeć.

  82. Boydar said

    Rośliny szczególnie reagują na swoją krzywdę. Można to nazwać cierpieniem, jak się ktoś bardzo uprze a ma ograniczony zakres pojęciowy.

    Indianie przed ustrzeleniem jelenia z szacunkiem go przepraszali, i to nie były żadne wygłupy. Czy kopiąc w lesie muchomora, nie obrażamy przypadkiem Stwórcy ? Ja perz wyrywam a szczypior zjadam, ale nie bo tak, tylko dlatego że muszę, i dlatego że zostało mi to prawo dane przez Boga; czynię ziemię poddaną, nie zniewoloną czy poniewieraną.

  83. Marucha said

    Re 75:
    Panie Piwowarze,
    Z naciskiem oświadczam, że obecność Pana w gajówce jest mile widziana i pożądana.

  84. azazel44 said

    Re 85 Skromny jesteś… Bóg osobiście dał Ci prawo czynienia Ziemi poddanej. Zadzwonił do Ciebie na komórkę?

    —————
    Panie drogi… Bóg dał nam wszystkim prawo czynienia Ziemi poddaną.

    Na wszelki wypadek (Biblia Wujka, Genesis)
    „27. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój, na obraz Boży stworzył go, mężczyzną i niewiastą stworzył ich.
    28. I błogosławił im Bóg, i rzekł: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię, a czyńcie ją sobie poddaną ; i panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami, które się ruszają na ziemi.”

    Jakieś pytania?
    Admin

  85. andzia said

    re: Boydar
    Ja czytałam, z kwiaty ładnie rosną, jak się z nimi rozmawia. Moje sa ładne, bo przy polewaniu rzeknę im miłe słówko.

  86. Wujek Adam said

    ad 77
    Szanuję i doceniam. Faktycznie, forum nie prowadzę, mogę sobie tylko próbować wyobrazić.

    ad 79 (i 74)
    Panie Marucha, ale to naprawdę nie są brednie. Nikt (poważny) przecież nie wmawia Panu, że po zjedzeniu stu schabowych zaraz Pan umrze. Chodzi o choroby rozwijające się przez dziesiątki lat, przy wysokiej konsumpcji produktów odzwierzęcych (oczywiście są odchyłki w obie strony, każdy jednak jest inny). Nie będę tu przytaczał przykładów, bo zakładam, że jak Pan sam tego nie wyczyta, to Pan nie uwierzy. Zwrócę tylko uwagę, że przytaczane w poście nr 61 przez Panią Anne przykłady Kenijczyków (chyba miała na myśli Masajów, bo to oni są mięso-, mleko- i krwiożerni, zaś Kenijczycy są prawie całkowitymi roślinożercami), Inuitów czy Aborygenów są jak kulą w płot. Ci ludzie żyją bardzo krótko, Inuici mają nawet krótszą spodziewaną długość życia niż przeciętny Amerykanin. Rzeczywiście, nie umierają na serce (generalnie), ale dlatego, że umierają wcześniej z innych powodów. Jednakże autopsje na nich wykonywane pokazują duże zaawansowanie miażdżycy; według wszelkiego prawdopodobieństwa umieraliby na serce, gdyby wcześniej nie zabijały ich inne czynniki.
    Co do lepszości, to wiadomo, rzecz względna, zależy jakie kryteria się przyjmie. Osobiście stoję na stanowisku, że jeżeli powoduję mniej niepotrzebnego cierpienia, staję się od tego lepszym człowiekiem. Znam np. taką religię, w której żona/kobieta ma status człowieka drugiej kategorii i mąż może z nią zrobić wiele z tego, co mu się podoba, nie zwracając uwagi na to, czy przypadkiem nie dzieje się to z jej krzywdą. I tak, ponieważ ja tak nie postępuję, to uważam się za lepszego (przynajmniej w tym względzie) od tych, co swoje żony np. gwałcą albo biją.

  87. Marucha said

    Re 86:
    Summa summarum: jedzenie powinno być urozmaicone…
    (Ja sam jem mnóstwo jarzyn i owoców, jakby kto pytał, a nie tylko kotlety wieprzowe).

  88. azazel44 said

    Albigensi czyli Katarzy bazując m.in, na Biblii byli wegetarianami. Religie dużo starsze od chrześcijaństwa czyli hinduizm i większość odłamów buddyzmu zakazuje jedzenia mięsa gdyż prowadzi to do cierpienia i śmierci istot żywych jakimi są zwierzęta.
    Nie rozumiem dlaczego akurat przytaczanie wersów Biblii ma usprawiedliwiać jedzenie zwierząt i NIEDOSTRZEGANIE ICH CIERPIENIA kiedy jednocześnie jedno z przykazań brzmi: Nie zabijaj (nigdzie nie jest wspomniane, że dotyczy ono tylko ludzi). Idąc tym tropem należałoby kamieniować niewierną żonę i zabijać marnotrawnego syna co zaleca Stary Testament będący, co przypominam na równi z Nowym Testamentem święta księgą chrześcijan

    Jakieś dowody na wyższość religii katolickiej nad hinduizmem i buddyzmem?

    + kolega cały czas nie ma chęci na ustosunkowanie się do „ćwiczenia intelektualnego” Lema? Czyżby coś zawadzało?

  89. Marucha said

    Re 88:
    Nie rozumiem, dlaczego powoływanie się na hinduizm, buddyzm czy Czcicieli Węża Pierzastego miałoby mieć większą wagę, niż powoływanie się na Biblię.
    Pan, jak widzę, należy do antykatolików. I żówno rozumie z przesłania Pisma Świętego, które opisuje obiektywnie ówczesne obyczaje, niekoniecznie je pochwalając.

    Nie ma tu dla Pana miejsca. To jest witryna katolicka.

  90. Wujek Adam said

    Re 89
    Rdz 1, 29: I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.
    Dn 1, 12-15 «Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie: niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę do picia. 13 Wtedy zobaczysz, jak my wyglądamy, a jak wyglądają młodzieńcy jedzący potrawy królewskie i postąpisz ze swoimi sługami według tego, co widziałeś». 14 Przystał na to żądanie i poddał ich dziesięciodniowej próbie. 15 A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie.
    I znów wrócę do Anne – ma rację, że nie żyjemy w raju, ale czy mimo wszystko nie powinniśmy starać się postępować tak, jak Bóg na samym początku zaplanował?

    ——
    Pewnie potrawy królewskie były niezdrowe.
    Admin

  91. Boydar said

    „… choroby rozwijające się przez dziesiątki lat …”

    Podejrzewam że obywatel Wujek niedoszacował; uważam że przez stokilkadziesiąt.

  92. Wujek Adam said

    Re 90
    a co zwykli jadać królowie? 🙂

  93. Wujek Adam said

    Re 91
    Niesłusznie obywatel Boydar podejrzewa.
    Ja nie mam kompetencji, żeby szacować takie rzeczy. Ale podglądam badania wykonane przez ludzi, którzy prawdopodobnie kompetencje mają.

  94. Boydar said

    Tu coś Chyła wyjaśnia w temacie

    .https://www.youtube.com/watch?v=x2w_G2TpkWU

  95. Boydar said

    @ (93)

    https://sjp.pl/prawdopodobny

    „… wydaje się być …”

  96. Wujek Adam said

    Re 95

    Zgadza się. Wydaje mi się, bo sam nie mam takiej wiedzy żeby ocenić badaczy – lekarzy, dietetyków. Na tyle mam samokrytycyzmu, żeby nie wypowiadać się ex cathedra na temat kompetencji specjalistów. Przyjmuję, że ponieważ pracują na dobrych uczelniach i wypowiadają się w poprzek mainstreamu, jest duża szansa, że jest jak mówią. Oczywiście, sama „antysystemowość” nieomylności nie gwarantuje, ale jak dla mnie uprawdopodabnia, że badacz nie wziął łapówki od wiodącego koncernu spożywczego i/lub farmaceutycznego.

  97. lewarek.pl said

    No, no, kto by pomyślał – zaraz na liczniku stuknie setka (komentarzy).
    A chodzi o to czy jeść kapustę, czy kotlety, a nie o słonia czy sprawę polską.
    Przy okazji, dziś piątek – mięsa nie jemy!

  98. osoba prywatna said

    Zwróćmy uwagę, że tam, gdzie państwo potrzebuje zdrowia, sprawności oraz wydajności człowieka, tam prawidła stanu wyjątkowego w odżywianiu nie obowiązują. Przypomnijmy, że wegetarianizm pod pretekstem „zdrowotnym” promowano wśród mas tylko po to, aby móc żołnierzy karmić pełnowartościowym pożywieniem, jakim jest mięso.

    Jako ciekawostkę przytoczymy w tym miejscu inną relację dotyczącą sposobu odżywiania żołnierzy realizujących ważne i wyczerpujące zadania. Jak podaje w swojej książce pt. Wschód Czerwonego Księżyca (Wydawnictwo Znak, Kraków, 2009) Matthew Brzeziński, kiedy pod koniec lat 50. XX w. Amerykanie rozpoczynali misje szpiegowskie nad ZSSR z wykorzystaniem samolotów U-2, dobierano do tych zadań najbardziej sprawnych i zdrowych pilotów ze względu na niezwykle wymagającą konstrukcję samolotu, którego pilotowanie wymagało od nich wielogodzinnego skupienia oraz najwyższej sprawności umysłowej i fizycznej. Nawet niewielki błąd niechybnie kończył się bowiem dla pilota śmiercią. Oto, co czytamy w przywołanej książce na temat procedury przygotowującej pilotów do startu:

    O godzinie czwartej rano lekarz zmierzył Jonesowi temperaturę, tętno i ciśnienie krwi, a następnie zbadał uszy, nos i gardło pod kątem możliwych oznak infekcji. Badanie lekarskie było czystą formalnością; jak każdy z dwudziestu kilku pilotów U-2 zatrudnionych przez CIA, Jones cieszył się znakomitym zdrowiem… Po pomyślnym przejściu badania Jones skierował się do niewielkiej stołówki, gdzie kucharze przygotowali dla niego wysokoproteinowy posiłek złożony ze steku i jajek, który miał wzmocnić jego organizm przed czekającą go dziewięciogodzinną misją.

    Jones wykonał swoją misję z sukcesem. Ciekawe jakby sobie poradził, gdyby przed lotem zjadł, dajmy na to, sałatkę owocowo-warzywną?

    Co ciekawe, o ile podczas I wojny światowej niemieckie władze mięso przeznaczały dla żołnierzy, masy karmiąc roślinami, o tyle nawet i one, kiedy tylko mogły, próbowały za wszelką cenę uzupełnić niedobory mięsa w swojej diecie. Jak podaje Wieliński, przybierało to czasem drastyczną formę:

    W Marburgu w zachodnich Niemczech tłum kobiet rzucił się z nożami na chudego konia, który właśnie padł na ulicy. Zwierzę zostało rozszarpane.

    Kiedy zatem Pollan zaleca, abyśmy jedli „nie za dużo, głównie rośliny”, powołując się przy tym na „autorytet tradycji”, warto pamiętać, że jest to tradycja wojny, biedy i głodu. Innymi słowy jest to tradycja „żywieniowego stanu wyjątkowego”, który – jak widać – w dietetyce trwa nieprzerwanie od czasów I wojny światowej.
    http://nowadebata.pl/2012/04/27/zywieniowy-stan-wyjatkowy/

  99. Wujek Adam said

    Re 98
    Mięso jest pokarmem gęstym energetycznie, dlatego w sytuacji niedoboru człowiek prawdopodobnie wybrałby je instynktownie. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że przez większość historii, na większości obszarów ludzie jedli mało, bo po prostu nie mieli. Stąd automatyczny pociąg do tego co tłuste, jak np. mięso i słodkie, jak owoce – tam było najwięcej kalorii. Taki mechanizm walki o przetrwanie. I dziś, chociaż wszystkiego mamy po szyję, a nawet powyżej uszu, potrafimy zażerać się słodkim i tłustym – te mechanizmy nie ewoluowały tak szybko, jak dostęp do taniego śmieciowego jedzenia.
    Co do żołnierzy, sytuacja jest oczywista. Byli wychowani (tak jak i ludzie dziś) w przekonaniu, że mięso to coś wartościowego (tak, kalorycznie jest wartościowe), więc jak wpłynęłoby na ich morale, gdyby im mięsa poskąpiono, a dano np. masło orzechowe (które jest zresztą bardziej wartościowe)? Żołnierz na wojnie ma przetrwać najbliższe godziny, co będzie z nim za 30 lat nie jest w ogóle istotne. I tu rzeczywiście, mała porcja, dużo kalorii, podbity bębenek pomagają. Jeżeli chodzi o ludzi żyjących zwyczajnie, mięsa im mniej tym w zasadzie lepiej dla zdrowia w długiej perspektywie. Oczywiście, żeby nie było, piszę o sensownej diecie, a nie o jedzeniu główki sałaty zagryzanej jednym jabłkiem dziennie.
    Tak więc „jedz prawdziwe jedzenie, nie za dużo, głównie rośliny”, to najlepsza z prostych recept.
    Jeszcze z tym stanem wyjątkowym, proszę wziąć pod uwagę sportowców. Naprawdę znajdzie Pan sporo czystych roślinożerców, którzy spisują się dobrze, albo i bardzo dobrze. Dajmy na to Lewis Hamilton. Wiem że to nie to samo co latanie samolotem szpiegowskim, ale podobieństwa się znajdą. Plus kulturyści, kalistenicy, strongmani, zawodnicy MMA, o ultramaratończykach nie wspominając… To są ludzie, którzy sobie radzą, chociaż jedzą tylko rośliny.

  100. NICK said

    Szczerze pisząc.
    Przeleciałem komentarze poniżej mego wpisu.
    Weg. Wujku Adamie.

    Piwowarze zaś.
    Kim Pan jest?
    Za-gadką?

  101. Boydar said

    Za-gadką ? Raczej Wy-jątkiem, bez-tendencji, tej szcze-gólnej.

  102. ojojoj said

    sa tez ludzie gownozercy, szczegolnie podczas seksu, taki gatunek genderowski czy jaki tam

  103. Bodzio said

    ad 21 @Wujek Adam
    (…)naszymi najbliższymi krewnymi są owocożerne małpy (oczy z przodu, chwytne palce, kły dużo większe od ludzkich, a 99% diety to rośliny, u szympansów trochę więcej

    Niech „wujek” się douczy choćby z Wikipedii: https://ru.wikipedia.org/wiki/Шимпанзе#Поведение
    Шимпанзе являются всеядными животными. Их основное питание состоит из фруктов, листьев, насекомых и небольших позвоночных. Иногда шимпанзе охотятся на других зверей и птиц, включая обезьян меньшего размера, которых они разрывают на куски и поедают.

    W polskojęzycznej niestety nic na ten temat nie napisano – pewnie w ramach planowej hodowli „wujków” i innych cymbałów w dorzeczach Wisły i Odry.

  104. Wujek Adam said

    Dziękuję za wytknięcie błędu, miało być „u szympansów trochę więcej mięsa”. Ale zasadniczo owoce i liście. Czyli owszem, byłem nieuważny, jednak nie zakłamałem idei. Można mnie najwyżej posądzić o to, że chciałem swoją rację „podrasować”, byłoby to jdnak posądzenie niesłuszne. Nadal jesteśmy najbliżej biologicznie ze zwierzętami preferującymi rośliny, wśród których opisany (i nie taki znowu duży) apetyt szympansów na mięso jest raczej wyjątkiem, niż regułą. Ale żeby nie było, nawet gorylom zdarza się zjeść mięso, jak głód w oczy zajrzy.
    Czyli przypadkiem i chyba wbrew woli potwierdził Pan moje stanowisko. Jak to się przekłada na teorie o hodowlach i innych cymbałach?

  105. NICK said

    Tej Normalnej, Lubelaku.

  106. Boydar said

    Normy różne są, polskie, unijne, jeszcze inne … 🙂

  107. NICK said

    Aliboż syndrom dziecka vel agenta.

    Znamy życiorysy.

    Szanownego Gospodarza i niektórych polonusów.

    Pozostaję z wielkim uznaniem dla Pana „Wacława Maruchy”.

  108. Boydar said

    Ładne słowo … aliboż … siakieś takie polskie

  109. Polski punkt widzenia said

    (83) Panie Gospodarzu … zabrakło jednego magicznego słowa ! :-)))

  110. Polski punkt widzenia said

    (107, 108) Odnośnie słowa „aliboż” – oczywiście, ładne słowo :-))) … ale wymyślone przez Pana Nicka, który, jako (gajówkowy) trubadur, ma prawo korzystać z licentia poetica. :-))))

  111. Boydar said

    Oczywiście że wymyślone, na nowo, po tysiącleciu nieużywania.

  112. Polski punkt widzenia said

    (111) To bardzo prawdopodobne – a jeśli tak, to chwała Panu Nickowi za przywracanie staropolskich słów … co prawda, w słowniku staropolszczyzny nie ma takiego słowa, ale to bynajmniej nie rozstrzyga tej sprawy ostatecznie. I może być właśnie tak, jak Pan pisze. :-))))

  113. Boydar said

    Nnnooo ! I w tym momencie PPW stał się dwa razy bardziej PPW 🙂

  114. Bodzio said

    ad 104 @Wujek Adam
    Rozumie „wujek” zdania proste? Шимпанзе являются всеядными животными.

    Nadal jesteśmy najbliżej biologicznie ze zwierzętami preferującymi rośliny (…)
    I dlatego np. wszczepia się pacjentom zastawki pobrane od wszystkożernej świni.

  115. Wujek Adam said

    ad 114 @ Bodzio
    Sam nie rozumie, bo rosyjski miał jako przedmiot dawno i nie aż tak wiele, ale google translator pomógł; czyli w ostatecznym rozrachunku rozumie. Dziwi się natomiast, że Bodzio ukontentował się jednym zdaniem z rosyjskiej Wikipedii niczym prawdą objawioną. Gdyby Bodzio zadał sobie trud nieco większy (ale nadal znikomy) dotarłby do wiedzy, że udział mięsa w diecie szympansów szacuje się na 1,4 do 2%, chociaż wydłubałem gdzieś i 6%. Czyli tak, literalnie jest wszystkożerny, bo jada mięso. Ale nie da się go porównać z klasycznym wszystkożercą, jak np. niedźwiedź, w którego diecie mięso stanowi ok. 1/4 (na pewno są różnice między gatunkami i poszczególnymi populacjami, tutaj wrzuciłem bieszczadzkie niedźwiedzie brunatne).
    Prawdopodobnie te 1-3 procent pokarmu odzwierzęcego jest optymalne dla ludzkiego zdrowia. Zdają się o tym świadczyć struktury diet populacji ludzi, w których żyje się najdłużej.
    A tkankę świni wszczepia się, bo jest odpowiednich rozmiarów i łatwo dostępna. Mało ludzi ma problem z hodowlą świń w jakimkolwiek celu, a w przypadku małp opór społeczny byłby znacznie większy. Nie zdziwiłbym się, gdyby małpy były dużo droższe w hodowli. Poza tym od małp człowiek ma już HIV i naukowcy obawiają się potencjalnych następnych atrakcji. Ze świniami mamy wspólnych (około) 94% genów, a w przypadku orangutanów, goryli i szympansów jest to odpowiednio (i także około) 97, 98 i 99%. No to do kogo nam bliżej?

  116. Wieloimienny said

    https://spxvi.edu.pl/indeks/haslo/5366

    Teleportował się z XVI wieku.

    Przy okazji przypomniało mi się słynne „aczkolwiek” tępione przez polonistów i używane bezmyślnie przez ludzi.

  117. Polski punkt widzenia said

    (116) Wieloimienny

    A więc sprawa wyrazu „aliboż” wyjaśniła się ostatecznie – okazuje się, że jest to piękne, staropolskie słowo sprzed około 500 lat … dziś częściej używamy jego skróconej odmiany „alboż”.

    Co do słynnego „aczkolwiek” – nie przypominam sobie, żeby moje znakomite, szkolne polonistki „tępiły” to słowo. :-)))
    Rzeczywiście, nie powinno się go nadużywać ( zależy to od kontekstu) – słowo to brzmi może nieco pretensjonalnie, ale powinno być w użyciu … jednym słowem – korzystajmy z naszego (polskiego) niezwykłego bogactwa językowego ! Tak, jak Pan Nick ! ;-))))

  118. Flo said

    Blog wydawał się świetny, aż natknęłam się na ten artykuł. I spadam. Jak można krytykować wegetarianizm lub weganizm??? Pier*** się w łeb człowieku. Goodbye

  119. osoba prywatna said

    Re 118
    No właśnie Flo, weź butelkę po soczku i pie*dolnij się w swój wegański czerep, ale na tyle mocno byś zobaczyła kokosy.

  120. NICK said

    E, tam. OP.

    Flo-rys. Tka.

    P.S.
    PPW a z Panem co?
    Ot, co?

    Acz.
    WY-bacz.

    Zatem słowo ‚baczyć’ nie oznacza bi-surmaczyć.
    Za następnem takim słowem?
    Tylko bełdkę, zaś, dopowiem.

    Masz Pan.
    Za pokłosie. 🙂 .
    Nie po kinolu.

  121. Wujek Adam said

    Ad 118
    Przykro widzieć, że osoba (Pani Flo) mająca podobne poglądy na odżywianie nie pokusiła się o jakiś merytoryczny komentarz. I jeszcze zarzuciła, delikatnie ujmując, niekulturalną uwagą. Mam nadzieję, że zajrzy tu jeszcze i może przeprosi gospodarza. I to nie tylko z powodu wymogów kultury osobistej, ale i dla dobra sprawy. Bo rzeczywiście, jak stwierdza autor artykułu, weganie chcą wpłynąć na „innożerców” i skłonić ich do wejścia na właściwą (w mojej i nie tylko, opinii) drogę odżywiania. A przy pomocy takiego wpisu kreuje się w tych, którzy jedzą standardowo wizerunek wegan jako świrów i chamów. A tymczasem większością wegan kieruje motywacja jak najbardziej pozytywna, czyli współczucie dla potwornie traktowanych, bezbronnych stworzeń, których całe życie wypełnione jest cierpieniem i kończy się paskudną śmiercią w fabrykach zagłady. I zamiast nawtykać adwersarzowi, można było bez wielkiego wysiłku pokazać autorowi, że w wieeelu punktach artykułu się myli, że nawet sam tytuł tekstu jest błędny. Nie należy zakładać, że nieprawdziwe stwierdzenia znalazły się w artykule, bo autor ma złą wolę, ale dlatego, że najwyraźniej nie miał czasu, żeby temat zgłębić. I nie ma co autora odrzucać, ale pokazać mu co i jak. Zwłaszcza, że sama Pani uważa blog za świetny, znaczy autor ma rozum i nie waha się go używać.

Sorry, the comment form is closed at this time.