Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Plenipotent Niny Kun… o Monolog o Konfederacji
    mazurekjanek o Wolne tematy (25 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (25 – …
    NICK o Monolog o Konfederacji
    Fot Pani z postu 47 o Polacy wśród „najbrzydszych na…
    Boydar o Monolog o Konfederacji
    Boydar o Wolne tematy (25 – …
    mazurekjanek o Wolne tematy (25 – …
    NICK o Wolne tematy (25 – …
    NICK o Monolog o Konfederacji
    Carlos o Wolne tematy (25 – …
    andzia o Monolog o Konfederacji
    NICK o Wolne tematy (25 – …
    Orzeł o Wolne tematy (25 – …
    Boydar o Wolne tematy (25 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 480 obserwujących.

Felieton kataryniarski

Posted by Marucha w dniu 2018-11-04 (Niedziela)

Zacznę od przytoczenia długiego cytatu:

„Z wstąpieniem na tron Katarzyny II dla narodu rosyjskiego nastąpiły nowe, lepsze czasy. Panowanie jej – to epopeja, epopeja o gigantycznym i zuchwałym pomyśle, majestatycznym i odważnym wykonaniu, obszernym i wyczerpującym planie, świetnej i wspaniałej formie, epopeja godna Homera i Tassa!

Panowanie jej to dramat, dramat o złożonym i skomplikowanym wątku, żywej i szybkiej akcji, pstrej i bogatej galerii charakterów, dramat, który przypomina tragedię grecką ze względu na królewski majestat i tytaniczną potęgę bohaterów, dzieło Szekspira ze względu na oryginalność i koloryt osób oraz różnorodność scen, które się przesuwają szybko jak w kalejdoskopie, to zjawisko budzące mimo woli okrzyki zachwytu i radości!

Ze zdziwieniem i z pewnym nawet niedowierzaniem patrzymy na te czasy tak nam bliskie, że nawet żyją jeszcze niektórzy ich przedstawiciele, a tak jednocześnie dalekie, że nie możemy dojrzeć ich wyraźnie bez teleskopu historii, czasy tak dziwne i cudowne, że skłonni jesteśmy uważać je za jakiś bajeczny okres. Po raz pierwszy od panowania cara Aleksego duch rosyjski objawił się wówczas z całą swoją mocarną siłą, z całym swoim bujnym rozmachem i – jak to się mówi – poszedł na całego.

Wówczas właśnie naród rosyjski, który oswoił się wreszcie jako tako z ciasnymi i obcymi formami nowego życia, który nauczył się je znosić i niemal się z nimi pogodził, jak gdyby ulegając wyrokowi nieuniknionego i niepokonanego losu – woli Piotra, odetchnął po raz pierwszy swobodnie, uśmiechnął się wesoło i dumnie rozejrzał – nie pędzono go bowiem przemocą do wielkiego celu, ale prowadzono za jego zgodą; umilkło bowiem groźne słowo i czyn, zamiast niego rozbrzmiewa z tronu głos, który mówi: raczej przebaczę dziesięciu winnym niźli ukarzę jednego niewinnego; sądzimy, iż mamy prawo powiedzieć, i uważamy to sobie za zaszczyt, że żyjemy dla naszego narodu; niech Bóg broni, aby jakiś naród był szczęśliwszy od narodu rosyjskiego; albowiem »Ustawa o rangach« i »Przywilej dla szlachty« uświęciły nietykalność praw szlacheckich, albowiem wreszcie uszy rosyjskie cieszą niemilknące fanfary zwycięstw i podbojów.

Wtedy obudziła się także myśl rosyjska, powstają szkoły, ukazują się niezbędne do początkowej nauki książki, tłumaczy się wszystkie arcydzieła obcych literatur; miecz rosyjski zaczyna hulać na całego, drżą na swoich tronach monarchowie, padają i łączą się z Rosją królestwa! (…).

Dlaczego więc tak się działo? Dlatego, powtarzam, że myśl rosyjska miała wreszcie swobodę, że geniusz rosyjski mógł wreszcie chodzić z rozwiązanymi rękami, że ta wielka niewiasta potrafiła zespolić się z duchem swego narodu, że szanowała godność narodową, że ceniła wszystko, co rosyjskie, do tego stopnia, iż sama pisała utwory literackie po rosyjsku, kierowała pismem i za pogardliwy stosunek do ojczystego języka karała swoich poddanych karą straszliwą – „Telemachidą”…

Tak, dziwne i cudowne były to czasy, ale jeszcze dziwniejsze i cudowniejsze było to społeczeństwo! Cóż to za mieszanina, co za pstrokacizna i rozmaitość! Ile różnorodnych, ale związanych ze sobą i ożywionych tym samym duchem elementów! Bezbożność i fanatyzm religijny, nieokrzesanie i wyrafinowanie, materializm i pobożność, namiętne umiłowanie nowości i fanatyczny kult rzeczy starych, uczty i zwycięstwa, przepych i zamożność, zabawy i wyczyny godne Herkulesa, wielkie umysły i wielkie charaktery najróżnorodniejszego rodzaju i kształtu, a wśród nich Synalkowie szlacheccy, Prostakowowie, Tarasowie Skotininowie i Brygadierzy: szlachta, której ogładę towarzyską podziwiał dwór Francji, i szlachta, która wychodziła na rozbój ze swymi poddanymi!”

Słowa te wypowiedział w 1834 r. w swoim debiutanckim dziele Wissarion Bieliński (1811-1848), jeden z najwybitniejszych rosyjskich intelektualistów epoki mikołajowskiej (1).

Autor „Dumań literackich” pokazał tutaj, co zwykle umyka nam, Polakom, kiedy mówimy o Rosji w okresie nazywanym przez nas epoką rozbiorową. Otóż za panowania Katarzyny Wielkiej państwo rosyjskie wcale nie było bezwładną masą jęczącą pod mitycznym „knutem”, jak lubimy je przedstawiać, żeby uzasadnić swoje poczucie wyższości i status moralnego zwycięzcy. Przeciwnie, we wszystkie strony przebijało sobie wyjścia na świat, wkraczało do historii powszechnej, emanowało rozwijającymi się siłami, wigorem, dynamizmem. Pasjonarnością – dodałby wielki „eurazjatycki” historyk Lew Gumilow. Wolą mocy – dodałby Nietzsche. Niby Rzym (pierwszy) w bardzo, bardzo dawnych czasach.

Naprzeciw stała Rzeczpospolita, wyczerpana wewnętrznymi wojnami i wojenkami, rozstrojona „złotą wolnością”, skorodowana anarchią i warcholstwem, ściśnięta między silnymi sąsiadami. Rodzące się imperium napotkało podupadłe byłe imperium. Ale to pierwsze mogło przynieść ratunek temu drugiemu.

Katarzyna II nie chciała rozbiorów Polski. Przeciwnie, chciała utrzymać jej terytorialną integralność, ponieważ w odwiecznej rywalizacji mocarstw o panowanie nad przestrzenią dążyła do zamiany całej Rzeczypospolitej w rosyjski protektorat. Droga do ocalenia Rzeczypospolitej wiodła zatem przez współpracę z „Semiramidą Północy”. I to na nią powinny się były orientować polskie elity polityczne w czasach stanisławowskich, tak, jak nieco później przyjęły orientację na rodzące się imperium Napoleona.

Patriotyczna mitologia, która tradycyjnie zastępuje nam myśl historyczną, wynosi pod niebiosa konfederację barską, jako pierwszy znaczący ruch zbrojny zwrócony przeciw Rosji. Ignoruje zarówno fakt, że to właśnie konfederacja doprowadziła do pierwszego rozbioru Polski, jak i fakt, że konfederaci posunęli się do dokonania świętokradzkiego zamachu na naszego króla.

Tymczasem do zawiązania konfederacji barskiej w ogóle by nie doszło, gdyby nie dyplomatyczna niezręczność prokonsula Katarzyny Wielkiej w Polsce, ambasadora Nikołaja Repnina. Imperatorowa wyciągnęła jednak z tego właściwe wnioski i później nastąpił, jak pisze konserwatysta Adolf Bocheński, „okres rządów najwybitniejszego rosyjskiego ambasadora w Polsce – hr. Stackelberga” (2), który wystrzegał się błędów swojego poprzednika, a pod jego długoletnią kuratelą (1772-1790) Rzeczpospolita cieszyła się wewnętrzną stabilnością i rosnącym dobrobytem oraz wreszcie zyskała sprawny aparat rządowy z prawdziwego zdarzenia w postaci Rady Nieustającej i podległej jej administracji.

Gdyby we właściwym momencie polskie elity polityczne wyraźnie zdecydowały się na przyjęcie protektoratu Katarzyny nad Rzecząpospolitą, państwo polsko-litewskie prawdopodobnie uniknęłoby podziału między sąsiadów, a także poprzedzających go trzech wojen, wszystkich przegranych.

W położeniu, w jakim znajdowała się Rzeczpospolita w latach sześćdziesiątych XVIII wieku, po wojnie siedmioletniej, stratowana kopytami rumaków obcych armii, nie mogła nic stracić na związaniu się z imperium Północy. Szeroko rozpowszechniona wizja naszych dziejów, utrzymana w stylu bogoojczyźnianej cepelii, przedstawia konfederację barską jako powstanie przeciw Rosji podjęte pod sztandarem nie tylko niepodległości, ale również świętej wiary katolickiej. Późniejsze powstania stylizuje podobnie.

Za zbrodnię poczytuje się więc Katarzynie, że w 1767 r. kazała porwać z Warszawy i wywieźć do Kaługi biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka. Ale pięć lat później za pozwoleniem imperatorowej ksiądz Sołtyk powrócił do kraju i zmarł na ojczystej ziemi w 1788 r., a jego grobowiec na Wawelu to jeden z najbardziej imponujących przykładów sztuki sepulkralnej w Polsce.

Jednocześnie jako wzór patriotyzmu podsuwa się nam powstańców kościuszkowskich, którzy w 1794 r. powiesili – czyli zamordowali – biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego i biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, a o mały włos nie powiesili również biskupa chełmskiego Wojciecha Skarszewskiego. Tymczasem protektorat cesarzowej nie groził Kościołowi katolickiemu w Polsce niczym, biorąc pod uwagę, że Rosja była najmniej oświeceniowym z mocarstw ościennych i że to właśnie Katarzyna ocaliła przed zniszczeniem zakon jezuitów po tym, jak w 1773 r. papież Klemens XIV zarządził jego kasatę pod naciskiem władców Francji, Hiszpanii i Portugalii, którzy z kolei działali z inspiracji masonerii.

Prawda jest taka, że powinniśmy zasadniczo zrewidować całą naszą popularną historiografię (zarówno tę z okresu PRL, jak i starszą), lubującą się w pokazywaniu trzech dekad epoki stanisławowskiej jako walki kilku wcieleń „stronnictwa patriotycznego” ze „staroszlacheckim” obozem petersburskich jurgieltników.

Prawdziwym stronnictwem patriotycznym w tamtych czasach, dążącym do ocalenia Rzeczypospolitej od zagłady, byli ci, co reprezentowali ideę aliansu z Katarzyną II: Familia, partia hetmańska i wreszcie konfederacja targowicka, do której przystąpił też przecież król Stanisław.

10 września 1904 r. w Wilnie miało miejsce szeroko komentowane wydarzenie – uroczyste odsłonięcie na placu Katedralnym pomnika Katarzyny Wielkiej. W uroczystości wzięło udział kilkudziesięciu polskich konserwatystów, reprezentujących kręgi ugodowe z byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z tego powodu do ugodowców przylgnęło przezwisko „kataryniarzy”. A to właśnie oni mieli rację.

Rację mieli kataryniarze.

Adam Danek

1. Wissarion Bieliński, Dumania literackie, [w:] tenże, Pisma filozoficzne, przeł. Wiera Anisimow-Bieńkowska, Warszawa 1956, t. 1, s. 45-48 (podkreślenie w oryginale). Poemat „Telemachida” był rosyjską przeróbką francuskiej powieści „Przygody Telemacha” biskupa Françoisa Fénelona, napisaną przez poetę Wasilija Trediakowskiego. Katarzyna II rozkazywała swoim dworzanom czytać go za karę za drobniejsze przewinienia.

2. Adolf Bocheński, Między Niemcami a Rosją, Warszawa 1994, s. 26 (praca wydana pierwotnie w 1937 r.).

http://myslkonserwatywna.pl/

Komentarze 23 to “Felieton kataryniarski”

  1. franz said

    Historia Ukrainy w 1 minute:

  2. franz said

    Dokładnie, Targowica to był pierwszy Ruch Narodowy który chciał ratować Rzeczpospolitą.

  3. Marucha said

    Konfederacja Barska, Powstanie Kościuszkowskie, powstania Listopadowe, Styczniowe i Warszawskie.

    Wieczne pomniki polskiej głupoty politycznej.

  4. Plausi said

    Miłe złego początki

    @3, Marucha

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/usmiech-sw-jana-pawla/#Efrei

    jeśli dodamy do tego dywersję wewnętrzną jurgieltnicków i innych poprzedników dzisiejszych patriotów podbonego rzędu

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/hala-po/

    to nie unikniemy wniosku, że Rzeczpospolita schlachecka zbankrutowała i doprowadziła z całą premedytacją do likwidacji państwowości polskiej. Od wieku XVIII obserwuje się postępującą degnerację tzw. elity, która odcięła swe żywotne korzenie od narodu, patrz Heine

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/gadz/#Heine

    i nastąpił rozpad społeczeństwa polskiego na „panów” i „chamów”. Cytowane przez Maruchę to przejaw degeneracji umysłowej elity szlacheckiej, kótrą już dawno należało ubezwałsnowolnić.

  5. existō said

    > Katarzyna II nie chciała rozbiorów Polski. Przeciwnie, chciała utrzymać jej terytorialną integralność, ponieważ w odwiecznej rywalizacji mocarstw o panowanie nad przestrzenią dążyła do zamiany całej Rzeczypospolitej w rosyjski protektorat. Droga do ocalenia Rzeczypospolitej wiodła zatem przez współpracę z „Semiramidą Północy”.

    Rozumiem, że Austria i Prusy zgodziłby się – tak wspaniałomyślnie i bez wojny – na to, że cały obszar Polski należy do Rosji? Stalin, żeby to osiągnąć musiał poświecić życie milionów żołnierzy i obywateli.

  6. Wieloimienny said

    Co to da skoro głupole w „Ogniem i mieczem” usłyszeli, że Katarzyna walnie przyczyniła się do rozbiorów Rzeczpospolitej, a w szkołach uczą, że Targowica to zdrada!

  7. Wieloimienny said

    „Konfederacja Barska, Powstanie Kościuszkowskie, powstania Listopadowe, Styczniowe i Warszawskie.

    Wieczne pomniki polskiej głupoty politycznej”

    Dzisiaj w kościele czytano list Epejskopatu Polin a w nim wyżej wymienione zrywy nazwano katolicko patriotycznymi.

  8. Zerohero said

    @existō

    Polacy bardzo się postarali aby każdy z sąsiadów dostał sprawiedliwą część łupów. Powstanie KościószkowskieZamiast

  9. Rokitnik said

    POD „opieka ” Szwabskiej Carycy albo zostalibysmy zrusyfikowani albo utonelibysmy jako mniejszosc etniczna, wsrod ludow wschodnich ( tatarsko-chazarskich i mongolskich). O nalezeniu do Kosciola Rzymskiego TEZ nalezaloby zapomniec…. co, nie obylo by sie bez ofiar z naszej strony? Jednym slowem majac taka perspektywe ( propozycje ) tak czy siak bysmy jako POLANIE przepadli,…z kretesem !
    Bardziej sensowna Historycznie szansa pojawila sie dopiero za Cara Mikolaja albowiem w przeciwnosci do Carycy ON wcale nie chial z nas robic Ruskich lecz wlaczyc jako samodzielne Ksiestwo w organizm wschodni. Oczywiscie nasi (idioci -partyjoci ) nie chcieli nawet o tym na trzezwo pomyslec? No i historia zatoczyla wielowiekowe kolo. Dupe nasza czyli BYT Panstwowy i Ludzki ocalili nam Ruskie / co nie odbylo sie bez licznych ofiar, ale jednak…przetrwalismy / – by teraz powtarzac dawne B L E D Y pchajac sie pod noz syjonistow zachodnich, wypinajac solidnie tylki do LANIA odwetowego, ze strony Rosjan !!!
    ” Nie Sybir, nie knuty – lecz Narodu duch zatruty —- TO JEST bulow bul !!! ” (A.Mickiewicz)

  10. existō said

    @4 Przede wszystkim Polacy nie dotrzymali kroku sąsiadom kiedy ci wzmacniali władzę i państwo. A dlaczego? Bo strawił Polskę pasożyt, strawił ją od wewnątrz, doprowadził do załamania i upadku cały organizm państwowy. Powstała pustka, którą zgodnie WŁAŚNIE ABY ZACHOWAĆ RÓWNOWAGĘ wypełnili sąsiedzi. Rozpad Austro-Węgier oznaczał wybuch wojny.

    Teza że Austria i Prusy przyglądałby się biernie jak Rosja likwiduje bufor i przesuwa granice swoich wpływów i tysiące kilometrów na zachód jest nie do obrony. Tzn byłaby tylko w jednym przypadku: jeśli Katarzyna była de facto „zakamuflowaną opcją niemiecką”.

    Objęła władzę w wyniku zamachu stanu. https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_II_Wielka

    ——
    Prusy to było małe, gówniane państewko, a Austria też nie mogła mierzyć się z RosjĄ.
    Admin

  11. existō said

    Najkrótsza i – wg mnie arcy trafna – diagnoza przyczyn upadku Polski: https://youtu.be/bEWT3ZYpACs?t=1358

  12. Zerohero said

    existō

    …coś mi się wcisnęło (jest taki skrót na klawiaturze?) i poleciał nieskończony komentarz (a potem musiałem się zająć inymi sprawami). Jeszcze raz:

    Polacy bardzo się postarali aby każdy z sąsiadów dostał sprawiedliwą część łupów. Powstanie Kościuszkowskie zostało wszak precyzyjnie wymierzone w Rosję – aby nie pozwolić jej zwasalizować Polski. Zamiast być junior partnerem Rosji (ale dość liczącym się z racji proporcji) zostaliśmy rozczłonkowani na 3 mocarstwa. Na upadek jednego mocarstwa można łatwiej się doczekać niż trzech. Pierwsza Wojna była dla Polaków szczęśliwym trafem, ale równie dobrze mogli oni skończyć na tysiąclecia jak Kurdowie. Na co z resztą zasługują patrząc na ich zachowanie w 2018.

    …a Austria z Prusami miałyby ciężki orzech do zgryzienia walcząc z połaczonymi siłami Rosji i Polski i mając Francję za plecami.

    ——
    Nie inaczej.
    Admin

  13. existō said

    @10 > Prusy to było małe, gówniane państewko, a Austria też nie mogła mierzyć się z RosjĄ.

    Prusy były (i dalej są jako RFN) wyrazem politycznych ambicji MŻ, który przecież zdołał zainstalować na tronie Rosji Katarzynę Wielką właśnie.

    12> …a Austria z Prusami miałyby ciężki orzech do zgryzienia walcząc z połaczonymi siłami Rosji i Polski i mając Francję za plecami.

    Dostałby wsparcie od Anglii. Poza tym na wojny potrzeba KREDYTU.

    Polityczny i militarny wymiar tego czy innego powstania warto zawsze dyskutować, ale to były już objawy choroby, której przyczyny tkwiły (i tkwią) głębiej.

  14. piwowar said

    Gdzie leży prawda, zwłaszcza historyczna? Jedni powiadają tak, inni zupełnie inaczej. Specjaliści demagogii dwoją się i troją, a jedno jest pewne. Populacja Polaków i innych mówiących i myślących po polsku jest dziesiątkowana od dwustu lat. Na Syberii znajdujemy wiele polskich grobów, kto wie czy nie miliony. Z drugiej strony, w większości sytuacji doznawaliśmy i doznajemy wiele serdeczności od Russkich, także na zesłaniu. Nawet teraz, gdy zażarta nienawiść do Rosji i Rosjan staje się oficjalną religią państwową w Polsce. A także współczesne rosyjskie władze okazują się niewytłumaczalnie powściągliwe w odwzajemnianiu naszej do nich relacji, czego nie potrafią ukryć czy zafałszować środki masowego rynsztoka.

    Wygląda na to, że świat nas, Polaków (przepraszam za uzurpowanie sobie miana Polaka, skoro to tylko kwestia genów, ale to jedynie simplifikacja z mojej skromnej strony), skazał nie tylko na nieistnienie, ale na nigdynieistnienie. Albowiem z drugiej strony także ulegaliśmy eksterminacji, ze szczególnym nasileniem z początkiem wieku 19. Czy to przypadek, że okres ten pokrywa się z konresem wiedeńskim, na któym właściwiie nic konkretnego nie ustalono, bawiąc się i pijąc (kongres tańczony). Nic konkretnego, oprócz, że cokolwiek dobre, ma nie pochodzić z Polski.

    Dziś mamy do czynienia z eksterminacją na pełną skalę i pod wszystkimi względami, choć Rosja i Rosjanie nie przykładają do tego ręki, zdając sobie sprawę, że ich naród stoi na następnym miejscu w kolejce. Jak się przejawia wyniszczanie wszystkiego co polskie, to temat na oddzielny rozdział, a pan Roman nadmienia o tym w prawie każdym komentarzu. Dodam jeszcze prąd zmierzający do demonizacji polskości, uświęcania antypolonizmu, a nawet ludobójstwa na Polakach, vide projekt związany z Szeptyckim. Jak nadmieniałem wiele lat temu na Ciemnogrodzie, miały nadejść czasy, w których być Polakiem będzie uznane za grzech śmiertelny. I te czasy nadeszły. Biskup Polak (nomen omen – takie nazwisko) potępić raczył patriotyzm, nazywając go dwuznacznie nacjonalizmem.

    Znaczy się, prawda historyczna może istnieje, ale wara nam od jej poznania. Nam, pariasom świata, w opinii tegoż.

    Pozdrawiam Gremium.

    Katarzynę Niemkę? Polkę ze Szczecina?) ponoć uśmiercił polski inżynier budując dla niej sracz z automatycznie odpalanym ostrzem w desce klozetowej. O tej metodzie nadmienia Łysiak, o polskim inżynierze – nie pamiętam kto.

    Wszystko ponoć.

    „Myślę, więc ma mnie nie być…”

    Pozdrawiam Gremium przy niedzieli.

    P.S. Powyższe rozważania nie wiążą się z dziedziną mojej ekspertyzy, więc proszę ich nie uznawać za niepodważalną rację.

  15. Joannus said

    ”Prawdziwym stronnictwem patriotycznym w tamtych czasach, dążącym do ocalenia Rzeczypospolitej od zagłady, byli ci, co reprezentowali ideę aliansu z Katarzyną II: Familia, partia hetmańska i wreszcie konfederacja targowicka, do której przystąpił też przecież król Stanisław.”

    Słusznie.

    Król Stanisław niestety wcześniej przyłączył się do dzieła ”stronnictwa patriotycznego” – prowokacyjnej konstytucji majowej,odmowy pomocy w wojnie krymskiej, i co najważniejsze, przyjęcia podstępnej oferty ”opieki” gwarantowanej ze strony Prus”, której orędownikami były Angole i nie tylko, a będącej strategią masońską do uskutecznienia rozbiorów. Tym samym opcja, o której mówi autor, czyli protektoratu Rosji dla całego obszaru Rzeczypospolitej Obojgu Narodów zmalała do zera. Po tym sprawy zaszły zbyt daleko, aby ta opcja mogła się urzeczywistnić.

    Król przystąpił do konfederacji targowickiej kiedy już innego wyjścia nie było.
    Dzieło konfederacji skutecznie pogrzebał ”brat”, honorowy obywatel jakobińskiej Francji – Kościuszko.
    Malowany potomnym na bohatera rannego w bitwie maciejowickiej, faktycznie ranionego lekko w czasie prowadzenia bez przyodziewku do dowództwa rosyjskiego, po wyciągnięciu z ukrycia w krzakach.

  16. Antares said

    I tylko pomyśleć, że nie byłoby żadnej Katarzyny Wielkiej, ani żadnego króla pruskiego, ani żadnej groźby rozbiorów, gdyby tylko udała się Unia I RP i Księstwa Moskiewskiego z czasów panowania Zygmunta Wazy. Mocarstwo globalne, z urzędowym językiem polskim (należy pamiętać że na Kremlu jak wśród ówczesnej elity Rosyjskiej, znajomość języka polskiego była wyrazem dobrego gustu) obejmujące swym zasięgiem ziemię od Odry aż po Alaskę – albo i więcej, z którym przyszłe imperium brytyjskie nie mogłoby się równać. No niestety, zawiniła upora zarówno jednych jak i drugich. Ech , a mogłoby być tak pięknie już o wiele wcześniej.

  17. Zerohero said

    @Existō

    „Dostałby wsparcie od Anglii. Poza tym na wojny potrzeba KREDYTU.”

    Bardzo możliwe. Wchodzimy w gdybanie co by było gdyby, ale ja tylko zaznaczę, że Polacy jako naród walnie przyczynili się do poszerzenia ziem na których kredyt MŻ jest najwyższym prawem. Wszak carat był ostatnią monarchią oporną/wrogą wobec MŻ, a polscy „wolnościowcy” najzajadlej walczyli z kim? Z caratem. Z kolei za żydokomuny to siedzieli jak trusie (teraz co drugi w rodzinie ma żołnierza wyklętego), ale jak MŻ tracił panowanie nad ZSRR, to gdzie była największa opozycja „antykomunistyczna”? W Polsce. Teraz oczywiście ci „wolnościowi” Polacy okazują się największymi entuzjastami wcielenia do Unii Europejskiej i wprowadzenia wojsk amerykańskich.
    Ci sami co tak sobie cenili wolność i niezależność.
    Koszerne zombi a nie naród.

    Poza tym Potop Szwedzki to spadek populacji o 40% i straty materialne bijące te z I i II Wojny. Wtedy już było bardzo źle. Należy cofnąć się w czasy przed Potopem i zastanowić jak do tego dopuszczono.
    Ja kiedyś znalazłem cytat z wiarygodnego źródła (Andrzej Szcześniak) przedstawiający tekst brytyjskiego ambasadora z Polski w XVII wieku. (o ile pamiętam). Ambasador w liście do brytyjskiej centrali chwalił polski liberalizm gospodarczy, polską otwartość i ogólnie – polskie bezmózgowie. Niestety ** syn który prowadził stronę, po prostu pewnego dnia wszystko pokasował nie dając czasu na zapisanie sobie materiałów. nawiasem – ja miałem podejrzenia wobec tego typa, ale uznałem je za paranoiczne. Jednak ta paranoja była dobrym doradcą…

  18. existō said

    @17 Zerohero Rosja (po walce ale jednak) rozpadła się jak domek z kart, a Cara nie bronił w pewnym momencie nikt z jego krewnymi z Londynu włącznie (a w brew propagandzie bolszewia nie byłą liczebna, dopiero dalszy rozpad państwa zagonił w jej szeregi nawet jej wcześniejszych przeciwników). Erozja zaczęła się wraz z „uzachodawianiem” i modernizacją państwa w brew pochodzącym ze stepu mechanizmom, które to państwo stworzyły i utrzymywały. To był – wg mnie – moment kluczowy, proces zapoczątkował raskoł ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Staroobrz%C4%99dowcy ), a potem rządy Piotra I Wielkiego.

    Zmiana reguł gry (o których mówi prelegentka z filmu w kom. 11), czyli upadek systemu agrarnego i wkroczenie w erę uprzemysłowioną były decydujące. Celem stały się surowce i kontrola szlaków transportu, a na ten wyścig potrzebny był kredyt. Kredyt którym dysponował MŻ.MŻ dysponował też informacją. MŻ – jestem przekonany że jako pierwszy – stworzył siec obiegu informacji o zasięgu globalnym, który łączył konkretny wspólny interes,który miał swoje lokalne składowe.

    I to jest punkt wyjścia do całej współczesności włącznie z czasami w których żyjemy.

    Gdybaniem jest wszystko z artykułem który komentujemy włącznie. Ja twierdze, że przesunięcie wpływów Rosji na zachodnie kresy Polski i powstanie osi Moskwa – Paryż (zakładając, ze Katarzyna było autentycznym i lojalnym władać Rosji mającym na celu tylko jej interes), oznaczałoby powstanie osi (nazywając umownie) Londyn-Berlin-Wiedeń i byłoby początkiem globalnego konfliktu jako rozpalił się na dobre w 1918.

    Co do roli Polski i Polaków. Czego oczekiwać od ludzi prowadzonych przez konfidentów?

  19. Miet said

    Re. 14. Piwowarze , trudne rzeczy piszesz ale dobrze, że piszesz.

  20. Marucha said

    Re 18:
    Rosja (po walce ale jednak) rozpadła się jak domek z kart,

    Na jakie państwa się rozpadła? Czy też czegoś nie rozumiem?

  21. existō said

    To nie rozpadła a upadła. Chociaż jeśli tzw republiki traktować jako państwa to rozpadła. To jest szczegół dla całej wypowiedzi bez znaczenia.

  22. karlik said

    „POD „opieka ” Szwabskiej Carycy albo zostalibyśmy zrusyfikowani albo utonęlibyśmy jako mniejszość etniczna, wśród lodów wschodnich ( tatarsko-chazarskich i mongolskich).”
    „Prusy to było małe, gówniane państewko,”

    Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że po rozbiorach Polska pozostawała prawie całkowicie pod wpływem Niemiec, czy Prus jak ktoś woli oraz Austrii…
    Czyli nie uleglibyśmy rusyfikacji, a germanizacji…..

    Prusy były istotnie małym państewkiem i podległym królowi polskiemu czyli były częścią Rzeczypospolitej, dopiero po połączeniu z Brandenburgią stworzyli zagrożenie i wtedy pora pierwszy ostał się król w Prusach (zresztą tytułu tego nie mógł używać na terenie cesarstwa i koronacja też musiała się odbyć poza granicami cesarstwa (w Kaliningradzie) – czyli taki nielegalny król z punktu widzenia prawa) ….Pierwszy król Prus to dopiero 1772 rok..

  23. […] https://marucha.wordpress.com/2018/11/04/felieton-kataryniarski/#comments […]

Sorry, the comment form is closed at this time.