Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zapomniany bohater

Posted by Marucha w dniu 2018-11-08 (czwartek)

SYLWETKI TARNOWIAN – Marian Wodziński

Z mordem w Katyniu nasz region wiąże osoba pochodzącego z Tarnowa dr. Mariana Wodzińskiego, który w roku 1943 kierował Komisją Techniczną PCK podczas ekshumacji zwłok, dokonywanej Katyniu z niemieckiej inicjatywy.

Marian Wodziński urodził się w 8 maja 1911 roku w Tarnowie jako syn Władysława i Rozalii (z domu Rusinek). W roku 1929 ukończył I Gimnazjum im. Brodzińskiego w Tarnowie. Potem studiował medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po skończeniu studiów w roku 1936 rozpoczął pracę w Zakładzie Anatomii Patologicznej UJ jako asystent prof. Stanisława Ciechanowskiego. W 1937 roku uzyskał doktorat. Później pracował w Zakładzie Medycyny Sądowej u prof. Jana Olbrychta.

Pod koniec 1939 miał zamiar się habilitować, niestety wojna uniemożliwiła realizację tych planów. W 1939 roku został zaprzysiężony jako biegły sądowy Apelacji Krakowskiej i funkcję tę pełnił do grudnia 1944 roku. W czasie wojny należał do ZWZ (od marca 1940) a potem do Armii Krajowej. Aresztowanie przez Niemców prof. Ciechanowskiego w dniu 6 listopada 1939 w ramach Sonderaction Krakau i prof. Olbrychta w maju 1942 roku sprawiło, że w roku 1943 kiedy ujawniono zbrodnię katyńską, w Krakowie było tylko dwóch specjalistów w zakresie patomorfologii o tak dużym doświadczeniu. Jednym był dr Tadeusz Pragłowski, drugim dr Marian Wodziński. Obaj wkrótce mieli dotrzeć do Katynia i obaj mieli stać się później z tego powodu obiektem prześladowań.

Jako pierwszy do Katynia dotarł 14 kwietnia 1943 roku dr Pragłowski, była to jednak wizyta bardzo krótka. Po powrocie, w rozmowie z dr. Wodzińskim Pragłowski potwierdził, że w Katyniu zamordowani zostali na pewno polscy oficerowie. Dzień 27 kwietnia 1943 r. był dniem, który zmienił całkowicie życie Mariana Wodzińskiego.

Wtedy to dr Wodziński wezwany został do kierownika krakowskiego oddziału PCK – dr. Adama Szebesty, który przedstawił mu propozycję wyjazdu do Katynia w charakterze biegłego. Ponieważ ówczesny niemiecki przełożony dr. Wodzińskiego – dr. Werner Beck pozostawił go do dyspozycji PCK, a dowództwo Armii Krajowej zezwoliło mu na wyjazd, podróż doszła do skutku. W ten sposób dr Wodziński już 28 kwietnia 1943 r. wraz z delegacją Zarządu Głównego PCK z Warszawy i bratem zamordowanego w Katyniu gen. Mieczysława Smorawińskiego znalazł się w samolocie lecącym z Warszawy do Smoleńska (los chciał, aby 67 lat później w prezydenckim TU – 154 znalazła się wnuczka tego samego generała – Ewa Bąkowska).

W dniu 29 kwietnia 1943 dr Wodziński po raz pierwszy dotarł do Katynia i pracował tam do 3 czerwca 1943 r. jako biegły sądowy, kierujący pracami Komisji Technicznej PCK. Z wykonanej na miejscu pracy doktor sporządził raport. Swoje wrażenia po pierwszym zetknięciu z miejscem zbrodni opisał w sposób następujący:

Widok tak wielkiej masy zwłok w mundurach polskich wywołał we wszystkich przybyłych po raz pierwszy na groby katyńskie duży wstrząs nerwowy. Ja osobiście początkowo nie byłem w stanie podjąć się żadnej pracy.

Po początkowym szoku dr Wodziński rozpoczął jednak pracę przy ekshumacjach i badaniu zwłok. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że od 30 kwietnia 1943 r. równocześnie pracowała w Katyniu powołana przez Niemców 12-to osobowa Europejska Komisja Ekspertów Sądowych, złożona z profesorów medycyny sądowej z różnych krajów europejskich, w tym z Węgier, Szwajcarii, Rumunii, Finlandii, Słowacji, Belgii, Bułgarii, Czech, Holandii, Danii, Chorwacji i Włoch.

Z członkami tej komisji dr Wodziński rozmawiał a najbliższy kontakt nawiązał z lekarzem słowackim – prof. Subikiem i węgierskim prof. Orsosem. Niezależnie od komisji międzynarodowej i polskiej komisji PCK, w Katyniu pracował w tym czasie jeszcze niemiecki medyk sądowy prof. Gerhard Buhtz. Również z nim dr Wodziński pozostawał w kontakcie i – co ważne – miał okazję przekonać się o rzetelności wykonywanych przez niego badań.

Choć ze strony Niemców zasadniczo nie było nacisków odnośnie konkretnych ustaleń medycznych, to jednak dr Wodziński pozostawał pod ich presją odnośnie ustaleń dotyczących ilości odnalezionych ciał i jednoznacznego wskazania sprawców. Presji tej dr Wodziński się oparł i nie udzielał on żadnych wywiadów ani nie podpisywał żadnych dokumentów zawyżających liczbę odnalezionych ciał (niemiecki wojskowy por. Slowenczyk chciał aby mimo odnalezienia tylko nieco ponad 4 tys. ciał w końcowym raporcie podać, że było ich 12 tys.) lub wskazujących, że sprawcami są Rosjanie. Jako biegły sądowy uważał, że ustalenie sprawców nie należy do niego ale do sądu, który sprawę mordu będzie kiedyś rozpatrywał.

Udział w pracach komisji PCK wpłynął na dalsze losy Mariana Wodzińskiego i ściągnął na niego wielkie niebezpieczeństwo. We wrześniu 1943 Armia Czerwona odbiła z rąk niemieckich Smoleńsk i jego okolice, wkraczając na teren Katynia. Już w październiku 1943 Rosjanie powołali własną komisję pod przewodnictwem prof. Nikołaja Burdenki, której sama nazwa wskazywała już, że nie może ona ustalić nic innego jak tylko to, że winę za zbrodnię ponoszą Niemcy.

Polowanie na dr Wodzińskiego zaczęło się już w październiku 1943 roku albowiem w tym czasie wyrok śmierci wydała na niego PPR. W tym samym czasie Wodzińskiego poszukiwało gestapo, jednak ten się ukrywał. W styczniu 1944 Komisja prof. Burdenki przyjęła, że zbrodni katyńskiej dokonali Niemcy na jesieni 1941 roku. W wyniku przyjętej przez władze radzieckie polityki ukrywania sprawców zbrodni, wszyscy ci, którzy brali udział w pracach komisji powołanych przez Niemców, stali się teraz obiektem zainteresowania radzieckich organów bezpieczeństwa.

Dalsze sukcesy Armii Czerwonej na froncie wschodnim i zajęcie przez nią Krakowa w styczniu 1945 było zapowiedzią coraz poważniejszych kłopotów doktora Wodzińskiego. W marcu 1945 roku Wodziński został aresztowany przez NKWD i był przesłuchiwany wraz z dr. chemii Janem Roblem (w filmie „Katyń” Andrzeja Wajdy wzorowano na nim postać prof. chemii odgrywaną przez Krzysztofa Globisza). Nietrudno się domyślić, że celem przesłuchań było nakłonienie doktora do zmiany stanowiska i potwierdzenia słuszności opinii, wydanej przez komisję radziecką.

Po interwencji rektora UJ prof. Tadeusza Lehra – Sławińskiego i dziekana prof. J. Sypniewskiego u Ministra Oświaty i Bolesława Bieruta z marca 1945 roku dr Wodziński został co prawda wypuszczony ale gdy zaczął się ukrywać, w lipcu 1945 roku w „Dzienniku Polskim” opublikowano za nim list gończy. List ten wydany został przez Prokuraturę Specjalnego Sądu Karnego na podstawie dekretu PKWN z 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko- hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego.

Na jesieni 1945 roku dr Wodziński widziany był jeszcze w Tarnowie. W grudniu 1945 roku mimo poszukiwań udało mu się uciec z Polski i przedostać do Anglii, najprawdopodobniej przez Rumunię (Bukareszt), Turcję i Włochy (Rzym). O tym, że niebezpieczeństwo grożące dr Wodzińskiemu było poważne świadczy wiele faktów.

Oto kilka z nich.

Badający zbrodnię katyńską w 1943 roku prof. Markov z Bułgarii czy prof. Hajek z Czech pod groźbą śmierci zostali zmuszeni do wycofania się ze swych ustaleń. Rosyjscy świadkowie zdarzeń z okolic Katynia tuż po wojnie zaczęli ginąć w niejasnych okolicznościach (np. w 1947 roku „popełnił samobójstwo przez powieszenie” bardzo istotny świadek Iwan Kriwoziercew).

Prowadzący w Polsce postępowanie karne przeciw dr. Wodzińskiemu, Ferdynandowi Goetelowi, Janowi Skińskiemu i innym rzekomym „zdrajcom Narodu” przedwojenny podprokurator Sądu Okręgowego Roman Martini zginął w marcu 1946 roku w Krakowie w mieszkaniu przy ul. Krupniczej 10 zabity przez 16- to letnią dziewczynę i jej narzeczonego (istnieje teoria, że śmierć ta mogła być spowodowana prowadzeniem śledztwa w niewłaściwym kierunku).

Z kolei badający zbrodnię katyńską w 1943 roku prof. Orsos z Węgier i prof. Miloslavic z Chorwacji zmuszeni byli do ucieczki ze swych krajów. W ich ślady poszedł też dr Wodziński. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii dr Wodziński opublikował w 1947 raport dotyczący swych prac w Katyniu. Raport ten stanowi do dnia dzisiejszego jeden z najistotniejszych dowodów zbrodni katyńskiej.

O pracach dr Wodzińskiego i ich efektach informowana też była Komisja Kongresu USA, tzw. Komisja Maddena, badająca w latach 1951 – 1952 sprawę Katynia. Nagłe zainteresowanie Amerykanów sprawą mordów dokonanych na jeńcach, o których wiedzieli oni już przecież w roku 1943, wiąże się ze zmianą sojuszy po upadku Hitlera i wybuchem w roku 1950 wojny w Korei, w której wzięły udział z jednej strony wojska Korei Południowej i ONZ (głównie USA), z drugiej zaś wojska Korei Północnej i Chin wspierane przez ZSRR.

Początkowy zapał wykazywany przez Amerykanów, który rozbudził wśród polskich emigrantów nadzieję na nagłośnienie sprawy Katynia i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców tej zbrodni, szybko został zgaszony albowiem po zakończeniu wojny w Korei w roku 1953 sprawa Katynia ponownie przestała być dla USA istotna. W tej sytuacji mimo ustalenia przez Komisję, iż za zabójstwem polskich oficerów stoi NKWD, żadnych dalszych konsekwencji na forum międzynarodowym wobec ZSRR nie wyciągano.

To, że kraje zachodnie przestały się interesować sprawą Katynia nie oznaczało jednak, iż świadkowie z Katynia przestali być obiektem zainteresowania komunistycznych służb bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Z tego względu powojenna część życiorysu Wodzińskiego okazała się na tyle niezwykła, że stała się kanwą artykułu Stanisława Jankowskiego pod tytułem „W 100% Zła”, opublikowanego w miesięczniku Focus Historia Nr 4/2010.

W artykule tym autor – konsultant historyczny przy produkcji filmu Katyń Andrzeja Wajdy – opisuje fakty ustalone na podstawie analizy akt III Wydziału Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, w szczególności zaś fakt zbierania materiałów dotyczących Mariana Wodzińskiego i dostarczania ich organom bezpieki przez tajnego współpracownika o pseudonimie „Sto”. Współpracownikiem tym okazał się być mieszkający w Tarnowie brat Mariana – Stanisław Wodziński, urodzony w 1907 roku, z zawodu nauczyciel, w latach II wojny światowej żołnierz AK o pseudonimie „Zadora”.

W dniu 25 lutego 1949 r. podpisał on oświadczenie o podjęciu współpracy z organami bezpieki i zobowiązywał się do zbierania materiałów obciążających rozmaite osoby. Wśród osób, na które miał donosić znalazła się matka Rozalia Wodzińska i brat Marian Wodziński. Brat, którego interwencja dokonana w czasie wojny u niemieckiego szefa Instytutu Medycyny Sądowej dr. Wernera Becka, spowodowała uwolnienie Stanisława Wodzińskiego aresztowanego przez tarnowskie gestapo.

Dlaczego żołnierz AK, były powiatowy delegat Rządu RP na uchodźstwie w Tarnowie, przedwojenny nauczyciel i działacz SL zdecydował się po wojnie donosić na członków swojej najbliższej rodziny, którym sam zawdzięczał życie? Grunt pod współpracę przygotowała bezpieka. W roku 1949 Stanisław Wodziński pełnił funkcję Dyrektora Centrali Przetwórstwa Zwierzęcego w Krakowie. Został przyłapany na nieprawidłowościach i postawiono mu wybór: wieloletnie więzienie albo współpraca z Urzędem Bezpieczeństwa. Zdecydował się … donosić.

Oprócz donosów na członków swej rodziny Stanisław Wodziński informował UB o kilkunastu innych osobach pozostających w kręgu ich zainteresowania, w tym o dawnych emisariuszach rządu londyńskiego, których w czasie wojny w Tarnowie ukrywał. Byli to dr Józef Retinger – były doradca gen. Sikorskiego i Tadeusz Chciuk – londyński kierownik kurierów, ostatni prezes PSL na uchodźstwie, w tym czasie mieszkający w Paryżu.

Na uwagę tarnowskiego czytelnika zasługuje fakt, że obaj wymienieni emisariusze rządu londyńskiego ewakuowani byli w czasie wojny z kraju przy okazji wywożenia do Anglii części niemieckiej rakiety balistycznej V-2, w ramach operacji III Most, przeprowadzonej w nocy z 25 na 26 lipca 1944 r. w Jadownikach Mokrych koło Tarnowa.

Jak groźnym agentem był Stanisław Wodziński świadczy najlepiej fakt, że na podstawie przekazanych przez niego informacji skazano na śmierć (zamienioną później na dożywocie a następnie na wieloletnie więzienie) jego kolegę szkolnego Władysława Kowala ps. „Rola” adiutanta dowódcy Batalionu 16 PP AK „Barbara” Eugeniusza Borowskiego ps. „Leliwa” i powojennego działacza WiN. Władysław Kowal przebywał w więzieniach w Krakowie, Rawiczu i Wronkach. W tym ostatnim wiezieniu dostał zawału serca i między innymi z powodu ciężkiej choroby został w końcu wypuszczony. Wyjście na wolność Władysława Kowala, który wrócił do Tarnowa i nie zapomniał za czyją sprawą został uwięziony, spowodowało częściowe zdekonspirowanie TW „Sto” i ograniczenie przez UB jego roli do poziomu jedynie „kontaktu obywatelskiego”.

Tymczasem Marian Wodziński osiadł na stałe w Anglii, gdzie ożenił się z lekarką polskiego pochodzenia – Janiną Wójcik. Mieszkał w Liverpoolu i pracował w jednym z tamtejszych szpitali. Prowadził też prywatną praktykę lekarską. W Anglii przyszła na świat dwójka jego dzieci córka Hania i syn Marek.

Mimo inspirowanych przez UB prób ściągnięcia brata do Polski przez Stanisława Wodzińskiego, Marian nigdy nie wrócił do kraju. Prowadził jednak z matką korespondencję. O wszelkich listach i próbach kontaktu matki i syna informował UB na bieżąco Stanisław Wodziński. Matka po każdym kontakcie z synem wzywana była na UB i musiała tam przebywać po kilka godzin.

Marian Wodziński zmarł 21 lipca 1986 roku w swym domu w Anglii.

Za pomoc w zbieraniu Informacji dziękuję pani Ewie Stańczyk.
Grzegorz Szczerba (dziennik Polski) 

[Artykuł z roku 2010]
http://tarnowskikurierkulturalny.blox.pl

Komentarze 3 to “Zapomniany bohater”

  1. VAV said

  2. karlik said

    Czas by wreszcie zakończyć śledztwo katyńskie i ogłosić prawdę i wydać odpowiedni wyrok sądu…
    Bo na razie to my wszyscy wszystko wiemy, ale śledztwo trwa , a do czasu jego ukończenie nie ma winnych…

    Na razie mamy : „Śledztwo o sygn. S 38.2004.Zk w sprawie określanej symbolicznym mianem Zbrodni Katyńskiej”

    .http://ipn.gov.pl/pl/sledztwa/zbrodnia-katynska/24212,Zbrodnia-Katynska.html

  3. Sebastian said

    „Oprócz donosów na członków swej rodziny Stanisław Wodziński informował UB o kilkunastu innych osobach pozostających w kręgu ich zainteresowania, w tym o dawnych emisariuszach rządu londyńskiego, których w czasie wojny w Tarnowie ukrywał. Byli to dr Józef Retinger – były doradca gen. Sikorskiego”

    I znowu ten Retinger, przypadek ?

    skoro dla amerykanów Werner Beck był wiarygodnym świadkiem, to dlaczego mamy wątpić w uczciwość naszych odwiecznych sojuszników ?

    a może, hipotetycznie było jak w Brześciu, wspólnie….

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s