Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Film „Niepodległość” – dotknięcie i historii i… propaganda

Posted by Marucha w dniu 2018-11-15 (Czwartek)

Film „Niepodległość” emitowany 12 listopada w telewizji Polsat i TVP 1 – przykuł uwagę kilku milionów ludzi. 1,5 godziny pokolorowanych, w dużej mierze nieznanych do tej pory kronik filmowych i ujęć – robi naprawdę duże wrażenie.

Nie wypowiadam się na temat techniki kolorowania zdjęć, bo się na tym znam średnio, choć odnotowuję glosy krytyczne.

Myślę wszakże, że dla przeciętnego widza jest to niedostrzegalne – on będzie chłonął historię ożywioną cyfrowo i w kolorze. I to jest niepodważalne – trzy lata pracy twórców filmu jak najbardziej zasługują na uznanie, nawet jeśli coś mogło być lepiej zrobione.

Dla historyka najważniejsze są te fragmenty filmu, które pokazują do tej pory nieznane materiały filmowe, a jest tego sporo. Przede wszystkim sekwencje z przyjazdu do Polski Armii Polskiej gen. Józefa Hallera, przywitanie w Wielkopolsce (Leszno, gdzie widać na peronie młodego ppłk. Władysława Andersa), entuzjazm tłumów, powitanie w Warszawie.

Na drugim miejscu wymieniłbym fragmenty, gdzie pokazuje się „żywy” Roman Dmowski – rozmowy z żołnierzami Armii Polskiej we Francji (1918), zdjęcia wykonane tuż przed konferencją w Paryżu, wreszcie powitanie Ignacego Paderewskiego przyjeżdżającego do Paryża w kwietniu 1919 roku (ujęcia na peronie dworca Gare de l`Est). Pokazany jest także fragment wielkiego marszu Narodowej Demokracji w Warszawie w dniu 17 listopada 1918 roku. Sporo jest także fragmentów z Ignacym Janem Paderewskim.

W filmie dominuje jednak Józef Piłsudski, zdjęć z jego udziałem jest mnóstwo – w tym do tej pory nieznane, takie jak przejazd do Sejmu 10 lutego 1919 roku, uroczystości 3 maja 1919 w okolicach Cytadeli, zwiedzanie X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, czy zdjęcia z frontu wojny 1920 roku.

Piłsudski jest także dla twórców filmu postacią centralną, czego oczywiście należało się spodziewać. Są jednak pewne granice, których przekraczać nie wolno – albowiem nie można historii naciągać, przemilczać niewygodne kwestie lub interpretować je bałamutnie. A tak niestety jest.

Komentarz autorstwa prof. Grzegorza Nowika budzi zastrzeżenia a w niektórych przypadkach zdumienie. Choć z drugiej strony, ten znany z bezkrytycznego stosunku do postaci Józefa Piłsudskiego historyk – niejako „gwarantował”, że tak będzie. Owszem, dla większości widzów te propagandowe zabiegi będą niewidoczne, bo z jednej strony wpisują się w dominującą narrację na temat tego fragmentu naszej historii, a po drugie nie będą oni w stanie wychwycić niuansów, które odczytać mogą tylko historycy znający dobrze fakty.

Biorąc pod uwagę to, że ten film będzie pewnie wykorzystany w pracy edukacyjnej, a może nawet trafi jako obowiązkowy do szkół – powierzenie prof. Grzegorzowi Nowikowi zadania napisania komentarza do filmu uznać należy za niefortunne. Myślę, że o wiele lepiej pracę te wykonałby inny konsultant filmu – prof. Wojciech Roszkowski lub np. dr hab. Paweł Skibiński, autor monumentalnej i bardzo obiektywnej książki „Polska 1918”. A teraz ad rem, najpierw ewidentne pomyłki:

– Premiera Francji Georgesa Clemenceau w filmie określa się jako „prezydenta Francji”, choć wiadomo, że był nim Raymond Poincare.
– Kraków nazwany jest „pierwszą stolicą Polski”, choć wiadomo, że było nią Gniezno.
– Komitet Narodowy Polski w Paryżu nazwany jest „Polskim Komitetem Narodowym”.

Ale o wiele gorsze są historyczne przekłamania i manipulacje, dotyczą one prawie wszystkie oceny polityki Józefa Piłsudskiego:

– Mówiąc o roku 1914 autor komentator używa sformułowania, że „Józef Piłsudski zawarł sojusz z Austriakami”. Noc cóż, można mówić o układzie, i to głównie z wywiadem czy dowództwem wojskowym, ale „sojusz”? Sojusze zwierane są między państwami, a w tym przypadku tak nie było.

– Mówiąc o listopadzie 1918 roku autor używa takiego sformułowania: „Józef Piłsudski konsoliduje scenę polityczną”. To nieprawda – on skonsolidował w tym czasie wyłącznie lewicę (PPS, PSL „Wyzwolenie”), trzymając na dystans całą prawą stronę sceny politycznej, co wywołało gwałtowne protesty.

– Jeszcze bardziej bałamutnie omówiona jest sprawa słynnej depeszy notyfikującej powstanie państwa polskiego, sygnowanej 16 listopada 1918 przez Piłsudskiego i nadanej z Cytadeli. W komentarzu powiedziane jest, że „akcja się udała”, bo depeszę odnotowała jakaś radiostacja w Szwecji a jej treść drukowały gazety zagraniczne. Tymczasem na depeszę odpowiedziały oficjalnie tylko Niemcy, natomiast państwa Ententy (Francja, Anglia i USA) nie. Francuzi oddali depeszę Romanowi Dmowskiemu.

Rząd Jędrzeja Moraczewskiego znalazł się w izolacji, nie był uznawany przez nikogo poza Niemcami. Niosło to ze sobą wielkie niebezpieczeństwo dla Polski, która mogła być uznana za państwo sprzymierzone z przegranymi państwami centralnymi (tak jak Bułgaria). Ale o tym ani słowa, tymczasem sprawa ta uzmysłowiła Piłsudskiemu, że bez porozumienia z Dmowskim i Komitetem Narodowym Polskim nie da się ustabilizować sytuacji w Polsce i wokół Polski. Taka była geneza kompromisu między Piłsudskim a Dmowskim, tymczasem o tym nie mówi się nic.

– Kiedy na ekranie widzimy wielki pochód narodowy w Warszawie (17 listopada 1918) – w komentarzu nie mówi ani kto, ani po co ten pochód zorganizował. Jest tylko pokrętne stwierdzenie, że Piłsudski musiał wyciszać skrajne postawy i zachowania.

– Mówiąc o pierwszych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1919 roku – ani słowem nie powiedziano, kto je wygrał! Autorowi komentarza trudno było pogodzić się z tym, że w Królestwie lista Narodowej Demokracji zdobyła 53 a w Wielkopolsce 97 proc. głosów. Nagle okazało się, że PPS, na której opierał się Piłsudski – ma poparcie marginalne.

– Komentując wyprawę wileńską Piłsudskiego i zdobycie Wilna (kwiecień 1919) – autor komentarza omawia odezwę Naczelnika Państwa „Do mieszkańców b. Wlk. Księstwa Litewskiego”, przekonując, że została ona „entuzjastycznie przyjęta przez Polaków”. Jest to całkowita nieprawda! Została przyjęta, zarówno przez Polaków mieszkających w Wilnie, jak w głębi kraju ze zdumieniem. Powszechne nastroje były takie – Wilno i Wileńszczyznę należy przyłączyć do Polski, a nie snuć jakieś fantasmagorie na temat jakiegoś Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nikt tego nie rozumiał i prawie nikt (poza obozem piłsudczykowskim) nie akceptował.

– Osobna sporawa to omawianie polityki wschodniej Piłsudskiego, która – jak wiadomo – o mało nie doprowadziła do utraty świeżo odzyskanej niepodległości. Tymczasem w filmie przekonuje się nas, że „Piłsudski szukał wszelkich sposobów na stabilizowanie sytuacji na wschodzie”. Jak wiadomo, było dokładnie odwrotnie.

– Zdumiewająco brzmi „informacja”, że decydując się na wyprawę kijowską – Piłsudski chciał „uprzedzić rosyjskie uderzenie na Kijów”. Kijów był cały czas w rękach bolszewików (po wyparciu jesienią 1919 roku armii Denikina), więc o jakim „rosyjskim uderzeniu na Kijów” mówimy? No chyba nie chodzi o armię Piotra Wrangla stacjonującą na Krymie? Tak, to była armia rosyjska, ale autor komentarza ma na myśli oczywiście armię bolszewicką określając ją jako „rosyjską”. Ale ważniejsze jest coś innego – motywem przewodnim operacji kijowskiej był program federacyjny Józefa Piłsudskiego – i próba budowy „niezależnej” Ukrainy. Cel wojny był więc ideologiczny, i temu celowi podporządkowane były racje wojskowe, które przemawiały za czymś zupełnie innym (wielkie siły bolszewickie koncertowały się na Białorusi a nie na Ukrainie). Ten kardynalny błąd Piłsudskiego o mały włos nie doprowadził do upadku Polski.

– Omawiając bitwę warszawską autor komentarza ani razu nie wspomina o roli gen. Tadeusza Rozwadowskiego, a całą bitwę sprowadza do rozkazu Piłsudskiego z 6 sierpnia i uderzania znad Wieprza. Nie ma ani słowa o rozkazie Tadeusza Rozwadowskiego z 9 sierpnia i uderzeniu 5 Armii nad Wkrą i 1 Armii pod Warszawą. Na mapie pokazującej bitwę pokazano tylko atak znad Wieprza, co jest jawnym zafałszowaniem przebiegu bitwy.

Tyle podstawowych uwag na temat komentarza do filmu. Jeszcze raz chcę podkreślić, że nie chodzi o to, żeby deprecjonować udział i zasługi Piłsudskiego w tym kluczowym dla Polski momencie historii, bo były one niezaprzeczalne.

Ale nie można godzić się z tym, żeby przy tej okazji naginać fakty, podawać nieprawdziwe informacje i pomijać zasługi i intencje innych. Film „Niepodległość” był zbyt ważnym przedsięwzięciem, żeby pozwolić sobie na takie zabiegi. Szkoda, bo – jak już wspomniałem – film jako całość jest wielkim dotknięciem polskiej historii i będzie na lata kształtował wiedzę i wyobrażenie o naszych dziejach.

Jan Engelgard
„Niepodległość”, film dok. (2018), reż. Krzysztof Talczewski, 87 min.
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 8 to “Film „Niepodległość” – dotknięcie i historii i… propaganda”

  1. Niepokorny said

    Sprawa oczywista. Kto sponsoruje ten wymaga. Pilsudski odegral duza role w tym czasie, ale byli inni gracze wielkiego formatu jak Paderewski czy Dmowski.
    Poza tym Pilsudski okazal sie marnym gospodarzem i jego polityka (i jego „uczniow”) doprowadzila do upadku Polski w 1939r.

  2. Dictum said

    Ci, co pamiętają przedwojnie, twierdzą, że apoteoza postaci Piłsudskiego w prasie, w szkolnych podręcznikach, w gazetkach dla dzieci („Płomyk”) była taka nachalna, że nawet Stalin by się jej nie powstydził.

  3. Boydar said

    Raczej Goebbels …

  4. Stiopa said

    Dictum, jak teraz Lecha brata panujacego naczelnika

  5. Sarmata said

    Dziennik Praw Państwa Pol., L. 38 (Nr. 17). ex 1918.
    Rada Regencyjna do Narodu Polskiego.
    Wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, dla ujednostajnienia wszelkich zarządzeń wojskowych i utrzymania porządku w kraju, Rada Regencyjna przekazuje władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich, jej podległych, Brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu.
    Po utworzeniu Rządu Narodowego, w którego ręce Rada Regencyjna, zgodnie ze swemi poprzedniemi oświadczeniami zwierzchnią władzę państwową złoży, Brygadier Józef Piłsudski władzę wojskową, będącą częścią zwierzchniej władzy państwowej, temuż Rządowi Narodowemu zobowiązuje się złożyć, co potwierdza podpisaniem tej odezwy.

    Dan w Warszawie, dnia 11 listopada 1918 roku.
    † Aleksander Kakowski, Józef Ostrowski, Zdzisław Lubomirski.
    Józef Piłsudski.

  6. Piotr Podgórni said

    Kiedy podążamy za pieniążkiem otrzymujemy taki obraz:
    Banksterka finansująca rewolucję bolszewicką w obliczu odrodzenia się Polski musiała zabezpieczyć swoje interesy. Wysłała więc socjalistę-rewolujonistę o charakterze wszy, która wszędzie się wciśnie, człowieka pysznego i żądnego władzy aby przejął władzę w Warszawie. Ten zgodnie ze swoją naturą odmówił pomocy białym i dogadał się z Leninem zapewniając tym samym powodzenie rewolucji bolszewickiej. Kiedy bolszewicy zbliżali się do Warszawy Piułsudzki złożył urząd i uciekł. Gdyby bolszewicy wygrali to cel działalności tego agenta został by osiągnięty – IIRP by nie powstała a komunizm by się umocnił. Piułsudzki był tak pysznym człowiekiem, że sam siebie ogłosił naczelnikiem, sam siebie awansował do stopnia marszałka, sam sobie ustanowił świeto 11.listop. (jest to swięto Piułsudzkiego a nie odzyskania niepodległości)
    Ad.5 Rada Regencyjna została powołana aby wybrać króla. Jeżeli na zacytowanym przez Pana dokumencie widnieje podpis Piułsudzkiego to oznacza, że jej decyzja została wymuszona siłą. Przejęcie przez Piułsudzkiego władzy był więc aktem rewolucyjnym a nie prawnym.
    Historia jest najbardziej zakłamaną dziedziną wiedzy.

  7. Zenon K. said

    11.11. na TVP Info, z prawej strony nad paskiem, przez cały dzień wyświetlane były podobizny „ojców niepodległości”. Każda przez 18 sekund. Tylko wizerunek Piłsudskiego wyświetlany był każdorazowo przez 30 sekund. Nie dziwi, w końcu u władzy jest grupa rekonstrukcyjna sanacji.

  8. Boydar said

    „… historia jest najbardziej zakłamaną dziedziną wiedzy …” – PPP (6)

    Jeśli jest zakłamana, a jest, to nie jest dziedziną wiedzy. Jest obszarem kłamstwa.

Sorry, the comment form is closed at this time.