Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Technologiczna odpowiedź na feminizm

Posted by Marucha w dniu 2018-12-04 (wtorek)

Stanisław Cat-Mackiewicz w książce „Europa in flagranti” przytacza opinię jakiegoś, bodajże Francuza, że „kokotę zabił samochód”. Chodziło o to, że o ile przed pojawieniem się samochodów, zamożni mężczyźni rujnowali się na kokoty, czyli utrzymanki, to po pojawieniu się samochodów, to właśnie one, a nie kokoty, stały się wskaźnikiem pozycji materialnej i towarzyskiej.

Jeszcze pod koniec XIX wieku generał Galifet, który wcześniej utopił we krwi Komunę Paryską, kiedy odszedł z rządu premiera Waldeck-Rousseau, wycofał się do swojej wiejskiej posiadłości wraz z kochanką, znaczy – kokotą – co wywołało w gazetach szmer podziwu, bo generał miał wtedy 71 lat. Nawiasem mówiąc, jeszcze za mego dzieciństwa spodnie do konnej jazdy, wąskie w kolanach i szerokie powyżej, były nazywane „galife” – właśnie od wspomnianego generała, który tę modę zaprowadził.

Te kokoty rzeczywiście były kosztowne, nie tyle może ze względu na swoje zalety erotyczne – bo u kobiet mężczyźni cenią albo zalety erotyczne, albo wyjątkowo – intelektualne – co ze względu na licytowanie się mężczyzn zamożnością – na jak luksusową kokotę mogą sobie pozwolić.

Kazimierz Chłędowski w swoich pamiętnikach wspomina, że na przełomie wieku XIX i XX taka kokota tylko na tzw. fond te toilette, a więc bieliznę, koronki, szeleszczący jedwab na podszewkę do sukien itp. zbytki, wydawała co najmniej 100 tysięcy franków rocznie i dlatego zubożałe po rewolucji francuskie arystokratki wycofywały się z życia towarzyskiego, nie mogąc dorównać kokotom wystawnością strojów.

Ten szeleszczący jedwab był niezbędny dla podkreślenia pozycji materialnej i społecznej kobiety. Adam Grzymała-Siedlecki wspomina, jak to kiedyś jechał z Paryża przez Niemcy do Krakowa i do przedziału, w którym siedział, weszła wytworna pasażerka. O tym, że wytworna, świadczył właśnie szelest jedwabiu, którym podszyta była jej suknia. Bardzo ciekawie sobie rozmawiali, ale gdy pociąg przekroczył granicę niemiecko-austriacką, dama wyszła z przedziału z walizeczką, a po jakimś czasie wróciła, ale – w habicie zakonnicy. Zdumionemu Siedleckiemu wyjaśniła, że ze względu na przykrości, jakich zakonnica może doznać w kraju protestanckim, mają one dyspensę na przywdzianie świeckiego stroju. Skoro tak, to nawet ona skorzystała z okazji, by przystroić się jak najwytworniej – komentuje Siedlecki.

Oczywiście rachunków za te luksusy nie płaciły kokoty, tylko mężczyźni, którzy je utrzymywali – o czym jeszcze w latach międzywojennych wspominał Julian Tuwim w wierszu „Semi-Eros”: „Skaczą koło nich Żydki, z Żydków mają pożytki, Żydki dają na zbytki – ale wolą aryjki.”

Z tymi Żydkami rozmaicie zresztą bywało, bo kiedy Ignacy Daszyński, jeszcze za Najjaśniejszego Pana, trafił za coś do aresztu, jego żydowski współtowarzysz w celi, a jednocześnie wielbiciel poprzysiągł, że w ramach zemsty, córkę prokuratora, który wpakował Daszyńskiego za kratki, sprzeda do burdelu w Argentynie, jako że zawodowo zajmował się handlem żywym towarem. – „Ona tam będzie się upijała parą z szampana!” – tłumaczył Daszyńskiemu, który mu perswadował, że to nieładnie skazywać kobietę na nędzę. – Jak to „parą z szampana”? – zdumiał się Daszyński. „Panie prezesie, jak ja ją tam przywiozę, wykąpię i wystroję, to tam przyjeżdżają panowie z całej okolicy, nalewają szampana do wanny i chcą patrzeć, jak ona się w tym szampanie kąpie. To ona się parą z tego szampana upija!” Takie to były czasy – dopóki nie pojawił się samochód i położył kres dobremu fartowi dla kokot.

Ale na tym nie skończył się bynajmniej wpływ technologii na sytuację kokot i w ogóle – kobiet. Stanisław Lem zauważył kiedyś, że prawdziwie wielki przemysł nie tyle zaspokaja potrzeby, co raczej je stwarza. Można by przytoczyć wiele przykładów takich potrzeb – ale wielki przemysł wychodzi też naprzeciw potrzebom, często zupełnie nieoczekiwanym.

Oto w roku 1968 na Zachodzie wybuchła młodzieżowa rewolta, w następstwie której żydokomuna europejska i amerykańska odeszła od bolszewickiej strategii rewolucji komunistycznej na rzecz strategii zaproponowanej jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsciego. Ta strategia obliczona była na stopniowy rozkład organicznych więzi społecznych, by historyczne europejskie narody sprowadzić do stanu tzw. „nawozu historii” i tym łatwiej poddać je bezlitosnej eksploatacji. Nacisk położony został na szeroko rozumianą sferę kultury, a więc również instytucje i obyczajowość.

Mamiąc ogłupiałe tłumy młodzieży doktrynerskimi hasłami, że na przykład wszyscy ludzie są równi, promotorzy rewolucji stworzyli podatny grunt dla narodzin bojowego feminizmu. Te doktrynerskie hasła już na pierwszy rzut oka nie wytrzymują krytyki, bo ludzi wcale nie są równi; jedni są mądrzy, a inni raczej nie, jedne kobiety są piękne, a u innych wypadałoby raczej cenić zalety intelektualne, jedni są silni, inni słabi słowem – wśród ludzi panuje różnorodność i bardzo dobrze – bo wyobraźmy sobie tylko, że wszyscy byliby „równi”, czyli tacy sami. Straciłaby wtedy sens wszelka rozmowa, bo nic nowego nie można by się od drugiego dowiedzieć, zanikłaby wszelka ciekawość innego człowieka – bo po co się nim interesować, skoro jest on taki sam, jak ja? Zatem, jeśli w ogóle mówić o równości między ludźmi, to tylko jako o równości wobec prawa.

Zmiana strategii rewolucyjnej oraz postępy technologii spowodowały tez odejście rewolucjonistów od hołubienia tradycyjnego proletariatu, czyli pracowników najemnych. Po pierwsze, na skutek automatyzacji, spadła liczba robotników, którzy pierwotnie mieli być przez rewolucjonistów wykorzystani w charakterze mięsa armatniego. Poza tym taki proletariusz był poputczikiem nieszczerym, bo marzył by się wzbogacić, a więc – przestać być proletariuszem, a kiedy mu się to udało, stawał się nieprzejednanym wrogiem rewolucjonistów, nie bez kozery podejrzewając, ze zechcą mu odebrać to, czego się dorobił.

Pisze o tym również Janusz Szpotański, w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak” o ubekach: „Brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. Kiedy śmiertelne toczą boje ze straszną reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą.”

Toteż argusowe oko rewolucjonistów, w poszukiwaniu proletariatu zastępczego, spoczęło na kobietach. Rzeczywiście – kobieta, wszystko jedno; biedna czy bogata, kobietą być nie przestanie, więc, by wykorzystać ją dla rewolucji, trzeba jej tylko wmówić, że jest uciśniona przez tzw. „męskie szowinistyczne świnie”. Wtedy można z nimi zrobić wszystko i w charakterze mięsa armatniego rzucić na każdy odcinek frontu. I w znacznej mierze ten eksperyment się udał, bo kobiety reagują raczej emocjonalnie, niż racjonalnie („Ti, wielkie selce, glowa slaba” – perswadował Alemu Khadafowi Chińczyk Czang Wu Fu w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”) – i w ten sposób doszło do pojawienia się bojowego feminizmu.

Wywiera on nie tylko skutki polityczne, ale również – kulturowe. Ponieważ strojenie się, czy malowanie, ma przecież na celu podniesienie seksualnej atrakcyjności kobiety w oczach mężczyzn, to opętane przez żydokomunę istoty, celowo się zaniedbują, również higienicznie i w rezultacie doprowadzają do sytuacji, że każdy normalny mężczyzna uszanowałby taką osobę nawet po długim pobycie na bezludnej wyspie.

Co więcej – te nieszczęśliwe istoty każdą próbę flirtu, nawet zupełnie niewinnego, nie mówiąc już o objawach fascynacji, traktują jako akt agresji ze strony „męskich szowinistycznych świń” i wywierają presję na skorumpowanych politykierów, którzy te urojenia zaczynają przekładać na język ustaw. W oduraczonej Szwecji doszło do tego, że przez każdorazowym zbliżeniem trzeba uzyskiwać wyraźną, a więc – najlepiej pisemną zgodę partnerki, a tylko patrzeć, jak pojawi się prawo nakazujące, by coitus odbywał się pod nadzorem specjalnego rządowego inspektora, który by kontrolował, czy zachowane zostały wszystkie warunki przyzwolenia.

Z tego powodu sama myśl o zbliżeniu z kobietą dla coraz większej liczby mężczyzn wydaje się nie tylko obrzydliwa, ale nawet niebezpieczna i to nie ze względu na ryzyko zarażenia, tylko – z obawy wyszlamowania finansowego, w ramach rozwijającego się dynamicznie „przemysłu molestowania”. Rozwinął się on już w pełni na Zachodzie w postaci akcji „Me too”, a za sprawą sprzedajnych niezawisłych sądów, instaluje się również u nas.

W tej sytuacji wielki przemysł wystąpił z ofertą technologiczna w postaci imitujących kobiety lalek, z którymi nie tylko można odbyć coitus, ale nawet nakręcić je, by reagowały w oczekiwany sposób. Jest to oferta dla tych mężczyzn, w których sodomici i gomoryci wzbudzają obrzydzenie, bo rozwój sodomii i gomorrii z pewnością jest skutkiem bojowego feminizmu.

Korzystając z produktu tego przemysłu mężczyźni za jednym zamachem unikają wielu ryzyk; ryzyka zarażenia, ryzyka przypadkowego zapłodnienia i przede wszystkim ryzyka stania się ofiarą „przemysłu molestowania”, które nie tylko może doprowadzić do ruiny nawet człowieka zupełnie niewinnego, ale też zniszczyć mu karierę i zatruć życie koniecznością tłumaczenia się przed babami, poprzebieranymi w „głupie średniowieczne łachy”, które w dodatku coraz częściej kierują się nie tyle prawem, co poczuciem wspólnoty losów z „siostrami”. Nie jest to może alternatywa idealna, ale na tym świecie pełnym złości alternatyw idealnych nie ma i jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

W ten oto sposób bojowe feministki mogą znaleźć się w sytuacji, przed którą jeszcze w głębokiej starożytności przestrzegał grecki filozof Platon wołając: „Nieszczęsny! Będziesz miał to, czegoś chciał!” , a w wieku XX przypomniała w swoim „Dzienniczku” święta siostra Faustyna Kowalska. Opisuje tam, co Pan Jezus przekazywał jej podczas różnych objawień i wspomina, jak to pewnego razu mówił jej, jak postępuje z zatwardziałymi grzesznikami. „Upominam ich – powiada – głosem sumienia, głosem Kościoła, zsyłam na nich przygody, które mogą człowieka skłonić do opamiętania, a kiedy nic nie pomaga – spełniam wszystkie ich pragnienia.”

W tej sytuacji może pojawić się niebezpieczeństwo, o którym wspomina Stanisław Lem w książce „Doskonała próżnia”. Stanowi ona zbiór recenzji z nieistniejących książek. Jedna z nich traktuje o niebezpieczeństwie zagłady, jakie zawisło nad gatunkiem ludzkim. Oto współpracująca z Pentagonem firma obmyśliła środek mogący rozładować eksplozję demograficzną w Trzecim Świecie. Był to preparat znoszący wszelkie przyjemne doznania towarzyszące aktowi płciowemu. Sam akt był wprawdzie możliwy, ale jako rodzaj ciężkiej pracy. I czy to na skutek sabotażu, czy nieszczęśliwego wypadku, fabryka wyleciała w powietrze wraz z magazynami i cały zapas preparatu przedostał się do atmosfery i wód. Nad ludzkością zawisło widmo zagłady i – jak pisze Lem – „tylko wyjątkowo karny naród japoński, zacisnąwszy zęby…” – i tak dalej.

W latach 60-tych, kiedy ta książka była pisana, zapłodnienie w szklance było jeszcze w fazie eksperymentów, ale jeśli popyt na produkty przemysłu lalkarskiego będzie rósł, niechby nawet w postępie arytmetycznym, to stanie się ono koniecznością.

Ciekawe, czy żydokomuna wkalkulowała tę możliwość, by zrealizować program „kukułczego jaja” – bo któż zdoła upilnować, by w szklance zamiast plemnika Rodryga Podkowy z pierwszej wyprawy krzyżowej, nie znalazła się sperma jakiegoś handełesa „z głębin dna getta w Kołomyi”? W ten oto sposób technologia może odpowiedzieć na bojowy feminizm, a do jakich zmian kulturowych to doprowadzi, to już całkiem inna historia.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 20 to “Technologiczna odpowiedź na feminizm”

  1. Aleksander B. said

    Pan, który to napisał chyba nie miał wiele do czynienia z kobietami. Pisze o równości wobec prawa i nawija równocześnie o jakichś dyrdymałach dla zaciemnienia. Otóż feministki w dalszym ciągu walczą o równość względem prawa gdyż znacznie więcej kobiet ma podbite oczy przez mężczyzn niż odwrotnie. Policja zwykle opieszale i z niechęcią reaguje w przypadkach zgłoszonej przemocy domowej tak, że chłop może walić babę po mordzie jak mu się podoba. Wyzdrowienia temu panu życzę, o ile to możliwe.

    ———–
    Czy jesteś Pan głupcem od urodzenia, czy nabawiłeś się tej dolegliwości ostatnimi czasy?
    Admin

  2. NICK said

    Spełnia definicję:
    PR-ostracyzmu.

    Biedny.

    „Biedne ja, biedne ja, jako ta mys polna…”

  3. Aleksander B. said

    „Czy jesteś Pan głupcem od urodzenia, czy nabawiłeś się tej dolegliwości ostatnimi czasy?
    Admin”
    Jako, że nie ma możliwości dialogu w inny sposób odpowiadam tutaj. Głupcem okazałem się, kiedy tu zajrzałem. Już to naprawiam. Do niewidzenia. 🙂

  4. NICK said

    Za Admina:
    WEG.

    Ciul.
    NIE męż-czy-zna?

    Przepraszam, Admin.
    Ciota mnie wqrviła.

  5. Wojtek Belllon już pół wieku temu przewidział rozwój wydarzeń, tak kończąc swoją „Balladę o Wilku – Zyźku oczywiście”:
    …bo baby se zrobią ni krzywkę, ni pytę
    a chłop w kącie stanie i wpadnie w onanię…

    Jest w Gajówce ktoś zainteresowany całym tekstem, lub nagraniem tej ballady?

  6. Joung said

    Na feminizmy I inne idiotyczne pomysly Ktore wyrastaja z zydowskiego ””lba.Jest tylko jedna odpowiedz.Mr.Kalasznikow.

  7. Rafal Cz. said

    Tworczosc pana Stanislawa Lema wywarla ogromny wplyw na moje lata mlodziencze a takze I pozniej.
    To jedyny pisarz ktory zajmowal sie stosunkiem czlowieka do nieznanego.Inni pisarze tego gatunku (szczegolnie zachodni)wymyslali gotowe scenariusze o spotkaniach z innymi cywilizacjami ktore okazywaly sie byc niezwykle „ludzkie”w zachowaniach,obyczajach I w rezultacie tworzyli komiksowe brednie. Lem nie. Nieznane okazywalo sie u niego nieznane.
    Niepodobne do znanego nam swiata ludzi.
    Przeczytalem wszystkie Jego ksiazki. Najbardziej jednak te: „Pamietnik znaleziony w wannie” oraz „Maska”.
    To byl niezwykly pisarz a jego polszczyzna w jego powiesciach na czarodzieskim poziomie.
    To ze pan Michalkiewicz odwoluje sie do Lema swiadczy az naddto o jego nadzwyczajnej erudycji jednak uzyl Go w swym felietonie
    troche wybiurczo.Lem to troche wiecej niz pisarz. To geniusz. I zasluguje na wiecej niz wzmianka w politycznym dyskursie.

  8. lopek said

    No cóż – mamy od antyfrancuskiej rewolucji – gwałtowne zawłaszczanie Ziemi przez pupili Szatana – więc szatański świat w ludzkim świecie – nieustannie się poszerza. Poszerza się chociaż ciągle jeszcze można na nim dostrzec ludzi nie dających się przerobić na szatańskie odchody.
    Wniosek?
    Klucz do zatrzymania poszerzania się szatańskiego świata w świecie ludzkim – został na Ziemię przyniesiony kiedyś przez samego Jezusa Chrystusa. Jest nim wyraźne i dobitne ostrzeżenie o tym, że Ziemię ludzie dzielą ze żmijowym plemieniem. Ludzie natomiast – zachowują się nadal tak – jakby na Ziemi byli sami.

  9. NICK said

    Zapinio, poproszę.
    Nagranie.

  10. Dinozaur said

    Swietna analiza – 72 rodzaje genderu służą dalszemu podziałowi ludzkości ( Bydełka ?).
    W każdym razie – Dinozaur coprawda pobierał nauki ( podobnie jak Pan Redaktor Michalkiewicz ) u sławnego filozofa majora , potem ppłk. Kwaśniewskiego ( bardzo sobie je
    wziął do serca ) , niestety , przenikliwości Pana Redaktora nie nabył .
    Pozdrowienia

  11. Gajowy, autor Olek B jest nieco walnięty. Albo google nie zna.
    W całej Europie Zachodnie więcej ofiar „przemocy domowej” to faceci.

    ———
    Czy walnięty, czy troll – jest bez znaczenia. W gajówce nie ma dlań miejsca.
    Admin

  12. Sebastian said

    Marzenie ściętej głowy „równi wobec prawa”

    W Polsce nie można publicznie wypowiadać się o aszkenazyjczykach z obawy przed antysemityzmem

    nie można mówić źle o pederastach, bo to homofobia jest

    nie można mieć nastawienia patriotycznego bo nazwą cię faszystą

    ani być przeciwnym masowej migracji bo to ksenofobia etc. etc

    Tzw. przemoc domowa występuje jeśli już to marginalnie, natomiast ustawa o tymże jest nagminnie wykorzystywana przeciw normalnym facetom ze wszystkimi negatywnymi skutkami i najczęściej prawo stoi po stronie kobiet tych wyrachowanych.

  13. Birton said

    Polecam „Bajki robotów ” Lema , a w szczególności opowiadanie „Kobyszczę ” czyli Kontemplator Bytu Szczęsny

  14. Ktoś said

    Najlepsza biologiczna odpowiedź na piski „mądrych domacicznie”

    mężczyzna po zmianie płci WYGRYWAJĄCY z nimi KONKURSY PIĘKNOŚCI….

    https://nczas.com/2018/12/05/zmiennoplciowy-hiszpan-faworytem-w-wyborach-miss-universe-bukmacherzy-obstawiaja-ze-wlozy-korone-najpiekniejszej/

  15. Sarmata said

    ~INTJ- Dzisiaj (06:17)
    To nie była żadna miłość, ale klasyczny ewolucyjny mechanizm w kobiecie. Wyjaśniam o co chodzi. Kobiety kierują się hipergamią, istnieje coś takiego jak zasada 20/80 – 80% kobiet jest zainteresowanych tylko TOP 20% mężczyzn. Na podstawie badań DNA kości ludzi żyjących przed erą nowożytną naukowcy wykazali, że jedynie 40% mężczyzn się rozmnożyło, wśród kobiet było to natomiast 80%, czyli nietrudno się domyślić, jeden mężczyzna miał kilka kobiet, natomiast większość mężczyzn nie miała kobiety. W czasach wolności seksualnej, braku monogamii ZAWSZE TAK SIĘ DZIEJE. Dowodzono, że kobiety godziły się na bycie jedną z kilku kobiet silnego samca alfa który przebiera w kobietach, niż bycie jedną jedyną słabszego mężczyzny. Twierdzi się, że w czasach rzymskich tylko 30% mężczyzn posiadało prawie wszystkie kobiety. Większość mężczyzn którzy kiedykolwiek chodzili po tej planecie się NIE ROZMNOŻYŁA. Dlatego mężczyźni się zbuntowali i wprowadzili instytucję małżeństwa, aby każdy mężczyzna miał dostęp do kobiety za określone zasoby. Ten prastary mechanizm, tzw. gadzi mózg jednak w kobiecie istnieje dalej i dalej nią kieruje. Dla kobiety mężczyzna silny, mężczyzna posiadający wiele kobiet, mężczyzna społecznie znaczący (czyli silny) jest dużo bardziej wartościowy niż zwykły mężczyzna. Prastary mechanizm kobiet każe im szukać tylko silnego mężczyznę – warto zaznaczyć, że o ile dziś słaby mężczyzna, marzyciel, romantyk, poeta oznacza jedynie gorsze auto i uboższe życie, o tyle w prehistorycznych czasach taki mężczyzna oznaczał dla kobiety PEWNĄ ŚMIERĆ. Dlatego kobiety mają w sobie wykształcone genetyczne OBRZYDZENIE do słabego mężczyzny. Przypomnijcie sobie Ci, z którymi zerwała kobieta. Prawda, że przy zerwaniu była nieludzko zimna? Po prostu byłeś wtedy w jej oczach słaby, chciałeś jeszcze to ratować i odezwał się w kobiecie prastary mechanizm, gadzi mózg, który gardzi słabym mężczyzną – kobieta wtedy sama siebie nie słyszy, ma głos zimny i nieczuły jak seryjny morderca – to czysta biologia. Dlatego właśnie Pani w temacie była „zakochana” w silnym mężczyźnie, mogącym mieć wiele kobiet. Zaręczam jednak, że gdyby nagle jej ukochany stracił powodzenie, stracił siłę społeczną, stracił kobiety – to nasza „zakochana” Pani nagle straciłaby do niego całą tzw. „miłość”. No, może nie tak od razu, ale zaczęłyby się tzw. shit testy – to testy kobiety sprawdzające siłę mężczyzny. I szybko by go rzuciła. Ot całe wyjaśnienie 🙂

  16. Birton said

    ad 15
    Polecam z kolei opowiadanie Lema „Jak Erg Samowzbudnik bladawca pokonał”, w którym przebiegły Erg Samowzbudnik posiadł podstępnie niedostępną królewnę Elektrinę.
    :)))

  17. Boydar said

    @ Ktoś (14)

    Nie, tu nie ma najlepszej odpowiedzi. Jest natomiast odpowiedź dobra – „wszystkie zdechniecie”. I dobra.

    @ Pan Sarmata (15)

    Kombinacje alpejskie w Pańskim komentarzu to pozbierane do kupy i ulepione w kulkę śmieci.
    Przyczyny i mechanizmy atencji płci żeńskiej do męskiej, wbudował Stwórca w znacznie poważniejszy fundament. On jest /fundament/ i wciąż stanowi o kształcie rzeczywistości. A to, co budowane jest przez psycholi poza obrębem fundamentów, musi się z biegiem czasu zawalić. Takie są nieubłagane prawa Matki Natury, prawej ręki Pana Boga. My, osobniki żyjące, nie mamy o tych prawach zielonego pojęcia, tak jak ryba nie wie, że woda jest mokra.

  18. @ 9. Nick
    „Zapinio, poproszę.
    Nagranie”
    Zapinio jest moderatorem Forum St. Michalkiewicza – czy zwraca się Pan do mnie, zapiniotodementa?

    Nagranie mam na CD, odszukam w końcutygodnia, tekst mam prawie pod ręką, zaraz go tu załączę, jeżeli się spodoba, to poślę CD na wskazany mi adres.
    Ballada o Wilku – Zyżku oczywiście
     
    Postautor: dziadkJack » 18 lis 2013 13:00
    Autor i wykonawca ballady: Wojtek Belllon

    Noc ciemna, a w ćmie głucho warczy agregat
    I czas stąpa wolno, jak żółw
    Się wznosi wraz z dymem do nieba
    A Ballad About Wolf

    (…nos taki bardziej plaskaty…)

    Swe łowy poczyna nasz Wolf rozmaicie
    Czy dzień to, czy pełnia, czy nów
    Ech, ciężkie czasami ma życie
    Nie zawsze bezkrwawy to łów

    (…albowiem i na Połoninie się stawi dziewica…
    czasami, ale trafiają się, tak, tak!
    Rzadko, bo rzadko…)

    Bywały zastępy cesarzy ostępów:
    Niedżwiedzie, Żżuużubrydy i Mnichy
    Nie Mnichy, tylko żbiki! Pardon…
    Lecz kogóż, no kogóż pomną panienki?

    (…w tej gestii nie podskoczy naszemu Wolfowi
    nikt, nikt, nikt!!!…)

    Niejeden się łeb pochylił raroga
    A zacne bywały tu łby…
    Na każdym z nich dorodne rogi
    Na niektórych to nawet i po trzy…

    (…a bo to różnie bywa… zależy od kubatury,
    nie, nie od kubatury – od przepustowości!
    Nie łba oczywiście, tylko Zyżka…)

    Wy, którzy zazwyczaj spokojni na dole
    Zadrżyjcie, bo oto już dziś
    Rozpoczną się jurne swawole:
    Wolf obnaża swe kły!

    (…a zwłaszcza tors…)

    Drży knieja i wszystko co w knieji żyje
    Się kryje lub wieje na boki, przed siebie
    A czort jeden wie, gdzie
    Trup ściele się gęsto
    Po stołach i niżej
    To szklanka zabłyśnie, to pięść
    Z dwóch dziur w głowie
    Dość trudno wylizać się
    Lecz dzicz niech, kto rządzi tu, wie…

    Ballada się kończy, jak w baku benzyna
    Na morał nadchodzi już czas
    Walimy więc jeszcze po krzynie
    Niech mocy nabierze mój bas

    By kroku dorównać przeróżnym nacjom
    Pomóżmy, pomóżmy panowie mu
    Bo cóż w dobie inseminacji
    Znaczy only one Wolf?

    I może knieja nie zadrży niebawem
    Zabawy się w łożach zakończą
    Bo baby se zrobią na własny użytek
    Ni krzywkę, ni pytę
    A Wolf wtedy w kącie stanie
    I wpadnie w onanię…

    Pozdrawiam

  19. Przemko said

    ciekawe – żadna z kobiet udzielających się na forum nie polemizuje z artykułem Stacha – za to jakiś „facet” już się zdążył zbulwersować. LOL. pewnie go dwie matki (zaniedbane higienicznie) wyhodowały…

    ——
    Jedna pani na FB powiedziała po prostu, że to jest calkiem normalne, że kobieta woli samca silnego, niż słabego.
    Bardziej to konkretne, niż rzygliwe smrody umysłowe feministek.
    Admin

  20. @ 19. Admin
    „Jedna pani na FB powiedziała po prostu, że to jest calkiem normalne, że kobieta woli samca silnego, niż słabego.”
    Dla mnie nie jest normalne, że współczesna kobieta woli dostać w pysk silniej, niż słabiej – za niewierność, zrzędliwość, gadulstwo, oraz za najważniejsze: umiejętność ugotowania tylko herbaty.
    Widzę inne uzasadnienie:
    kobiety ze zbyt wysoko umieszczoną łechtaczką, (lub niedorozwiniętą) wybierają muskularnego samca, bo podświadomie spodziewają się u niego równie „muskularnego” (grubego) penisa, zdolnego do łechtania ich mizernych łechtaczek.

    Podświadomość kobieca jest wspomagana feromonami wydzielanymi we większej ilości przez samca silnego, niż słabego.
    Współczuję tym samicom, które się zawiodły – nie wiedząc, że anaboliki/testosterony itp. powodują zwiędnięcie męskich genitalii,
    najlepszym przykładem jest Arnold „Terminator”.

Umieść kropkę albo > bezpośrednio przed linkiem do obrazka lub filmu, aby go na razie nie wyświetlać. Rób akapity w dlugich tekstach. Zobacz też https://marucha.wordpress.com/cenzura/ odnośnie cenzury, pisania komentarzy etc.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s