Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dar niebios czy dzieło szatana? O oddziaływaniu muzyki na człowieka.

Posted by Marucha w dniu 2018-12-25 (Wtorek)

Wprowadzenie

W Boże Narodzenie na polach wokół Betlejem śpiewali aniołowie. Ich muzyka była niebiańskim podarunkiem dla pasterzy, dodatkiem do wielkiego daru, który przygotował Pan Bóg. Ta muzyka zachwyciła pasterzy, umocniła ich i podtrzymała w zamyśle odwiedzenia nowonarodzonego Dzieciątka w stajence.

Szef satanistów Aleister Crowley ogłosił w poprzednim wieku, jako zasadę, stwierdzenie: „Nie ma żadnego prawa, poza: czyń, co chcesz”. Wskazał również, jakimi krokami można to osiągnąć: poprzez niczym nieograniczone oddawanie się seksualności, zażywanie narkotyków oraz przez słuchanie muzyki z mocnym i stale powtarzającym się rytmem. W tym kontekście muzyka wydaje się być bezpośrednim narzędziem piekła.

Skąd więc możemy wiedzieć, czy muzyka jest dobra czy zła, czy pochodzi z nieba czy z czeluści piekielnych, czy nam przynosi korzyści czy szkodzi? My, chrześcijanie, opieramy się na kryterium zawartym w Ewangelii, by zdecydować, czy coś jest dobre czy złe. Nasz Pan powiedział: „Z owoców ich poznacie” (Mt 7, 16). Dobre drzewo przynosi dobre owoce, złe drzewo – złe owoce. Z tego powodu chciałbym przedstawić właśnie owoce muzyki, mianowicie – jej oddziaływanie na człowieka.

Działanie muzyki

Już starożytni filozofowie wiedzieli, że muzyka oddziałuje na człowieka. Tak mówił Platon: „Dlatego muzyka jest najważniejszą częścią wychowania. Rytmy i dźwięki wdzierają się najgłębiej do duszy i wstrząsają nią najpotężniej. Czynią człowieka przy właściwym wychowaniu dobrym, w przeciwnym wypadku złym”.

Następujące słowa pochodzą od Konfucjusza: „Jeśli chcecie wiedzieć, czy kraj jest dobrze rządzony i obyczajny, to posłuchajcie jego muzyki”.

Z kolei św. Jan Chryzostom pisał, najpewniej opierając się na swoim duszpasterskim doświadczeniu: „Albowiem ze świeckich pieśni bierze się zepsucie, śmierć i poważne nieszczęścia. To, co w tych pieśniach jest niemoralne i pozbawione umiaru, opanowuje zakamarki duszy i czyni je słabymi i miękkimi”.

Muzyka oddziałuje na człowieka, często nawet wtedy, kiedy nie jest on tego świadom. Może decydować o jego działaniu. Jak silne jest działanie muzyki, zależy od wielu czynników: od przestrzeni, w której rozbrzmiewa, od głośności, od jej struktury wewnętrznej i zawartości informacyjnej, od indywidualnego nastroju, konstytucji psychicznej, a także od wykształcenia muzycznego, względnie – przyzwyczajeń muzycznych.

Rośliny i muzyka

Również nauka stwierdza, że muzyka oddziałuje nie tylko na człowieka. Nawet niższe formy życia reagują na muzykę. Chciałbym tu przytoczyć kilka interesujących przykładów ze świata roślin i zwierząt.

W Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku Dorothy Retallack razem z prof. Francisem Bromanem doszła do zaskakujących wniosków w kwestii oddziaływania muzyki na rośliny. Prowadziła eksperymenty w Colorado Woman’s College w Denver. Zachowując te same warunki, wystawiała różne rośliny w różnych przedziałach czasowych na działanie dźwięków.

Pierwszą grupę testową tworzyły petunie, dynie i rośliny migracyjne. Rośliny te „słuchały” przez osiem tygodni muzyki klasycznej. Rosły nadzwyczajnie, poza tym kierowały swoje łodygi w stronę głośników, podobnie jak roślina, która zwraca się do słońca. Jedna dynia chciała nawet owinąć się wokół membrany głośnika. Bach, Brahms i Schubert podobały im się szczególnie.

Inne rośliny dostały do słuchania muzykę rockową. Przez pierwszy tydzień rośliny „odżywiały się” muzyką Pink Floyd, a w drugim twórczością Jimiego Hendrixa i Led Zeppelin. Rośliny migracyjne nie wytrzymały dłużej niż 10 dni – obumarły. Petunie najpierw rosły niezwykle wysoko, jednak potem wypuszczały bardzo małe listki. Dynie coraz bardziej oddalały swoje łodygi od głośników. Również gdy ponownie próbowano je przymusić, odwracając doniczki w stronę, z której dochodziły dźwięki muzyki, trwały przy swoim i odwracały się w przeciwnym kierunku. Uciekały przed dźwiękiem syntetyzatorów i gitary elektrycznej.

W dalszych testach wystawiono rośliny na działanie północnoindyjskiej muzyki sitar, muzyki organowej Bacha, jazzu i atonalnej muzyki Arnolda Schönberga i Antona Weberna oraz dla porównania – na działanie muzyki rockowej. Najwyższe „uznanie” roślin znalazła gra na sitarze, a także Bach i jazz. Przy dodekafonii rośliny odwracały się o 10–15 stopni od głośników, przy muzyce rockowej o 30–70 stopni.

Można by się zastanawiać, jak roślina w ogóle może słyszeć, bo przecież nie dysponuje organami zmysłu. W komórkach rośliny znajdują się jednakże membrany, które reagują na każdy rodzaj szmeru. Stąd też dźwięki mają wpływ na wzrost roślin. Przy określonych falach dźwiękowych otwierają się pory i poprzez dźwięki pobudzany jest metabolizm. Podobnie jest, nawiasem mówiąc, u człowieka. Właśnie nowoczesna muzyka rozrywkowa, gdy jest słuchana bardzo głośno, jest odbierana nie tylko przez uszy, lecz w większej części również przez całe ciało, szczególnie przez rejon podbrzusza.

Naukowcy we Włoszech z uniwersytetu we Florencji odkryli, że winorośl pod wpływem muzyki klasycznej jest bardziej zdrowa, rozwija się szybciej i jest większa. Różnica w stosunku do wzrastających w zwykłych warunkach roślin sięgała aż 30%. Poza tym nie było konieczne stosowanie pestycydów, ponieważ po prostu nie chorowała.

Jakie jest działanie muzyki na zwierzęta?

W tej dziedzinie rezultaty osiągnął w 1997 r. szesnastoletni wówczas uczeń, David Merrell. Przeprowadzał eksperymenty na 72 genetycznie podobnych do siebie myszach. Wszystkie były samcami, w tym samym wieku, o tej samej wadze, otrzymywały to samo pożywienie, tę samą ilość światła i były w klatkach o tych samych rozmiarach. Zwierzęta miały tydzień czasu, żeby przyzwyczaić się do otoczenia. Potem David wpuścił każde zwierzątko trzy razy pod rząd do labiryntu o rozmiarach 1,5 x 1 m i mierzył czas stoperem. Przeciętnie, gryzonie potrzebowały dziesięciu minut, aby znaleźć drogę do wyjścia.

Następnie David utworzył trzy grupy myszy, w każdej były 24 zwierzątka. Przez kolejne trzy tygodnie pierwszą grupę poddawał działaniu skocznej muzyki Mozarta – każdego dnia przez dziesięć godzin. Druga grupa słuchała w tym samym czasie hardrockowej grupy Anthrax. Poziom natężenia dźwięku wynosił w obydwu przypadkach 70 decybeli, co mniej więcej odpowiada hałasowi odkurzacza z odległości jednego metra albo włączonego telewizora. Pozostałe 24 myszy były trzymane bez muzyki – tworzyły grupę kontrolną.

Po tygodniu myszy znowu musiały trzy razy z rzędu dreptać w labiryncie, a David mierzył stoperem czas, w którym przemierzały poszczególne rundy. Należałoby przypuszczać, że myszy przynajmniej częściowo zapamiętały drogę przez labirynt. Tak też było. W dwunastym i ostatnim biegu przez labirynt, myszy, które przebywały w ciszy, potrzebowały tylko połowy czasu, a więc już nie dziesięciu, lecz pięciu minut. Fenomenalne było osiągnięcie myszy, które słuchały Mozarta: pokonały tor przeszkód w ciągu półtorej minuty – to jest mniej niż jedna trzecia najlepszego czasu grupy kontrolnej!

Z kolei myszy „hardrockowe” zataczały się prawie jak pijane, bądź też obijały się o ściany labiryntu. Przed „terapią hard rockiem” potrzebowały, jak pozostałe myszy, dziesięciu minut na przemierzenie labiryntu. Teraz średni czas wynosił trzydzieści minut! Tym samym potrzebowały dwadzieścia razy więcej czasu, niż myszy po muzyce Mozarta. David Merrell zauważył, że myszy „hardrockowe” ani razu nie podnosiły nosków do góry, żeby wywęszyć zapach śladów osobników tego samego gatunku, które przebyły trasę przed nimi. Wydaje się, że twarda rytmiczna muzyka całkiem przytępiła ich zmysły.

David Merrell chciał przeprowadzić ten eksperyment już rok wcześniej. Jednak musiał przerwać go przedwcześnie. Powód: David trzymał wszystkie myszy należące do jednej grupy we wspólnej klatce. Potraktowane hard rockiem gryzonie były jednak tak agresywne, że pozagryzały się. Po trzech tygodniach pozostała przy życiu tylko jedna mysz. Dlatego też David, przeprowadzając eksperyment po raz drugi, trzymał każdą mysz oddzielnie. Potencjał przemocy, który zebrał się na skutek oddziaływania muzyki metalowej u myszy, które są raczej spokojnego usposobienia, utrzymywał się dłużej, niż oczekiwano.

Po eksperymencie zakończonym sukcesem David chciał się pozbyć tych 72 zwierzątek. Umieścił więc wszystkie myszy z każdej grupy razem w dużym plastikowym akwarium, by móc przewieźć je do najbliższego sklepu zoologicznego. Udało się to przeprowadzić bez problemów, dopóki nie doszedł do przekwaterowywania myszy „hardrockowych”. Jak tylko zwierzęta znalazły się razem, zaczęły ze sobą walczyć. Po godzinie trzeba było je oddzielić od siebie, ponieważ obawiano się, że myszy nie dotrą żywe do sklepu. Tak więc David zarządził dla myszy kolejny tydzień urlopu w spokojnych klatkach-izolatkach. Ostatecznie podczas transportu do sklepu nadal walczyły ze sobą, lecz ta krótka podróż nie zakończyła się dla żadnej myszy śmiercią.

Zatem twarda rytmicznie, agresywna muzyka całkiem jednoznacznie nie tylko osłabia zdolność uczenia się, lecz również zakłóca zachowanie społeczne myszy.

W 2008 r. w ogrodzie zoologicznym w Belfaście miały miejsce eksperymenty, w których poddano działaniu muzyki słonie. Ponieważ te zwierzęta w swoim środowisku naturalnym przywykły do przemierzania ogromnych obszarów, a w zoo muszą żyć na bardzo ograniczonej przestrzeni, rozwinęły dość szczególne typy zachowań, np. kołyszą się na boki, wykonują dziwaczne ruchy stopami, rzucają pniami drzew. Pod wpływem muzyki Händla, Elgara, Mozarta i Beethovena zanikły te wzorce zachowań.

Jeśli muzyka wywiera wpływ na rośliny i zwierzęta, to możemy założyć, że nie będzie inaczej w przypadku ludzi.

Ludzie i muzyka

Człowiek składa się z ciała i duszy. Są one ze sobą jak najściślej związane, tak, że przeżycia duchowe mogą być odczuwalne w ciele, np. przy strachu czy zdenerwowaniu przed wkrótce mającym nastąpić wydarzeniem puls może być przyspieszony, względnie, np. choroba ciała może mieć wpływ na psychikę.

Gerhard Harrer, psycholog i naukowiec z Salzburga, zajmujący się badaniem układu nerwowego, prowadził badania nad wpływem muzyki na człowieka. Doszedł do wniosku, że wrażenia, jakie docierają do człowieka poprzez narząd słuchu, wywołują pewną reakcję emocjonalną. Siła tej reakcji jest zróżnicowana w zależności od treści informacji akustycznej oraz osobistej relacji i znaczenia dla słuchacza. Wewnętrzne poruszenie, jakie przeżywa się przy słuchaniu, wyraża się (zewnętrznie) w zmianach fizycznych w funkcjach wegetatywnych. Te z kolei mogą zostać stwierdzone empirycznie.

Udowodniono, że przy słuchaniu muzyki może być aktywowanych wiele obszarów w mózgu, że zmienia się tętno, częstotliwość oddechu, ukrwienie i kontrakcja naczyń. Im silniej dana osoba łączy się ze słuchaną muzyką, tym silniejsze są też reakcje. Muzyk profesjonalista, który sam gra na instrumencie, przeżywa muzykę silniej niż słuchacz zmęczony pracą, który wieczorem do czytania gazety włącza sobie radio i poddaje się falom dźwięków.

Mózg i muzyka

Bardzo złożona i fascynująca jest czynność różnych obszarów mózgu przy słuchaniu czy też wykonywaniu muzyki. Jak wiadomo, lewa półkula mózgu odpowiada za logikę, matematykę, języki, a prawa raczej za uczucia i kreatywność, również za postrzeganie całościowe i wzajemne powiązania. Nasze czasy raczej nie sprzyjają zrównoważonemu rozwojowi mózgu. Na studiach i w pracy zawodowej dominuje w większości wiedza, logika i racjonalność, podczas gdy uczucia rzadko dochodzą do głosu.

W nowej Mszy świadomie postawiono na rzeczowość i dlatego też demonizowano wszelką wspaniałość, np. w szatach liturgicznych, w modlitwach, śpiewach, w architekturze. Jednakże człowiek potrzebuje również strony afektywno-emocjonalnej i próbuje zaspokoić tę potrzebę. Stąd też wielu ludzi karmi swoje uczucia w dość powierzchowny sposób, który wymyka się kontroli rozumu. Istotną rolę odgrywa w tym względzie muzyka pop, która bezpośrednio celuje w uczucia. Jeszcze będzie o niej mowa. Również dla tak zwanego kiczu punktem wyjściowym są emocjonalne potrzeby człowieka.

Wróćmy do rozumu. W 2013 r. zespół naukowców w Iyväskylä w Finlandii prowadził badania nad procesami zachodzącymi w mózgu w czasie słuchania muzyki i zobrazował je przy pomocy funkcjonalnej tomografii magnetorezonansowej (fMRT). Zlokalizowano oddziaływanie pewnych konkretnych elementów muzyki w różnych obszarach mózgu oraz odkryto różnice w aktywności mózgu przy różnych stylach muzyki. Kilka jego obszarów było aktywnych przy wszystkich rodzajach muzyki. Bardziej złożone utwory muzyczne (raczej z dziedziny muzyki klasycznej) wywoływały wyższą aktywność w prawym płacie skroniowym, również muzyka z tekstem miała większe oddziaływanie w prawej półkuli. Zasadniczo – muzyka jest odbierana w różnych obszarach mózgu jednocześnie.

Ponadto, można powiedzieć, że mózgi zawodowych muzyków znacząco różnią się od mózgów ludzi niebędących muzykami. Obszary, które odpowiadają za słuchanie, wyobraźnię przestrzenną i czasową, wykonywania ruchów, są u muzyków znacząco większe, tak samo jak połączenie między prawą i lewą półkulą mózgu w corpus callosum (ciało modzelowate). Można to wytłumaczyć wysoce złożonym procesem wykonywania muzyki, który wymaga jednocześnie słuchania tego, co jest grane, niekiedy korygowania, a także myślenia z wyprzedzeniem i przygotowywania.

Chciałbym zwrócić uwagę na dalsze, zadziwiające fakty. Londyński magazyn specjalistyczny „New Scientist” donosi o badaniu naukowym, w którym brały udział całe klasy szkolne. Udzielano im, zamiast jednej bądź dwóch lekcji, pięciu lekcji muzyki tygodniowo, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby godzin dydaktycznych z matematyki i języka. Dzieci z klasy „muzycznej” osiągały z matematyki tak samo dobre wyniki jak grupa kontrolna ze zwyczajną liczbą lekcji, natomiast zrobiły większe postępy w nauce języków. Ten fakt bynajmniej nie dziwi, gdy sobie przypomnimy, jak muzyka oddziałuje na mózg i na ośrodek odpowiedzialny za naukę języków.

Niemiecki muzykolog Hans Günther Bastion potwierdził w swoim obszernym badaniu naukowym, że intensywna nauka muzyki na poziomie szkoły podstawowej bardzo mocno wspiera zachowania społeczne i rozwój dzieci. Nie tylko iloraz inteligencji (IQ) uczniów znacząco wzrasta. Również więź społeczna w klasach wspieranych muzyką była ponadprzeciętnie wysoka.

W Wenezueli szeroko zakrojony i cieszący się dużym uznaniem na arenie międzynarodowej program wspierający muzykę nazwany „El Sistema”, otworzył wielu młodym ludziom prawdziwe perspektywy życiowe. Projekt jest adresowany do dzieci i młodzieży z najbiedniejszych dzielnic, ze slumsów, które dzięki sensownym zadaniom zostały uchronione przed prawie nieuniknionym stoczeniem się w świat narkotyków i przestępczości i zostały w pełni uspołecznione. Niektórzy z tych młodych ludzi grają dzisiaj w najznakomitszych europejskich orkiestrach, jak np. w Filharmonii Berlińskiej.

Zastosowanie działania muzyki

Wiedza na temat działania muzyki jest dzisiaj stosowana w różnych dziedzinach. Znana jest terapia muzyką, przy której faktycznie osiąga się sukcesy w procesie leczenia. Nawet u starszych osób bardzo pozytywy wpływ ma intensywne zajmowanie się muzyką: proces zaniku tkanki mózgowej w płacie czołowym następuje u nich wolniej niż u osób, które nie muzykują, bądź wcale nie zachodzi, tak więc rzadziej cierpią na demencję.

W różnych domach towarowych puszcza się pewien określony rodzaj muzyki, żeby zachęcić klientów do zakupów czy też trzymać na dystans złodziejów sklepowych. Ta sprzyjająca zakupom muzyka, która jest tworzona według ściśle określonych wzorów, może powodować, jak wykazano, że klienci dłużej pozostaną w sklepie, może wspierać decyzję zakupu na korzyść konkretnego produktu, a także, poprzez dopasowanie do gustów muzycznych konkretnej docelowej grupy klientów, może wpływać na wzrost obrotów.

Dzięki odtwarzaniu muzyki Mozarta, Bacha, Brahmsa i Czajkowskiego przed sklepami, właściciele w Stanach Zjednoczonych mogli przepędzić grupy nastolatków napastujące klientów i zniechęcające ich do zakupów. Znany jest również fakt, że na dworcach kolejowych w wielu wielkich miastach Niemiec i Austrii poprzez muzykę klasyczną, bez użycia siły, rozpędzany jest półświatek narkotykowy.

Muzyka jako wzmacniacz emocji jest stosowana w branży kinematograficznej dla osiągnięcia konkretnych celów. Twórcy muzyki filmowej dokładnie wiedzą, jak środki muzyczne wpływają na słuchaczy i odpowiednio stosują je w trakcie filmu. Jednak widzowie odbierają muzykę w większości tylko nieświadomie.

Muzyka w duszy

Muzyka oddziałuje na człowieka. Oddziaływanie w sferze fizycznej można zmierzyć. Natomiast, co dokładnie dzieje się w duszy, dla nauki nie jest już tak łatwo dostępne.

Muzyka wpływa na psychikę człowieka i uczucia. Może dawać bodźce i motywować, może powodować agresję, przytępiać zmysły, prowadzić do apatii. Może wznieść na wyżyny piękna, jak to miało miejsce np. w przypadku św. Cecylii. We wspomnienie św. Cecylii w antyfonie zawarte są słowa: „Podczas gry na organach Cecylia śpiewała Panu i wzywała Go: «Niech będzie serce moje nieskalane… abym się nie zawstydził»” (Ps 118, 80). Tak więc muzyka przywiodła ją do aktu poświęcenia się Panu Bogu. Jako że muzyka jest w stanie wywyższyć człowieka, Kościół chętnie dopuszczał do liturgii muzykę, która właśnie powoduje takie skutki. Św. Pius X wstawiał się bardzo za muzyką kościelną na najlepszym poziomie, ponieważ był świadomy tego, że muzyka może dotykać głębi duszy i znacząco wspierać cele duchowe.

Muzyka pop

Niestety nie możemy przemilczeć, że jest też muzyka, która nie buduje człowieka, która z jednej strony skłania człowieka do gwałtowności i zachowań niemoralnych, z drugiej strony – prowadzi do letargu i gnuśności, do wewnętrznej obojętności. To oczywiście nie odpowiada ideałowi chrześcijańskiemu. Mowa jest tutaj o nowoczesnej muzyce pop. Jest to zjawisko społeczne o wielu obliczach.

Jedną z głównych przyczyn upadku moralności seksualnej naszych czasów jest właśnie muzyka pop. Ta moralność jest w dużym stopniu naznaczona czy też zmanipulowana tym typem muzyki. Wiele prac badawczych z ostatnich lat (np. Padillah-Walker) wykazało, że odbiorcy muzyki pop praktykują swoją seksualność zdecydowanie bardziej swobodnie. Jej konsumpcja wśród młodzieży stoi niewątpliwie w związku z wcześniejszym wiekiem inicjacji seksualnej (oczywiście nie w uporządkowanej sytuacji w małżeństwie). Około 70% – 90% tekstów do muzyki pop głównego nurtu zawierają tematykę seksualną. Przy tym bez ogródek propagowana jest nowoczesna ideologia gender i płciowość wbrew naturze. Oprócz tego szerzony jest obraz kobiety wyłącznie jako obiektu pożądania, który zupełnie nie odpowiada chrześcijańskiej godności człowieka.

Seksualizujące oddziaływanie muzyki pop to poza tym nie tylko problem tekstów, które często pod względem moralnym są nie do przyjęcia. Już całkiem abstrahując od tych w większości odrażających materiałów wideo, za to działanie odpowiedzialne są cechy wewnętrzne samej muzyki.

Na początek coś o podstawowym rytmie, który łatwo jest naśladować. Odbiorca daje mu się łatwo unieść. Lecz rzutuje to również na postawę wewnętrzną słuchacza. Dając się unosić rytmowi, nie uzewnętrznia żadnych osobistych odczuć. Dopasowuje się, staje się obojętny, otwiera się na inne perspektywy. Przypomnijmy sobie wymienione na początku postulaty satanisty Crowleya.

Kolejnym elementem wprowadzającym lubieżność do piosenek pop jest głos. Nie jest stosowany w sensie klasycznym. Ideał dźwięku w tego typu muzyce charakteryzuje się przydechem, a sam śpiew, nieczystym wprowadzaniem dźwięku, co jest określane jako dirty. Również różnego rodzaju szmery, występujące pomiędzy dźwiękami, jak oddech, jęki, gdakanie, pełnią istotną rolę i określają charakter tej muzyki. Są wzmacniane przez mikrofon, który jest nienaturalnie blisko ust wokalisty. Do tego dochodzi elektronicznie zmieniony głos, który w ten sposób ogromnie prowokuje zmysły i działa uwodzicielsko. Jest ogólnie wiadome, że setki piosenek w stylu pop mają, jako podkład muzyczny, szmery oddechowe nagrane podczas aktu płciowego.

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć również o zachowaniu wokalistów. Ich nienaturalne ruchy są zwierciadłem nowoczesnego, niechrześcijańskiego życia. Niestety, odbiorcy tej branży muzycznej przejmują często bezkrytycznie przekonania i przedstawiony im w ten sposób ideał i żyją według niego.

Często stawiano pytanie, czy nawet czyniono próby stworzenia chrześcijańskiej muzyki pop, to znaczy przede wszystkim tekstów z chrześcijańską, a nie niemoralną treścią. Jednak tego rodzaju próby są z góry skazane na niepowodzenie, bowiem cała muzyka pop, jej muzyczne cechy wewnętrzne, nie da się połączyć z powagą i wiążącą mocą religii chrześcijańskiej. Nie da się przekazać ważnego i głębokiego duchowo orędzia, gdy czyni się to w ramach, które sugerują całkowitą dowolność i ordynarną zmysłowość.

Ideał muzyki chrześcijańskiej

Postawmy pytanie: jakie powinno być działanie muzyki z chrześcijańskiego punktu widzenia? Oczywiście muzyka może służyć różnym celom, może spełniać rozmaite funkcje. Pieśń ludowa czy też taniec ludowy może uspołeczniać. Muzyka kościelna albo muzyka towarzysząca uroczystościom ma inny charakter, niż muzyka relaksująca i służąca rozrywce. Wszystkie te muzyczne style, jakkolwiek by różniły się między sobą, mają rację bytu w życiu człowieka.

Św. Ignacy podaje nam na początku swoich rekolekcji, w pierwszym rozważaniu, ważną zasadę i kryterium różnicujące. Mówi najpierw o celu człowieka. Następnie o środkach, które prowadzą do tego celu. Wszystkie stworzenia są środkiem. Powinniśmy ich na tyle używać, na ile są nam pomocne w osiągnięciu ostatecznego celu i tak dalece unikać, na ile nas od tego celu odciągają.

Także muzyka jest środkiem. Muzyka, która nas uwzniośla, jest korzystna, natomiast należy unikać muzyki, która w nas wznieca najniższe namiętności. Zacytuję w tym miejscu papieża Piusa XII, który bardzo pięknie i jasno się wyraził: „Sztukę i jej utwory należy osądzać według tego, czy jest zgodna i znajduje się w całkowitej harmonii z ostatecznym celem człowieka. […] Odwieczne i niewzruszalne prawo stanowi, że zarówno sam człowiek, jak i jego czyny powinny uwidaczniać, […] nieskończone doskonałości Boga i w miarę możności – naśladować Go”1.

„Sztuka i muzyka powinny wznosić zmysły z przemijających małości i marności do tego, co jest wieczne, prawdziwe i piękne. Nie mówimy tutaj o sztuce niemoralnej, której celem jest poniżenie duchowych sił duszy i podporządkowanie ich zmysłowym namiętnościom. „Sztuka” i „niemoralność” to dwa pojęcia, które pozostają wobec siebie w jaskrawej sprzeczności”2.

Człowiek jako całość

Człowiek mieści w sobie kilka stopni bytu. Z roślinami dzieli funkcje życiowe, takie jak przemiana materii i rozmnażanie. Ze zwierzętami ma wspólną zdolność do przyjmowania informacji poprzez organy zmysłu. Jako człowiek posiada ducha, dzięki któremu ma poznanie i wolę. Duch jest ściśle związany z jego ciałem. Miejscem łącznikowym jest serce. Tutaj mają swoje źródło uczucia. I wreszcie wraz z łaską uświęcającą człowiek zawiera w sobie jeszcze jedną zasadę życiową – stał się podobny do Boga.

Wielka sztuka – muzyka chrześcijańskiego Zachodu, symfonie Ludwika van Beethovena, msze Giovanniego Pierluigiego da Palestriny, utwory instrumentalne i wokalne Jana Sebastiana Bacha, jak również preludia fortepianowe Fryderyka Chopina mają jedno wspólne: przemawiają do człowieka na wszystkich jego poziomach i to we właściwym porządku. Dominuje to, co duchowe. Zachodnioeuropejska muzyka klasyczna zrodziła się doprawdy z chrześcijańskiego obrazu człowieka i została stworzona dla chrześcijan.

Inne dziedziny muzyki nie są adekwatne do poszczególnych poziomów człowieka, toteż nie mogą im służyć. Na przykład techno utknęło w dość niskich regionach, w obszarze wegetatywnym, może niekiedy dochodzą do tego efekty, które sięgają do sfery uczuć. Muzyka pop, jeśli chodzi o punkt ciężkości, jest umiejscowiona w dziedzinie emocji. Przy częstym jej słuchaniu zachodzi niebezpieczeństwo, że człowiek zacznie przyjmować uczucia za kryterium i będzie wydawał osądy według uczuć. Nas chrześcijan powinien prowadzić przy podejmowaniu decyzji rozum.

Istnieją też rodzaje muzyki, które są ukierunkowane zbyt racjonalnie, przy całkowitym wyłączeniu płaszczyzny wegetatywnej i emocjonalnej. Mam na myśli dodekafonie Arnolda Schönberga. Całkiem mijają się z istotą natury człowieka i nie są w stanie wywołać naprawdę pozytywnego działania. Badanie naukowe, przeprowadzone na przykładzie wiedeńskich filharmoników pokazało, że na próbach tego rodzaju dźwięków część muzyków dostawała mdłości.

Muzyka zachodnioeuropejska, która także w naszym stuleciu może wydawać dobre dzieła, przemawia zatem do człowieka na wszystkich jego poziomach i jej cel jest zbieżny z celem człowieka. Jest wyważona, może oczyścić nasze uczucia. To właśnie jest wielka korzyść z dobrej muzyki.

Muzyka i piękno

Poza tym wszystkim, wielkie dzieła artystyczne w swym duchowym wymiarze są dla nas bramą do Bożego piękna. W średniowieczu porównywano dzieła sztuki do witraży, przez które przedostaje się światło słoneczne i powoduje, że jaśnieją. Podobnie poprzez dzieła sztuki prześwieca jakby coś z tego cudownego porządku i piękna Boskiej światłości. W tym sensie sztuka i muzyka odgrywają nad wyraz istotną rolę w życiu chrześcijańskim. Mogą być przedsmakiem i odbiciem Bożego piękna.

Przestrzeń życiowa chrześcijan

Na koniec jeszcze jedna myśl. Roślina musi być posadzona we właściwej dla siebie glebie, potrzebuje odpowiedniego pokarmu. Gdy posadzimy bardzo wrażliwą roślinę na pustyni, to obumrze w krótkim czasie. Potrzebuje dobrej ziemi, wody, właściwej temperatury i nasłonecznienia itd.

Nasze życie chrześcijańskie jest podobne do takiej rośliny. Potrzebuje odżywczego gruntu, odpowiedniego środowiska, by przetrwać. W Europie kultura była przez całe wieki przeniknięta pierwiastkami chrześcijańskimi. Mamy chrześcijański sposób bycia, a umysły przeniknięte duchem chrześcijańskim stworzyły dobrą, wspierającą chrześcijan kulturę. Kultura jest wyrazem przekonania. Jeśli powstała z przekonań chrześcijańskich, to zawiera w sobie chrześcijański obraz człowieka i jest w pewnym względzie ukierunkowana na cel ostateczny.

W dzisiejszych czasach środowisko, w którym żyjemy, coraz bardziej jest naznaczone niechrześcijańskimi ideami. Nie jest neutralne, gdyż korzenie muzyki pop nie są chrześcijańskie. Nie propaguje cnót chrześcijańskich, wręcz przeciwnie – wspiera brak cnoty. Jesteśmy na co dzień poddawani jego działaniu w różnych sytuacjach, bez możliwości obrony. Dlatego potrzebna nam jest pozytywna przeciwwaga, bowiem we wrogim Bogu otoczeniu bardzo trudno jest pozostać chrześcijaninem.

Chciałbym mocno zachęcić do zainteresowania się wielkimi dobrami kultury z dziedzictwa chrześcijańskiego. Mogą nas wzmacniać w przekonaniach chrześcijańskich oraz prowadzić do źródła wszelkiego piękna i doskonałości.❑

ks. Leonard Amselgruber FSSPX

Przypisy:
Encyklika Musicæ sacra disciplina.
Przemowa do artystów z 3 września 1950 r.

http://www.piusx.org.pl

Komentarzy 60 to “Dar niebios czy dzieło szatana? O oddziaływaniu muzyki na człowieka.”

  1. JerzyS said

    W starożytnych Chinach każdy kanton miał swoją muzykę. granie innej było surowo zabronione.

    Twierdzono , że zepsucie i rebelia zaczyna się od nieodpowiedniej muzyki.

    Jeśli w jakimś kantonie muzycy dokazywali , to dostawali ostrzeżenie.
    Jeśli nadal dokazywali, to cesarz wysyłał ekspedycję karną i ginęły instrumenty razem z dokazującymi muzykami!

  2. JerzyS said

    oto zabroniona w II RP muzyka

  3. zilbert said

  4. 2
    Jerzy
    ‚Ta ostatnia niedziela’ nie byla zabroniona!
    Opowiadali nam, ze przed wojna ludzie popelniali samobojstwo jak ja slyszeli. Pamietam, ze jeszcze w liceum kombinowalismy jak mozna bylo w ogole popelnic samobojstwo sluchajc takiego rzewnego smutasa. Ale chyba sluchalismy stare nagrania. Nie pamietam juz czy to przypadkiem nie spiewal Bodo.

    To, ze muzyka ma ogromny wplyw na nastroje to prawda. Bardzo wazne jest tez wykonanie.
    Ale tez zalezy w jakim srodowisku sie kto wychowal. Ja faktycznie dostaje kurwicy jak slysze rap czy heavy metal.

  5. Rokitnik said

    Dorzuce i ja swoj glos do tego tematu…
    Jako zawodowy pasiecznik, ( kiedy , kiedys ) zauwazylem, ze w pasiece nie wolno milczec? Podirytowane pszczoly wyraznie tracily swa agresywnosc, jak sie mowilo lagodnie / dla przykladu – nawet CO w tej chwili robie, by im tez bylo dobrze – np.poszerzanie, gniazda, czy zwyczajny przeglad w ulu ? /!
    Moj Ojciec, wielki zwlisty chlop…zawsze poirytowany swa nieudolnoscia ( byl inwalida) z pszczolami nie dawal sobie rady. Sila rzeczy, do pszczol ubieral sie jak do wyjscia w kosmos – co z kolei i Ojca wkurzalo, bo bylo nie wygodnie w czasie upalow? Jednym zdaniem; niektore rodziny pszczele, wyraznie go nie cierpialy, co objawialo sie nadmiernym zadleniem !!

    Ps. czytalem, ze jakis japonczyk prowadzil podobne jak na myszach doswiadczenie z WODA. I takze wnioski byly identyczne ! Woda ktora ” wysluchala ” np. muzyki Chopina, Bacha, Mocarta….tworzyla po zamrozeniu przepiekne krysztaly ! Wrecz odwrotnie bylo z muzyka rockowa i havy metal !

  6. Ad. 4

    Opowiadali nam, ze przed wojna ludzie popelniali samobojstwo jak ja slyszeli.

    Na Węgrzech chyba zabroniono piosenki „Gloomy Sunday”. Też z powodu samobójstw.

  7. Marucha said

    Re 4, 6:
    W Szwecji następuje fala samobójstw z okazji Bożego Narodzenia i Nowego Roku. To nie żart.

  8. Sanning said

  9. Sanning said

  10. andzia said

    Dzięki za artyuł. Ci z new age twierdzą, że Mozart komponował w ich duchu, chociaż nie miał pojęcia o czyms takim. Pospollici złodzieje.Gotowi są przywłaszczyć i symfonię Bacha na Boże Narodzenie albo Te Deum Brucknera.Sami prócz bohomazów niczego nie wymyślą.

  11. Remaster said

    Boska częstotliwość. A-432 Hz (C-256 Hz).

    Ziemia w której żyjemy, wszystko co się w niej znajduje, poddane jest wibracji o ściśle określonych częstotliwościach.
    Materia jak wiadomo jest złożona z atomów. Jednakże nie jesteśmy pewni, czy atomy to energia czy materia. Istnieją hipotezy, że atomy nie są materią, a jest to energia elektronów okrążających jądro atomowe. Według tych hipotez atom jest czystą energią o określonej ścisłej częstotliwości, która jest zależna od liczby atomowej.
    Fala dźwiękowa jest ruchem cząsteczek powietrza o określonych częstotliwościach, które oddziaływają na całe nasze otoczenie wraz z naszymi ciałami, oraz z naszym umysłem włącznie.
    Jest także bezspornym faktem, że dźwięk wespół reaguje z najbliższym otoczeniem. Woda nie jest wyjątkiem i także reaguje na określone częstotliwości.
    Oznacza to, że nasze ciała będą reagowały na te same częstotliwości, na jakie reaguje woda, która stanowi około 70% masy ludzkiego ciała a także na wielki wachlarz częstotliwości odbieranych za pomocą uszu a nawet układu kostnego.
    Reakcje ciała ludzkiego na wiele częstotliwości są bardzo pozytywne i korzystne dla ludzkiego organizmu.
    Są także częstotliwości, które posiadają na nas zdecydowanie negatywny wpływ.

    Dlaczego dzisiaj na całym świecie obowiązuje strojenie muzyki w A-440 Hz?!
    W wyniku masowego rozpowszechniania się muzyki za pomocą radia i filmów, w obliczu ekspansji masowych mediów zaszła potrzeba ujednolicenia stroju muzycznego na cały świat – ustalenia międzynarodowego standardu. Co do owej przyczyny nie mamy najmniejszej wątpliwości, że ujednolicenie na skalę światową było i jest nadal potrzebne.
    Pierwsza próba zmiany stroju nastąpiła w roku 1917 z inicjatywy Rockefellerów. Świat muzyczny się na to nie zgodził, jednak rząd USA w rok później zaakceptował to jako standard. Nastąpił potem szereg takich prób i inicjatywy te zawsze wychodziły z dynastii rządzących klas. Świat muzyczny uparcie się na to nie zgadzał.
    Dopiero w roku 1939 Anglia oraz Niemcy wprowadziły legislację standaryzującą częstotliwość A-440 Hz, jako ISO 16 dla strojenia wszelkich instrumentów.
    Ponownie świat muzyków tego nie akceptował i dopiero w roku 1951 na kongresie muzyków w Londynie zaakceptowano ten standard, pomimo protestu wielu muzyków, w tym petycji kilku tysięcy muzyków francuskich.
    Strój A-440 Hz i jego pochodne – czyli 55, 110, 220, 440, 880, 1320, 1760 czy inne wielokrotności lub ułamki podstawowej częstotliwości są praktycznie neutralne i nie powodują żadnej pozytywnej reakcji – tak w otoczeniu jak i w naszych ciałach.
    Jednym czynnikiem wydaje się być bardziej jasny czy raczej jaskrawszy dźwięk – podobny nieco do efektu wzmocnienia wysokich tonów na wzmacniaczu czy radiu, które praktycznie niczego nie dodają do dźwięku, ale powodują z czasem szybkie zmęczenie ucha. Wysokiej klasy wzmacniacze Hi Fi nie posiadają możliwości wzmocnienia wysokich lub niskich tonów. Zdaniem producentów najwyższej klasy sprzętu wzmacniającego powinniśmy słuchać nagrań w sposób neutralny, zgodny z zamierzeniem producentów muzyki. Druga przyczyną jest prosty fakt, że nadmiernie wzmocnione dźwięki, zwłaszcza wysokie mogą spowodować trwałe uszkodzenia ucha a nawet głuchotę. Technicznie, a więc, jakość nagrań, szczególnie po wprowadzeniu na początku lat ’80 XX wieku formatu CD-Audio, woła o pomstę do nieba. Nagrania maja bardzo słabą jakość i tak zepsutego już dźwięku, może jedynie około 10% płyt jest nagranych w miarę poprawnie. Praktycznie nie ma powodu, dla którego ustalono taki właśnie standard, z którym większość muzyków na świecie w czasie jego ustalania się nie zgadzała. Można to porównać z Multi-kulturą. Nikt się praktycznie z nim nią zgadza, ale zasady te istnieją i obowiązują.
    Jeżeli praktycznie nie podano nam powodów, co jest ukrytym powodem owej zmiany?
    Powodem używania muzycznej częstotliwości A-440 Hz jest chęć obudzenia śpiących aspektów ludzkiego umysłu. Pobudzenia negatywnych emocji, oraz zmiany sposobu oglądu naszej rzeczywistości, zagubienia możliwości świadomego jej odbioru. Następnym celem jest aplikowanie nam stałej presji czyli stresu, co prowadzi w wielu wypadkach do chorób typowych dla stresu z rakiem włącznie.
    Wyobraźmy sobie dzień typowego pracownika w jakimś biurze. Rano budzi go radio, nastawione na ranne budzenie. Radio gra nadal, gość myje zęby, robi sobie śniadanie, słucha radia, wiadomości i… muzyki. Schodzi do samochodu, włącza silnik i… radio. Jadąc do pracy także słucha muzyki. W pracy wielu ludzi ma możliwość słuchania radia przez cały dzień. Wracając do domu także słucha się radia w samochodzie a w domu dla, hmmm… ‚relaksu’ włącza się TV!
    Stres od 5:00 do 22:00!
    Dodajmy do tego zatruta wodę, pożywienie, inne kłopoty i nic dziwnego, że co trzeci człowiek w dzisiejszych czasach umiera na raka.
    Zauważmy, że zmiana stroju nastąpiła w okresie, w którym większość ludzi zaczęła używać radia i stało się ono nieodzownym i powszechnym urządzeniem domowym. Potem dołączyła do nas TV, doszły iPody, słuchawki, radia samochodowe, dyskoteki, wielkie koncerty o niezwykłej mocy dźwięku. Nic dziwnego, że generacja Y nie jest zdolna do przetrwania!

  12. Remaster said

    Czy istnieje częstotliwość doskonała, którą można użyć do strojenia instrumentów muzycznych?
    Oczywiście, że istnieje!
    A-432 Hz (C-256 Hz)
    Częstotliwość ta jest określana jako pitagorejska ponieważ już Pitagoras opracował pierwsze jej zasady. (Zasady tego strojenia były już znane w około 1800 lat p.n.e!) Według Pitagorasa używano stosunek 3 : 2 dźwięków w strojeniu. Według tego stroju uzyskano dźwięk A = 432 Hz. Dźwięk ten jest ściśle powiązany z tzw. regułą złotego działu. Jednakże podział Pitagorasa nie był doskonały. Niemniej już w jego czasach używano 432Hz dźwięku jako podstawy do strojenia instrumentów.
    Nawet dzisiejsze polskie określenia reguły złotego działu nie są precyzyjne. Angielskie źródła nazywają to Golden Number (Złota Liczba) Phi (Czytaj Fi) i wynosi ona 1.618.
    Fi = 1.618 Złota Liczba
    Ogólnie regułę złotego działu określamy proporcją 3 do 5, ale nie jest to zbyt precyzyjne i po angielsku mamy znacznie więcej danych na ten temat. Znacznie szersze znaczenie owej liczby odkrył Fibonacci (1170-1250).
    Fibonacci opracował tzw. ciąg liczb, który posiada następujące właściwości.
    Ciąg ten wygląda tak: 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377, 610 itd. Dodawane są do siebie dwie pierwsze liczby, które tworzą trzecią liczbę. 0 + 1 = 1, 5 + 8 = 13, 55 + 89 = 144.
    Dzieląc wyższą liczbę przez niższą otrzymujemy właśnie liczbę Fi = 1.618. 610 : 377 = 1.618, 144 : 89 = 1.6179, itd.
    Oczywiście im mniejsze liczby, tym większe zaokrąglenie. 5 : 3 = 1.666. Im wyższe liczby, tym większa precyzja w stosunku do liczby Fi czyli złotego podziału. Złoty podział jest więc określany bardziej precyzyjnie jako:
    1 : 1.618 albo 0.618 : 1
    Liczba ta, czyli złoty podział, króluje we wszechświecie i jest także nazywana liczbą Boga.
    Co jest wyjątkowo ciekawe, Arka Przymierza została zbudowana według owej reguły a także Arka Noego również posiadała wymiary według owej reguły. (Rodzaju 6:15 oraz Wyjścia 25:10,)
    Biblijna liczba 666 posiada także bardzo interesujący aspekt. Sinus od 666 = 0.80901699 czyli… połowa liczby Fi!
    6 x 6 x 6 = 216. Cosinus 216 = 0.80901699.
    666 Liczba określająca człowieka.
    Niemal wszędzie możemy zaobserwować regułę Fi w niemal każdym Bożym stworzeniu a także w rozmiarach naszego ciała.
    Wszystko więc wskazuje na to, że Bóg posługuje się ową liczbą w tworzeniu doskonałości. Jesteśmy niedoskonałymi Jego naśladowcami i staramy się o to, aby uzyskać doskonałość i w pełni odzwierciedlać Jego przymioty.
    Ciekawy jest wynik strojenia ww.. stroju 432 Hz. Tak nastrojony fortepian da nam dźwięki C jako: 64, 128, 256, 512, 1024. Przypomina to nam ilości pamięci w naszych PeCetach, prawda?
    A całość wygląda tak: 1, 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128, 256 512, 1024, 2048 itd. Jest to naturalny porządek podwajania każdej poprzedniej liczby. 2 x 8 = 16, 2 x 128 = 256.
    Dlatego strojenie w A – 432 Hz czy też w C – 256 Hz jest strojem naturalnym, ponieważ Hz czyli cykl w ciągu sekundy – sekunda jest naturalną jednostką czasu a częstotliwość odpowiada naturalnemu strojowi określonych fal, które wyrażają się w liczbach całych, co oznacza ich naturalne pochodzenie i naturalne miejsce oraz jest to umieszczone w naturalnie obliczanym czasie.
    1 sekunda to czas ściśle określony przez cykl 24 godzin dnia słonecznego.

    W naszym przypadku mamy więc ilość drgań występujących podczas jednej sekundy. 1 Hz.
    Co jest szczególnie ciekawe, medycyna używa do badań ludzkiego ucha i słuchu kamertonów wyskalowanych w naturalnych, pełnych częstotliwościach tzn. 128 Hz, 256 Hz, 512 Hz.
    Używane są najczęściej dwie częstotliwości – 256 Hz oraz szczególnie zalecaną 512 Hz w testach Webbera oraz Rinne’a. Testy te przeprowadza się do badań stopień utraty słuchu oraz tzw. dzwonienia w uszach (tinitus).
    Co jest wyjątkowo ciekawe – testy polegają na uderzaniu kamertonu oraz dwa rodzaje odsłuchu – poprzez ucho oraz poprzez… kość czaszki! Ponieważ kości nasze przenoszą także dźwięk i dźwięk ten jest odbierany przez ucho.
    Instrumenty klawiszowe i strunowe z progami, jak gitara, posiadają strój temperowany czyli sztucznie kompromisowy, aby oddać w możliwie najlepszy sposób dźwięki matematycznie obliczone jako doskonałe. W stroju naturalnym odległości pomiędzy półtonami różnią się w zależności od tonacji. Dlatego skrzypce, wiolonczele czy basy nie posiadają progów. Równie doskonałym instrumentem jest… ludzki głos!
    Jeżeli używamy stroju, który jest strojem opartym na naturalnej relacji do częstotliwości znanych w naszym otoczeniu, zauważymy oczywiste reakcje otoczenia na naturalny dźwięk. Jeżeli dźwięk nie jest naturalny, nie będzie on posiadał żadnego wpływu na otoczenie a nawet będzie przez otoczenie oraz nasze uszy praktycznie odrzucany.

    Zalety stroju A – 432 Hz (C – 256 Hz)
    Nagrania dokonane w stroku C- 256 brzmią łagodniej, cieplej i są niemal balsamem dla uszu, zwłaszcza po wysłuchaniu przedtem czegokolwiek w stroju A -440. Dźwięki w A- 432 są bardziej solidne i brzmią przyjemniej. Kiedy się odsłuchuje na przemian cokolwiek w obu strojach, po chwili rzucają się w ucho dwa największe czynniki.
    1. Strój A – 440 jest pozornie głośniejszy i agresywniejszy, wyraźnie ‚kłuje’ w uszy, jest pozornie głośniejszy, ponieważ przy odgrywaniu muzyki w obu strojach wskaźniki mocy wskazują nam identyczną siłę sygnału dźwiękowego.
    2. Strój A – 432 jest cichszy ale czystszy, bardziej klarowny, solidniejszy, łagodniejszy i bardziej przyjemny.
    Można zaryzykować hipotezę, że strój a – 440 Hz jest odrzucany przez nasze uszy oraz otoczenie, co powoduje wyraźnie zwiększoną głośność. Być może jest to efekt braku absorbowania większości dźwięków przez otoczenie i co za tym następuje – pozornie mocniejszy dźwięk.
    Największa różnica jest obserwowalna podczas dłuższego słuchania muzyki nagranej w stroju A- 432. Po 30 minutach słuchania – nagła zmiana na strój A -440 jest wręcz bolesna.
    Natychmiast słyszymy wysoce nieprzyjemny wyższy ton nagrań, który powoduje wielki nacisk na uszy i presję na umysł. Dopiero po kilku minutach można się przyzwyczaić do owej presji.
    To owa presja powoduje, że odbieramy ten dźwięk jako głośniejszy. Owo zjawisko pozornie ‚głośniejszego dźwięku’ także wskazuje na to, że nie tylko słyszymy, że istnieje jakiś problem, ale problem ten jest wyraźnie słyszalny a nawet odczuwalny fizycznie.
    Słuchając dłuższy czas stroju A 440 i nagle przełączając na strój A 432 pierwsze 15 sekund wydaje się rozstrojone, ale po owym ‚rozstrojeniu’ zaczyna się odczuwać wyraźną ulgę i słychać ewidentnie ciepły, solidny i łagodny dźwięk robiący wrażenie słodkiego cukierka dla naszych uszu.
    Szczególnie słychać to przy odtwarzaniu muzyki na wyższym wzmocnieniu. Im większa moc dźwięku, tym wyraźniej słychać owe różnice. Szczególnie rzuca się w uszy solidniejszy bas.
    Co jest ciekawe, słuchając tego samego w słuchawkach nie słychać tak wielkiej różnicy. Wydaje mnie się, że słuchanie muzyki z głośników odbiera się ją nie tylko w linii prostej wprost z głośników, ale odbieramy także dużą część odbić od ścian czy sprzętów w naszym najbliższym otoczeniu.
    Odbite dźwięki, z powodu ich reakcji z owym otoczeniem, będąc w stroju A 432 reagują tak z naszym ciałem jak i z otoczeniem i w rezultacie słyszymy oraz czujemy wyraźną różnicę. Pomieszczenie, w którym słucha się wokalu, studia nagraniowe oraz sale koncertowe wywierają poważny wpływ na jakość nagrań z tych właśnie powodów. Wszystkie studia znane są z pewnego rodzaju charakterystycznego dla siebie dźwięku, który staje się wzbogacony o dodatkowy rezonans z otoczeniem. Tak wzbogacony dźwięk jest nagrywany i odtwarzany z płyt. Odtworzony nadal reaguje z otoczeniem podczas jego odtwarzania.
    Jeżeli porównamy oryginalnie nagranie w stroju A 432 Hz, nagrane w dobrze brzmiącym studio oraz odtworzymy je w równie dobrze brzmiącym otoczeniu – różnica będzie bardzo duża.

    Ps.
    Te wszystkie, ach i och, nad strojem A-432 Hz nie byłyby nic warte bez odpowiedniego remasteringu, a więc ponownego, całkowitego opracowania muzycznego, każdego poszczególnego nagrania, gdzie każdy parametr musi zostać poszczególnie dopasowany. Każda jedna płyta kupiona w sklepie, ma masę, ogromną masę wad, które popaprańcy którzy ją wyprodukowli tam umieścili, celowo lub poprzez własną głupotę.

  13. Marucha said

    Re 11, 12 (Remaster):
    Dzięki za niezwykle ciekawe wpisy na temat częstotliwości 432 vs 440 Hz.

  14. Ola said

    Zycie bez muzyki? nie do pomyslenia , chociaz rap , hiphop i heavy sa raczej nie do przyjecia.
    A ze fala samobojstw w Szwecji w okolicy swiat bozonarodzeniowych ? raczej kwestia braku slonca , stary i powazny problem w krajach skandynawskich . I nie tylko . Dla mnie na przyklad najgorszym dniem w roku jest 21 grudnia – bo najkrotszy . I najlepszym – bo po nim to juz tylko lepiej , wiecej swiatla i slonca. Bo do szczescia to w zasadzie niewiele potrzeba – troche slonca , troche muzyki no i to trzecie oczywiscie i to przede wszystkim , nie, nie alk i dope , choc tez – seks !Tego nie da ci zaden gadzet , chyba ze jedynie na moment.

  15. Marucha said

    Re 14:
    Ważniejszą przczyną wydaje się być poczucie samotności i niezdolność do stawiania mu czoła.

  16. Roman K said

    Dzieki panie Remaster ..wlasnie tak jest…. Wszystko co nas otacza wibruje….z rozna czestotliwoscia…
    CIalo to 90 % woda…wystarczy obserwowac tworzenie sie krysztaow wody poddanej zmiennym czestotliwoscia i zobaczymy efekty….
    Kazda planeta ma swoja czestotliwosc …Ziemia ma 7 Hz…bez tego nastepuje szybkie rozkojarzenie organizmow i smierc…dlatego kosmonauci sa wyposazeni w tz rezonatory Shumana…
    Wydaje sie ze jestesmy do Ziemi przypisani.
    Wplyw muzyki byl znany…Kosciol poswiecil ogromna ilosc energii I czasu w walce z Muzyka Dionisjanska….I z Dionizjami…dzis obserwujemuy jej powrot…chociaz nikt tego tak nie nazwie…
    ZMiana stroju na 440Hz jest celowym zabiegiem kahalu..nie zadnym przypadkiem….

  17. Marcin said

    Artykuł pomija bardzo ważną kwestię częstotliwości w jakiej muzyka jest podawana ale jak widzę już jeden czytelnik gajówki mnie ubiegł.
    Ja z kolei przypomnę co ma do powiedzenia o muzyce zapodawanej nam w stroju 440 Hz Leszek Możdżer:

    „Mówi się, że naturalnym tempem w muzyce, naturalnym dla człowieka, są 96 lub 94 uderzenia (odchylenia wahadła metronomu) czy – jakby się dziś powiedziało – bity na minutę (bpm). Oznacza to, że wystukując palcem po blacie najbardziej komfortowy dla siebie rytm, najprawdopodobniej stukniemy 94 lub 96 razy w ciągu 60 sekund. Jeśli coś grane jest szybciej, ludzie nieświadomie zwalniają grę, a jeśli grane jest wolniej – przyspieszają. Podobnie rzecz ma się ze strojeniem – to znaczy, istnieje coś takiego jak naturalny strój dźwięków. Liczony jest w hercach (fala dźwiękowa jest ruchem cząsteczek powietrza o określonej częstotliwości) i dla dźwięku A niegdyś wynosił 432 Hz. O powrót do tej częstotliwości od lat niestrudzenie walczy duża grupa muzyków na całym świecie. Walczy dlatego, że strój został zmieniony na 440 Hz – w roku 1917 z inicjatywy Rockefellerów, a następnie w 1939 roku Anglia i Niemcy wprowadziły legislację standaryzującą tę częstotliwość jako ISO 16 dla strojenia wszelkich instrumentów. Obrońcy barokowego strojenia (432 Hz) twierdzą, że strój A 440 Hz jest głośniejszy i bardziej agresywny, wyraźnie „kłuje” w uszy, natomiast strój A 432 Hz jest cichszy, ale czystszy, bardziej klarowny, solidniejszy, łagodniejszy i przyjemniejszy dla uszu.”
    Tak też twierdzi Leszek Możdżer.

  18. Marcin said

    I jeszcze to:

    Ten wyższy strój rezonuje z czakramem gardła, a nie z czakramem serca. I jeśli przeprowadzić test i porównać muzykę nagraną w tych częstotliwościach, to okaże się, że ciało reaguje na nie zupełnie inaczej. Może zwróciłeś uwagę, jak jedzie się taksówką, to ta muzyka, która dobiega z radia – ona jest w 440 Hz – tak naprawdę jest irytująca, ona cię napędza, nakręca, sprawia, że zaczynasz brać udział w jakimś cholernym wyścigu. Może całe to przyspieszenie cywilizacyjne wiąże się także z podniesieniem stroju?”.

  19. Marcin said

    Starożytni Egipcjanie używali specjalnych komór do leczenia dźwiękiem i konstruowali instrumenty które emitowały uktradzwieki.
    Angielskojęzyczna stronka dla zainteresowanych
    http://www.avilonestarre.com/blog/sound-healing-in-ancient-egypt

  20. Ola said

    ad 17, Marcin

    94 – 96 urerzen na minute? no tak, to nie co wiecej niz rytm serca ( 60 -80 uderzen na minute) , a troche mniej ( bo nawet do 130 uderzen) niz w czasie stosunku plciowego . Czyli zloty srodek . W artykule brakuje powiazania miedzy muzyka i seksem , bo muzyka to pewien rodzaj afrodyzjaka albo i atrapy seksu , jak na moje dlugoletnie doswiadzenia i opinie w tym temacie innych.
    Bo wszystko kreci sie wokol seksu . Nie , nie zadne zepsucie ,demoralizacja czy inna dekadencja , lecz, a tak- wola boska lub zachowanie gatunku , zaleznie od swiatopogladu .

    ——
    Trudno mówić o „zachowaniu gatunku” w przypadku pań, które już przeszły klimakterium.
    Admin

  21. Ola said

    o qa w morde, ja sobie wypraszam!

  22. Marucha said

    Re 21:
    Proszę bardzo.

  23. Marcin said

    Albo pań z brodą.

  24. Re 20:
    Do nieczystości cielesnej bardzo pobudza muzyka funk, bardzo popularna w latach 70. XX wieku w USA.

  25. Ola said

    jak ta? uwielbiam

  26. re1truth2 said

    Albo tak

  27. Połowicznie. To bardzo ułagodzona wersja. Chodziło mi bardziej o coś takiego:

  28. re1truth2 said

    https://dzwiecznebzdury.wordpress.com/2018/08/25/glos-w-sprawie-plagiatow-internetowych/

  29. JerzyS said

    Ciekawa jaką muzykę zagrano w krakowskiej kurii

  30. revers said

    co tam dzwieki, i plytki wytworni emi gdy przsylali z hamburchia z kancelarii adwokackich za jakas masakre dzwiekowa 440 hz w torrencie roznych placzek do mikrofonu nowgo porzadku rachunki na kwote 1200 euro, srednio do 50 tys. euro za ponowna publikacje linku z streamerem

  31. Ad. 15

    Ważniejszą przyczyną wydaje się być poczucie samotności i niezdolność do stawiania mu czoła.

    Dali sobie wmówić, że „czerwone” pomysły na społeczeństwo są dobre. – To mają to, co mają.

    I ciekaw jestem w jakim kierunku płyną (są przesyłane) wyniki tajnych badań socjologicznych, które jak podejrzewam w Szwecji są robione od dawna… Całe państwo – niezłe laboratorium. 🙂

  32. Ad. 25

    Ta muzyka powstała w San Francisco w klubach dla homoseksualistów. 🙂

  33. revers said

    I co najwazniejsze autor pominal ze te dzwieki piekelne uzywala z powodzeniem obecna szefowa CIA w jedynym w swoim rodzaju usmanskim obozie koncentracyjnym w Quatanamo, to mogly byc dzwieki typu industrii, podobne szregi fouriera i harmoniczne 440Hz.

    Mogly byc uzyte w polskich Kajkutach.

  34. revers said

    do katowania oczywiscie..

  35. Ale dlaczego? said

    Strasznie długi tekst 😉
    Dokleję z poprzedniego komentarza, bo pasuje tu także:
    Niestety piękno niekoniecznie idzie w parze z dobrem.
    W tym sensie, że niejednokrotnie zbrodniarze, a nawet ludobójcy, byli jakoś wrażliwi na piękno, byli koneserami dzieł sztuki, wielbicielami muzyki…
    Dziwne to, ale tak bywa. Choć nie rozumiem tego za bardzo. 😉
    O Prawdzie taktownie nie wspomnę.

    Jeszcze co do muzyki, na pewno ma olbrzymie znaczenie współgranie muzyki z częstotliwością mózgu, jak i zapewne innych organów człowieka. Ale częstotliwości pracy mózgu są tu zapewne istotne:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Fale_m%C3%B3zgowe

    Muzyka, która współgra z niskimi częstotliwościami mózgu powoduje jego „dostrajanie” do tych częstotliwości. I na odwrót.
    Na niskich częstotliwościach mózg ma określone „predyspozycje”.
    I nie jest przypadkiem, że tak dużo jest w necie np. muzyki relaksacyjnej. Która właśnie pomaga zrelaksować się czy medytować.
    I nie ma to nic wspólnego z new age, tak jest zbudowany mózg.
    O duszy się nie wypowiadam, bo to zdecydowanie bardziej nieznany ląd…

  36. Marcin said

    Panie ale dlaczego.
    Większość tej relaksacyjnej muzyki w necie jest podawana w 440hz. Proszę sobie wrzucić cokolwiek z YT na dobry program do obróbki dźwięku.

  37. NyndrO said

    Z crowleja taki szef szatanistów, jak z ibisza nastolatek, a agaty buzek piękna kobieta.

    ——
    Z tą „śłicznotką” Buzek, której obecność zepsuła mi ongiś całą ekranizację „Zemsty”, toś Pan trafił, Panie NyndrO, w samo sedno jądra 🙂
    Admin

  38. Lolek said

    „El Sistema” skojarzyło mi się od razu z jezuickimi redukcjami i muzykalnymi Guarani…
    Jezuici, co zostało doskonale zobrazowane w filmie „Mission”, poprzez muzykę, jako narzędzie ewangelizacji, zjednali, nawrócili i podnieśli na wyższy poziom cywilizacyjny prymitywnych nomadów.
    Wychowankowie redukcji jezuickich stawali się często doskonałymi lutnikami, instrumentalistami a nawet kompozytorami własnej muzyki barokowej.
    Polski misjonarz i muzykolog ks. prof. Piotr Nawrot odkrywa na nowo dzieła indiańskich kompozytorów baroku misyjnego. „W 1991 r. rozpoczął pionierskie badania unikalnych manuskryptów muzyki liturgicznej z okresu baroku, powierzonych mu przez Indian Chiquitos (z misji jezuickich w Chiquitos) i Moxos.”

    .https://youtu.be/aCZjj7tCHJo
    .https://youtu.be/6Od9FaRqIXQ

  39. 21
    Ola
    Niektorzy panowie powtarzaja zlote slowa zlotoustego Trumpa oo miesiaczkach (ich braku) i babach..

    Bo panom sie na ogol wszystko kojarzy albo z dupa albo ze Zwiazkiem Radzieckim.
    Juz taka rola panow w przyrodzie.

  40. zapiniotodement said

    @ 29. JerzyS
    „Ciekawa jaką muzykę zagrano w krakowskiej kurii ”
    Przecież to chyba oczywiste, po obejrzeniu załączonego przez Pana klipa, że fujarową –
    na fujarach z pedałami.

  41. lopek said

    „Dar niebios czy dzieło szatana?”
    ========
    I to i to.
    Wniosek?
    Szatan za pomocą swoich ziemskich sługusów nawet ludzkie miłosierdzie wykorzystuje przeciw ludziom – to dlaczego ma zrezygnować z wykorzystania muzyki przeciw tymże ludziom. Ba – nawet moc popędu seksualnego – Zły potrafi wykorzystać do depopulacji. Jednak nadal to od nas zależy – czy się powyższemu – poddamy.

  42. Anucha said

    ad:37
    Osadzanie w rolach filmowych Agaty Buzek jest częścią offsetu dla J Buzka za robienie łaski „amerykańskim inwestorom”
    Ale jak widać z psychiką Agaty jest nie najlepiej. Anoreksja to poważna choroba.

  43. Zbyszko said

    Kiedyś w kościołach rozbrzmiewała taka muzyka :
    .https://www.youtube.com/watch?v=wMGSgsOUKtc
    a obecnie „muzyka religijna” wygląda tak (ten zespół otwierał ŚDM)
    .https://www.youtube.com/watch?v=MpByIFqchYs
    Piosenka ta nazywa sie „panie przyjdź” (który pan ma przyjść?)
    A za to :
    .https://www.youtube.com/watch?v=Eu-8bJsFhQw
    to ten deprawator dzieci powinien siedzieć w więzieniu. Kiedyś rozmawiałem z ochraniarzem na Przystanku, takiej rui (wszędzie, gdzie bądź, w namiotach i koło nich. Gdzie tylko sie dało) jak tam nie widział nigdy przedtem ani potem.
    Dziwię się tym rodzicom, że pozwalają swoim dzieciom uczestniczyć w tej hucpie

  44. Ad. 35
    Goebbels był znakomitym pianistą. 🙂

  45. 43
    Krzysztof

    Nie wiem jak teraz- ale przez wiele, wiele lat Wagner byl zakazany w Izraelu bo podobno Hitler lubil sluchac muzyki Wagnera.

  46. Ale dlaczego? said

    AD. 36
    Nie znam się na muzyce, jedynie jestem „konsumentem” 😉
    Synchronizacja umysłu przy pomocy muzyki czy szerzej dźwięków to jest oczywisty fakt. Jak to działa to już temat dla naukowców, tak mi się wydaje.

  47. Ale dlaczego? said

    AD. 44
    Właśnie hitlerowców miałem na myśli 😉
    Pytanie dla mnie nieodgadnione, jak osoba potrafiąca doceniać piękno jednocześnie jest tak zła.
    I dlaczego?
    Czyżby dobro nie zależało od piękna, a od współczucia, empatii? Tylko od tego?
    Piękno, harmonia. Często można dać znak równości pomiędzy tymi pojęciami.
    Dobro, współczucie, współodczuwanie, empatia jest czymś innym. Zdecydowanie.
    Szacunek do życia. Nawet tego najmarniejszego.

    ———–
    Najwyraźniej nie ma związku między zdolnością odczuwania piękna, a byciem dobrym człowiekiem.
    Admin

  48. osoba prywatna said

    Nienarodzone dzieci wolą Bacha od Adele
    Czytaj więcej na https://nt.interia.pl/raporty/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-nienarodzone-dzieci-wola-bacha-od-adele,nId,2594086#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

  49. osoba prywatna said

    Dlaczego zmieniono strój instrumentów muzycznych na A-440 HZ?
    https://www.zbawienie.com/konspiracjaa440.htm

  50. osoba prywatna said

    https://fractalenlightenment.com/13839/spirituality/432hz-coming-back-to-nature

  51. Wieloimienny said

    Nic się nie znata na szatańskiej muzyce!

  52. osoba prywatna said

    Czy to 432, czy 440?

  53. osoba prywatna said

    Cymatics experiment tonoscope 432-440Hz

  54. Wieloimienny said

    Osoba prywatna @

    To jest ta barierka spod sejmu?

  55. osoba prywatna said

    Amazing Resonance Experiment!

  56. osoba prywatna said

    Re 54
    Być może. I prawdopodobnie chciał w ten sposób wywabić na zewnątrz szczury znajdujące się w sejmie

  57. JerzyS said

    „Siostry Neruda to były skrzypaczki — Czeszki propagujące czeską muzykę narodową.
    Ich występ w Warszawie był w pewnym sensie demonstracją kulturalnego wyzwalania się słowiańszczyzny spod przewagi niemieckiej. Były to czasy, gdy Czesi byli dopiero w początkach swej walki z niemczyzną. Praga Czeska była miastem o charakterze wciąż jeszcze przeważnie niemieckim, a w Czechach niemczyzna sprawowała rządy. Występ przedstawicielek czeskiej muzyki narodowej w Warszawie był demonstracją czeskiego patriotyzmu, co w zawoalowanej formie wspierało także i polskiego ducha patriotycznego.

    Burżuazja żydowska, liczna w Warszawie i bywająca na koncertach, występ ten zbojkotowała.”

  58. VAV said

  59. @ 39. Troll Polonii
    „Niektorzy panowie powtarzaja zlote slowa zlotoustego Trumpa oo miesiaczkach (ich braku) i babach..
    Bo panom sie na ogol wszystko kojarzy albo z dupa albo ze Zwiazkiem Radzieckim.
    Juz taka rola panow w przyrodzie.”

    Chłe, chłe… Ciekawi mnie, czy Troll Polonii ma tak krzywe szłapy jak Trolltoni, ten z innego Forum?

    Ale wracam do kojarzenia:
    poniżej Kevin Bloody Wilson śpiewa „Dick on her mind”

  60. Wieloimienny said

    A teraz na poważnie.

    W połowie artykułu jest o Marcie Markiewicz z miasta rządzonego przez pedała, czyli o Sarsie.

    https://www.google.com/amp/s/liksar.wordpress.com/2015/10/08/oddani-swemu-panu-muzyka-pop-cz-2/amp/

    W święta widziałem ten teledysk w telewizji.

    Poczytajcie sobie posty (PH recorts, Łapa, Slava Slavic, Duda Duda) pod filmikiem wraz z odpowiedziami. Przebłysk mądrości (to nie ironia).

    A reszta kuci ku taj taraj!

Sorry, the comment form is closed at this time.