Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Chłopcy twitterowcy

Posted by Marucha w dniu 2018-12-29 (Sobota)

Przy prezydencie ma powstać nowa służba specjalna – „łącznościowcy”. Państwo PiS szykuje się do ostatecznej rozgrywki z opozycją, albo po prostu chodzi o nowe stanowiska i zaspokojenie ambicji głowy państwa.

Jak poinformował w rozmowie z PAP wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Dariusz Gwizdała, „łącznościowcy” to będzie operacyjna służba dyżurna prezydenta, powołana do pracy w czasie kryzysu, pokoju i wojny. Według wiceszefa BBN celem powołania nowej służby jest zapewnienie „stałej, efektywnej” łączności między prezydentem a najważniejszymi instytucjami państwa.

„Czasy, gdy było to robione za pomocą korbki i telefonu, się skończyły. To muszą być profesjonaliści, którzy obsłużą klauzulowany sprzęt” – oświadczył Gwizdała.

Koszt powołania i funkcjonowania „łącznościowców” ma się rzekomo zamknąć w kwocie 1,5 mln zł. W nowej służbie mają być zatrudnieni zarówno żołnierze, jak i cywile. Na początek przewidziano 10 etatów.

Wysoki oficer Agencji Wywiadu, proszący o anonimowość, tak komentuje powołanie nowej służby:

Istnieje wypracowana praktyka informacyjna opierająca się na produkcie dziennym rozsyłanym według zmieniającego się rozdzielnika. Dopuszczeni odbiorcy zapoznają się z informacją, potwierdzając to własnym podpisem. Za stronę ewidencyjną i ochronną odpowiadają kancelarie tajne.

Nie ulega wątpliwości, że system informowania najważniejszych osób w państwie funkcjonuje. Warunek do spełnienia jest jeden: adresat informacji musi posiadać umiejętność czytania ze zrozumieniem. Proszę zwrócić uwagę na fakt odejścia ministrów Magierowskiego i Łapińskiego. Może powód powołania nowej służby jest prozaiczny, a zarazem wstydliwy? W pałacu się nie pracuje. Tam obmyśla się trasy zagranicznych wojaży i sportowych atrakcji. Prezydent, przyjmując prywatnie w pałacu bliskie osoby, rekompensuje sobie brak zaproszeń od znaczących i wpływowych osobistości z zagranicy. Ustalanie menu to jedna z ulubionych czynności, w której chętnie uczestniczy.

W pałacu po prostu potrzeba ludzi do pracy dyżurnej, potrafiących czytać ze zrozumieniem dostarczane informacje, wskazywać, co może mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i funkcjonowania państwa i w finale brać za to odpowiedzialność.

Były pułkownik ABW, który odszedł ze służby w 2016 r., widzi to inaczej:

Nie ma merytorycznych przesłanek, aby tworzyć nową służbę. Politycy PiS najwyższego szczebla są coraz bardziej nieufni. Boleśnie odczuli niesubordynację policji, która przed 11 listopada masowo udała się na zwolnienia lekarskie. Chodzi zatem o uszczelnienie przepływu informacji w związku z planowaną rozprawą z opozycją.

O opinię poprosiliśmy byłego dyrektora Departamentu Prawa i Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Krzysztofa Liedela.

Czy prezydent systematycznie otrzymuje od służb ważne informacje?

– Naturalnie. Prezydent jest informowany o wszystkich ważnych dla bezpieczeństwa państwa i strategicznych sprawach. Tak przynajmniej było w poprzedniej kadencji.

Czy prezydent może mieć utrudniony kontakt ze służbami?

– Nie powinien, ale czasem tak się zdarza. Wynika to z odwiecznej rywalizacji między dwoma ośrodkami władzy, małym i dużym pałacem. Nie chodzi o całkowite odcinanie prezydenta od informacji, lecz raczej o to, że czasem dostaje raporty nieco później albo są one okrojone.

Powołanie nowej służby to zmieni?

– Nie zmieni. Problem z tą nową służbą polega na tym, że ma ona otrzymywać informacje natury operacyjnej. Dotyczyłoby to więc wydarzeń, które dzieją się w kraju tu i teraz, wobec których prezydent nie ma żadnej możliwości reagowania, bo nie ma takich kompetencji. Chyba że chodzi o to, żeby szybciej od innych zamieścić wpis na Twitterze.

W Polsce jest w sumie kilkanaście służb specjalnych. Wyniki ich działalności są skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną, co naturalne. Jednak ich wielość i wzajemnie pokrywające się kompetencje nie wzmacniają bezpieczeństwa państwa. Co najmniej od czasów „szafy Lesiaka” mamy też liczne dowody na wykorzystywanie służb do walki politycznej. Każdy obóz rządzący stara się przejąć nad nimi kontrolę, a i same służby nie pozostają wobec polityków bierne. Faktem jest, że do kieszeni różnej maści agentów płyną z budżetu państwa setki milionów złotych, a kontrola wydawania tych pieniędzy i skuteczności działania służb jest iluzoryczna.

Nie ulega wątpliwości, że nie ma racjonalnego powodu do powołania kolejnej służby przy prezydencie. Po co zatem prezydent Duda tworzy nową formację? Sądzę, że najbardziej prawdopodobny jest motyw ambicjonalny.

Andrzej Duda chce być o wszystkim szybko informowany, aby w razie czego, korzystając z mediów społecznościowych, szybko złożyć kondolencje, wyrazić oburzenie albo po prostu ujawnić sensację. Czy dla internetowego lansu prezydenta warto tworzyć nową służbę? To pytanie retoryczne. Dla takiego prezydenta akurat nic nie warto.

Andrzej Rozenek
http://nie.com.pl

Tak. dobrze Państwo przeczytali. Artykuł pochodzi z dziennika cotygodniowego „NIE” Jerzego Urbana. Został zamieszczony ze względu na dawne więzy koleżeńskie, powstałe w Urzędzie Bezpieczeństwa a później wzmocnione w SB.
Admin

Komentarzy 8 to “Chłopcy twitterowcy”

  1. Niepokorny said

    Za komuny nie bylo wolnosci. Do trzymania narodu za morde wystarczylo zaledwie kilka sluzb.
    Teraz mamy wolnosc i w zwiazku z tym na jej strazy musi stac kilkanascie sluzb, a i to malo jak widac.
    Kazda sluzba ma pewnie swoje „teczki”. Oj, bedzie sie dzialo kiedy sie znowu ustroj zmieni.

  2. revers said

    Czy tylko sluzb polskich? bo jest jeszcze wiecej zagraniczych, lub wspolpracujacych z zagranicznymi agencjami „lacznosciowcow” z CIA, Mossad,MI5, BND, Sas czy ukrainska USB, „tytuszek u nas mnogo”.

    Nawet wpisy swoich, obcych sluzbowych cial na Twiterze u Danielsa w rodzaju „Spi..laj stad sz.jo” tlumaczy sie skwapliwie i dokladnie na angielski i robi z tego kampanie antypolska.

  3. revers said

    re1

    nic sie nie zmieni, raczej rozplynie w diaspore.

  4. Marcin said

    Jak taki z niego ambicjonalista to niech kutas wydaje ze swojej kieszeni.

  5. Abc said

    Rozgrywki z czym? Przecież u nas nie ma opozycji, cały „świecznik” jest prozachodni.

  6. Moher49 said

    Piskorski siedzi, EuroWeek ma się dobrze.

  7. Lipski said

    Administracja w Polsce,korzysta ze sprawdzonych informatyków z Izraela i doskonale współpracuje z Mosadem.T

    Co to oznacza?POPISOWI politycy w Polsce,w Sejmie,w Senacie i u Prezydenta boją się polskich,wybitnych hackerów,piszących wirusy, trojany i ukrywający wirusy w wideo, w zdjęciach.

    Oczywiście software z jakiego korzysta administracja w Polsce,jest takie same jak w EU,Parlamencie.Pod maksymalną kontrolą.Również NATO .

    Pomimo tego administracje w EU i w Polsce,mają paniczny strach przed fantazją realnych,tylko polskich informatyków.

    Wyjątkowych, młodych, utalentowanych,którzy potrafią nawet w Polsce,przez internet zarabiać tak jak by byli na zachodzie.

    Bez pomocy Rosjan czy Chin.To wkurza NSA w USA ale oni w USA sami mają problemy.

    Polacy zaprogramowali nie tylko software ukrywające IP ale i numery modemów.

    Oczywiście okupacyjna administracja w Polsce,nie ma szans,w dobie internetu.

    Tak jak nie ma szans Mosad,któremu brakuje pracowników.Lojalnych a stawki najemników wzrastają.

    Oczywiście w całej EU,w tym w Polsce,bandy mafijne,które zatrudniają informatyków ….mają zyski i nie pozwolą na straty.

    Ja uważam,że można spokojnie spać w Polsce .

    Strach przed totalnymi analfabetami żydowskimi w Polsce, podającymi się za żydów ,ze znanymi,sfałszowanym polskimi nazwiskami,trzeba odrzucać.

    Przestańcie się bać!!!!
    To są tylko ułomni ludzie.kochający porno i narkotyki gdyż ich system genetyczny nie pozwala na kreacje z jedną kobietą kilku dzieci.

    Ekstentryczny URBAN w wpisie ma rację.

  8. lopek said

    Czy wśród tej nowej służby znajdzie się choć jeden goj? Ja w to wątpię.

Sorry, the comment form is closed at this time.