Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wegańska dieta może być przyczyną „ukrytego głodu”

Posted by Marucha w dniu 2019-01-02 (Środa)

Uwaga – to nie jest tekst o tym, że dieta wegańska jest zła. Ani o tym, że nie należy jej stosować. To ostrzeżenie, że jej stosowanie wymaga szczególnej uwagi

Można jeść wyłącznie pokarmy roślinne i być okazem zdrowia. Ale to wymaga wiedzy i nieco wysiłku. A badania pokazują, że wielu wegan np. w Europie Zachodniej to osoby w rzeczywistości niedożywione, czyli mające niedobory niektórych składników odżywczych. [… oraz niedobory komórek mózgowych – admin]

Dieta roślinna niesie za sobą wiele korzyści zdrowotnych, ale też może przyczyniać się do licznych problemów ze zdrowiem. Jak temu zapobiegać i co zrobić, by weganie nie stali się w najbliższym czasie najbardziej niedożywioną grupą społeczną w krajach, gdzie głód nie jest problemem?

Dieta roślinna – ale dlaczego?

Roślinna dieta staje się coraz bardziej popularna i należy się spodziewać, że ta tendencja może się utrzymać. Dlaczego? Większość wegan rezygnuje z jedzenia produktów pochodzenia zwierzęcego z przyczyn ideologicznych, jednakże weganizm może mieć również inne zalety. Przykładowo, z raportu opublikowanego w tym roku w European Journal of Clinical Nutrition wynika, że osoby będące na diecie roślinnej wykazują o 16% mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe (wszystkie typy) niż osoby jedzące mięso [1].

Ponadto, jak wynika z obszernych analiz, dieta wegańska jest bardziej przyjazna dla środowiska [2], i przy takiej samej podaży energetycznej prowadzi do 47-60% mniejszej emisji gazów cieplarnianych niż dieta mięsna [1].  [Po ch… ta durna wstawka? – admin]

Niestety, weganizm wiąże się też z pewnym ryzykiem, któremu należy poświęcić nieco uwagi.

Korzyści da zdrowia, ale też ryzyko niedoborów

Osoby stosujące współcześnie dietę roślinną są w zupełnie innej sytuacji niż weganie kilkanaście lat temu. Obecnie istnieje obszerna baza przepisów i porad dietetycznych, które sprawiają, że dieta roślinna może być urozmaicona. Co więcej, ponieważ popularność tego sposobu żywienia wzrasta, jego zwolennicy mogą liczyć na wiele kulinarnych pomysłów na wegańskie odpowiedniki licznych potraw (chociażby wigilijnych). [Np. karp z rzeżuchy – admin]

Wciąż jednak sporym problemem związanym z dietą roślinną jest duże ryzyko niedoborów. Jak wynika z przeglądu badań (w tym dużych metaanaliz) dokonanego na potrzeby Public Health Nutrition, dieta wegańska (ale nie wegetariańska, czyli akceptująca m.in. nabiał i jajka) „może prowadzić do niedoborów składników odżywczych, powodując szkodliwe skutki dla zdrowia” [3]. Najważniejsze zagrożenia wiążą się z niewystarczającą podażą: wapnia oraz witaminy D [4], kwasów omega-3 oraz jodu [5], a także witaminy B12 [6, 7].

Skutki zdrowotne tych niedoborów mogą być bardzo poważne. Przykładowo, u osób będących na roślinnej diecie złamania kości występują trzykrotnie częściej niż u osób na diecie zawierającej mięso [8], co wynika przede wszystkim ze zmniejszonej gęstości mineralnej kości, jaka występuje u tej grupy [9]. Z kolei relatywnie częste niedobory witaminy B12 mogą w skrajnych przypadkach prowadzić do uszkodzenia nerwów i zwiększonego ryzyka zachorowania na choroby serca [10, 11].

Ukryty głód

Wymienione powyżej niedobory składają się na stan określany jako „ukryty głód”, czyli na niedożywienie nie wynikające z niedostatecznej podaży pożywienia, lecz niedostatku poszczególnych jego składników (na przykład, określonych witamin). [… a także oleju. W głowie. – admin]

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Czy po to, by wywołać kolejną burzliwą dyskusję na temat wyższości którejkolwiek diet nad innymi? Czy po to, by zniechęcić kogokolwiek do diety wegańskiej lub by zdyskredytować osoby, które nie jedzą produktów pochodzenia zwierzęcego? Absolutnie nie. Chodzi o coś dokładnie odwrotnego.

[Osoby, które twierdzą, iż człowiek jest urodzonym roślinożercą, same się dyskredytują – admin]

Dane, którymi obecnie dysponujemy, wskazują, że dieta roślinna staje się coraz bardziej popularna, a jednocześnie brakuje rzetelnych źródeł wiedzy na temat sposobów zapobiegania niedoborom i bilansowania tego sposobu żywienia. Podam przykłady.

Skąd czerpać wiedzę?

Osoby będące na typowej diecie dysponują całym szeregiem oficjalnych zaleceń żywieniowych, których mogą przestrzegać. Ważnym przykładem jest piramida żywieniowa opracowana przez Instytut Żywności i Żywienia, która zresztą w roku 2016 zmieniła swój kształt i u podstawy zawiera właśnie rośliny (głównie warzywa), zaś produkty mięsne zaleca spożywać w umiarkowanych ilościach [12].

Co więcej, osoby, które spożywają produkty pochodzenia zwierzęcego, mogą posiłkować się obszernymi „Normami żywienia dla populacji Polski”, wydanymi w 2017 roku, również przez IŻŻ i zawierającymi bardzo szczegółowe dane na temat wpływu diety na zdrowie [13].

Niestety, w publikacji tej (liczącej 377 stron) znajdują się tylko dwie wzmianki o diecie wegańskiej. Pierwsza z nich dotyczy witaminy B6 i brzmi: „dla wegan […] głównym źródłem witaminy B6 są przede wszystkim orzechy i produkty zbożowe pełnoziarniste. Powinni oni jednak zwrócić uwagę na fakt, że produkty pochodzenia roślinnego zawierają w dużych ilościach glukozyd pirydoksyny, formę witaminy B6, której przyswajalność wynosi około 50% w porównaniu do pirydoksyny” [13].

Druga wzmianka dotyczy witaminy B12 i wskazuje, że u wegan mogą pojawiać się jej niedobory, a także podaje: „najnowsze badania wskazują na istnienie pewnych gatunków roślin, które mogą stanowić alternatywne źródło witaminy B12 […]: rokitnik zwyczajny – owoc (Hippophae rhamnoides L. – 37,01 µg/100 g s.m.), gorczyca czarna – płyn (Brassica nigra – 12 µg/100 g), oman wielki (Inula helenium – 10,62 µg/100g) oraz perz właściwy – wysuszony ekstrakt (Elymus repens – 23,10 µg/100 g)” [13].

Ponieważ jednak badania dotyczące przyswajalności witaminy B12 z wymienionych powyżej źródeł są dopiero w powijakach, IŻŻ dodaje: „weganie […] powinni przyjmować tę witaminę z uwagi na ryzyko wystąpienia jej niedoborów” [13]. Innymi słowy, odpowiedzią na ryzyko niedoborów ma być suplementacja określonych witamin i składników diety. No właśnie, suplementacja…

Suplementacja to nie zabawa

O konieczności suplementowania niektórych składników, takich właśnie jak witamina B12 wie większość osób stosujących od dłuższego czasu dietę wegańską. Należy jednak podkreślić, że nadmierne lub nierozważne spożywanie suplementów może wiązać się ze znacznym ryzykiem zdrowotnym [14]. W związku z tym, istnieje potrzeba stworzenia jednoznacznych, czytelnych, ale zarazem oficjalnych wytycznych skierowanych właśnie do osób, które stosują dietę opartą wyłącznie na roślinach.

Skoro bowiem badania dowodzą, że grupa ta jest szczególnie narażona na określone niedobory, a jednocześnie – że jej liczebność wzrasta – wydaje się, iż to najwyższy czas na to, by powstały szczegółowe wytyczne żywieniowe przeznaczone dla wegan, opracowane przez takie organizacje jak Instytut Żywności i Żywienia. W wytycznych takich powinny się znaleźć dokładne informacje – jakie składniki oraz w jakich ilościach należy spożywać, by minimalizować ryzyko niedoborów, a także jakie suplementy i w jakich dawkach należy przyjmować.

Czas na obszerne badania

Nie jest oczywiście tak, że brakuje jakichkolwiek wytycznych. Na stronach z wegańskimi przepisami znajduje się całe mnóstwo pomysłów na zbilansowaną dietę, ale wydaje się, że zagadnieniem tym powinny na poważnie zająć się również organizacje wydające zalecenia dla całej populacji polskiej.

Tym bardziej, że dotychczasowe dane wskazują, iż wiele składników cechuje się niższą przyswajalnością przy diecie jedynie roślinnej. Oznacza to, że nie wystarczy sprawdzić, jakie jest dobowe zapotrzebowanie na daną witaminę, a następnie – jaka jest jej zawartość w danej roślinie lub suplemencie i przyjąć obliczoną dawkę. Przykładowo, suplementy diety oparte na surowcach wyłącznie roślinnych cechują się znacznie niższą aktywnością biologiczną, suplementy witaminy D2 pochodzenia roślinnego znacznie mniej efektywnie podnoszą poziom tego składnika we krwi niż odpowiedniki zwierzęce, a suplementowanie witaminy B12 może być za mało skuteczne nawet przy przyjmowaniu dużych dawek, ponieważ wykazano, że w wielu przypadkach kobalamina jest po prostu za mało aktywna przy diecie roślinnej [15].

To oznacza, że należy zbadać dokładnie, jaka jest przyswajalność poszczególnych składników, z jakimi produktami należy je łączyć, by tę przyswajalność zwiększać, w jakiej postaci je przyjmować i w jakich ilościach.

Skąd brać wytyczne?

Jeżeli powyższe zagadnienia Was interesują, to bodaj najbardziej wiarygodne i szczegółowe informacje znajdziecie na oficjalnej stronie National Health Institute. Znajdują się tu wskazówki, jak komponować dietę wegańską, by była zdrowa, na jakie składniki odżywcze należy zwrócić szczególną uwagę, a także – skąd czerpać te witaminy i elementy, co do których najłatwiej o niedobory. Bardziej uproszczoną i nie tak wiarygodną, ale przyjazną wizualnie opcję znajdziecie również w polskiej wersji językowej, na przykład tutaj. Dzieli ona produkty wegańskie na tak zwaną zieloną tacę oraz żółtą tacę. Pierwsza z nich reprezentuje produkty, które można spożywać w dowolnych ilościach, ale co najmniej tyle, ile jest sugerowane. Natomiast druga zawiera produkty, co do których nie należy przekraczać zalecanych ilości.

Dla osoby spożywającej 2000 kcal dziennie zielona taca zawiera:

  • 3 szklanki gotowanych warzyw (w tym połowa warzyw kapustnych),
  • 2,5 szklanki surowych warzyw (w tym połowa zielonych liściastych),
  • 1 szklankę roślin strączkowych,
  • 1,5 szklanki gotowanych kasz i podobnych produktów pełnoziarnistych,
  • 1 talerz zupy z warzyw.

Natomiast dla tej samej osoby żółta taca zawiera:

  • 600 g owoców,
  • 2 szklanki wzbogaconych w wapń zamienników nabiału,
  • 0,5 łyżeczki soli jodowanej,
  • 0,5 szklanki płatków pełnoziarnistych lub 2 kromki chleba pełnoziarnistego,
  • 1 łyżkę siemienia lnianego,
  • 3 łyżki orzechów i pestek.

Największym wrogiem jest monotonia

Podsumowując, badania wskazują, że największym zagrożeniem dietetycznym jest monotonia i nieodpowiednie bilansowanie składników [3, 16]. Dotyczy to zarówno diety wegańskiej, wegetariańskiej, jak i mięsnej. Jednakże, osoby będące na diecie roślinnej mogą sobie pozwolić na mniejszy margines błędu. Z tego też powodu powinny one ze szczególną dbałością dobierać poszczególne składniki swoich posiłków. Do czasu opublikowania obszernych, szczegółowych zaleceń na ten temat należy zatem uważnie komponować posiłki, a w miarę możliwości – czynić to w porozumieniu z dietetykiem doświadczonym w dietach wegańskich.Największym wrogiem jest monotonia Największym wrogiem jest monotonia

Bibliografia

  1. Segovia-Siapco, G., & Sabaté, J. (2018). Health and sustainability outcomes of vegetarian dietary patterns: a revisit of the EPIC-Oxford and the Adventist Health Study-2 cohorts. European journal of clinical nutrition, 1.
  2. Springmann, M., Godfray, H. C. J., Rayner, M., & Scarborough, P. (2016). Analysis and valuation of the health and climate change cobenefits of dietary change. Proceedings of the National Academy of Sciences, 113(15), 4146-4151.
  3. McEvoy, C. T., Temple, N., & Woodside, J. V. (2012). Vegetarian diets, low-meat diets and health: a review. Public health nutrition, 15(12), 2287-2294.
  4. Elorinne, A. L., Alfthan, G., Erlund, I., Kivimäki, H., Paju, A., Salminen, I., & Laakso, J. (2016). Food and nutrient intake and nutritional status of Finnish vegans and non-vegetarians. PloS one, 11(2), e0148235.
  5. Kristensen, N. B., Madsen, M. L., Hansen, T. H., Allin, K. H., Hoppe, C., Fagt, S., & Pedersen, O. (2015). Intake of macro-and micronutrients in Danish vegans. Nutrition journal, 14(1), 115.
  6. Pawlak, R., Lester, S. E., & Babatunde, T. (2014). The prevalence of cobalamin deficiency among vegetarians assessed by serum vitamin B12: a review of literature. European journal of clinical nutrition, 68(5), 541.
  7. Obersby, D., Chappell, D. C., Dunnett, A., & Tsiami, A. A. (2013). Plasma total homocysteine status of vegetarians compared with omnivores: a systematic review and meta-analysis. British journal of nutrition, 109(5), 785-794.
  8. Appleby, P., Roddam, A., Allen, N., & Key, T. (2007). Comparative fracture risk in vegetarians and nonvegetarians in EPIC-Oxford. European journal of clinical nutrition, 61(12), 1400.
  9. Tong, T. Y., Key, T. J., Sobiecki, J. G., & Bradbury, K. E. (2018). Anthropometric and physiologic characteristics in white and British Indian vegetarians and nonvegetarians in the UK Biobank. The American journal of clinical nutrition, 107(6), 909-920.
  10. Green, R., Allen, L. H., Bjørke-Monsen, A. L., Brito, A., Guéant, J. L., Miller, J. W., & Ueland, P. M. (2017). Vitamin B 12 deficiency. Nature reviews Disease primers, 3, 17040.
  11. Woo, K., Kwok, T., & Celermajer, D. (2014). Vegan diet, subnormal vitamin B-12 status and cardiovascular health. Nutrients, 6(8), 3259-3273.
  12. IŻŻ (2016). Piramida żywienia i aktywności fizycznej: http://www.izz.waw.pl/pl/zasady-prawidowego-ywienia
  13. Jarosz, M., Rychlik, E., Stoś, K., Wierzejska, R., Wojtasik, A., Charzewska, J., & Chwojnowska, Z. (2017). Normy żywienia dla populacji Instytut Żywności i Żywienia.
  14. Gavura, S. (2017). Cancer, vitamin supplements, and unexpected consequences. Science Based Medicine: https://sciencebasedmedicine.org/cancer-vitamin-supplements-and-unexpected-consequences/
  15. Bito, T., Bito, M., Asai, Y., Takenaka, S., Yabuta, Y., Tago, K., & Watanabe, F. (2016). Characterization and quantitation of vitamin B12 compounds in various Chlorella supplements. Journal of agricultural and food chemistry, 64(45), 8516-8524.
  16. Elliott, C., Situ, C., McEvoy, C. (2018). Vegan diets are adding to malnutrition in wealthy countries. The Conversation: https://theconversation.com/vegan-diets-are-adding-to-malnutrition-in-wealthy-countries-107555

https://www.crazynauka.pl

Pomyśleć tylko, ile wysiłku poświęcają naukowcy grupie zidiociałych ludzi, którym ubrdało się, że są królikami…
Admi

Komentarze 33 to “Wegańska dieta może być przyczyną „ukrytego głodu””

  1. Marcin said

    Mój kuzyn jest weganem od 8 bodajże lat. Przeraża mnie ta jego monotonia żywieniowa bo na okrągło wcina to samo. Jestem w szoku że porcje jakie spożywa są ogromniaste i ja choć chłop niczego sobie nie zjadłbym na raz powiedzmy pół dużego baniaka ziemniaków.
    Mówi że czuje się dobrze, nie używa soli w ogóle i pije duuuzo wody.
    Tyle dobrego w tym wszystkim, że nie stara się zarazić tym innych.
    Mówię mu żeby chociaż wprowadził do diety jajka lub oleje potrzebne do odżywiania mózgu ale niestety nie chce.

  2. Voodoosch said

    Weganie sa na straconej pozycji. W sklepie wybieraja nawet jakies cukierki nie zawierajace zelatyny itp. ale nawet do glowy im nie przyjdzie, zeby sprawdzic z jakiego koncernu ow cukierek pochodzi. Na 99% ten sam koncern na pewno jest tez producentem produktow miesnych. Czyli i tak posrednio wspieraja spozywanie miesa z wielkich korpo-farm, gdzie zwierzeta traktuje sie w sposob haniebny. Tylko, ze dla nich ma to male znaczenie. Wazniejszy jest life-style i bycie „eko” i trendy.

    ————
    Tak mniej więcej jest.
    Głupie barany.
    Admin

  3. Voodoosch said

    Ad1.
    Znałem kolesia co twierdził że do zycia potrzebna jest mu tylko woda i powietrze, ze nie musi nic jesc tylko ssać wystarczy jakies guziki. Wyglądał jak pół człowieka. Niski, chuderlawy, cera jak trędowaty. Umarł szybko. To się w naturze nazywa selekcja naturalna. Pewnie w przeszłości były już „ruchy” weganskie ale wyginęły.

  4. AlexSailor said

    @Marucha

    Bardzo dobre komentarze.
    Cały wgetarianizm i weganizm to przede wszystkim ideologia.
    No i laski, które głodząc się, rujnując organizm, pozostają chude.
    Nawet nie szczupłe.
    Poza tym, to business, a jak business, to i reklama z propagandą.

    Ale nie martwmy się.
    Niech żrą trawę i odpadki.
    Dla nas więcej zostanie.
    Gorzej, że chcą nam przez tych dupków narzucić ograniczenia w jedzeniu mięsa.

    Gdzieś wyczytałem, że żarcie pożywienia roślinnego, to dieta niewolników.
    Panowie jedzą mięso, tłuszcz, uzupełniając to warzywami i owocami, zgodnie ze smakiem,
    który wynika zwykle z zapotrzebowania organizmu.

    I jeszcze co do „zdrowotności” diety roślinnej.
    Ano jak najbardziej, stosowana przez tydzień, a nawet trzy.
    Później zaczyna się wykańczanie organizmu.

    Zabawna też jest wiara autora w „zalecenia” biurokratyczne.
    Ślepi przewodnicy głuchych.

  5. AlexSailor said

    Proszę zwrócić uwagę, że podane „tace” niemal nie zawierają niemal witaminy D3 oraz K2.
    A to oznacza w zasadzie wyniszczenie organizmu w wieku 45-55 lat.
    A przecież tego jest cała masa, w tym większość witamin i związków, o których nie wiemy.

    Na marginesie zwrócę uwagę na syntezę witaminy C w organizmach.
    Pies pozyskuje ją przez syntezę w wielkiej ilości.
    Człowiek podobno nie jest w stanie pozyskiwać w ten sposób tej podstawowej witaminy.
    Jednak można znaleźć w źródłach, że badania osób osiągających wiek ponad 100 lat wykazały,
    że posiadały w jelitach bakterie umożliwiające taką syntezę, i że faktycznie ona miała miejsce.

    Oczywiście grantów na takie badania nie będzie, a ZUS prędzej wynajmie seryjnych samobójców,
    niż takie badania sfinansuje.

  6. lewarek.pl said

    Dieta wegańska może być stosowana tylko przez jakiś czas, ponieważ człowiek dla normalnego funkcjonowania potrzebuje białka zwierzęcego. Nie musi to być mięso, wystarczą jaja i nabiał i to w całkiem niedużej ilości. Generalnie, według dietetyków, w naszym kręgu cywilizacyjnym spożywa się za dużo białka zwierzęcego. Ale cóż, jedzenie mięsa jest synonimem dobrobytu, a poza tym któż ma tyle siły, żeby odmówić sobie plasterka… nie, dwóch plasterków szyneczki z tłuszczykiem i z chrzanem?
    Na szczęście w dziedzinie odżywiania my, dorośli, mamy jeszcze autonomię. Gorzej mają dzieci, na które dokonano zamachu, wprowadzając w szkołach odgórną kontrolę drugich śniadań, a ze szkolnych sklepików wycofano (zarządzeniem ministra) tradycyjne drożdżówki. Chodziło na razie o cukier. Ale bardziej o tresurę.

  7. Kar said

    ..ludzie nie biora pod uwage jednego ..(uwazaja, ze to ich nie dotyczy);…na cos trzeba ostatecznie kopnac w kalendarz!

  8. Jurek said

    w latach 50-tych w cudnym kraju, kiedy okazało się, że wegetarianie maja głębokie niedobory vit. B12, naukowcy zaproponowali im jedzenie własnych odchodów. Ci którzy posłuchali, uzupełnili te niedobory.

    Zatem praca naukowa nie poszła na marne i okazała się zbawienna, gdyż naukowcy dociekając dlaczego zwierzęta roślinożerne zjadają odchody, doszli do wniosku, że właśnie dlatego, by uzupełnić B12.

    Ciężki niedobór B12 prowadzić może do:

    – niedokrwistości złośliwej,
    – uszkodzenia nerwów,
    – problemów z pamięcią, depresją
    – uszkodzeniami mózgu,
    – paranoi, halucynacji, dezorientacji,
    – ograniczenia liczby plemników

    Jednak w dalszym ciągu pozostaje okrucieństwem, nakłanianie trawożerców do jedzenia pieczywa z grubego przemiału, uszkadzającego jelita, rezygnacji z białka zwierzęcego i kolagenu.

    Przypomnieć warto ze ST, że tylko najwyżsi rabini mieli obowiązek spożywania garstki najwyższej jakości białej mąki, najlepszego tłuszczu i mięsa z mostka, oliwy i wina;
    że pospólstwo za spożywanie tłuszczu było karane śmiercią.

    Historia kołem się toczy, zatem pomalutku trzeba zaopatrzyć się w urządzonko za zaciskania dekielków konserwowych i wysłania ich na Słońce.

  9. Niepokorny said

    „przy tej samej podaży energetycznej prowadzi do 47-60% mniejszej emisji gazów cieplarnianych niż dieta mięsna”
    Pozwole sobie sie nie zgodzic. Przy diecie skladajacej sie z fasoli, grochu czy kapusty emisja jest znacznie wieksza.

  10. Moher49 said

    U mnie ze zdrowiem cienko, krew do d.., leczę się i czytam. Czytam dr Kwaśniewskiego, pisze że człowiek jest drapieżnikiem i powinien żreć mięso i tłuszcze. Mózg i szpik kostny w dużej części składa się z tłuszczu. Ci co tłuszczu nie jedzą mogą mieć kłopoty z pamięcią i „produkcją” krwi w szpiku. Jeśli ważysz 90 kg to należy spożywać dziennie 50g białka, 140 g tłuszczu, 50 g węglowodanów. Dieta nazywa się optymalna, jest w kraju duża grupa ludzi, którzy ją stosują. W Katowicach taką dietą udało się kilka osób wyleczyć z białaczki. Od kilku miesięcy staram się „optymalnie” odżywiać.

  11. ojojoj said

    Ja tam sie na wegetarianizmie nie znam. Moze gdzies na jakiejs cieplej wyspie wsuwanie bananow od rana do wieczora jest ok. Natomiast jestem pewny, ze czlowiek polnocy, jak slowianie i germanie, maja miesozerczosc wbudowana w DNA. Zeby latac za mamutami oraz przezyc zime potrzeba duzo energi.

  12. Jurek said

    ad 10 Panie Moher49,

    Proporcje Kwaśniewskiego to 1 : 2.5-3.5 : 0.5 ( białko : tłuszcz : węgle.

    W Pan przykładzie jest za mało białka . Ja jak 10 lat temu wszedłem w to , przy proporcjach 1 : 2,5 : 0,5 straciłem mięśnie. Dochodziłem potem do formy ze 3 lata. Fakt, jestem ruchliwy i powinienem spożywać białka w ilości 1.5 g / kg, ale nie wiedziałem o tym.

    Wyleczyło się samo : arytmia, wysokie tętno, nadciśnienie. Odzyskała się pamięć.
    U synka 9 -cio letniego zniknęła astma. Podobnie z pamięcią i koncentracją – przyniósł po 3 miesiącach diety tłustej świadectwo z paskiem.

    W temacie , bodaj dosiego roku, zapodałem bezpłatne lekarstwo na usprawnienie fundamentu ciała – jelit, biokomunikacji międzykomórkowej i produkcji energii ( ATP ). Po przywróceniu, wszystko samo będzie działało.

    Na krew na już zachęcam do picia dużej ilości wody ( to rozcieńczalnik ) i szukania informacji o kurkumie i boraksie. Sprawdzić trzeba biorezonansem pasożyty. Dobrze by było wydać stówkę i kupić paski pH do moczu, zrobić badanie D3 i chomocysteinę. Tą ostanią – zwłaszcza, gdy bawi się Pan w Kwaśniewskiego.
    Jeśli jest Pan rocznik 49 , na pewno są pasożyty. Nie mówię o takich z wielkimi paszczami ale o mikrobach jak borela, rzęsistek i inne. Rzęsistek jest wyjątkowo bezczelny, bo udaje czerwone krwinki i ochrona ich nie widzi. Oczywiście żywią się czerwonymi krwinkami. Zatem w badaniach krwi jest niby ok , bo urządzenie badawcze też liczy rzęsistka jako krwinkę. Poza tym, we krwi grzyby się pałętają.

    W październiku ubr. o mało co przywry nie zżarły mi trzustki, woreczka żółciowego i wątroby. Miałem przywrę w tych organach ale nie tylko. Były lamblie, nicienie i kilka pomniejszych. Jadłem dużo sandaczy z jeziora chyba za lekko smażonych a w zeszłym roku wody jeziorne były wyjątkowo ciepłe i przywry się namnożyły.

    Radzę w czerwcu nazbierać zielonych orzechów i zrobić nalewkę.To najprzyjemniejsza i najlepsza zapora dla pasożytów. Wystarczy kieliszeczek na 2 tygodnie a raz na pół roku nieco ostrzej 🙂 w specjalnej procedurze.

  13. Moher49 said

    @12,
    Dzięki Panie Jurku.
    Nalewkę orzechową spożywam, kurkumę też, chili, boraksu nie, ale że mogą mnie żreć pasożyty, muszę sprawdzić.
    Praca siedząca przy komp. ruchu niewiele.
    Pozdrawiam,

  14. PiotrSz said

    Cała ta wegańska czy wegetariańska narracja staje się niedostosowana do warunków, a przez to głupia. To samo dotyczy zresztą narracji przeciwników weganizmu. Może to miało sens 30 lat temu ale dzisiaj to bredzenie pijaka.

    Pomijając aspekty etyczne hodowli zwierząt, a przecież w każdym przemysłowym chlewie czy kurniku odbywa się codziennie holokaust, to zwierzęta tamtejsze są karmione truciznami. Pamięta ktoś „chorobę szalonych krów”?

    Zwierzęta są karmione truciznami, w żarciu mają kosmiczne ilości antybiotyków, hormonów i innych paskudztw. Ponadto teraz pasze są tworzone na podstawie soi/kukurydzy GMO, czyli rośliny topionej w glifosacie (Roundup). Wiemy że takie pasze powodują monstrualne choroby wśród zwierząt hodowlanych, chociażby raka. Wskazywały na to badania przeprowadzone we Francji na szczurach. Cykl hodowlany jest teraz na tyle skrócony że choroby te nie rozwijają się do jakiejś destrukcyjnej fazy, ale wiele zwierząt jest chorych.
    Więc w tym mięsie są różne paskudztwa a koncentrowanie się na tym, że w mięsie jest np. witamina B6, jest co najmniej głupie. Bo są tam także zmielone tkanki rakowe.

    To samo dotyczy zalet wegetarianizmu czy weganizmu. Dzisiaj podobno większość soi, rzepaku i kukurydzy to rośliny GMO. Trujący glifosat znajduje się we wszystkich tkankach tych roślin, także w nasionach. A soja jest w kiełbasie, kukurydza w coca-coli a rzepak to olej roślinny. Na pewno takie rośliny są bardzo zdrowe.

    Całe jedzenie tworzone przez korporacje jest dzisiaj trujące i poszukiwanie źródeł wapnia czy witaminy D w tym żarciu jest po prostu dowodem niezrozumienia oczywistej prawdy. Szukasz witaminy D tumanie (w roślinach czy w mięsie – bez różnicy) a trucizny ci nie przeszkadzają?

    „Ponadto, jak wynika z obszernych analiz, dieta wegańska jest bardziej przyjazna dla środowiska, i przy takiej samej podaży energetycznej prowadzi do 47-60% mniejszej emisji gazów cieplarnianych niż dieta mięsna”

    W świetle kretyńskiej narracji użytej w tekście to zdanie wydaje się być najmądrzejsze. Bo krowy pierdzą a metan to największy sprawca efektu cieplarnianego. Tego, którego wcale nie ma.

    W sumie adres, z którego tekst pochodzi (crazynauka) wszystko tłumaczy.

  15. Voodoosch said

    Tylko nie można też popadać w skrajności. Czerwone mięso spożywane codziennie jest szkodliwe (raz w tygodniu zupełnie wystarczy).
    Znajomy z RPA wpieprza codziennie krowę albo owce. Raz na pół roku ma takie akcje ze stopami, że nie może przez dwa tygodnie chodzić. Zażeranie się napchanymi antybiotykami kurczakami też zdrowe nie jest. Trzeba mieć umiar we wszystkim (we wódzie przede wszystkim). No i oczywiście post – głodówa raz na jakiś czas. Dużo ryb, tylko jakichś sprawdzonych. Zielone żarcie jest zdrowe (ale nie samo zielone).
    PS
    Do powyższych (przemądrzałych) rad, ja w ogóle się nie stosuję – niestety.

  16. Joannus said

    Wegańskie zboczenie, to nic innego jak skutek równania ludzi do zwierząt

  17. Marucha said

    Normalna dieta, czyli mięso+rośliny jest zdrowa – chyba, że mięso i rośliny będą zatrute.

    Dieta „wegańska” jest szkodliwa nawet wtedy, gdy te wszystkie salaty i grochy są najwyższej jakości.

  18. Ad. 12

    Poznałem kiedyś gościa, który był już parę lat na diecie Kwaśniewskiego. Wyglądał, jak trzy ćwierci do śmierci. Nie wszystko jest dla wszystkich.

  19. Kar said

    ..czytam w/w opinie i widze ..ten film; https://www.youtube.com/watch?v=H0m-PQ2bBDU

  20. adek said

    Steve Jobs np. był zagorzałym wegetarianinem. Niestety zmarł na raka trzustki. Najlepsza dieta to mięso z surówkami czyli taka na jakiej ewoluował gatunek ludzki.

  21. PiotrSz said

    /Normalna dieta, czyli mięso+rośliny jest zdrowa – chyba, że mięso i rośliny będą zatrute./

    Otóż wielkoprzemysłowe żarcie jest zatrute. Weganizm to pewnie jakieś skrzywienie ale jak się doda do tego jajka+sery to będzie to normalna dieta. Mięsa wcale nie trzeba jeść jeśli to komuś z jakichkolwiek przyczyn przeszkadza. Niejedzenie mięsa wcale nie jest problemem.

    Mięso i rośliny są zatrute. I dlatego rozważania o diecie, które tego prostego faktu nie uwzględniają, to „crazynauka”, czy gównonauka.

    ——–
    Proszę Pana ja Szanownego,
    Mówimy o jedzeniu MIĘSA. ROŚLIN. Nie trucizn.
    Po drugie – układ trawienny człowieka i uzębienie wskazują, że jest on zaprojektowany na jedzenie mięsa. Tak, jak to robił przez tysiące lat.

    Gdyby „prawdziwa nauka” wychodziła z założenia, że wszystko jest zatrute, to pozostałoby jej jedynie namawianie do samobójstwa.
    Admin

  22. Wieloimienny said

    „Ponadto, jak wynika z obszernych analiz, dieta wegańska jest bardziej przyjazna dla środowiska i przy takiej samej podaży energetycznej prowadzi do 47-60% mniejszej emisji gazów cieplarnianych niż dieta mięsna”

    Czarne ciało doskonale pochłania promieniowanie elektromagnetyczne (światło i ciepło) i nie ma zdolności emisyjnej. Tak więc stuprocentowy murzyn pochłania je całkowicie. Gdy Murzyn emigruje z Afryki, nie ma kto pochłaniać tam nadmiaru ciepła i błąka się ono w atmosferze ziemskiej powodując efekt cieplarniany!

  23. Ola said

    tak jest : – bialko zwierzece + rosliny , ale najlepiej surowe i kiszone . Warzywa w przewadze nad owocami .Soki owocowe , szczegolnie te „kupne” nie sa warte polecenia . Cukier krystaliczny i make , jesli sie uda, calkowicie odstawic. Z tluszczami , nie wazne jakiego pochodzenia – ostroznie . Cukier , takze ten zawarty w owocach, i tluszcze mocno obciazaja watrobe , a to jednak centrum metabolizmu w organizmie . No i jesc malo , najlepiej dopiero gdy odczuwa sie ssacy glod i tak , zeby nie osiagnac poczucia sytosci .Zwlaszcza w pozniejszym wieku , mlody moze sobie pouzywac. Czyli ogolnie – dieta czlowieka w erze kamienia ,
    ostatnio dosc popularna , bo i w sumie logiczna.

  24. AlexSailor said

    @Adek

    „czyli taka na jakiej ewoluował gatunek ludzki”

    Rodzaj ludzki jeśli już.
    Po drugie, człowiek NIE EWOLUOWAŁ tylko się degenerował.

    Przypomnę.
    Pradziadek Adam z prababcią Ewą zostali stworzeni w formie optymalnej (doskonałej) ok. 7 tys. lat temu (może 10 tys. bez różnicy).
    Mogli żyć wiecznie, DNA idealne, naturalnym jedzeniem były owoce i nasiona, ale żyli w warunkach zupełnie innych niż dziś, to jest
    ciśnienie, skład atmosfery, filtry promieniowania kosmicznego, temperatura, wiatry.
    Przy okazji IQ Adama prawdopodobnie oscylowało wokół 1000 przy dzisiejszych 120-140 dla Polaków niezapitych i 70-90 dla
    niektórych ras afrykańskich.
    Do tego pamięć nieporównywalna z naszą.
    Ostatnim w pełni żyjącym w tych warunkach był pradziadek Noe z żoną, i przez pewien czas jego synowie z żonami.

    Po potopie nie było rady, trzeba było żreć mięso, bo warunki się zmieniły.
    Wszystko się zrąbało.
    Nie dość, że zimno, wiatry, to jeszcze UV, tlen i ciśnienie.
    Jak ktoś chce zobaczyć o co chodzi, to niech wejdzie na jakąś górę ze 3 tys. metrów i spróbuje pobiegać.

    W międzyczasie DNA ulegało i ulega degeneracji.

    Św. Piotr otrzymał już nakaz „zabijaj i jedz”.

    Dz 10:13
    13. Zabijaj, Piotrze, i jedz! – odezwał się do niego głos.
    (BT)

    Co ciekawe nie powiedziano mu w widzeniu – pozbieraj owoce
    lub zerwij sałatę i jedz.

  25. AlexSailor said

    @Marucha

    Czy człowiek został zaprojektowany do jedzenia mięsa?
    Wątpię.
    Raczej nie zwierząt mających tchnienie w nozdrzach.
    Również niedźwiedź i lew musiały żreć trawę w raju.

    Raczej nie zabijały.

    Ale to nie ma znaczenia, bo teraz musimy jeść mięso, a lew zdechłby, ba nawet kot,
    na diecie roślinnej.

    ————-
    Panie Alex, co Pan się kopie z koniem?
    Układ trawienny człowieka jest typowy dla miesożercy, co nie wyklucza jedzenia sałaty.
    Admin

  26. Peryskop said

    BBC to pijarownia info₪dezinfo – z naciskiem na dez

    Wczorajszy art. o sokach, z akcentem na cukier, ale z przemilczeniem faktu, że sok jakkolwiek wyciskany traci strukturę ciekło-krystaliczną, przez co przyswajlność zawartych witamin, enzymów, włókien, pektyn, flawonoidów itp jest obniżona w porównaniu ze spożywaniem świeżego owocu „jak go Pan Bóg stworzył”.

    Is juicing actually good for you?
    … Other ways we can improve the effects of fruit juice on our health include making sure we select ripe fruit to retain as much of its goodness as possible, according to Roger Clemens, professor of pharmaceutical sciences at the University of Southern California…
    http://www.bbc.com/future/story/20181231-is-juicing-actually-good-for-you

    ===

    i wcześniejszy o nonvege w vege

    Brace yourselves – these nine things aren’t actually vegan
    And no, we’re not talking about avocados
    https://www.bbc.co.uk/bbcthree/article/578edf2d-9c22-453e-ab33-48f7a0568c0b

  27. Barbara Chojnacka said

    Mięsożercy nigdy nie zrozumieją Wegan…
    Większość Świętych Pańskich żyła długo i zdrowo na „głodowej” diecie wegańskiej,
    ale „podjadali” notorycznie Słowo Boże,dające Prawdziwe Życie
    Proszę bez agresji i epitetów, Panie Gajowy

    ——-
    Weganie to idioci. Wegetarian zaś potrafię zrozumieć.
    Admin

  28. TJ said

    Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie jak dusza niewolnika

    Thomas Jefferson

  29. Barbara Chojnacka said

    Panie Gajowy,
    czy Jan Chrzciciel też jest idiotą
    Ojcowie Pustyni i Kartuzi również ??

    ————-
    Oni – to nie. Ale te kryptosatanistyczne i sekciarskie tumaństwo – to tak.
    Admin

  30. Barbara Chojnacka said

    Jeżeli o nich chodzi, to się zgadzam, ale trzeba to zaznaczać, bo trochę obrywają niewinni

  31. ojojoj said

    do Barbara Chojnacka

    Jan Chrzciciel zyl na pustyni przez pewien krotki okres, a wlasciwie pod koniec swojego mlodego zycia. Chodzilo w tym raczej o post, anizeli o diete. Przygotowywal sie na pokazanie swiatu swojego Mistrza. Wczesniej zyl normalnie, jak wszyscy dookola. Jezus tez poscil przez 40 dni przygotowujac sie na smierc, a wczesniej jadl np. ryby, obfite w olej i to nawet nie-roslinny.

    Bardzo słuszna uwaga!
    Admin

  32. Alex Byk said

    Wszystkie diety to bzdury. Należy słuchać własnego organizmu, on do nas mówi. Mówi czego potrzebuje. jednego dnia prosi o mięso z tłuszczykiem a drugiego o chleb z maslem i dżemem. Zimą dopomina się o warzywa a wiosną wsrost szleje za młodą rzodkieweczką i sałatą. Tyle, ze często pomimo tego , że jest spragniony nowalijek, po pierwszym kęsie odrzuca je wyczuwając w nich truciznę. Nie mam na mysli uzależnienia od pizzy czy Mc Donaldów. Ale prawdziwe wsłuchiwanie sie w potrzeby własnego organizmu. Tyle, że lenistwoczęsto powoduje, że łatwiej i szybciej jest podjechać do pizzeri, niż poświecić 1,5 godziny na przygotownie dania a które sie dopomina nasz organizm.

  33. adek said

    @AlexSailor

    „Rodzaj ludzki jeśli już.”

    Panie kolego ja wiem co napisałem.

    „Przypomnę.
    Pradziadek Adam z prababcią Ewą zostali stworzeni…”

    No to chodziliśmy do różnych szkół.

Sorry, the comment form is closed at this time.