Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Voodoosch o Zagrożenia wynikające z elektr…
    revers o Unia prze do wprowadzenia tej…
    revers o Wolne tematy (45 – …
    rycho08 o Unia prze do wprowadzenia tej…
    Dr,Ga, o Unia prze do wprowadzenia tej…
    bryś o Unia prze do wprowadzenia tej…
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    wanderer o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Sołtys. o Perz Się Likwiduje (w skrócie:…
    nipies o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Sara o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Św. Piusa X

Posted by Marucha w dniu 2019-01-02 (Środa)

28 grudnia 2018 r „La Porte Latine”, portal francuskiego dystryktu Bractwa, opublikował wywiad z ks. Dawidem Pagliaranim FSSPX, przełożonym generalnym Bractwa Św. Piusa X. W wywiadzie poru­szono m.in. kwestie przyszłości Kościoła i powołań oraz roli Bractwa i rodzin katolickich w odrodzeniu Kościoła.

Minęło pięć miesięcy od wyboru Księdza na stanowisko przełożonego generalnego Bractwa Św. Piusa X na dwunastoletnią kadencję. Te pięć miesięcy z pewnością pozwoliły Księdzu na ogólne zorientowanie się w całości dzieła założonego przez abp. Lefebvre’a, uzupełniając Księdza dotychczasowe, już bogate doświadczenie osobiste. Jakie jest Księdza ogólne wrażenie i czy ma już Ksiądz listę priorytetów na najbliższe lata?

– Bractwo jest dziełem Bożym i im bardziej się je poznaje, tym bardziej się je kocha. Dwie rzeczy uderzają mnie najbardziej w tym odkrywaniu [Bractwa]. Po pierwsze opatrznościowa charakterystyka Bractwa: jest ono wynikiem wyborów i decyzji świętego, prowadzonego jedynie przez nadprzyrodzoną i „proroczą” roztropność, której mądrość doceniamy jeszcze bardziej wraz z upływem lat i pogłębianiem się kryzysu w Kościele. Ponadto po raz kolejny mogłem stwierdzić, że nie jesteśmy jakimiś uprzywilejowanymi ludźmi, których Pan Bóg sobie zachował: uświęca On wszystkich członków Bractwa oraz wiernych poprzez niepowodzenia, próby, rozczarowania – słowem poprzez krzyż, a nie przez inne środki.

65 nowych alumnów, przyjętych w tym roku do seminariów Bractwa, to w okresie ostatnich 30 lat wynik rekordowy. Był Ksiądz rektorem seminarium w La Reja w Argentynie przez sześć lat. W jaki sposób zamierza Ksiądz wspierać rozwój powołań – tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym?

– Jestem przekonany, że prawdziwe wsparcie wzrostu liczby powołań i ich wytrwania nie polega głównie na środkach ludzkich czy też „technicznych”, takich jak biuletyny, wizyty apostolskie czy reklama. Aby się rozwinąć, powołanie potrzebuje przede wszystkim ogniska domowego, w którym miłuje się Pana Jezusa, Jego krzyż i kapłaństwo; rodziny, gdzie nie ma ducha rozgoryczenia ani krytyki pod adresem kapłanów.

Powołanie budzi się przez osmozę (przenikanie – przyp. tłum.) w kontakcie z autentycznie chrześcijańskimi rodzicami i kapłanami głęboko przesiąkniętymi duchem Chrystusowym. To właśnie na tym poziomie trzeba ze wszystkich sił pracować. Powołanie nigdy nie rodzi się z intelektualnych rozważań czy otrzymanej lekcji, z którą się umysłowo zgadzamy. Te elementy mogą pomóc odpowiedzieć na Boże wezwanie, jednak pod warunkiem uwzględnienia tego, co wcześniej wspomniałem.

14 października br. papież Franciszek kanonizował papieża, który podpisał wszystkie dokumenty II Soboru Watykańskiego – papieża nowej Mszy, papieża, podczas którego pontyfikatu 80000 księży porzuciło stan kapłański. Jakie refleksje wzbudza u Księdza ta kanonizacja?

Ta kanonizacja powinna nas pobudzić do głębszej refleksji, [sięgającej] daleko poza medialny szum, który trwał zaledwie parę godzin i który nie zostawił żadnego głębokiego śladu ani u jej zwolenników, ani u przeciwników. Wręcz przeciwnie, po paru tygodniach taki szum może spowodować, że wszyscy na to zobojętnieją. Powinniśmy uważać, aby nie wpaść w żadną z tych pułapek.

Po pierwsze wydaje mi się rzeczą dosyć oczywistą, że – wraz z beatyfikacjami i kanonizacjami wszystkich ostatnich papieży, od Jana XXIII począwszy – chciano w pewien sposób „kanonizować” sobór, nowe pojmowanie Kościoła i życia chrześcijańskiego, które wprowadził sobór i które promowali wszyscy ostatni papieże.

Jest to zjawisko niespotykane w historii Kościoła. Przykładowo Kościół potrydencki nigdy nie zamierzał kanonizować wszystkich bez wyjątku papieży od Pawła III po Sykstusa V. Kanonizował jedynie Piusa V, a i to nie ze względu na jego powiązania z Soborem Trydenckim czy wprowadzaniem w życie jego postanowień, ale z powodu jego osobistej świętości, którą przedstawiono całemu Kościołowi jako przykład i wykorzystano dla Kościoła jako przykład świętości papieskiej.

Zjawisko, którego jesteśmy świadkami, przypomina raczej zmiany nazw głównych placów i alei, jakie następują po rewolucji czy upadku reżimu.

Trzeba także odczytać tę kanonizację w świetle obecnego stanu Kościoła, albowiem pośpieszna skwapliwość kanonizowania papieży soboru jest zjawiskiem względnie niedawnym, którego najjaskrawszym wyrazem była praktycznie natychmiastowa kanonizacja Jana Pawła II.

Ten narzucony pośpiech po raz kolejny ukazuje obecną kruchość Kościoła wywodzącego się z soboru. Czy chce się to uznać, czy nie, całe skrzydło ultra-progresistów i pseudo-reformatorów postrzega obecnie sobór jako przestarzały. Mam tu na myśli np. episkopat niemiecki. Z drugiej strony najbardziej konserwatywni są siłą rzeczy zmuszeni przyznać, że sobór rozpoczął proces prowadzący do tego, że Kościół przynosi coraz mniejsze owoce. Jest czymś normalnym, że – w obliczu tego zjawiska, które wydaje się nieodwracalne – obecna hierarchia za pomocą wspomnianych kanonizacji próbuje w pewien sposób dowartościować sobór, tak, aby spowolnić tę trwałą tendencję.

Żeby przytoczyć jeszcze raz analogię z życiem świeckim: za każdym razem, gdy jakiś reżim przechodzi kryzys i jest tego świadomy, próbuje na nowo przedstawić wartość swojej konstytucji, jej świętości, trwałości i transcendentnej wartości, podczas gdy w rzeczywistości jest to znak, że wszystko, co wywodzi się z tej konstytucji i na niej się opiera, jest śmiertelnie zagrożone i trzeba je ratować wszelkimi możliwymi środkami. Historia pokazuje, że te środki są zazwyczaj niewystarczające do przywrócenia życia temu, co już się zużyło.

Trzy lata temu (17 października 2015 r. – przyp. red „La Porte Latine”) papież Franciszek wygłosił ważne przemówienie promujące „synodalność” w Kościele, zachęcając wszystkich biskupów do „słuchania Boga, aż po usłyszenie z Nim krzyku ludu; słuchania ludu, aż po odkrycie w nim tego, do czego wzywa nas Bóg”. Jak sam stwierdził (w przemówieniu z 25 listopada 2017 r. – przyp. red „La Porte Latine”), to właśnie w oparciu o tę nową synodalność podyktował nowe prawa upraszczające procedury stwierdzenia nieważności małżeństwa i zredagował Amoris lætitia po synodzie nt. rodziny. Czy widzi w tym Ksiądz udział Ducha Świętego? Co Ksiądz sądzi o tym nowym wyrażeniu (tj. „synodalności” – przyp. tłum.), używanym obecnie przez władze Kościoła?

– Cykliczna debata o synodalności nie jest niczym innym jak zastosowaniem w epoce posoborowej doktryny soborowej o kolegialności – i wywołaniem problemów, które ta ze sobą niesie.

Faktycznie mówi się o tym bardzo często, nawet w debatach, które poruszają inne kwestie czy mają inny cel. Myślę tu np. o ostatnim synodzie nt. młodzieży, gdzie ten temat któryś raz z kolei był poruszany. Oznacza to, że hierarchia nie znalazła jeszcze należytego rozwiązania – i nic dziwnego, gdyż ten problem jest nierozwiązywalny.

Rzeczywiście, kolegialność jest przyczyną, dla której Kościół znajduje się w sytuacji permanentnego quasi-soboru, czemu przyświeca utopijna wizja rządzenia Kościołem powszechnym z udziałem wszystkich biskupów świata. Doprowadziło to ze strony krajowych konferencji episkopatu do żądań – które nigdy się nie skończą – systematycznej i wciąż nie zaspokajającej oczekiwań decentralizacji.

Mamy przed oczyma swego rodzaju walkę klasową w wydaniu biskupów, która w niektórych episkopatach skutkuje mentalnością prawie schizmatycką. Myślę tu znowu o episkopacie Niemiec, który jest jaskrawym przykładem wszystkich obecnych deformacji. Rzym utknął w ślepej uliczce. Z jednej strony wobec lokalnych episkopatów musi choć trochę ratować swoją władzę, która jest podważana. Z drugiej strony nie może porzucić nauczania soborowego ani jego konsekwencji, nie podważając jednocześnie autorytetu soboru, a w konsekwencji fundamentów obecnej eklezjologii. W rzeczywistości wszyscy zmierzają w tym samym kierunku, tyle że z różnymi prędkościami.

Dyskusje o tych sprawach uwidaczniają ową ukrytą dolegliwość, a zwłaszcza fakt, że ta rewolucyjna doktryna jest co do zasady sprzeczna z monarchiczną naturą Kościoła. Nie znajdzie się zadowalającego rozwiązania, dopóki się jej definitywnie nie odrzuci.

To paradoksalne, ale jedynie Bractwo może pomóc [w tym zakresie] Kościołowi, przypominając papieżom i biskupom, że Pan Jezus założył Kościół monarchiczny, a nie ten współczesny chaotyczny wiec. Przyjdzie dzień, że to orędzie zostanie wysłuchane. Tymczasem naszym zadaniem jest przechować to głębokie znaczenie Kościoła i jego hierarchii, mimo pola bitwy oraz ruin, które mamy przed oczami.

W jaki sposób Kościół mógłby skorygować błędy soboru? I czy rozważanie tej kwestii po upływie 50 lat jest realistyczne?

Z czysto ludzkiego punktu widzenia nie jest to spojrzenie realistyczne, albowiem mamy do czynienia z Kościołem zupełnie zreformowanym, we wszystkich dziedzinach jego życia, bez wyjątku. Nowe pojęcia wiary i życia chrześcijańskiego logicznie doprowadziły do nowego sposobu postrzegania Kościoła i życia w nim na co dzień. Mówiąc po ludzku, powrót do przeszłości jest niemożliwy.

Jednakże być może zbyt często zapominamy, że Kościół jest zasadniczo instytucją Bożą, mimo że uwidacznia się zarówno w ludziach, jak i w historii ludzkiej. Pewnego dnia papież, wbrew wszelkim oczekiwaniom i wbrew wszelkim ludzkim kalkulacjom, zaprowadzi porządek i wszystko, co trzeba skorygować, zostanie skorygowane, albowiem Kościół jest Boski, a Pan Jezus go nie opuszcza. Istotnie, obiecał uroczyście, że „bramy piekielne nie przemogą go” (Mt 16, 18). Wówczas blask boskości Kościoła będzie tym mocniejszy, im bardziej obecnie sytuacja wydaje się nieodwracalna.

Rok 2018 był rokiem 30. rocznicy konsekracji biskupich w Ecône, dokonanych przez abp. Lefebvre’a – prawdziwej „operacji przetrwania” Tradycji. Czy uważa Ksiądz, że ta operacja była co do swej natury wyjątkowa i że była skuteczna, w tym sensie, że dziś biskupi na świecie akceptują udzielanie święceń kapłańskich i sakramentu bierzmowania w rycie tradycyjnym, czy też sądzi Ksiądz, że wraz z upływem lat będzie trzeba rozważyć kolejne konsekracje?

– Przyszłość Bractwa jest w rękach Opatrzności. Do nas należy wierne odczytywanie znaków, podobnie jak czynił to nasz Założyciel, który nigdy nie chciał ani uprzedzać Opatrzności, ani jej ignorować. Mamy tu najpiękniejszą lekcję od abp. Lefebvre’a i wielu tych, którzy jej wówczas nie zrozumieli, powoli zrewidowało swój osąd sprawy.

Dystrykt Francji jest najstarszy i najważniejszy, nawet jeśli dystrykt Stanów Zjednoczonych coraz bardziej go dogania. Jakie są priorytety w zakresie spraw dotyczących duchowieństwa, a także materialnych i duszpasterskich, które Ksiądz postawił przed nowym przełożonym, ks. de Jorna, który przez 22 lata był rektorem seminarium w Ecône?

– Wszystkie priorytety dadzą się streścić w kilku zdaniach. Nowy przełożony dystryktu ma piękne zadanie czuwania, aby we wszystkich naszych domach i u wszystkich naszych członków zachowywano prawdziwego ducha, którego zostawił nam nasz Założyciel: ducha miłości do wiary i prawdy, do dusz, do Kościoła, a zwłaszcza to, co z tego wszystkiego wypływa: ducha autentycznej miłości między członkami Bractwa. O tyle, o ile będziemy zachowywać tego ducha, będziemy mieli dobry wpływ na dusze, a Bractwo nadal będzie przyciągało wiele powołań.

Zaiste, jest to piękny i entuzjastyczny program! Trzeba jednak będzie, aby i wierni w pełni w nim uczestniczyli. Widział Ksiądz, jak przybyli tysiącami na niedawną pielgrzymkę w Lourdes, podczas której celebrował Ksiądz uroczystą Mszę św. w niedzielę Chrystusa Króla. O co chce Ksiądz prosić wiernych? Co może im Ksiądz zaoferować?

– Byłem głęboko wzruszony widząc w Lourdes pielgrzymów różnego wieku, a w szczególności wiele rodzin i dzieci. Ta pielgrzymka jest naprawdę godna uwagi i bardzo znacząca. Przypomina nam, że przyszłość Kościoła i powołań znajduje się w rodzinach, w których rodzice wznieśli krzyż Pana Jezusa. Istotnie, jedynie krzyż Pana Jezusa i ofiarność, która z niego wypływa, przynosi rodziny wielodzietne. Dla naszego społeczeństwa, tkwiącego w egoizmie i apostazji, ukaranego własną bezpłodnością, nie ma szlachetniejszego i cenniejszego świadectwa niż młoda matka otoczona wianuszkiem dzieci. Świat może odrzucić nasze kazania, ale nie może nie dostrzegać tego widoku. A to również odzwierciedla Bractwo. Ostatecznie to ten sam ideał krzyża – powtarzam to jeszcze raz – sprawia, że dusza poświęca się Panu Bogu albo że matka poświęca się ofiarnie i bezgranicznie wychowaniu i uświęceniu wszystkich dzieci, które Opatrzność chce jej powierzyć.

W końcu ta pielgrzymka przypomina nam także, że jakiekolwiek odrodzenie może się dokonać jedynie pod płaszczem Najświętszej Maryi Panny, albowiem w dobie obecnego spustoszenia nie ma innego miejsca na świecie, które przyciągałoby nadal tyle dusz, co Lourdes.

A więc wiernym z Francji mówię po prostu: nie zapominajcie wszystkich tych, którzy Was poprzedzili, którzy byli waleczni, którzy byli krzyżowcami, miles Christi. Miejcie także świadomość, że obecna bitwa w obronie wiary i Kościoła jest bez wątpienia największą z dotychczasowych w historii.

Dobrego i świętego roku 2019!

Pielgrzymka FSSPX Lourdes 27.10.2018

Źródło
Entretien exclusif avec M. l’abbé Davide Pagliarani – L’avenir de l’Eglise et des vocations se trouve dans les familles où les parents ont planté la Croix de Notre-Seigneur – 28 décembre 2018

http://www.bibula.com

Komentarzy 30 to “Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Św. Piusa X”

  1. Boydar said

    Jak już Panu Gajowemu tak dobrze idzie, to niech przekona o. Davida do lektury Gajówki. Może przejdzie Mu ochota na wygłaszanie twierdzeń w rodzaju „… mówiąc po ludzku, powrót do przeszłości jest niemożliwy …”. Bo raz że to def … etyzm a dwa że trzecia góralska. Po kilku nukach zdecydowana większość się „naturalnie” nawróci i będzie chciała jeszcze. Zresztą, nie trzeba żadnych nuków, wystarczy żeby prąd wyłączyli.

    Jeśli o. David nie ogarnia quo vadis, może postarać się także o prywatną audiencję u szwagra Pana Gajowego. On Mu to wyłoży szybciej i prostszymi słowami niż ja.

  2. lewarek.pl said

    Ech, jak pięknie mówi ksiądz Dawid:
    „Pewnego dnia papież, wbrew wszelkim oczekiwaniom i wbrew wszelkim ludzkim kalkulacjom, zaprowadzi porządek i wszystko, co trzeba skorygować, zostanie skorygowane…”
    A na razie kolejny papież ciężko pracuje nad likwidacją papiestwa. Właśnie wymyślił „synodalność”, czyli umniejszenie papieskich kompetencji na rzecz demokratycznego gremium biskupów. Komunia dla rozwodników, błogosławienie pedałów, rozwód na życzenie, homoseksualizm w Kościele – to już zależy od kaprysu biskupa, Rzym daje wolną drogę. A po głowie Franciszkowi chodzi jeszcze myśl, żeby również niektóre sprawy dogmatyczne przekazać konferencjom episkopatów. Co kraj, to inne credo, po prostu super pomysł!
    Następny papież będzie wybrany przez i spośród kardynałów, których mianuje Franciszek, a ten ma zdecydowany gust i zamiary.
    Nie zanosi się więc na papieża, który miałby uratować Kościół. Tylko jakieś nadzwyczajne wydarzenie, interwencja Pana Boga może tu coś zdziałać. Może pojawi się, jak to bywało w historii, jakiś nowy święty, taki Franciszek, Dominik i Ignacy w jednym, z kosmicznym charyzmatem i pomysłem? A może spadnie na ludzi jakiś kataklizm – na przykład jak wyżej napisał Pan Boydar kilka nuków – i sami będą pełznąć w stronę najbliższego kościoła? Możliwości jest dużo, lecz w to, że któryś z papieży („papieży”) pewnego dnia zaprowadzi porządek, coraz trudniej uwierzyć.

  3. Joannus said

    ”Wówczas blask boskości Kościoła będzie tym mocniejszy, im bardziej obecnie sytuacja wydaje się nieodwracalna.”

    Amen,Amen.Amen.

    Ad. 1 Boydar
    – Pan to jawi się tu mądrzejszym niż ładniejszym.
    Po przeczytaniu komentarza, nasunęło mi się na pamięć to powiedzenie

  4. Mis z Okienka said

    Ja mam pare pytan dla ks. Dawida Pagliaranim z SSPX, ale moze ktos chodzacy do kosciola SSPX tez bedzie w stanie odpowiedziec.

    Dziewięć pytań dla ks. Davida Pagliaranim z SSPX
    1 Are you, or are you not, in communion with “Pope” Francis and his religion?
    2 Do you agree that, in the final analysis, it is for the Pope and the Pope alone to say who is and isn’t in communion with him?
    3 Do you agree, as the First Vatican Council teaches, that “in the Apostolic See the Catholic religion has always been preserved untainted, and holy doctrine celebrated” (Denz. 1833)?
    4 Do you agree, as the First Vatican Council teaches, that Francis, who you insist is the Pope of the Catholic Church, “is the supreme judge of the faithful,” of whom you consider yourselves a part, “and that in all cases pertaining to ecclesiastical examination recourse can be had to his judgment; moreover, that the judgment of the Apostolic See, whose authority is not surpassed [not even by the SSPX], is to be disclaimed by no one, nor is anyone [including the SSPX] permitted to pass judgment on its judgment” (Denz. 1830)?
    5 Do you submit to Francis in the same manner as you would have submitted to Pope St. Pius X had you lived during his reign?
    6 Who has the final say on what is orthodox doctrine — Rome or Menzingen? If Rome doesn’t have the final say in our day, why did it have the final say in 1910, and when did it switch from “final say all the time” to “final say sometimes, depending on what they decide, as judged by Menzingen”, and who decided that?
    7 In his encyclical Satis Cognitum, Pope Leo XIII teaches: “You are not to be looked upon as holding the true Catholic faith if you do not teach that the faith of Rome is to be held” (n. 13; quoting St. Augustine). Do you believe and teach “the faith of Rome”?
    8 Do you believe that the Catholic Church, Bride of Christ, “regards with sincere reverence those [Pagan] ways of conduct and of life, those precepts and teachings which, though differing in many aspects from the ones she holds and sets forth, nonetheless often reflect a ray of that Truth which enlightens all men” (Vatican II, Declaration Nostra Aetate, n. 2)? Do you believe that “Pope” Paul VI, “by the Apostolic Authority handed down to Us from Christ, together with all the Venerable Fathers, in the Holy Ghost approve[d], decree[d] and establish[ed] these things” and, furthermore, that Paul VI, by his supposed apostolic authority, ordered these things “to be promulgated unto the glory of God”, as the conciliar document says at the very end (see here Latin original)?
    9 Suppose for a minute that Paul VI was not a valid Pope, as we Sedevacantists argue. Would you then agree that all of the sacramental rites he promulgated in which the essential matter or form were changed, could be invalid?

  5. Listwa said

    @ 4 Mis z Okienka

    Pytania chorego sedewakantyzmu.

  6. Mis z Okienka said

    re 5

    Czy pytania sa za trudne aby odpowiedziec czy tez doktryna „recognize and resist” ktora jest promowana przez SSPX prowadzi do nonsensu?

    A wiec jak?

    Recognize and resist uwaza ze Watykan II jest winien:

    1.sfalszowane magisterium
    2. sfalszowana msza
    3. sfalszowany rozaniec
    4. falszywi swieci po II Soborze
    5. sfalszowana teologia i katechizm
    6. niekatolicka religia

    Ale posoborowi papieze ktorzy sa za to odpowiedzialni to sa prawdziwi „Vicars of Christ”. Czy tak?

    ————–
    Dlaczego się Pan nie zwróci do źródła?
    Np:
    >https://fsspx.org/en
    >http://www.piusx.org.pl/kontakt
    Admin

  7. Listwa said

    @ 6 Mis z Okienka

    Pytania nie są za trudne. Świadczą o tym ze pan ma z nimi problem.
    Nie tylko posoborowi papieze są odpowiedzialni.

    W jedności z papiestwem i Kościołem. Bez jedności z błędami Franciszka.
    Nauczanie wielowiekowe papieży zgodne z nauczaniem Jezusa Chrystusa pozwala na zanegowanie i odrzucenie błędów Franciszka.

    Natomiast internetowe wyroki nic nie dają.

  8. Mis z Okienka said

    re 6

    Dlaczego się Pan nie zwróci do źródła?
    Np:
    >https://fsspx.org/en
    >http://www.piusx.org.pl/kontakt
    Admin

    Panie Gajowy,

    Probowano, ale niestety SSPX nie uwaza Sedevacantistow za godnych dyskusji podobnie jak Listwa, ktory sie zdobyl zeby powiedziec ze Sedevacantyzm jest chory.

    Michael Matt ostatnio powiedzial, ze Papa Francesco stracil wiare ale ciagle jest prawowitym papiezem.

    No i jak tu dyskutowac?

  9. Marucha said

    Re 8:
    Nie ma w tej chwili żadnej władzy, żadnego autorytetu, wladnego strącić Franciszka z tronu papieskiego. Decyzje forumowiczów internetowych to jednak za mało.
    I choć nas, mówiąc kolokwialnie, szlag trafia, gdy widzimy, co wyprawia Franciszek – jest on jednakże legalnie wybrany na papieża.

    Adresatem Pańskich pytań winien być ks. Pagliarani.

  10. Greg said

    ,,I choć nas, mówiąc kolokwialnie, szlag trafia, gdy widzimy, co wyprawia Franciszek – jest on jednakże legalnie wybrany na papieża”

    Skąd ta pewność?

    A.Socci twierdzi zupełnie co innego.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Mimo autorytetu Socciego – będę się trzymał oficjalnej wersji Stolicy Apostolskiej. Bo inaczej się nie da.

    Tezy Socciego zawarte w książce „Non è Francesco” nie są niemożliwe do podważenia i obalenia.

  12. Listwa said

    @ 9 Mis z Okienka

    Najpierw pan zacznie po polsku. Te tematy były opisywane. Z wami problem jest taki, że ciagle zadajecie te same pytania. A do tego stawiacie te pytania żeby jedynie nakłonic do chorego sedewakantyzmu, a odpowiedzi nie oczekujecie.

    6 Who has the final say on what is orthodox doctrine — Rome or Menzingen? If Rome doesn’t have the final say in our day, why did it have the final say in 1910, and when did it switch from “final say all the time” to “final say sometimes, depending on what they decide, as judged by Menzingen”, and who decided that?

    Rzym ma władzę nauczania i ono powinno być zgodne z Bożym objawieniem. Tak było w 1910. W przypadku odstępstw obecnego Rzymu od Objawienia, Manzingen – jak każdy z osobna – ma prawo do dalszego podążania za Rzymem 1910, a wbrew błędom dzisiejszego Rzymu. Macie trzymać się prawowiernej nauki, którą podaje Kosćiół i papieże od 2000 lat i byc im posłuszni, a nie kombinować nad podązaniem za chybionymi rozwiązaniami i dialektyką jaką oferują sedewakantysci.

    Mozecie tylko podjać próbę usunięcia z urzędu a nie ogłaszania swego prywatnego osądu jako obowiązującego,

  13. Listwa said

    @ 10 Greg

    Socci wysuwa pewne argumenty, ale to dopiero argumenty, nadal władzę nad Kościołem sprawuje Franciszek.

  14. Listwa said

    Miało być:

    W przypadku odstępstw obecnego Rzymu od Objawienia, Manzingen – jak każdy z osobna – ma prawo do dalszego podążania za Rzymem 1910, a nie za błędami dzisiejszego Rzymu.

  15. Greg said

    W jednym z wywiadów Krajskiego z abp. Lengą pada stwierdzenie, że obecny posoborowy Kościół, coraz bardziej staje się Kościołem Szatana.

    Życzę obfitości łask w tymże kościele.
    I błogosławieństwa bergolniętego!

    ——
    Kościół jest chory,a raczej hierarchia jest chora. Co nie znaczy, że mamy go zostawić na pastwę losu.
    Admin

  16. Listwa said

    @ 15 Greg

    Ale ani Krajski ani abp Lenga nie porzucają Kościoła i do tego nie namawiają. Tylko zdeprawowana hierarchia moze ulegać szatanowi, a nie Kościół.

    Pan z takim podejściem to sam już sie załatwił i bez „błogosławieństwa bergolniętego! „. Zrywajac z Kościołem, który jako twór jest nieskazitelny i czysty, wpadnie pan w szatańskie łapy.

  17. Greg said

    Panie Listwa, jakie Pan widzi rozwiązanie, JAKIE?
    Udawać dalej, że nic się nie dzieje, cicho pozwalać na ,,ohydę spustoszenia”.
    Mam od kilku miesięcy nowego proboszcza, swój ,,urząd” zapoczątkował ustawieniem sobie tronu na środku ołtarza.
    Można powiedzieć…prawie równy Bogu.
    Modernista całą gębą, pomijam inne sprawy.
    Mnie to wystarczy, mam go wywieźć na taczkach? Wpuścić po kolędzie?
    Boję się, że w progu mógłbym nadepnąć na ogon, ha, ha…..TRAGEDIA.

    ——
    To macie w kościele ołtarz???
    Admin

  18. Listwa said

    @ 17 Greg

    Trzeba najpierw rozumieć czym jest Kościół i wiara katolicka i trzymać się autentycznego Kościoła za wszelka cenę. Żeby nie popełnić błędów i nie utracić źródła siły. Pan ma w pierwszej kolejności dbać o siebie, a nie zajmować się modernistycznym proboszczem i jego krzesłami. Czyli nawiązać kontakt z tradycjonalistami, uczyć się i stawać się mądrym.

    Dopiero potem wyczyścić budynek Kościoła o ile ten budynek jest cenny i na to zasługuje. Gdyby ludzie nie chodzili do modernistów, to wymiotłoby ich jak tsunami. Nic nie da oglądanie ich i rozdzieranie szat.

    A jeszcze mniej da opuszczenie autentycznego Kościoła bo jakiś modernistyczny ksiądz wstawił krzesło.

  19. Greg said

    Tak, mamy ołtarz i stolik ,,novus ordo” również.
    W starych Kościołach Ołtarze pozostały.

  20. Joannus said

    Ad 17
    ”Panie Listwa, jakie Pan widzi rozwiązanie, JAKIE?
    Udawać dalej, że nic się nie dzieje, cicho pozwalać na ,,ohydę spustoszenia”.”

    Pozwolę sobie na odpowiedź.
    Zapoznać się za wskazaniami św. Wincentego z Lerynu i je stosować. Dalej, zaprzestać dziobania najzdrowszej części FSSPX i wyzbyć się zakotwionej w pysze ”misji” chirurga odcinającego członki widzialnego Kościoła, aż do pozostawienia tylko sekty sedewakantystycznej. Inaczej samozwańczego trybunału nie mającego względu na to czyj jest niezniszczalny Kościół święty, uzurpującego sobie prawa wynikające z usadowienia na samym szczycie hierarchii kościelnej.

    Jak rozumiem, zadaniem wiernego jest odczytywanie Woli Bożej i jej realizacja w danym od Pana Boga czasie i miejscu życia.

    Wierny obrońca atakowanej twierdzy tkwi do końca na stanowisku, niewierny i słaby kalkuluje uchyla się od powinności i ucieka na zewnątrz, widząc wyrwę w murze, widząc błędy dowództwa.Następni lepi sobie grajdołek, ukontentowan, że nie podlega już pod złe dowództwo i nie musi służyć w atakowanej twierdzy, spisanej przez siebie na straty, bo wszak ma swój zdrowszy grajdołek.

  21. Mis z Okienka said

    re 18

    Listwa.

    “Trzeba najpierw rozumieć czym jest Kościół i wiara katolicka i trzymać się autentycznego Kościoła za wszelka cenę.”

    A czy Listwa rozumie czym jest kosciol i religia katolicka? Chyba nie.

    Jest taka ksiazka “ The Catechizm Of The Council Of Trent” i tam jest zdefiniowana religia katolicka. Polecam.

    “Z wami problem jest taki, że ciagle zadajecie te same pytania. A do tego stawiacie te pytania żeby jedynie nakłonic do chorego sedewakantyzmu, a odpowiedzi nie oczekujecie.”

    Listwa to wlasnie jest odpowiedz od “Recognize i Resist” i na kazdy dowod ze posoborowi papieze to heretycy to odpowiedz jest zawsze ta sama: “papiez jest bo musi byc”.

    A gdzie jest tak napisane ze nie moze byc przerwy w papiestwie?

    Jeszcze jedno.

    Autentyczny kosciol katolicki w Polsce jest tylko jeden i to jest kosciol prowadzony przez ksiedza Trytka. Goraco zapraszamy.

    http://sedevacante.pl/

  22. Mis Z Okienka said

    Dla wszystkich zainteresowanych problemem posoborowego urzedu papieza zalaczam najlepsza prace (obecnie dostepna) na temat papiestwa.

    Naprawde warto przeczytac.

    “Pope, Papacy And The Vacant See” napisana przez ksiedza Francesco Ricossa.

    Click to access Fr.%20Ricossa’s%20article%20’Pope%20Papacy%20and%20the%20Vacant%20See’.pdf

  23. Listwa said

    @ 21 Mis z Okienka

    https://marucha.wordpress.com/2014/11/16/sedewakantyzm-a-lefebryzm/
    https://marucha.wordpress.com/2014/11/29/sedewakantyzm-na-kruchym-fundamencie-zbudowany/

  24. Listwa said

    @ 21 Mis z Okienka

    Franciszek posiada władzę nad Kościołem a sedewakantstyczne przemówienia i poglądy tego jakoś nie zmieniły.

  25. Boydar said

    Panie Janie (3)

    O. David niezależnie od innych aspektów jest osobą publiczną. Jedną z konsekwencji takiego stanu jest prawo publiki do skomentowania publicznych wypowiedzi. Także publicznie.
    Nic nie stoi na przeszkodzie aby KTOKOLWIEK wykazał, że się mylę. Zdejmę kapelusz, słowo harcerza.

  26. Marucha said

    Re 25:
    Mnie też ta niemożność powrotu do przeszłości mocno zastanowiła, ale wytłumaczyłem sobie to na korzyść o. Dawida. Kościół nie będzie w stanie wymazać ze swej historii II Soboru Watykańskiego i jego konsekwencji.
    Ważne, by wymazał jego skutki.

  27. Listwa said

    @ 1 , 25 Boydar

    Panie Boydar, myli pan się.

    Pytanie było takie : W jaki sposób Kościół mógłby skorygować błędy soboru? I czy rozważanie tej kwestii po upływie 50 lat jest realistyczne?

    Na co ks. Dawidem Pagliaranim realistycznie odpowiada, a nie wikła się w jakieś mrzonki,
    Odpowiada tak:

    „Z czysto ludzkiego punktu widzenia nie jest to spojrzenie realistyczne, albowiem mamy do czynienia z Kościołem zupełnie zreformowanym, we wszystkich dziedzinach jego życia, bez wyjątku. (..) Mówiąc po ludzku, powrót do przeszłości jest niemożliwy.”

    Jest to ocena realna, bacząca na aktualny stan i ludzkie możliwości, czy ściślej możliwości Tradycjonalistów na dzień dzisiejszy..

    Ale ks. Dawidem Pagliaranim dodaje jednocześnie, mając na względzie nie tylko ludzki i ziemski punkt widzenia i ocene sił: :

    „Jednakże być może zbyt często zapominamy, że Kościół jest zasadniczo instytucją Bożą, mimo że uwidacznia się zarówno w ludziach, jak i w historii ludzkiej. Pewnego dnia papież, wbrew wszelkim oczekiwaniom i wbrew wszelkim ludzkim kalkulacjom, zaprowadzi porządek i wszystko, co trzeba skorygować, zostanie skorygowane, albowiem Kościół jest Boski, a Pan Jezus go nie opuszcza. Wówczas blask boskości Kościoła będzie tym mocniejszy, im bardziej obecnie sytuacja wydaje się nieodwracalna.”

    Zatem panie Boydar trzeba czytać całość wypowiedzi żeby zrozumieć autora i dokładnie odczytac co mówi.

    „Pewnego dnia papież, wbrew wszelkim oczekiwaniom i wbrew wszelkim ludzkim kalkulacjom, zaprowadzi porządek i wszystko, co trzeba skorygować, zostanie skorygowane” – to nie zaden defetyzm ani trzecia prawda.

    Bo teraz jest tak, że kardynaowie bergoliowi mają wybrać spośród siebie na papieża kardynała nieborgoliowego.
    Będzie to możliwe dzieki światłu spod Damaszku.

  28. Listwa said

    @ 26 Marucha

    Wygląda na to, że ks. Dawidem Pagliarani wydaje się jak najbardziej w porządku.

    „czy też sądzi Ksiądz, że wraz z upływem lat będzie trzeba rozważyć kolejne konsekracje?”

    W maju 2017 bp. Wiliamson wyświęcił kolejnego biskupa, ks. Zendejasa.

  29. Joannus said

    Ad 25
    Wracam zatem do tego.
    ”„… mówiąc po ludzku, powrót do przeszłości jest niemożliwy …”.”

    Uważa naprawdę Pan te słowa Przełożonego Generalnego za jakiś defetyzm.
    Takie są realia, sprawy zaszły zbyt daleko.
    Ma chyba Pan wiedzę jak zareagowali starsi bracia we wierze JPII i biskupi na poczynania Benedykta XVI.
    Niema wątpliwości, wielkiego mocarza może pokonać tylko większy mocarz.
    Dla mnie te słowa do których wnosi Pan swój sprzeciw są;
    – godne roztropnego sługi Kościoła,
    – jednoznacznie wskazujące, że sprawstwo tego ludzkim rozumowaniem jest nieosiągalne wobec zaszłości i stopnia umocowania sił okupanta i dywersanta,
    – wskazujące, że bez odniesienia do Woli Bożej, w tym, że dopust ma swój czas i cel, same ludzkie zamiary i działania obecnie już nie rokują szans.

    Dlatego uważam, że ceznurowanie akurat tego było niepotrzebnym wyskokiem.

    Pozdrawiam

  30. Boydar said

    Oby się moje słowa w gów.no obróciły.

    Jestem jednak doświadczonym optymistą …

Sorry, the comment form is closed at this time.