Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ukradziona niepodległość. Wolnomularska elita katolickiego narodu.

Posted by Marucha w dniu 2019-01-21 (Poniedziałek)

Jędrzej Giertych to historyk i publicysta, któremu często zarzucano antymasońską obsesję, którą wyraził w swojej młodzieńczej syntezie Tragizm losów Polski (1936).

Jakkolwiek rzeczywiście rozprawa ta była, być może, przesadnie masono-centryczna, to z pewnością trafna jest obserwacja tego autora, którą zawarł w jednej ze swoich późniejszych książek, pisanych już na powojennej emigracji, że cechą konstytutywną polskiego ruchu niepodległościowego w drugiej połowie XVIII (reformatorzy epoki stanisławowskiej) i przez cały XIX wiek był fakt, że na czele polskich patriotów i katolików, walczących o Polskę, stali ludzie o światopoglądzie wolnomularskim.

Zwykle zresztą nie byli to ludzie tylko o takim humanitarnym i emancypacyjnym światopoglądzie, lecz byli to czynni aktywiści wolnomularscy[1]. Wedle Giertycha, w XVIII i XIX stuleciu wolnomularze łatwo wykorzystywali naiwność polskich patriotów i stawali na czele ruchu patriotycznego, narodowego i katolickiego, aby wykorzystać go w swoim celu.

Zdecydowanym mankamentem tej Giertychowej tezy był brak dostatecznej analizy zjawiska, które tak zawzięcie krytykował z pozycji ortodoksyjnie endeckich i katolickich. Mówiąc konkretniej, dokonywał starannej deskrypcji problemu, pokazując fatalny wpływ, jaki środowiska wolnomularskie miały na interesujący nas fragment dziejów Polski, zbyt łatwo jednakże sprowadzając sprawę do kwestii spiskowej.

Tym, czego w jego rozprawach brakuje, jest analiza przyczyny problemu. Jak to właściwie się stało, że od połowy XVIII stulecia milionowym rzeszom polskich katolików przewodzi garść wolnomularzy, gdy sama przynależność do wolnomularstwa podlegała najściślejszym możliwym sankcjom kanonicznym? W jaki sposób było możliwe, że przez półtora stulecia rząd dusz w katolickim narodzie sprawowali ekskomunikowani (z automatu, latae sententiae) wolnomularze bądź ludzie o wolnomularskim światopoglądzie, mniejsza o formalną przynależność do tej tajnej organizacji?

Stąd tytuł niniejszego tekstu: Ukradziona niepodległość. Nie jest bowiem sztuką biadolić i rozdzielać szaty, że ludzie ekskomunikowani i wyznający niechrześcijański światopogląd przewodzili katolickiemu narodowi, lecz sztuką jest opowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się działo, a może (?) nadal tak się dzieje?

Jak to się stało, że od połowy XVIII stulecia milionowym rzeszom polskich katolików przewodzi garść wolnomularzy, gdy sama przynależność do wolnomularstwa podlegała najściślejszym możliwym sankcjom kanonicznym?

Odsłona 1: Oświecenie stanisławowskie

Jeśli spojrzymy na elity przywódcze polskiego Oświecenia, czyli ludzi stojących na czele ruchu reformatorskiego, którego celem było wzmocnienie państwa i jego naprawa, mającego na celu ratunek I Rzeczypospolitej, to zobaczymy, że prawie wszyscy nosili charakterystyczne fartuszki z kielniami i innymi narzędziami murarskimi[2].

Aby nie było nieporozumień, od razu dodajmy, że stoimy na antypodach myślenia fobiami, wedle którego każdy wolnomularz jest wrogiem polskości i niepodległości Polski. Wprost przeciwnie, w epoce stanisławowskiej loże wolnomularskie autentycznie były partią ruchu, dążącą do naprawy chylącego się ku zagładzie państwa. Loże były wtenczas prawdziwymi kuźniami patriotyzmu, myśli państwowej i idei naprawy podupadającej państwowości. To właśnie tutaj zrodziła się idea gruntownej przebudowy Polski, wyjścia ze stanu szlacheckiej i postfeudalnej anarchii, wzmocnienia władzy królewskiej i usprawnienia Sejmu tak, aby Rzeczypospolita Szlachecka stała się sprawną i nowoczesną politycznie monarchią konstytucyjną, posiadającą stałą najemną armię, opartą o nowoczesny system ściągania podatków. Środowisko to stanowiło nadwiślański refleks tzw. absolutyzmu oświeconego, czyli idei zbudowania nowożytnego państwa poprzez naśladowanie wzorców Francji Ludwika XIV[3].

Nie było to zresztą ślepe naśladownictwo, gdyż francuska tradycja absolutystyczna powstała w opozycji do tzw. konstytucjonalizmu, czyli do idei monarchii umiarkowanej. Tymczasem polscy luminarze Oświecenia chcieli połączyć francuską ideę racjonalnego/nowoczesnego państwa z ideą monarchii konstytucyjnej, na wzór angielski i wzorując się na pismach Monteskiusza.

W epoce stanisławowskiej loże wolnomularskie autentycznie były partią ruchu, dążącą do naprawy chylącego się ku zagładzie państwa. Loże były wtenczas prawdziwymi kuźniami patriotyzmu, myśli państwowej i idei naprawy podupadającej państwowości.

Z tych postulatów stricte politycznych i ustrojowych nie będziemy polskim wolnomularzom czynić zarzutów. Rok 1772 i pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej oznaczał kompletne bankructwo staropolskiej filozofii politycznej, czyli tego, co moglibyśmy dziś nazwać mianem staropolskiego lub republikańskiego tradycjonalizmu. Tkwił on mentalnie w epoce saskiej anarchii, wierząc w znakomitość istniejących instytucji.

Mało kto dziś pamięta, że warcholskie liberum veto wynikało z przekonania, że instytucje i prawa Rzeczypospolitej Szlacheckiej są tak doskonałe, że można je tylko zepsuć i dlatego należy dać prawo veta absolutnego pojedynczemu posłowi, gdyż wszelka zmiana jest potencjalnie zła, a król może wielu przekupić, więc „złotą wolność” czasami może uratować tylko jeden głos sprzeciwu/rozsądku[4].

[1] J. Giertych, Kulisy powstania styczniowego, Kurytyba 1965, s. 6-7.
[2] Zob. wyliczenie 139 znaczących osób-masonów z interesującej nas epoki: Kategoria: Polscy wolnomularze (I Rzeczpospolita), na stronie wikipedia.org
[3] F. Bluche, Le despotisme éclairé, Paris 2000, s. 308-21.
[4] Z. Ogonowski, Filozofia polityczna w Polsce XVII wieku i tradycje demokracji europejskiej, Warszawa 1992, s. 9-57.

(…)

Adam Wielomski
http://www.opcjanaprawo.pl/

Komentarzy 9 to “Ukradziona niepodległość. Wolnomularska elita katolickiego narodu.”

  1. Marek said

    Bardzo podoba mi się wielokrotne w tekście usprawiedliwianie masonerii, jako patriotycznego ruchu ku odrodzeniu państwa. Panie Wielomski, za 300 lat to samo będą pisać o korowcach i lewicy laickiej. Już piszą.

  2. AlexSailor said

    O, ale Pan Wielomski odpłynął.
    „To właśnie tutaj zrodziła się idea gruntownej przebudowy Polski, wyjścia ze stanu szlacheckiej i postfeudalnej anarchii, wzmocnienia władzy królewskiej i usprawnienia Sejmu tak, aby Rzeczypospolita Szlachecka stała się sprawną i nowoczesną politycznie monarchią konstytucyjną, posiadającą stałą najemną armię, opartą o nowoczesny system ściągania podatków.”

    Czyli zniewolenie polskiej szlachty, a przy okazji chłopstwa, zniszczenie państwa i jego ustroju, zaimplementowanie niewolniczej struktury.

    Bo:
    1. Z dóbr królewskich można było utrzymać wystarczająco dużą armię.
    2. W owych czasach państwo silne było siłą, w tym zbrojną poddanych – obywateli.
    3. Narzucenie państwowego szkolnictwa, konfiskatę bibliotek, rabunek własności Kościoła i inne tego typu rzeczy mogliśmy już później zaobserwować.

    A I Rzeczypospolita upadła, bo:
    1. Nie karano zdrajców.
    2. Nie karano zdrajców.
    3. Nie karano zdrajców.
    4. W 1620r, tydzień pańszczyzny rocznie zmieniono na o wiele więcej.
    5. Wyzyskiwano chłopa ile się dało ograbiając go kolejno z praw.
    6. Zaimplementowano „wolność religijną”, która kończyła się zdradą.
    7. Nie powołano służb specjalnych w odpowiedniej wielkości i ilości.
    8. Prawo nie było realizowane.
    9. Powszechnie brano jurgielt.
    10. Zaniedbano przez poprzednie stulecia odpowiedniej wojny informacyjnej.
    11. Szlachta zajmowała się nieróbstwem.
    12. Zakazano zajmować się jej handlem.
    13. Pozwalano na hasanie różnych wrogów wewnętrznych.

    Czego dowodem były właśnie szalejące masońskie organizacje.

    Na marginesie, król miał dość środków i sposobów, by umocnić swoją władzę i zaprowadzić
    porządek i prawo w państwie.
    Tylko to się robi spokojnie, bez pośpiechu, konsekwentnie, cierpliwie.
    A nie wydaje się fortuny na cudzoziemskie kurwy udające aktorki.

    Do tego dochodzi BEZNADZIEJNA głupota szlachty i magnatów.
    Wybierali sobie króla z zza granicy, obcego poddanego, bo bali się, żeby
    jeden nad drugiego nie wyrósł.

    Jak to się na przykład stało, że gówniane państewko, które zdychało z głodu,
    pokonało Polskę w czasie Potopu?
    Ano zdradziły dwie armie – koronna i litewska, z których każda mogła wdeptać Szwedów w ziemię.
    Przecież to nie było tak, że Szwedzi napadli znienacka, że zdrada wykluła się we łbach w obozach wojskowych.
    Ona musiała kiełkować z kilka lat.

    Jak to się stało, że bandziory Chmielnickiego w zasadzie wygrały wojnę z Państwem Polsko-Litewskim?
    Ano musiała też być zdrada w czynnikach wojskowych i administracyjnych, że nie wysłano odpowiednich wojsk, że
    choćby Wiśniowieckiego nie mianowano wodzem wojsk polskich, że nie sprowadzono sił z Litwy, że w końcu nie
    wyłapano i nie powbijano na pale zdrajców.

    Jak to się stało, że Turcja napadła na Polskę wbrew swoim interesom?
    Ano, jak kozacy napadali nawet na Konstantynopol, to się Sułtan musiał ruszyć.

    Dużo by pisać.

  3. Feliks Koneczny „Dzieje Polski” wyd. ANTYK, czasy Kazimierza Jagiellończyka, wątek przyjęcia prawa rzymskiego, wątek legistów i konsekwencje. To tylko dwie, trzy strony.

  4. ech said

    @2
    Słuszne wypunktowanie Rzeczypospolitej, które jednak będzie bezproduktywne, jeśli się nie znajdzie na to odpowiedzi.
    A jest ona jedna – ŻYDOSTWO. KAHAŁ. MASONERIA – Polska po Italii jako jedne z większych i bogatszych państw europejskich legła u podnóżka żydowskiego, nie od razu, zajęło im to wiele wieków.

  5. Czy Polacy potrafią rozpoznać wilka w owczej skórze?

  6. sarkazm said

    Nic tak nie otwiera oczu jak prawda!
    Poznaj fragment pozycji ks. dr Stanisława Trzeciaka z 1939 r. – „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce” którą autor dedykuje Młodzieży Polskiej jako drogowskaz, zadanie do wytężonej pracy, dla »podniesienia Polski w z wyż«:
    Rozdz. XXXVIII – KOŚCIÓŁ A MASONERIA
    „Niebezpieczeństwo grożące ze strony tajnych stowarzyszeń grupujących się
    około masonerii, spostrzegli zawczasu Papieże i ostrzegali wiernych przed jego
    grozą. Prawie 200 lat temu, bo w r. 1738, kiedy tylko masoneria w nowej formie
    powstawała i zaczęła przejawiać wielką działalność Papież Klemens XII wykazuje,
    że masoneria jest źródłem największych niebezpieczeństw dla doczesnego
    spokoju państw i dla wiecznego zbawienia dusz.
    Stowarzyszeń zaś tajnych nie można pogodzić z prawami państwowymi.
    Dlatego to jest obowiązkiem państwa zamknąć drogę dla tych bezkarnych
    niesprawiedliwości.
    Benedykt XV wskazywał na niemoralność masonerii, na jej niebezpieczeństwo
    dla państwa i Kościoła, na niemożliwą do skontrolowania tajemniczość,
    na składanie przysięgi w nieznanych i tajemniczych celach. Tenże
    Wielki Papież w liście do Kardynała Tencin’a wzywa Kardynała, by wystąpił
    przeciw wywrotowej działalności Loży w Awinionie (Avignon), zaznaczając,
    że masonerię należy zwalczać nie tylko jako ideę, ale nadto należy przeciw niej
    wydać państwowe zakazy. „Prosimy Cię usilnie, pisze przewidujący Papież, byś
    Jego Królewskiej Mości przedstawił, że sekta masońska w Jego krajach powinna
    być tak zkazana, jak to uczynili inni Książęta w swoich krajach”.
    Klemens XIII wskazywał przed rewolucją francuską na masonerię jako na
    śmiertelnego wroga dla tronu i ołtarza. Komentarzem do tych przestróg byłoby
    oświadczenie dawnego Wielkiego Mistrza Prowincjonalnego nr. Haugwitza na
    kongresie monarchów w Weronie w r. 1822, w którym były kierownik masonerii
    wskazuje na niebezpieczną działalność tajemniczej potęgi Loży w następujących
    słowach:
    „Było to w r. 1777, kiedy objąłem kierownictwo części Lóż w królestwie
    pruskim i oddziaływałem sam na «braci» rozproszonych w Polsce.
    Gdybym sam tego nie doświadczył, wydawałoby mi się to także dzisiaj
    niemożliwym do uwierzenia, zjakąbeztroskliwością mogą rządy nie zwracać
    171
    zupełnie uwagi na swawolę tego rodzaju, na istotne państwo w państwie (status
    in statu)”.
    „…Im głębiej wnikałem w myśl tej szczególnie tajemniczej tkaniny, tym
    więcej przekonywałem się, że poza tym w głębi znajduje się coś
    tajemniczego
    i całkiem innej natury… Nabrałem w tym czasie silnego przekonania, że to, co
    się rozpoczęło w r. 1788 i wkrótce wybuchło — francuska rewolucja, zamordowanie
    króla ze wszystkimi okropnościami — nie tylko wtedy było już
    postanowione, lecz przez Związki, przysięgi itd. było już zapoczątkowane i Pan
    Bóg wie, jak dawno już istniało.
    Spodziewam się, że nie ma już żadnej wątpliwości więcej co do tego, że cała
    ta tkanina, która od wieków istnieje, a ludzkości zagraża teraz więcej niż
    kiedykolwiek nie jest żadnym urojeniem, ale jest rzeczywistością i ma byt
    stały”.
    „Drzewo zepsucia znamy, ale ono ma tysiące i tysiące gałęzi. Łatwiej jest,
    żeby te odciąć niż korzenie wynaleźć”.
    Pius VII prześladowany przez masona Napoleona wśród wielkich zaburzeń
    podniósł głos przeciwko tajnym związkom masońskim, szczególniej występującym
    w Stowarzyszeniu „Carbonari”, zaznaczając, że „wykazują one szczególną
    nienawiść do Stolicy Apostolskiej i knująnajciemniejsze i najzgubniejsze
    spiski”.
    Leon XII wskazywał na niebezpieczeństwo ze strony masonerii dla Kościoła
    i państwa, „na jej pogardę autorytetu, na jej nienawiść do najwyższej władzy”,
    „najej ustawy i statuty, z których jasnymi się stająjej plany i dążenia, by zrzucić
    legalnych książąt, a Kościół radykalnie zniszczyć”.
    Tenże Papież w dniu 14 września 1758 r. upominał katolików, „by nie byli
    jakoby psy nieme, które nie mogą szczekać i by nie pozostawiali naszej trzody
    dzikim zwierzętom”. W Encyklice „Quo graviora” upomina mężów stanu, by
    byli czujnymi przed wrogiem społeczeństwa ludzkiego, dodaje jednak, skarżąc
    się na brak zrozumienia u najwyższych nawet:
    „Przestrzegaliśmy książąt, ale książęta spali. Przestrzegaliśmy ministrów, ale
    ministrowie nie czuwali”.
    Pius VIII zwalcza masonerię, bo „jej prawem jest kłamstwo, jej Bogiem
    diabeł, a jej kultem niemoralność”.
    Grzegorz XVI wykazuje, że „masoneria jest niezgłębioną przepaścią zepsucia.
    Ona głównie wywołała potajemne stowarzyszenia spiskowe”.
    Pius IX najwięcej prześladowany przez masonerię potępia ją, bo ona prowadzi
    do zguby Kościoła i państwa.
    „Niegodziwa i zgubna ta sekta jest fatalną zarówno dla zbawienia dusz
    jaki dla społecznego spokoju”… „pała żarzącą nienawiścią do religii
    Chrystusowej
    172
    i do prawowitej władzy, a zdąża do jednej tylko myśli jako do celu, by zniszczyć
    wszystkie prawa Boskie i ludzkie”. ‚
    Z żalem i goryczą wyznaje ów Wielki Papież, że „ludzie, którzy z obowiązku
    i z urzędu powinni się tak ważną sprawą zajmować, okazują się obojętnymi
    i ospałymi”.
    Niestety i dzisiaj ten ostrzegawczy głos ma jeszcze swoje uzasadnienie
    i należałoby go jak najwięcej spotęgować.
    Leon XIII oświadcza, że sekta masońska przez półtora wieku zrobiła wielkie
    postępy. Przeniknęła bezczelnością i chytrością do wszystkich warstw społecznych
    i zaczyna w nowoczesnych państwach stawać się potęgą, która równa
    się władzy naczelnej”.
    Nazywa dalej ów Papież masonerię „przeciwieństwem Kościoła, przeciwieństwem
    moralności i przeciwieństwem państwa” (przeciwkościół, przeciwmoralność
    i przeciwpaństwo).
    Pius X i Benedykt XV upominali wiernych do czujności i „skutecznej walki
    z burzycielami porządku społecznego i religii”-
    Papież Pius XI nazywa lożę „naszym śmiertelnym wrogiem”.
    Do tych ostrzeżeń Stolicy Apostolskiej, wskazującej w ciągu dwóch wieków
    na niebezpieczeństwo ze strony masonerii tak dla Kościoła jak i dla państwa,
    należy jeszcze dodać uwagi z pisma Sekretarza Stanu Kardynała Consalvi z dnia
    14 stycznia 1818 r. do księcia Metternicha, wybitnego męża stanu w Wiedniu,
    gdzie Ks. Kardynał pisze:
    „Znajduję, że my się zanadto zwalniamy od najprostszych zasad ostrożności.
    Ja mówię tu (w Rzymie) codziennie do posłów europejskich o przyszłych
    niebezpieczeństwach ze strony tajnych stowarzyszeń, które grożą porządkowi
    społecznemu, zaledwie co zaprowadzonemu i muszę przyznać, że odpowiadają
    na to z najwięcej dziecinną beztroskliwością. Wyobrażają sobie, że Stolica
    Apostolska skłonna jest do lękliwości i dziwią się upomnieniom, które podaje
    nam przezorność…
    Pewnego dnia najstarsze monarchie zostaną opuszczone przez swoich obrońców
    i znajdą się wydanymi na łaskę i niełaskę kilku intrygantów niższych sfer,
    ponieważ nie zwraca się zapobiegawczej uwagi na te elementy”437.
    Jeśli mason Magalhaes Lima pisał, że „wojna z 1914 roku będzie zwycięstwem
    masonerii”, to istotnie to zwycięstwo było możliwym tylko dlatego, że
    „pewnego dnia najstarsze monarchie zostały opuszczone przez swoich obroń-
    ców”, w r. 1918, jak to proroczo pisał prawie przed stu łaty, bo w r. 1818
    Kardynał Consalvi. Jeśli zaś ostrzeżeń jego jak i w ogóle ostrzeżeń Stolicy
    Apostolskiej nie posłuchali ówcześni panujący, to ich następcy tak samo jak ich
    narody srogo za to ukarani zostali, z ich zaś strasznej kary i losu ich narodów
    powinni wyciągnąć naukę ci, którzy obecnie władzę mają, jeśli nie chcą zginąć
    sami i jeśli nie chcą doprowadzić do zguby własnego narodu.
    Los Rosji i Hiszpanii, jęczących pod ciosem żydokomuny masońskiej powinien
    oczy otworzyć wszystkim. Nie mniej również i Austrii przygotowali zgubę
    masoni i żydzi. Austria wycieńczona i osłabiona przez masonerię straciła ducha,
    straciła poczucie własnej godności i musiała zginąć.
    Masoneria zatem jako śmiertelny wróg Kościoła i państwa powinna być
    zniesiona i zakazana pod najsurowszymi karami. Ci zaś, którzy „z obowiązku
    i z urzędu” powinni dbać o dobro swojego narodu, powinni przede wszystkim
    do tego się przyczynić.
    Do klątwy Kościoła rzuconej na masonów jeszcze przez Klemensa XII,
    Benedykta XIV i innych Papieży, powinno się przyłączyć najsurowsze prawa
    przeciwni asońskie władz świeckich, a wtedy porządek społeczny zostanie uratowany.”

    _____________________________________________________________

    437) Cfr. Pachtler, Der stille Krieg gegen Thron und Altar. S. 199; Das Neue Volk, Rorschbach
    18November 1937.

    Przeczytaj książkę „„Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce” a poznasz prawdę.
    Pamiętaj: i Ty możesz być jak ks. dr Stanisław Trzeciak!

  7. Voodoosch said

    Ad5
    Potrafia, ale maja ten fakt gleboko w powazaniu.

  8. Joannus said

    Ad 1
    Przyznam, że kiedyś miałem lepszą opinię o autorze. Artykuł z dowartościowaniem szlachetnych intencji masonów odsłania ostatecznie kto zacz.
    Ad 2
    Czytając toto odniosłem wrażenie jakbym słuchał
    wykładu aktywisty w latach 50-ych

    ——-
    Nie chodzi o masonów, ale o niektórych masonów.
    Admin

  9. Boydar said

    „… i tego robaka też ci zjemy …”

Sorry, the comment form is closed at this time.