Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Uliczne kryterium uliczników

Posted by Marucha w dniu 2019-02-10 (Niedziela)

Taktyka obozu zdrady i zaprzaństwa pod tytułem „Ulica i Zagranica” przynosi coraz ciekawsze efekty, uwalniając coraz silniejsze emocje obywateli politycznie zaangażowanych.

Sens tej taktyki polega na tym, by z jednej strony urządzać uliczne awantury przeciwko straszliwemu faszystowskiemu reżymowi, a z drugiej – oskarżać straszliwy reżym o łamanie praw człowieka i wszelkie inne zbrodnie przed „Zagranicą”, czyli przede wszystkim – dwoma niemieckimi owczarkami, postawionymi przez Naszą Złotą Panią na fasadzie Komisji Europejskiej.

Na podstawie tych oskarżeń „Zagranica” wszczyna wobec Polski rozmaite „procedury”, które mają na celu doprowadzenie do przesilenia politycznego, w następstwie którego na pozycji lidera tubylczej sceny politycznej osadzona zostanie ekspozytura Stronnictwa Pruskiego.

Ponieważ w następstwie przejścia Polski w roku 2014 pod kuratelę amerykańską, obecnie pozycję tę zajmuje ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, przez nasz nieszczęśliwy kraj przewala się polityczna wojna, będąca odbiciem rywalizacji między USA i Niemcami o wpływy polityczne w Europie Środkowej, a więc m.in. w Polsce. W tej wojnie Stronnictwo Pruskie obrało właśnie taktykę „Ulica i Zagranica”, którą niedawno barwnie opisała pani Ewa Kopacz, opowiadając, jak to ludzie polowali na dinozaury, rzucając w nie kamieniami. Pani Ewa Kopacz i jako kobieta i jako polityk, wśród uczestników obozu zdrady i zaprzaństwa cieszy się ogromnym autorytetem, więc bez względu na poziom wykształcenia, chłoną oni wszystkie te mądrości z otwartymi ustami, no a potem wcielają je w czyn.

W ten oto sposób doszło do incydentu przed siedzibą rządowej telewizji, z której, po zakończeniu audycji wyszła pani dr Magdalena Ogórek i chciała odjechać do domu. Nie było to łatwe, ponieważ demonstrująca przed siedzibą TVP – jak to określił pan minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński – „dzicz” – otoczyła samochód pani redaktor, kładła się pod koła, oblepiała szyby rozmaitymi kartkami z nieprzyjaznymi słowami i wznosiła wrogie okrzyki.

Policja początkowo nie reagowała zbyt energicznie, bo nikt jeszcze nie zginął, wreszcie umożliwiła pani Ogórek uwolnienie się z opresji i odjechanie do domu. Pan minister Brudziński był tym oburzony i zapowiedział wszczęcie tzw. energicznego śledztwa. Co tu jednak „śledzić”, zwłaszcza „energicznie”, gdy rzecz jest od dawna wiadoma, a nawet opisana w literaturze, a konkretnie – w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”: „Jak nie trza, to się wszędzie szwenda, a tera znikła po komendach”.

Wprawdzie sondaże wskazują na przewagę „Prawa i Sprawiedliwości”, ale sytuacja jest dynamiczna, więc jakże tu występować przeciwko ulicznikom i ulicznicom, czy, nie daj Boże, ich pałować, kiedy to właśnie oni i one już jesienią mogą zostać prawodawcami i rządcami naszego bantustanu? Wtedy „wstanie zemsty całe morze” i żaden mundur przed nią nie ochroni.

Instynkt samozachowawczy podpowiada tedy, by zachowywać się powściągliwie, nie przeszkadzać w rozwoju wypadków, a potem spisać protokół, że wszystko było gites tenteges, czyli zgodne z prawem. Nie ma bowiem nic gorszego, jak złamanie prawa. „Ulica” zatem zrobiła swoje i kto wie, czy niektórzy ulicznicy i ulicznice nie awansują w związku z tym na męczenników reżymu.

Przyszła więc kolej na „Zagranicę”, która odezwała się słodszymi od malin ustami samego Donalda Tuska. Wykazał daleko idące zrozumienie dla poczynań ulicznic i uliczników, bo jeśli nawet próbowali dopuścić się przemocy, to w porównaniu do poczynań reżymu, jest to drobiazg, zwłaszcza, że nosi znamiona wybuchu gniewu zagniewanego ludu. „Kłamstwo organizowane przez władzę za publiczne pieniądze, to perfidna i groźna forma przemocy, której ofiarami jesteśmy wszyscy. I wszyscy powinni solidarnie, w ramach prawa, przeciwko temu kłamstwu protestować” – napisał Donald Tusk, nieubłaganym palcem wskazując sprawców „nienawiści” w naszym bantustanie.

W tych warunkach zachowanie policji przynosi zaszczyt instynktowi samozachowawczemu policjantów, którzy pewnie też mają jakieś niespłacone kredyty, więc nie mogą nikomu lekkomyślnie się narażać. Spisać protokół – to co innego, to zawsze się przyda, zarówno ekspozyturze jednego stronnictwa, jak i ekspozyturze drugiego stronnictwa.

Ale sytuacja, jak wspomniałem, jest dynamiczna, bo oto między ostrza potężnych szermierzy wkraczają rozmaici harcownicy. Niedawno głos dał pan Robert Biedroń, postawiony właśnie na fasadzie partii o pretensjonalnej nazwie „Wiosna”. Dając głos zaprezentował wyborcze makagigi w postaci wręcz zaporowej, na przykład, że da „każdemu” emeryturę w wysokości 1600 złotych miesięcznie, a płaca minimalna wzrośnie aż do prawie 4 tysięcy złotych. Aborcja będzie dostępna na każde życzenie i oczywiście – na koszt państwa, a stadła sodomitów i gomorytów będą zalegalizowane na równi z tradycyjnymi małżeństwami.

Już na pierwszy rzut oka widać, że nawet obóz zdrady i zaprzaństwa, nie mówiąc o obozie płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, nie będzie miał łatwego zadania w przelicytowaniu pana Biedronia, który w dodatku zapowiada, że będzie „gryźć proboszcza”, to znaczy – zwalczać znienawidzony Kościół. Tę obietnicę może akurat spełnić, bo cóż innego od 1944 roku robili animatorzy tubylczej sceny politycznej?

Sławna transformacja ustrojowa niczego tu nie zmieniła poza taktyką, a widać, że obecnie od taktyki łagodnej przechodzi się do taktyki konfrontacyjnej, według niezapomnianych wskazań doktora Józefa Goebbelsa, który zalecał zwalczanie „klechów” przy pomocy propagandowego rozdmuchiwania skandali obyczajowych i finansowych.

Ponieważ na obecnym etapie środowisko żydowskie w Polsce kolaboruje z Niemcami, więc nic dziwnego, że wierna leninowskim normom „Gazeta Wyborcza” chętnie z tych sprawdzonych wskazówek korzysta. Jest to zresztą logiczne, bo w perspektywie żydowskiej okupacji Polski, jaka niewątpliwie będzie musiała nastąpić w rezultacie realizacji tzw. „roszczeń”, trzeba mniej wartościowy naród tubylczy pozbawić nawet takiej namiastki warstwy przywódczej.

Toteż i na tym odcinku „Ulica” została puszczona w ruch na cały regulator, więc tylko patrzeć, jak odezwie się również „Zagranica”. Na razie Judenrat „Gazety Wyborczej” przyznał w sondażach „Wiośnie” pana Biedronia aż 13 procent, co jest wynikiem lepszym nawet od „Nowoczesnej”, w związku z czym podejrzewam, że Wojskowe Służby Informacyjne, których, jak wiadomo, „nie ma”, w ciągu ostatnich czterech lat musiały rozbudować sobie agenturę. Jak bowiem pamiętamy, „Nowoczesna” dostała na rozruchu tylko 11 procent, a tu mamy aż 13!

Wprawdzie pan Biedroń stręczy obywatelom swoją „świeżość”, ale wiele wskazuje na to, że może to być towar „drugiej świeżości” – jak za pierwszej komuny mówiono o produktach trochę zaśmierdziałych. Tak czy owak, sytuacja robi się dynamiczna, więc nie jest wykluczone, że i „Ulica” dostosuje do tego swoją taktykę, tym bardziej, że napaść na panią red. Ogórek została skrytykowana nie tylko przez dziennikarzy telewizji rządowej i redakcji zaprzyjaźnionych z rządem, ale również – przez panią Hannę Lis i panią Dominikę Wielowieyską z „Gazety Wyborczej”, co pokazuje, że instynkt samozachowawczy działa ponad podziałami.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 7 to “Uliczne kryterium uliczników”

  1. Birton said

    „Much Ado About Nothing” – czyli wiele hałasu o nic, jak pisał Szekspir, a ruch w interesie jest po to, aby wyborca nie wiedział, jakie wnyki żydostwo na drugim planie na Polaków zakłada

  2. lopek said

    To nie tak – tutaj magdalenkowicze – co to na stole stała tam menora – do jednej bramki grają włącznie z owczarkami złotej pani. Tzw. ulica ma tylko uwiarygodniać PiS włącznie z w/w owczarkami.
    Wniosek?
    Moim zdaniem – umieszczono PiS przy korycie z co najmniej dwóch powodów. Jeden – to ta magiczna liczba – 447 – a drugi to sprowadzenie do atrapy Polski obcego żołdactwa. Ponieważ wyborcy PiS mogliby być czynnie niezadowoleni z w/w dwóch faktów – gdyby rządziła PO – to zrobiono to za rządów PiS – i w ten sposób spowodowano u ich wyborców – potężny dysonans poznawczy. Na koniec – tak PiS-em jak i PO – rządzi ta sam ciemna siła – i z tego samego miejsca.

  3. ibrahim ibn jakub said

    je…..bac ch….ujów

  4. ech said

    „Będą mieli oczy a nie będą chcieli widzieć. Będą mieli uszy a nie będą chcieli słyszeć. Tak jest teraz, tylko mała część ludzi, to wszystko widzi, a może raczej chce widzieć, reszta zachowuje się tak, jakby nie miała rozumu.”

    Ksiądz, który ogarnia istotę rzeczy pospolitej globalnie, po katolicku, ale biedak nie może wytknąć palcem winnych tego stanu rzeczy. Idioci wciąż będą myśleć, iż Pan Bóg, to żyd, a żyd, to ulubiony Pana Boga. Do tego Namiestnik Jezusowy na oczach
    całego świata całujący ich po laskach obgryzający sobie pazura.
    Hitler bestia więził „wybranych aniołów” na ziemi, bo miał napisy_ Gott mit Uns _ widocznie jednak Pan Bóg ma inne plany.
    Diabeł musi pokazać swą moc, a Pan Swoją. My jesteśmy ofiarami własnej słabości w świetle dzieł wyższych. Ewidentnie zasłużyliśmy na gehennę grzesząc przeciw niemu. Mimo oddania władzy nad ziemią diabłu, On upomni się o swe dziedzictwo, i zrobi porządek, z pomiotem diabelskim.

  5. ech said

    Ponoć jeden głos nam z głowy nie spadnie i będzie policzony ale w życiu wiecznym, dodam, tutaj mamy z żydami gehennę, którą można ukrócić w jeden sposób – Rzymski.

    https://mega.nz/#!uzQgxS4J!kwaZ1DLl0moZew3z1-FsZPoQ6SvQFE0s6Hb6PlKtP_Y

  6. ech said

    https://mega.nz/#!WnIQGazZ!NHf3gbv5M8SKLsz1eYRY6yOonq8OycmJEevHmQao5dU

    33 @ masona – zapoznanie z szefem.

  7. Miet said

    Hey.., Ibrahim, czy ty jakiś pedał jesteś???
    Ty chcesz… no – jak to się po twojemu nazywa – a… je… ć i to penisów???
    No ja się brzydzę takimi – daj sobie na wstrzymanie.😊

Sorry, the comment form is closed at this time.