Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wycie potępieńców

Posted by Marucha w dniu 2019-03-02 (Sobota)

Od kilku lat 1 marca obchodzony jest w Polsce Dzień Żołnierzy Wyklętych. Nie tylko zresztą w Polsce, bo wiem, że uroczystości organizowane są i w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych i w Australii, gdzie w Penrose Park, w połowie drogi między Sydney i Canberrą, odbył się Bieg Żołnierzy Wyklętych i gdzie ku ich czci zasadzone zostały przed laty dęby pamięci.

Tymczasem w żydowskiej gazecie dla Polaków, redagowanej przez potomka sowieckich kolaborantów przeczytałem, jak to „Obywatele RP” próbowali zablokować marsz ku czci tych Żołnierzy w Warszawie, a na fotografii zobaczyłem panią hrabinę Różę Thun und Handehoch, czy jakoś tak (nee Woźniakowska), która razem z „Obywatelami”, własnym wypielęgnowanym ciałem próbuje „zagradzać drogę faszyzmowi”.

„Żołnierze Wyklęci” wzięli się stąd, że komuna nie dała im żyć, zgodnie z sowiecką doktryną, w myśl której, każdemu podbitemu narodowi trzeba na początek odciąć głowę, poczynając od tzw. „zaczinszczikow”, czyli osób mających naturalne cechy przywódcze. Ponieważ „Żołnierze Wyklęci” mieli niekiedy nawet pięcioletni staż partyzancki, więc jako pierwsi zostali przeznaczeni do eksterminacji.

W tej eksterminacji znaczną rolę odegrali Żydzi, którzy na tamtym etapie gorliwie wysługiwali się Stalinowi w nadziei, że ten uczyni z nich w Polsce Herrenvolk. Właśnie jeden Czytelnik nadesłał mi skan dokumentu z 1949 roku – protokołu przesłuchania AK-owca Piotra Sołtysiaka przez oficera śledczego WUBP we Wrocławiu, podporucznika Henryka Zandberga. Ciekawe czy był to jakiś kuzyn pana Adriana Zandberga, który znowu próbuje tresować Polaków do komunizmu, podobnie jak pani Tamar Zandberg, która wcieliła się w postać polityka – ale izraelskiego.

Żydzi bardzo niechętnie wracają pamięcią do kolaboracji ze Stalinem, bo jej przypominanie rozbija w puch haggadę, jakoby byli oni jedynie ofiarami prześladowań. Owszem – byli – ale pokazali też, że całkiem nieźle spisują się w roli wykonawców ludobójstwa i to jeszcze w okresie, gdy żadnych prześladowań jeszcze nie doznali.

Oto w latach 30-tych, pomocnikami „krwawego karła” Mikołaja Jeżowa byli dwaj odescy Żydzi – Minajew-Cykanowski i Cesarski, którzy przygotowywali tzw. „albumy”, to znaczy – imienne listy Polaków przeznaczonych do eksterminacji w ramach tzw. „Operacji polskiej” NKWD. Spełniali oni mniej więcej tę samą rolę przy Stalinie, jak Adolf Eichmann przy Hitlerze. O ile jednak Eichmann zasłynął jako symbol zła, o tyle o Minajewie-Cykanowskim i Cesarskim – sza! – co wskazuje nie tylko na wybiórczość, ale i na siłę żydowskiej propagandy. Nie ma jednak najmniejszego powodu, by jej ulegać, bo obowiązkiem człowieka rozumnego jest dociekanie prawdy.

Toteż nic dziwnego, że w awangardzie walki z próbami upamiętnienia „Żołnierzy Wyklętych” Żydzi mają wyraźną nadreprezentację i śmiało mogą licytować się z kolejnym, bodaj już trzecim, pokoleniem ubeckich dynastii o pierwszeństwo. Po pierwsze – i jedni i drudzy pragną – niczym Pani, która zabiła Pana – by ich zbrodnię „wieczysta noc powlekła”, a po drugie – co wydaje się jeszcze ważniejsze – że wskrzeszanie pamięci o „Żołnierzach Wyklętych” otwiera im krwawiącą i ropiejącą ranę w sumieniu i to tym bardziej dotkliwą, im większych łajdactw dopuścili się ich przodkowie.

To naturalne, że każdy kocha swoich rodziców, czy dziadków i chciałby ich świetlany obraz nie tylko zachować w pamięci, ale i przekazać następnemu pokoleniu swojej dynastii – ale prawda, w całej swojej straszliwej postaci pojawia się, niczym jakieś widmo, którego żadnymi zaklęciami przegonić się nie da.

Tymczasem dla Polaków, a zwłaszcza – dla polskich patriotów – „Żołnierze Wyklęci” dostarczają poczucia miary – do jakich granic należy i można dochować wierności Polsce Niepodległej. Jeśli nawet wierność ta została poniekąd wymuszona przez komunistyczne represje, to jednak była. Ślad tego odnajdujemy w piosence: „Niech na zawsze w piosence zostanie chwała Polski, partyzancka brać”, w której zakończenie charakteryzuje towarzyszącą tej wierności udrękę i nadzieję: „Święty Pieter ci bramę otworzy, spyta: skąd? – z partyzantki jam jest. Wejdziesz w ogród spokoju i zorzy, boś jest Polak i walczyłeś też.”

W ogród spokoju i zorzy… Czyż to nie jest ostatnie marzenie człowieka zaszczutego, któremu odebrano już nadzieję na życie? Toteż z jednej strony nic dziwnego, że batalionom Obrony Terytorialnej nadane zostały imiona sławnych „Żołnierzy Wyklętych” – a z drugiej strony – że wszelkiej maści renegaci na każdą próbę upamiętnienia tych Żołnierzy dostają alergii, że aż potem wracze muszą przykładać im znieczulające kataplazmy i smarować maścią na szczury.

Co w tym towarzystwie robi hrabina Róża Thun und Handehoch – tajemnica to wielka, bo ani nie pochodzi z rodziny ubeckiej, tylko przeciwnie – świętej, którą jeszcze za głębokiej komuny z powodu tej świętości wspierali Niemcy – oczywiście ci dobrzy, bo czy w ogóle byli jacyś niedobrzy? – ani też nie jest Żydówką, bo w przeciwnym razie jej kariera nie kończyłaby się ani na Parlamencie Europejskim, ani na Szumańskim Komsomole. Co prawda w Europejskim Parlamencie uczestniczy w Grupie Spinnellego, nazwanej tak od włoskiego komunisty, który jest jednym z patronów Eurokołchozu i w ramach tej Grupy działa na rzecz „federalizacji” Unii Europejskiej, co w przełożeniu na język ludzki oznacza działanie na rzecz pozbawienia Polski resztek niepodległości, ale trudno powiedzieć, po co to robi i co z tego ma.

[Gajowy podejrzewa, iż ma z tego taką satysfakcję, jaką odczuwa każda kanalia, gdy może komuś wyrządzić świństwo – admin]

Niemniej jednak te wszystkie okoliczności rzucają światło na jej obecność wśród „Obywateli SB” – jak tę organizację nazywają jej przeciwnicy. Nie ona pierwsza, ani pewnie ostatnia, bo przecież podkanclerzy Hieronim Radziejowski też należał do arystokracji, a jednak sprowadził na Polskę Szwedów, co spowodowało dewastację kraju, porównywalną do zniszczeń doznanych podczas II wojny światowej.

Żadna pozycja społeczna nie chroni przez zbisurmanieniem i tylko polskim safandulstwem można tłumaczyć fakt, że takie akty zdrady pozostają bezkarne.

Stanisław Michalkiewicz
https://prawy.pl

Komentarzy 19 to “Wycie potępieńców”

  1. jamek said

    https://fakty.interia.pl/polska/news-kaczynski-o-ustaleniach-podkomisji-smolenskiej-lepiej-nie-bu,nId,2863362

  2. Birton said

    Wg najnowszych badań uczonych z UE , uczeni izraelscy nie zaprzeczają, II Wojnę Światową wygrały, Berlin zdobyły , a przedtem wyzwoliły Polskę spod hitlerowskiego jarzma – połączone wojska żydowsko-niemieckie.

  3. Rokitnik said

    Roza Thun ( i cos tam jeszcze ) nalezy do psiarni SOROSA !

  4. jarejarejare said

    Hitler miał okole 150 tyś. Mischling – hybryd niemiecko żydowskich w wojsku, które widziały w sobie więcej niemieckości niż judaizmu. By się wykazać, jak każda hybryda, bili się niejedno kronie mocniej, od czystych rasowo Niemców oraz innych narodowości, pod władza Furiera.

    Hitler nienawidził żydów i roli jaka odgrywali oni wśród Aryjczyków, choćby Polaków i Rosjan – Słowian.

    Natomiast Sowieci zostali wykreowani przez żydów, jak i kierowani przez nich oraz mający w swych szeregach miliony żydów.

    Pan Michalkiewicz odbiega nieco od oficjalnych wersji żydowskich, przeto ma kłopoty na lotniskach lecz chwała mu za odrobinę odwagi w tym satanistyczno- żydo-polskim świecie.

    Polacy gdyby byli mądrzejszym narodem nie oddawaliby życia za parchatych, nie hodowaliby tego zła wśród siebie, nie mieliby rozbiorów, powstań, najazdów, wojen, pożóg, trucizn, itd,..żydostwo też nie rozpleniłoby się jak stonka po świecie.

  5. Troll polonii said

    O Jezuuuu!
    Kiedy zakoncza sie te brednie o II -ej wojnie swiatowej????
    Niemcy nienawidzili zydow po tym co im bankierzy wywineli w Traktacie Wersalskim i sprowadzili na Niemcy nieslychany glod.
    I kiedy zaczniemy uczciwie opowiadac jak i dlaczego zakonczyla sie polska przyjazn z hitlerowskimi Niemcami??
    Czy to teraz wstyd opowiadac o Rydzu Smiglym? I o „korytarzu”?

  6. Boydar said

    Tych może i nienawidzili

    Tych już nie

    „… Adolf Hitler, po swym dziadku i ojcu, żyd. Josef Goebbels minister propagandy żyd w 75%. Rudolf Hess żyd po matce. Heinrich Himmler jeden z przodków ze strony ojca (Getinger) był żydem a jego babka ze strony matki Agata, była żydówką.
    Richard Heidrich – jego ojciec, żydem „czystej krwi”. Adolf Eichmann wychrzczony żyd czystej krwi, przed egzekucją poddał się obrzezaniu i przyjął judaizm.
    Admirał Fridrich Canaris, szef niemieckiej Abwehry, grecki żyd. Julius Streicher, wydawca antysemickiego „Der Stürmer ” – prawdziwe nazwisko Adam Goldberg …” – z netu

    A o tych nie wiedzieli wcale nic

  7. lopek said

    To nie jest walka kolejnego pokolenia UB z kolejnym pokoleniem AK – ponieważ Polskę skutecznie zamordowano w ubiegłym wieku. Na Żołnierzach Wyklętych obecnie okupant atrapy Polski piecze kilka pieczeni:
    szarpanie ruskich nogawek, nieprzerwane skłócanie tubylców, pokazywanie Żołnierzy Wyklętych jako bandytów – bo to wpisuje się w narrację, że AK mordowała Żymian. Ponadto
    okupant atrapy nie ma sumienia – bo:
    ————–
    „Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego.”
    ————–
    Wniosek?
    Mamy do czynienia z wściekłym tańcem czarciego pomiotu na grobie Polski – gdzie podest do tańczenia nie zbito tym razem z desek a z pomordowanych Żołnierzy Wyklętych. Wśród tańczących wyróżnia się Róża Handehoch – bo najgłośniej pobrzękuje złowrogo jurgieltem zgromadzonym w swoich, pełnych kieszeniach.

  8. Ale dlaczego? said

    Temat żołnierzy wyklętych budzi we mnie mieszane uczucia.
    Bo z jednej strony zgadzam się z tym tekstem p. Michałkiewicza, a z drugiej mam w uwadze okoliczności. I nawet nie chodzi tylko o to, że wielu wyklętych nie było patriotami, tylko bandziorami. Albo inaczej, dziś do tego samego wora wrzucani są „święci niezłomni” jak i zbrodniarze.A nawet „przypadkiem” w poczet wyklętych ipn wpisał kilku ukraińców z upa mordujących Polaków.
    Tymi okolocznościami jest tworzenie przez agenturę usraelską propagandy i agendy antyrosyjskiej w szykowanej wojnie z Rosją. P9dobnie jak CIA stworzyła Talibów czy ISIS.
    Stąd wspieranie przez „polskich” kundli banderyzmu jak i każdego, kto walczył z sowietami, w terminologii wyznawców agenta Sakiewica Ruskimi onucami.

  9. Easy Rider said

    To jest żydowska operacja psychologiczna, mająca za zadanie wzbudzić w ludziach urodzonych czy żyjących w okresie PRL odrazę do własnej historii i tożsamości. Jeżeli za bohaterów stawia się tych, którzy po zakończeniu wojny mordowali zwykłych ludzi z przyczyn tak naprawdę ideologicznych – to czym różnili się oni od oprawców NKWD i UB? Inaczej – kim mieliby być ci, którzy mieli dość wojny i chcieli uczciwie pracować, żeby inni mieli co jeść, gdzie mieszkać i czym ogrzewać mieszkania? Tchórzami?

    Zapytajmy więc tych wszystkich prominentów III/IV RP – czy ich ojcowie czy dziadkowie byli bohaterami, walcząc zbrojnie z komuną?

    W omawianym incydencie mamy kolejny przykład, jak żydostwo obstawia dwie strony konfliktu. Z jednej strony mamy żydogennych, politycznych aktorów, udających „polskich patriotów”, wciskających nachalnie całemu społeczeństwu kult „żołnierzy niezłomnych” jako bohaterów walki z komuną, z drugiej strony – atakujących ich „jewropejskich”, żydolewackich postępaków, zarzucających stronie przeciwnej nazizm i faszyzm.

    Tak więc mamy ferment i chaos – ale właśnie o to chodzi, bo to jest metoda na zarządzanie przez ONYCH. Szkoda tylko zindoktrynowanych dzieci, które wyniosą za szkoły wiedzę, że taki np. „Ogień” był polskim patriotą, walczącym z komuną.

  10. Plausi said

    Temat też omawiany w

    http://ewinia-nowyekran-pl.neon24.pl/post/147884,hajnowski-boj-o-bohaterow-narodowych

    Nie bylibyśmy zaskoczenie, gdyby się okazało, że to tak żarliwie potępiani przez pana Michalkiwicza żydzi wpadli na pomysł, aby wcisnąć Polakom kolejnych bohaterów, w celu ich poróżnienia. No bo stosunek Polaków do NSZ jest daleko bardziej zróżnicowany niż do jej następcy NSZZ

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    choć obie instytucje mają tyle samo z patriotyzmem do czynienia.

  11. Plausi said

    A skoro mowa o bohaterach dla Polaków

    do dopiero co otrzymaliśmy całą nową ich partię.

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/hala-po/

    godnych Wawelu i to razem z ważnym museum „naszej” historii

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/51,54420,22429373.html?i=0&disableRedirects=true

    z tegoż źródła.

  12. Dictum said

    odnośnie : „…wskrzeszanie pamięci o „Żołnierzach Wyklętych” otwiera im krwawiącą i ropiejącą ranę w sumieniu…”

    To chyba przejęzyczenie autora – bo jakimże to SUMIENIU?
    Sumienie mają jednostki o cechach ludzkich.

  13. Dictum said

    ad [Gajowy podejrzewa, iż ma z tego taką satysfakcję, jaką odczuwa każda kanalia, gdy może komuś wyrządzić świństwo – admin]

    Nie tylko to (chociaż najpewniej to też, bo to widać po zadowolonym ryjku, kiedy udaje jej się gdzieś komuś na…rać) – ale przecież Woźniakowski przyrośnięty był do „Tygodnika Powszechnego”, no a tam… towarzystwo doborowe, sami bracia starsi. Druga taka kolegówna to Wielowiejska.

  14. Boydar said

    Nie ma tak dobrze, Panie Dictum.

    Od czasu przyjścia Chrystusa na świat sumienie dostają już WSZYSCY ! I Żyd i Grek. i papież i enkawudzista.
    Gdyby nie, mogliby powiedzieć nie wiedziałem
    Wiedziałeś, draniu, dobrze wiedziałeś …

  15. RomanK said

    … Trzej Magowie ze Wschodu przyniesli myrre, kadzidlo i zloto…nic nie pisalo o sumieniu… WIadmo ze schowane przez Noego przezylo w Arce….

  16. Dinozaur said

    Na początek uproszczone drzewo genealogiczne JW Xięcia Małżonka Pani Różyczki Xięcia Pana Franza de Paula von Thun und Hohrnstein :

    Fürst (książę) Franz de Paula żonaty z Księżna Franziska v. Lobkovitz
    von Thun und Hohenstein ur. 1889 ur. 1893
    I
    I
    _______________________________________________________________________
    I I
    I I
    Fürst Christoph Simon żonaty z Baroness Zita Graf Ferdinand żon. Nyota Thun
    v. Thun und Hohenstein v. Selnitzky Odrowaz Josef v. von Thun ur.Kirchner
    ur. 1919 Choltitz ur. 1921 und Hohenstein ur. 1925
    I ur. 29.08.1921
    I I
    Fürst Franz de Paula żonaty z Róża Maria I
    von Thun und Hohrnstein Woźniacka ___________________________
    ur. 02.05,1948 ur. 1954 Troje dzieci, wszyscy von Thun
    und Hohenstein

    Ciekawą postacią jest uwzględniony powyżej rodzony stryjaszek Xięcia Małżonka Pani Różyczki Graf Ferdinand Josef von Thun und Hohrnstein ur. 29.08.1921 (chyba jeszcze żyje ).

    Ferdinand Thun , znany też jako Ferdinand Judas Thaddäus Graf von Thun und Hohenstein
    ur. 26 sierpnia 1921 w Tetschen, dzisiaj Děčín , Republika Czeska ) jest byłym NRD-owskim dyplomatą . Przed 1989 rokiem był jedynym ambasadorem Niemieckiej Republiki Demokratycznej ( NRD ) , który był członkiem tzw. partii zblokowanej (NDPD) a nie rządzącej SED .

    Ferdinand Thun urodził się iako syn księcia Franza Antoniego von Thun und Hohenstein
    i jego małżonki Franciszki ur. księżnej von Lobkowitz ( córki Ferdynanda von Lobkowitz ).
    Jego babka Maria Pia von Thun und Hohenstein ur. Chotek von Chotkow była córką hrabirgo Bogusława Chotka von Chotkow i siostrą Zofii Chotek von Chotkow , morganatycznej małżonki następcy tronu austriackiego arcyksięcia Franza Ferdynanda von Österreich-Este.

    W roku 1940 zdał maturę i został powołany do Wehrmachtu . 1943 dostał się jako porucznik
    do sowieckiej niewoli i uczestniczył tam w Szkole Antyfaszystowskiej (Antifa-Schule) i w Narodowym Komitecie Wolnych Niemiec (NKFD). W 1944 roku wstąpił do Związku Oficerów Niemieckich.
    W 1944 roku wstąpił do Związku Oficerów Niemieckich ( w ZSRR ).

    W grudniu 1948 zwolniony do sowieckiej strefy okupacyjnej . Jego działalność w moskiewskich organizacjach spowodowała , że w czasie zimnej wojny uważał za stosowne zostać tamże i nie wyjechać do Niemiec Zachodnich czy do Austrii, jak uczyniło wielu Niemców sudeckich. W roku 1949 został członkiem Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec i jej Komitetu Centralnego . Studiował na Uniwersytecie Karola Marksa w Lipsku i w Niemieckiej Akademii Zarządzania .1954 uzyskał dyplom w dziedzinie nauk o państwie.

    Od 1949 do 1987 roku był zatrudniony na różnych stanowiskach w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (MfAA) NRD . od 1949 roku do 1956 roku był szefen protokołu , od 1956 do 1961 i od 1969 do 1973 roku był ambasadorem w Związku Radzieckim , od kwietnia 1973 do 1975 ambasadorem w Iranie z akredytacją też w Afganistanie. Od 1976 do 1982 roku pracował jako naukowy współpracownik w oddziale do spraw ONZ-u MfAA i był odpowiedzialny za kontrolę zbrojeń i za rozbrojenie , M. in. od 1976 do 1978 roku kierownikiem delegacji NRD w Grupie Dostawców Elementów Nuklearnych . 1980- przedstawiciel NRD w Komitecie Politycznym Układu o Nierozpowszechnianiu Broni Atomowej.1979 i 1980 kierownik Delegacji NRD na konferencje ONZ-u na temat nierozpowszechniania specjalnych broni konwencjonalnych . 1980 do 1981 członek grupy roboczej przy Sekretarzu Generalnym ONZ dla zagadnień rozbrojenia .
    Od 1966 do 1990 roku członek Prezydium Ligi ds. Narodów Zjednoczonych w NRD. Od lutego 1982 do 1987 Stały Delegat NRD przy UNESCO w Paryżu .

    Ferdinand Thun był do 1990 roku członkiem NDPD .

    Komentarz :

    1. Hrabia Ferdinand zmienił oficjalnie nazwisko na Thun .
    Jego trójka dzieci nazywają się znowu von Thun und Hohenstein.
    2. Wyliczanka dziecięca z NDR-ówka:
    Oma, Opa, Hund und Hasi
    Alle waren bei der Stasi .

    Dziadzio, babcia, piesek i króliczek
    wszyscy byli w Stasi.

    Następny przyjemniaczek :

    Hrabia Erwein von Thun-Hohenstein był synem hrabiego Felixa Leopolda von Thun und Hohenstein (1859–1941). Ukończył szkołę kawelerii w Hranice na Moravě i po wybuchu wojny 1914 wstąpił jako ochotnik do pułku ułanów Schwarzenberg. Po I wojnie światowej zdemobilizowany jako porucznik rezerwy.
    Reaktywowany w 1940 roku. Z względu na zdolności językowe – znał wiele języków , m. in,
    słowacki , czeski , polski , angielski i perfekcyjnie rosyjski został przydzielony do Abwehry do pułku ( później brygada ) Brandenburg zbV 800 , specjalnej jednostki do której zadań
    należały akcje dywersyjne za linią frontu i zwalczanie partyzantki.

    W połowie roku 1941 po napadzie na Związek Sowiecki dostał zadanie rekrutowania ochotników spośród sowieckich jeńców ( głównie ukraińskich nacjonalistów i kozaków )
    Z tychże ochotników organizował grupy uderzeniowe i sabotażowe, Następnie dowodził kompanią ukraińskiego batalionu Nachtigall Legionu Ukraińskich Nacjonalistów.
    ( dla przypomnienia- dowodzonego przez osławionego p. dr. Theodora Oberländera ).
    Pan Thun-Hohenstein brał osobiście udział w większości jego akcji . We Lwowie członkowie batalionu „Nachtigall” odegrali główną rolę w masakrze żydowskich mieszkańców miasta .

    W 1943 roku został Thun-Hohenstein kierownikiem oddziału rzymskiego Abwehry , tzw. „Abwehrtrupp 204“ . Po reorganizacji Abwehry w 1944 roku przemianowano ten oddział na oddział rozpoznania frontu . Po kapitulacji Włoch w lecie 1944 przeniesiony został do Mediolanu.

    W listopadzie 1944 otrzymał zadanie zorganizowania specjalnej jednostki do zwalczania partyzantki w Słowacji . Tam właśnie upadło powstanie i wielu wojskowych przyłączyło się do partyzantki . Jednostka ta którą dowodził Thun-Hohenstein nosiła nazwę Abwehrgruppe 218 „Edelweiß“. Liczyła ona około 300 ludzi i składała się z Słowaków , kaukazców , kozaków i Niemców. Thun-Hohenstein używał pseudonimu Beneš ze względu na swoje podobieństwo do prezydenta czeskiego rządu na uchodźctwie Edvarda Beneša .

    Abwehrgruppe 218 podlegała Komendzie Frontowej II Południowy Wschód . Od przejęcia Abwehry przez SS na wiosnę 1944 podlegała Oddziałowi VI-S Głównego Urzędu Bezpieczeństea Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt-RSHA ) , a osobiście Otto Skorzennemu i została potem przemianowana na „SS-Jagdverband Süd-Ost“ ( tłumaczy się jako grupa łapaczy ).

    Na konto Abwehrgruppe 218 idą prawdopodobnie liczne zbrodnie w ostatnich miesiącach wojny w Słowacji , Głównie operowała ona przeciwko partyzanzom ale do jej zadań należało prześladowanie Zydów . Jednostka Thun-Hohensteina miała zabić ok. 300 partyzantów słowackich a wziąć do niewoli 600 . Większość z nich została wysłana do obozów koncentracyjnych .

    Członek Abwehrgruppe 218 Ladislav Nižňanský stał w 2004 roku w Monacnium przed sądem z powodu masakry w Ostry Grun na Słowacji . W czasie procesu przedstawiony był też udział Erwweina von Thun-Hohensteina .

    Abwehrgruppe 218 brała też udział w aresztowaniu i wydaniu ” Einsatzgruppen Sichercheitsienst -u SS” grupy oficerów anglo-amerykańskiej grupy łącznikowej i zwiadowczej angielskiego SOE („OPERATION WINDPROOF“) i amerykańskiego OSS („MISSION DAWES“) zrzuconych w Słowacji dla wspomagania partyzantów ( nosili oni mundury i powinni byili być uznani za kombatantów ).
    Angielscy i amerykańscy oficerowie deportowani zostali do Mauthausen – Gusen , gdzie ich torturowano i rozstrzelano . ( kierował tym szef obozowego Gestapo , nomen omen niejaki Schulz ).

    Przy końcu wojny dostał się Thun-Hohenstein , w międzyczasie w stopniu majora , do niewoli rosyjskiej . Dnia 18 stycznia został skazany na śmierć przez sowiecki trybunał wojskowy . Wyrok wykonano 12 lutego 1946 roku przez rozstrzelanie w Sopron na Węgrzech .

  17. Boydar said

    Nie rozpaczaj. Jak mi przypadkiem nie wleziesz pod siekierę to jeszcze trochę pocipiesz.

  18. Boydar said

    Ależ Panie Gajowy, po mnie to jak woda po Prezydencie. Jednak to miłe z Pana strony.

    ——–
    Ale nie po mnie. Nie lubię ch**ów.
    Admin

  19. Easy Rider said

    Spotkałem się w sieci z pięknym określeniem obchodów sprzed 3 dni:

    WYKLĘTYNKI.

    Warto rozpowszechnić.

Sorry, the comment form is closed at this time.