Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Siekiera_Motyka o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    bryś o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Witold o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Chyba jakieś inne Pi… o Wolne tematy (41 – …
    JanuszT o Wolne tematy (41 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (41 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
    Przestań tu wklejać… o Wolne tematy (41 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Po co człowiekowi czas? Książka pełna odpowiedzi na pytania, których sobie nie zadawałem. A powinienem.

Posted by Marucha w dniu 2019-03-03 (Niedziela)

Fot. Gajowy Marucha

Co to jest “teraz”? Czy można żyć we własnym czasie? Gdzie jest nas wewnętrzny zegar? Książka “Po co człowiekowi czas” daje fascynujące odpowiedzi na te pytania.

To wyjątkowe doświadczenie – czytam książkę o tym, jak organizmy liczą czas i jak się w nim odnajdują samemu poddając swój organizm związanemu z czasem eksperymentowi.

Książkę Alana Burdicka „Po co człowiekowi czas” zacząłem czytać w Piasecznie pod Warszawą, gdzie obowiązuje czas środkowoeuropejski.

Potem wyciągnąłem ją gdzieś nad północnym Atlantykiem, na wysokości 11 km, gdzie czas wydawał się wstrzymany – za oknem samolotu przez 5 godzin widziałem odległy zachód Słońca. A kończę ją pod Toronto, gdzie zegary wskazują czas wschodni, o 6 godzin wcześniejszy niż ten podwarszawski.

To ten fragment książki wpadł mi w oko, gdy leciałem samolotem:


A wszystko to wydarzyło się w ciągu zaledwie dwóch dni. Mój organizm zgłupiał – miałem wrażenie, że pierwsza noc trwa ze 20 godzin. Płytki, dziwny sen ciągnął się straszliwie. Teraz jest kolejny dzień, 21:36 czasu wschodniego wybrzeża, a ja sam nie wiem jak się czuję – dla mojego organizmu to w pół do czwartej nad ranem, choć dopiero co skończyłem kolację.

Wiem oczywiście, że jet lag to nic wyjątkowego – doświadcza go tysiące ludzi każdego dnia. Ale jednocześnie budzi coś na kształt podziwu, bo dopiero pojawienie się powszechnie dostępnych lotów międzykontynentalnych sprawiło, że jesteśmy w stanie w ciągu kilku godzin narazić nasz organizm na coś tak dziwacznego. Nasi przodkowie, ledwie dwa czy trzy pokolenia temu, nie mieli szans na takie doznanie.

Co w nas cyka?

Książka „Po co człowiekowi czas” zajmuje się tym aspektem czasu, który jest nam najbliższy, choć w literaturze popularnonaukowej raczej mało obecny. Nie chodzi tu bowiem o fizyczne implikacje związane ze strzałką czasu, wpływem gigantycznych prędkości czy niewyobrażalnie wielkich mas.

Tu mowa o tym, czego doświadczamy sami. Autor regularnie budzi się o 4:27 nad ranem i czuje się zawieszony, zatrzymany w czasie. Każda minuta ciągnie się niesamowicie długo. Czy to taka metafora czy faktycznie nasz wewnętrzny czas zwalnia? Albo przyspiesza, gdy znakomicie się bawimy?

Bo dziś już wiemy, że człowiek ma swój wewnętrzny zegar i że nie jest to jakaś abstrakcyjna myślowa konstrukcja, tylko namacalny mechanizm molekularny. Znamy białka, które powstają dzięki ekspresji konkretnych genów. Białka te gromadzą się w cytoplazmie naszych komórek stopniowo, aż do chwili, gdy ich stężenie jest na tyle duże, że przenikają do jądra komórkowego i… zatrzymują proces tworzenia samych siebie.

I tak się składa, że trwa to niemal dokładnie 24 godziny. Taki mechanizm znajduje się w każdej komórce ciała, ale nie działa w oderwaniu od tego, co dzieje się na zewnątrz. Rolę centralnego zegara organizmu, który pozwala na synchronizację miliardów małych, komórkowych zegarów odgrywa u nas tzw. jądro nadskrzyżowaniowe. To zgrupowanie około 20 tysięcy neuronów, które siedzą sobie… nad skrzyżowaniem. Chodzi o skrzyżowanie włókien nerwowych biegnących z prawego i lewego oka. Dzięki takiemu umiejscowieniu te komórki mogą dopasowywać rytm swojego działania do dobowego cyklu światła dochodzącego z zewnątrz.

Człowiek z zepsutym czasem

A co by było, gdyby nie dostarczać naszemu zegarowi tych informacji? Gdyby światło słoneczne nie pomagało w uporządkowaniu zegara? 16 lipca 1962 roku francuski speleolog Michel Siffre zszedł do głębokiej jaskini, gdzie nie docierało ani trochę światła. Postanowił pozostać tam przez blisko dwa miesiące. Miał kontakt telefoniczny z kolegami na górze, ci jednak ściśle pilnowali, by w czasie rozmów w żaden sposób nie przekazać informacji o tym, która jest godzina ani jaki to dzień.

Siffre sam liczył sobie czas czekając na 14 września, kiedy miał wyjść na powierzchnię. Ale już 20 sierpnia (według jego wyliczeń) dostał informację o zakończeniu eksperymentu. Okazało się, że w rzeczywistości był już 14 września, a Michel zgubił rachubę i pomylił się aż o 24 dni. Jego wewnętrzny zegar kompletnie oderwał się od rytmu doby.

Siffre powtarzał swój eksperyment jeszcze dwukrotnie i za każdym razem wyniki były przedziwne. Przeczytajcie o tym koniecznie – to trochę zaskakujące a trochę straszne.

Im dalej przemieszczałem się w poprzek stref czasowych i zagłębiałem w książce, tym bardziej byłem zaskoczony. Choćby „święty” czas współczesnego świata, UTC, czyli uniwersalny czas koordynowany. To ustalany na podstawie działania zegarów cezowych wzorcowy czas dla całej Ziemi, wykorzystywany w nawigacji lotniczej i morskiej.

Okazuje się, że nie istnieje żaden zegar czy inne urządzenie, które stanowiłoby wzorzec i pokazywało czas UTC. Jest on raczej efektem „negocjacji” między kilkuset zegarami atomowymi rozrzuconymi po całym świecie. W słynnym Sèvres pod Paryżem zbierane są odczyty wszystkich tych urządzeń i wyliczany jest błąd, jaki każde z nich popełniło w zeszłym miesiącu. Więc, tak naprawdę, czas UTC istnieje tylko w przeszłości. W teraźniejszości zegary atomowe co najwyżej bardzo się starają, by się od niego zbytnio nie oddalić.

By świat się nie rozjechał

Alan Burdick, autor „Po co człowiekowi czas” ma wyjątkowy talent do łączenia mnóstwa ciekawostek z solidną wiedzą. I to nie tylko ściśle naukową, bo całkiem pokaźny kawałek poświęcony jest temu, jak filozofia próbowała sobie poradzić z pojęciem teraźniejszości. OK, przyznaję, że to nie jest mój ulubiony fragment książki, ale dałem radę i wkrótce potem zostałem nagrodzony opowieścią o tym, że prawdopodobnie nasz mózg specjalnie generuje opóźnienie w przetwarzaniu niektórych bodźców. To maksymalnie 80 milisekund potrzebne po to, by zsynchronizować informacje przetwarzane wolniej i szybciej. Bez tego odbiór świata „rozjeżdżałby się” nam – pewne typy informacji biegną szybszymi drogami od innych i gdyby nie owe 80 milisekund opóźnienia, zachodzące jednocześnie, powiązane zjawiska odbieralibyśmy jako dziejące się w różnym czasie.

Dziwne? To tylko jedno z setek zadziwień, jakie czeka Was podczas lektury tej książki. W (chwilowo) mojej strefie czasowej zbliża się północ, a mój ogłupiały wewnętrzny zegar nie może się zdecydować, czy mam iść spać, czy dziarsko rzucić się w wir obowiązków (bo w domu zaraz 6 rano). Zgodnie z zaleceniami autora „Po co człowiekowi czas” spróbuję jednak zawierzyć zegarkowi w telefonie i idę spać.

A Wy skorzystajcie z (oczywiście) ograniczonej czasowo promocji na książkę. „Po co człowiekowi czas” Alana Burdicka kupicie za 23,94 zł czyli. W tym celu wystarczy wejść do księgarni Dadada.pl i po dodaniu książki do koszyka wpisać kod rabatowy crazynauka. Dzięki temu samemu kodowi dostaniemy też zniżkę na książki Znikająca łyżeczka, Dziwne przypadki ludzkiego mózgu i Pi razy drzwi.
[Niestety, kod jest już nieaktualny – admin]

https://www.crazynauka.pl

Komentarzy 29 do “Po co człowiekowi czas? Książka pełna odpowiedzi na pytania, których sobie nie zadawałem. A powinienem.”

  1. Jowram said

    Niesamowicie istotny artykuł w sprawie Teocentryzmu, zwanego nieraz Niebocentryzmem. Wypełnia te dziury, które dotyczą lotów kosmicznych i funkcjonowania satelitów, oraz wątku przelotu przez Firmament (Linię Karmana):

    https://redoctobermsz.wordpress.com/2014/05/09/horyozntu-ciag-dalszy/

  2. osoba prywatna said

    Na allegro – 25 zł.

    Po co człowiekowi czas Alan Burdick Feeria

    Znajdujemy czas i go tracimy, niczym komplet kluczy; oszczędzamy czas i go przepuszczamy, jak pieniądze. Czas się skrada, ucieka, pełznie, biegnie, płynie, zatrzymuje się w miejscu; mamy dużo czasu lub przeciwnie, bardzo mało; stale wywiera na nas wyczuwalną presję. Dzieciństwo przemija, terminy nas gonią. Spróbujcie przez chwilę odnieść się do czasu nie posługując się żadnymi przenośniami, do pojęcia czasu w stanie czystym. Nie da się. Czas nie byłby dla nas tym, czym jest, gdybyśmy nie mogli go tracić lub nim zarządzać.

    W swoich błyskotliwych rozważaniach autor, finalista jednej z najbardziej prestiżowych nagród literackich w USA, zabiera nas na osobistą wyprawę ku źródłom naszego postrzegania czasu. W towarzystwie naukowców odwiedza najdokładniejszy zegar na świecie (który istnieje tylko na papierze), odkrywa, że teraz tak naprawdę wydarzyło się ułamek sekundy temu, znajduje dwudziestą piątą godzinę w ciągu dnia, przenosi się do Arktyki, by stracić poczucie czasu, a w laboratorium neurobiologicznym na jedną ulotną chwilę udaje mu się nawet cofnąć czas.

  3. RomanK said

    Czas to ..wymiar- czwarty wymiar….
    Biblia tlumaczy nam- ze istnieje wiele wymiarow…sama wspomina o dziescieciu..w tym, ze my jako ludzie…postrzegamy tylko cztery…szesc dla nas jest niepotrzegalnych…ale mozliwych do osiagniecia….

  4. maasteer said

    Ad 1 Jowram – ciekawy link!

  5. bart_w said

    Biblia tlumaczy nam- ze istnieje wiele wymiarow…sama wspomina o dziescieciu.

    Podejrzewałem.
    Gdzie należy szukać odpowiedniego paragrafu?

    Einstein zakładał istnienie nieskończonej liczby wymiarów…

  6. piwowar said

    Ze wszystkich rodzajów pieniędzy najwięcej mamy czasu.

  7. piwowar said

    Czas to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, a stróż to dozorca.

    Zatem czas to dozorca.

    (Tadeusz Pszczołowski, „Umiejętność przekonywania i dyskusji”, Warszawa, PZWN, 1964)

  8. Re: 6 Piwowar…
    Niestety jest Pan w bledzie.
    Pieniedzy mozna emitowac wprost proporcjonalnie do nieskonczonych pomyslowosci (tworczosci) czlowieka (czyli bez limitu) w przeciwienstwie do ograniczonego czasu zycia czlowieka… (jesli juz…)…

    Czas (zycia) czlowieka, to napewno nie „pieniadz”…

    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  9. piwowar said

    Proszę pana, to był przewrotny cytat z Przekroju sprzed kilku dekad. Że niby czas to pieniądz. Znaczy się tak cenny jak pieniądz.
    Bo sprzedajemy swój czas dając się zatrudniać na godziny, co przytomnie zauważył Lincoln, nazywając taki system współczesną formą niewolnictwa. Rozmawialiśmy o tym juz kilka razy na innym forum, zwanym wtedy lista dyskusyjną. Że system płacy na godziny jest niewygodny zarówno dla zatrudniającego jak i pracownika. I tak dalej…

  10. RomanK said

    Genessis i Ksiegi Joba…..

  11. Re: 9 Piwowar.
    Panie Piwowarze, prosze uzywac do cytatow takiego znaku: „….( cytat )….”.
    (by byl jakis porzadek w pismie).
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  12. RomanK said

    Vilon – is the word for curtain or tent as where god stretches out the heavens. (Isaiah 40:22)

    Rakia – refers to the physical or visible heavens containing the sun, moon and stars (Genesis 1:17).

    Shechakim – refers to the atmosphere (Psalm 78:23).

    Zevul – is the habitation where god’s glory exists as in the heavenlycCity (Isaiah 63:15).

    Maon – is the place where angels reside from which come songs (Psalm 42:8)

    Machon – refers to the storehouses where the treasures of rain, snow and hail reside (Deuteronomy 26:15).

    Aravot – is the storehouse of righteousness and peace, where angel beings reside and possibly the spirits of those not yet born in waiting(Psalm 6:4).

    Luke 21.30-36
    Genesis 11.1,3-9
    Revelation 16.14
    Luke 24.44-45,47-48
    Luke 10.24
    Matt 23.27
    John 8.44
    John 7.19
    Luke 19.10
    Revelation 22.13-17

  13. LSM said

    „Time is the fire in which we burn”

  14. Re: 13 LSM
    Z jakiej to lucyferianskiej ksiazki szanowny „pan”…czy „pani” wytrzepala??? A moze z jakiego „holyJUDE-skiego” scenariusza teatralnego???…
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    ———
    Przecież to jest całkiem obrazowa przenośnia, co Pan z tym Lucyferem?
    Admin

  15. Troll Polonii said

    9
    Piwowar
    Prosze sie byle komu nie tlumaczyc.
    Pana ‚cytat’ byl znany w szkole juz podstawoej w PRL.
    Wszyscy uczniowie to znali i powtarzali.
    Autor jest rzeczywiscie nieznany – trudno wiec wsadzic to bardzo znane powiedzenie w cudzyslow.
    Byc moze, ze pokazal sie tez w Przekroju.
    Zabawa byla przednia. Wymyslalismy dla zabawy rozne takie ‚zrodloslowy’ na przerwach i w swietlicach. i w czasie zabaw na podworku.
    Teraz z tego zartu ktos probuje zrobic ‚serioznyj literaturnyj hrien’.
    Wraz z upadkiem PRL-u pojecie poczucia humoru przestalo istniec.

    Mamy teraz polityczna poprawnosc dyletanckich autorytetow samozwanczych.(PPDAS)
    A Jasiek wlasnie zrobil doktorat z …”Znaczenie i zastosowanie cudzyslowia w jezyku polskim” ‚
    Moje gratulacje.

  16. Re: 15 troll polonii…
    „nastepny nielegalny emigrant”…w Gajowce..z „porzadnymi cholewami”…
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  17. NC said

    Re 1: Niezły odlot….

  18. piwowar said

    Każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie. Pan Jasiek z T, poświęcił swój czas (!) studiowaniu systemu finansowego od strony, której żadna szkoła nie pokaże. Piwowar dla odmiany zna się trochę na żarciu. Piwowar mądralkuje się w temacie przetwóstwa żywności, a zamyka dziup gdy pan Jasiek wykłada skąd się biorą środki na nabycie dachu nad głową. Piwowar użył cudzysłowia (cudzysłowiu? cudzysłupa? Come si dice?) gdy znał źródło powiedzonka o czasie i dozorcy. Nie użył w drugim przypadku, ponieważ uznał to za powszechnie kursujący zwrot – przenośnię. Nie róbmy „z igły widły” (A-cha!), nie spierajmy się o sprawy niewazne, bo szkoda czasu (!) i energii. Piwowara w ogóle nie interesują osobiste ansy międzyludzkie, zwłaszcza, gdy przejawiają się wyłącznie przytykami i aluzjami (bo gdzie dichodzi do inwektyw, to (Gajowy świadkiem), Piwowar robi cała wstecz i nie ma najmniejszego zamiaru się tego wstydzić.

    Jednak dziś, może trochę z przekory wobec samego siebie, Piwowar spróbuje, jak ongiś, w społeczności niezwykle odpowiedzialnych ludzi na Ciemnogrodzie, zaapelować o zgodę i zaniechanie wzajemnych uszczypliwości, które do niczego nie prowadza, a szkodzą.

    Dla ilustracji powyższego, cytat z wypowiedzi jednego z przedstawicieli społeczności, powiedzmy żydowskiej w USA (aktualnie mamzer): Cudzysłów ” najgorzej jak się Polacy zbiora do kupy” i tłumaczenie: „Nie daj Adonai, aby dwóch choćby Polaków się ze soba zgodziło”.

    Piwowar znów nadstawia d…. karku w nie swoim interesie…

  19. piwowar said

    Masz ci los. Komentarz oczekuje na moderancję, a do jutra rana zwietrzeje i się zdezaktualizuje. Zostawmy to…

  20. lopek said

    „Po co człowiekowi czas?”
    ==========
    Każdy ma swój czas. Natomiast – jeżeli na kogoś przyjdzie boski czas – to ten jego czas się kończy – bo tam nie jest on już mu potrzebny.
    Wniosek?
    Człowiekowi po to dany jest czas aby kiedyś mógł przyjść na niego czas. Czas nie z tej Ziemi.

  21. Troll Polonii said

    Indianie Hopi w Ameryce traktowali czas jako wartosc stala. (constans) – czas pozostaje ten sam..niezmieniony..trwa… to my sie zmieniamy w czasie; rodzimy sie, rosniemy , starzejemy sie….

  22. Ad. 7

    Czas to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to ziemia, ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, a stróż to dozorca.

    – Czas nie jest pieniądzem.
    + Pieniądz jest forsą.
    – Forsa, to nie grunt.
    – Grunt to nie ziemia.
    – Ziemia to nie matka
    – Matka to nie anioł
    – Anioł to nie stróż
    + Stróż to dozorca

    Czyli talmudyczny groch z kapustą. Albo filozofia dla prostaczków. 🙂

    —————-
    Rany boskie, to Pan też na serio analizuje żarty?
    Admin

  23. Ad. 18

    Piwowar dla odmiany zna się trochę na żarciu. Piwowar mądralkuje się w temacie przetwóstwa żywności

    A mógłby pan coś z lektur nam polecić w tej materii? Czyli w materii zdrowego żywienia. Diet się namnożyło w internecie ostatnio bez liku i nie wiadomo, co dobre, a co złe.

    ———–
    M.in. polecam blog p. Piwowara:
    >http://kulinarnefantazje.wordpress.com/
    Naprawdę zasługuje na większą popularność.
    Admin

  24. Ad. 22

    Rany boskie, to Pan też na serio analizuje żarty?
    Admin

    A wie pan jaki procent społeczeństwa bierze to na serio i używa takich „chwytów” w mowie potocznej? 🙂

  25. bardzo said

    P. Gajowy – dziękuję za reklamę. Kilka lat temu jeden prominentny uczestnik Gajówkowych rozmów posmarował framugę drzwi Pańskiej kuchni klejem krejzy glu. Od tego czasu Fantazje zamiast usiłować pełnić funkcję bądź co bądź społeczną, zamieszczają tematy niezbyt poważne, przeznaczone w zasadzie do szuflady i to sporadycznie. Ale owe drzwi, choć zaklejone, są przezroczyste, więc mozna sobie zajrzeć tam kilka lat wstecz i poczytać parę rzeczy, które kucharz uznał za dość ciekawe. Nie trzeba się z tym wszystkim zgadzać w stu procentach, ale wskazane jest zatrzymać się w biegu i trochę się zastanowić nad tym co jemy, co robimy i po co…

  26. bardzo said

    Albo inaczej: P. Gajowy – dziękuję …. dalej jak poprzednio.

  27. bardzo said

    Pan Krzysztof M:

    Na ten przykład –

    https://kulinarnefantazje.wordpress.com/2014/11/25/odzywiajmy-sie-z-przyjemnoscia-cykl-zamieszczony-w-ubieglym-roku-na-lamach-polish-news-rozdzial-i/

  28. Miet said

    O cholerka, jak to fajnie, że Pan Brdzo jest wśród nas.
    A gdzie On do tej pory się podziewał???:-)))

  29. Troll polonii said

    24
    Krzysztof
    re: glupoty nas serio

    Jakos tak sie sklada, ze niedlugo bedziemy „talmudycznie’ analizowac szkolne ‚wyliczanki’.
    Np. bardzo talmudycznie paru serioznym rodakom zabrzmi:
    „ene due like fake ‚
    (mnie koncowka -czytana i po polsku i z wymowa angielska – zawsze brzmi raczej z angielska.)
    Materialu do analiz literackich jest pelno:
    Na przyklad:
    – endendinus , sawaraka dinus, sawaraka, ententakka…
    albo:
    ‚Chodzi lis kolo drogi, nie ma reki ani nogi…’
    czy
    ‚Siedzi baba na cmentarzu, trzyma nogi w kalamarzu, przyszedl duch, babe w brzuch, baba ‚fik’ a duch znikl…’

    Te szkolne wyglupy i z przedszkola i ze szkoly wczesno-podstawowej
    dla wspolczesnych specjalistow od talmudyzmu moga stanowic szalenie ambitny temat pracy doktorsko-mentorskiej z uwzglednieniem geopolityki i dywersyfikacji dorobku kulturowego dadaizmu mlodziezy szkolnej przed pokwitaniem..

    Natomiast wszyscy ci, co to glosowali na obecnego prezydenta USA , moga podac do prokuratury kazdego starszawegio Polaka, ktoremu sie przypomni:
    Trump, Trump misia bela, misia-kasia konfacela
    Misia a
    misia Be
    Misia – kasia k o n – f a- c e!

    Chodzi o to, ze z powodu polityki poprawnosci bedzie sie taki staruszek tlumaczyc, ze go skleroza ‚trzasla’ i z „Trumfa” zrobil Trumpa .I nie mial zadnych skojarzen z terazniejszoscia.

    Natomiast talmudyczne pojmowanie swiata w literaturze dzieciecej to pozostalosci z dzieciecej popularnej zabawy w ” pomidora”
    Co kto o cokolwoek zapytal, odpowiedz prawidlowa zawsze brzmiala: pomidor.
    Np.
    Ile masz lat?
    -pomidor
    jak sie nazywasz?
    – pomidor-
    gdzie mieszkasz?
    – Pomidor..
    A ty masz krzywe zeby
    -pomidor
    Kazda inna odpowiedz czy reakcja eliminowala z gry

    Dzis ten ‚pomidor’ zamienil sie w ‚talmud’.
    A jeszcze do niedawna wszystko nam sie kojarzylo z dupa albo ze Zwiazkiem Radzieckim.
    Dzis mlodsze pokolenie wszystko kojarzy… geopolitycznie z pejsami.

    A przydaloby sie przypomniec pare dzieciecych gier z czasow PRL-u.
    Na przyklad gra w „Panstwa, miasta, stolice, rzeki, slawny czlowiek , roslina…itp

Sorry, the comment form is closed at this time.