Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    I*** o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Olo o SKANDALICZNE słowa eksperta.…
    I*** o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Cyngiel o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Niedźwiedź o Wolne tematy (41 – …
    revers o Wolne tematy (41 – …
    flathead o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Olo o Dlaczego Biden wyprosił spotka…
    Marcin o Wolne tematy (41 – …
    Zenon_K o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Lekarz czy zbrodniarz?
    Prowokator o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Skruszony herszt całuje rączki

Posted by Marucha w dniu 2019-03-03 (Niedziela)

A to ci dopiero siurpryza! Podczas debaty na temat pedofilii w Kościele, jaka z inicjatywy papieża Franciszka odbyła się w Watykanie, do Rzymu poleciała moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus, pani Agata Diduszko oraz pan Marek Lisiński z fundacji „Nie lękajcie się”, żeby wręczyć papieżowi Franciszkowi pisemny donos na temat plagi pedofilii w polskim Kościele.

Wprawdzie zarówno dla mojej faworyty, która jeszcze nie pochwaliła się, że w dzieciństwie była molestowana, ale nie tracę nadziei, że kiedyś sobie to przypomni, jak i dla pani Diduszko, papież jest hersztem watykańskiej mafii, która na podobieństwo ośmiornicy oplata swoimi mackami znękany świat, ale pryncypialne potępienie, zwłaszcza na użytek tubylczych nieprzyjaciół Pana Boga, to jedna sprawa, a snobizm, to sprawa druga.

Mojej faworycie bowiem dotychczas udawało się sfotografować tylko jak nie z panem Ryszardem Petru, to z podobnymi celebrytami drugiej świeżości, więc jak trafiła się jej okazja do fotografii z samym pa… – to znaczy, pardon; jakim tam znowu „papieżem”! Nie żadnym papieżem, tylko hersztem watykańskiej mafii, która – i tak dalej – to pobiegła tam w podskokach, byle tylko znaleźć się w kadrze.

Podobnie pani Diduszko. O ile pamiętam, ostatnio fotografowała się w charakterze Matki Boskiej Marksistowskiej, w scenie lamentacji nad małżonkiem, który podczas ciamajdanu 16 grudnia 2016 roku, podczas ogólnopolskiego zlotu konfidentów WSI pod Sejmem, gdzie pod nadzorem samego Najstarszego Kiejkuta III Rzeczypospolitej, czyli pana generała Marka Dukaczewskiego, który pojawił się tam przebrany za cywila, z powodzeniem udawał trupa.

Muszę powiedzieć, że zarówno pan Diduszko, jak i jego małżonka odegrali obstalowane role bardzo dobrze i niepotrzebnie teraz temu zaprzeczają – ale przedstawienie, niechby nawet z konfidentami pana generała Dukaczewskiego w „małym żydowskim miasteczku na niemieckim pograniczu”, to mizeria, podczas gdy bliskie spotkanie III stopnia z pa… – to znaczy, nie z żadnym papieżem, tylko z hersztem watykańskiej mafii, która – i tak dalej – to co innego. Takim zdjęciem można będzie pochwalić się w towarzystwie, bo nie każdą damę molestował – oczywiście in pectore – sam herszt watykańskiej mafii, która – i tak dalej – tak samo, jak chwalą się damy zapłodnione w szklance jakimiś pierwszorzędnymi nasionami: „mój syn urodził się z plemnika Rodryga Podkowy z pierwszej wyprawy krzyżowej, a z kogo twój, ty garkotłuku?”

Ale to jeszcze nic, bo całą delegację donosicielską przelicytował pan Marek Lisiński, który – jako że przed laty przypomniał sobie, iż w dzieciństwie był molestowany przez księdza – podsunął papie… – to znaczy, pardon, jakiemu tam znowu „papieżowi”! Nie żadnemu papieżowi, tylko hersztowi pedofilskiej mafii watykańskiej, która – i tak dalej – dłoń do ucałowania, którą skruszony herszt ucałował. Hm, nawet ucałował!

Ładny interes! Jestem pewien, że po tym incydencie, który odnotowały wszystkie postępowe, a nawet niektóre wsteczne media, pan Lisiński jednym susem wskoczy do pierwszego szeregu autorytetów moralnych – bo któż może pochwalić się, że ucałował go w rękę sam pa… to znaczy, pardon. Nie żaden „papież”, tylko sam skruszony herszt watykańskiej mafii, która – i tak dalej?

Warto zwrócić uwagę, że do tego pocałunku nigdy by prawdopodobnie nie doszło, gdyby pan Lisiński – po pierwsze – nie przypomniał sobie, jak to w wieku 13 lat został wymolestowany, a po drugie – gdyby nie roztrąbił o tym na cały świat. Na tym przykładzie sprawdza się trafność przysłowia starożytnych Rzymian, co to każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji, w tym przypadku – per aspera ad astra, co się wykłada, że przez trudy, do gwiazd.

Ileż przekonujących świadectw mogłyby dostarczyć na poparcie tej sentencji słynne gwiazdy i pomniejsze gwiazdeczki filmowe i inne! Gdyby je wszystkie spisać, wystarczyłoby materiału na kilka książek, a kto wie, czy na cały długi serial dla dorosłych, który można by w szkołach puszczać dzieciom w ramach edukacji seksualnej.

Podobno delegacja przedstawiła papie… – ach chyba się nie uwolnię od tych freudowskich pomyłek! Przecież nie żadnemu „papieżowi”, tylko hersztowi watykańskiej mafii, która – i tak dalej – imienną listę pedofilów grasujących w polskim Kościele. Na pewno jest ona prawdziwa, przynajmniej w takim sensie, w jakim prawdziwe są „listy Żydów”, kolportowane przez anonimowych przyjaciół ludzkości w internecie.

Wydaje mi się, że autorzy tych list czerpią natchnienie z pewnego wierszyka Tadeusza Boya-Żeleńskiego o krakowskim jubileuszu. Pisze on tak: „Bierze się do tego celu tęgiego starego pryka, sadza się go na fotelu…” – i tak dalej.

Zatem i autorzy tych list biorą na warsztat wszystkie osoby powszechnie znane, a następnie dorabiają im żydowskie, w ich mniemaniu, nazwiska. Na przykład pan Władysław Frasyniuk ma przyznane nazwisko „Rotenschwanz”, którego nawet ja nie śmiem przetłumaczyć na język polski, a przecież nie jest to ostatnie słowo.

Te listy są z wypiekami na twarzy czytane przez osoby spragnione prawdziwej wiedzy o świecie i otaczającej nas coraz ciaśniej rzeczywistości, więc jestem pewien, że i lista dostarczona przez pana Lisińskiego, też będzie cieszyła się wielką popularnością, jeśli oczywiście zamieści ją w internecie i będzie na bieżąco uzupełniał. Gdyby jeszcze od każdego wejścia pobierał stosowną opłatę, to fundacja „Nie lękajcie się!” nie tylko zapomniałaby o problemach finansowych, ale jednym susem wskoczyła do pierwszego szeregu potentatów, dzięki czemu traumatyczne rany mogłaby bez problemów zalepiać złotymi plastrami – bo wiadomo, że nic tak nie ociera łez, jak złoty plaster.

W ten oto sposób obok przemysłu holokaustu, który jest w przededniu finalizowania 30-letniego planu wyszlamowania naszego nieszczęśliwego kraju, mógłby rozwinąć skrzydła również przemysł molestowania, zwłaszcza gdyby zasada odpowiedzialności zbiorowej upowszechniła się w orzecznictwie niezawisłych sądów. Szanse na to są całkiem spore, a nawet – graniczące z pewnością – bo wiadomo, że niezawisłe sądy orzekają zgodnie z rozkazem. Tak było za Stalina i było dobrze, więc dlaczego za demokracji miałoby być inaczej?

Trzeba tylko pilnować, by fundacji nie wyrosła na boku jakaś konkurencja, bo wiadomo, że w branży przeżywającej okres dobrego fartu, inwestorzy mnożą się niczym „koncepcje” w nieprzeniknionych mrokach głowy naszego Kukuńka. Myślę, że batem na wszelką konkurencję może być miotanie na nią oskarżeń o molestowanie, podobnie jak przemysł holokaustu zwalcza konkurencję i przeciwników przy pomocy oskarżeń o antysemityzm, który, jak wiadomo, wysysany jest z mlekiem matki Żydówki.

Może to być zarazem odpowiedź na poczucie bezradności inwestorów, którzy nie są pewni, w co właściwie w naszym nieszczęśliwym kraju mają włożyć ręce, a poza tym delegacja, z taką atencją przyjęta przez papie… – to znaczy, pardon – przez herszta watykańskiej mafii, która – i tak dalej – będzie miała w kieszeni nie tylko forsę, o której pan Mateusz Kijowski mógłby tylko pomarzyć, ale i głosy wyborcze – bo kogóż lud pracujący miast i wsi ma wspierać w tych zepsutych czasach, jak nie wzory cnót w osobach mojej faworyty, Wielce Czcigodnej Joanny Scheuring-Wielgus, czy pani Agaty Diduszko?

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 12 do “Skruszony herszt całuje rączki”

  1. jasiek said

    Co oni wyprawiaja z ta Polska !!!
    obejrzyjcie koniecznie ten wywiad, to szok


  2. Piotr Podgórni said

    Fundacja „Nie lękajcie się’ działa pod nadzorem min. kultury i klątwy żydów. Pod płaszczykiem walki z pedofilią w kościele wprowadza się indoktrynację seksualną w szkole. Promowanie zboczeń jest przecież oficjalnym programem zbrodniczej organizacji WHO. Nadmuchiwanie pedofilii w kościele ma na celu odciągnąć wiernych od kościoła a z drugiej strony odtworzyć szkołe na dziełania organizacji zboczeńców. To dzieci ze szkoły i przedszkoli są ich celem.

  3. lopek said

    „Skruszony herszt całuje rączki”
    =========
    Herszt tam po to jest aby całować te a nie – broń Belzebubie – inne rączki. Ciekawe jest tylko to kto tam dopuszcza do herszta aby ten całował takie a nie – broń Belzebubie – inne rączki.

  4. veri said

    Całuśnik : http://tajemnice.robertbrzoza.pl/religie/dlaczego-papiez-franciszek-caluje-zydowska-elite-w-reke/

  5. Nina said

    Chciałam jak Jasiek (patrz nr 1) załączyć linki do tej dwu-odcinkowej, bardzo ważnej (bardzo ważnej!) rozmowy o dzisiejszej Polsce z udziałem p. Tymochowicza i pana Serafina! Paranoja w Polsce, skrywana przez media, w tym niemieckie, wychodzi powoli na światło dzienne.

    Ponieważ w jednym z tych odcinków podaje się informacje o przygotowywanej nagonce na Pawła Bednarza (Handel polskimi dziećmi) załączam ja odpowiedni link.

    Najpierw po zażyciu tabletki uspokajającej – materiał pierwszy, później Paweł Bednarz. Ta kolejność jest ważna

  6. Kapsel said

    Re 2 …. To dzieci ze szkoły i przedszkoli są ich celem…..

    Zgadzam się w całkowicie, to jest największe zagrożenie dla ludzkości bo dotyczy dzieci. Kanclerz Zamoyski już dawno temu pisał … takie będą Rzeczypospolite,jak jej młodzierzy chowani….Diabłom właśnie o to chodzi aby dzieci po wyjściu z przedszkola , na widok księdza, uciekały z płaczem w ramiona matki i ojca….ratujcie,pedofil idzie !…
    Takie cyrki jak opisane w artykule ,doskonale w tym pomagają.

  7. Kapsel said

    Errata do 6…. ,jak jej młodzierzy chowani…

    …Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie ….

  8. Joannus said

    Ad 2
    ”Nadmuchiwanie pedofilii w kościele ma na celu odciągnąć wiernych od kościoła a z drugiej strony odtworzyć szkołe na dziełania organizacji zboczeńców.”

    Pierwsze tak, drugie widzę jako wyeliminowanie oporu Kościoła względem znieprawiania dzieci i przerabiania ludzi obojga płci na zboczone monstra.

  9. Birton said

    Powstał podobno „Klub Pragnących Molestowania za Okrągły Milijon”, a liczba członków stale rośnie

  10. Kapsel said

    Błędy w raporcie fundacji “Nie lękajcie się”

    „Raport ten stanowi zbiór dowolnie dobranych wycinków z materiałów prasowych oraz zawiera poważne błędy merytoryczne i metodologiczne” – wskazuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris w przesłanej KAI analizie metodyki opisu stanów faktycznych będących podstawą opublikowanego w miniony czwartek raportu Fundacji „Nie Lękajcie Się” ws. nadużyć seksualnych duchownych w Polsce.

    „Autorzy raportu ani razu nie wskazali na prawomocne wyroki sądów odwołując się jedynie do doniesień medialnych, z których większość dotyczyła orzeczeń nieprawomocnych. W tekście znajdują się przede wszystkim nawiązania do mediów, które zwykle niechętnie odnoszą się do Kościoła katolickiego, np. portal „Gazety Wyborczej” jest wymieniany 25 razy, a portal OKO.press 9 razy. Jako katolickie medium raz przywoływany jest „Tygodnik Powszechny” – wylicza Ordo Iuris

    W dokumencie znajdują się także liczne sformułowania generalizujące i nacechowane emocjonalnie. Jego autorzy przywołują również fragmenty rzekomych listów biskupów czy dekretów przez nich wydanych, nie podając ani źródła tych informacji, ani danych pozwalających na krytyczną ocenę przytoczonych materiałów. W raporcie pojawiają się też błędy merytoryczne, np. abp Juliusz Paetz został zapisany jako abp. Józef Paetz. Autorzy piszą też o księdzu, który, ich zdaniem, „prawdopodobnie jest w Domu Emerytów w Kołobrzegu”, co zostało podane bez przytoczenia źródła. Tymczasem na stronie internetowej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej znajduje się informacja, że kapłan ten zmarł w 2011 r.” – wskazuje Ordo Iuris.

    „Raport ten w żaden sposób nie spełnia wymagań powszechnie stawianym tego typu opracowaniom, a przedstawione w nim tezy – zwłaszcza oskarżenia w stosunku do hierarchii kościelnej, nie zostały odpowiednio udowodnione. Dokument ma nikłą wartość merytoryczną, stanowi właściwie zbiór nieopracowanych i niepoddanych krytycznej analizie wycinków prasowych. Jego głównym mankamentem jest brak odwołania do treści prawomocnych wyroków sądów karnych” – komentuje Konrad Dyda, ekspert Ordo Iuris.
    Analiza Instytutu Ordo Iuris dostępna jest na stronie internetowej: https://ordoiuris.pl/wolnosc-sumienia/analiza-metodyki-opisu-stanow-faktycznych-bedacych-podstawa-raportu-nt-naruszen

    Ogłoszony 21 lutego br. w Rzymie „Raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” opracowała Fundacja „Nie Lękajcie Się”. Dzień wcześniej dokument został przekazany papieżowi Franciszkowi.

    https://ekai.pl/bledy-w-raporcie-joanny-scheuring-wielgus/

  11. Kapsel said

    Czy kard. G. Pell jest naprawdę winny? 10 wątpliwości wskazuje G. Weigel

    Znany amerykański publicysta katolicki i watykanista George Weigel uważa, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o winie australijskiego kardynała George’a Pella i o potępianiu go. W artykule na łamach amerykańskiego portalu „National Review” wykazał w 10 punktach wątpliwości dotyczące zarzutów pod adresem purpurata oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec nieletnich.
    Reklama

    Zdaniem autora sędziowie w Melbourne, gdzie rozpoczął się proces, mogą stwierdzić, że wyrok nie został racjonalnie wydany na podstawie dowodów. Po wydaniu przez sędziego zakazu ogłoszenia wyroku skazującego kardynała w grudniu ubiegłego roku, można ostatecznie uporządkować fakty dla tych, którzy chcą je rozważyć. Weigel przyznał przy okazji, że kardynał jest jego wieloletnim przyjacielem.

    Zarzuty pod adresem kardynała dotyczą jego zachowania, gdy jeszcze jako arcybiskup Melbourne po jednej z niedzielnych Mszy św. pod koniec 1996 miał nagle przejść do zakrystii katedry i tam, nie zdejmując nawet szat liturgicznych, wykorzystać seksualnie dwóch chłopców, śpiewających w chórze katedralnym.

    Autor przypomniał, że policja stanu Victoria (którego stolicą jest Melbourne) rozpoczęła dochodzenie przeciw Pellowi na rok przed pojawieniem się jakichkolwiek skarg na niego. W czasie tych czynności funkcjonariusze szukali w miejscowej prasie informacji o wszelkich niegodnych zachowaniach hierarchy wobec nieletnich w katedrze św. Patryka w Melbourne, nie znajdując jednak żadnych śladów takiego niewłaściwego postępowania.

    Po wysunięciu oskarżeń i powrocie kardynała z Watykanu do Australii przesłuchano go, aby ustalić, czy stawiane mu zarzuty mogą być przedmiotem rozprawy sądowej. Prowadząca sprawę sędzia przedstawiła kilka zarzutów, ale pozwoliła innym sędziom wysunąć dalsze, chociaż sama zaznaczyła, że nie będzie głosować za skazaniem kardynała za kilka zarzutów, uznając zarazem, że i tak powinny one zostać sprawdzone.

    Weigel przypomniał następnie, że podczas pierwszej rozprawy, odbywającej się pod wielkim naciskiem mediów, obrona obaliła zarzuty prokuratury, wykazując niedociągnięcia dochodzenia policyjnego. W efekcie zawieszono skład ławy przysięgłych, która niemal jednogłośnie (10 głosów „za”, 2 „przeciw”) opowiedziała się za uniewinnieniem hierarchy. Przewodniczący tego grona i kilku innych członków ławy ze łzami w oczach wysłuchało wyroku skazującego. Według Weigela podczas rozprawy apelacyjnej o niewinności oskarżonego było przekonanych wszystkich 12 przysięgłych.

    Autor przytoczył z kolei 10 argumentów obrony, których jednak nie uwzględniono. Były wśród nich takie, jak „dziwne” znikanie domniemanych świadków poszczególnych zdarzeń, np. ceremoniarza katedralnego czy zakrystiana – obowiązkiem tego drugiego było stałe przebywanie w zakrystii, zwłaszcza podczas dużych uroczystości, łącznie z tymi sprawowanymi na zewnątrz katedry. W czasie, gdy ówczesny arcybiskup miał dokonywać swych niegodnych czynów, w zakrystii, której drzwi były zresztą szeroko otwarte, a obok przechadzali się ludzie, nie było też innych ministrantów, a ci, którzy po Mszy powinni byli przyjść do zakrystii, aby się przebrać, nie zrobili tego. Poza tym co najmniej 40 osób nie zauważyło, żeby dwóch małych chórzystów opuściło zespół w czasie trwania liturgii. Publicysta przedstawił też sporo innych niepodważalnych dowodów, które powinny – jego zdaniem – przynajmniej wzbudzić wątpliwości składu sędziowskiego

    Kończąc swe rozważania Amerykanin wyraża jeszcze raz zdumienie zarówno karami nałożonymi na 77-letniego purpurata (najnowsza z nich to niedawne zwolnienie go ze stanowiska prefekta Sekretariatu Spraw Gospodarczych Watykanu), jak i ogólną kampanią jawnej wrogości wobec Pella, przesądzającej z góry o jego winie.

    W obronie swego rodaka wystąpił ostatnio także australijski jezuita, a przy tym znany i ceniony tam prawnik o. Frank Brennan. On również zwrócił uwagę na liczne niedociągnięcia i wątpliwości w akcie oskarżenia przeciw kardynałowi, wyrażając przy tym przekonanie, że wiele z nich jest tak bardzo nieprawdopodobnych, że po prostu niemożliwych do zaistnienia. Przede wszystkim jednak podkreślił, że abp Pell był znany ze swego rygoryzmu liturgicznego, toteż nie do pomyślenia jest, aby mógł tak po prostu wyjść z niedzielnej Mszy św, aby dopuścić się w tym czasie tak haniebnego postępku. Zdaniem jezuity zbyt wiele jest tu sytuacji nieprawdopodobnych czy wręcz niemożliwych, żeby można było mówić o jakimś szczególnym zbiegu tragicznych okoliczności.

    https://ekai.pl/czy-kard-g-pell-jest-naprawde-winny-10-watpliwosci-wskazuje-g-weigel/

  12. Kapsel said

    Kapłan niesłusznie posądzony o gwałt. Bolesna historia z zaskakującym zakończeniem

    „Wolałbym, aby ktoś od razu strzelił mi w głowę, niż przechodzić jeszcze raz postępowanie z oskarżenia o gwałt” – szczerze wyznał irlandzkiemu sądowi ks. Tim Hazelwood z Cork, którego fałszywe posądzenie o gwałt pedofilski zniszczyło życie i dobre imię.

    Czyny pedofilskie i molestowanie seksualne ze strony duchownych to dzisiaj najbardziej palący, a jednocześnie przerażający grzech obecny w Kościele katolickim. Na fali masowego ujawniania takich przestępstw, nawet po wieloletniej zmowie milczenia, mamy jednak również do czynienia z fałszywymi oskarżeniami lub pomyłkami ze strony policji lub organów wymiaru sprawiedliwości.

    Media zazwyczaj z dużo mniejszą intensywnością reagują na takie wydarzenia. A ofiary takich posądzeń, podobnie zresztą jak ofiary pedofilii i wykorzystywania płciowego, przeżywają również straszliwe doświadczenia, a ich życie często w krótkim czasie obraca się w gruzy.

    https://pl.aleteia.org/2019/02/26/kaplan-nieslusznie-posadzony-o-gwalt-bolesna-historia-z-zaskakujacym-zakonczeniem/

    Krok ku legalizacji pedofilii

    /fragmenty/

    Posłanka o trudnym do wymówienia nazwisku (Scheuring-Wielgus) wraz z trzema innymi osobami postanowiła rozprawić się z największym zagrożeniem, jakie można sobie wyobrazić – pedofilią powszechną rzekomo pośród polskich księży.

    Słynny raport – list do papieża Franciszka, jaki został wręczony przez autorów w Watykanie, przypomina konkretne żądania:

    Proszę Państwa, posłanka polskiego Sejmu żąda od Kościoła, by zmienił świeckie prawo! Konkretnie zaś – Kodeks karny!

    Zatem nie dziwi już postulat m.in. Scheuring itd. oddzielenia Państwa od Kościoła. Skoro bowiem Kościół nadaje Państwu m.in. Kodeks karny, to faktycznie biskupi rządzą, a nie Sejm.

    W takim razie pseudoposłanka Scheuring-Wielgus udaje jedynie, że do niej należy inicjatywa ustawodawcza i jako poseł może zgłaszać projekty ustaw. Tak naprawdę może jedynie istnieć medialnie.

    Wszystko zależy przecież od Kościoła.

    A już w kategoriach całkowitego odlotu rozumu należy rozpatrywać postulat, aby Kościół utworzył Komisję… niezależną od Kościoła.

    Tzn. w jaki sposób? Ma dać salkę, zapewnić apanaże w wysokości co najmniej takiej, jak wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego, a następnie wyznaczyć członków? Spośród kogo? Ma może zaprosić posłankę Wielgus, by dobrała sobie członków (pardon za mimowolne skojarzenie) wg uznania? A jeśli i ona jest zależna?

    Każdy, kto zgłosi się do fundacji „Nie lękajcie się” i powie, że 20-30 lat temu był molestowany przez księdza może liczyć na uwzględnienie na interaktywnej mapce.

    Każdy może pomówić księdza, najlepiej już nieżyjącego.

    Co więcej, brak reakcji Kościoła na takie doniesienie nie poparte żadnym innym dowodem będzie poczytywane jako… chronienie pedofila!

    Proponowałbym zapoznać się z orzecznictwem polskich sądów karnych i ich reakcjami, gdy ktoś „pomawia” funkcjonariusza publicznego – prokurator bądź sędziego np. o żądanie łapówki.

    Testis unus, testis nullus.

    Jeden świadek, żaden świadek.

    Tak mawiano w sądach Republiki Rzymskiej jeszcze przed Chrystusem.

    Ale co do pedofilii zaszła zmiana.

    I nie całej, ale tylko tej związanej z Kościołem katolickim.

    Każdy zdaje sobie sprawę, że gdyby oskarżył publicznie Adama Michnika, że 40 lat temu wkładał mu do spodni rękę i próbował dokonać innej czynności płciowej, a poszkodowany miał wtedy 11 lat, cała POstępowa prasa potępiłaby taki czyn jako bezpodstawne oszczerstwo.

    A gdyby tak ktoś chciał powiedzieć o Geremku? Wtedy byłby nie dość, że oszczercą, to jeszcze antysemitą, na dodatek bezczeszczącym pamięć o zmarłym

    Można natomiast bezkarnie poniżać dowolnych księży.

    Proszę zwrócić uwagę na zawartość „interaktywnej mapki”.

    Okazuje się, że ofiary przypominają sobie o doznanych krzywdach po wielu latach.

    Często po śmierci ich domniemanych krzywdzicieli.

    Taka postawa wyklucza możliwość rozstrzygnięcia sprawy w drodze procesu karnego.

    Tymczasem prawo do uznawania za niewinnego jest fundamentalnym prawem każdego człowieka.

    Również katolickiego księdza

    Każdego uważa się za niewinnego, ale nie księdza, o którym ktoś po latach przypomni sobie, że go molestował ?

    Przykładem, jak wygląda modelowa akcja „powrotu pamięci” jest reżyser Kleru, Andrzej Saramonowicz.

    6 lat po śmierci swojego rzekomego dręczyciela przypomniał sobie, że był molestowany 26 lat wcześniej.

    Oczywiście zdaniem autorów „raportu” było to „ujawnienie prawdy”.

    Niestety, to ujawnienie niekoniecznie z prawdą musi mieć coś wspólnego.

    Irlandia. Tam, wg naszych liberałów ofiar księży miały być dziesiątki tysięcy. Jednak wymiar sprawiedliwości potrafi wyłuskać prawdę.

    W 2003 r. Paul Anderson nagle przypomniał sobie, że w 1981 r. był molestowany przez księdza.

    Między lutym a majem.

    Pamięć wróciła mu po 22 latach (i tak o 4 lata szybciej, niż Saramonowiczowi).

    Tenże Dominiczak w 2004 roku pisał dla lewicowego tygodnika NIE:

    Pedofilia nie od dzisiaj jest przedmiotem uwagi zagranicznych psychologów, seksuologów i kryminologów. Zgromadzili oni bogatą, choć wciąż niejednoznaczną wiedzę na temat współżycia dzieci z dorosłymi, zasięgu tego zjawiska, jego skutków. Jest ona zasadniczo sprzeczna z tym, co na co dzień słyszymy i czytamy.

    Niemała jest liczba badań wykazujących, że doświadczenia seksualne z dzieciństwa nie są w większości przypadków źródłem cierpień i nie powodują trwałych szkód w życiu emocjonalnym i społecznym. Wiele osób, które w dzieciństwie miały kontakty seksualne z dorosłymi, twierdzi nawet, że doświadczenia te były przyjemne i przyniosły im wiele korzyści.

    (Histeria, Andrzej Dominiczak , NIE, nr 29/2004, 2004-07-14, str. 1)

    Co więcej, znany na lewicy autor uważa, że zupełnie niepotrzebnie demonizujemy problem.

    To panika rodziców, ich gniew i oburzenie, jakimi reagują na wiadomość o uwiedzeniu ich pociechy, powodują, że w dziecku rodzi się poczucie winy. To atmosfera, w jakiej prowadzone są przesłuchania, klimat sali sądowej i histeryczny język mediów rodzą w dziecku poczucie, że stało się coś okropnego. Źródłem emocji jest zdemonizowany wizerunek pedofilów oraz tego, co robią z dziećmi. Na szczęście na ogół nie czynią im wielkiej krzywdy.

    Ciekawe, że większość obrońców praw dziecka z oburzeniem odrzuca tę pocieszającą informację. Jak gdyby nie przynosiło im ulgi odkrycie, że wykorzystywane seksualnie dzieci nie doznają wielkich cierpień i nie stają się emocjonalnymi wrakami. Jak gdyby tak naprawdę troszczyli się i srożyli w obronie czegoś zupełnie innego. Czego?

    (ibid.)

    Lewica powinna w końcu podjąć decyzję.

    Uznają Konstytucję, a więc domniemanie niewinności, przewidziane w art. 42, czy też nie?

    Pedofilia jest mało szkodliwa, a nawet pożyteczna, jak chce ich ideolog, czy też szkodliwa i godna potępienia?

    Niestety. Wygląda na to, że pedofilia jest zła tylko na etapie walki z Kościołem. Gdy lewica sięgnie po rząd dusz (choć w istnienie duszy oficjalnie nie wierzą) pedofilia będzie cool.

    całość tutaj

    http://pressmania.pl/krok-ku-legalizacji-pedofilii/

Sorry, the comment form is closed at this time.