Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

W pułapce bezalternatywności

Posted by Marucha w dniu 2019-03-04 (Poniedziałek)

Już po napisaniu tekstu „Po konferencji – smutne widowisko” premier Morawiecki ogłosił, że nie pojedzie na szczyt Wyszehradu do… Izraela (geografia najwyraźniej podlega coraz bardziej zaskakującym zmianom w związku ze zmianami klimatu!).

MM nie pojechał, miał początkowo jechać Jacek Czaputowicz, ale ostatecznie Polska była nieobecna podczas tego spotkania. Ta demonstracyjna nieobecność niczego naturalnie nie zmieni. Po prostu Izrael i USA to nie są najlepsi kandydaci na sojuszników Polski. Mówiąc najdelikatniej.

Morawiecki ujawnił także, że w czasie konferencji tłumaczył wiceprezydentowi Mike’owi Pence`owi, że „sprawa zwrotu mienia obywatelom amerykańskim pochodzenia żydowskiego jest zresztą całkowicie uregulowana – od lat mamy podpisaną w tej sprawie z Amerykanami umowę indemnizacyjną, która zwalnia nasz kraj z tej odpowiedzialności”.

I tu właśnie dochodzimy do sedna problemu, jaki mają obecni rządzący i wszyscy radykalni antykomuniści nienawidzący PRL. Z wcześniejszych wypowiedzi MM, całej wierchuszki PiS i IPN z jego „polityką historyczną”, wynika, że PRL to w istocie nie państwo polskie, lecz jedynie inna forma okupacji Polski przez ZSRR. MM zasłynął stwierdzeniem, że Polski w 1968 r. nie było.

No, skoro tak, to nie było też ważnych i obowiązujących strony do dnia dzisiejszego umów indemnizacyjnych (podpisanych z 12 krajami, w tym z USA w 1960 r.), lecz jedynie umowy podpisane przez okupacyjną administrację sowiecką, uznawaną przez obecne władze Polski i samego M. Morawieckiego za nie-Polskę. Nie można w ten sposób postępować. Jest to bardzo szkodliwe dla Polski.

Oczywiście Polska współczesna nie ma wyjścia – musi trwać przy mocy prawnej tych umów bez żadnych wątpliwości i wyjątków. Były one wspaniałym osiągnięciem Władysława Gomułki, ale i wcześniejszych – stalinowskich władz. Taki jest paradoks historii. Nie można jednak mieć pretensji i podważać osiągnięć Polski Ludowej w jednych aspektach, tylko dlatego, że w innych aspektach mamy uzasadnioną negatywną opinię na temat tego państwa i działań jego władz.

Formalnie jest wszystko w porządku. Polska z 1945 r. była następcą prawnym II RP, a dzisiejsza Polska jest następcą prawnym PRL. Niemniej obłędna czarna propaganda Polski Ludowej odmawiająca jej prawa do bycia Polską i nazywająca ją okupacją sowiecką (a wg niektórych, nawet gorszą od niemieckiej!), robi nam fatalny PR i wręcz zachęca do kwestionowania naszych praw przez podmioty zewnętrzne.

Niestety, nasi rządzący wciąż podchodzą do PRL i bloku problemów z lat 1945-89 wynikających, na sposób romantyczno-infantylny – odczuwają najpewniej sztubacką satysfakcję z publicznego „przyłożenia komunie”. Krótkotrwała satysfakcja przemija, a szkoda dla Polski pozostaje.

Jak wiadomo, sytuacja związana z posiedzeniem Wyszehradu w Izraelu okazała się rozwojową. Po wypowiedziach Netanyahu (dementowanych przez Azari i rzekomo wyjaśnionych! Ha, ha!) przyszła kolej na wypowiedź Israela Katza („Pamiętasz Katz…”, chciałoby się rzec), p.o. ministra SZ Izraela:

„Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Byli Polacy, którzy kolaborowali z nazistami. O tym mówił też były premier Icchak Szamir, wspominając historię swojego zamordowanego ojca – powiedział w trakcie wywiad Katz. – Icchak Szamir, któremu Polacy zamordowali ojca, powiedział: „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. I nikt nie będzie nam mówił, jak mamy się wyrażać i jak pamiętać naszych poległych”.

Ta wypowiedź zadecydowała o tym, że przedstawiciel Polski nie pojechał do Izraela. Ale nie łudźmy się, nawet kolejne jak najbardziej słuszne uwagi ze strony Polski niczego nie zmienią w dalszej perspektywie politycznej. Wszystko wróci do „normy”, bo sojusz ze strażnikiem interesów Izraela na świecie – USA – jest dla PiS bezalternatywny.

Jest to w najwyższym stopniu żałosne, że ludzie rządzący Polską cały czas tkwią jak nie w uprzedzeniach XIX-wiecznych, to w latach 50-tych i 60-tych XX w., kiedy Ameryka rzeczywiście wydawała się dla wielu wyśnioną krainą wolności i obrońcą „wolnego świata”.

Coś się jednak w ciągu ostatnich 50-60 lat stało, coś się zmieniło, tymczasem w Polsce panuje absolutna, lekkomyślna i dziecinna bezrefleksyjność. Od przynajmniej początku lat 90-tych XX w. – przyjmijmy, że mniej więcej od śmierci Icchaka Rabina (bardzo pozytywnej postaci polityki izraelskiej) – twardogłowi zwolennicy wymuszania interesów Izraela siłą zaczęli dominować nad polityką amerykańską. Sukces mesjanistycznych neokonserwatystów ugruntował tę sytuację.

Na zupełnie innej płaszczyźnie, USA, z państwa jednak hołdującego w dużym stopniu wartościom cywilizacji łacińskiej przekształciło się w kraj, w którym te tradycyjne wartości zanegowano, i który stał się promotorem wszelakich „nowych wartości” na świecie, tym groźniejszym, że będący supermocarstwem.

To nie przeszkadza jednak po dziś dzień pisać fanatykom (np. w Gaz. Pol.), o tym, że Polska chce stać po stronie „wolnego świata” z Ameryką i Izraelem. Tymczasem „wolny świat” lat 50-tych i „wolny świat” dzisiaj, to tylko ten sam szyld, z całkowicie zmienioną treścią.

Bezalternatywni polscy atlantyści zapędzili się w kozi róg. Jak można było nie rozumieć, jaka jest rzeczywista postawa Izraela wobec Polski? Jak można nie rozumieć, że USA zawsze staną po stronie Izraela? No i mamy sytuację, w której naszym bezalternatywnym sojusznikiem jest państwo, które prowadzi narrację nienawiści wobec Polski oraz drugiego sojusznika, który stoi na straży interesów tego pierwszego, a na innej płaszczyźnie wykorzystuje Polskę jako tarczę do swoich hegemonistycznych zapędów na wschodzie.

Nie wińmy jednak USA i Izraela. Kierując się własnym interesem zrobiły tylko to, na co pozwoliły im okoliczności, a te – czyli zachowanie Polski i wielu Polaków – wręcz zaprosiły ich do zachowań, jakie teraz obserwujemy. Polityka bezalternatywna, wynikająca z obsesyjnej rusofobii, była i jest klęska od samego początku na kierunku ukraińskim. Dzisiaj, po owocach powinno być widać również, że bezalternatywny sojusz z USA i Izraelem jest również klęską.

Niestety, nie widzę żadnego światełka w tunelu. Obyśmy tylko nie skończyli przywróceniem stosunków własnościowych w Polsce z 31 sierpnia 1939 r. (o czym marzy wielu głupców nie biorących pod uwagę żadnych okoliczności i ich implikacji). Przestaniemy być wówczas Polską – będzie to oznaczało faktyczne ustanowienie polskiego kolonialnego rezerwuaru najemnej siły roboczej i mięsa armatniego, pozbawionego głosu decydowania o sobie we własnym kraju.

Wbrew pozorom i całej naszej uzasadnionej niechęci do wielu aspektów Polski po 1989 r., jeszcze tak źle nie jest. Czasu na zmianę jednak coraz mniej.

Adam Śmiech
http://mysl-polska.pl

Polska „polityka zagraniczna”. polegająca – powiem krótko – na lizaniu brudnej dupy USA, Izraela i Ukrainy, jest popierana przez większość troglodytów zamieszkujących historyczne tereny Polski. A więc szans na jej zmianę nie ma.
Admin

Komentarzy 25 to “W pułapce bezalternatywności”

  1. Lily said

    Nie ma co sie dziwic,wiedzac,kto przejal
    wladze po 1989 r.”Dopinaja swego”.

  2. Bogdan Leks said

    Moze by sie znalazl w Polsce polityk, ktory pojechalby do Izraela i glosno i odwaznie powiedzial do Netanjahu i do Katza, ze w czasie IIWS to byli zydzi, ktorzy wspolpracujac z Niemcami realizowali holokaust na zydach, na swoich rodakach.
    Prawda jest taka, ze bez udzialu zydow nie mogla byc realizowana zaglada na duza skale. Czy to sie zydom podoba, czy nie, prawdy o zydach podczas IIWS nie da sie ukryc i sfalszowac.

  3. NICK said

    B.L. (2).
    „… nie mogla byc realizowana zaglada na duza skale. …”
    Nnnno nie mogła.
    Ponieważ skala była mniejsza.

  4. RomanK said

    Przeczytajcie sobie sami ten akt prawny…i ocencie:

    https://www.congress.gov/bill/115th-congress/senate-bill/447/text?q=%7B%22search%22%3A%5B%22s+447%22%5D%7D

  5. ojojoj said

    Polaczkowo zaglosowalo 2x na Stolzmana, a wczoraj na Dulkiewicz. Smiem twierdzic, ze na Nahujniahu tez by polaczkowo zaglosowalo. M&M se moze, … pejsy tylko sie smieja „w rozpuk”.

  6. Piotr Podgórni said

    Przecież Polska była reprezentowana w Izraelu przez …. Netanjahu.
    Ad. 5. Proszę zapoznać się z kodeksem wyborczym, według którego nie da się nikogo wybrać. Polacy nie wybierają, to ktoś inny wybiera a Polacy mają wierzyć, że wybrali.

  7. Dlaczego media nie napiszą o Bydgoszczy i Toruniu?Setki żydów, podejrzanych za żydów,przy rejestracji ,w obecności SS,podawali się za Polaków a nie hebrajczyków. Przyżyli. Nawet znane nazwiska i to nie tylko,po okupacji.. w PRL.Jak to było możliwe?Przypominam.
    Za okupacji,na tych terenach….nawet kobiety były płodne i rodziły dzieci.Nie zabierano.Panie,mężatki,których mężów zamordowano w Katyniu,znające,język niemiecki,przetrwały jako Polki.Jak to było możliwe?W Bydgoszczy są archiwa i informacje o Polakach.W tym pochodzenia hebrajskiego.Nawet o ateistach.
    To spotkanie w Izraelu GRUPY,DOTYCZYŁO forsy i umowy,którą już PiS,wcześniej podpisał…

  8. Olo said

    PRL to było najlepszy czas w całej historii Polski. Zastrzeżenia można mieć tylko do ówczesnych służb bezpieczeństwa, które za bardzo patyczkowały się ze styropianową piatą kolumną. Dlatego teraz mamy to co mamy czyli żydowski chlew zamiast porządnego państwa.

  9. Joannus said

    Ad 8
    ”Zastrzeżenia można mieć tylko do ówczesnych służb bezpieczeństwa, które za bardzo patyczkowały się ze styropianową piatą kolumną.”

    Musiały bo zostało to ”wynegocjowane” jako warunek udzielenia kredytów.

  10. lopek said

    „W pułapce bezalternatywności”
    =========
    Tutaj akurat nie było – nie ma – i nie będzie żadnej alternatywy – bo owca nigdy nie będzie strzygła postrzygacza.

  11. NICK said

    P. Marku L.
    Tak.

  12. lol said

    Ja tam widzę światełko w tunelu! To pędzi z naprzeciwka inny pociąg!

  13. ojojoj said

    do 6 Piotr Podgórni

    Panie Piotr, niestety ale polaczkowo tak wybiera, mam na to przyklady w rodzinie i wsrod znajomych

  14. Ale dlaczego? said

    PIS to AGENTURA syjonistyczna.

    Wszystkie fakty opisujące JAKIEKOLWIEK relacje Kaczyńskich i ich najwierniejszych podnóżków są tego dowodem. Relacja pan-niewolnik, szef, pucybut, oficer prowadzący-podrzędny agencina bez honoru, tak osobistego, jak i tym bardziej narodowego.

    „Polscy” politycy byli szkoleni od lat, poczynając od Rakowskiego, przez departament stanu USA, czyli kolonii żydowskiej na „przywódców” republik bananowych. Podobnie jak kacyki Ameryki Łacińskiej co rusz wyciągani z kapelusza przy obalaniu niewygodnych władz w którymś państwie teoretycznym, post-kolonialnym.

    https://pikio.pl/szydlo-wytypowana-przez-usa-i-przeszkolona-na-lidera/

    Jeszcze co do komuny.
    To tylko „chłyt marketingowy” dla ubogich umysłowo.
    Po komunie minęło 30 lat. Całe pokolenie, o 150% więcej, niż miała II RP.
    Czy była lepsza czy gorsza, to już POWINNO być tylko historią. Tylko historią.
    Bo nie żyjemy u kresu historii wg debila Fukuyamy, ale raczej u kresu historii wg Apokalipsy.

    To jaka Polska jest i będzie w przyszłości jest najistotniejsze.
    A Polska jest obecnie przez syjonistyczną agenturę LIKWIDOWANA.
    W perspektywie historycznej, nawet jak nie będzie Armagedonu, Polacy, potomkowie wielkiego narodu katolickiego (1000 lat historii) i wcześniejszego wielkiego ludu słowiańskiego(kilka tys. lat), w ciągu najbliższych 100 lat przestaną istnieć.
    Wszystko do tego zmierza.

  15. Zerohero said

    „Bezalternatywni polscy atlantyści zapędzili się w kozi róg.”

    Nie sądzę. To są w większości Żydzi i zdemoralizowani koniunkturaliści. Pomińmy w tym miejscu zdemoralizowanych koniunkturalistów i wczujmy się w Żydów. Niech to będzie przez analogie. Załóżmy, że Polacy są „żydami” w Nigerii i wkręcają się w nigeryjskie elity władzy. Czy dla polskiej V kolumny w Nigerii będzie dotkliwe, że Nigeria uwikłała się w bezalternatywny sojusz z Polską? Oczywiście, że nie. Nigeryjczycy dla polskiej V kolumny to tylko bydło którym należy sterować tak by całkowicie ujarzmić Nigerię. Najlepiej gdy Nigeria stanie się całkowicie zależna od Polski. A że Polacy w Polsce nienawidzą Nigeryjczyków i gardzą nimi….?
    Widocznie tępi murzyni na to zasłużyli skoro ciągle głosują na Polaków, kupują polskie gazety typu „Gazeta Nigeryjska” itd. Doić frajerów!

  16. Ale dlaczego? said

    Pośpiech…
    Zjadłem istotny szczegół:

    Wszystkie fakty opisujące JAKIEKOLWIEK relacje z RZYMIANAMI Kaczyńskich i ich najwierniejszych podnóżków są tego dowodem. Relacja pan-niewolnik, szef, pucybut, oficer prowadzący-podrzędny agencina bez honoru, tak osobistego, jak i tym bardziej narodowego.

  17. Easy Rider said

    W przypadku państwa suwerennego, nie ma czegoś takiego jak bezalternatywność polityki. Państwo suwerenne prowadzi taką politykę i zawiera takie umowy międzynarodowe, które są w interesie ekonomicznym tego państwa oraz pozostają w zgodzie z jego racją stanu.

    BEZALTERNATYWNOŚĆ – to rozwiązanie narzucone przez suwerena państwom wasalnym, które mają wręcz zakaz prowadzenia jakiejkolwiek własnej polityki zagranicznej. Porównując obecną sytuację z okresem PRL trzeba stwierdzić, że skala niesuwerenności była wówczas mniejsza, a przynajmniej – były zachowywane większe pozory, podczas gdy obecnie nawet nie ma prób zachowania jakichkolwiek pozorów.

  18. Ale dlaczego? said

    Ha, Szamir, przez niektórych ogłupionych Polaków nazywany Polakiem żydowskiego pochodzenia, powiedział:

    W w opluwanej przez wszystkich wikipedii są zapisane jego znamienne słowa:
    „Szimon Peres urodził się jako Szymon Perski w 1923 w Wiszniewie, w ówczesnym województwie nowogródzkim[4][7] (obecnie obwód miński, Białoruś, w rodzinie Icchaka Perskiego (1896–1962) i Sary Perskiej (do 1905 Meltzer)[6]. W 2003 tak wspominał Wiszniew[8]:

    Urodziłem się w małym żydowskim sztetlu, który w ciągu dwóch wojen – pierwszej i drugiej, było pod polską kontrolą – ale pomimo to byli tam Białorusini, Rosjanie. I oni nienawidzili Polaków. Nie mówili ich językiem. Miejsce, w którym się urodziłem, było bardzo małe, całkowicie żydowskie, a my nie żyliśmy ani w Polsce, ani w Rosji. Żyliśmy w Izraelu od dnia moich narodzin, nawet przed emigracją.

    Posługiwano się w niej językiem hebrajskim, jidysz i rosyjskim, a Szymon uczył się polskiego w szkole[9]. Peres władał również językiem angielskim i francuskim[4]. Jego ojciec był handlarzem starociami, a matka – bibliotekarką. Miał młodszego brata, Gerszona[10]. Dziadek Peresa, rabin Cewi Meltzer, wnuk rabina Chaima Wołożyna, miał wielki wpływ na życie przyszłego polityka. W jednym z wywiadów, mówił on[11]:

    Jako dziecko, wyrosłem w domu mojego dziadka… Mój dziadek nauczał mnie Talmudu. To nie było tak łatwe, jak by się mogło wydawać. W moim domu nie przestrzegano prawa religijnego. Moi rodzice nie byli ortodoksami, ale ja byłem Haredi. Pewnego razu, usłyszałem, że moi rodzice słuchali radia w szabat, więc je zniszczyłem.

    W 1932 ojciec Peresa wyemigrował do brytyjskiego Mandatu Palestyny i zamieszkał w Tel Awiwie. W 1934 ściągnął do siebie żonę z dziećmi[10]. Cała rodzina, która pozostała w Wiszniewie, zginęła podczas Holocaustu. Peres wspominał swojego dziadka, że był jednym z „ostatnich Żydów zaprowadzonych do drewnianej synagogi, w której spalono ich żywcem z szalami modlitewnymi na plecach”[12].

    Peres mieszkał z rodziną w Tel Awiwie. Ukończył tam szkołę podstawową, a w 1938 rozpoczął naukę w szkole rolniczej w Ben Szemen. Była to szkoła z internatem i wychowywała w duchu ruchu syjonistycznego, przygotowując młodzież do pracy na roli i walki w obronie Ziemi Izraela. Podczas pobytu w szkole, Peres publikował swoje pierwsze artykuły w gazetce szkolnej – posługiwał się pseudonimem „Ben Amotz”. W 1941 został wybrany sekretarzem Hanoar Haoved Vehalomed (hebr. הסתדרות הנוער העובד והלומד), młodzieżowej organizacji związanej z ruchem syjonizmu socjalistycznego. W tym samym roku Peres udał się na praktyczne szkolenie do kibucu Gewa, a w 1942 przyłączył się do grupy założycieli kibucu Alummot. Pracował tam w gospodarstwie mleczarskim, oraz jako skarbnik kibucu”

    Bez komentarza.

  19. RomanK said

    A dlaczego…komentarz ?? po co ?????
    Tak bylo wszedzie . Przed wojna niecale 10% Zydow obywateli polskich mowilo po polsku…w zasadzie tylko ci, ktorzy konczyli polskie szkoly.
    W USA cale dzielnice miast nie mowia po angielsku…..

  20. Lily said

    Do spostrzegawczych.
    Kto z kim,zamienil sie na krawaty.?
    Mowa jest,o zdieciu grupowym.

  21. Dinozaur said

    Bezalternatywność ( Alternativlosigkeit ) jest to jedyne pojęcie polityczne używane przez Panią Kancterz Angelę M. Ona rządzi za pomocą tej mantry .

  22. NICK said

    Ale ten Orban się „ześwinił”; przytył, znaczy.
    Syndrom (p)rezydentów „polskich”?

  23. Boydar said

    „… Polska wcale nie musiała tego robić …” – Ciocia Stasia

    To nie jest bezalternatywność, to jest stwierdzenie faktu.
    Tak wyraziła się w jednym z wywiadów względem którejś kolejnej paranoicznej decyzji „rządu polskiego”. Pomijam analizę celowości, bo dane wywiadu i kontrwywiadu dawno już do mnie nie docierają.

    Niestety, nie potrafię przytoczyć okoliczności tego dictum. Nie tak dawno to było, może rok albo dwa.

  24. revers said

    Jeszecze tylko buta zabraklo na stole, jak to mialo miejsce podczas przyjecia i wizyty dostojnikow z Japonnii.

    W zasadzie wszystkie strony potrzebuja bibiego, a Bibi strony gdy za bibim ugania sie prokuratur, a w Jerozolimie powstaja pominiki dla Armii Czerwonej, przy wyburzeniach w polin lub wkrotce wybory w RP..

  25. krzych said

    Witam Panie i Panów. Od pewnego czasu(2 -3 lata) jestem tu nowym czytelnikiem więc witam serdecznie. Nie udzielam się w wypowiedziach a jedynie czytam i porównuję wypowiedzi aktywnych autorów tekstów i komentatorów.
    Prezentujecie tu Państwo swoje i cytowane poglądy na politykę rodzimą, zagraniczną oraz gospodarkę w szerokim zakresie (kumam bazę). Wszystko co tu prezentujecie wg mojej skołatanej głowy jest zgodne z rzeczywistością i domysłami politycznymi ( choć tam to nigdy nie wiadomo kto się dosiądzie i dorzuci piątego Asa). Ale…Tu i teraz jest ta kupa gnojoo i co dalej. Co Ja szaraczek mogę zrobić dla Nas, żeby zacząć zmieniać mój Kraj, wyrwać zakorzenione i przyssane jemioły? Plaga wygląda na zadomowioną i pewnie HNO3 już nie pomoże.
    Moje głośne wołanie wśród rodziny i znajomych wywołuje podśmiewajki (że niby czubek – choć niegroźny). Założenie nawet skromnego kółka informacyjnego typu „ku…” lub ” pro…” skończy się „anty…”. Do bojkotu 729 przyłączyłem się, jednak nie uważam, żebym zniszczył gospodarkę eskimoską.
    Podnosząc wątek ostatniego MiGa 29. Spadł pięknie i precyzyjnie w lesie, gdzie nikomu nie zagroził (BHP), Wybuchło cóś ze 2 czy 3 razy ale na szczęście pilot już się wystrzelił. Myślę, że polskie wojsko zależne zostało zobowiązane do sensownej utylizacji ww maszyn w celu nabycia złomu USraelskiego. Jedynie słusznego. Z pewnością będzie przetarg ( otwarty?), który wygra oczywiście najlepszy.

    Myślę, że pozostanę sobie z boku i dalej posłucham słów z których wyciągam swoje wnioski.

    Do p. Gajowego:
    PS. Jeśli jest coś nie halo z moim tekstem to proszę zutylizować

Sorry, the comment form is closed at this time.