Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Milion e-aut Morawieckiego, jest jak elektrownia atomowa Tuska. Przepompownia kasy, z której nic nie wynika.

Posted by Marucha w dniu 2019-03-05 (Wtorek)

Po polskich drogach jeździ ok. 2,5 tys. samochodów elektrycznych. W ubiegłym roku w naszym kraju zarejestrowano zaledwie 620 tego typu aut.

Zgodnie z deklaracją premiera Morawieckiego do końca 2025 roku liczba samochodów z napędem elektrycznym ma wzrosnąć do 1 miliona. A to oznacza, że począwszy od tego roku, zamiast wspomnianych 620 sztuk, rejestrowanych powinno być co najmniej 142 tys. „elektryków”. Jak tego dokonać? Rozwiązaniem mają być rządowe dopłaty oraz budowa własnej fabryki aut elektrycznych za – uwaga – 4,5 mld zł.

Koncept rozwoju elektromobilności miał być jednym z „kół zamachowych” polskiej gospodarki oraz motorem innowacyjności według Mateusza Morawieckiego. W 2015 roku zakładał on, że do 2025 roku po polskich drogach jeździć będzie milion samochodów elektrycznych.

Aby projekt „miliona e-aut” był możliwy do zrealizowania w październiku 2016 r. powołano – tak, jak w przypadku elektrowni atomowej (stąd moje nawiązanie do pomysłu Tuska z 2009 roku dotyczącego budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce) – specjalną spółkę celową, którą nazwano ElectroMobility Poland.

Na stronie internetowej tej spółki mogliśmy przeczytać, że jej misją jest „budowa spójnego ekosystemu elektromobilności w Polsce”, a głównym celem „opracowanie koncepcji polskiego samochodu elektrycznego”. Ponadto ElectroMobility Poland planowała „stworzyć podstawy dla powstania nowego rynku w Polsce i stać się częścią globalnego przemysłu pojazdów elektrycznych”.

Warto wiedzieć, że kasę na powstanie ElectroMobility Poland wyłożyły państwowe firmy (PGE, Energa, Enea oraz Tauron). Początkowo było to skromne 10 mln zł. Później doszły kolejne miliony (w październiku ub.r. wspomniane spółki wyłożyły dodatkowe 40 mln zł, a nieco wcześniej 30 mln zł). Szef ElectroMobility Poland zapowiadał, że funkcjonalny prototyp polskiego samochodu elektrycznego powstanie na wiosnę 2019 roku. Mam jednak poważne wątpliwości czy to nastąpi.

Zamiast prototypu pojawiła się za to koncepcja budowy wielkiej fabryki samochodów elektrycznych za 4,5 mld zł. Część pieniędzy (ok. 1,5 – 2,0 mld zł) pochodziłaby z kredytów, ale większość miałyby wyłożyć spółki energetyczne, udziałowcy ElectroMobility Poland. Problem polega na tym, że PGE, Energa, Enea oraz Tauron mogą mieć poważny problem z wyłożeniem 2,5 – 3,0 mld zł w fabrykę, która bez rządowych dopłat nie daje gwarancji zwrotu z inwestycji.

W tym miejscu warto podkreślić, że bez rządowego wsparcia sprzedaż aut elektrycznych jest raczej mało opłacalnym biznesem. W Norwegii, kraju o największym na świecie nasyceniu samochodami na prąd, auta te zwolnione są z cła i VAT, mogą liczyć na darmowe parkowanie i poruszanie się buspasami.

Minister Krzysztof Tchórzewski zapowiedział w ubiegłym roku dopłaty dla osób gotowych kupić sobie nowego „elektryka”. Dopłaty całkiem spore, bo miałyby one wynieść nawet 25 tys. zł na auto. Póki jednak e-auta nie są produkowane w Polsce, to kwoty dopłat w praktyce będą zasilały konta zagranicznych firm sprzedających auta elektryczne.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której mało kto wspomina. Osiągnięcie miliona aut elektrycznych w Polsce będzie się wiązało z wygenerowaniem dodatkowego zapotrzebowania na energię na poziomie 4,3 TWh2 rocznie. Problem w tym, że już teraz w naszym kraju brakuje prądu (musimy go dokupować za granicą – głównie z Niemiec), a planowane i budowane nowe bloki elektrowni i tak nie będą w stanie pokryć deficytu jaki powstanie, gdy na ulice polskich miast wyjedzie milion aut elektrycznych…

Idea miliona „elektryków” na polskich drogach brzmi pięknie. Jej realizacja do 2025 roku jest jednak całkowicie nierealna. Brak własnych zakładów produkcyjnych, brak jasnych zasad rządowego wsparcia, brak odpowiednich mocy energetycznych – to wszystko sprawia, że rządowy „Plan Rozwoju Elektromobilności” jest wymysłem czysto politycznym, którego wdrożenie będzie pochłaniać potężne środki finansowe, a wymiernych efektów nie będzie widać. Tak jak z pierwszą polską elektrownią atomową, na której „budowę” wydano już ponad 1 miliard złotych.

http://niewygodne.info.pl

Komentarzy 37 to “Milion e-aut Morawieckiego, jest jak elektrownia atomowa Tuska. Przepompownia kasy, z której nic nie wynika.”

  1. sanning said

    To wszystko jest naprawdę chore, a takie wypowiedzi pod publiczkę i wyłącznie polityczne powinny
    być natychmiast surowo karalne, a pacjenta do Tworek jeśli nie jest za późno.
    A może naukowcy z UW zajęli by się w końcu wynalazkiem produkcji samochodów na węgiel???

    ————
    Niedawno chwalił Pan Norwegię za dużą popularność samochodów elektrycznych…
    Admin

  2. Zerohero said

    Opracowanie prototypu samochodu to koszt rzędu miliardów dolarów. To pod warunkiem, że producent już ma doświadczenie, bo taki bez doświadczenia kupuje licencje na przestarzały samochód i uczy się produkcji, podpatruje, a potem robi usprawnienia. Tak robili Koreańczycy 30 lat temu, a dziś oferują już pierwsze samochody klasy premium. 30 lat zajęło im aby odbić się od poziomu „FSO”, a myśmy FSO zezłomowali. Teraz nagle będziemy robić samochody?

    Jeśli ktoś wydający publiczne pieniądze mówi, że na pustyni technologicznej jaką jest Polska zrobi od zera samochód za 40 milionów złotych, to powinien zostać natychmiast aresztowany. Mowa o dobrym samochodzie nadającym się do zyskownej produkcji, a nie koncept jeździdle albo jakiejś niszy sportowej. Zaraz tu się pewnie zjedzie masa inżynierów uważających, że jest inaczej, że samochód to tylko buda doczepiona do kół. No to zbudujcie taką budę i sprzedajcie. 🙂

  3. Sanning said

    Tak, Norwegia ma do tego warunki, gdyż 98% energii elektrycznej uzyskują z hydroenergii i mogą sobie na to pozwolić.
    Nie zatruwają powietrza produkując energie i nie zatruwają powietrza jeżdżąc samochodami elektrycznymi.
    Poloki wierzą ciągle w węgiel. Ciągnąc tak dalej, palić w kominach, a samochody tez zrobić na węgiel.

    „Norwegowie prawie 98 proc. swojej energii elektrycznej uzyskują z hydroenergii, co zapewnia im szóste miejsce na świecie w wytwarzaniu prądu z elektrowni wodnych. Znana im od końca XIX wieku, w następnym stuleciu, dzięki szczególnym warunkom geograficznym, stała się filarem, na którym Norwegia opiera produkcję elektryczności.

    Polacy również zaczynali w tym samym czasie, czego przykładem jest elektrownia Struga na rzece Słupia, zbudowana w 1890, co czyni ją jedną z najstarszych elektrowni wodnych na świecie. Jednak z różnych względów Polacy opierają swoją energetykę o węgiel, a produkcja prądu ze spiętrzonej wody to ok. 2 proc. całości.”

    Jak, widać Polacy byli wcześniej pionierami światowymi i potrafili wybudować pierwsza elektrownie wodna na świecie.
    A później węgiel, węgiel i węgiel. Brawo. A import rosyjskiego zaśmieconego węgla tez się co niektórym
    przy korycie głównym opłaca. Ciągnąc tak dalej.

    Zachodnie kraje Europy budują elektronie oparte na tanim gazie rosyjskim i dlatego potrzebują Nord Str.2,
    a Polokom bezpośredni gas rosyjski śmierdzi, ale kupowany od Niemiec z 100% nadwyżką, to już nie śmierdzi
    po tak długiej drodze transportu?

    .https://www.mojanorwegia.pl/biznes-i-gospodarka/czysta-energia-skad-norwegowie-biora-prad-12124.html

  4. sanning said

    Przepraszam za błąd. „kupowany od Niemiec z 100% nadwyżką”
    Powinno być — kupowany od Niemiec z 100 $ nadwyżką za 1000m3.

  5. Parapsychopatolog said

    Ew 2 Zerohero – niby masz rację ale tylko trochę. Cała firma Opel (12 zakładów) została sprzedana za 2,3 mld dol. i to raczej z projektami. Te wielkości które podałeś wydają się być astronomiczne i przesadzone – często tym argumentem były gaszone dyskusje o potrzebie odtworzenia polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Ciekawy jestem ile Skoda wydaje na B&R – ostatnio wypuściłą kilka modeli.
    W latach 2007 – 2011 brytyjska firma MODEC produkowała ciekawe elektryczne dostawczaki https://pl.wikipedia.org/wiki/Modec
    Niestety weszli z tym produktem za wcześnie – po upadku firmy sprzedali prawa do projektu amerykanom z Navistar.
    Cena jaką uzyskali – 30 czy 36 mln USD.

  6. Parapsychopatolog said

    tu link do Opla: https://tvn24bis.pl/moto,99/opel-sprzedany-francuzom-za-2-3-mld-dolarow,720850.html

  7. Kota nie ma – myszy harcują.

  8. Re: 7 Krzysztof M
    Jest kot, ale slepy, gluchy i „nacpany”…i dlatego zydowskie myszy harcuja…
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  9. bezrobotny said

    Koszt wyprodukowania auta w Polsce zawiera 75% podatkow (materialy, czesci do skladania auta i sila robocza sa wysoko opodatkowane. Jest tez podatek od kupna 10%. Najlepsza mysl techniczna zaprojektuje pojazd za drogi by moc konkurowac z Niemcami (dodatkowe polityczne perypetie) lub Chinami (drogi transport). Najbardziej opodatkowany kraj nie jest konkurencyjny. Trzeba rozpoczac od obciecia biurokracji kraju w celu obnizenia podatkow na tyle by fabryki z Chin chcialy sie przeniesc do Polski.

  10. Właśnie kona Tesla – światowy lider technologii baterii elektrycznych. 50% dofinansowanie rządowe z USA, przychylność rządu Chin, stada bogatych klientów … to dalej za mało, by cena pojedynczego samochodu zeszła poniżej $30 000. Bez kosztów serwisu.

    Narastające globalne _ozięmbienie_ (jak przyznają nawet szamani z NASA) wyraźnie pokazuje, że wracamy do paliw produkujących ciepło, wiatraczki i bateryjki zostawiamy fanatykom.

    Czy nikt nie zauważył, że NIEMCY odchodzą od wiatraków i odpalają budowę elektrowni na węgiel brunatny (przy granicy w Polską, oczywiście)?

  11. revers said

    Jak pompuje sie pieniadze, to jednak z tego wynika ze bogaca sie stare-nowe rodziny, przewaznie z korzeniami.

    No padl nawet prehistoryczny las ale pod Kolonia w Hombacher puszczy

    https://kraz.ac/rwe-fordert-2mio-euro-von-aktivistinnen-widerstand-angekuendigt-3668

    Sa juz kary 2 mln. pieniezene zaskarzone dla aktywistow, przeciwnikow wycinania lasow.

    Elektrownie to tez malo, bo brakuje stalych w dostawie energii sieci enegetycznych, nie jak na dzisiaj zawieje wiatr, zatnie deszcz i juz energie staja przerywane lub ich brak na kilka godzin lub dni.

    Koncern Samsung zrobil wyjatek w tej sprawie zasilajac swoja nowo wybudowana fabryke akumulatorow pod Wroclawiem inwestycja w wysokonapieciowa linie energetyczna ulozona pod ziemia w tunelach.

    Fanatycy , nie fani sa jeszcze samochody hybrydowe jak Toyota Yaris, Prima i podobne modele ktore maja ciekawe rozwiazania jezdne, przynajmiej nie musza czesto wymienaic klocki w hamulcach jak fanatycy Otto silnikow czy Diesla.

  12. Piotr Podgórni said

    Benzyna, ropa, gaz to zgromadzona energia do napędu samochodu. Energia elektryczna w akumulatorze to ta sama energia tylko już przetworzona. Różnica miedzy samochodem na benzynę a akumulator jest miejsce jej przetworzenia. Nie jest możliwe zastąpienie samochodów spalinowych elektrycznymi bez drastycznego ograniczenia ich ilości.Dlatego politykę elektromobilnośći Morawieki zaczął od depopulacji.

  13. lopek said

    Jestem ciekaw czy ten Morawiecki – tak szczerze i od siebie z tymi „elektrykami” w atrapie Polski – czy też jest świadomy tego, że robi tubylców w konia i czerpie z tego dodatkową satysfakcję. Czy on nie wie, że atrapa Polski ma być tylko i wyłącznie rynkiem zbytu i podwykonawcą przemysłu niemieckiego? Czy on nie wie, że potężne lobby oparte na ropie naftowej i gazie – jeszcze długo nie pozwoli na „elektryki” w skali masowej – gdyby te jakimś cudem były nawet tańsze w produkcji? Cóż – robią nam z atrapy Polski – dom wariatów – i doskonale się przy tym bawią – kosztem tubylców.

  14. Marucha said

    Re 3:
    Kiedyś wykazano, że wyprodukowanie akumulatorów do samochodów elektrycznych, a potem ich zutylizowanie – jest gorsze dla środowiska, niż użytkowanie pojazdu spalinowego przez ten sam czas.
    Aha, jeszcze zapomniałem o dewastującym środowisko procesie wydobywania litu, kobaltu itp.
    Rzekoma „ekologiczność” samochodów elektrycznych to mit, podobny do pierdoł o ociepleniu klimatycznym.

    Polecam np:
    >https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/564623,samochody-elektryczne-nie-sa-ekologiczne-wychodza-na-jaw-ukryte-koszty.html
    >https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/producenci/news-szokujacy-raport-samochody-elektryczne-nie-sa-ekologiczne,nId,2411032

  15. Sarmata said

    Dla przykłady sygnalizuję kolejny problem, za który naród będzie jeszcze musiał zapłacić, ze swojej ciężko zapracowanej krwawicy. I tak:
    Orlen poinformował – „Do końca pierwszego kwartału 2019 roku Koncern odda do użytku co najmniej 20 stacji szybkiego ładowania, o mocy 50 i 100 kW, zlokalizowanych na stacjach ORLEN w miastach i przy trasach tranzytowych”.

    Weźmy dwa konkretne przykłady: BMW i3 i Nissan Leaf.
    Przykład: BMW i3
    Pojemność baterii akumulatorów = 27 kWh (80% baterii – 21,6 kWh)
    Zasięg realny około – 200 km
    Cena za 1 kWh = 0,53 zł
    Czas ładowania (0-80%) = Pojemność baterii akumulatorów w kWh / Moc stacji w kW
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 50 kW (moc stacji 50 kW) = 26 min
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 7,4 kW (moc stacji 7,4 kW) = 175 min ≈ 3 h
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 2,3 kW (ładowarka 230 V, 10 A) = 590 min ≈ 10 h
    Koszt przejechania 100 km = 13,5 kWh * 0,53 zł/kWh = 7,16 zł

    Przykład: Nissan Leaf
    Pojemność baterii akumulatorów = 30 kWh (80% baterii – 24 kWh)
    Zasięg realny około – 210 km
    Cena za 1 kWh = 0,53 zł
    Czas ładowania (0-80%) = Pojemność baterii akumulatorów w kWh / Moc stacji w kW
    Czas ładowania = 24 kWh / 50 kW (moc stacji 50 kW) = 29 min
    Czas ładowania = 24 kWh / 6,6 kW (moc stacji min. 7,4 kW) = 215 min ≈ 3,5 h
    Czas ładowania = 24 kWh / 2,3 kW (ładowarka 230 V, 10 A) = 625 min ≈ 10,5 h
    Koszt przejechania 100 km = 15 kWh * 0,53 zł/kWh = 7,04 zł/100 km

    Co wynika z tych danych? Ano to, że takie autka możesz sobie naładować w domu ale w 11 godzin (2,3 kW /ładowarka 230 V, 10 A). W przypadku ORLEN-owskich stacji szybkiego ładowania, o mocy 50 i 100 kW potrzebny jest NOWY fragment systemu elektroenergetycznego a w nim: Lina zasilająca 15 kV, Rozdzielnia SN 15 kV, Transformator 1000 kVA (przy 6 – 7 samochodach ładowanych jednocześnie), Rozdzielnię NN 0,4 kV i ewentualną stację prostownikową + wykwalifikowany personel do obsługi samochodów. Stacja SN 15/0.4 kV to koszt około 300 000 zł a koszt linii w zależności od długości to mogą być i setki tysięcy/miliony zł.
    I o tych milionowych kosztach nikt nie mówi bredząc o szybkim ładowaniu w 30 minut. Po to żeby móc ładować samochód w ½ h za 15 zł trzeba zainwestować MILIONY! Tego Wam pan premier Mateusz Morawiecki nie powie bo ani on ani nikt z jego otoczenia się na tym nie zna. Bredzą tylko „w pół godziny za 15 zł”. A to gucio prawda. Jest to takie sedno „mądrości” wybitnego ekonomisty, premiera Mateusza Morawieckiego i jego wybitnej w sprawach gospodarczych, sponsorki PiS utrzymującej się z dotacji i stanowisk w bankach i spółkach skarbu państwa. Pojawi się zysk z naładowania kilku samochodów dziennie po 15 zł sztuka ze stacji energetycznej której koszt to np. 650 000 zł. Czas amortyzacji = nieskończoność, zważywszy na konserwację i ewentualne remonty.
    Jaśniej już?
    P.S. Jestem mgr inż. elektrykiem, po studiach dziennych na Politechnice Warszawskiej i trochę (prawie 40 lat) w tej dziedzinie pracowałem.

  16. Parapsychopatolog said

    Czyli po prostu: dopóki nie będzie tanich, pojemnych akumulatorów nie wykorzystujących metali rzadkich – np. polimerowych oraz małych generatorów prądu np. wodno-wodorowych to całą ta „elektromobilność” jest po prostu wyciąganiem kasy od ludzi i rządów.

  17. Marek said

    Przecież ten cały Mosze M, to nie jest inżynier, tylko taki sam ignorant, jak pozostali mędrcy Kwaśniewski, Tusk, Komorowski, Kaczyński itp.
    Oni jedynie potrafią obiecywać i kraść. W tym są bardzo dobrzy. Jako pacynka bankier się sprawdził.

  18. Marek said

    Buzek miał techniczne wykształcenie, dr nauk technicznych, ale ten mędrzec europejski, jego rząd, jak wszystkie rządy pookrągłostołowe, nie pozostawił po sobie nic wartościowego, wybudowanego od podstaw, co budziłoby dumę i zyski dla przyszłych pokoleń. Twarz tzw 4 reform, zrytych totalnie, qrvamac.

  19. Marucha said

    Re 17:
    Taki z niego bankier, jak z Bolka elektryk,

  20. Voodoosch said

    Nie ma co debatowac nad idea (sluszna lub nie) wprowadzania na rynek motoryzacyjny samochodow elektrycznych, bo temat jest juz przyklepany przez „rzadzacych” tym swiatem i biadolenie nad sensem (a raczej jego braku) nic tu nie zmieni. W UK juz zapowiedziano, ze do 2040 roku zniknie produkcja samochodow spalinowych i teraz chocbys sie zes**l i nawet stworzyl mega-fajna-turbo teorie o nonsensie tego zagadnienia to i tak nic to nie zmieni. Beda truc poprzez produkcje i utylizacje tak czy siak, bo tak zostalo postanowione. W bogatszych panstwach problem finansowy tego przedsiewziecia nie jest bolesny, w Polsce tak.
    Czyli nalezy rozmyslac co zrobic, zeby Kowalski mogl w przyszlosi poruszac sie taka zeletryzowana maszyna na terenie Przenajswietszej Rzeczypospolitej, a nie co zrobic, zeby elektrykow nie bylo, bo na to jest juz za pozno.

    Co zrobić, aby niemożliwe stało się możliwe…
    Admin

  21. Zerohero said

    @Parapsychopatolog

    Opla kupili Francuzi którzy mają dublujące się projekty i technologie. Do Opla przymierzali się też Rosjanie i oni zostali zablokowani. Czemu zostali zablokowani? Bo za małe pieniądze weszliby do produkcji współczesnych samochodów osobowych. A tak, to niech sami sobie projektują od zera i gonią 50 letnie zacofanie w tej dziedzinie. Wyjdzie dużo więcej niż te 2,3mld$, które jak widać NIE BYŁO ceną rynkową skoro zablokowano Rosjan.

    Podaję za autoblog.com:

    Car companies, too, spend enormous amounts developing new models. The price tag to develop a new vehicle starts around $1 billion. According to John Wolkonowicz, Senior Auto Analyst for North America at IHS Global, „It can be as much as $6 billion if it’s an all-new car on all-new platform with an all-new engine and an all-new transmission and nothing carrying over from the old model.”

    Oczywiście można zrobić samochód taniej, np. nie męczyć się z obliczaniem wytrzymałości, nie analizować jak położyć kable aby nie gniły od wilgoci, nie wynajmować tunelu aerodynamicznego i jeszcze tysiące podobnych oszczędności. Na projekt wydamy, powiedzmy 100mln$ ale lepiej nie myśleć jakie salwy śmiechu wywoła premiera 🙂

    Jeśli firma nie jest samodzielna, to może zbudować „własny” samochód z wielkim udziałem części innych firm. Firmy samochodowe bardzo wiele części kupują od innych, na przykład od firm specjalizujących się w produkcji hamulców. Bywa też, że w modelu luksusowo-sportwym pojawią się drobne elementy z modelu „dla ludu”, np. wloty powietrza od klimy. Ja mam w Alfie skrzynię biegów od Opla i płytę podłogową również od Opla, a hamulce to włoska marka Brembo które czasem chyba ląduje w BMW.
    Tylko, że tak czy siak każda duża firma większość wartości samochodu tworzy sama, a jak nie tworzy sama to jest raczej egzotyczną firmą budującą np. Lotusy albo DeLorean (ten z Powrotu do przyszłości). Nie znam jednak normalnej firmy produkującej samochody dla Kowalskiego, która polegałaby w całości na obcych komponentach.

    Przynajmniej projekt karoserii trzeba mieć swój. On wyjdzie drożej niż te 40 milionów złotych.

    Poza tym jest taka zasada, że największy zysk jest w tym czego nie potrafią robić inni. Jest ciągła ucieczka do przodu. Amerykanie na przykład odpuścili sobie wiele starych branż, ale bardzo pilnują sztucznej inteligencji, materiałów, lotnictwa, zbrojeniówki itp.
    Największy zysk jest teraz w budowie baterii, a najwięcej zarobi ten kto pierwszy opracuje porządną baterię. Zysk jest w marce, np. takie Audi jest sprzedawane z nonsensownie wysoką marżą, ale się sprzedaje. Marka wyrobiona.

    Obawiam się, że tow. Morawiecki chce sfinansować po prostu fabrykę dla jakiegoś koncernu i ten koncern będzie spijał śmietankę, a my będziemy licytowąć się z podobnymi fabrykami na całym świecie. To zostało podlane bełkotem o „polskim samochodzie”.

  22. Lily said

    Re 19;Marucha
    Panie Marucha,na stronie rzadowej pomazaniec
    J.K,chwali sie,ze jest absolwentem TRZECH(3)
    uczelni,w tym jednej w USA. Po oczach widac,
    ze to wyjatkowy Geniusz,prawda ?.

  23. emeryt said

    Ale to już było…

    https://www.superkalejdoskop.com/index.php/ct-menu-item-9/366-kto-zabi-pojazd-ev1

  24. Troll polonii said

    15
    Sarmata
    No wreszcie ktos sie zgodzil udzielic fachowej informacji.
    U mnie w rodzinie, tez elektryk po dziennych studiach na AGH w PRL i mowi to samo.
    Juz dawno prosze, zeby wyjasnil na gajowce pare rzeczy.. Przeciez tyle lat wykladal na uniwersytecie, to cos potrafi wytlumaczyc. Ale mowi, ze jak bardzo szanuje gajowego i kaze go caly czas pozdrawiac, tak pewnie tylko gajowy zrozumie o co chodzi a reszta ..to pozal sie Boze ‚same zacementowane spece od polityki i historii stalinizmu w PRL.’
    Czyta gajowke ale najchetniej komentarze Maruchy, z ktorymi sie zgadza. Ale widac elektryk – czytac lubi ale ..niepismienny.
    No i prawde mowiac nie wszyscy na gajowce caluja zlotego cielca pod ogonem.

    Zachod ma powazny klopot bo uwierzyl w biznesmenow.
    Oszustwo przetargowe nazywa sie ‚negocjowaniem biznesu’ – czytaj: szantazem – zaden fachowiec nie ma prawa zakwestionowac na przyklad przez rzad kupna F-35 czy javelinow.

    Dariusz Szpineta zginal bo za dobrze sie znal na samolotach i katastrofach samolotowych, a dr. Kelly , angielski specjalista od broni nuklearnej, za duzo wiedzial o rzekomych zasobach broni bakteriologicznej Sadama Husejna; i jeszcze sie swoja wiedza pochwalil na Konferencji ONZ, czym przypieczetowal swoj los.
    Nie wrocil ze spaceru kolo wlasnego domu.
    Juz teraz do rzadow wybieraja samych bankierow i handlarzy- naciagaczy oraz agentow CIA. Praktycznie juz malo ktory rzad na Zachodzie pyta fachowcow o zdanie i porade techniczna. Moze jeszcze Niemcy i Wlosi – ale i Francje zezera zaraza kapitalizmu i polityka oligarchow bo …jutro niepewne.
    Do niszczenia wiedzy technicznej w skali globalnej dolaczyl Trump z sankcjami.

    I wiadomo, ze Polska musi kupowac drogi i smierdzacy gaz, ktorego zdaje sie nie bedzie mial kto dostarczyc.
    Indie juz maja problemy z USA bo podpisaly z Rosja kontrakt na S-400.
    O sprzedazy byle gowna decyduje lobbysta i szantazysta
    .
    Juz szkolne dzieci wiedza, ze niszczymy nasza planete.
    Do ratowania planety dorwali sie lobbysci, szantazysci i oszusci z USA. Bo Usa ma monopol na kzde dranstwo.
    Pieniadz sypal sie gesto na rozliczne nikomu nie potrzebne programy. Wystarczylo, ze krewny, pociotek albo ‚ciotek’ zlodzieja z oligarchii zglosil projekt ‚ekologiczny’ i dostawal panstwowe fundusze na rozpieprzanie pieniedzy podatnika; a podatnik moze zdychac w smogu i wyziewach toksycznych bo jego ciezko zapracowane pieniadze zostaly zuzyte na kolejna wille i jumbo jety oligarchow.

    Nawet sredniej klasy matol wie, ze wszystkiego nie wie.

    A przeciez wiadomo, ze planowa gospodarka zapobiega kryzysom gospodarczym i dzikiemu rynkowi na prawach dzungli, gdzie za przeproszeniem ..’kazdy ch.j na swoj stoj’..

    Planowa gospodarka zapobiega bezrobociu i zastojom gospodarczym.

    Zdumiewa armia specjalistow-amatorow, ktorzy wyzywaja Chaveza czy Maduro od najgorszych za znacjonalizowanie ropy!!!!!!!!!
    Mowia, ze Maduro wprowadzil komunizm.

    Czy te glupki chodza po ziemi na dwoch czy czterech nogach??

    Bo jak Wenezuela nacjonalizuje rope to sie nazywa komunizm.
    Ale jak Anglia, Norwegia Arabia Saudyjska maja znacjonalizowana od dawna swoja rope – to sa wzorem demokracji zachodniej!!.

    Singapur nigdy nie narzeka na klopoty gospodarcze.
    Bo calutka dzialanosc gospodarcza Singapuru jest pod kontrola panstwa -miasta.
    I Wietnam nie narzeka na ekonomie.

    Detroit nigdy nie byl zbombardowany.
    A wyglada gorzej jak Hiroszima po wybuchu.

    A Hanoi jaki piekny!

    A ja caly czas zmierzam do tego -moze droga troszke okrezna- ze koncerny naftowe dewastuja zycie na ziemi; to nie tylko ropa do gazu. To takze produkty plastikowe, i caly zlom i odpady przemyslu samochodowego ktore zanieczyszczaja naturalne akweny i niszcza rybostan i cala faune wodna.
    Zrzucamy bomby uranowe i fosforowe ale zabraniamy palenia papierosow!
    Lobby samochodowe wprowadzilo przymus posiadania auta, bo to dobry business.
    A przeciez wystarczyloby wzmocnic transport publiczny; tanszy i zdrowszy. I bezpieczniejszy.
    Tymczasem przemysl od nas wymaga, ze elegancko jest zajezdzac piekna limuzyna do wlasnego sracza.
    Zeby wszyscy widzieli. I mozna jezdzic na pijackie balety.

    Musk mysli, ze jak juz calkiem on i jego pobratymce zniszcza planete to on wreszcie przeniesie niedobitkow na Mars.
    Bo jeszcze Mars tylko nie doswiadczyl nielegalnych emigrantow – wandali.

  25. Troll polonii said

    25
    Poprawka w 3 zdaniu od konca:
    I Nie mozna jezdzic na pijackie balety.

  26. Re: Artykul…
    Nastepny zydowski „geszeft” do zdrenowania „podatkowego bydla”, ktory w swej naiwnosci i glupocie bedzie oczekiwal „gruszek na wierzbie”…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  27. piwowar said

    Holdzgas, panie Sanning, holdzgas.

    https://menway.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-tankuje-drewno-i-jezdzi-prawie-za-darmo-holzgas-wraca-na-ukr,nId,1935005

    Holzgas-Generator (ww2)

  28. JanusZ said

    1. Nie trzeba być chyba orłem aby się zorientować że premieru Morawitzku chodzi wyłącznie o wyciągnięcie kasy, a dokładnie o obciążenie Polaków długiem aby żydy mogły wyciągnąć kasę. Zresztą parę osób to już wyżej odkryło.

    2. Inżyniery mogą tego nie kumać, widzą drzewa zamiast lasu, ale postęp techniczny nie zapewni nam zbawienia. Technologie są tak ukształtowane, że tworzą kajdany na ludzkość. I tak samo będzie z autami elektrycznymi. Tam kluczowe są akumulatory a lit i inne ważne pierwiastki są na pewno pod kontrolą określonych ośrodków. Bez kontroli żyda nic się tutaj nie zrobi.

    3. Samochody elektryczne to nic nowego. 110 lat temu w USA było o wiele więcej aut elektrycznych niż benzynowych i ta technologia wydawała się być bardziej obiecująca. Dzisiaj oprócz akumulatorów te samochody bazują na technologiach opracowanych i dopracowanych 100-50 lat temu. Nic nowego tam nie ma.

    4. Największym producentem aut elektrycznych wcale nie jest Tesla. Żydek Musk ma tylko dobry marketing, produkuje auta dla pedałów i sodomitów. Największym producentem samochodów elektrycznych jest 比亚迪汽车 (BYD), który potrafi robić auta z zasięgiem ~500km i funkcją szybkiego ładowania. Oczywiście wąskim gardłem są akumulatory, oni mają swoją technologię. W Europie czy USA wiele ich aut nie ma, ale pewnie wynika to z jakiegoś kartelowego porozumienia na szczycie.

  29. NICK said

    Moja Toyota [idiota bo nic nie muszę robić] jest sprawdzona. 10. 000 przebiegu.
    Pisałem o tym.

    Toyota RAV-4. Hybrid.
    200 KM; 8,5 s do setki; 2,5 litra+SILNIK elektryczny. Spalanie we zwykłym używaniu 5,9l. 95 oktan.

  30. Ad. 15

    Zapomniał pan dodać, ile takich forsownych ładowań akumulator wytrzyma… 🙂

  31. JanusZ said

    1. Oni wrzucać będą „samochody elektryczne” jako drogę do zbawienia dlatego, że generalnie uważają postęp techniczny za drogę w tym kierunku, oraz co ważniejsze, ciemny lud w to wierzy. Dlatego od czasu do czasu muszą, dla rozładowania frustracji, wprowadzać nowe przełomy technologiczne, mimo że żadnego, poza propagandowym, sensu to nie ma (pomijam rzeczywisty cel – zniewolenie ludu).

    2. Od przynajmniej stu lat wiadomo że najlepszym sposobem na transport indywidualny w mieście i okolicach jest ROWER. Na pewno jest lepszy od samochodu. W paru krajach ten pomysł wprowadzono z naprawdę zadowalającym skutkiem. Dzisiaj jeszcze dochodzą rowery ze wspomaganiem elektrycznym, co wydłuża zasięg podróży czy ładowność samego pojazdu. Taki pojazd z silnikiem elektrycznym jest jeszcze bardziej uniwersalny niż tradycyjny rower w zastosowaniach miejskich. Jest o wiele lepszy niż samochód, także elektryczny.

    3. Poza miastami samochód elektryczny nie daje rady z powodu zasięgu i lepszy jest ciągle samochód z silnikiem spalinowym. Żadnych zmian wprowadzać nie trzeba.

    4. Gdyby premier Morawitzky chciał zaproponować jakąś pozytywną zmianę, to pewnie należałoby oczekiwać planu „urowerowania” aglomeracji na wzór Holandii czy Danii, co wymaga dużo pracy związanej z budową infrastruktury ale nie jest koszmarnie drogie. Trudno tu chyba nakraść miliardy. Oczywiście lepiej wrzucić ciemnemu ludowi „samochody elektryczne”, które merytorycznego sensu nie mają.

  32. piwowar said

    Używanie rowerów elektrycznych ograniczone jest restryktywnym ustawodawstwem. Jełi wspomaganie ma moc powyżej zdaje się 600 W, a szybkość nawet przy pracy mięśni wynosi ponad 30 km na godzinę, to rower nie jest już uważany przez tak zwane prawo za rower, tylko za jakis odrzutowiec i trzeba go rejestrować i opłacać rozmaite ubezpieczenia.

    ——
    W Unii Jewrejskiej jest jeszcze gorzej. Maksymalna moc silnika – 250 W. Silnik wspomaga do szybkości 25 km/h, potem się musi wyłączyć.
    Admin

  33. Troll polonii said

    32
    Piwowar
    Racja.
    Rowery maja i to do siebie, ze moga byc uzywane przez osoby mlode i sprawne. I nie nadaja sie do przewozenia niemowlakow ani wiekszych zakupow.I duzo trudniej jest wozic do szkoly np. dwoje dzieci czy babcie do lekarza. Albo zone w ciazy.
    Dochodzi jeszcze kwestia infrastruktury i parkowania.
    Wyobrazmy sobie, ze w centrum handlowym znajduje sie 2000 kupujacych i kazdy przyjechal na wlasnym rowerze.

    I zamiast wydawac tryliony dolarow na blaznow i oszustow klimatycznych – to w kazdym miescie powinien byc wygodny transport publiczny …bezplatny.
    Straty spowodowane kapitalistycznym oszustwem, okradaniem podatnika i niszczeniem gospodarki kraju sa nieporownywalnie wieksze niz uczciwie zaplanowany , bezpieczny i duzo tanszy transport publiczny.
    .

  34. Zapomnijcie państwo o elektrycznym napędzie transportu indywidualnego. To nieekonomiczne.

  35. Voodoosch said

    Elektryki za 20 (moze nawet za 10) lat beda sprzedawane jak dzisiaj smartfony. Bierzesz kontrakt na dwa lata. W tym masz zagwarantowany serwis, gwarancja, podatek drogowy, moze nawet darmowe ladowanie. Po dwoch latach wymieniasz elektryka na nowy model i kontrakt jest odnawiany na kolejne dwa lata.
    Pytanie teraz co ze starym (dwuletnim) elektrykiem. Moze wymysla tania regenaracje baterii, wymienia co trzeba (wlaczne z siedzeniami, kierownica itp.) i z powrotem jako nowka…albo do kosztownej, smierdzacej, trujacej utylizacji.

  36. Obelik said

    Rower jest najbardziej uniwersalnym środkiem miejskiego transportu indywidualnego. Wiadomo to od ponad stu lat. Zwykły rower zabierze kilka osób:

    https://www.cda.pl/video/54787358

    Choć oczywiście Judeoanglosasi mogą tego nie rozumieć. W ich (pod)kulturze rower to tylko urządzenie do uprawiania sportu a nie środek transportu. To jednak ograniczenie mentalne tych ludzi a nie ograniczenie roweru.

    Rower jest najlepszy w mieście bo waży tylko ułamek masy ciała człowieka a nie wielokrotność – jak samochód, i zajmuje o wiele mniej miejsca. Rower ze wspomaganiem elektrycznym może być trzykołowy i posiadać ładowność ponad 100kg. Będzie bardziej uniwersalny niż samochód. Tak wygląda parking pod główną stacją PKP w Kopenhadze:

    o wiele lepiej niż w USA, choć te dzikusy nawet nie mają pociągów.

    Ograniczenie 250W / 25km/h dla rowerów ze wspomaganiem elektrycznym jest bardzo rozsądne i potrzebne. Te rowery najpierw pojawiły się w Chinach i ~20 lat temu były śmiertelne wypadki spowodowane przez bolidy z silnikami o mocy 2kW jadące 60km/h na ścieżkach rowerowych. Oczywiście takie monstrum, jak ktoś chce, może używać, ale według Kodeksu drogowego jest to motocykl a nie rower (badania techniczne + ubezpieczenie + tylko na drogach). Jeśli komuś 250W i 25 km/h to mało, w Niemczech jest kategoria „motorowerów” elektrycznych, schnell pedelec, z parametrami 500W i 45 km/h. Te pojazdy muszą jednak mieć tablice rejestracyjne, już nie są rowerami. Obowiązkowa jazda w kasku i nie na ścieżkach rowerowych.

    Samochód jako podstawowy środek transportu w mieście to zawsze jest pomyłka. Patrz: USA.

    ————
    Nie moc, ale maksymalna rozwijana szybkość winna być kryterium.
    Admin

  37. sanning said

    Ojoj, co to z tego bedzie? Polska Syrenka na nowej drodze ?
    Ciekawy i konkretny artykul w jezyku niemieckim.

    „Samochód elektryczny z Polski – od marzeń do seryjnej produkcji.”

    .https://polenjournal.de/wirtschaft/1987-elektroauto-aus-polen-vom-traum-bis-zur-serienproduktion

Sorry, the comment form is closed at this time.