Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak wrócić do Lwowa

Posted by Marucha w dniu 2019-03-15 (Piątek)

Tak rządzący w Kijowie, jak i władający Polską – próbują nam wmówić, że „Ukraina jest państwem solidnym”. Tymczasem Ukraińcy nie potrafią nawet zbudować solidnej skrzyni z desek, a co dopiero mówić o własnej państwowości…

Gdy przechodząca nad Lwowem wichura zmiotła deski, pod którymi ukraińskie władze miejskie starały się ukryć rzeźby herbowych lwów stojących na Cmentarzu Orląt – pośpiesznie owinięto je w czarną folię, nadając rzeźbom po ukraińsku freudowskiego wymiaru. Oto polskie-lwowskie lwy wyglądają dziś jak ofiary morderstwa. Banderowskiego morderstwa…

A przecież mogłoby być inaczej!

Sięgnijmy do wydarzeń sprzed kilku miesięcy, gdy w swej nudnej książęce Radek Sikorski po raz kolejny przyznał, że Władymir Putin zagroził Polsce oddaniem jej Kresów ze Lwowem – ale władze III RP bohatersko odparły ten atak.

To trochę tak, jakby adoptowani rodzice najpierw upiekli Świętego Mikołaja w kominie, a potem tłumaczyli dzieciom, że nie było innego wyjścia – bo przecież ta świnia chciała nocą podłożyć im prezenty!

A swoją drogą, to jakaś zmora z tym niechceniem Lwowa – najpierw Mikołajczyk, potem Bierut, wreszcie Tusk! Nawiasem mówiąc, trudno stwierdzić, czy pisząc o odrzuceniu propozycji podziału Ukrainy i powrotu Lwowa do Polski – Radek Applebaumowy starał się w zasadzie zdyskredytować Putina czy… Tuska? Czy bowiem łatwo byłoby znaleźć uczciwie myślącego Polaka, który z ręką na sercu i bez wahania – gotów byłby za Bierutem i Tuskiem powtórzyć „nie, nie chcę Lwowa! Niech tam dalej siedzą Ukraińcy, niech niszczą polskie zabytki, niech grabią polskie kościoły, niech obrażają przyjeżdżających Polaków!”?

Jasne, liczne mamy w Polsce wieczne stronnictwo drżących, powtarzających sobie przez całe swe marne życia „to się nie uda…, lepiej nie próbujmy…, a po co się wychylać…”.

Ci nigdy nic nie osiągną – czemu jednak chcieliby też zaszkodzić interesowi polskiemu? Polska bierna skazana jest nie tylko na małość, ale też na atrofię, coraz większe osłabienie i w końcu zanik, rozmycie się wśród aktywniejszych narodów. A Polska nie pamiętającą o swoich wschodnich Kresach, odwracająca się od nich, zatykająca uszy na ich krzyk, zaciskająca oczy by nie widzieć ich krzywdy i zniszczenia – byłaby nie tylko małą, ale i podłą!

Niektórzy z kolei nie rozumieją co w (geo)polityce jest przyczynowością. Powtarzają: „jeśli będziemy chcieli Lwowa – to nam zabiorą Wrocław!” rozumiejąc przez to, że jak nie będziemy chcieli – to nam na pewno nie zabiorą. Przepraszam uprzejmie, a skąd właściwie bierze się ta fałszywa zwrotność całego pseudo-rozumowania? Już nawet od strony czysto logicznej (o politycznej nie mówiąc) – jedno z drugim nie ma w istocie ŻADNEGO ZWIĄZKU.

To znaczy równie dobrze (czy raczej źle…) moglibyśmy utracić Ziemie Zachodnie nie odzyskując piędzi ziemi na Wschodzie – ot tak, ze względu na zmianę sytuacji międzynarodowej i widzimisię niemieckiego (niemiecko-amerykańskiego) oraz własną bierność i tchórzostwo, jak i nie ma nic niewyobrażalnego w scenariuszu, w którym nie oddając ani jednego polskiego hektara na Zachodzie – wracamy na Kresy. To są po prostu odrębne rzeczywistości polityczne i choć która z nich się ostatecznie urzeczywistni – zależy nie tylko nas, to jednak krzyczącą głupotą byłoby odrzucanie samej możliwości tworzenia planów geopolitycznego rozwoju „żeby nie zapeszyć”.

Inni wreszcie wolą widzieć szklankę do połowy pustą, mrucząc „Lwów…? A na cholerę nam jeszcze więcej Ukraińców…”. Ci z kolei chyba nadinterpretują w drugą stronę. Czy bowiem ci, którzy wspominają o możliwości odzyskania Lwowa przez Polskę – mówią coś jednocześnie o jakichś Ukraińcach do wzięcia razem z tym polskim miastem? No właśnie…

Przecież to nie jest i wcale nie musi być pakiet, a nawet być takowym nie powinien! Dość wspomnieć, że – choć żal – nie ma już dziś niemal Serbów w zajętej przez Chorwatów Krainie, drastycznie spadła ich liczba także w zalbanizowanym Kosowie, podobnie rotacja nastąpiła choćby między grecką, a Turecką częścią Cypru itp.

Nawet w relacjach polsko-ukraińskich sprawdzoną metodą okazała się być wymiana ludności – przeto powrót Lwowa do Polski nie musi oznaczać pozostania w naszych granicach ani jednego zbędnego Ukraińca więcej. A wręcz mógłby pomóc w pozbyciu się tych, których już dziś jest w Polsce nieco zbyt dużo…

Lwów albo polski – albo nazistowski

Oczywiście, powrót Lwowa do Polski nie miałby służyć tylko rozpakowaniu naszych lwów z folii czy oddaniu wiernym ukradzionego kościoła p.w. Matki Bożej Gromnicznej, choć przecież trzeba przyznać, że i dla tego – byłoby warto!

Do kwestii politycznego powrotu na Kresy podejść trzeba jednak przede wszystkim pragmatycznie. Otóż prędzej czy później (ale raczej później) w miejscu zajmowanym obecnie przez Ukrainę powstanie próżnia geopolityczna. I albo wypełnimy ją także i my – albo może okazać się czarną dziurą, z której wylezą monstra ukraińskiego nazizmu, sprzymierzonego z nim terrorystycznego Państwa Islamskiego i wszystkie inne paskudztwa gotowe zdestabilizować i zniszczyć całe otoczenie międzynarodowe, z Polską na czele.

Dlatego właśnie, choć oczywisty wydaje się także interes rosyjski, przyzywający polskiego wspólnika do rozstrzygnięcia kwestii ukraińskiej – to zaproszenie to można i należałoby przyjąć właśnie ze względu na polski interes narodowy i polską rację stanu. W końcu, skoro niegdyś przy narzuconej nam pomocy rosyjskiej odzyskaliśmy Wrocław – to czemu jutro nie mielibyśmy dobrowolnie i z własnej chęci wspólnie odzyskać dla Polski i Lwowa?

Pamiętajmy – lwy na Cmentarzu Orląt czekają na polską wartę honorową.

Konrad Rękas
http://myslkonserwatywna.pl/

Komentarze 72 to “Jak wrócić do Lwowa”

  1. JMP said

    Jeśli prawdą jest, że Tusk „nie chciał”, to nie jest pierwszy raz, gdy Polska „nie chciała”. Podobnie stało się przy uzgadnianiu Traktatu Ryskiego w 1921 roku, gdy polska delegacja też „nie chciała” ziem, które Rosja niemal wpychała Polsce siłą. Być może historia Polski potoczyłaby się potem zupełnie inaczej? Nie wiem, to tylko takie moje rozmyślania.

  2. Ale dlaczego? said

    „A swoją drogą, to jakaś zmora z tym niechceniem Lwowa – najpierw Mikołajczyk, potem Bierut, wreszcie Tusk!”
    Chyba jeszcze był epizod z Mazowieckim i Gorbaczowem.

  3. Ale dlaczego? said

    Poza tym po co bajdurzyć o Lwowie (banderowskim), jak nam pisiory instalują mniejszość ukraińską w całej Polsce.
    Ekscytować się legendą o raju utraconym, jak nam zdrajcy wpuszczają bandytów do domu???

  4. Moher49 said

    Polska powróci aż do Zbrucza. Mieszkańcy tamtych ziem czekają. Niedobitki banderowskie dołącza do swoich ziomków na Syberii zesłanych tam przez Stalina, bez prawa powrotu.

  5. Dziadzius said

    Widac ze Polska to kraj tak bogaty ze wiecej niechce niz ma .
    Jezeli chodzi o „nie chce” to nie trzeba isc daleko do historji– Pan bierut niechcial LWOWA [ podarunek od Stalina ?] i to nawet kiedy Churchil mial mu powiedziec ” czy pan rozumie co robi?”– Bierut mial powiedziec „ze ta ziemia nie jest Polsce potrzbna.”
    Niestety nie mam dowodu na te slowa – ale to bylo szeroko opisane w Gazecie Niedzielnej w Londynie. Moze nie w tych slowach ale w tym durnym dzialaniu.

  6. Roman B said

    Ja tą kwestię rozpatruję nie przez pryzmat tego co będzie gdy bedzie trzeba tam intrweniować (np w końcu dojdzie do rozstrzygnięcia wojny ze zbuntowanymi republikami ze wschodu Ukrainy A JAK SŁYSZE FRONT NIE ŚPI!) i dostaniemy faktycznie przy naszej granicy czarną dziurę z uzbrojonymi bandami posiadającymi sprzęt z armii ukraińskiej, głodnymi i żądnymi rabunkowych napadów i odwetu na Polakach. Pracuję z Ukraińcami i to tu tkwi problem. Stanowiska u prywatnych pracodawców dostają Ukraińcy bo sa lepsi pod każdym wzgledem podobno!. Godza się na prace po 16 godzin, nie czują żadnej solidarności z Polską załogą, do tego dostają stanowiska KIEROWNICZE!. Wszystko tu im pasuje,ale szkoda że tyle zapału na budowanie przyszłości nie mieli na swoich śmieciach!. Kupują samochody kilkuletnie (tak tak kłują nimi swych niezaradnych Polskich „kolegów” jeżdżących gratami z niemieckich autokomisów-pewien Ukrainiec chwalił się że dostaje co miesiąc 2000zł (od kogo-Polski,diaspory Ukraińskiej, jest być może byłym fontowcem z Donbasu i jakimś bezpieczniakiem?) i to piechotą nie chodzi…
    Miliony znaków zapytania pasują gospodarce bo koło się kręci…
    Miliony znaków zapytania jednak mogą zechcieć upominac się o swoje prawa!. Strzelać umieją i to dobrze sadząc po ich umiejętnościach na imprezach integracyjnych ,trzymaja się swoich i być może czekają…

  7. Roman B said

    ….Ja tą kwestię rozpatruję nie przez pryzmat tego co będzie gdy bedzie trzeba tam intrweniować (np w końcu dojdzie do rozstrzygnięcia wojny ze zbuntowanymi republikami ze wschodu Ukrainy A JAK SŁYSZE FRONT NIE ŚPI!) i dostaniemy faktycznie przy naszej granicy czarną dziurę z uzbrojonymi bandami posiadającymi sprzęt z armii ukraińskiej, głodnymi i żądnymi rabunkowych napadów i odwetu na Polakach. Pracuję z Ukraińcami i to tu tkwi problem. Stanowiska u prywatnych pracodawców dostają Ukraińcy bo sa lepsi pod każdym wzgledem podobno!. Godza się na prace po 16 godzin, nie czują żadnej solidarności z Polską załogą, do tego dostają stanowiska KIEROWNICZE!. Wszystko tu im pasuje,ale szkoda że tyle zapału na budowanie przyszłości nie mieli na swoich śmieciach!. Kupują samochody kilkuletnie (tak tak kłują nimi swych niezaradnych Polskich „kolegów” jeżdżących gratami z niemieckich autokomisów-pewien Ukrainiec chwalił się że dostaje co miesiąc 2000zł (od kogo-Polski,diaspory Ukraińskiej, jest być może byłym fontowcem z Donbasu i jakimś bezpieczniakiem?) i to piechotą nie chodzi…
    Miliony znaków zapytania pasują gospodarce bo koło się kręci…
    Miliony znaków zapytania jednak mogą zechcieć upominac się o swoje prawa!. Strzelać umieją i to dobrze sadząc po ich umiejętnościach na imprezach integracyjnych ,trzymaja się swoich i być może czekają…

  8. RomanK said

    Jak wrocic???? taaaa… prosto- najlepi przez Przemysl, drogo.tzn guscincem ….mape panu podeslal:-)))) Uwazej pan na zielone….tam tera tegu zielonego wiencej, burego wcali nie ma ..a i balakajo, ze i po polski stroni zilenieji…..

  9. Rokitnik said

    At 3 Trafiony – zatopiony !!! Jak sie uklad sil na tym kawalku Swiata zmieni….to zobaczycie CO sie bedzie dzialo? Teraz – to nie utopia, co durnota…

  10. Plausi said

    Ukraina jak sama nazwa wskazuje

    nie jest żadnym państwem a jedynie KRAINą, krainą U.

    Zwracaliśmy już na to uwagę, że jedyną tradycją państwotwórczą w tej krainie są banderowcy, dlatego nie można się dziwić, że USRAel MUSIAŁ się odwołać do tego środowiska, jeśli chciał opanować administrację w tej krainie.

    Niepokojącym jest wszakże, że ci, którzy otrzymali ostatnio zadania pełnienia funkcji rządu w Warszawie, wspierają tę niewątpliwą iluzję państwa w krainie U i przekazują złodziejom i bandytom z kręgu Poroszenki nasze pieniądze, wydarte nam zresztą.

    Niektórzy są zachwyceni tą sytuacją

    https://www.youtube.com/watch?v=2JlqE5UYsa8

    i pękają wręcz ze śmiechu.

  11. hulajdusznik said

    Oj, Kundrat, Kundrat…! Chciałoby się, a jakże!

    https://dl.wdl.org/7784/service/7784.pdf

    https://www.sbc.org.pl/Content/9780/zip/

    https://www.dbc.wroc.pl/dlibra/publication/7147/edition/6535/content?ref=desc

    Powyższe ku zachęcie, bowiem „Ojczyzna – to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć – tracą życie”.

    Ale… jest „ale”, i to nie jedno.

    1. Ale nie Lwów, tylko tak zwane „Kresy”. Całe! Wszystkie ziemie przedrozbiorowe.
    2. Ale co z tak zwanymi „Ukraińcami”, „Białorusinami” (potomkami Litwinów), „Litwinami” (a właściwie Szaulisami)? Co z innymi, Bogu ducha winnymi?
    3. Ale co z takimi fantami, jak poniższy?

    https://rafzen.wordpress.com/2015/02/12/minsk-agreements-2015-about-polish-and-russia-territories-made-by-judeo-satanists/

    4. Ale na razie to my nie mamy nawet Polski. Co z unymi, które żondzom i tu i tam i jeszcze gdzie indziej? Co z ychnimi żundzami?

    Nazbierałoby się tego więcej, ale pewnie czytelnicy coś dopiszą. Tak… panie dziejku – chcieć, to troszki za mało.

  12. JO said

    Tematu Lwowa Polacy – my jako Ogol, nie mamy prawa podnosic w tym Pan Rekas, bo przede wszystkim powinnismy posprzatac u siebie w domu, zagrodzie, gminie, wojewodstwie, I wreszcie w tym co sie nazywa Polska dzis, a zobaczylibysmy, ze Lwow do nas by sam przyszedl a tak, przychodza ale ze Lwowa I maja racje, bo pustki w przyrodzie nie ma. To co reprezentujemy my Polacy jako Ogol jest Trumna I rozkladajacym sie w niej cialem.

    Pan Rekas nie pierwszy raz tylko powoduje Irytacje a wyplywa ano z braku realnego widzenia rzeczywistosci a wypowiadanie sie majac za baze mrzonki.
    ——————

    Realia sa na dole u zwyklego zjadacza chleba, ktory emigruje by przetrwac nie jako juz Polak ale jako ludz, bo juz nawet nie czlowiek.

    Realia to u zjadacza zwyklego chleba takiego „gownopolaka”, ktory ma wszystko w tylku I kombinuje nawt zle ale kombinuje, bo nie ma nikogo, kto by go poprowadzil czy sperka czy biczem we wlasciwym kierunku.

    A taki Pan Rekas bredzi o jak to Zydowska Elita rzadzaca PRL BIS :”najpierw Mikołajczyk, potem Bierut, wreszcie Tusk” I Sikorski….powinni przylaczyc do Polski (?) Lwow (?)

    A my to spokojnie lykamy?

    Przeciez to jest talmudyczna hagada dla tlumu, by tlum usypiac, ze jest ktos , kto niby mysli o Polsce I Ktos, ha, ha, ha jak Tusk etc, etc, kto powinien cos zrobic.

    Przeciez ja bym takiego Pana Rekasa potrzana sam..za takie brednie, gdyby tylko byl blisko mnie…

    ————————

    Kazdy z nas Polakow ma w obowiazku przywrocic siebie, rodzine, krewnych I sasiadow Panu Bogu a nie dzis myslec o Lwowie.:

    https://polakortodoksblog.wordpress.com/

  13. JO said

    ad.11. Bialorusini – zostawmy ich I te nazwe, to piekna Polska nazwa terenow w tym wlasnie Litwy I Kresow, a sami Bialorusini najlepiej z nas zdaja egzamin z Polskosci.

    Co do Ukraincow I Litwinow dzis, to nie mnie jest to patologia co dzis nazywamy Polakiem, I jak napisalem wyzej, ze gdybysmy my w Polsce stali sie rzeczywiscie PoLachami = Katolikami, jak nasi Dziadowie, to Ukraina by wrocila do swoich granic a Wolyn, Podole, Lwowszczyzna, Wilenszczyzna, etc, etc…stly by sie czescia polskosci w takiej mierze jak Pan Bog przykazal.

    Stworzmy Panstwo Podziemne bazujac na Koscile w Katakumbach, bo on rzeczywiscie istnieje, TETNI I ZYJE I jest jedynym dla nas Polakow Kamieniem, na ktorym mozemy odbudowac Polske:

    https://polakortodoksblog.wordpress.com/

  14. Marucha said

    Re 12:
    Każdy ma prawo do zabierania głosu w sprawie Lwowa czy jakiejkolwiek innej.
    Pańska reakcja na artykuł p. Rękasa jest dość paranoidalna.

  15. hulajdusznik said

    I jeszcze trochę lektury dla wątpiących:

    http://narodowikonserwatysci.pl/2012/07/26/polskie-prawa-do-kresow-wschodnich-w-swietle-koncepcji-korony-krolestwa-polskiego-oraz-norm-prawa-miedzynarodowego-publicznego/?pdf=618

    https://bon.edu.pl/media/book/pdf/Kresy_utracone-AT.pdf

    I kilka odsyłaczy dla ciekawskich:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lewis_Bernstein-Namierowski

    https://forumemjot.wordpress.com/2013/06/18/zyd-ukradl-polsce-lwow-marian-kaluski/

    http://www.lwow.com.pl/przekroj/szczerbinski.html

    https://marucha.wordpress.com/2017/12/11/polacy-na-litwie-rosyjska-agentura/#comment-720595

    https://marucha.wordpress.com/2017/02/19/imigranci-ukrainscy-w-polsce-czyli-grozba-powoli-tykajacej-bomby/#comment-655162

    https://marucha.wordpress.com/2017/10/29/od-grunwaldu-do-brukseli-henryk-pajak/#comment-711166

    __________________________________

    •Rozbiory Polski to sprawa żydaszków i niemiaszków: carska Rosja była wówczas pruska, caryca Katarzyna to Prusaczka; cały dwór carski był pruski, cala administracja Rosji była pruska;
    •Rewolucję Bolszewicką zrobiły żydowska międzynarodówka i Prusy – pół na pół (chyba);
    •Utrata kresów wschodnich Rzeczypospolitej to wina Prus i Austrii, to twór masoński mimo, że formalnie sporą część zajęła Rosja.
    •To niemiaszki pospołu z żydaszkami wynaleźli i wspomagali „naród ukraiński”, potem UPA i teraz tych ich „bohaterów” (z korzeniami). Antyrosyjskie nastawienie w jedną stronę i antypolskie w przeciwną jest umiejętnie kształtowane przez stulecia przez jednych i drugich.
    __________________________________

    I jeszcze:

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/przeszkodzie-jednosci-slowian-patologiczne-paradygmaty-polityczne-2017-11

  16. JO said

    ad.14. Sa priorytety w zabieraniu glosu – Tematach, ktore podejmuje sie w kolejnosci ich waznosci co do mowy I dzialania…. Jezeli ta hierarchia zostaje zaburzona to wlasnie mamy doczynienia z „paranoja”, ktora Pan mi przypisuje.

    Bo czy w Oswicimiu Polak bedac umierajacym…nie byl by potraktowany za majaczacego, gdyby zaczal mowic o tym, ze jaka wielka szkoda jest, ze Hitler nie buduje Polski Wielkiej I ze to on chory I imierajacy I inny umierajacy w Oswiecimiu powinni ja odbudowac przylaczajac Berlin do Polski?

    Panie Gajowy?

  17. JanusZ said

    Rękas to prowokator.

    Naprawdę chcecie wracać do Lwowa? Powrót do Lwowa oznacza wyprowadzkę z Wrocławia i Szczecina. Jeśli ktoś nie widzi tutaj automatyzmu, to ma krótki wzrok. Rękas próbuje zakłamać oczywiste prawdy.

    Polska jest państwem teoretycznym, bardzo łatwo jest wykreować nowy kryzys, na przykład finansowy, niewypłacalność warszawskiego rządu i konieczność oddania ziemi w zamian za redukcję zadłużenia. Zadłużenie, wraz z Ziemiami Odzyskanymi, przejęliby Niemcy. To zresztą może się stać niezależnie od sprawy Lwowa, to osobna sprawa.

    Nie ma w tym przypadku, że Rosjanie nie chcą Lwowa. Lwów to żydobanderyzm, terroryzm, obłąkany szowinizm. Ziemia ta, z rosyjskiego punktu widzenia, nie ma żadnych atutów właśnie poza nieprzebranymi zasobami szowinistycznej ciemnoty i kołtuństwa. Dlatego jej nie potrzebują, podobnie jak Pribałtyki.

    Rękas realizuje interesy żydowskie, nie od dzisiaj próbuje wykreować konflikt pomiędzy Polakami a Białorusinami i Ukraińcami. Lata ma jego projekt Powiernictwa Kresowego, które miało pomagać w rewindykacji polskiej (?) własności na Ukrainie. Na razie Ukraina, potem pewnie Białoruś. Grodno było tak samo polskim miastem jak Lwów.

    Rękas próbuje ogłupić czytelników. Ukraina była nowoczesnym państwem. Warszawa wyglądała jak uboga krewna Kijowa, naprawdę nowoczesnego miasta. Ukraina produkowała największe na świecie samoloty i części do rakiet kosmicznych. Potrafi robić skrzynie i samoloty, rzeczy których nawet w PRLu nie robiono.

  18. hulajdusznik said

    Panie JanuszuZ, nie bronię Rękasa, ale to pan jesteś tu większym prowokatorem od niego z tym pańskim automatyzmem i całą resztą komentarza.!

  19. Marucha said

    Re 17:
    Stul mordę, gnoju.
    Już cię tu nie ma.

  20. JO said

    Ktos tu z Gajowiczw zobrazowal pewien FAKT, ze „buntuja sie” w zysku, bo nie w sparwie polskiej , jak to bezczelnie sugeruje Rekas, tylko mali „Rolnicy” a ci „Duzi” naja gdzies te akcje, „bo jst I’m dobrze”.

    Ten Gajowicz ma rozum I zdrowa rozumna obserwacje.

    Mozna ja nieco porownac do sytuacji w wiezieniu obozowym I tam kapusiow, ktorzy maja w d..pie tych umierajacych, bo I’m jest dobrze, zyja ze smierci tych „rozkladajacych sie trupow”.

    A kim jest Pan Rekas w tym naszym „wieziennym Obozie”?

    Jest wlasnie takim paranokiem, chorym..albo wtyczka, ktora ma na celu rozladowywac napiecia w Obozie.

    Panie Gajowy, ja juz nie mam duzej tolerancji a li tylko w wielkosci, ktora sie nazywa katolicka, poza ktora jest tylko modernistyczny liberalism. A ja liberalem, czy modernista nie jestem.

  21. Marucha said

    Re 20:
    Panie JO,
    Pan tez się odczep od Rękasa.

  22. JO said

    Odczepie sie of Rekasa,

    ale od sposobu jego wypowiedzi nie, bo przekonany jestem, ze takie wypowiedzi szkodza a nie pomagaja. Zafalszowuja obraz, ktory byc powiniem krysztalowy co do realiow na baize ktorych przeciez musimy podejmowac dzialania.
    Artykuly Pana Rekasa w moim mniemaniu powoduja stagnacje u nas a powinny zachcec do wysilku wskazujac kierunek.

    Czy taka umowe mozemy miec miedzy nami?

  23. hulajdusznik said

    Prawdopodobnie więcej takich prowokatorów, jak ten tu JanuszZ będzie wciąż próbowało mącić ludziom w głowach. Proponuję zatem przeczytać ciekawy moim zdaniem artykuł.
    _____________________________________________________________________________________________________________________________________________
    Przekaz medialny opisujący ziemie odzyskane w III RP jest wciąż fatalny: „ziemie te nie są piastowskie, bo tak głosiła komuna” (a wszystko, co ona głosiła to jest fe!); „ziemie zachodnie podarował nam Stalin”; „są niemieckie, bo kiedyś należały do Niemców”; „Wrocław, kiedy był polski?”, „Polska jest na Wschodzie, a nie na Zachodzie” „i tak ziemie te odbiorą nam Niemcy…”, „Mamy się jednoczyć, a nie dzielić!”, „Trzeba znieść wszystkie granice, bo przeszkadzają w podróżowaniu”, „Mam to wszystko gdzieś, chcę dobrze żyć”, „To jakieś nacjonalizmy” itd.

    Przykro pisać, ale opinie te można usłyszeć nie tylko w mediach, ale, ogólnie rzecz biorąc, od ludzi z wyższym wykształceniem – w każdej części Polski, nie wyłączając ziem odzyskanych. Co się za tym kryje? Lepiej nie pytać… W okresie kryzysu ekonomicznego (dot. cywilizacji łacińskiej) i nowego rozdania w ramach Unii Europejskiej, a być może i świata, taka postawa (dużej części) Polaków to nic innego, jak rozmiękczenie świadomości, a co za tym idzie i samego terytorium. Więcej, taka postawa jest nie tylko zanikiem poczucia państwa, identyfikacji z własną kulturą (tą wyższą), ale także porażką na wielu strategicznych poziomach: edukacyjnym, politycznym, gospodarczym. Raz coś podobnego przerabialiśmy już w historii. Oj! Było to na kresach wschodnich w XVIII wieku.

    Oczywiście ktoś może się żachnąć, że kresy i ziemie zachodnie to są przecież dwa nieporównywalne ze sobą światy; że inna własność lub jej brak; że tam dokonał się najwyższy wzlot polskiej kultury, tu natomiast mamy do czynienia z post peerelowską mieszanką chłopstwa, proletariatu, mieszczan; że ziemie odzyskane to akt polityczny, a kresy to dzieło wielkiej polskiej demokracji itd., ale nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że choć mamy do czynienia tutaj z odmiennym położeniem geograficznym i innymi uwarunkowaniami kulturowymi, łączy je zbliżona do siebie demoralizacja struktur i postaw (szczegóły niżej).

    Pierwsze zdanie: Czym są ziemie zachodnie?

    Pierwsze zdanie należy do doktora Waldemara Grabowskiego (IPN Warszawa): „Mówiąc o wysiłku państwa polskiego w latach II wojny światowej, powtarzamy informacje o rządzie polskim najpierw we Francji, a następnie w Londynie; o Polskich Siłach Zbrojnych oraz o Polskim Państwie Podziemnym. Do tych ogromnych zadań mniej więcej w połowie okresu wojny doszło jeszcze jedno – przygotowanie polskiej administracji dla tzw. ziem postulowanych, obejmujących wschodnie tereny III Rzeszy”. W przypisach Autor dodaje: ”Było to zadanie realizowane równolegle, często w łączności z innym zadaniem – odbudową administracji w uwolnionej spod okupacji Polski”. „Zadanie to wymagało zaangażowania 293000 żołnierzy”. A więc sił około trzykrotnie większych niż posiada obecna polska armia. A był – przypomnijmy – to okres powojenny.

    Rzecz w tym, że w polskiej świadomości nie istnieje wiedza o skali wysiłku, jakiego musiało dokonać polskie państwo i wszyscy nowi osadnicy. Więcej, ziemie zachodnie wciąż łączone są z PRL-em, a więc z negatywnym opisem. Trudno dziś znaleźć refleksję, że w tym wypadku ustrój i władze mają mniejsze znaczenie, niż sam fakt konieczności zagospodarowania ziem, na których miało zamieszkać kilkanaście milionów Polaków. Ekspatriacja i migracja była wynikiem wyrównania owego balansu kulturowego, który wypędził nas z kresów. I nie ma już czego żałować. Na tamtym terenie, prędzej czy później, musiały powstać trzy państwa. I powstały. Świat łaciński nie był przygotowany, i nadal nie jest, do pełnej unifikacji kulturowej.

    PRL była państwem takim, jakie w danym momencie mogło zaistnieć. Najważniejsze, że było polskim. Nie oznacza to oczywiście, że praca zwłaszcza Narodowej Demokracji, „Ojczyzny”, czy Rządu londyńskiego, który zaczął szkolić przyszłe kadry administracyjne dla ziem odzyskanych, była działaniem bezowocnym. Przeciwnie, ta praca dopiero dzisiaj nabiera właściwego znaczenia. Nabiera znaczenia też dzieło Żołnierzy Wyklętych, którzy „zmartwychwstają” ze swoich nieznanych grobów. W dialektyce marksistowskiej oznacza to, że baza zaczyna być wasza, a nadbudowa nasza, bo taka jest logika dziejów.

    Tysiącletnich dziejów Polski nie sposób zawrócić PRL-em. Walka toczy się o tę próżnię, która tkwi w głowach: jedni za wszelka cenę chcą ją utrzymać dla skuteczności politycznej, a drudzy ją zapełnić dla skuteczności obronnej… No i tutaj (można się domyśleć), że spadnie lawina pustych słów i popisów „oratoryjnych”. Z tego względu, dla zobrazowania problemu, trzeba odwołać się do bardzo szerokiej skali porównań: Gdy szlachta polska wprowadzała na tron Władysława Jagiełłę, Polska była państwem dobrze zorganizowanym z własną Akademią Krakowską. Pod Grunwaldem (1410) zatrzymaliśmy krzyżacką ekspansję militarną, a na soborze w Konstancji (1414-1418) rozprawiliśmy się z cesarsko-niemieckim naporem intelektualnym.

    Polska piastowska płynnie przeszła w epokę jagiellońską i na pograniczu dwóch cywilizacji(!) stworzyła takie dzieło pokoju, które do dziś nie znalazło sobie równego. Skierowując swoje zainteresowania na Wschód mieliśmy potężnego sojusznika – Wielkie Księstwo Litewskie, czyli Białorusinów. Rzeczpospolita w okresie ekspansji kulturowej (nie militarnej) była znakomicie zorganizowanym państwem. Gdy formuła I RP kończyła się i utraciliśmy państwowość w XVIII w., cała polityka rosyjska i pruska ukierunkowane zostały na ostateczne zniszczenie idei Rzeczypospolitej.

    Uderzono jednocześnie w dwa najczulsze punkty: Rosja w szlachtę (deklasacja) oraz pogłębienie podziałów narodowych, Prusy także w szlachtę (warstwę kulturotwórczą) i polskiego chłopa, z tym, że w chłopa w taki sposób, aby oddzielić go od kultury polskiej. Proces ten trwał przez pięć pokoleń. Polska, nie tylko zniknęła z mapy świata, ale też przestała mieć sojuszników. Odzyskanie niepodległości spoczęło więc wyłącznie na barkach Polaków. Stąd takie trudności w okresie zaborów i zadaniowe ukierunkowanie polskiej kultury. Rzeczpospolita Utracona, aby móc odzyskać drugie życie, musiała się najpierw policzyć, a potem wygenerować z siebie nową spójną ideę. Za Mickiewiczem można powiedzieć, że była w okresie „pielgrzymowania”.

    Gdy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, była już państwem zależnym od układu sił w Europie: po I wojnie od interesów Francji, po II, od Rosji bolszewickiej. W obu przypadkach przeciwko Niemcom – sprawcom obu wojen. Ale II RP, dzięki pokonaniu bolszewików, zdobyła na tyle mocną pozycję w powersalskim świecie, że mogła pozwolić sobie na niemal pełną niepodległość. Była jednak jeszcze państwem jakby nie do końca uformowanym politycznie: w jednej części jeszcze pojagiellońskim a w drugiej już popiastowskim. W ciągu dwudziestu lat (jednego pokolenia) potrafiła zbudować silną gospodarkę i wykształcić bardzo dojrzałą inteligencję, stwarzając w ten sposób, jak się później okaże, punkt społecznego odniesienia dla przyszłych (komunistycznych) czasów.

    Nie zdążyła się jednak umocnić. Rozbito ją w klasyczny sposób – poprzez porozumienie, tym razem bolszewicko-hitlerowskie. Elity też tradycyjnie – wymordowano. W tym nieszczęściu mieliśmy jednak trochę szczęścia – a więc wojnę niemiecko-rosyjską i w konsekwencji kolejne ukaranie Niemiec. Tak powstał PRL.

    Ale nie terytorium jest naszym wrogiem (przyszliśmy tam, skąd wyszliśmy), lecz jest nim ideologia komunistyczna, która miała zakończyć proces rozpoczęty przez Katarzynę II i Fryderyka II pruskiego. Dotyczyła likwidacji polskich elit i polskiej idei. Dopiero przeniesienie granic po II wojnie pozwoliło Polakom odzyskać swoje położenie macierzyste (termin prof. Z. Wojciechowskiego). I nie był to żaden podarunek Stalina! Stalin z zajętego przez siebie terytorium pozbywał się „polskiej zarazy”, a więc tej demokracji, którą bolszewicy nazywali polską cywilizacją, a która rozbijała im własne państwo. Polskie „pielgrzymowanie” skończyło się, ale w warunkach geopolityki piastowskiej – a więc konfliktu z Niemcami. Wróciliśmy do swoich domów niemal bez tradycyjnej inteligencji (nośnika kulturowego 1000-letnich dziejów), bez przygotowania i na bagnetach obcych. Część osadników (kresowianie) uciekała przed kołchozami, ale w nowym krajobrazie kulturowym dopadły ich PGR-y.

    Tak, ze Wschodu wraca się z niczym. Wiedzą to Polacy jak też inne narody. Natomiast ludność polska wychowana w warunkach pruskich i demonstracyjnej pogardy do wszystkiego co wschodnie, także nie była w stanie zaakceptować nowej rzeczywistości. W taki sposób powstały dwa wykluczające się obrazy: syndrom „Samych swoich”, a więc Kargula i Pawlaka oraz niema odpowiedź tych, którzy przywieźli ze Wschodu nośniki niezależnej kultury. Do dziś nie ma między nimi porozumienia.

    Ziemie odzyskane stanowią 1/3 obecnego terytorium państwa polskiego. W ostatnim okresie II wojny były one najpierw rujnowane przez działania wojenne (Niemcy zdawali sobie sprawę, że je tracą), potem sojusznik naszego sojusznika wywoził wszystko, co się dało do ZSRR, a nam pozostawił PGR-y, Spółdzielnie Produkcyjne, własne prawo, własne nowe elity i system rządzenia. Do 1993 r. stacjonowały tam wojska sowieckie z przekonaniem, że je „zawojowali”, ziemie te miały więc status jednoznacznie podległy. Jakby tego wszystkiego było mało, przez kilka powojennych lat wciąż działała tam niemiecka propaganda, a po lasach krył się Wehrwolf czekając na III wojnę światową.

    Zapis w układzie poczdamskim brzmiał: ziemie przekazane w administrację polską oraz, że regulacja statusu byłych ziem nastąpi w osobnym traktacie pokojowym. Tak więc ani polski rząd komunistyczny, ani polskie społeczeństwo, ba, nawet sama Moskwa – wszyscy nie mieli pewności, czy ziemie te zostaną w polskich granicach. Nic dziwnego, że stan psychiczny zamieszkałej tam ludności ulegał postępującej apatii. I właśnie w takim kontekście kulturowym, na 1/3 terytorium spotkały się trzy polskie etosy: wielkopolski, kresowy i śląski. I nic z tego nie wynikło. Zdławiło je komunistyczne getto.

    Okres osadniczy zakończył się dopiero w 1970 r. podpisaniem porozumienia granicznego z RFN. Dopiero wówczas zaczęto budować tam domy. Traktat graniczny z Niemcami podpisano w 1990 r. zamiast stabilizacji, przyniósł następną falę niepewności, którą zaczęła coraz bardziej tłumić bieda.

    Dziś tam do Berlina jest o wiele bliżej niż do Warszawy. Druga Rzeczpospolita ze swoimi trudnościami poradziła sobie doskonale. PRL, bez suwerenności prawnej i państwowej, nie był w stanie tego dokonać, choć trzeba przyznać, że Gomułka dla ziem zachodnich i północnych zrobił wiele. Najwięcej i najlepiej ze wszystkich I sekretarzy i prezydentów, rozumiał ich znaczenie. Myśl zachodnia i same ziemie odzyskane są nadal zakładnikiem politycznym. Nie mają ciągłości, a ich temat podnoszony jest zawsze w okresach kryzysowych.

    Drugie zdanie: Jaki mają status?

    Drugie zdanie należy do autora niniejszego artykułu: „Kto panuje nad Szczecinem i Gdańskiem, ten panuje nad ziemiami odzyskanymi – 1/3 obecnego polskiego terytorium. Kto panuje nad ziemiami odzyskanymi, ten panuje nad Polską. Kto panuje nad Polską, ten panuje nad Europą Środkową”. Dodajmy, terytorium pomiędzy Niemcami a Rosją. Tu w zasadzie nie ma aż tak wiele do wyjaśnienia. Pan Eugeniusz Kwiatkowski w „Dysproporcjach…” zauważył, że na terenie „słowiańsko-polskim” cywilizację łacińską tylko Polacy mogli wprowadzić w sposób pokojowy, Krzyżacy musieli (i chcieli) zrobić to mieczem. Wojciech Wasiutyński dodaje, że gdy ktokolwiek spojrzy na mapę musi zauważyć, że tylko dwa czynniki są dość silne, aby mogły ten obszar zorganizować – Niemcy i Polska. Ponadto, na tym terenie albo Warszawa, albo Berlin mogą być wielkimi stolicami – wiedzą o tym geopolitycy. Z tych samych względów dziś granicą bezpieczniejszą jest granica na Bugu niż na Odrze. Przyszłe losy państwa polskiego zadecydują się właśnie na ziemiach zachodnich. Kto bowiem panuje nad Szczecinem i Gdańskiem…

    Trzecie zdanie: W jaki sposób je tracimy?

    Trzecie zdanie należy do profesora Jarosława Marka Rymkiewicza: „Rzeczpospolita od początku XVIII w., traciła swoje ówczesne Kresy Wschodnie – traciła początkowo, jeśli nie nominalną, to polityczną, faktyczną władzę nad wschodnimi i północnymi województwami, bo chodziły po nich obce armie, ale wielkie polskie rody nadal miały tam swoje majątki. Ziemia była polska, lecz władza obca. I w taki oto sposób w XVIII w. otworzyła się droga zdrady. Kto chciał utrzymać swoją kresową własność, kto chciał tam jakoś żyć, mieć tam swoje władztwo, swoich chłopów i swoje bydło musiał kolaborować z tymi, którzy powoli, powoli – bo to wszystko trwało bardzo długo – stawali się faktycznymi władcami tamtych ziem. Wprzód z oficerami moskiewskiego imperium, dowódcami stacjonujących tam wojsk, a potem z dworem w Petersburgu.

    W Ten sposób zdrada stała się sposobem na utrzymanie bogactwa”. Na ziemiach odzyskanych dziś nie ma ani wielkich rodów, ani wielkiej własności – są o tyle słabsze, a mimo to działa tam podobny mechanizm do tego, który opisał Rymkiewicz. Warto tu powołać się na słowa Adenauera, że przeniesienie stolicy Niemiec do Berlina wskrzesza ideę pruską. Żaden rząd posolidarnościowy nie znalazł właściwego zrozumienia dla fundamentalnej kwestii tych ziem: statusu własności, a więc zamiany prawa wieczystego na prawo własności.

    Mecenas Jerzy Podbielski, radny miejski z Zielonej Góry, który pierwszy w Polsce upomniał się o tę sprawę, przewraca się w grobie. Chodziło mu o to, aby polski chłop dostał ziemię na takich warunkach i z takim zastrzeżeniem, aby mógł się jej nauczyć i czerpać z niej zyski.

    W 1990 r. podpisano traktat o potwierdzeniu granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej i niemal natychmiast pojawiły się… euroregiony, które zdumiewały swoją ilością. Jeden przy drugim, szczelnie, pokrywały całą granicę zachodnią w stopniu, w jakim nie spotykało się tego nigdzie indziej. Lawinowy upadek niemal wszystkich polskich zakładów pracy, a także samych PGR-ów spowodował taką biedę, że dużą ilość mieszkających tam ludzi zmusił do życia z przemytu (cały pas do 30-50 km od granicy), prostytucji (zjawisko powszechne), a niekiedy do zbieractwa runa leśnego (osada obok Bornego Sulinowa). Przykłady, o różnej skali zasięgu i konsekwencji, można mnożyć.

    Dziś granicę zniesiono i tamtejsza ludność przyzwyczaja się mentalnie do jej braku i jest wciągana w podobny mechanizm, który towarzyszył powstawaniu Prus (likwidacji elit dokonano w czasie II wojny). Świadomość kształtują bezimienne rozrywkowe media oraz polskojęzyczna prasa wykupiona głównie przez koncerny niemieckie – na całym pasie zachodnio-północnym i przez Żydów na pozostałym obszarze. Z człowieka zachodniego, którego chciał zbudować wczesny PRL, a było to skuteczne przedsięwzięcie, pozostał niezidentyfikowany człowiek berliński czekający na niemieckie pieniądze.

    Zakończenie.

    Pierwsze zdanie podkreśla jak w pierwszej fazie wielką pracę włożyliśmy w odbudowanie ziem zachodnich i północnych i jak dziś nie potrafimy docenić tego wysiłku. Dotyczy to sfery nie tylko materialnej, ale także intelektualnej. Zasługi Instytutu Zachodniego za kierownictwa prof. Z. Wojciechowskiego i Instytutu Kultury Materialnej są do dziś nieocenione. Potem była już głownie polityka ze Związkiem Sowieckim i Niemcami w tle. Oczywiście, Polacy nie wyobrażają sobie (na razie) ich utraty, ale stopień świadomości obecnego polskiego społeczeństwa daje się porównać do tego z XVIII w. – oni też nie wyobrażali sobie… Ale może jeszcze bardziej obrazowo: do ziem odzyskanych mamy podobny stosunek, jak Zachód do niezbędnego istnienia Polski. Drugie zdanie stara się pokazać, jaki ziemie zachodnie i północne mają status i czym są dla istnienia polskiego państwa. Trzecie, w jaki sposób je tracimy. Przyszły los Polski zadecyduje się na ziemiach zachodnich. Właśnie tam.
    Ryszard Surmacz
    __________________________________

    Moja rodzina pochodzi spod Stanisławowa. Żydowskie NKWD zabrało ich stamtąd nocą w lutym 1940 roku na wycieczkę w rejon południowego Uralu pierwszą klasą w bydlęcych wagonach. W czasie tej podróży dwoje najmłodszych dzieci zabrały do siebie aniołki. Dwoje zmarło w Rosji na tyfus. Z dalszej rodziny, która została na miejscu przeżył tylko jeden brat dziadka – resztę wymordowali siekiernicy banderowcy.

  24. Michael E.Jones : WPŁYW ŻYDOWSKIEGO REWOLUCJONIZMU NA HISTORIĘ ŚWIATA.
    Stąd proces od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm,do ŻYDOBANDERYZMU,który zintensyfikował militaryzację handlu wojną i pokojem w ramach trwającej WOJNY O PIENIĄDZ.Song Hongbing opisując tą wojnę dokumentuje jak doskonali się wywoływanie kryzysów,aby na nich zarabiać.
    Rosja „obrotowym” w pojedynku USA-Chiny?!

  25. Gryf said

    Jakie odzyskanie Lwowa ?
    Dopiero co szumowiny z Partii Interesów Syjonistycznych oddały za DARMO
    Polskie łowiska na Bałtyku…

    https://innapolityka.pl/skandal-pis-oddal-polska-czesc-baltyku-co-dostali-w-zamian-video/

  26. lopek said

    „Lwów albo polski – albo nazistowski”
    ==========
    Tak – ale to wynika z tej – zasadniczej alternatywy:
    ————-
    Albo Polska albo Ukraina.
    ————-
    Przy czym nieważne czy ta Ukraina będzie banderowska czy taż inna. Dlatego aby marzyć o powrocie na odwieczne ziemie Polskie leżące na wschodzie – najpierw należy myśleć o likwidacji tego piekielnego projektu czarciego pomiotu pt. Banderland.
    Wniosek?
    Kluczem do rozwiązania problemów świata w ogóle – jest uczynienie czarciego pomiotu – bezsilnym – a na to się nie zanosi. Jest wręcz odwrotnie – jednak ja wierze, że Bóg wyznaczył czarciemu pomiotowi jakiś próg – który ów pomiot przekroczył już w ubiegłym wieku. Musi nastąpić jakiś reset ze strony Boga – bo nie może być tak, żeby zło emanowane przez czarci pomiot wyparło doszczętnie z Ziemi dobro. Bóg nie tworzył Ziemi i ludzi na niej z myślą, że będzie ona tylko i wyłącznie dla owych ludzi Piekłem. Inaczej bylibyśmy na tej Ziemi jako nieśmiertelni – a jednak wszyscy tutaj umrzemy – aby odejść na druga stronę – do tego świata właściwego.

  27. Zenon K. said

    Ad.23 i wypowiedzi p. Surmacza:
    „Natomiast ludność polska wychowana w warunkach pruskich i demonstracyjnej pogardy do wszystkiego co wschodnie, także nie była w stanie zaakceptować nowej rzeczywistości”.
    Zgadza się, z wyjątkiem „demonstracyjnej pogardy.” Zaś „nowa rzeczywistość”, jaką Kresowianie zgotowali autochtonom, była totalnym koszmarem od momentu, kiedy „niezależne nośniki kultury” ze Wschodu poczuły się w sile.
    Ostatnio znów miałem przyjemność rozmawiać z historykami, którzy badali dzieje tzw. „starostwa pogranicza”- przejściowego tworu administracyjnego na Ziemiach Odzyskanych, stworzonego parę dni po przejściu frontu przez polskich autochtonów (polskie sołectwa, straż porządkową itd. powołali w 20-30 godzin od przejazdu ruskich czołgów).
    Rozmawialiśmy też o problematyce relacji między Polakami żyjącymi do 1945 pod rządami niemieckimi a tymi, przywiezionymi ze wschodu w składach towarowych.
    Naszym Kresowianom Zachodnim ci Wschodni zapłacili za stworzone punkty PCK, założone szkoły i sołectwa, przywożoną na stacje wyładunkowe żywność- całkowitym wyrugowaniem z życia społecznego, szykanami w pracy, szkole i na ulicy, wstrzymywaniem nadawania polskiego obywatelstwa, wywłaszczeniami z gospodarstw rolnych- tych obronionych przez 150 lat przed naporem niemczyzny, więzieniami i wysiedleniami: razem z Niemcami, za Odrę.
    Na Ziemiach Odzyskanych, dziś rządzonych przez kresowiaków panuje azjatycki nepotyzm i łapownictwo. I te jak p.Surmacz nazwał Kresowiaków-„niezależne nośniki kultury”(jakiej? czyjej? własnej tylko, bo Polska nie była i nie jest jednolita kulturowo), położyły te ziemie cywilizacyjnie, że do dziś nie potrafią się podnieść. Repatrianci ze Wschodu dali radę trwale (bo do dziś!) rozbić jedność wśród polskiej ludności Ziem Zachodnich nawet tam, gdzie stanowili ledwie 25-30% mieszkańców. Bo rzeczywistość Ziem Odzyskanych jest taka, że w niejednym powiecie połowa osadników pochodziła z centralnej Polski, zniszczonej działaniami wojennymi.
    Opisując losy własnej rodziny próbuje Pan dowieść, że rzeczywistość wojenna w zachodniej Polsce była „lżejsza”, niż we wschodniej?
    Od 30 lat Kresowianie zawłaszczają całkowicie przestrzeń narodowej martyrologii. Problem Polaków w Niemczech, ludobójstwo niemieckie w Wielkopolsce- dziś są zepchnięte zupełnie poza margines. Nie istnieją.

  28. Boydar said

    Nie rozumiem dlaczego problem został w ten sposób akurat postawiony – „jak wrócić do Lwowa”.

    Przecież wystarczy konsekwentnie poczekać a po drodze nie robić za tirówkę; i Lwów wróci sam. Oczywiście, musi mieć jeszcze dokąd. Bo do ch. d. i kk. to zamienił stryjek.

  29. hulajdusznik said

    Panie Zenonie K, niczego nie próbuję dowieść, to tak dla ścisłości. Piszesz Pan o rzeczach ważnych, niemniej ten pretensjonalny ton przypomina mi pewną scenę ze skądinąd genialnego filmu „Sami swoi”:
    – A my zza Buga to gorsze?!
    – Oo, my w okupację więcej przeszli!
    – A my przejechali!
    – Ja w obozie bylem!
    – Za szmugiel!
    – Tak,ale granatów!
    – A ja kontyngentów nie dawał!
    – A ja raz dałem Niemcowi w mordę!
    ______________________________

    ______________________________

    Swoją drogą uogólnienia nie zawsze są sprawiedliwe a wręcz krzywdzące. Prowadzą do wiecznych sporów, żalów i niezgody. Pamiętajmy, że jest take jedno plemniem, które takie sytuacje natychmiast wykorzystuje dla się.

    ______________________________

    Skoro jesteśmy przy rodzinnej pamięci to napiszę jeszcze kilka słów. Otóż ze wspomnień rodzinnych wiem, że przed wojną a nawet w czasie wojny było w naszych rodzinnych stronach sporo uczciwych Rusinów. Nawet i dziś tacy są. Najgorsi byli i są zindoktrynowani młodzi. Nasza rodzina znalazła się na Syberii i tam młodzi Ruscy spluwali na nich z pogardą, podczas gdy starsze Rosjanki ze łzami w oczach przytulały polskie dzieci i jak mogły otaczały opieką. Mój dziadek ze strony mamy pochodził z Wielunia, był autochtonem i od niego wiem o opisywanych przez Pana problemach. Wiem też o pogardzie, jaką darzyli autochtoni przyjezdnych kresowian. Wiem o wielu innych problemach. Czy wie Pan, skąd w granicach dzisiejszych Niemiec wzięło się kila ładnych milionów Polaków? Bo nie jest do końca prawdą jest, że ich wszystkich tam wysiedlono po wojnie razem z Niemcami. Co do samych Niemców… Zdarzali się też dobrzy i uczciwi Niemcy, podobnie jak „Ukraińcy”.

  30. Marucha said

    Re 29:
    Swoją drogą uogólnienia nie zawsze są sprawiedliwe a wręcz krzywdzące. Prowadzą do wiecznych sporów, żalów i niezgody. Pamiętajmy, że jest take jedno plemniem, które takie sytuacje natychmiast wykorzystuje dla się.

    Uogólnienie nie ma (i nie może) być sprawiedliwe dla każdej poszczególnej jednostki.
    Uogólnienie ma obiektywnie wychwycić prawidłowości statystyczne – i być sprawiedliwe w odniesieniu do zbiorowości.

  31. hulajdusznik said

    Ren 30:
    Tak, tak ma być. Tak jest! To znaczy, tak powinno być.

  32. Birton said

    https://www.pravda.ru/news/world/1410012-latvia/?utm_referrer=last_news_list
    I co na to izraelscy agenci: Juda , Morawer i Kalkstein?

  33. Birton said

    cd. 32
    https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/02/01/zbrodnia-w-podgajach/

  34. hulajdusznik said

    A Birton oglądał?

    https://www.cda.pl/video/13684763b

  35. Zenon K. said

    Re:29
    Drogi Panie, bolesną prawdą jest, że pod rządami repatriantów, Polak-autochton z Ziem Odzyskanych musiał czekać prawie dwa razy dłużej na polskie obywatelstwo, niż etniczny Niemiec, chcący pozostać w Polsce na swoim. Nadto- ja nie poruszyłem tematu Polaków mieszkających w głębi Niemiec od 100 czy więcej lat.
    Nie napisałem też, że repatrianci wyrzucili wszystkich autochtonicznych Polaków z ich rodzinnej ziemi. Piszę, że takie przypadki nie były rzadkie- i do Niemiec musieli wyjechać nawet przedwojenni działacze Związku Polaków w Niemczech, czy członkowie Katolickiego Towarzystwa Robotników Polskich. Musieli, bo taki czy inny repatriant upatrzył sobie ich wzorowe gospodarstwo rolne i dał „wziątkę” w urzędzie obsadzonym przez takich, jak on sam- ludzi ze wschodu. W jednej tylko wiosce, w okolicy którą znam- autochtonicznym Polakom repatrianci ukradli dwadzieścia kilka na ogół wzorowych gospodarstw. Po stoczonej z nimi w sądach i administracjach walkach (aż po najwyższe instancje), oddali… sześć. Chyba nie muszę dodawać w jakim stanie.

    Trudno, to było repatriantom najbardziej z tym, że na Kresach Wschodnich górowali cywilizacyjnie nad takimi czy innymi Rusinami, a na Ziemiach Odzyskanych musieli uznać swoje zacofanie względem miejscowych. I to budziło nienawiść przybyszów do miejscowych. Do dziś ta nienawiść, a co najmniej niechęć jest przekazywana każdemu następnemu pokoleniu repatriantów.

    Przypisywana przez p. Surmacza autochtonom Ziem Odzyskanych „pogarda dla wszystkiego, co ze wschodu” jest kłamstwem. Przecież od początku XX wieku Polacy (nie tylko z Wielkopolski) osiedlali się w polskich wsiach i miasteczkach za wersalską granicą, stopniowo polonizując te miejscowości, aż po 1939 rok. I wszystko grało. Problem się zrodził, kiedy w i po 1945 dotarli tu Kresowiacy i zaczęli rządzić, nie wahając się nawet miejscowych Polaków tworzących zręby polskiej władzy, zamykać do więzień. Bo mając wsparcie komuny mogli wyrokować, że jakiś bieszczadzki Ostapiuk, czy inny Wołłejko spod Pińska jest lepszym Polakiem niż Sarnowski, Barabasz, czy Jaroszyk z Babimostu czy Kargowej.

    Słowem, tekst pana Surmacza jest moim zdaniem tendencyjny i kłamliwy w kwestii relacji między przybyszami zza Buga a autochtonami. Oraz w kwestii tego, co wyniknęło z kontaktu kultury wielkopolskiej i śląskiej z kresową na Ziemiach Odzyskanych. To nieprawda, że nic: dwie pierwsze zostały w znacznym stopniu zniszczone w konfrontacji z kulturą niższą.
    „Wzajemne spory i żale”… Pan kpi? Na Ziemiach Zachodnich jedna ze stron „konfliktu” była tylko bita (i to mocno), zaś druga- tylko biła, całkowicie bezkarnie. To jakby Pan stwierdził, że w 1943 nie było ludobójstwa, tylko wojna polsko-ukraińska. Proporcje kłamstwa te same.
    Jest rachunek krzywd na części Ziem Odzyskanych, w żadnym wypadku nie „wzajemnych”.

  36. hulajdusznik said

    Re: 35
    Ależ ja nikogo nie usprawiedliwiam, ani za nikim nie stronuję! Pan to widzi tak… Inni widzą co innego… Każdy będzie obstawał przy swoim. „Są w ojczyźnie rachunki krzywd. Obca dłoń ich też nie przekreśli”, ale czy krwi nie odmówi nikt? Tych krzywd było wiele – wzajemnych, niewzajemnych, wyrządzonych polskimi rękami, obcymi rękami. Tych krzywd przybywa. Niestety.

  37. Marucha said

    Re 36:
    Dał Pan dobry przykład relatywizacji prawdy,

  38. RomanK said

    Nie ma zadnej relatwizacji prawdy…,.albo mowi sie prawde….dostaje w pysk i won…albo sie sie kadzi….i posklusznie ssie ….kazdy cycek- jaki ssie nawinie:-)))) damski , meski, ..i niejaki:-))))

  39. jasiekztoronto said

    Re: 38 RomanK
    Mozna zalozyc, ze p. Gajowy dobrze pomyslal, ale zle napisal. Coz, zdarza sie…
    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  40. Marucha said

    Re 38, 39:
    Nic źle nie napisałem.
    Takie zjawisko, jak relatywizacja prawdy jest dobrze znane, celują w nim żymianie, banderowcy itp. bydło.
    Nie ma ono nic wspólnego z prawdą obiektywną, lecz oznacza – mnie więcej – dążenie na siłę do jakiegoś pseudoobiektywizmu, zrównywanie rzeczy nie dających się zrównać… takie pierdolenie, że każdy ma swoją rację.

  41. jasiekztoronto said

    Re: 40 Marucha.
    Skoro nic zle Pan nie napisal, to ja juz nic nie mam do dodania…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Czy Prawda zostala „zrealatywizowana” gwozdziami na Krzyzu???…

  42. Boydar said

    Panie Jasiek, przy Panu ciapaci dżihadyści a nawet sam Pan JO to przedszkolaki. To Pan powinien wykładać Katedrę Fanatyki. No nie wiem, może na KUL’u; tam różne wykładają, spokojnie się Pan załapie.

  43. jasiekztoronto said

    Re: 42 Boydar…
    Trzeba wpierw wiedziec: co mozna relatywizowac, kiedy zostaje zrelatywizowane i w jakim celu jest relatywizowane…
    A reszta to juz „z gorki”… I nie kombinuj wasc jak kon pod gore…

    Prawdy NIE DA sie zrelatywizowac, gdyz jest Jedna, niepodzielna i jest dokladnie w tym samym miejscu. Jedynym problemem jest to, ze trzeba ta Prawde znalezc w obecnym gaszczu lgarstw, oszust i manipulacji.. Aaaaa, to wymaga czasu niestety…(w swiecie wygodnictwa intelektualnego)…

    ==================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Jako przyklad: (jeden z wielu) – standard moralny jest relatywizowany, standard etyczny jest realtywizowany itd. itd…. majac na uwadze za podstawe Prawo Naturalne…

  44. NICK said

    P. Jasiuij.
    Nie zauważa Pan, że gospodarz o czym innym?
    Mówi?

    P.S.
    Nawiasem potwierdza się.
    Jest Pan wraz z Romanem w MATNI.
    Podobnej aliboż TEJ samej.

  45. jasiekztoronto said

    Re: 44 NICK
    Jezyk polski jest dosc dobrze uformowanym, by go nie zrozumiec.
    Kwestia pozostaje to, jak sie go uzywa…i w jakim celu? Manipulacji, relatywizacji, komunikacji czy moze talmudy-judyzacji???…
    („szpecjalisci” od manipulacji nawet na „sile” probuja realtywizowac fakty…z bardzo czestym niepowodzeniem)…
    ==============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  46. Boydar said

    Po pierwsze primo, zaczynacie mnie wqurwiać, dżentelmeni, szczególnie obywatel Hulajdusznik.
    Napisał Pan – „… ależ ja nikogo nie usprawiedliwiam, ani za nikim nie stronuję! Pan to widzi tak… Inni widzą co innego …”
    Powinienem zapytać jak Ławrow Milibanda, „a kim ty k…wa jesteś ?” Czy przypadkiem nie przyrodnim bratem kapitału ? Tak jest jak napisał Kolega Kafel w (38). Ktoś je.bał, ktoś był jeb.any, Hulajdusznikowi to ganz egal, w hotelu różne rzeczy się przecież zdarzają, zwłaszcza gdy mamy wycieczkę z Bliskiego Wschodu. Długi turnus, tysiąc lat.

    Po drugie primo, jest tylko jeden etalon moralności. Jeżeli Go uznajemy, nie ma opcji na relatywizację.

    Po trzecie (tertio ?) należy odróżniać statystykę przypadków od relatywizacji, nawet tej hucpiarskiej.

    Taki Kali, czy on relatywizował ? Nie, on zwyczajnie nie słyszał o „nie kradnij”. W jego realiach było zresztą abstrakcją. Do zasad gramatyki trzeba dojrzeć. Dlatego sumienie otrzymał człowiek dopiero po szkole. Ale za to przed maturą.

  47. Marucha said

    Re 43, 45:
    Panie Jaśku, ja zupełnie o czym innym, niż Pan.
    Pan najwyraźniej nigdy nie zetknął się z wyrażeniem „relatywizowanie prawdy”. Ja już je z grubsza wyjaśniłem, Pan nie załapał.

  48. jasiekztoronto said

    Re: 46 Marucha
    Wobec powyzszego Panie Gajowy, prosze o wybaczenie. Moze faktycznie nie zrozumialem w czym rzecz, bowiem w chwili obecnej jestem czym innym zaabsorbowany i do Gajowki doslownie „wpadam” na chwile…
    Wlasnie opracowywuje kwestie (rozwiazac problem) ze starszymi (po produkcyjnymi obywatelami), by zawsze mieli co jesc, gdzie mieszkac i nie bali sie o swoje potrzeby na starosc.
    Dosc ciekawe.
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  49. RomanK said

    No wlasnie- panie Jasku..takie male slowko..i zalatwi kazdy problem nielada:-))))
    Czasami lepiej nie gadac nie pisac,, ale macac…. zwlaszcza- jak sie szuka cycka..do ktorego mozna podlaczac starcow, chorych i… filozofow co nie zdazyli zarobic na starosc….
    Prawda…jedni ja relatywizuja inni obiektywizuja….polega to na tym , ze powiada ktos ..zobacz Billy rzuca workami..drugi patrzy i powiada eee, to raczej worki rzucaja Billy-em….

    A prawda jest bardzo prosta, nie czarna ni biala ,ale taka -jak PRL..brudno -szara….. Billy jest poprostu stary:-)))))) i po tym wlasnie poznajemy….Prawde.
    PS.
    Niech pan rozwazy wariant chinski…..64 mln chalup..pustych …nie izb..chalup)… niektore puste miasta maja juz 12 lat….:-))))
    Jest tez jeszcze wariant Sacharowa..slyszal pan?????

  50. jasiekztoronto said

    Re: 49 RomanK
    Rozwazalem wariant chinski jak i Sacharowa. Ja mam zupelnie inna koncepcje, ktora NIE uwzglednia ZADNEGO podlaczenia do „cycka”, ani zadnego „fiuta”…przy uwzglednieniu systemu finansowego BEZPODATKOWEGO.

    Mnie interesuje tylko (zakladajac ze Federacja wygra wybory) kto bedzie Ministrem Finansow???.
    (by sluzyc konkretna pomoca na okres 90 dni)
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  51. RomanK said

    Panie Jasiu…. pan to mysli o jakim praktycznym rozwiazaniu…czy jak zawsze?????
    BO ja- jak zabieram sie za karmienie to kroje chleb i smaruje smalcem…a pan widze smaruje Fe=deracje:-))))) na oczach glodnych starcow:-))))) To juz moze lepiej zebyscie z fe=deracja smarowali kolki ,zeby bylo lzej je….. ZABIJAC:-)))))

  52. hulajdusznik said

    I jak tu wrócić do „Jak wrócić do Lwowa”? No jak? Nasza gajówkowa marszruta zatoczyła szerokie kręgi historyczne, geograficzne, filozoficzne i ekonomiczne; wspomniano wątek religijny. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Chyba wszyscy tu zaglądający znają ten cytat. Z tego, co się faktycznie głosi o prawdzie i co (jakie sądy) uznaje się za sądy prawdziwe, nic wiążącego dla samej prawdy i jej uosobienia, jakoż dla prawdziwości rzeczy namacalnych i nienamacalnych nie wynika. Inaczej mówiąc z rozbieżności sądów, osądów, mniemań, przekonań, urojeń nie wynika relatywizm. Teoria poznania naukowego, teoria poznania duchowego i teoria prawdy nie ferują norm czy ideałów, lecz ujawniają to, co jest konieczne w ludzkim poznaniu i co określa jego prawdziwość, czyli – powtórzmy – jego zgodność z rzeczywistością. W nauce nie jest ważne, kto głosi tezy i co w tych tezach głosi, lecz jak uzasadnia sądy, czyli jak wykazuje ich prawdziwość i sprawdzalność. Każda nauka czy dziedzina wiedzy wypracowuje własne procedury poznawcze. Polemika z relatywizmem pokazuje, że mamy do czynienia ze stanowiskiem absurdalnym i przez to niebezpiecznym dla kultury, życia społecznego i religijnego. Powyższy wywód zapamiętany z wykładni pana Henryka Kieresia. A ja prawdu szczeru w sercu mam, minęło już tyle lat a ludzi na tęsknote chore inne spojrzenie majo na świat. Ni widzo tegu, co jest dukoła i wrócić chco do dawnych dni, gdy cóś w nich płacze, cóś w nich woła… snem żyjo i na jawie śnio.

  53. Marucha said

    Jak wrócić do Lwowa?
    Nijak.
    Polska tam nigdy nie wróci.
    Za to straci Przemyśl, Chelm, Lublin… Ziemie Zachodnie…i całą resztę.

  54. jasiekztoronto said

    Re: 51 RomanK
    Ja juz mam praktyczne rozwiazania…
    Co to znaczy „jak zawsze???”… Mysli pan o sobie???… Czy o swoim budowaniu barakow dla oglupionych i opodatkowanych Amerykanow?…
    Juz nie raz „blysnal” pan swoimi sympatiami i kierunkami w „ich” strone (i to publicznie), wiec z grzecznosci i panskiego wieku puszczam to w niepamiec…

    Jak pisze, ze mam konkretne rozwiazania nie tylko w sprawie spolecznej czyli emerytow i rencistow, ale wprowadzenie systemu finansowego bez zadnego opodatkowania producentow, uslugodawcow i konsumentow opartego na Programie Kredytu Spolecznego (Narodowego)…

    Jesli chodzi o „federacje”, to jak juz wspomnialem tylko jedno mnie interesuje: Kto konkretnie bedzie Ministrem Finansow jesli „federacja” wygra wybory.
    I badzie pan tak uprzejmy i zapyta (zatelefonuje) do p. Winnickiegi, p. Brauna czy p. Wilka o nazwisko i imie tego, ktory zajmie to stanowisko…

    Wtedy dopiero bedzie pan wiedzial, czy to bedzie Federacja czy „fekaryzacja”… i w jakim bedzie kierunku zmierzala… A jak na razie niech pan nie pier…olli farmazonow i nie domniemuje czegos czego nie raczyl pan sprawdzic.

    Dla mnie moga byc sami (choc jestem od samego poczatku przeciwny) neofici czy przechrzty (jak juz Polacy sie wogole nie nadaja lub boja do zarzadzania) w rzadzie pod warunkiem, ze nie bedzie lichwiarskiego procederu, podatkow ani k…rwa zadnych przymusowych instytucji spekulacyjnych w wersji ZUS czy PZU itp…z „gieldami papierow zydo-sciowych” wlacznie…

    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  55. jasiekztoronto said

    Re: 53 Marucha
    W polityce nie ma pojecia „nigdy”…
    Moze byc niemozliwe, co wcale nie oznacza ze jest wykluczone…
    Wszystko zalezy od nas samych.
    Gorbaczow chcial oddac nam nasze ziemie wschodnie, ale zydy (geremek i bolek z szechterem w tubie) nie byly zachwycone i oddalili pomysl gorbaczowa.
    W.Putin rowniez wspominal o „znormalizowaniu” polityki Polski wobec Rosji, ale znowu zydy wpadly w panike, a zydo-mediowe szczekaczki do tej pory nienawidza Rosji… Przypadek???…
    Bardzo watpie… zydy za wszelka cene nie pozwola na to, aby Polacy dogadali sie z Rosjanami bez „ich” udzialu…To przeciez widac jak na dloni…
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. W. Putin nie rozmawia z zydami o przyszlosci wlasnej Ojczyzny, ale jak na razie im dyplomatycznie przytakuje vide rozmowa z premierem i-sra-hell’a natayahu…o wspolpracy …
    Rosji z i-sra-hell’em…Nic z tego nie wyszlo…

  56. RomanK said

    Panie Jasiu…..ja o karmieniu ludzi..a to zalatwiam chlebem ze smalcem…nie powiostkami:-)))))
    O nich tez mysle budujac z czego sie da …ale daje im dach nad glowa i cieplo….
    Lepsze bowiem swoje lozko w swoim na raty baraku, niz stary spiwor darowany i miejsce na schodach pod palacem Feeeee-deracji:-))))
    Znajac nazwiska przywdcow Feeee=deracji i ich zdolnosci i osiagniecia.. nie tylko wiem- jak bedzie sie nazywal minister…ale tez doskonale wiem co zrobi:-)))))..
    TO- co zawsze :-)))))

  57. jasiekztoronto said

    Re: 56 RomanK
    A ja wole byc glodny ale wolny, anizeli syty w baraku i zniewolony…
    Taka jest miedzy nami roznica. Niewolnik nigdy nie bedzie wiedzial czym jest wolnosc i zawsze bedzie upatrywal kierunku: lozko, micha i fabryka…z „plazma” na scianie baraku rozlozonego u lichwiarza na raty…
    I dlatego jeden wolny czlowiek jest w stanie uwolnic miliony niewolnikow z niewoli, natomiast miliony niewolnikow nie sa w stanie stworzyc nawet jednego wolnego czlowieka…

    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  58. RomanK said

    Zaraz….. rozmysla pan…jak nakarmic ludzi…a tu nagle okazuje sie, ze pan ich chce nakarmic sloganami o wolnosci:-)))))
    Skopia panu dupsko….
    I mowiac o roznicach…to ja sie do pana nie przyrownywalem..ale jak juz trzeba tos pan kurdupel panie Jasiu, a ja mam 6-1″…nie wspomne o wadze bez kawalka nogi:-))))) niech sie pan porowna z moja laska:-)))
    No a pozatym..to de gustibus non est disputandum…jeden woli lozko..drugi pchly….nie zapytam z wrodzonej grzecznosci i delikatnosci….. ilu pan niewolnikow wyzwolil????:-)))))jak do tego czasu???

  59. jasiekztoronto said

    Re: 58 RomanK
    Znowu sie pan czegos „nawachal???”…
    A co teraz ci ludzie jedza? Siano? Wapno? Czy modyfikowane „gowno” z zydowskich marketow???…
    Za co mi skopia dupsko? Za to, ze beda jedli zdrowa polska zywnosc, ktora bedzie wolna od opodatkowania???…
    Rolnicy sami sie dobrowolnie opodatkuja w formie „dziesieciny” i z checia dostarcza ja do pensjonatow dla rencistow i emerytow, a siostry zakonne sie z miloscia naszymi starszymi zaopiekuja w miejscach, gdzie nie ma zgielku gonitwy za „kasa”… (cos na wzor sredniowiecznej Anglii)…

    W kazdym badz razie, kazdy bedzie traktowany tak, jak bedzie chcial byc traktowany w poczuciu kochaj blizniego jak siebie samego…
    Ja tutaj prochu nie wymyslam, ale skrupulatnie z kazdej epoki biore to co bylo wowczas dobre dla czlowieka od jego narodzin az do jego smierci…

    A dalej to sobie pan juz sam niech „dospiewuje”…

    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Nikomu i niczego nie obiecuje, ani nie bede obiecywal, ale wyjasniam wszystkim jak powinna rodzina i sila rzeczy Narod funkcjonowac…

    Jak Rodzina bedzie rozpieprzona, to i Narod bedzie dokladnie taki sam rozpieprzony.
    Skoro dbal pan o swoich synow (i co pan im wtedy „obiecywal” Czy karmil ich pan sloganami???”) i nie zadal od nich pieniedzy (podatkow) za to ze zyli z panem, mieszkali, karmil ich pan, placil za szkole i nawet doklada sie pan do wnukow, to w czym jest problem, aby bylo dokladnie tak samo z Narodem jak z panska rodzina???…

    A co to, inne rodziny sa gorsze i trzeba na nich podatki nakladac???…

    „Nie rob niczego co tobie nie mile…” –

    Zdejmi pan wreszcie te „teksanskie” luski z oczu…Najwyzsza to juz pora…

  60. ROSYJSKI ciężki samolot AN-225 został w 100% skonstruowany i wykonany przez RUSKICH ! said

    At. wpisu nr. 17 ze Zdjęciem samolotu AN-225 .

    Ukraincy to GŁUPIA zakompleksiona chołota, zwykła zgraja PROSTAKÓW, która NIE miała w przeszłości i NIE ma do dzisiaj rzadnych osiagnieć w samodzielnym konstruowaniu apartów latajacych, samolotów czy czego kolwiek bardziej skomlikowanego lub zawansowanego technicznie.

    Język „ukrainski” był i jest bardzo PRYMITYWNY i nie posiada do dzisiaj swoich własnych terminów(słów) definijacych technikę lotniczą, elektroniczną, czy komputerową, a nazwy w tych dziedzinach zostały zaadaptowane z j.rosyjskiego lub angielskiego po 2000r.

    Wcześniejszą wersją i poprzednikiem samolotu AN-225 pokazanego na zdieciu we wpisie #17 był samolot AN-124 Ruslan:

    produkowany seryjnie od 1982r w ZSRR z 4 silnikami ROSYJSKIMI „Progress D-18T turbofan engines” skonstrowanymi przez konstruktorów ROSYJSKICH w zakładach doświadczalnych Sukhoi Company (JSC) w Begovoy, koło Moskwy.
    Wiekszość najważniejszych elementów tego silnika wykonywano w Rosji, a ostateczną montaż był przeprowadzany w Zaporożu, ale przez ROSJAN w USRR.

    Najbardziej skąplikowane elemnety kadłuba AN-124 były wykonywane w Rosyjskiej Republice, a całość montowana w ROSYJSKICH zakładach Antonowa w Kijowie, gdzie było jedynie FABRYCZNE biuro konstrukcyjne, ale nie było rozwojowego w czasach ZSRR.

    Cała awinika, elektronika do tego samolotu też była skonstruwana przez ROSJAN w ZSRR (miedzy innymi też w Rydze) i Leningradzie, Moskwie i Wołgogradzie.

    Zatem AN-124 Ruslan był konstrukcją mysli ROSYJSKIEJ, a nie ukrainskiej !

    W 1984 roku zaczeto prace konstruktorskie w OKB Sukhoi w ZSRR nad POWIEKSZENIEM AN-124 i skoskonstruowaniu NOWEJ wersji z oznaczeniem AN-225 przez zwiększenie jego gabarytów i masy startowej. Najważniejsze prace konstruktorskie były wykonane przez konstruktorów ROSYJSKICH w zakładach doświadczalnych OKB Sukhoi i fabrycznym biurem konstruktorskim w zakładach Antonowa w Kijowie.

    Przekonstruowano ten samolot w 6-o silnikowy o oznaczeniu AN-225 też z silnikami ROSYJSKIMI „Progress D-18T turbofan engines”. Pierwszy oblot AN-225 odbył się w 1988r.

    Wykonano TYLKO jedną sztukę tego samolotu AN-225 ze znakami rejestracyjnymi: CCCP-82060.

    Ten że samolot AN-225 służył praktycznie Rosji do wożenia elementów rakiet kosmicznych produkowanych w Rosji do miejsca montażu ROSYJSKICH rakiet kosmicznych.

    Po tym jak neo-banderowcy ukraincy zaczeli FIKAĆ i oczerniać Rosję, ten że AN-225 został postawiony połowie lat 1990-ch „na kołki” na trawie, aż do 2001r. Nie było chętnych, aby jego używać, gdyż Rosja i Świat się obawiał RYZYKOWAĆ pod fatalną „obsługą techniczną” tępactwa ukraińskiego tego samolotu ROSYJSKIEGO.

    W 1999r. planowano w Kijowie ten samolot „złomować” z tej chorej rosnącej nienawiści do Rosji generowanej przez oszalałych neo-banderowców podpuszczanych przez żydów amerykańskich i ukraińską UPA-wską diasporę z lewackiej Kanady.

    Sprawą odnowienia tego AN-225 zaproponowały Chiny, którzy zadeklarowali w 2000r. pomoc techniczną i finansową w wysokości około $300 milionów ukrainie w przywróceniu używalności tego samolotu na potrzeby transportowe przemysłu chińskiego.
    Faktycznie to chińczykom chodziło o wydarcie od ukrainców WSZYSTKICH dokumentów związanych z konstrukcją tego samolotu, tak aby chińczycy na tej bazie sfabrykowali podobny własny samolot transportowy.

    Chinczycy przystąpili do przejżenia i wyremontowania tego AN-225 i ten samolot w 2002r znowóż wzleciał pod koniec 2002r z Kijowa do Stutgartu w Niemczech.

    Od 2002r do dzisjejszego dnia ten AN-225 ze znakami już ukrainskimi UR-82060 wykonał tylko 14 lotów.

    Od 2016r ten że AN-225 z powodu STRACHU i braku ZAUFANIA przed takimi gamoniami ukrainskimi w jego obsłudze NIE MA zainteresowania kontrachenów w zamawianiu usłóg przewozowych, wiec znówż został postawiony na trawie . . .

    Taka to jest ta „technika” neobanderowców ukrainskich . . . SIĆ!

  61. Marucha said

    Re 55:
    Niestety, Panie Jaśku, optymistyczne twierdzenie, że w polityce „nie ma pojęcia nigdy”, należy do tej samej grupy ewidentnie fałszywych opinii, co „prawda sama się obroni” albo „Czarne oczy zdradliwe, bure fałszywe a siwe poczciwe”.

  62. jasiekztoronto said

    Re: 61 Marucha.

    Panie Gajowy, roznica miedzy optymista a pesymista jest taka, ze optymista mowi ze swiat jest piekny i kolorowy, a pesymista zawsze obawia sie, ze moze to byc prawdziwe…

    Tylko wolni ludzie zmieniaja swiat, a nie niewolnicy…
    (wiara przenosi gory…a ziarnko gorczycy (ilosc wiary) wyrywa drzewo z korzeniami…).

    Wszystko da sie zrobic i naprawic…, ale pod jednym warunkiem: trzeba tylko chciec…

    Dzisiaj Polacy potrzebuja wiary i nadzieji (motywacji) na normalne zycie w doslownym tego slowa znaczeniu (wg /Prawa Naturalnego – Prawa Boga i bez Boga nie ruszymy do przodu..).

    Prosze miec jeszcze Panie Gajowy na uwadze, ze w dalszym ciagu nasza Ojczyzna jest obficie obdarowana w surowce naturalne

    =================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Warto sluchac ks. Piotra Natanka…

  63. Marucha said

    Re 62:
    Do obiegowych pseudomądrości należy również twierdzenie „Polak ma rogatą duszę”.

  64. RomanK said

    ” Nikomu i niczego nie obiecuje, ani nie bede obiecywal, ale wyjasniam wszystkim jak powinna rodzina i sila rzeczy Narod funkcjonowac…”

    Susznie..-panie Jasiu…ale skoro tak…. to trza si troszkie poduczyc:-))))))musowo:-)))) bo tak z niczegu..???/ to bedzi- jak je:-))) czyli, jak zawsze:-))))

  65. jasiekztoronto said

    Re: 64 RomanK
    Ja caly czas sie ucze, ale po panskich wpisach takiego trendu nie zauwazylem…

    Ziemie mamy? Mamy
    Rece do pracy mamy? Mamy
    Pomyslowe glowy mamy? Mamy
    Surowce naturalne mamy? Mamy
    Upartych i durnych Polakow mamy? Mamy
    (w Gajowce tez)…

    Tak wiec skoro „rence” wytwarzaja dobra materialne na podstawie ktorych winna byc emitowana gotowka, to jakiz jest problem, by wreszcie zaczac normalne funkcjonowac???…

    A czy panscy synowie sa zadowoleni z panskiej dobroci (wychowania, finansowania i uczenia? No sa… To to w czym jest problem…by podobnie funkcjonowalo panstwo jak panska czy moja rodzina???..
    (mam nadzieje, ze nie zapraszal pan „sasiada” do pomocy i ustawianiu mebli w panskim domu…)
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  66. renam said

    #15>hulajdusznik >>misiu ptysiu-patrz dobrze skąd nadają: TEL-AVIV!

  67. RENAM said

    jak wrócić do Lwowa!! Tak wg mojej wiedzy pozyskanej z ogólnodostępnych przekaziorów to można powiedzieć, że to Ukraińcy przyjechali do Polski w ilości dowolnej. Na dokładkę to jeszcze im podrzuciliśmy im 1 mld USD a profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski>>Nieważne, czy Ukraina odda nam 4 mld złotych >>http://www.bibula.com/?p=85032 bo „Powstrzymywanie Rosji musi kosztować. Odda, nie odda – warto zainwestować”. Jak do tego dołożyć wysiłki exPrezia Kwaśniewskiego – oczywiście nie za bezdurno – w ramach Yalta (ma się to poczucie humoru) European Strategy – YES>>https://yes-ukraine.org/en/about/yes-board a jak do tego dołożyć jeszcze, że niejaka Victoria Nuland (ta od f..cj Eu) ‚wydała” 5 mld USD na wyzwalanie Ukrainy z łap Putina (z niewielką pomocą europejczyka Sikorskiego-tego od ‚robienia loda) to raczej widzę malutkie szanse aby wrócić do Lwowa aby tam cokolwiek celebrować.
    A jeszcze zapomniałem: JarKacz – brat śp. PREZYDENTA TYSIĄCLECIA – też celebrował na Majdanie zwycięstwo „wolności i demokracji” a PAD (czyli Prez. Andrzej Duda) też kilka razy tam bywał i nie słyszałem aby coś wspominał o ‚wracaniu do Lwowa” a poza tym wątpię aby miłośnicy bohatera narodowego Ukrainy – Bandery – byliby szczęśliwi z „wracania do Lwowa”.
    Kto tu jest idiotą? Rękas-Kwaśniewski-Nuland-Żurawski vel Grajewski-JarKacz-PAD-Targalski???
    Patrioci z pewnością powiedzą, że niżej podpisany.

  68. hulajdusznik said

    Jednemu takiemu, co to do Bożydara brakuje „ż”, co to gniazdko sobie tu umościł i mieni się zjadaczem wszystkich rozumów, tudzież poluje zawzięcie na „wrogów ludu” (złodziej najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja”) nie w smak moje wpisy. Szarpie za nogawkę, obszczekuje, ile wlezie… Uspokój się człowiecze, bo jeszcze na herszlag gotóweś zejść. Nie urosło ci się? Nie możesz pomieścić w swojej łepetynie wszystkiego, cobyś chciał?

    Drugi taki, misiu-ptysiu Tel Awiw odkrył. Nie zauważył tylko, że nadała to rosyjska publiczna telewizja, że wypowiedź tego szmaciarza zaserwowana była po rosyjsku, że językiem tym bez problemów posługuje się na świecie niemal 300 milionów ludzi, że to do nich nadawali!

  69. Marucha said

    Re 68:
    Ten, co mu do Bożydara brakuje „z”, jest z nami od ponad 6 lat.
    A Pan, od jak dawna? Od niecałe półtora roku,
    Jak Pan myśli, to co ja napisałem- co może oznaczać?

  70. Boydar said

    Nie czepiam się Młocie Ciebie tylko Twoich pierduł, które często wypisujesz. I nie masz co liczyć że odpuszczę.
    A oskarżenie o bycie złodziejem to co najmniej głupota kiedy nie tylko nie masz dowodów ale nawet poszlak; ba, co komuś zginęło ?

    Durny jesteś, i sto szkół Ci nie pomoże.

  71. Kar said

    ..czy nie byloby dobrym pomyslem zalozyc taki gajowkowy „Fight Club” (https://www.youtube.com/watch?v=SUXWAEX2jlg), zeby petenci mogli sie zrelaksowac, wyladowac toksyczna energie.., co Pan na to, panie Boydar..

  72. Boydar said

    Statystyka sika na takie kluby, Panie Kar. Jak się zdarza to się zdarza, nic się nie poradzi.
    Żeby wytknąć fake nie mam zamiaru nikogo zapraszać na żadne tête-à-tête

Sorry, the comment form is closed at this time.