Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pekin zrzuca „podatkową bombę” na USA

Posted by Marucha w dniu 2019-03-15 (Piątek)

„Cały świat, wstrzymując oddech, czeka na decyzje” wiosennej sesji chińskiego parlamentu. Ta zwykle dość nieprzekonywująca i utarta teza propagandowa Pekinu w 2019 roku była zaskakująco zbliżona do rzeczywistości.

Cały czy niecały, ale ogólnie świat jest oczywiście zainteresowany tym, jak chińskie kierownictwo zamierza dalej bronić się przed wojną handlową wypowiedzianą przez Amerykę. Czy to wytrzyma.

Faktycznie chodziło jedynie o kilka kluczowych cyfr, z których powinny wynikać jasne perspektywy dla jednej z dwóch pierwszych gospodarek świata w nadchodzącym roku. Szef chińskiego rządu Li Keqiang wymienił te cyfry w swoim długim sprawozdaniu i nie ma wątpliwości, że w ciągu następnych półtora tygodnia sesji wszystkie wymienione wskaźniki zostaną zatwierdzone.

Według prognoz w ciągu roku chińska gospodarka powinna wzrosnąć o 6 – 6,5 proc., pomimo wojowniczych nastrojów na rynkach światowych. Rząd po prostu wpompuje dodatkowe środki w gospodarkę – tyle samo procentowo, a w pieniądzach ponad 150 mld dolarów, przy budżecie w wysokości około 3 bilionów dolarów. W wyniku czego nieco wzrośnie deficyt budżetowy (do 2,8 proc. PKB, co nie wywołuje niepokoju).

Ale to nie wszystko. Pekin nadal używa śmiercionośnej amerykańskiej broni przeciwko samym Stanom Zjednoczonym – obniżkę podatków dla przedsiębiorstw. Podatek od wartości dodanej zostanie zmniejszony z 16 do 13 proc. natomiast w transporcie i budownictwie – do 9 proc..

To nie pierwszy rok takich spadków, właśnie teraz „wstrzymujący oddech” świat powinien był spojrzeć na ogólny bilans wszystkich tych środków i zdecydować: tak, cyfry się zgadzają, Chiny są w stanie to zrobić.
Dlaczego podatki są bronią również w starciu ze Stanami Zjednoczonymi? Bo zwycięży w nim ten, kto ma wystarczająco dużo środków, aby je przetrwać.

Oczywiste jest, że wszelkie ograniczenia importu z wrogiego państw zawsze uderzają też we wprowadzających te ograniczenia. Dlatego sedno sprawy polega na tym, jak przetrwać kulminacyjną fazę „działań wojskowych” i nie zniszczyć własnej gospodarki, mając nadzieję, że przeciwnik pierwszy ustąpi.

Tutaj obraz jest dość zagmatwany, głównie w przypadku Ameryki, która zaatakowała Chiny. Niedawno w USA podsumowano rok 2018. Okazało się, że od 2005 roku w kraju nie było tak dobrze. PKB wzrosło o 2,9 – 3,1 proc. (według różnych metod obliczeń), przeganiając Niemcy, Włochy i Wielką Brytanię. W samych Stanach Zjednoczonych, jak zawsze, toczy się dyskusja, czy faktycznie jest tak dobrze i czy wkrótce nie będzie bardzo źle? Ale jedno jest trudne do podważenia: chodzi o podatki. W obniżeniu przez administrację Donalda Trumpa podatków w 2017 roku. I w zniesieniu krok po kroku setek i tysięcy ograniczeń dla biznesu.

Obniżenie podatków i inne działania gwałtownie ożywiły mały i średni biznes, zmniejszyły bezrobocie, podniosły wynagrodzenia, doprowadziło do zwiększenia aktywności konsumentów. Oczywiście nie rozwiązało to głęboko zakorzenionych problemów, np. chronicznego i beznadziejnego długu.

Tak, może tak się stać, że w kraju będzie jeszcze gorzej (choć zapowiadany jest jeszcze większy wzrost), ale jak dotąd margines bezpieczeństwa, m.in. w wojnie handlowej, zwiększył się w USA. A Chiny powtarzają (już nie pierwszy rok) ten sam chwyt podatkowy, doprowadzając tym też do przyrostu muskulatury.

Tutaj pojawia się pytanie: co stanie się z wywołaną przez Trumpa konfrontacją gospodarczą z głównym rywalem Stanów Zjednoczonych? Zwłaszcza uwzględniając to, że pod koniec miesiąca ma się odbyć spotkanie amerykańskiego prezydenta z przywódcą Chin Xi Jinpingiem na Florydzie. Wówczas okaże się, czy strony osiągną porozumienie, które rozwiąże wszystkie nagromadzone problemy.

A mogą też nie porozumieć się – przecież Trump odmówił podpisania dokumentów na spotkaniu z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

Chiny (i wiele się mówiło na ten temat na wspomnianej sesji parlamentu kraju) twierdzą, że chcą się porozumieć, ale nie zaprzepaszczą szansy na dalszy rozwój i wzrost. Ameryka… Tutaj, jak zawsze w przypadku USA, wszystko jest bardzo trudne. Istnieją dwie frakcje doradców i członków gabinetu. Jedni mówią: podpiszmy jak najszybciej, zanim będzie gorzej. A drudzy stworzyli taką umowę, której Chiny na pewno nie zaakceptują.

Dlaczego sytuacja Ameryki ma się pogorszyć? Eksperci z Uniwersytetów Columbia i Princeton oraz inni specjaliści przedstawili raport, z którego wynika, że główna broń wojny handlowej – większe koszty chińskiego importu w wyniku podniesienia ceł – miała niewielki wpływ na Chiny, ale kosztowała amerykański biznes i konsumentów 4,4 mld dolarów miesięcznie.

Jak to działa: cła powodują, że importowane z Chin towary są droższe. W takiej sytuacji amerykański producent też podnosi ceny, bo wzrosły one u konkurenta. Czyli cały ciężar wojny handlowej spadł na amerykańskiego konsumenta. I dopóki korzysta on z owoców trumpowskiego obniżenia podatków, jest to do zniesienia. Ale cierpliwość ma swoje granice.

Jakie porozumienie ma być podpisane na spotkaniu? Na ten temat pojawiło się wiele przecieków i sugestii. Wszystkie mogą być właściwe. Miękka opcja prawdopodobnie ma związek z propozycją Pekinu zniesienia ceł odwetowych na amerykańskie towary i zakupem ogromnych ilości soi, ropy naftowej i gazu oraz innych produktów, wyrównując w ten sposób bilans handlowy. Chińska gospodarka bez problemu to udźwignie. Jednak główny cel USA w wojnie handlowej – zablokowanie przewagi technologicznej Chin – raczej nie zostanie osiągnięty.

Grupa „jastrzębi” w otoczeniu Trumpa zawarłaby umowę, która umożliwiałaby Stanom Zjednoczonym przywrócenia w dowolnej chwili anulowanych ceł, jeśli Amerykanie uznają, że Chiny zbyt mocno wtórują swoim producentom, zwłaszcza w sferze technologii. Tymczasem Chiny miałyby zostać pozbawione takiego prawa. Ogólnie rzecz biorąc, istota idei jest jasna.

Pozostało jedynie, aby obie strony dokładnie przeanalizowały przed kolejnym starciem następującą kwestię: kto ma więcej środków, aby przetrzymać wszystkie trudności, wynikające z dalszej walki.

Dmitrij Kosyriew
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.
https://pl.sputniknews.com/

Komentarzy 26 do “Pekin zrzuca „podatkową bombę” na USA”

  1. NyndrO said

    Te jastrzębie niedługo będą komarami. Co ( jak mawiacie) daj Bóg.

  2. brys said

    Pkb usa zawiera także usługi, czyli fryzjerów, pucybutów i taksówkarzy. W Norwegii fryzjer na polskie złote około 200, ile w usa?

  3. revers said

    Tak sie sklada ze usraelski kahal juz decyduje kto ma handlowac z Chinami lub Rosja lub nie, i ktory indeks na gieldzie jest wazniejszy czy w NY czy w Szanghaju, ze trudno nie dziwic sie tej decyzji, bo juz nawet czosnki zakazali z chinami makaronem handlowac jak za Marco Polo podrozy bywalo, ze jednak cos Chin przywiozl dlugiego i ciagnacego sie, czy to w bawelnie czy to do makaronu z przepisem chinskim sprzed 3 tys lat, jak moski jeszcze po drzewach biegali z gola doopa po wzgorzach syjonu.

    Marco Polo w podrozy do Chin

  4. Piotr Podgórni said

    Zydowska nauka jest taka sama jak żydowska ekonomia. Już ponad 100lat temu istniały dwie bandy: Goldmanów i Morganów. Morganowie zajmowali się sianiem plotek a Goldmany spekulacją. Dziś plotki nazywa się ratingami i badaniami opinii publicznej zaś do spekulacji używa się instrumentów finansowych. Instrument finansowy to jest takie coś co nie istnieje ale zostało wycenione, to co nie istnieje a zostało wycenione decyduje o cenie tego co istnieje i ma wartość. Te instrumenty finansowe to ok. 90% światowej gospodarki. Chiny i USA jadą na tym samym żydowskim wózku a te podchody to przygotowanie do światowego resetu, bardzo możliwe, że przeprowadzonego drogą wojny.

  5. RomanK said

    ad2. $20….

    PKB rejestruje caly obrot gospodarczy, jaki dokonuje sie w transakcjach pienieznych.
    Dlatego najwiekszy PKB Honduras osiagnal- kiedy zmiotl go prawie z powierzchni wielki huragan…bo ksiegowano cala pomoc -jaka szla do Hodurasu…
    Nie uwazam za wiarygodne texty zaczynajace sie od …….”caly swiat wstrzymal oddech.”….
    Mam nadzieje ze pienuiadze z mniejszych podatkow Chiczycy przeznacza na budwoe nowych wychodkow na wsiach….osiedlach i malych miasteczkach….

  6. Moher49 said

    Złapał kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma.

  7. RomanK said

    Uwaga!!! Polecam bardzo madry i niezwykle potrzebny art.- pana Konrada Rekasa:

    http://chart.neon24.pl/post/148096,rolnicy-w-interesie-wszystkich-polakow

  8. Marek said

    Jak to dobrze że w Polin „podatkowe bomby” idą tylko w górę. Strach pomyśleć, gdyby vaty sraty poszły w dół.

  9. Ale dlaczego? said

    Jeśli Chińczycy obniżają podatki, to po dupie dostaną też konkur3nci nie tylko z USA. Ale np.resztki przemysłu w Polsce.
    A największym grzechem Chin jest sztucznie utrzymywana dysproporcja między yanem a innymi walutami. Dzięki temu toeary wyprodukowane w Chinach są tańsze na zewnątrz.
    Innymi słowy Chiny są też naszym wrogiem. Mamy z nimi ujemny bilans handlowy x10 (około). Czyli Polska finansuje mocarstwo i rozwój Chin.
    Pisiory oczywiście, jak to kundle, gryzą Chińczyków po nogawkach, ale nie potrafią wykorzystać oczywistych faktów w negocjacjach z Chinami.
    Co do ceł, to przedstawiona „analiza” kosztów dla amerykańskich konsumentów jest w duchu neoliberalnym. Ideologiczne kłamstwa.

  10. Troll Polonii said

    Na przykladzie Chin widac golym, nieuzbrojonym okiem, ze komunizm jest reformowalny a kapitalizm nie jest.
    Kiedy dwa lata temu Amerykanie nalozyli jakies sankcje na Chinyy – to bezczelne Azjaty przestaly kupowac soje z USA a zboza zaczely kupowac w Argentynie.
    Rosja wynajela Chinom kawal ziemi na Dalekim Wschodzie pod zasiew soji.
    Amerykanscy farmerzy chcieli rozerwac Tumpa jak sledzia. Trzeba bylo popuscic.
    Prawda jest , ze oba kraje, Chiny-USA sa od siebie uzaleznione handlowo. Ale Chiny nie sa zadluzone.
    Prawda jest tez, ze administracja Trumpa nie umie rachunkow i idzie za ciosem jednookiego cyklopa. Sankcje na Chiny nie dzialaja. Juz chyba i na Rosje tez nie bardzo choc Rosji dosc sie daly we znaki na poczatku.

    Amerykanie to takie analfabety i nie rozumieja pojecia demokracji, dyplomacji i hegemonii.
    Demokracja im sie myli z autokracja, dyplomacja z masturbacja a hegemonia z mongolskim najazdem..
    Chiny znaja tajemnice przetrwania.
    Jest to jedyny kraj, ktory skorzystal na globalizacji i wychwalaja te globalizacje pod niebiosa. Wystarczy ogladnac pare CGTN – chinskich wiadomosci.
    Chinczyki sa wyjatkowo wredne.
    Sciagaja do studia amerykanskich roznych rzeczoznawcow, prawnikow i specow od ekonomii i pozwalaja im sie wygadac.

  11. JMP said

    Ad #5 W Chinach żyje ponad 1.4 milliarda ludzi więc wybudowanie wychodków dla wszystkich mieszkańców w takim kraju, który ponadto jeszcze kilkadziesiąt lat temu był jednym z biedniejszych na świecie będzie trochę kosztowało i zajmie sporo czasu. Fakt, że na podstawie moich własnych obserwacji mogę stwierdzić, iż duży procent Chińczyków nie należy jeszcze do najbardziej czystych i porządnych ludzi na świecie, co w decydującym stopniu jest rezultatem wielowiekowej biedy i zacofania, ale nie można zaprzeczyć, że i w tej dziedzinie robią szybkie postępy.

    A Panu Romanowi polecam więcej podróżować po „jego” kraju i przyjrzeć się, co dzieje się w wielu rejonach tamtego „raju na Ziemi”. Prawdą jest, że z wielu powodów w Stanach żyje się łatwiej niż w większości krajów na świecie, ale zamiast wyrażać się z lekceważeniem o innych warto zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy.

  12. lopek said

    „Pekin zrzuca „podatkową bombę” na USA”
    ===========
    Co wtedy – jak to czarci pomiot za pomocą Chin tę bombę zrzuca?
    Wniosek?
    W zwykłym świecie to pies wywija ogonem – natomiast w szatańskim świecie – to ogon wywija psem. Słowem – nie wszystko co dzieje się za wielką wodą – dzieje się dla dobra tego państwa – będącego w szaleńczym wirze.

  13. RomanK said

  14. RomanK said

    Panie JMP…wszystko co jest najnwoczescniejsze w Chinach..co blyszczy i rzuca w oczy ..to copia z Ameryki..i najczesciej pochodzi i zostalo tam zaprojektowane…..od wysokich budynkow poczweszy przez arterie komunikacyjne ….ale…..to wszystko nie przyklaeja sie do chnskiej mentalnosci i ich cywilizacji…i natychmiast zaczyna sie odklejac…supac i zaminia w..chinskie naturalne porsniete chwatem wysypisko….
    Mowia, ze jest ich 1,5mld…ja mysle …….ze oni zaczynaja wymierac…..

    ——
    Taaaak… zwłaszcza technologie 5G Huawei…
    Admin

  15. NICK said

    Żałosny Romanie.
    Powyżej.
    Pan nie myśli.
    Już w ogóle.
    Przeczy pan FAKTOM.
    Fanto w masie.

    Pan się najwyraźniej boi.

    Służb.

    „Żyłeś jak (…)”

  16. RomanK said

    Taaaaaak…oczywiscie- wystarczy, zgasic ……swiatlo:-)))))

  17. Maverick said

    Chińczycy nie są wredni, po prostu ciężko pracują i są przebiegli w biznesie. Nie tak jak Polactwo co lubi się rwać do wojen, oni wojen unikają a wygrywają je po cichu, tak że wróg nawet nie wie kiedy je przegrał.

  18. Maverick said

    Polacy to z reguły wasale i lewacy, a takie wyjątki to wyjątki na niezwykle małym procentowo poziomie świadomych ludzi.

  19. I co z tego że ten Pan dobrze mówi tyle lat? Jakie są Dobre Owoce tego gadania? Proszę mi wymienić je?

  20. RomanK said

    Nie4 oceniaj po tym co mowi…ocen to.. co zrobil….

  21. Boydar said

    A co on ma wspólnego, że tak nagle zaczął niezwykle potrzebne ?

    Bo jak przeczytałem, to pretensja się tyczy transferu zysków, nie w to miejsce gdzie trzeba. Jakby mnie tyle kasy wysmerfowali też bym zaczął pisać i mądre i potrzebne.

  22. Zmęczony said

    Można Chińczyków nie lubić ale NIE można ich nie doceniać jak to robi pan z Hameryki.

  23. Rafal Cz. said

    Zaczela sie walka o rynki zaopatrzenia oraz zbytu….. Skad ja to znam?

  24. Troll Polonii said

    Najwiekszy dowcip Tysiaclecia!
    Kowboje oskarzaja Chiny o kradziez ‚intellectual property!!!”.

    Moze jednak kowboje zaczna sie zastanawiac dlaczego Chiny przetrwaly 6 tysiecy lat a koniokrady moga nie dotrwac do 300 lat egzystencji.

  25. Moher49 said

    @ 14 p. Roman K.
    …wszystko co jest najnowocześniejsze w Chinach..co błyszczy i rzuca w oczy ..to copia z Ameryki.

    Pragnę nadmienić że dużo z tego co błyszczy w Ameryce zostało zaprojektowane przez inżynierów chińskich i indyjskich.
    Istnieją międzynarodowe biura projektowe. W dobie internetu dokumentacja projektowa wędruje z jednego krańca świata na drugi. O udziale Polaków, polskich mózgów, nie tylko bicepsów w budowie Ameryki nie wspomnę.

  26. RomanK said

    Panie Moher….nie powiem sa pewne obiekty..jak np City Hall w Dallas…. czy Anatol Hotel…ale to mniej niz robakow w ciescie….
    Pan wie dlaczego te miasta w Chinach stoja puste??? 64 mln domow….najstarsze tak stoja 12 lat…jeszcze 12 i nie bedzie co ogladac:-))))
    Otoz Chinczycy wiedza, kto je projektowal i budowal:-)))))) i wlasnie tylko dlatego nie chca sie wprowadzic:-))))

    ad 22….kto panu powiedzial , ze nie lubie Chinczykow….??? Ja ich wlasnie bardzo lubie…
    Jedz pan do Chin i sam zobacz te pustynie zamienione w gaje:-))))))i zapytaj ile kosztuja owoce z tych gajow:-))))

    NO Trollu ..koniokrady znaja Historie Polski…..i dlatego robia wszystko, zeby sie u nich nie powtorzyla…nauczyli sie od Kosciuszki i Pulaskiego…
    A koniokrady…wymyslili tez lynch-0 za kradziez konia….dla rownowagi:-))))

Sorry, the comment form is closed at this time.