Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

20 lat straconych okazji

Posted by Marucha w dniu 2019-03-17 (Niedziela)

Mało mamy ostatnio okazji do świętowania, chociaż jak ktoś bardzo chce, to może w taką okazję przekuć nawet obsztorcówę, jakiej Polska doznała nie tylko od naszych Sojuszników Mniejszych, czyli Izraela i Żydów zdiasporowanych, ale również, a może przede wszystkim – od naszego Najważniejszego Sojusznika, czyli Stanów Zjednoczonych.

Jak pamiętamy, rzeczniczka Departamentu Stanu, swoimi słodszymi od malin usty ostrzegła Polskę, że jeśli się nie opamięta w sprawie nowelizowania ustawy o IPN, to może zagrozić swoim interesom strategicznym. Interes ten polega na trwaniu w przekonaniu, że USA będą w razie czego broniły Polski aż do ostatniej kropli krwi.

Pamiętamy też, że rządowa telewizja uznała to za wielki sukces, bo „cały świat o nas mówił”.

Tymczasem ostatnio nadarzyła się okazja prawdziwa w postaci 20 rocznicy przyjęcia Polski do NATO, w następstwie czego Stany Zjednoczone zostały naszym Największym Sojusznikiem, a oprócz nich inne państwa członkowskie zostały naszymi Sojusznikami Mniejszymi. Wprawdzie Izrael do NATO nie należy, ale to nic w sytuacji, gdy – jako Sojusznik Mniejszy, wywija Sojusznikiem Największym, który przychyliłby mu nieba.

Jak od dawna powtarzam, na razie z uczestnictwa w NATO mamy taką korzyść, że wprawdzie nie wiemy, jak w razie czego NATO się zachowa, ale Putin – mam nadzieję – też tego nie wie. Jak widać, nie jest to korzyść wielka, ale to, że jest jedyna, jest konsekwencją karygodnych zaniedbań, jakich dopuścił się Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Bronisław Komorowski, no i Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński.

Aleksander Kwaśniewski, podobnie jak i Leszek Miller, nie wykorzystał okazji, jaką stwarzał udział polskiego kontyngentu wojskowego w pacyfikowaniu Iraku. Ten kontyngent Polska wysłała na prośbę USA, którym zależało, by pacyfikacja Iraku wyglądała na akcję wspólnoty międzynarodowej, a nie na prywatną wojnę prezydenta Busha i wiceprezydenta Cheneya o iracką ropę.

W zamian za tę przysługę można było poprosić Stany Zjednoczone o dwie przysługi wzajemne: po pierwsze – żeby USA obiecały Polsce, że nie będą wywierały na nią żadnych nacisków w sprawie żydowskich roszczeń majątkowych i po drugie – by USA zgodziły się na militarną konwersję polskiego zadłużenia zagranicznego, to znaczy – żeby za zgodą wierzycieli, Polska przeznaczała „dłużne” pieniądze na modernizację armii.

Ponieważ wtedy zagranicznymi wierzycielami Polski były wyłącznie państwa NATO, to Polska miała dobry argument, że nie tylko w polskim interesie, ale w interesie całego Sojuszu Atlantyckiego leży wzmocnienie armii rozlokowanej na wschodnim skraju obszaru obrony NATO. Ale o ile mi wiadomo, ani prezydent Kwaśniewski, ani premier Miller o to nie poprosili, tylko – jak to pięknie w podsłuchanej rozmowie ujął Książę Małżonek Radosław Sikorski – „zrobili Amerykanom laskę za darmo”. Podobno prezydent Kwaśniewski liczył na to, że prezydent Bush z wdzięczności zrobi go Pierwszym Sekretarzem ONZ, albo w ostateczności – Pierwszym Sekretarzem NATO. Jak wiadomo, nic z tego nie wyszło.

Kolejną okazję zaprzepaścił prezydent Komorowski, kiedy prezydent Obama w czerwcu 2014 roku przyleciał do Warszawy, żeby nam powinszować, że Polska ponownie podjęła się niebezpiecznej roli amerykańskiego dywersanta na Europę Wschodnią. Gdyby prezydent Komorowski dbał o polskie interesy państwowe przynajmniej tak samo, jak o interesy starych kiejkutów, to powinien poprosić prezydenta Obamę o obietnicę, że USA nie będą naciskały na Polskę w sprawie żydowskich roszczeń, a poza tym – z uwagi na to, że Polska, podejmując się wspomnianej roli, stała się państwem frontowym – żeby rząd USA traktował Polskę tak samo, jak inne państwo frontowe, czyli Izrael. A więc – kroplówka finansowa w wysokości 4 mld dolarów na modernizację i dozbrojenie armii oraz udogodnienia wojskowe, podobne do tych, z jakich korzysta Izrael. I znowu – o ile mi wiadomo – prezydent Komorowski nic w tej sprawie nie zrobił, a prezydent Obama nie był przecież prezydentem Polski.

Następna okazja pojawiła się pod koniec roku 2017, kiedy to Naczelnik Państwa przeprowadzał „głęboką rekonstrukcję rządu”, w miejsce pani Beaty Szydło, Antoniego Macierewicza i Witolda Waszczykowskiego wstawiając Mateusza Morawieckiego w charakterze premiera i Jacka Czaputowicza w charakterze ministra spraw zagranicznych. W tym właśnie czasie w USA przystąpiono do prac nad ustawą 447 JUST, na podstawie której Stany Zjednoczone zobowiązały się do dopilnowania, żeby Polska zadośćuczyniła żydowskim roszczeniom majątkowym, które Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego z Nowego Jorku, w liście do Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie w styczniu 2018 roku, oszacowała na bilion złotych, czyli – wg aktualnego kursu – ponad 300 mld dolarów.

Być może trzeba było zrobić to znacznie wcześniej, ale być może jeszcze i wtedy można było wykonać rzut na taśmę i po cichu powiedzieć Departamentowi Stanu, że jeśli prace nad tą ustawą będą kontynuowane, to Polska rozważy wystąpienie z NATO i nawiązanie przyjaznych stosunków z zimnym rosyjskim czekistą Putinem. Zdaję sobie sprawę, że byłoby to bardzo ryzykowne, ale jeśli alternatywą ma być żydowska okupacja Polski, to trzeba ryzykować.

Jednak nikt niczego takiego nie powiedział. Przeciwnie – zarówno Naczelnik Państwa, jak i prezydent Andrzej Duda, nie mówiąc już o premierze Morawieckim, nie odważyli się pisnąć nawet słówka. Przeciwnie – podejrzewam, że pan wiceminister Magierowski, który podówczas odwiedził USA, miał za zadanie zneutralizować rozpaczliwy lobbing, jaki przeciwko tej ustawie próbowała zorganizować część Polonii Amerykańskiej.

Podejrzewam tedy, że w imieniu Polski nasi Umiłowani Przywódcy z obozu „dobrej zmiany”, podpisali w tajemnicy przed opinią publiczną jakieś cyrografy i dlatego albo siedzą cicho, albo – jeśli się odzywają – to dezinformują polską opinię publiczną, że ta sprawa nas nie dotyczy i że Polska jest „bezpieczna”.

Ale sekretarz stanu USA, pan Pompeo, 14 lutego w Warszawie rozwiał wszelkie złudzenia, apelując do Umiłowanych Przywódców, by przyspieszyli prace nad „kompleksowym ustawodawstwem”, które żydowskim, bezpodstawnym roszczeniom nadałoby pozory legalności. Rzecz w tym, że na podstawie ustawy 447 JUST, sekretarz stanu USA najpóźniej do jesieni musi złożyć Kongresowi sprawozdanie, jak Polska z realizowania żydowskich roszczeń się wywiązuje, no i zaczyna się niecierpliwić.

Tymczasem mamy rok wyborczy, więc rząd odegrał przedstawienie bohaterskiej obrony godności narodowej przed żydowskimi oszczerstwami – ale w sprawie „kompleksowego ustawodawstwa” zaległa głucha cisza i to nie tylko w obozie „dobrej zmiany”, ale i w obozie zdrady i zaprzaństwa.

Obawiam się tedy, że to „kompleksowe ustawodawstwo” będzie przeforsowane w ciszy i „skupieniu cnotliwem” jeszcze przed wyborami, żeby nasz Najważniejszy Sojusznik i Sojusznik Mniejszy utrzymali status quo w naszym bantustanie. Czyż to nie sukces? Toteż tylko patrzeć, jak telewizja rządowa, podobnie jak telewizje nierządne będą zapewniały, że jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 11 to “20 lat straconych okazji”

  1. Kojak said

    Kwasniewski,Komrowski Miller i inni i stracone szanse Jakie szanse To zydowskie syjonistyczne kreatury i smiecie antypolskie ! Ich jedyna racja jest i bylo tylko realizowanie zydowskich kryminalnych oszustw, szwindli i zlodziejstw wszelkiego typu i absolutnie nic a nic POZATYM !!!

    ——
    Red. Michalkiewicz musi pisać o „straconych szansach”, bo nie może wprost nazwać tych ludzi agenturą i/lub zdrajcami.
    Wiadomo, dlaczego.
    Admin

  2. Zbyszko said

    „Aleksander Kwaśniewski, podobnie jak i Leszek Miller, nie wykorzystał okazji, jaką stwarzał udział polskiego kontyngentu wojskowego w pacyfikowaniu Iraku.”
    Co nieprawdopodobnego,ostatnia podłość by Polska miała dołączyć do przeklętych krajów które budowały swoją gospodarkę i pomyślność na pacyfikowaniu innego kraju…

    ————-
    Polska i tak dołączyła do bandytów. W dodatku ZA DARMO.
    Admin

  3. RomanK said

    Panie Gajowy krucafux wlasnie , ze nie wiadomo dlaczego….. to jakze to ??? niby walczy o sprawiedliwosc, ale z wiadomych wzgledow w sadzie -nei nazwie gwalciciela- gwalcicielem, zlodzieja- zlodziejem, a SSyna -SSSynem…bo wiadomo…… dlaczego??????
    TO wlasnie dlatego tak jest…… jak jest!!!!!
    A skoro tak ..to – przytzymej mi pan na chwilke tom lowiecke…..:-)))) a potym jo panu potrzymom:-)))) boc to w polskij ziemi…..KNZMac….

    ———–
    Panie Romanie,
    Jest trochę łatwiej być odważnym, gdy mieszka się w USA, czy nawet w Kalifacie Szwecja. Raczej nie pojawią się u nas w piątek po południu jacyś goście, gdy coś napiszemy na Internecie.
    Miejmy to na względzie, gdy żądamy od innych bezkompromisowości.
    Admin

  4. lopek said

    „20 lat straconych okazji”
    ===========
    Nic podobnego – polskojęzyczna, V kolumna czarciego pomiotu dymała za friko przez tych dwadzieścia lat tubylców – no to jak mają być te lata stracone. Natomiast z punktu widzenia tubylców może i jest inaczej – ale kogo to w kręgach pomiotu – obchodzi. Ponadto jestem pewien, że z tego dymania za friko – większą satysfakcje czerpią polskojęzyczni niż jakiekolwiek obcojęzyczne pomioty. Wywodzi się to stąd, że nienawiści do tubylców jaką pałają polskojęzyczni – nie przebije nic na tym szatańskim świecie.

  5. Olo said

    Gdyby Polska powiedziała, że rozważy wystąpienie z NATO i nawiązanie przyjaznych stosunków z zimnym rosyjskim czekistą Putinem, to teraz, czyli w trakcie trwania radosnego żydowskiego święta Purim, mielibyśmy strzelaninę w jednym z polskich kościołów, a nie w nowozelandzkim meczecie. Wolne żarty Panie Stanisławie…

    ——
    E tam. Banialuki.
    Admin

  6. Jacek said

    Przeczytałem uważnie, po raz ostatni. Nigdy nie miałem szczególnego zaufania do pana Michalkiewicza ale tym felietonem to chyba przegiął pałkę. W Iraku straciliśmy bo nie byliśmy wspólnikami w rabowaniu i mordowaniu? Pacyfikacja Iraku!!?? Czy ten człowiek jest pier……ty?
    Te głupoty że niby coś tam mogliśmy uzyskać za wspieranie zbója. A idź pan w cholerę.

  7. Rokitnik said

    Odsluchalem monologu p.Jablonowskiego / Olszanskiego. W zasadzie nie znalazlem punktow do ktorych sie mozna doczepic?
    Poniewaz realizator NIE pokazal sali ( sluchaczy ), wiec podejrzewam ze bylo ich nie wiecej jak kilkunastu….
    W ten sposob uswiadamianie Polakow w Kraju nie ruszy z kopyta…a czas jest NAJWYZSZY,…bo wojenka tuz za progiem.
    Moim zdaniem najwymowniejszy byl fragment mowiacy o teoretycznej historii wyslania tzw. „szpicy polskiej „. I r o w n o c z e s n i e wyslanie poufnej wiadomosci do ” Iwanow ” w stylu – uwazajcie,…tu o tej godzinie bedzie atakowac brygada ” polska „…
    Reszte mozna sobie wyobrazic, a p.Aleksander opowiedzial TO bardzo obrazowo ! Zachecam do wysluchania !!!
    Ps Swoja droga to chyba bym sie nie zdobyl na takie walenie w TWARZ wrogom – rzeczywistej prawdy ?

  8. Marucha said

    Re 6:
    Myślę, że Pan Michalkiewicz jakoś przeżyje Pańską krytykę – jakże typową dla osób, które go czytają po łebkach…
    Nigdy nie popierał on skurwienia Polski, ale uważał, że jeśli już została kurwą, to powinna przynajmniej brać za to pieniądze.
    Cyniczne?
    Może i tak.

  9. Boydar said

    a jeśli to w czynie gminnym ?

  10. anonim said

    W skrócie
    Polska-nie dość że bandyta to jeszcze frajer

  11. Carlos said

    Opieranie nadziei, ze zrobia cos dla Polski dobrego- na takich nazwiskach jak Miller, Kwasniewski- jest szczytem naiwnosci. Wiec po co te gdybanie ?

Sorry, the comment form is closed at this time.