Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wiosenne wypalanie trawy

Posted by Marucha w dniu 2019-03-24 (Niedziela)

… i nie puszczaj gazów jelitowych w atmosferę.

Przyszła wiosna i, jak zwykle pojawił się temat – wypalanie łąk. Temat pojawia się równie regularnie, jak sprawa drogowców zaskoczonych opadami śniegu i początkiem zimy.

Dla normalnego człowieka jest to temat równie debilny jak autorzy tych publikacji.

Dlaczego tak ostre sformułowanie? Ano dlatego, że to jeden z przejawów świadomie promowanej uniżonej postawy względem „intelektu” Zachodu. Nasi „inteligenci” próbują uzasadnić narzucony Polsce zakaz palenie traw.

Jak do tej pory – wiosenne wypalanie jest najlepszym sposobem regeneracji łąk. Nie chodzi nawet o samą trawę i popiół użyźniający glebę, ale o to, że na łąkach (pastwiskach) pozostają najmniej smakowite dla zwierząt gatunki roślinności, często o twardej łodydze. Do tego w czasie wypalania są niszczone nasiona chwastów. Pozwala to na bardziej bujny rozrost tych roślin, które są najbardziej korzystne.

Czy wypalanie jest szkodliwe dla drobnej zwierzyny i owadów?
Wszelkie te formy życia mają swoje norki w ziemi, a czas palenia jest na tyle krótki, że nie powoduje wgłębnego nagrzania gleby.

Spotkałem się ze stwierdzeniem, że niszczone są drobne owady, pajączki itp. Ale – proszę wyjść na pole i poszukać, czy znajdziecie jakiegokolwiek pajączka, czy innego owada żyjącego w resztkach trawy o tej porze roku. (Byłem wczoraj na polu i bardzo się przyglądałem). Natomiast ślady jakichś chorób grzybowych itd. – tak.

Owszem, istotnym w zwalczaniu spalania wiosennego traw jest kwestia bezpieczeństwa.

Wraz z powiększającym się obszarem zabudowanym – istnieje niebezpieczeństwo przenoszenia ognia czy to na siedziby ludzkie, czy też powstaje zagrożenie dla lasów. Dym może być też zagrożeniem bezpieczeństwa komunikacyjnego; kierowcy natrafiając na „ścianę” dymu tracą orientację, co szczególnie groźne jest na autostradach.
To wszystko prawda.
Wnioskiem jest jednak, że ewentualne wypalanie łąk powinno być pod stosownym nadzorem.

Jednak wydaje się, że nie stanowi to podstaw do „intelektualizowania” i znajdowania uzasadnienia dla zakazu w postaci wyszukiwania rzekomych negatywnych skutków wypalania łąk. Serwilizm względem Zachodu powinien mieć swoje granice, a patrząc na choćby wyroki TSUE można też mieć zastrzeżenia do ich poziomu intelektualnego.

No chyba, że celem jest ogłupianie.

Krzysztof J. Wojtas
http://cygnus.neon24.pl/

Komentarzy 14 to “Wiosenne wypalanie trawy”

  1. Zerohero said

    Bioróżnorodność można zagwarantować przez wyznaczenie obszarów gdzie nic nie wypala się, a do tego zostawić jakieś kępki mikro-lasów między polami. Nie wiem czy propagatorzy zakazu wypalania pomyśleli o tym i czy równie kategorycznie walczą z rolnictwem w stylu Monsanto. Wszak chemia też zabija. Może o to chodzi? O wyeliminowanie tanich metod aby rolnik był zmuszony kupować rozwiązania nowoczesne?

    Do jednego się przyczepię:

    „Wszelkie te formy życia mają swoje norki w ziemi, a czas palenia jest na tyle krótki, że nie powoduje wgłębnego nagrzania gleby.”

    Przypuszczam, że dym w takiej norce staje się nieznośny i zwierzaczek jednak umiera. Nie okłamujmy się.

  2. Alina said

    Sam Wojtas ma zbyt mało wiedzy aby merytorycznie odnieść się do zagadnienia.

    Jeśli chodzi o gatunki traw, to już od dawna trawy przeznaczone dla bydła są specjalne, i nie chodzi tu nawet o wypalanie. Po prostu trawy się wysiewa.

    Wiemy że Indianie, póki ich barbarzyńcy nie wymordowali, to w Ameryce Północnej wypalali trawy dla utrzymania niskiej gęstości lasu, w którym mogły rosnąć trawy będące pożywieniem dla bizonów. To były lasy „parkowe”. Oni od dawna wypalali trawy w lasach i na stepie i jakiś sens to miało.

    Oczywiście Wojtas nie ma racji że ogień nie stanowi zagrożenia dla drobnej zwierzyny. Jaki jeż poradzi sobie z pożarem? Poza tym wierzchnia warstwa gleby naprawdę się podczas pożaru poważnie nagrzewa, pewnie niszczy inne zwierzaki i owady. Pewnie NIEZALEŻNI POLSCY naukowcy powinni odnieść się do zagadnienia. Są jeszcze tacy?

  3. RomanK said

    No wie pani ..pani Alino>??????
    Jak pani smie?????

    „Sam Wojtas ma zbyt mało wiedzy aby merytorycznie odnieść się do zagadnienia.”

    A komu to tu przeszkadza??????:-))))))))))

    —————-
    Najlepiej iść ślepo za dyrektywami imbecylów z Unii Europejskiej, nie poddając ich żadnej dyskusji.
    Admin

  4. Boydar said

    Nie trawię Wojtasa i jego mundrości. Jednak w tym artykule zachował poziom i proporcję. Wskazał zagadnienie z obu stron oraz jasno określił własne stanowisko. Więc co tu niby ma być fejkiem ? Reszta należy do nas.

  5. Sołtys said

    Dlaczego wypalanie jest problemem w Polsce? To proste. Spora część Polski jest tak zaugorzona i zakrzaczona, że jak się zapali w jednym miejscu to się pali kilkadziesiąt hektarów.W mojej wsi kilka dni temu z przez zarośnięte łąki i pola poszło by z dymem kila zabudowań.A podpalającym wcale nie był jakiś rolnik tylko prawdopodobnie jakiś podopieczny ośrodka resocjalizacji który nam w pobliskim budynku po naszej byłej już szkole podstawowej ulokował Starosta.

    Swoją drogą fajna ta resocjalizacja,opiekun codziennie idzie na spacer z podopiecznymi by mogły sobie „dzieci” w sklepie fajki i wódę kupić i rżną głupa wszyscy.A co przecież na takiego gagatka państwo daje 15 tyś. rocznie a na zwykłego ucznia podstawówki tylko 5 tyś.

    Może z tym zakazem wypalania chodzi o to żeby tubylcy się nie zorientowali podczas jakiegoś większego pożaru ze są tak zaugorowani że żywność szerokim strumieniem napływa z zewnątrz.W moim Sołectwie została tylko jedna krowa a łąki tylko dzięki mnie i mojemu koledze, który ma sporą hodowlę kilkanaście kilometrów dalej są wykoszone . Gdyby nie to że sporą część tych łąk kosimy co roku to poszlibyśmy z dymem bo taki pożar przy dużym wietrze przenosi się błyskawicznie.Przez ostatnie kilka lat dużo podróżowałem po Europie i zawsze mnie zastanawiało czemu takich krzaczorów nie ma u Niemca albo u Holendra gdzie nawet zabagnione tereny się pod uprawy zagospodarowuje.

  6. rycho08 said

    Wypalanie traw zabija – KLESZCZE.

  7. Piotr Awaryszed said

    Ja proponuje Pana Wojtasa wsadzic do adekwatnej dla niego norki, by okreslic glebokosc nagrzewania wglebnego. Niech udowodni taki twardziej i pokaze, ze jest to calkowicie bezpieczne dla malych zwierzat.
    Caly artukul jest dzielem impotencji umyslowej i calkowitej nieznajaomosci biologi i jej dzialania w ogole. Pan Wojtas nie wie czym jest struktura gleby, jak przebiega w niej zycie i co mozna zrobic, by te zycie wzmocnic, utwalic i by oczywiscie przynioslo to chciane efekty.
    I na koniec niech Pan Wojtas jeszcze napisze cos inteligentnego o kontrolowaniu takowego pozaru pola. Jak on to robi? Biega z wiadrem wody?

    ——
    Jak to robiono w dawniejszych czasach, kiedy wypalanie traw należało do normalności?
    Admin

  8. rycho08 said

    „artukul jest dzielem impotencji umyslowej i calkowitej nieznajaomosci biologi i jej dzialania w ogole”

    To może geniuszu podasz jakieś konkrety a nie pieprzysz komunały. Napisz jakie to cenne zwierzątka giną, do jakiej głębokości nagrzewa się gleba w ciągu tych kilkudziesięciu sekund przechodzenia ognia.
    Kiedyś robiono przy lasach pasy p/poż. i to całkowicie zabezpieczało las a chałup krytych strzechą już nie wolno budować.

  9. Niktoś said

    Przez dwa lata mieszkałem na podkrakowskiej wsi. Gdy przyszedł okres wypalania, to na dwór (hm…hm … pole) nie można było wyjść. Wszędzie szaro od dymu, smród, palenie w oczy. Kiedyś chorowałem na astmę i chyba bym tego nie wytrzymał. W całej okolicy nie uświadczysz nawet wróbla czy szpaka, o skowronkach nie wspominając. Nie wiem, czy brak ptaków jest spowodowany wypalaniem traw i śmieci czy używaniem randupa ale środowisko jest nieznośne. Warszawka ze swoim skażeniem powietrza spalinami wydaje się być o całe niebo zdrowszym środowiskiem. Zwróciłem również uwagę, że bardzo wiele osób, zwłaszcza starszych ma krostowate twarze i choruje na płuca. Więc nawet jeśli pomysły unijnych imbecyli są głupawe, to mnie się wydaje, że w tym wypadku niestety ale być może przez zwyczajny przypadek, mają rację.

  10. lewarek.pl said

    Wypalanie traw nie ma nic wspólnego z serwilizmem wobec Zachodu. W Peerelu też każdej wiosny przed nim przestrzegano. Tyle, że nie było to karalne jeśli nie przekroczyło granic własnej działki.

  11. Wieloimienny said

    To jest takie przyzwyczajanie Polaków do unijnych przepisów. Potem będzie nie palić łętów od kartofli, nie składować zbyt dużej kupy gnoju (już coś straszyli z płytami), nie siać i nie kości w takich i takich godzinach. Słowem – bez pozwolenia nie robić nic.

    Urzędnicze restrykcje zniechęciły już niejednego rolnika do hodowli np. świń.
    Inni sami to oleli, bo żyją z dotacji i tego co zasieją. Nic nie hodują. Polska to rynek zbytu dla zachodu (już nawet dla UPAdliny). Swojego nic nie będzie produkowała.
    I taki jest i był od początku zamysł tej głupiej unii. A ludzie mówili w 2003 roku „Jak nie do unii to gdzie?” W pizdu! A trzeba gdzieś? Do niepodległej Polski jak już.

  12. Marucha said

    Re 11:
    Oczywiście.
    Jednym z celów będzie likwidacja ogródków działkowych i upraw w skrzynkach na balkonie. Zakaz spuszczania wody między 22.00-07.00. Zakaz wchodzenia do lasów. Zakaz chodzenia w trampkach…

  13. Wieloimienny said

    Marucha @

    Ja bym sobie jaj nie robił, bo po takich pojebanych Chojnicach łażą gówniarze kapusie razem z radnymi platformy oraz innego lewactwa i fotografują domy, z których leci za dużo dymu. Czepiają się ludzi co palą trocinami, publikują zdjęcia czyjegoś domu na facebooku. Bredzą w lokalnych mediach wraz z ekologami z LOPu żeby każdy sobie przerobił piec na olejowe. A czy kurwa roboli stać na takie ogrzewanie? Tego lekarze, przedsiębiorcy, nauczyciele, urzędnicy głosujący na peło nie rozumieją. Ich stać. To samo unia. „Zakaz węgla”! Co to ma być?

  14. Isreal said

    może i jest jakaś korzyść z wypalania traw w celu poprawy jakości trawy czy cóś takiego …
    ja tego nie zauważyłem …

    natomiast wypalane są głównie bogato zarośnięte nieużytki i tereny zadrzewione w mniejszym lub większym stopniu, na łące czy pastwisku dobrze gospodarzonym nie ma co wypalać …

    16, czy 17 lat temu jakaś ku.wa podpaliła zarośnięte tereny częściowo tylko koszone, spaliło mi się przy okazji 0.65 ha dwuletniego lasu. Pięknie udane nasadzenia na dosyć skalistej działce …
    przy okazji do tego małego lasku spędził ogień kilka stworzeń, jeże chyba nawet nie opuściły legowiska, młodziutkie zające i inne takie … sfajczyły się razem z sosenkami
    takie ku.wy sadzałbym w tym ogniu na dzień dobry a potem karał należycie

    może i kiedyś wypalano sensownie, chyba szczególnie przy karczowaniu pod uprawy ….
    to co piszę nie dotyczy palenia łętów z chwastami i choróbskami …

Sorry, the comment form is closed at this time.