Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Autokefalia dla Ukrainy jest, a jakby jej wcale nie było

Posted by Marucha w dniu 2019-03-25 (Poniedziałek)

W polskich mediach, tych od Gazety Wyborczej po Gazetę Polską, od kilku miesięcy, przetacza się kampania, w której w niebywale optymistycznym świetle przedstawia się uzyskanie autokefalii, czyli tzw. „tomosu”, przez Kościół Prawosławny Ukrainy (PKU).

Ma to być jakoby historyczny przełom i zerwanie odwiecznej więzi z Moskwą, co, z kolei, ma mieć epokowe znaczenie i wskazywać na utratę przez Rosję wpływów na Ukrainie. Czy ten optymizm, wyrażany przez nieprzyjazne Moskwie ośrodki w Polsce, ma jakieś podstawy, czy jest to tylko myślenie życzeniowe i ich niespełnione marzenia?

Ta autokefalia została nowo powołanej ukraińskiej organizacji kościelnej. nadana przez Patriarchę Konstantynopola Bartłomieja, który rezyduje w dzielnicy Stambułu o nazwie Fanar. Jest to historyczna siedziba patriarchy, ale Turcja cały czas nalega by opuścił on ich kraj. Obecny patriarcha służył też w tureckiej armii i był jej oficerem w niskiej, jak na jego obecną pozycję, randze kapitana.

Od utworzenia owej autokefalicznej Cerkwi ukraińskiej minęło już ponad trzy miesiące, jednak oczekiwanego przełomu nie widać.

Po pierwsze, nie nastąpił żaden masowy przepływ wiernych do nowej struktury. Z ponad 12 tysięcy parafii przynależących do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM) przeszło do kościoła autokefalicznego bardzo niewiele. Padają różne liczby, lecz nawet najbardziej optymistyczne i zapewne mocno przesadzone szacunki nie przekraczają pięciuset parafii. Co wskazuje, że pomimo nacisków i przypadków siłowego przejmowania świątyń, nie jest to więcej niż 4 proc. ogólnej liczby parafii. Zatem nie ma żadnego masowego przepływu wiernych.

Żadne połączenie kościołów w ten jeden, autokefaliczny, nie nastąpiło i wiele wskazuje, że to nie nastąpi. Jeszcze gorzej wygląda sprawa jeśli chodzi o uznanie i nawiązanie oficjalnych stosunków z nowym kościołem przez inne autokefaliczne kościoły prawosławne na świecie. Z istniejących, i uznanych 14 takich kościołów, żaden nie uznał i nawiązał stosunków z PKU, któremu patriarcha Bartłomiej nadał tomos.

Spore nadzieje wiązał stojący na czele PKU metropolita Epifaniusz (Dumenko) ze stanowiskiem Kościoła Greckiego, którego sobór właśnie obradował. Ku dużemu rozczarowaniu Kijowa decyzji o uznaniu autokefalii tam nie podjęto i odłożono tę sprawę na czas nieokreślony. Na dodatek, stojący na czele Kościoła Grecji arcybiskup Hieronim II odwiedził w przeddzień soboru rosyjską ambasadę gdzie miał zapewnić o pełnym wzajemnych porozumieniu z Patriarchatem Moskiewskim.

I to wszystko jest w pełni zrozumiałe. Większość kościołów prawosławnych żyje w cieniu rosnącej presji ze strony islamu. Rosja jest dla nich jedynym mocarstwem, które w razie czego może przyjść z pomocą. Tak właśnie stało się niedawno w Syrii, gdzie Rosja była jedynym państwem, które udzieliło chrześcijanom, w tym prawosławnym, realnej i skutecznej pomocy w obliczu grożącej totalnej zagłady ze strony islamistów różnej maści.

Zatem żadni odpowiedzialni przywódcy, stojący na czele poważnych wspólnot prawosławnych nie będą popierać jakiejś awantury na Ukrainie, co może w przyszłości skutkować tym, że jak na nich, z kolei, przyjdzie bieda, to Moskwa się odwróci i pozostanie obojętna na ich los.

Widać, że dla wspólnot prawosławnych to nie Patriarcha Konstantynopola, żyjący na łasce tureckiego, ostatnio wyraźnie islamskiego rządu, jest ważny, ale Patriarcha w Moskwie.

Nie spełniły się także wielkie nadzieje, jakie z nadaniem tomosu wiązał obecny i walczący o reelekcję prezydent Petro Poroszenko. Wielce zaangażował się on w starania o uzyskanie tomosu, uczestniczył w uroczystości jego nadania i zaraz potem objeżdżał z nim ukraińskie miasta, pokazywał go tam, i prezentował jako swój wielki sukces, oczekując zwiększenia sondażowego poparcia w nadchodzących wyborach. Czynił to na tyle ostentacyjnie, że cała ta kampania została nazwana mianem „tomos-tour”. Nie przyniosła mu ona oczekiwanego wzrostu w sondażach, a naraziła na krytykę ze strony politycznych konkurentów, którzy zarzucają mu „pasożytowanie na tomosie”.

Wiele zatem wskazuje na to, że całe zamieszanie z tomosem nie spełni niczyich nadziei i zamiast stać się epokowym przełomem, będzie tylko mało istotnym epizodem.

Stanisław Lewicki
https://konserwatyzm.pl

Komentarzy 7 to “Autokefalia dla Ukrainy jest, a jakby jej wcale nie było”

  1. Alina said

    Levitzky, Levitzky – te twoje analizy….

    Syria – Levitzky – jest państwem islamskim. Takim państwem islamskim, gdzie liderzy islamskich wspólnot religijnych (jest ich wielu) składali chrześcijanom życzenia na Boże Narodzenie.

    Rosja nie pomagała syryjskim chrześcijanom (czy muzułmanom) tylko legalnemu, świeckiemu rządowi Syrii. Jedną z najgłupszych rzeczy, które Rosja mogłaby w Syrii robić, to pomagać syryjskim chrześcijanom w opozycji do muzułmanów. To zapewne spotkałoby się z pewną irytacją rosyjskich muzułmanów, których jest całkiem sporo. I Rosja Putina NA PEWNO tego nie robi.

    Autokefalia dla żydobanderowskiej cerkwi prawosławnej w Kijowie to oczywiście forma wojny hybrydowej przeciwko Moskwie. To jest dopiero początek. Pewne pojęcie, jak ta wojna może się toczyć, dać może analiza dziejów Unii brzeskiej z 1596 roku. To była również forma wojny hybrydowej przeciwko Rusi/Rosji, na szczęście skończyła się najgorzej dla tych, którzy dopuścili do jej wywołania na swoim terytorium (Warszawa). Choć ci co ją wywołali – jezuici i Rzym – kary chyba nie ponieśli.

    Autokefalia dla żydobanderowców to po prostu materiał na pełzającą wojnę domową, dokładnie jak w I Rzeczypospolitej. Sama liczba parafii przejęta przez żydobanderowców nie daje pojęcia o rozmiarach schizmy, ponieważ uwaga Epifaniusza i rządu żydobanderowców skupia się na największych ośrodkach, ławrach kijowskiej, poczajewskiej, itp. Niemniej faktem jest że proces ten idzie opornie, jest wymuszany przez władze (jak w I RP) i przez bojówki żydobanderowców. Zobaczymy.

  2. ? said

    Filaret zagonił swoich wiernych do żydowskiego kibucu, poparł żydowski reżim Poroszenki i pluje na Słowian. A można było inaczej. Skoro tak, to taka cerkiew to diabelska organizacja, a nie cerkiew.

  3. ? said

    Re 1:
    Dobrze, że Pani wspomniała o 1596 roku. To był tak naprawdę początek końca I RP. Jeśli realizacja politycznych celów Watykanu stała ponad dobrem Polski, to efekty nie mogły być inne.

  4. lewarek.pl said

    3.
    Pustosłowie. Ciekawe w jaki sposób powstanie Kościoła grekokatolickiego na ograniczonym obszarze Rzeczypospolitej miało wpłynąć na jej upadek?

  5. Troll Polonii said

    1
    Alina
    Zupelna racja.
    Ja jednak nie nazwalbym Syrii panstwem islamskim bo to sie brzydko kojarzy.
    Syria jest panstwem muzulmanskim, ktorego religia jest islam.
    Obecny twor ukrainskiego kosciola autokefalicznego jest sztuczny i wydumany w USA. Staremu patriarchowi z Istanbulu zaplacili 25 milionow dolarow za podpis.

    USA zacheca biednych Ukraincow do walki o wolnosc wyznania:
    Freedom of worship? US encourages Ukraine to create independent Orthodox Church — RT World News

    https://www.rt.com/news/441794-us-supports-ukrainian-orthodox/

    US State Dept Paid $25 Mil Bribe to Patriarch of Constantinople to Foment Religious Chaos in Ukraine

    https://russia-insider.com/en/christianity/source-us-state-dept-paid-25-mil-bribe-patriarch-constantinople-foment-religious-chaos

  6. ? said

    Re 4:
    Antoni Mironowicz – Kościół prawosławny w dziejach Rzeczypospolitej
    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Elpis/Elpis-r1999-t1-n1/Elpis-r1999-t1-n1-s85-125/Elpis-r1999-t1-n1-s85-125.pdf

  7. Alina said

    @ Lewarek

    1596 rok to był okres zmierzchu dynastii Rurykowiczów i czasy Wielkiej Smuty w Rosji, a w Polsce rządy Zygmunta III Wazy, człowieka nieprzesadnie inteligentnego, ale za to bardzo pobożnego. Wazowie byli na tyle fanatycznymi katolikami, że zostali wypędzeni ze Szwecji.

    Wówczas najsilniejszym państwem prawosławnym była Ruś (nic się w tym zakresie nie zmieniło) a zniszczenie prawosławia to mokry sen każdego papieża. Prób było bez liku. Jedną z takich prób była właśnie Unia brzeska. To był jezuicki spisek, którego celem był „skok na moskiewski kreml” i przejęcie całego ruskiego prawosławia dzięki ówczesnemu osłabieniu moskiewskiej władzy politycznej (car Fiodor był naprawdę nie-bystry, w tej dziedzinie wygrywał nawet z polskim królem).

    Unia brzeska spowodowała powstanie nowej administracji cerkiewnej uznającej prymat Rzymu, promowanej przez polskie władze. Prawomyślni ruscy chrześcijanie, jak chcieli być wierni swojej wierze, to musieli stać się wrogami polskiej władzy politycznej. Władze Rzeczypospolitej prowadziły wojnę ze swoimi prawosławnymi obywatelami. Czasami była to wojna, a czasami tylko prześladowania na różnych polach.

    Prawosławni nie mogli już być lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej, która prowadziła wobec nich wrogą politykę. Ochroną interesów polskich prawosławnych zajęli się carowie rosyjscy, od pierwszego, Michała Romanowa do Katarzyny Wielkiej. Systemowe prześladowania polskich prawosławnych przez polskie władze zwiększały wsparcie Ruskich w Rzeczypospolitej dla „zbierania ziem ruskich” przez rosyjskich carów. Unia brzeska była jednym z powodów, dla których Bohdan Chmielnicki uznał supremację cara.

    Unia brzeska była jednym z powodów niekończących się wojen Rzeczypospolitej z Rosją Romanowów. Pierwsze były oczywiście dymitriady, będące następnym krokiem w realizacji antyruskich obsesji Rzymu. Fanatyczny i głupi polski król nie przeszkodził w realizacji tych prywatnych wojenek polskich oligarchów działających pod egidą Rzymu. Unia brzeska i dymitriady wykopały przepaść pomiędzy Polakami i Rosjanami.

    Jak głupi był Zygmunt III Waza? Bardzo głupi. W czasie Wielkiej Smuty po wymarciu Rurykowiczów z Moskwy przyszła oferta przyznania korony ruskich carów księciu Władysławowi Wazie. Jednym z warunków, zupełnie oczywistym, było przyjęcie przez Władysława prawosławia przed koronacją. Gdyby tak się stało, to możliwe byłoby zjednoczenie Rosji z Polską. Zygmunt wyraził sprzeciw, po tak kochał „ojca świętego” i nie zgodził się na wyrzeczenie „wiary świętej”.

    Kościół grekokatolicki to bękart Unii brzeskiej. Jego mały dzisiejszy zasięg, ograniczony do Galicji, to wynik prześladowania tej organizacji przez każdego cara, aż do czasów Józefa Stalina. Z punktu widzenia Rosjan ta organizacja to zwyczajni renegaci, przetrwała wyłącznie w Austrii (Galicji) z powodów politycznych, stała się religijnym zapleczem banderowców. Kapelanem UPA był ichni biskup Andriej Szeptycki.

Sorry, the comment form is closed at this time.