Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ale dlaczego? o Kotka każdego miesiąca rodziła…
    bryś o Wolne tematy (4 – 2…
    NC o Dziennik Apokalipsy: Każda nie…
    bryś o Wolne tematy (4 – 2…
    Piskorz o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    Enya o Co jedzą Polacy?
    Jacek o Kolejny sukces przewoźnika lot…
    Zenon_K o Wolne tematy (4 – 2…
    bryś o Co jedzą Polacy?
    bryś o Co jedzą Polacy?
    Enya o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    Krzysztof M o Co jedzą Polacy?
    Ale dlaczego? o Rozpętał kampanię przeciwko kr…
    Bezpartyjna o Co jedzą Polacy?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 584 obserwujących.

Transmutacja biologiczna lub skąd się bierze wapń w jajkach?

Posted by Marucha w dniu 2019-04-03 (Środa)

Przez wieki ludzie śmiali się z marzeń średniowiecznych alchemików aby nauczyć się przekształcać jeden element w drugi. Obecnie dzięki żywym roślinom, transformacja elementów nie wygląda tak nieprawdopodobnie.

Na początku dwudziestego wieku pewien francuski uczeń, który marzył o tym aby zostać naukowcem, zaczął zauważać dziwne zachowanie kur w kurniku swojego ojca. Rozgarniając pazurami ziemię, stale dziobały ziarna miki, substancji krzemionkowej obecnej w glebie. Nikt nie mógł wytłumaczyć Loisowi Kervran, dlaczego kurczaki preferują mikę i dlaczego za każdym razem, gdy jakiś ptak był ubijany na zupę, w jego żołądku nie było śladu miki; lub dlaczego kury codziennie niosły jaja w skorupce wapiennej, chociaż najwyraźniej nie wydziobywały wapnia z gleby, w której go brakowało. Minęło wiele lat, zanim Kervran zdał sobie sprawę, że kury potrafią zmienić jeden element w inny.

Czytając powieść Gustawa Flauberta „Bouvard et Pecuchet”, młody Kervran natknął się na wspomnienia wybitnego francuskiego chemika Louisa Nicolasa Vauquelin, w których było; ,że ten „obliczając masę wapna zjadaną przez kurę z owsa, stwierdził większą ilość wapna w powłoce ich jaj. Okazuje się, że kury potrafią syntetyzować materię. Nikt nie wie jak.”

Kervran pomyślał: jeśli organizm kurczaka jest w jakiś sposób zdolny do produkcji wapnia, konieczne jest zrewidowanie całej wiedzy zdobytej na zajęciach z chemii. Pod koniec XVIII wieku Antoine Laurent Lavoisier, zwany „ojcem nowoczesnej chemii”, sformułował zasadę, że we Wszechświecie „nic nie znika, nic nie powstaje, ale wszystko tylko zmienia formę”. Okazało się, że pierwiastki mogą tworzyć ze sobą różne połączenia, ale nie potrafią przekształcić się jedne w drugie; miliony eksperymentów tylko potwierdziły słowa Lavoisiera.

Pierwsza rysa w tej wydawałoby się, niezachwianej teorii powstała na początku dwudziestego wieku wraz z odkryciem promieniotwórczości. Okazało się, że około 20 elementów realnie mogą przekształcać się w coś całkiem innego i najwidoczniej nie chcą podporządkować się prawu zachowania materii. Na przykład, rozkładający się rad przekształca się w elektryczność, ciepło, światło i różne substancje, takie jak ołów, hel i inne elementy. Wraz z rozwojem fizyki jądrowej człowiek nauczył się nawet tworzyć niektóre elementy, których brakuje w słynnej tabeli Mendelejewa. Początkowo sądzono, że pierwiastki te dawno już zniknęły z powodu rozpadu radioaktywnego lub w ogóle nie istniały w ich naturalnej formie.

[Mała uwaga: niemożność przekształcania jednych pietwiastków w drugie dotyczyła metod CHEMICZNYCH, takich, jakich używali alchemicy. Do tej pory nie udowodniono, iż jest możliwe na drodze chemicznej dokonać takich przekształceń. Nikomu się to nie udało.
Natomiast sprawa przedstawia się inaczej, gdy w grę wchodzą reakcje jądrowe (np. promieniotworczość, bombardowanie neutronami itp). Wówczas transmutacja jest możliwa.
Nonsensem wszakże jest stwierdzenie, iż prawo zachowania materii przestaje obowiązywać w takich przypadkach. Obowiązuje, jak najbardziej.

Co się tyczy transmutacji pierwiastków przez organizmy żywe, to – o ile informacje są prawdziwe – chodzi, moim zdaniem, o to, iż biologia nie da się zredukować do chemii, gdyż zawiera tajemniczy koponent: życie.
Admin]

Brytyjski fizyk Ernest Rutherford, który pierwszy rozwinął teorię istnienia jądra atomowego, w 1919 roku udowodnił, że transmutacja pierwiastków może być spowodowana bombardowaniem cząstkami alfa (identycznymi z atomami helu, ale bez elektronów). Fizyka cząstek nadal wykorzystuje tę metodę, wykorzystując coraz więcej „ciężkiej artylerii”. Ale nawet po tych odkryciach nikt nie pomyślał, że wielki Lavoisier może się mylić co do ponad osiemdziesięciu elementów nieradioaktywnych.

Chemicy wciąż są przekonani, że niemożliwe jest tworzenie nowych pierwiastków za pomocą reakcji chemicznej. Ponadto twierdzą, że wszystkie reakcje zachodzące w żywej materii są czysto chemiczne. Ich zdaniem chemia jest w stanie wyjaśnić fenomen życia. [Chemicy ci mają rację, że tworzenie nowych pierwiastków za pomocą reakcji chemicznej jest niemożłiwe. Mylą się zaś, gdy twierdzą, iż fenomen życia da się sprowadzić do chemii – admin]

Młody Kervran otrzymał dyplom z inżynierii i biologii nadal pamiętając eksperyment Voklana. Postanowił go powtórzyć. Karmił swoje kury tylko owsem mierząc dokładną zawartość wapnia w jajach. Następnie sprawdzał zawartość wapnia w jajach i ściółce swoich kur i stwierdził, że ptaki produkowały czterokrotnie więcej wapnia niż pobierały z pożywienia.

Kervran zapytał swoich kolegów z biochemii o pochodzenie tego dodatkowego wapnia. I otrzymał odpowiedź: ze szkieletu ptaka. Kervran zrozumiał, że może to mieć miejsce tylko w wyjątkowych przypadkach, ale jeśli kura stale pobierałaby wapń ze swoich kości, to wkrótce byłyby po niej.

W rzeczywistości kury, w których diecie brakuje wapnia, znoszą jaja z miękką skorupką dopiero czwartego lub piątego dnia. Ale jeśli zacząć karmić kurę potasem, następne jajo, które zniesie, będzie miało twardą skorupkę składającą się z wapnia. Najwyraźniej kury są w stanie przekształcić potas w wapń, w który jest bogaty owies.

Kervran dowiedział się również, że gdy Voklan wycofał się, Anglik William Prout skrupulatnie zbadał i zmierzył zawartość wapnia w jajach kurzych. Po wylęgu kurczaka jego ciało zawierało czterokrotnie więcej wapnia niż pierwotnie występowało w jajach, chociaż zawartość wapnia w skorupce pozostała niezmieniona. Praut doszedł do wniosku, że tworzenie się wapnia odbywało się wewnątrz jaja. Dokonał tego odkrycia w czasie, gdy naukowcy wciąż nie podejrzewali istnienia atomu, powiedział Kervran, więc przedwcześnie było mówić o pewnych przemianach atomowych.

Jeden z przyjaciół powiedział Kervranowi, że już w 1600 r. flamandzki chemik Jean Baptista Helmont posadził sadzonkę wierzby do glinianego garnka zawierającego sto kilogramów wysuszonej w piecu ziemi. Przez pięć lat drzewo nie otrzymywało nic, tylko wodę deszczową lub destylowaną. Kiedy Helmont wyciągnął drzewo z doniczki i zważył je, okazało się, że zyskało ono około 85 kg wagi, podczas gdy masa gleby pozostała mniej więcej taka sama. Może drzewo zamienia w drewno, korę i korzenie zwykłą wodę?

Tillandsia lub porosty hiszpańskie stały się dla Kervrana kolejną interesującą anomalią w królestwie roślin. Ten rodzaj mchu może rosnąć na drutach miedzianych bez jakiegokolwiek kontaktu z glebą. Po spaleniu nie było w nim śladu miedzi, ale tylko tlenki żelaza i inne pierwiastki, najwyraźniej uzyskane z atmosfery.

Inny francuski naukowiec, Henri Spindler, zainteresował się tym, jak Laminaria (odmiana wodorostów morskich) wytwarza jod. Szukając odpowiedzi, Spindler przeszukał pół zapomnianą literaturę na zakurzonych półkach biblioteki i odkrył, że niemiecki naukowiec Vogel posadził nasiona rzeżuchy w szklanych doniczkach i nie dał im nic poza destylowaną wodą. Kilka miesięcy później Vogel spalił dorosłe rośliny, okazało się, że zawierały dwa razy więcej siarki niż było w nasionach. Spindler odnalazł również taki fakt, że wkrótce po Vogelu, dwóch Anglików Lawes, Gilbert z Instytutu Badań Rolniczych w Rothamsted w Anglii, odkryli, że rośliny wydają się być w stanie wyciągnąć więcej elementów z gleby niż ona je zawiera.

Przez siedemnaście lat Lowes i Gilbert uprawiali pole koniczyny, kosili ją trzy lub cztery razy w roku i siali nową koniczynę raz na cztery lata, bez użycia nawozów. To pole dawało ogromne plony siana. Według naukowców, aby zrekompensować składniki odżywcze, które rośliny pobrały z gleby przez siedemnaście lat, trzeba wyprodukować 2,6 tony wapna, 1,2 tony tlenku magnezu, 2,1 tony potasu, 1,2 tony kwasu fosforowego i 2,6 tony azotu, czyli około 10 ton nawozów. Skąd się wzięły te wszystkie minerały?

W poszukiwaniu tej tajemnicy Spindler natknął się na dzieło hanowerskiego barona Alpechta von Herzeele, który w 1873 opublikował rewolucyjną książkę „Pochodzenie substancji nieorganicznych” (The Origin of Inorganic Substances). Ta książka dostarczyła dowodów na to, że rośliny nie są tak prymitywne, jak się wydaje: nie tylko zasysają substancje z gleby, ale ciągle wytwarzają nowe. Przez całe życie von Hertzeel przeprowadził setki analiz, i wszystkie wykazały jedną rzecz: początkowa zawartość potasu, fosforu, magnezu, wapnia i siarki w nasionach kiełkujących w wodzie destylowanej gwałtownie wzrasta w najbardziej niezrozumiały sposób. Jeśli wierzyć prawu zachowania materii, zawartość minerałów w roślinach uprawianych w wodzie destylowanej powinna być równa zawartości minerałów w nasionach, z których wyrosły. Jednak analizy Herzeela potwierdziły nie tylko wzrost zawartości minerałów w popiele spalonych roślin, ale także wzrost zawartości innych substancji, takich jak azot, który spalał się w procesie spalania nasion.

Von Herzeele odkrył również, że rośliny zdają się alchemicznie przekształcać fosfor w siarkę, wapń w fosfor, magnez w wapń, dwutlenek węgla w magnez i azot w potas.

Historia nauki pełna jest dziwnych faktów, jednym z nich jest dzieło von Herzeela, opublikowane w latach 1876-1883, które w spotkaniu z oficjalną nauką odbiło się ciszą. Co jest zaskakujące, ponieważ z punktu widzenia nauki zjawiska biologiczne można wyjaśnić za pomocą praw chemii [? – admin]. Dlatego większość prac Herzeela nigdy nie dotarła do półek bibliotek.

Spindler próbował zainteresować swoich kolegów eksperymentami Herzeela. Jednym z nich był Pierre Baranger, profesor i dyrektor Laboratorium Chemii Organicznej w słynnej Politechnice paryskiej, która od swojego powstania w 1794 roku przygotowuje najlepszych naukowców i inżynierów we Francji. Aby przetestować pracę Herzeela Baranger rozpoczął serię eksperymentów, które trwały około 10 lat. Eksperymenty te w pełni potwierdziły odkrycia Herzeela i wprowadziły naukę o atomie w oblicze prawdziwej rewolucji.

W styczniu 1958 r. Baranger ogłosił swoje odkrycia światu. W Instytucie Genewskim w Szwajcarii, na spotkaniu z wybitnymi chemikami, biologami, fizykami i matematykami, zauważył, że gdyby dalej kontynuował swoje badania, niektóre teorie, które nie miały wystarczającej bazy eksperymentalnej, musiałyby zostać zweryfikowane.

W wywiadzie udzielonym w 1959 roku w Science et Vie Baranger stwierdził, że jego metody badawcze w pełni spełniają najbardziej surowe wymagania bezstronnej współczesnej nauki: „Moje wyniki wydają się być niewiarygodne. Ale nigdzie się nie zapodziały. Podjąłem wszelkie środki ostrożności. Ciągle powtarzałem moje eksperymenty. Przez lata robiłem tysiące analiz. Moje wyniki potwierdzili niezależni eksperci, którzy nie wiedzieli czym się zajmuję. Korzystałem z różnych metod. Zmieniałem warunki eksperymentów, i czy nam się to podoba, czy nie, fakt pozostaje ten sam: rośliny znają starożytną tajemnicę alchemii. Każdego dnia na naszych oczach, zamieniają jedne elementy w drugie. ”

Do 1963 r. Baranger przedstawił niepodważalne dowody na to, że podczas kiełkowania nasion roślin strączkowych w roztworze soli manganu, mangan znika, a w zamian pojawia żelazo. Próbując rzucić światło na mechanizm działania tego zjawiska, odkrył szereg wzajemnie powiązanych czynników związanych z transformacją pierwiastków w nasionach, w tym czas kiełkowania, rodzaj oświetlenia, a nawet dokładną fazę księżyca.

Aby zrozumieć ogromne znaczenie dzieła Barangera, trzeba przypomnieć zasady fizyki atomowej. Stwierdza ona, że aby umocować elementy w swoim stanie potrzebna jest ogromna ilość „energii stabilizującej”. Alchemicy nie potrafili generować tak potężnych energii i kierować nimi. W związku z tym ich twierdzenia, że są w stanie przekształcić jeden element w inny, są fałszywe. Jednak rośliny nieustannie przekształcają elementy w sposób zupełnie nieznany nauce, która nie może obejść się bez swoich potwornych nowoczesnych akceleratorów atomowych. Małe źdźbło trawy, kruche krokusy i petunie potrafią zrobić to, co współcześni alchemicy w obliczu fizyki jądrowej uważają za całkowicie niemożliwe.

Spokojny i uprzejmy Baranger mówił o swoich badaniach w następujący sposób: „Od dwudziestu lat nauczam chemii na Politechnice. Wierzcie mi, laboratorium, w którym się znajduję nie jest jaskinią fałszywej nauki. Nigdy nie myliłem szacunku do nauki z pragnieniem dostosowania się do istniejącej doktryny. Dla mnie każdy starannie przeprowadzony eksperyment przyczynia się do rozwoju nauki, nawet jeśli jest sprzeczny z naszymi przekonaniami. Von Herzeel zrobił zbyt mało eksperymentów, aby przekonać wszystkich sceptyków. Ale jego wyniki zainspirowały mnie do odtworzenia tych eksperymentów w nowoczesnym laboratorium z całą możliwą dokładnością i powtarzałem je tak wiele razy, aby ze statystycznego punktu widzenia były doskonałe. Tak zrobiłem.”

Baranger ustalił, że zawartość fosforu i potasu w nasionach grochu rosnących w wodzie destylowanej w ogóle się nie zmienia, ale jeśli nasiona rosną w roztworze soli wapnia, zawartość fosforu i potasu rośnie o 10%, podczas gdy zawartość wapnia wzrasta w obu grupach . „Doskonale rozumiem, – mówił Baranger w swoich wywiadach dziennikarzom, którzy zasypywali go wszelakimi zastrzeżeniami, – że te wyniki porażają waszą wyobraźnię. I rzeczywiście, wszystko to jest zdumiewające. Rozumiem doskonale, że chcecie znaleźć błąd, który podważy dokładność moich eksperymentów. Ale na razie tych błędów nikt nie znalazł. Fakt pozostaje faktem: rośliny mogą zmieniać jedne elementy w drugie”.

„Jeśli już mówić na temat sprzeczności eksperymentów Barangera, pisała „Nauka i życie”, – to i sami fizycy jądrowi doszli do takiego stopnia, gdzie do wyjaśniania jądra atomu wysunęli cztery wzajemnie wykluczające się teorie. Co więcej, tajemnica życia nie została jeszcze odgadnięta być może dlatego, że nikt nie szukał wskazówki w jądrze atomu. Do tej pory życie uważane jest za zjawisko chemiczne i molekularne, ale być może kluczem do odkrycia tajemnicy są najodleglejsze i niezbadane zakątki fizyki atomowej.”

Ustalenia Barangera mają daleko idące praktyczne implikacje. Na przykład, niektóre rośliny mogą wprowadzać do gleby elementy, które są użyteczne dla wzrostu innych roślin. Odkrycie to może drastycznie zmienić istniejące doktryny dotyczące płodozmianu, naprzemienności i kombinacji upraw, nawozów lub wprowadzenia materii organicznej do ubogiej gleby (jak potwierdził to Friend Sike w jego doświadczeniach).

Mało tego, Baranger przewiduje, że niektóre rośliny mogą dokonywać syntezy rzadkich elementów dla przemysłu. Rośliny już pokazały nam, że są zdolne do wywoływania transformacji subatomowych, których ludzie nie mogą wykonać w swoich laboratoriach bez użycia ogromnej siły oddziaływania cząstek. Człowiek również nie jest zdolny w zwykłych temperaturowych warunkach dokonywać syntezy ogromnej ilości substancji, na przykład alkaloidów, które rośliny produkują w zwykłych temperaturach.

Kervran bezustannie odczuwał jego nierozerwalny związek z ziemią, mimo że pracował w mieście. Jego wyobraźnia odkryła inne zjawisko o skali globalnej, o czym od dawna wiedzieli specjaliści od rolnictwa. W książce Didier Bertrand „Magnez i życie” (Magnesium and Life), opublikowanej w języku francuskim w 1960 r., Kervran zauważył, że po zebraniu z pól pszenicy, kukurydzy, kartofli lub każdy innej kultury, z ziemi wycofują się elementy, które wciągnęły rośliny do swojego wzrostu. Gleby dziewicze zawierają od 30 do 120 kg magnezu na hektar. „Wychodzi – podkreślił Bertrand – że w większości ziem uprawnych na świecie magnez powinien zniknąć dawno temu, wraz z niezliczonymi plonami. Ale tak się nie dzieje.

Co więcej, w wielu częściach świata, takich jak Egipt, Chiny czy dolina rzeki Pad we Włoszech, tereny te pozostają wyjątkowo żyzne, pomimo tysiącletniej historii rolnictwa i ogromnej ilości magnezu pobranego z gleby.” Kervran pomyślał: może życie roślinne nie podlega tabeli Mendelejewa [? – admin] i zamienia na przykład wapń w magnez lub azot w węgiel? Staje się wtedy jasne, dlaczego gleby są w stanie przywrócić zawartość niezbędnych elementów.

Z charakterystyczną celtycką szczerością Kervran opublikował w 1962 r. „Transmutacje biologiczne” (Biological Transmutations), pierwszą książkę z serii poświęconej nowemu spojrzeniu na wszystko co żyje. Wielkie wstrząsy czekają rolników, którzy polegają wyłącznie na chemii. Ponadto Kervran ostrzegał, że żywność skompilowana przez chemię nie może zapewnić długiego życia, ani zwierzętom ani człowiekowi. Kervran uznaje poprawność Lavoisiera, ale tylko w odniesieniu do reakcji chemicznych.

Według Kervrana błąd nauki polega na jej upartym przekonaniu, że wszystkie reakcje w żywym organizmie mają charakter chemiczny, i że w związku z tym życie można postrzegać jako zjawisko chemiczne. Kervran argumentował również, że analiza chemiczna nie może odpowiednio określić właściwości biologicznych substancji. [To nie jest „błąd nauki”, ale błąd naukowców – admin]

W swojej książce chciał zademonstrować wszystkim, że materia posiada jedyne niewidoczne właściwości, o których nie wie ani fizyka współczesna ani chemia. Innymi słowy, nie poddaję w wątpliwość praw chemii. Błędem wielu chemików i biochemików jest to, że starają się stosować prawa chemii za wszelką cenę, nawet w obszarach, w których nie zawsze mają one zastosowanie. Procesy biologiczne mogą otrzymać ekspresję chemiczną, ale jest to tylko konsekwencja nieznanego zjawiska transmutacji.

W swojej genialnej książce The Nature of Substance Rudolf Hauschka rozwija jeszcze bardziej idee Kervrana i Herzeela. Według niego życie nie może być wyjaśnione w kategoriach chemii, ponieważ podstawą życia nie jest pewna kombinacja elementów, ale coś, co poprzedza elementy. Hauschka nazywał materię „osadem życia”. „Czy nie jest mądrzej przyjąć,” pytał, „że życie istniało na długo przed materią i było rezultatem poprzedzającego ją duchowego początku?”

Haushka był gorącym zwolennikiem „duchowej nauki” Rudolfa Steinera i utrzymywał dość twardą pozycję: znanymi elementami są trupy, resztki form życia. Chociaż chemicy są w stanie uzyskać tlen, wodór i węgiel z roślin, jednak nie mogą uzyskać żywej rośliny z połączenia tych lub jakichkolwiek innych elementów. Haushka powiedział: „Żywi mogą stać się martwi; ale początkowo wszystko zostało stworzone tylko żywym i nigdy martwym”.

Haushka również odtworzył wiele eksperymentów Herzeela i odkrył, że rośliny mogą nie tylko tworzyć materię ze sfery niematerialnej, ale także mogą zamieniać materię w „eter”. Zauważył również, że takie pojawianie się i znikanie materii odbywa się w sekwencji rytmicznej, często zgodnie z fazami księżyca.

W Paryżu Kervran, życzliwy i zawsze gotowy do współpracy siedemdziesięcioletni człowiek z doskonałą pamięć i spostrzegawczością, przekazał autorom książki, że podczas kiełkowania nasion zaczynają pracować potężne energie syntetyzujące enzymy, prawdopodobnie przekształcając jedne elementy w drugie. Eksperymenty przekonały go, że fazy księżyca odgrywają szczególnie ważną rolę w procesie kiełkowania, chociaż botanicy twierdzą, że wymagane do tego jest tylko ciepło i wilgoć.

„Nie możemy działać zgodnie z zasadą: jeśli o tym nie wiem, to nie istnieje” – powiedział Kervran. – O istnieniu energii, którą wielki austriacki naukowiec i wizjoner Rudolf Steiner nazywał kosmicznymi siłami eterycznymi, można przekonać się z co najmniej jednego faktu, że niektóre rośliny kiełkują tylko wiosną, nawet w przypadku obecności ciepła i wilgoci o innych porach roku. Niektóre rodzaje pszenicy kiełkują tylko wraz ze wzrostem długości dnia, ale jeśli odbywa się to sztucznie, kiełkowanie nie jest gwarantowane. ”

Według Kervrana, tak naprawdę nie wiemy czym jest materia. Nie wiemy, z czego zbudowany jest proton lub elektron; słowa przykrywają naszą ignorancję. Wierzy, że wewnątrz jądra atomu kryją się siły i energie o zupełnie nieoczekiwanej naturze. Konieczne jest szukanie wyjaśnień transformacji niskoenergetycznych nie w klasycznej fizyce atomowej zbudowanej na wysokich energiach, ale w sferze super-słabych związków, gdzie ogólnie akceptowane prawa zachowania materii, a nawet istnienie masy ekwiwalentu energii (czyli E = mc2, formuła Einsteina) nie są gwarantowane.

Fizycy błędnie myślą, że te same prawa fizyczne odnoszą się w równym stopniu do materii życia i materii nieożywionej. Na przykład wielu z nich jest przekonanych, że niemożliwe jest istnienie negatywnej entropii, siły, dzięki której żyjąca uporządkowana materia jest tworzona w biologii. Jest to niemożliwe, ponieważ druga zasada termodynamiki Carnota-Clausiusa nie jest spełniona, co w odniesieniu do zaniku energii głosi: istnieje tylko pozytywna entropia, czyli naturalny stan materii jest chaosem, a wszystkie przedmioty rozpadają się i stają się chaotyczne, oddając ciepło bez jego późniejszego odzyskania.

Na przekór wszystkim prawom fizyki Wilhelm Reich skonstruował akumulatory do gromadzenia energii, nazwanej przez niego „orgonem”, w górnej części której ma miejsce stały wzrost temperatury. A jeśli tak, to drugie prawo termodynamiki jest kompletnym nonsensem. Reich zademonstrował to zjawisko Albertowi Einsteinowi w jego domu w Princeton, a Einstein, choć nie potrafił wyjaśnić mechanizmu tego zjawiska, potwierdzał jego istnienie. Pomimo tego zaczęto mówić, że Reich jest szalony.
[Teoria orgonu powszechnie uznawana jest za pseudonaukową, sam Reich zaś za pseudonaukowca. Nb. miał on mocne korzenie – admin]

Reich opierał się na fakcie, że materia zbudowana jest z orgonu. W odpowiednich warunkach materia pojawia się w prawie nic nieważącym orgonie, przy czym te „odpowiednie warunki” występują dość często. Wszystko to wskazuje, że za klasyczną chemią molekularną Lavoisiera w żywej przyrodzie stoi głębszy poziom chemii jądrowej, w której nukleony, składniki jądra atomu, łączą się i oddzielają. Kiedy cząsteczki są łączone, uwalniana jest energia cieplna. Na poziomie jądra działają mocniejsze energie rozpadu jądrowego i syntezy jądrowej, przypominające procesy w bombach atomowych lub wodorowych. Pozostaje jednak tajemnicą, dlaczego transmutacja biologiczna nie wyzwala tak ogromnej ilości energii.

„Nauka i życie” stwierdza, że ​​jeśli reakcja typu plazmy jądrowej zachodzi w bombach, reaktorach jądrowych i gwiazdach, to musi też istnieć inny rodzaj reakcji nieodłączny żywym organizmom, w której synteza jądrowa przebiega niezwykle „cicho”. Magazyn daje analogię do sejfu, który można albo wysadzić dynamitem, albo cicho otworzyć przy użyciu prawidłowej kombinacji liczb na zamku szyfrowym. Jądro zachowuje się jak zamek szyfrowy: może opierać się użyciu brutalnej siły, ale będzie łatwy przy umiejętnej manipulacji. Tajemnica życia, którą witaliści już od dawna namacali, to tylko cyfrowa kombinacja, stworzona przez mistrza sejfu za pomocą zamka szyfrowego. Rozwiążmy kod na „zamku nuklearnym” a zrozumiemy, gdzie kończy się nieożywione, a zaczyna się życie. Wydaje się, że tam gdzie człowiek polega na „dynamicie”, rośliny i inne żywe organizmy używają znanego im kodu.

Kervran sugeruje również, że mikroorganizmy mogą zamienić jałowy piasek w żyzną ziemię. W końcu, jeśli dzisiaj próchnica powstaje z materii organicznej, to przecież były czasy, kiedy nie było materii organicznej na Ziemi.

Okazuje się, że być może dr Wilhelm Reich dokonał największego odkrycia, opisując swoje obserwacje mikroskopijnych baniek energetycznych lub „bionów”, jeszcze nieżyjących, ale już „nośników energii biologicznej”. Według Reicha, w wystarczająco wysokiej temperaturze, każda materia, nawet piasek, pęcznieje i rozkłada się w bioniczne bąbelki, które następnie mogą przekształcić się w bakterie.
[Teoria bionów to również pseudonauka – admin]

Obecnie Kervran zdecydował się pozostawić swoją działalność pedagogiczną we Francji, aby całkowicie poświęcić się alchemii. Zastanawiał się, dlaczego proste reakcje chemiczne, takie jak połączenie pojedynczego atomu azotu z pojedynczym atomem tlenu, można przeprowadzić w laboratorium tylko w bardzo wysokich temperaturach i ciśnieniu, podczas gdy żywe organizmy wytwarzają tę syntezę w temperaturze pokojowej. Wydaje się, że znaczącą rolę odgrywają tu biologiczne katalizatory, znane jako „enzymy”.

W roczniku „Alchemia: fikcja czy rzeczywistość?”, Opublikowanym w 1973 roku w Rouen przez studentów prestiżowego Narodowego Instytutu Chemii Przemysłowej, Kervran napisał, że mikroorganizmy są koncentracją enzymów. Ich zdolności do transformacji elementów wykraczają znacznie poza samo dołączanie peryferyjnych elektronów do tworzenia związków (jak w klasycznej chemii). Mikroorganizmy mogą dokonywać zmian w jądrach atomowych elementów.

Zgodnie z obserwacjami większość przekształceń występuje w ramach pierwszych dwudziestu elementów tabeli Mendelejewa. Transformacje tych pierwiastków, jak się wydaje, odbywają się najczęściej przy udziale wodoru i tlenu. Tak więc przemiana potasu w wapń zachodzi poprzez przyłączenie protonu wodoru.

Kervran podejrzewał, że opisane przez niego zjawisko transformacji i dane z jego badań nie będą odpowiadać chemikom. W końcu nie mówimy tu o nawykowych ruchach chemicznych elektronów na peryferiach atomu i wiązaniach chemicznych między molekułami, ale o zmianie struktury samego atomu, wywołanej działaniem enzymów w żywej materii. Ponieważ procesy te zachodzą w jądrze atomu, to chemia tu jest bezsilna, działa tu inna nauka. Na pierwszy rzut oka język nauki wydaje się dziwny, ale w rzeczywistości jest tak prosty, że będzie zrozumiały dla każdego licealisty. Tak więc, jeśli mamy sód o masie atomowej 11, czyli z 11 protonami w jądrze (11Na) i tlenem z 8 protonami (80), to musimy tylko połączyć wszystkie protony i otrzymać 19 protonów, co odpowiada masie atomowej potasu 19k.

Podobnie, wapń (Ca) można uzyskać z potasu (K) z udziałem wodoru (H) o wzorze: jH + 19K = 20Ca; lub z magnezu z udziałem tlenu: i2Mg + 80 = 20Ca; lub z krzemu z udziałem węgla: 14Si + 6С = 2оС-

Kiervran twierdzi, że przyroda urzeczywistnia podział atomu za pomocą życia biologicznego. Dzięki temu mikroorganizmy są głównymi strażnikami urodzaju ziemi.

Według Kervrana niektóre transformacje są użyteczne biologicznie, inne są szkodliwe. Ponieważ te drugie walczą, konieczne jest całkowite przemyślenie problemu niedoboru pierwiastków w glebie i metody tego rozwiązania. Dowolne stosowanie nawozów azotowych, fosforanowych i potasowych może doprowadzić do zmniejszenia w roślinach tych elementów, które są niezbędne do zdrowej diety. W tym przypadku Kervran odniósł się do pracy amerykańskiego badacza, który zupełnie nieświadomy teorii biologicznej transformacji Kervrana odkrył, że przy nadmiernie wysokiej zawartości potasu w hybrydowej kukurydzy poziom molibdenu maleje. „Jaka powinna być optymalna zawartość w roślinie tych dwóch elementów?” – pyta Kervran, a następnie odpowiada na swoje pytanie w następujący sposób: „Wydaje się, że nikt o tym nie pomyślał; ale nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ zawartość pierwiastków różni się nie tylko od gatunków, ale także między podgatunkami. ”

Według Kervrana nic strasznego się nie wydarzy, nawet gdy nawozy potasowe nagle znikną ze sprzedaży, ponieważ mikroorganizmy mogą otrzymać potas z wapnia. Jeśli ludzie byli w stanie uruchomić przemysłową produkcję drożdży i pleśni do produkcji penicyliny, to dlaczego nie zorganizować hodowli bakterii na dużą skalę, aby przekształcić te elementy? Już pod koniec lat sześćdziesiątych, w stanie New Jersey, dr Howard Worne odkrył „enzymy” (Enzymes, Inc.), które bombardując strontem-90, stworzył mutanty o pożądanych właściwościach. W rezultacie wyizolowali enzymy, które pomogły zamienić bezużyteczny węgiel w użyteczny. Wszystko jest bardzo proste: mikroorganizmy wchłaniają jedne substancje a wyodrębniają inne. Obecnie Howard w Nowym Meksyku używa mikroorganizmów do przekształcania odpadów z gospodarstw domowych i obór w próchnicę dla zachodnich stanów, którym brakuje kompostu, i do gazu metanowego dla wschodnich stanów potrzebujących energii elektrycznej.

Zjawisko biologicznej transformacji pierwiastków pozostało nierozpoznane przez większość specjalistów w rolnictwie. Ale zwolennicy rolnictwa biologicznego przewidywali odkrycie tego zjawiska. Ponadto zdawali sobie sprawę, że będzie trzeba zapłacić wysoką cenę za wykorzystanie chemii w systemach biologicznych. „Rolnictwo opierające się na czystej chemii dzięki swoim agresywnym i intensywnym metodom”, podkreśla Kervran, „zawsze kończy się niepowodzeniem. Znaczny wzrost plonów, jak w przypadku kukurydzy z Illinois, jest tylko zjawiskiem przejściowym. ”

Europa nie nadużywała nawozów sztucznych tak bardzo jak USA, gdzie z tego powodu utracono ogromne obszary gruntów ornych, ale nawet w Europie, według Kervrana, odporność roślin na szkodniki stale się coraz mniejsza. Porażki w hodowli roślin atakowanych przez szkodniki i choroby są tylko konsekwencją braku równowagi biologicznej.

„Tradycyjni naukowcy zajmujący się glebą i agronomowie, którzy utożsamiają biologię z chemią”, napisał Kervran, „nie zrozumieją, że rośliny niekoniecznie pobierają wszystkie niezbędne elementy z ziemi. Oni nie mogą dawać rad rolnikom; rolnikom powinni pomagać oświeceni i rozumiejący problem specjaliści, którzy zrozumieli różnicę między czysto chemiczną a biologiczną uprawą roli. Oczywiście, tradycyjni uczeni mogą również ponownie rozważyć swoje poglądy i sami odtworzyć niektóre eksperymenty opisane w tej książce. Jeśli są uczciwymi ludźmi, mogą rozpoznać błędy z przeszłości i je naprawić. Nie muszą nawet podawać tego publicznie; wystarczy, że zaczną działać na podstawie swojej nowej wiedzy. ”

Na przykład wielki angielski astrofizyk Fred Hoyle rozpoznał kiedyś błędność teorii stałego stanu wszechświata, której używał przez prawie ćwierć wieku, a która przyniosła mu sławę. Według Kervrana, sam Hoyle nie zaprzeczył, że przyszłe obserwacje mogą odkryć błędność postulatów współczesnej fizyki, co następnie doprowadzi do całkowitego zrewidowania właściwości materii i praw w chemii.

Biuletyny opracowane na przykład przez British Soil Association zawierają artykuły potwierdzające idee Kervrana dotyczące biologicznej transmutacji pierwiastków w glebie. We francuskiej wersji tego biuletynu Nature et Progres jeden z badaczy podał, że analizował zawartość fosforu w identycznych glebach miesiąc po miesiącu w ciągu roku. Badacz przygotował pierwszy skrawek ziemi odpowiednio zrobionym kompostem, który nie zawierał fosforu. W drugiej części nawiózł bogatym w fosfor zwierzęcy nawozem. W rezultacie do końca roku zawartość fosforu w próbce gleby z pierwszej sekcji wynosiła 314 mg, a z drugiej tylko 205 mg. Badacz doszedł do wniosku: „Okazuje się, że miejsce o wysokiej zawartości fosforu nie otrzymało żadnego dodatku tego minerału. To magia żywej ziemi.”

Dr Barry Commoner obserwował, jak nabywcy nawozów sztucznych stają się od nich całkowicie zależni; Kervran powiedział, że to samo dzieje się z roślinami. Hodujemy rośliny na łatwo przyswajalnych chemikaliach i pobudzamy ich wzrost – ale to rozwiązanie jest tylko tymczasowe. To tak samo, jak stymulowanie apetytu za pomocą aperitifu, a następnie jeść byle co.

Louis-Victor de Broglie, który zdobył Nagrodę Nobla za odkrycie właściwości falowych elektronu, powiedział: „Jest jeszcze za wcześnie, aby naukowcy mogli wyjaśnić procesy życiowe z powodu niepowodzenia dziewiętnasto-, a nawet dwudziestowiecznego pojęcia fizyki”. Kervran, który umieścił ten cytat na początku brytyjskiego wydania swojej książki, dodał: „Kto może powiedzieć, jaka część współczesnej fizyki powinna zawierać„ energię myśli ” lub siłę woli i charakter? Można przeprowadzić analogię pamięci z informacją i negatywną entropią z cybernetyką (a może i z chemią?), ale gdzie jest gwarancja, że ​​przez studiowanie rozumu i intelektu nie odkryjemy nowych praw fizyki i chemii?

We wstępie do drugiej książki Kervrana pt. „Natural Transmutations”, opublikowanej w 1963 roku, geolog Jean Lombard stwierdził, że Kervran odkrył ogromny obszar wiedzy, która może wyjaśnić zamieszanie w geologii. Lombard napisał również: „Prawdziwi naukowcy, którzy zawsze są otwarci na nowe, czasami zastanawiają się: czy może główną przeszkodą w rozwoju nauki nie jest słaba pamięć naukowców? Chcielibyśmy przypomnieć tym ostatnim o swoich poprzednikach, spalonych na stosie [Kto? Konkretnie? – admin] za ich „arbitralne interpretacje”, które teraz stały się niepodważalnymi prawdami. Gdyby naukowców nadal palono na stosie za swoje „odmienne poglądy”, nie dałbym za życie Louisa Kervrana i złamanego grosza ”.

W swojej recenzji trzeciej książki Kervrana, „Low Energy Transmutations”, opublikowanej w 1964 roku, profesor Rene Furon z University of Paris napisał: „Ta książka uzupełnia dwie poprzednie. Ile można zaprzeczać, że natura wytwarza magnez z wapnia (a w niektórych przypadkach odwrotnie); że sód jest przekształcany w potas, a zatrucie tlenkiem węgla może nastąpić bez jego wdychania.”

Wydaje się, że japońscy naukowcy jako pierwsi poważnie podeszli do prac Kervrana poza Francją. Kiedy profesor Hisatoki Komaki przeczytał japońskie tłumaczenie „Biologicznych przemian” Kervrana, wyrysował podobieństwa między odkryciami Kervrana a kosmologią starożytnego Wschodu. Napisał do Kervrana, że przekształcenie pierwiastka Yang sodu w pierwiastek Yin potasu jest szczególnie interesujące, ponieważ w Japonii występuje niedobór złóż potasu, ale istnieją ogromne zasoby soli morskiej.

Komaki zrezygnował z nauczania i został szefem biologicznego laboratorium badawczego w Matsushita. Powiedział Kervranowi, że próbuje potwierdzić przekształcenie sodu w potas, a także użyć tej metody do zastosowania na skalę przemysłową. Badania Komaki potwierdziły, że różne mikroorganizmy, w tym niektóre bakterie i cztery rodzaje pleśni i grzybów, są w stanie przekształcić sód w potas, a namnożenie kolonii bakterii wzrosło niewiarygodnie po dodaniu niewielkiej ilości potasu. Komaki stworzył nowy produkt z drożdży piwnych, który po dodaniu do kompostu zwiększa w nim zawartość potasu. W jaki sposób wiąże się to z działaniem preparatów biodynamicznych wymyślonych przez Rudolfa Steinera i opracowanych przez Ehrenfreda Pfeiffera pozostaje tajemnicą.

P.S. W 1873 roku Von Herzel opublikował „Pochodzenie substancji nieorganicznych”. Do niego należy fraza: „To nie ziemia rodzi rośliny, ale rośliny ziemię”.

Przeprowadził kilkaset eksperymentów w latach 1875-1883 i przekonał się dzięki nim do możliwości biologicznej transmutacji. Warto zauważyć, że eksperymenty dotyczące uprawy roślin z nasion (lub innych części roślin) w zamkniętych kolbach, w hydroponikach z kontrolą składu roztworu odżywczego itp., a także analiza chemiczna popiołu były przeprowadzane na dość wysokim profesjonalnym poziomie.

Chociaż temat transmutacji biologicznej postrzegany jest dziś wyłącznie jako pseudonauka, to przez ponad 130 lat nikt nie próbował (w żadnym razie w literaturze naukowej nic o tym się nie wspomina) przeprowadzać podobnych eksperymentów w celu ustalenia ważności (udowodnienia lub obalenia) wyników Herzela.

Źródło:
>https://www.kramola.info/vesti/neobyknovennoe/biologicheskaya-transmutaciya-ili-otkuda-v-yaycah-kalciy
>http://alchemy.ucoz.ru/publ/naturalnye_alkhimiki/2-1-0-40

https://treborok.wordpress.com/

Artykuł, zdaniem gajowego, jest mieszaniną ciekawych faktów i pseudonaukowego belkotu.
Admin

 

Komentarzy 38 do “Transmutacja biologiczna lub skąd się bierze wapń w jajkach?”

  1. Easy Rider said

    Żeby nie wymyślać na nowo, pozwolę sobie zacytować własną wypowiedź pod omawianym artykułem na stronie Treboroka:

    To bardzo ważny artykuł, gdyż sprawa, o której mówi, ma znaczenie fundamentalne.

    Jeżeli transmutacja biologiczna ma miejsce, a wszystko na to wskazuje, to burzy większość znanej wiedzy z fizyki, chemii, biologii, medycyny, a przede wszystkim – całej wiedzy dotyczącej rolnictwa.

    Sprawa ma zresztą głębszy charakter, gdyż dotyczy kwestii wręcz światopoglądowych. Trzeba bowiem przypomnieć, że cała współczesna nauka opiera się na materialistycznych paradygmatach rodem z Oświecenia, co w przypadku istot żywych sprowadza się do ich traktowania jako skomplikowanych maszyn, które można w prosty sposób rozłożyć na czynniki pierwsze. Tym samym uważano, że procesy zachodzące w organizmach żywych można odzwierciedlić przy pomocy aparatury chemicznej, ale sprawa transmutacji biologicznej zmusza do okazania pokory przez wszelkich „bękartów Kartezjusza”. Tu nie wystarczy przysłowiowe „szkiełko i oko”, tu potrzebna jest jakaś kreatywna „boska energia”, która w różnych religiach i kulturach była nazywana jako: eter, orgon, prana, energia chi. Prawdopodobnie, chrześcijańskie pojęcie „Ducha Świętego” oznacza również tę samą energię.

    Być może, omawiany temat jest kluczem do zrozumienia tajemnicy życia w ogóle, jego powstania na Ziemi i kwestii ewolucji. Zbyt dużo ważnych pytań, jak na jeden artykuł – ale chwała Gospodarzowi bloga za poruszenie tej tematyki.

  2. hulajdusznik said

  3. Easy Rider said

    Ad 2 – Hulajdusznik.
    Pomylił Pan artykuły, czy też robi sobie jaja – jeśli można, to z kogo czy z czego? Bo jak dla mnie, to temat nie jest rozrywkowy, ale może nie mam tak wysublimowanego poczucia humoru.

  4. Po pierwsze said

    w języku polskim „elementy” to „pierwiastki”, „tabela Mendelejewa” to „tablica Mendelejewa”.
    Po drugie: dwa dni temu był prima aprilis.
    Po trzecie: jeśli, to nie jest bujda, to posady nauki drżą.
    PS: ad 3, wtedy być może ten facio, sprzed lat, który miał przeprowadzić fuzję termonuklearną w warunkach pokojowych też nie łgał ani nie popełnił błędu w rachunkach bilansujacych (rachunkowy poziom trudności – I-sza Pracownia Fizyczna na Wydz. Fiz. UW) dostarczone energie do experymentu z energiami zeń pozyskanymi.

  5. piwowar said

    Proszę Was.

    Piwowar czuje sie niejako moralnie zobligowany, aby sie w powyższym temacie wypowiedzieć, mając nadzieję, że ma rację. Bo to poniekąd tak trochę częśc jego specjalizacji. Ale tu owa powinośc walczy z lenistwem wynikającym między innymi z wieku podeszłego. Zdaje się, że jednak lenistwo przeważy. Ale powiedzmy sobie że nauka ocenia, jakoby roslina pobierała około 80 procent składników odżywczych z powietrza, a resztę z gleby. I tu koliduje (albo może raczej współpracuje) sprawa dwutlenku węgla i globalnego ocieplenia (to piwowara zdaniem pozytywne dla Natury zjawisko). Wydaje się, że prace badawcze trzeba ze wszech miar w tym zakresie kontynuować i rozwijać. A teraz lenistwo dochodzi do głosu i jednak Piwowar przeprasza za wtrącanie się.

  6. zapiniotodement said

    @ 1. Easy Rider
    „Być może, omawiany temat jest kluczem do zrozumienia tajemnicy życia w ogóle, jego powstania na Ziemi i kwestii ewolucji. Zbyt dużo ważnych pytań, jak na jeden artykuł – ale chwała Gospodarzowi bloga za poruszenie tej tematyki.”

    Tak – bardzo ważki/cenny/nowy temat!
    O wiele powyżej przeciętnego poziomu Gajówki, więc nawet pseudonaukowy bełkot Admina nie może sprowadzić go do parteru.

    ——-
    W czym się przejawia mój pseudonaukowy bełkot, gnojku?
    Admin

  7. NICK said

    Czasem warto i na Wiki; hi,hi.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Transmutacja

    ten gravatar Zapinio to jak „szympans” dużouszny.

  8. Marucha said

    Re 7:
    Nie rozumiem zachwytów Zapinio nad rzekomo niwzwykle wysokim poziomem artykułu.

    Temat jest oczywiście fascynujacy, zwłaszcza dla osób, które sądzą, iż cała (niemal) nauka to jeden wielki spisek przeciwko człowiekom i nic w niej nie jest prawdziwe – i które bezrefleksyjnie akceptują dowolne bzdury, byleby „oficjalnej nauce” jakoś, ich zdaniem, przeczyły.
    Atrakcyjność tematyki to nie to samo, co poziom artykułu.

    Starałem się zachować jaki taki obiektywizm wzgledem tekstu. Nie wykluczam (a niech tam…) możliwości istnienia biologicznych transmutacji. W paru miejscach jednak nie zdzierżylem i wstawiłem krótkie komentarze albo znaki zapytania.
    Kilka przykładów:
    – nie rozróznianie metod chemicznych od fizycznych
    – brednie o rzekomym lamaniu prawa zachowania materii (na dobrą sprawę przeciwne Bogu)
    – powolywanie się na uznanych pseudonaukowców (zwlaszcza od teorii orgonu)
    – brednie o „obalaniu” dotychczasowej nauki na skutek nowych odkryć – zupelnie, jakby np. odkrycie Australii obaliło dotychczasową geografię, albo odkrycie nowego żuka na Borneo unieważniło biologię. Nawet gdyby rośliny istotnie dokonywały biologicznej transmutacji pierwiastków, w żaden sposób nie „obali” to fizyki, chemii czy biologii, a jedynie poszerzy naszą wiedzę.

    Artykuł balansuje na granicy pseudonauki. Sam Kervran, pominąwszy jego wkład w teorię transmutacji (mającej przypominać zimną fuzję), był istotnie dość uznanym, wykształconym naukowcem. Ale co tam Kervran… sam Isaac Newton zajmowal się okultyzmem – m.in. alchemią. I te zainteresowania były dlań ważniejsze, niż matematyka i fizyka, gdzie okazał się prawdziwym geniuszem.

    Z pseudonauką jest tak, że pseudonauką była, jest i taką pozostanie. Nie wnosi żadnej wiedzy, którą można wykorzystać do skonstruowania czegokolwiek. Nic nie wyjaśnia.
    Szukam w pamięci jakichś przykładów na to, by pseudonaukowe teorie weszly z czasem do kanonów nauki, ale nic nie mogę znaleźć. Jeśłi się mylę, proszę mnie poprawić.

  9. hulajdusznik said

    Re: Easy Rider

    Nie robię sobie jaj! Taki jest mniej więcej poziom tego artykułu. Taki jest mniej więcej stan naszej „naukowej” wiedzy oraz tzw. „dociekań”. Pisząc „naszej”, mam na względzie katastrofalny w skutkach zamach na oświatę podstawową, średnią i wyższą, wtórny analfabetyzm funkcjonalny wśród starszego pokolenia i ogólne otępienie umysłowe spowodowane ychnim majstrowaniem przy „ubogacaniu” wody, żywności, leków, eteru. Powłoka skórna będąca li tylko workiem na kościec i przewód pokarmowy to trochę mało, jak na poważny dyskurs w tej materii. Nie uważa Pan? „A więc to kura czy osioł?” A tak na marginesie – kura robi sobie jaja z pożytkiem dla naszych przewodów pokarmowych, a osioł, wbrew przyjętej opinii, wcale nie jest głupi.

  10. NICK said

    Nie ma czego poprawiać; wyłożył Pan dokumentnie Gospodarzu.

  11. Boydar said

    Panie Gajowy. Mam wrażenie że rozmawiamy o dwóch różnych aspektach. Chodzi mi o naukę i pseudonaukę. Moim zdaniem żadnej sprzeczności nie ma. Nauka – wyjaśnia, wskazuje zależności i mechanizmy. Czasem reguły i od nich wyjątki, bywa że z uzasadnieniem. Natomiast to, co nazywa Pan pseudonauką, samo się tak przecież nie nazwało, a nauką, nawet pseudo, nigdy nie było. Bo nic nie wyjaśnia ani to co dalej. „To coś” jedynie WSKAZUJE dziwności, niekonsekwencje, aspekty. Nie uzurpując sobie prawa do żadnej egzegezy. Próbują wyjaśnić, już na gruncie nauki rzeczywistej różni, i chwała im za to, bo tak dokonywano odkryć, w nauce prawdziwej. Zdarzają się też fantaści, dywersanci, spekulanci. No i co z tego ? Wszędzie się zdarzają, nawet w małżeństwie.

    ——————
    Znajdywanie luk i sprzeczności w nauce to nic zdrożnego, wprost przeciwnie. I nigdy bym tego nie zaliczył do „pseudonauki”.
    Admin

  12. Easy Rider said

    Ad 8 – Marucha.

    Z tym rozdziałem między nauką i pseudonauką to jest trochę tak, jak z rozdziałem między ewangeliami kanonicznymi i apokryficznymi – w obu przypadkach zostało to dokonane albo decyzjami arbitralnymi a priori, albo przez głosowanie. A przecież prawda nie jest czymś, co ustala się według podanych wyżej zasad i – wbrew powszechnemu mniemaniu – nie leży pośrodku, tylko tam, gdzie leży.

    Sprawa stanie się bardziej klarowna, jeżeli odróżnimy pojęcia „nauka” od pojęcia „wiedza”. Czy nauka rzeczywiście dąży do poszerzenia wiedzy, czy też ją hamuje, zamykając w ściśle ograniczonych – na wzór religijny – kanonach i traktując wszystko, co się nie mieści w tych granicach jako „pseudonaukę”? Przecież to właśnie oficjalna nauka, historycznie nie tak dawno twierdziła, że „maszyny cięższe od powietrza nie mogą latać”. Czyli okazuje się, że samoloty latają na podstawie „pseudonauki”?

    —————
    Proszę Pana, granica między nauką a pseudonauką może być niekiedy nieostra.
    Podobnie, nieraz trudno jest pociągnąć granicę między rośłiną a zwierzęciem.
    Jednak nigdy nie mam wątpliwości, że paprotka jest rośliną, a borsuk zwierzakiem.

    PS. To nie „nauka” wyrażała opinię o maszynach cięższych od powietrza, tylko konkretni ludzie.
    Admin

  13. NICK said

    „Przecież to właśnie oficjalna nauka, historycznie nie tak dawno twierdziła, że „maszyny cięższe od powietrza nie mogą latać”. Czyli okazuje się, że samoloty latają na podstawie „pseudonauki”?”
    Błędne rozumowanie wraz z logiką.

  14. Boydar said

    Oczywiście, że błędne, latają na podstawie zgody kontrolerów lotów. Jedna tutka się zlisiła.

    😀
    Admin

  15. vv vv said

    .. dzięki za artykuł,… i chcę się podzielić z wami moimi życiowymi postrzeżeniami,..

    …. pierwszy szok przeżyłem ucząc się chemii i technologii chemicznej w pierwszych dwu latach na studiach,.. gdy stwierdziłem, że w szkole średniej źle mnie uczono chemii, wkodowując i wykołowując że chemia to nauka ścisła, ..że równania chemiczne podobne są równaniom matematycznym, jeżeli weżniesz to i zmieszasz z tym to otrzymasz to, w domyśle, zawsze to.. ..że to się z tym łączy a z tym nie,… że w rozkładając związek otrzymasz to i to,.. i domyślnie zawsze,. .pierwszy semestr laborka z nieorganiczne, ćwiczenia z syntezy i rozkładu związków przeprowadzane bez katalizy oraz normalnych warunkach, przy niewielkich zmianach ciśnienia atmosferycznego i temperatur, w niektórych jedynie lekkie podgrzanie,. reakcje zachodziły natychmiastowo a rezultaty były zgodnie opracowanymi instrukcjami ćwiczeń i potwierdzały to co naumiano mnie w średniej,.. podkreślam naumiano, bo ich przebieg i rezultaty były zgodnie z oczekiwaniami uformowanymi „wiedzą” ze średniej..
    ..inaczej było z organiczną,. na nich zaobserwowałem, że mimo stosowania ściśle do opracowanych instrukcji oraz przy zachowaniu ściśle przebiegu warunków reakcji i katalizy ćwiczenia z niej nie zawsze wychodziły, ..albo rezultaty były inne od oczekiwanych albo oczekiwany produkt nie był w zamierzanej ilości.. jednym grupom mniej lub bardziej wychodziły innym wcale, ..ćwiczenia odbywały w grupach po cztery pięć osób , inaczej jak z nieorganiki, które były prowadzone indywidualnie,.. zauważyłem, że istotnym dla wyniku ćwiczeń był stan przeprowadzających ćwiczenia, prócz umysłowego ale również psycho fizyczny,.. zdenerwowanie, menstruacja pań, niewyspanie, kac najczęściej panów, itp.. przyznaję miałem pyszną zabawę dobierając do zespołu osoby z tego przypadłościami i gdy to nie już my, a asystent nadzorujący ćwiczenia tłumaczył, wymyślał, kombinował, jednym słowem starał się by one nie tyle nam wyszły, ale by je nam zaliczyć na papierze, .. my mieliśmy czas on nie i wiedział że nie zawsze z nimi jest tak jakby wynikało ze skryptów i ksiąg .. równolegle na zajęciach z technologii i inżynierii chemicznej spostrzegłem, że trzeba się mocno nawymyślać, napracować, nastarać z dostarczeniem i utrzymaniem stosownych warunków reakcji, by poza laboratoriom, w przemyśle otrzymać oczekiwane rezultaty w oczekiwanych ilościach, i nie tylko z reakcji tzw. organicznych ale i również z tzn. nieorganicznych, i jednak najważniejszym warunkiem jest stosowny dobór fizycznochemicznego katalizatora lub niekiedy inhibitora, co na jedno wychodzi, .. bo najczęściej wkodowują, wdrukowują, że katalizator to jedynie przyśpieszacz reakcji, a inhibitor to jedynie opóźniacz reakcji, a prawda jest bardziej skomplikowana, bo po prawdzie jest katalizator to inicjator i zarazem ukierunkowywacz reacji tj. dobierania w reakcjach danych lub z danych produktów oraz otrzymywania z nich oczekiwanych rezultatów, substratów … jest jednocześnie również niejako kontrolerem oraz nadzorcą przebiegu tych reakcji..
    ..i tak w połowie drugiego roku dopiero dotarło do mnie,.. taki oporny se byłem, ..że w chemii, podkreślam chemii,.. wszystko ze wszystkim się łączy, z wszystkiego lub tylko jednego produktu można uzyskiwać wielorakie substraty…. że nic nie jest zabronione.. a wszystko zależy jedynie od warunków reakcji, jakości i warunków katalizy .oraz że umysł, a właściwiej świadomość prowadzących jest najważniejszym ich katalizatorem.. i że to od „głębokości, wyrazistości oraz wydatkowanej uwagi i pracy przy ryciu w świadomości” rytów, kolein, wdruków, czarów i hipnoz, prowadzących dane reakcje, zależy co, ile, za co
    i w jaki sposób otrzymay..

    ..poznając fizykę, szczególnie kwantówkę,..że co zaistniało rzeczywistym w rzeczywistości jest tylko grą świateł, gra fotonów z eterem,.. czyli elementem rzeczywistości, który mocno postarano się wyprzeć, ..nie z rzeczywistości, bo niemożliwe, ..a ze stadnej świadomości ludziów,.. by nie byli za mądrzy i nie jarzyli kim rzeczywiście są i co rzeczywiście samodzielnie mogą.. tym samym poznałem że w rzeczywistości wsio jest możliwe i nic nie je zabronione,.. zabronione je tylko to co zabronionym mocno wyryliśmy lub co wyryto nam za naszym przyzwoleniem, w naszej świadomości, a właściwiej w naszych świadomościach, we świadomości stadnej świadomości ludzkiego stada..

    ..stąd nie dziw , że nieumne stadko kur, ..nie znające języków oraz fizyczno chemiczo matenatycznych reguł stada, stadek ludzi.. bez jakichkolwiek ludzkich wzbronień transmutuje se to co chce,.. transmutuje se co im potrzebne,.. ze światła i eteru oraz wszystkiego co już rzeczywiście rzeczywistym z eteru i światła się urzeczywistniło, urzeczowiło…

    .. a jeżeli o rycie w świadomości rytów,że nie wszystkie to jacyć cwańsi łoni .. czyni.. powiem co sam na siem doświadczyłem kiedyści..gdy zdecydowałem się na tygodniowe odosobnienie wśród przyrody, w odosobnionym od ludzi miejscu,.. spałem, wstawałem, przygotowywałem posiłki, piłem, jadłem, wydalałem, obserwowałem i się i co wokół mnie.. a mimo tego miałem dużo czasu na nic nierobienie,.. jednakże po kliku dniach spostrzegłem że mam go coraz mniej,.. że dużo czasu zabierają mi nowowbudowowywane rytuały i z dnia na dzień rozbudowywane stare rytuały spania, wstawania, przygotowywania posiłków, picia, jedzenia, wydalania, obserwacji siem i tego co wokół siem..oraz wdzięczności postrzeżonemu i poczutemu..

  16. Boydar said

    Moja średnia ko-córeczka z racji niedoborów oraz ambicji zmuszona była wziąć korepetycje z matmy. Poszła, na pierwsze dwie godziny. Wróciła, wqurwiona jak Szopen po koncercie. Pytamy się z Babą, co jest, mając na myśli samo najgorsze. A Śliczna na to – Dlaczego qurwa do tej pory nikt mi o tym nie powiedział ?!?! (jakieś wielomiany czy cóś). A kończy liceum, podobno niezłe.

    W pisdu !

  17. Ale dlaczego? said

    Zgadzam się z panem Gajowym.
    W artykule nie zauważa się faktu pobierania przez rośliny pierwiastków z powietrza.
    Oraz tego, że gleba to mieszanina węgla pobranego głównie z powietrza w procesie fotosyntezy i innych pierwiastków powstałych z chemicznego rozkładu skał w wièkszości bez udziału roślin.
    Jeßli jednak zachodzą jakieś procesy przemiany jednych pierwiastków w inne w roślinach… to od razu nasuwa się analogia do fuzji jądrowej w niskich temperaturach. O czym przedmówcy też wspominają.
    Dziwne w tej „aferze” z tą fuzją było, że po opublikowaniu jej wyników przez 2 naukowców te same rezultaty potwierdził jeden lub 2 ośrodki naukowe.
    A nastèpnie autorzy wycofują się i tłumaczą pomyłką.
    Wszyscy się pomylili?
    A może zostali do tego zmuszeni?
    Wszak reaktor fuzyjny w każdym domu wszak wywrócił by do góry nogami naszą cywilizację…

    Od kilku lat trwają badania nad mózgiem zespołu naukowców złożonych z biologów i fizyków kwantowych. Zespół powstał po konstatacji, że wg dotychczasowej wiedzy opartej na „zwykłej” fizyce, chemii mózg nie ma prawa działać.
    Wspominanie o nieznanej naturze ciemnej energii i ciemnej materii w kosmologii tylko potwierdza odczucie i fakt, że istnieje coś bardzo ważnego, a zarazem ulotnego w rzeczywistości. O której obecna nauka nie ma pojęcia.

  18. Boydar said

    Naszą ? Chyba unych, „cywilizację”.

  19. Easy Rider said

    Niedawno, przy okazji omawiania w mediach zagrożeń ze strony technologii 5G (chyba na portalu ZnZ) pojawiła się informacja o tym, że stosowane tam częstotliwości są zgodne z częstotliwościami, na których komunikują się komórki organizmu człowieka (zwierząt zapewne też).

    No więc proszę – żywe komórki i częstotliwości rzędu kilku GHz! Czy tu aby nie leży sedno transmutacji? Przecież to są takie energie, przy których są możliwe wszelkie „cuda”, również tzw. paranormalne. Zakłócenie tych energii przez urządzenia teletransmisyjne może mieć nieprzewidywalne skutki.

  20. NICK said

    Paaanie ER.
    To nie prima aprilis.
    „5G (chyba na portalu ZnZ) pojawiła się informacja o tym, że stosowane tam częstotliwości są zgodne z częstotliwościami, na których komunikują się komórki organizmu człowieka (zwierząt zapewne też). „

  21. Easy Rider said

    Ad 9 – Hulajdusznik.
    Zareagował Pan jak tzw. pies Pawłowa, w myśl zasady „tym gorzej dla faktów”. Czy naprawdę podane w artykule fakty nie wzbudziły u Pana najmniejszych wątpliwości, czy przynajmniej refleksji? Ważne tylko to, że jeżeli ktoś kwestionuje naszą „świętą, naukową wiarę” – to „bij, zabij heretyka”?

    Natomiast zupełnie nie rozumiem powiązania kwestii omawianych w artykule z obecnym poziomem nauczania w Polsce, gdyż artykuł przywołuje doświadczenia i wnioski badaczy zagranicznych, sięgające XIX w.

  22. hulajdusznik said

    Panie Easy Rider, nie zrozumiał Pan mojej retoryki.

  23. Czy ktoś, z Szanownych Dyskutantów, said

    ogarnia przedstawiony w artykule problem w sposób praktyczny? To znaczy jest w stanie – ma chęć, ma plan , ma kury, ma pierwiastki w „czystej” postaci, ma laboratorium, ma czas – powtórzyć opisane doświadczenia?
    Pozdrawiam – Romantyk Nauki

  24. Boydar said

    Porozmawiam z drobiem, nie zaszkodzi …

  25. Boydar said

    No rozmawiałem, nie było łatwo. Mówią że mają to w de. transmutację się znaczy; nie wiem czy żartowały czy na poważnie, zwłaszcza że już się kładły spać.

  26. kogut said

    Tja, porozmawiam… Rozmowa skończy się rosołem!

  27. NICK said

    Ojojojoojjojojo,ojojojo, joj.

    Toż to ni kury ni trans nawet.
    To Gierek jajka wapnował, ni?

    OJ

  28. ojojoj said

    Trójpolówka panowie, trójpolówka i wszystko sie rozjasni.

    Dla uwielbiajacych eksperymenty: jak macie troche pola czy dzialki, prosze zostawic mala czesc na rok-dwa nie uprawiajac na niej nic ani nie koszac chwastow (b. wazne, chwasty zbalansuja pierwiastki w ziemi). Raz na rok (albo 2-3) przekopac ziemie razem z chwastami. Po roku lub 2-ch latach posadzic cokolwiek.

    1) Prosze sie nie martwic o chwasty wielkosci 2-ch metrow, im wieksze, tym lepiej. Przy drugim lub trzecim przekopie chwasty znikaja same, a z roku na rok jest ich coraz mniej (w dobie roundup-u, malo ktory rolnik o tym wie, a dziadkow nikt nie slucha)

    2) Jak posadzicie arbuza, ktorego potem nie bedziecie mogli podniesc, a wasze dzieci go jedzac beda machali uszami jak helikopter unoszac sie 10 cm od ziemi, to wlasnie bedziecie swiadkami transmutacji biologicznej czy jak to sie tam zwie.

  29. Zbigniew Kozioł said

    Na temat przekrętów w myśleniu i manipulacji nauką próbował rozmawiać Karoń. W moim odczuciu nie bardzo to się udało, acz u mnie jest sporo sympatii dla jego myślenia. W dowolnym razie – jest dla mnie ono pewną inspiracją i skłania do przemyśleń.
    Mnie osobiście Krzysztof Karoń przejechał się na kocie Schrodingera. To tak, jakbym miał pretensje do mnichów średniowiecznych o to, że rozmawiają o ilości diabłów (czy aniołów) które mogą zmieścić się na czubku szpilki. A to przecież był problem natury nie tyle filozoficznej czy religijnej, co matematycznej. Podobnie jest i z kotem Schrodingera.

    Krzysztof Karoń:

    Co do samej idei transmutacji transgenicznej. Powiem nieco anegdotycznie. Otóż w roku 1986 dokonano jakoby owej słynnej fuzji jądrowej poprzez reakcje chemiczne. Wtedy zaczynałem dopiero co pracować w Instytucie Fizyki PAN. A jakoś tak było, że to dyrektor ośrodka mnie zatrudnił. Zapewne chciał sobie odrobinę pożartować ze mnie a i też dowiedzieć się o moim poziomie myślenia nieco. Pyta mnie (profesor Szymczak, jakże mi do końca dni moich pozostanie bliski w pamięci): a co Pan o tym sądzi? Odpowiedziałem szczerze: nie zajmuję się tak durnymi tematami.
    Jakież było moje zdziwienie za dzień, czy dwa, gdy w bibliotece podsłuchałem niechcący rozmowę Łukasza Turskiego, profesora już wtedy, teraz cenionego (też jego cenię, ale wtedy gdy wypowiada się na tematy nauki, a nie obok). Turski swemu rozmówcy wyjaśnił jasno, naukowo: nie.. to niemożliwe…

  30. Ale dlaczego? said

    AD. 29
    O ile pamiętam, sednem tej fuzji nie były reakcje chemiczne a właśnie odpowiednie katalizatory.

  31. Zbigniew Kozioł said

    Sednem była bzdura.

    Qurcze, posłuchajcie lepiej czegoś pięknego. Ja nie rozumiem, dlaczego mnie to wykonanie podoba się bezgranicznie. Kto potrafi wyjaśnić?

  32. Ale dlaczego? said

    Zimna fuzja jądrowa. Tak to się nazywało.
    „Sednem była bzdura.”
    Mógłby pan wyjaśnić?
    Pytanie mnie nurtuje: dlaczego więc 2 naukowców zdecydowało się na kłamstwo?
    Oraz: dlaczego byli inni, którzy potwierdzili to kłamstwo?

    Naukowiec, który boi się zadawać niektórych pytań nie jest dla mnie autorytetem.
    Żeby poznać Prawdę nie wolno bać się pytać. I szukać odpowiedzi.

  33. pokoik na Hożej said

    I: „a co Pan o tym sądzi? Odpowiedziałem szczerze: nie zajmuję się tak durnymi tematami.”
    II: „Sednem była bzdura.”

    Dlaczego negował/neguje Pan ten ‚experyment’ agresywnym słownictwem („tak durnymi tematami”, „…bzdura…”) nacechowanym w stopniu (naj?)wyższym emocją wskazującą na chęć natychmiastowego spostponowania (zredukowania do zera) tematu/osoby?

    Wszak prof. Turski ujął (jak to Pan sam podaje) naukową ocenę tego experymentu znacznie emocjonalnie łagodniej: „nie.. to niemożliwe…”?

    Odnośnie sedna: sednem był wzrost cen platyny. Pal licho naukową reputację w środowisku skoro można na, o uczniackim/studenckim poziomie, „pomyłce” zarobić niezły grosz.

  34. Boydar said

    Panie Zbigniewie, z udziałem jakich „sił” i/lub mechanizmów zachodzi zamiana materii na energię ? Że vice versa nie zahaczę …

    Ani Pan ani nikt inny tego nie wie. Powiem więcej – chyba nawet nie chce wiedzieć.

    Lecz, jak widać, negowanie ich istnienia przychodzi nam łatwo.

  35. Zbigniew Kozioł said

    @33 (Pokoik na Hożej)

    Hożej już nie ma. Zamiast Hoża 69 jest Pasteura 7. Nie cierpię anonimów. Chyba nie porozmawiamy. Do sztabek złota mam śmiać się? Ale może pan próbować prywatnie. Mnie łatwo znaleźć 😉

    @34 (Boydar)
    Nie rozumiemy wszystkiego. Ale to chyba jasne? Tak i być powinno? Zresztą, nie moja działka, choć chcę mieć oko. E=mc^2 i tyle.

    Gdy byłem w Amsterdamie w Van der Waals-Zeeman Laboratorium, gdzieś w 1990-1995, było tam wielu ze świata całego, była Wietnamka Kim, teraz profesor w Krakowie, którą traktuję po bardzo przyjacielsku, serdecznie. Jej córka (widziałem ją, gdy była dzieckiem) prowadzi kanał Emce2, razem z mężem Wietnamczykiem. Bardzo dobrze to robi, poziom wysoki, acz specyficzny.

    Emce2. Dlaczego coś się klei? 😉

  36. Boydar said

    Przyjęliśmy i wykazali, że są siły, atomowe, magnetyczne, „elektrostatyczne”, do wytłumaczenia klejenia w zupełności na takiej bazie wystarczy.

    Odpowiedzi na (34) taka baza jednak nie daje, nawet na pół kwantu.

  37. Zbigniew Kozioł said

    Aleś Pan kwantowy. A fuj. Mówi się, że w fizyce istnieją cztery oddziaływania. Elektromagnetyczne (fotony). Te są rozumiane wręcz idealnie, do stopnia takiego, że aż uwierzyć nie można, aż od tego można zwariować, tak dobrze. Są najpowszechniejsze w naszym świecie który widzimy. Słabe (rozpad beta; wtedy gdy emitowane są elektrony z jąder). Silne (związane z oddziaływaniem gluonów w jądrach atomowych). No i grawitacyjne. To ostatnie jest tak słabe, że aż nikt nie wie dlaczego ono tak słabe i nie ma na nie dobrej teorii.
    Z tego, co ja rozumiem (ale podkreślam, że to nie jest moja działka) to trzy pierwsze są bardzo dobrze opisywalne w fizyce. Z grawitacją jest problem. Główne siły i energie przy rozpadzie jąder są związane z oddziaływaniami silnymi, czyli z oddziaływaniami między.. skwarkami. tfu.. kwarkami, przy pomocy gluonów. Przecież to tak jasne. Sama nazwa gluon już wyjaśnia… czyż nie? A skwarki.. no kwarki. są kolorowe. Są też i top i bottom. No nic tu dodać, nic ująć. Ja nie wiem, jak prościej to Panu Boydarowi można.

    W fizyce, jak ja rozumiem, to głównie kłócą się, albo rozprawiają elegancko, o oddziaływania grawitacyjne. Inne tam, skwarki i gluony, ponoć są w miarę zrozumiałe i pod kontrolą umysłu i obliczeń. Ja ze skwarkami problemu nie mam. Smarzę na nich jajecznicę.

  38. Boydar said

    Ja też, ale zawsze popijam.

    Zostańmy przy tym jak jest, co ma wyleźć – wylezie. Moim zdaniem, oprócz wymienionych, Bóg to posklejał jeszcze czymś, na jeszcze niższym poziomie konstrukcji. I zarządzanie tą pierwotną „siłą” nie wiąże się z TeV.

    Zobaczymy. Pozdrawiam.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: