Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    karlik o Koniec zmiany czasu coraz bliż…
    Krzysztof M o Co jest droższe: ładowanie poj…
    bryś o Koniec zmiany czasu coraz bliż…
    bryś o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (71 – …
    Stan Piasta o Co jest droższe: ładowanie poj…
    Peryskop o Wolne tematy (71 – …
    I*** o Wolne tematy (71 – …
    revers o SEXturystyka. Czyli jak żołnie…
    ojojoj o Co jest droższe: ładowanie poj…
    Boydar o Wolne tematy (71 – …
    Boydar o Wolne tematy (71 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Jak car Aleksander II wyzwolił chłopów w Królestwie Polskim

Posted by Marucha w dniu 2019-04-04 (Czwartek)

Nikt nie chce pamiętać, że Aleksander II wydał ukazy uwłaszczeniowe, m.in. nadające chłopom w Królestwie Polskim na własność całą ziemię, którą dotąd użytkowali. Od czego zatem 155 lat temu – 2 marca 1864 roku – uwolnił chłopów Królestwa Polskiego Car Aleksander II?

Od XV wieku aż do drugiej połowy XIX stulecia blisko 90% zamieszkujących tereny Rzeczypospolitej doświadczało niewolnictwa, które w podręcznikach eufemistycznie nazywano stosunkami pańszczyźnianymi.

Spłaszczona definicja tych stosunków sprowadzała się najczęściej do dwóch pojęć:

  • pan (właściciel ziemski) i
  • chłop (uprawiający ziemię).

Opinie na temat relacji miedzy podmiotami powyższych pojęć, od zawsze stanowiły tajemnice, wynikającą z niewiedzy nauczycieli i wstydu przyznania się, że 90% społeczeństwa to potomkowie niewolników.

W żaden sposób nie korelowało to, przez dziesiątki lat, z głoszoną przez historyków i oficjalną politykę państwa – różnych orientacji politycznych – linią historyczną, bo na przeszkodzie zawsze stała prawda.

Polacy przez lata wychowani na „historii” napisanej, ku pokrzepieniu serc, przez Henryka Sienkiewicza, nijak nie mogą przyjąć do świadomości, że było inaczej niż im się wydaje, że dworki, że przejażdżki konne, wykwintne kapelusze, podróże po Europie i prawo własności były przymiotem 10% populacji, a pozostałe 90% stanowiło własność tych pierwszych.

Zainteresowanym w prawdzie i własnej prawdziwej historii polecam pamiętniki Tomasza Nocznickiego, posła i senatora w II RP, który w taki sposób podpowiadał chłopom:

„Ucz się chłopie, bo jeśli nie będziesz się uczył, to będziesz głupi, to cię po wiek wieków będą wyzyskiwali, a ty się będziesz upadlał, i różnych niewiele wartych, a nieraz – z przeproszeniem – błaznów całował po rękach i tytułował ich aż wielmożnymi”.

Z pewnością hołdowanie tym pozycjom sprawia, że tak często polski wyborca, całuje po rękach polityków, z którym przychodzi mu się witać. Skłaniali głowy i czasami udawało się ucałować dłoń: Stana Tymińskiego, Lecha Wałęsy, Jarosława Kaczyńskiego itd.

PRL wyprowadził chłopskich synów do miast i czynił ich robotnikami, ich dzieci – z czasem zdobywając wykształcenie – doszlusowały do inteligencji, a wnuki zapomniały o swoich dziadkach, wstydzą się swoich ojców i lewitują w oderwaniu od rzeczywistości, pozycjonując się na miejscach, które mają uczynić ich ulepionymi z lepszej gliny.

Zanim 90% Polaków nazwie czarnoskórego „czarnuchem” albo niewolnikiem, powinno uderzając się w własne piersi, jak czynią to bezmyślnie przy każdej okazji, uświadomić sobie, że są potomkami niewolników o białej skórze. I choć często oba kolory, biały i czarny, używane się dla zobrazowania przeciwstawnych racji i pojęć, to w tym wypadków obrazują wspólnotę losów jednych i drugich.

W polskiej historiografii pamięć o zniewolonych chłopach wciąż jest wypychana na obrzeża nauki historii, a w centrum tradycji i upamiętnienia pozycjonuje się dziedzictwo szlacheckich oprawców.

Potomkowie niewolników upamiętniają dziedzictwo – szlacheckich – oprawców swoich przodków.

Nikt nie chce pamiętać, że Król Polski Aleksander II, 155 lat temu, 2 marca 1864 roku wydał ukazy uwłaszczeniowe, min. nadające chłopom w Królestwie Polskim na własność całą ziemię, którą dotąd użytkowali.

Oprócz tego pierwszy ukaz, najważniejszy ze wszystkich, ogłaszał, że „Od 3/15 kwietnia bieżącego 1864 roku włościanie uwolnieni raz na zawsze zostają od wszelkich bez wyłączenia powinności, jakimi na korzyść dziedziców obłożeni byli, jako to: od pańszczyzny, od okupu w gotowiźnie, od osepów, od czynszu, danin itp.”.

W taki sposób została zamknięta najciemniejsza karta naszej historii. Jej zamknięcie odbyło się tak skutecznie, że dziś w Polsce nikt nie pamięta, że wolność polskim chłopom dał Car i Samowładca Wszechrosji Aleksander II.

Wielu historyków, z zacięciem politycznym, przekonuje nas i chciałoby, abyśmy uwierzyli, że było inaczej, a w argumentach wykazują przegrane powstania, jako bodziec do wyzwolenia chłopów, choć jak podaje historia żadna polska władza nie poszła tak daleko w planach, jak uczynił to w rzeczywistości Car Wszechrosji i Król Polski Aleksander II.

Od czego zatem uwolnił chłopów Królestwa Polskiego Car Aleksander II?

Powszechnie zwykło się mówić, że od poddaństwa, lub mniej powszechnie, że od niewolnictwa. Jak zatem nazwać pozycję chłopa, który jest:

  • przytwierdzony, czyli przypisany do ziemi,
  • jego majątkiem swobodne rozporządza pan,
  • istnieje zakaz zawierania małżeństw bez zgody pana,
  • istnieje przymusowa służba poddanych i ich dzieci we dworze,
  • istniał przymus propinacyjny, a prościej rzecz ujmując pan zmuszał chłopa do picia wódki,
  • istniał przymus karczemny i inne monopole dworskie,
  • sprzedaż chłopów,
  • całkowita zależność sądowa chłopów od szlachty i duchowieństwa,
  • stosowanie kary za zbiegostwo”.

Poddaństwo to czy niewolnictwo?

Poeta Tadeusz Nowak w wierszu „Mojego rodu gość”, pisze:

„Nas ustawiono zgiętych wpół
wzdłuż dróg, pałaców i plebanii
i skwar nas zda się w mosiądz wzuł,
bośmy są tylko z klęczek znani.”

27 kwietnia 1889 roku, w przeddzień urodzin Aleksandra II, na błoniach Jasnogórskich w Częstochowie stanął wielki pomnik cara „oswobodziciela” sfinansowany z dobrowolnych składek chłopów. Figura władcy o wysokości 3,5 metra została ukazana w płaszczu generalskim i w mundurze. Na czterech ścianach pomnika napisano inskrypcje w języku polskim i rosyjskim:

„Carowi Wyzwolicielowi Aleksandrowi II” oraz „Dekret 2 marca 1864 – niech ten dzień zostanie na wieczną pamięć chłopom Królestwa jako dzień ponownego ich dobrobytu”.

W dolnej części pomnika umieszczono tekst: „Wybudowany w 1889 przez wiejską społeczność Królestwa Polskiego”.

28 lat później, w czasie I wojny światowej 20. IV.1917 do Rady Miasta Częstochowa, zgłoszony został wniosek o natychmiastowe usunięcie pomnika.

Rada Miasta zwróciła się do przedstawiciela władz niemieckich, generał-gubernatora warszawskiego Hansa von Beslera, o zezwolenie na rozebranie monumentu.

Sprawy potoczyły się szybko: 5 października 1917 komisja Rady Miasta wraz z inżynierem delegowanym przez władze niemieckie dokonała oględzin pomnika, a 11 października przystąpiono do jego demontażu.

Na cokole umieszczono, w zamian, figurę Matki Boskiej. Tyle trwała wdzięczność chłopów polskich za wyzwolenie z wiekowej niewoli.

Poddaństwo, zniewolenie umysłowe, brak samodzielności, ciągłe oczekiwanie na decyzję innych i brak chęci ponoszenia odpowiedzialności za własne działania było, jest i wydaje się być w kodzie genetycznym Polaków.

Rosjan zapytano czy można wystawić pomnik Carowi Aleksandrowi II, a Niemców zapytano czy można ten pomnik rozebrać.
Za każdym razem wykonawcami byli Polacy, tylko decyzje podejmowali inni.

Lata mijają a mechanizm ciągle ten sam, tylko ośrodki decyzyjne się zmieniają, choć ich cechą wspólną jest to, że zawsze ulokowane są za granicą.

Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Warszawa
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Opublikowano za: https://pl.sputniknews.com/opinie/2019033010131753-Rosja-Jak-car-Aleksander-II-wyzwolil-chlopow-w-Krolestwie-Polskim-Aleksander-Kwasniewski/

Od Redakcji KIP:

W uzupełnieniu przypominamy artykuł:
Andrzej Nowicki: Chłopi a biskupi – http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/12/andrzej-nowicki-chlopi-a-biskupi/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl

Komentarzy 50 do “Jak car Aleksander II wyzwolił chłopów w Królestwie Polskim”

  1. RomanK said

    Bzdury wypisujesz Kwasniewski….naucz sie historii- bo wstyd cie czytac…Chlopi polscy to nie wylacznie panszczyzniani…Oczywiscie ulzenia ich doli mialo ogromne znaczenie…ale t nei oni stanowili o losach kraju. W POlsce zawze istniala ogromna rzesza wonych kmieci….sol tej zimi..o nein nie wiecie nic:-)))
    No coz w Ortygonale tez jej nie bylo….zatem zerznel;o sie …z wada wrodzonom:-)_))_)_

    https://www.wiatrak.nl/21300/150-rocznica-zniesienia-niewolnictwa-w-polsce
    .

  2. ojojoj said

    Patrzac na dzisiejsze polaczkowo tak sobie mysle czy to byl dobry pomysl. Jak widze bucow w samolotach klocacych sie z brytyjska stewardesa po polsku, albo takiego biedronia i glosujacych na niego to sie zastanawiam, gdzie jest ich Pan z batem?

  3. Kapsel said

    …Od Redakcji KIP:

    W uzupełnieniu przypominamy artykuł:
    Andrzej Nowicki: Chłopi a biskupi..

    Ja też w uzupełnieniu o lansowanym w onym klubie autorze i wielu innych z takiego samego nadania.

    Za wiki

    Andrzej Nowicki (ur. 27 maja 1919 w Warszawie, zm. 1 grudnia 2011 tamże) – polski filozof kultury, historyk filozofii i ateizmu, specjalista z zakresu filozofii włoskiego oświecienia, religioznawca, koneser sztuki, dyplomata. Twórca systemu filozoficznego, który nazwał „ergantropijno-inkontrologicznym systemem filozofii spotkań w rzeczach”. Wykładowca uniwersytecki z tytułem profesora, związany z Uniwersytetem Warszawskim (1952-1963), Uniwersytetem Wrocławskim (1963-1973), Uniwersytetem Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie (1973-1991). Współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Założyciel i redaktor naczelny pisma „Euhemer”. W latach 1997-2002 Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski[1], członek Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958 roku[2]. Przez wiele środowisk był krytykowany za udział w propagandzie antyreligijnej lat 40. i 50. (por. wydaną wówczas książkę Papieże przeciwko Polsce).

    Polecana książka

    Nowicki Andrzej – Chłopi a biskupi, 1950 r ,wydawnictwo Książka i Wiedza , Warszawa 1950

    Książka i Wiedza

    Spółdzielnia Wydawniczo-Handlowa „Książka i Wiedza” – polskie wydawnictwo założone w 1948 w Warszawie, utworzone w wyniku połączenia Spółdzielni Wydawniczej „Książka” (utworzonej przez działaczy PPR) i wydawnictwa „Wiedza” (związanego z PPS); w 1973 wydawnictwo weszło w skład Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”, której częścią pozostawało do likwidacji konglomeratu w 1990.

    Oficyna w czasach PRL była głównym wydawcą literatury marksistowskiej, zarówno autorów współczesnych (ówcześni teoretycy i praktycy marksiści-leniniści-staliniści, np. Józef Stalin, w tym w olbrzymim nakładzie Krótka historia WKP(b)), jak i klasyków marksizmu (Karol Marks, Fryderyk Engels, Włodzimierz Lenin; znane serie: Biblioteka Studiów nad Marksizmem oraz Biblioteka Myśli Socjalistycznej).

    Po 1989 roku „Książka i Wiedza” publikuje literaturę piękną, współczesną i klasyczną, książki popularnonaukowe i naukowe oraz utwory dla dzieci i młodzieży.

    Co do samego artykułu to żal d..pe ściska jak go się czyta , tak jak i cały ten portal KIP ! Car był ostatnim w 1864 a o niebo wczesniej zrobili to Austriacy bo w 1848 a jeszcze wcześniej zaczęli Prusacy bo w 1808 tyle ze długo to trwało jeszcze za carski okres. Tutaj malutko dobrej woli z ich strony.To była odpowiedź na ruchy rewolucyjne tamtych lat.

    Czym tak naprawdę było owo dobrodziejstwo , najlepiej powiedziała Maria Konopnicka w swoim wierszu „Wolny Najmita”;

    Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą

    Między pólkami jęczmienia i żyta,

    Szedł blady, nędzną odziany siermięgą,

    Wolny najmita.

    I nigdy wyraz nie był dalszym treści,

    Jak w zestawieniu takim urągliwym!

    Nigdy nie było tak głuchej boleści

    W jestestwie żywym.

    Rok ten był ciężki: ulewa smagała

    Srebrnym swym biczem wiosenne zasiewy

    I ziemia we łzach zaledwie wydała

    Słomę a plewy.

    Z chaty, za którą zaległy podatki,

    Wygnany nędzarz nie żegnał nikogo…

    Tylko garść ziemi zawiązał do szmatki

    I poszedł drogą.

    W powietrzu ciche zawisły błękity,

    Echo fujarki spod lasu wschód wita…

    Stanął i otarł łzę połą swej świty,

    Wolny najmita.

    Wolny, bo z więzów, jakimi go przykuł

    Rodzinny zagon, gdzie pot ronił krwawy,

    Już go rozwiązał bezduszny artykuł

    Twardej ustawy…

    Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj komu

    Świeżego siana pokosu u żłoba;

    Wolny, bo rzucić mógł dach swego domu,

    Gdy się podoba…

    Wolny, bo nic mu nie cięży na świecie –

    Kosa ta chyba, co zwisła z ramienia,

    I nędzny łachman sukmany na grzbiecie,

    I ból istnienia…

    Wolny, bo jego ostatni sierota,

    Co z głodu opuchł na wiosnę, nie żyje…

    Pies nawet stary pozostał u płota

    I z cicha wyje…

    Wolny! – Wszak może iść albo spoczywać,

    Albo kląć z zgrzytem tłumionej rozpaczy,

    Może oszaleć i płakać, i śpiewać –

    Bóg mu przebaczy…

    Może zastygnąć, jak szrony, od chłodu,

    Bić głową w ziemię, jak czynią szaleni…

    Od wschodu słońca do słońca zachodu

    Nic się nie zmieni.

    Ubogi zagon u nędznej twej chatki

    I mokrą łączkę, i mszary, i wrzosy

    Obsadzi urząd… podatki! podatki!

    Ty idź do kosy!

    Idź, idź! Opłatę do kasy wnieść trzeba,

    Choć jedno ziarno wydadzą trzy kłosy

    I choć nie zaznasz przez rok cały chleba…

    Idź, idź do kosy!

    Czegóż on stoi? Wszak wolny jak ptacy?

    Chce – niechaj żyje, a chce – niech umiera!

    Czy się utopi, czy chwyci się pracy,

    Nikt się nie spiera…

    I choćby garścią rwał włosy na głowie,

    Nikt się, co robi, jak żyje, nie spyta…

    Choćby padł trupem, nikt słówka nie powie…

    – Wolny najmita!

    Dzisiaj tak bez mała , wyglada już cała Polska ! Wolny najmita !!!

  4. brys said

    „rzesza wonych kmieci” – ma pan RomanK jakieś dane z czego żyli?

  5. Tadeusz said

    Do 3 Brys. Takich „wolnych kmieci” nazywano najmitami. W polskiej literaturze jest trochę na ich temat. Car Aleksander nie tylko wyzwolił chłopów. Swoją polityką celną spowodował rozwój przemysłu włókienniczego w Łodzi , a Zagłębie Dąbrowskie zyskało blisko polskiego odbiorcę węgla. Polityka cara Aleksandra wobec Polaków była trochę niekonsekwentna. Ustanowił Szkołę Główną Handlową; Uniwersytet warszawski i Politechnikę .To w Warszawie, a w Puławach ustanowił szkołe rolniczą. I my mówimy o nim satrapa. Czarna niewdzięczność.

  6. Joannus said

    Nieszczęście to niesłychane, że Marks z Leninem weszli na arenę dziejów tak późno.
    Gdyby pojawili się chociażby w XV wieku, Polska byłaby rajem ze 100% właścicieli ziemskich.
    Autor chyba uformował się na podręcznikach Heleny Michnik.
    Dziś wraża szlachta, czyli dla niego gnębiciele i oprawcy, zeszła z areny, a niewolników skolko ugodno. Za ponad tysiąc złotych pracują dla ”nowych panów” od rana do nocy. Niektórzy są tak mocno wolni, że penetrują śmietniki.

    Kwerenda spisów uwłaszczeniowych z 1864 r daje inny obraz jak przedstawia autor.
    Tak zwani włościanie często mieli więcej morgów od gospodarstw drobnej szlachty.
    Dalej, dobrodziejstwo cara szło w kierunku ukarania za powstanie, a nie troską o dolę ludu w Królestwie Polskim podporządkowanym Rosji.

  7. Kapsel said

    Stan włościański. Czyli jaki był los chłopów w dawnej Polsce

    /fragmenty/

    Jednym z najbardziej przekoloryzowanych (a właściwie to malowanym w ciemnych barwach) obrazów w popularnej historii jest obraz wielowiekowej niewoli chłopskiej – w naszym kraju bardzo żywy. Jest on tak wbity w głowy Polaków, że do okresu funkcjonowania tu gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej bardzo często używamy wielu odniesień nawet w naszych codziennych rozmowach (pracujesz jak chłop pańszczyźniany, ktoś robi sobie z pracy prywatny folwark, szlachta nie pracuje itp.) Skąd w ogóle się ten obraz wziął, ile ma wspólnego z prawdą i dlaczego mamy do czynienia z jego eksplozją właśnie w Polsce?

    Tendencje historiograficzne

    Generalnie mit ciemiężonego chłopa jest wytworem propagandy oświeceniowych twórców (wzorujących się na niektórych twórcach renesansowych), podlanym pozytywistycznym pogardliwym stosunkiem do tegoż, a to wszystko wymieszane machiną historiografii marksistowskiej szukającej sobie grupy poszkodowanej przez historię próbując naginać fakty historyczne pod teorię walki klas.

    W Rzeczypospolitej, aż do końca jej istnienia utrzymały się bardzo silne organy samorządowe – komuny miejskie, gromady wiejskie i samorządowe organy szlachty. Pan dominialny był więc w teorii jedną z instancji odwoławczych. Chłopa sądziły natomiast sądy wiejskie ze specjalnie powołanym do tym organem – ławą przysięgłych, zrzeszająca najbardziej zasłużonych i zaufanych członków lokalnej społeczności, na czele której stał wójt. Bardzo często bywało tak, że ławnicy nie oglądali się na zalecenia pana i wydawali wyroki autonomicznie a ten musiał je, chcąc nie chcąc, zaakceptować. Była to realizacja koncepcji średniowiecznej zasady, która mówiła, że człowiek powinien być sądzony przez ludzi równych stanem.

    Trzeba także zaznaczyć tutaj, że pan, wbrew ukutym mitom, nie mógł skazywać swoich poddanych na śmierć. Wyrok śmierci wykonywać mógł tylko kat, a ten żeby to zrobić musiał mieć upoważnienie wydane przez sąd państwowy. Od wyroków sądów dominialnych istniała też możliwość odwołania się do sądów publicznych – grodzkich i ziemskich w wypadku dóbr szlacheckich, kościelnych w wypadku dóbr duchownych i referendarskich w odniesieniu do dóbr królewskich.

    Musimy jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że pan dominialny nie był oderwanym od swoich włości duchem, pojawiającym się tam raz na 10 lat. Ziemianie żyli na co dzień wśród społeczności wiejskiej, znali jej problemy, lokalne obyczaje i musieli liczyć się z jej opinią, rozwiązując spory na zasadzie konsensusu i przede wszystkim być sprawiedliwymi sędziami by uniknąć buntu poddanych. Problemy spotykamy najczęściej w tych kluczach dóbr, gdzie pan, z różnych powodów, nie zarządzał swoimi majątkami sam, a wyznaczał do tego innych ludzi (zwykle spoza wspólnoty). Działo się tak przede wszystkim na terenach ukrainnych, gdzie panowie dominialni bardzo często wyznaczali na stanowiska administracyjne Żydów, do których ludność wiejska podchodziła z nieukrywaną niechęcią, co tworzyło wewnętrzne konflikty i zaostrzało działania administratorów.

    Prawo do opuszczenia wsi było ograniczane już od średniowiecza. Pierwsza kodyfikacja tych zwyczajów (bo pamiętajmy, że w tamtych czasach prawo pisane powstawało na bazie prawa zwyczajowego) wydana została za czasów Kazimierza Wielkiego. Były to jak na owe czasy bardzo racjonalne zasady regulujące stosunki na wsi. Kmieć chcąc odejść musiał najpierw poinformować o tym z wyprzedzeniem pana dominialnego, poczekać do końca czasu trwania umowy feudalnej (tradycyjnie był to dzień Świętego Marcina), pozostawić gospodarstwo w nienaruszonym stanie a w niektórych regionach też znaleźć na swoje miejsce następcę. Wykształciło się wtedy pojęcie zbiega – chłopa, który opuścił wieś bez wypełnienia zobowiązań wynikających z kontraktu. W kontekście tych ograniczeń zawsze przywołuje się Przywilej Piotrkowski z 1496 roku ograniczający prawo wychodu ze wsi do jednego gospodarza oraz jednego syna chłopskiego na rok (ruch włościan nieposiadających ziemi nie był regulowany). Jego powszechna interpretacja jest jednak bardzo często chybiona. Po pierwsze, przy ówczesnej strukturze zaludnienia (od kilku do kilkunastu kmieci we wsi) prawo to nie było w praktyce w ogóle uciążliwe. Po drugie, przywilej ten działał także w drugą stronę. Pan dominialny nie miał prawa wyrugować więcej niż jednego chłopa z ziemi bez obopólnej zgody. Kmieć dostawał więc w praktyce wieczystą dzierżawę ziemi. Po trzecie wreszcie i ta zasada była zasadą martwą, gdyż ruch i zbiegostwo chłopów było zjawiskiem powszechnym o czym świadczą zapisy ksiąg miejskich rejestrujące imigrację warstw wiejskich do miast oraz konstytucję wydawane po 1496 roku mające na celu ukrócić ten proceder. Trzeba też wspomnieć o tym, że konstytucje te nie przewidywały karania zbiegłego kmiecia a szlachcica, który go przyjął (można tu przywołać chociażby Statuty Nieszawskie). Sytuacja synów chłopskich przedstawiała się podobnie. Mnóstwo młodych, nieodpowiedzialnych, opuszczało gospodarstwo swoich rodziców (mimo że groziło to odebraniem mu prawa dziedziczenia) a i tak po latach wracali i dostawali swoją ziemię z powrotem.

    Pańszczyzna – ewolucja, apogeum i reformy w gospodarce dworskiej XVIII wieku

    Przejdźmy więc do tej demonizowanej z każdej strony pańszczyzny. Wyjaśnijmy najpierw czym była. Była to opłata w robociźnie za dzierżawę ziemi. Tylko tyle i aż tyle. Nie była ona ani gorsza, ani lepsza niż opłata w pieniądzu bądź w naturze. Czasem pojawiała się jako jedyna opłata, czasem w towarzystwie dwóch innych. Wzrost jej znaczenia to druga połowa XV wieku kiedy to doszło do krótkotrwałego załamania gospodarczego i środowisko wiejskie samo forsowało zamienianie czynszów na rentę obróbkową, gdyż nie była ona uzależniona od czynników zewnętrznych takich jak koniunktura na rynkach czy ilość zbiorów. Zbiegało się to też ze zmianami w strukturze gospodarki wiejskiej, koncentracją własności ziemskiej w ręku bogatej szlachty i tworzeniem przez nią folwarków. Na terenach, gdzie pańszczyzna pojawiła się najszybciej widzimy też najszybszy zanik czynszów pieniężnych. Pierwsze na dużą skalę wprowadziły ją dobra kościelne. Na początku była ona niemal niezauważalna – zaledwie kilka dni w roku, mająca zresztą bardzo często charakter honorowy. W XVI wieku najbardziej popularna stawała się już pańszczyzna tygodniowa, dochodząca nawet do 3 dni z łanu kmiecego. Największe jednak obciążenia pańszczyźniane zaobserwować możemy w czasie odbudowy gospodarki po wojnach połowy XVII wieku, kiedy szlachcie w folwarkach zaczęło brakować rąk do pracy. Potrafiły one dojść nawet do 6 dni w tygodniu z ½ łanu (co w przeliczeniu daje nam 12 dni z łanu). Te mityczne 12 dni w tygodniu jest często wspominane w dyskusjach o staropolskim systemie gospodarczym, jednak nawet w tym przypadku trzeba sobie parę spraw wyjaśnić.

    Po pierwsze, jest to skrajny przypadek

    Przesadne uogólnienia

    To, czego trzeba się wystrzegać w dyskusji o kondycji stanu chłopskiego to nadmierne uogólnienia. Zarówno uogólnienia relacji międzystanowych włościan ze szlachtą (pomijając jednocześnie zróżnicowanie wewnątrzstanowe i relacje w środowisku wiejskim) jak i uogólnienia sytuacji kmieci próbując tworzyć narracje dla całej Rzeczypospolitej nie bacząc na zróżnicowania regionalne. Czy istnieli panowie dominialni, którzy traktowali poddanych bardzo źle? Oczywiście. Historycy jednak są zgodni, że takie przypadki były rzadkością i zawsze wzbudzały reakcję miejscowej społeczności. Z drugiej strony, czy istnieli chłopi, którzy migali się od obowiązków, okradali swoich panów a potem uciekali z częścią ich majątku? Odpowiedź rysuje się taka sama. Często zapomina się jednak o relacjach wewnątrzstanowych. Stosunku bogatych włościan do swoich biedniejszych sąsiadów, oddawaniem ziemi w dzierżawę chłopom bezrolnym, o sołtysach nadużywających swoich uprawnień, o policyjnej roli całej społeczności wiejskiej, o działaniach samorządu w sprawach lokalnych, negocjacjach między gromadą a panem. Na szczęście nowe badania zaczęły się na tych skomplikowanych zaszłościach skupiać i przedstawiać sytuację z perspektywy szerszej niż tylko wyimaginowany konflikt klasowy.

    Raju dla chłopa w Europie nie stwierdzono

    Na sytuację polskiego kmiecia warto też spojrzeć przez pryzmat sytuacji warstwy włościańskiej w innych krajach. Wiek XVII, wiek wielkiego kryzysu, odbił się negatywnie nie tylko na mieszkańcach terenów Rzeczypospolitej. Jest to okres pogorszenia się warunków życia chłopstwa w całej Europie. Jest jednak zasadnicza różnica w przyczynach tego stanu rzeczy. O zwiększeniu się obciążeń pańszczyźnianych w Rzeczypospolitej pisałem wyżej. Głównym jednak powodem pauperyzacji polskiego włościaństwa były wyniszczające wojny, które doprowadziły poważne rzesze tego stanu na skraj nędzy. Kraj, który do początków XVII wieku posiadał najszerszą warstwę bogatego chłopstwa w Europie, obciążonego najmniejszymi ciężarami fiskalnymi jak i senioralnymi stał się krajem w którym duża część społeczności wiejskiej wegetowała. Sytuacja ta była oczywiście chwilowa, ale ten właśnie fakt jest wyolbrzymiany i rozciągany na całą historię warstwy chłopskiej w Polsce. Sytuacja jednak nie była taka zła, lata odbudowy zapewniły kmieciom względnie dobre i przede wszystkim spokojne warunki życia, panowie dominialni wspierali swoich poddanych (kierując się oczywiście własnymi interesami), wspomagali ich w chwilach najgorszych nieurodzajów a bunty chłopskie, ku konsternacji zwolenników teorii walki klas, były w Rzeczypospolitej rzadkością i były, w przytłaczającej większości, spowodowane czynnikami ekonomicznymi.

    W innych krajach Europy widzimy za to postępującą tendencję centralizacji władzy i rozwoju absolutyzmu. A monarchia absolutna kosztuje.

    Czy Rzeczpospolita była rajem dla stanu włościańskiego? Nie. Ale też, patrząc w kontekście historycznym, raju dla chłopa próżno szukać, a Polska była dla niego jednym z najlepszych miejsc w Europie (świadczyć mogą o tym kierunki migracji, zwykle do niej a nie z niej). Czy system folwarczno-pańszczyźniany był sprawiedliwy? Nie. Chłop jako główny wytwórca bogactwa zachować dla siebie mógł stosunkowo niewiele a owoce jego pracy zostawały w ręku człowieka, który stał na uprzywilejowanej pozycji ze względu na archaiczne i nieprzystające do epoki prawo stworzone w zupełnie innym kontekście dziejowym. Jednak niesprawiedliwość nie równa się jeszcze uciskowi i niewolnictwu. Obraz chłopa traktowanego jak zwierzę przez wszechmocnego szlachcica trudno będzie ze świadomości zbiorowej wyplenić. Na szczęście już od prawie 20-tu lat syntezy akademickie idą w tę stronę. Miejmy nadzieję, że w końcu choć trochę podejścia naukowego przedostanie się też i do kultury popularnej.

    Na koniec, chciałbym przytoczyć kapitalne podsumowanie rewolucyjnego jak na swoje czasy (rok 1986) artykułu o stanie chłopskim w epoce odrodzenia autorstwa Andrzeja Wyczańskiego: „Powyższy obraz dziejów chłopa polskiego nie zgadza się z jego dotychczasowym przedstawieniem, niezależnie od tego, czy zostało ono podane w ujęciu podręcznikowym lub monograficznym, czy wreszcie w syntezie historyczno-społecznej. Co więcej: można mu zarzucić lekceważenie krzywdy, niedocenianie ciężarów obarczających chłopa, łagodzenie niesprawiedliwości jaka go spotkała, na końcu – umniejszenie waloru postępowych wypowiedzi obrońców ówczesnego wieśniaka. Tymczasem według naszej opinii, sytuacja jest raczej przeciwna. Litowanie się nad losem chłopa to czynienie zeń ofiary, przedmiotu działań innych ludzi, a nie dostrzeganie człowieka o własnej postawie, jemu tylko właściwym stosunku do pracy, o indywidualnych dążeniach i osiągnięciach. Z tą tendencją do litości wobec chłopa, do potępiania jego krzywdy, wyzysku, niesprawiedliwości łączy się bowiem niedostrzeganie jego roli jako aktywnego podmiotu działań, wynikające zewsząd stąd, że jedyna forma tej aktywności dopuszczana w literaturze historycznej, to znaczy bunt przeciwko uciskowi i krzywdzie, należała do niezwykle rzadkich zjawisk w Polsce. Jeżeli natomiast zaczniemy widzieć w chłopie świadomie działającą jednostkę, w gromadzie chłopskiej zorganizowaną, aktywną zbiorowość, wówczas krzywda chłopska wprawdzie zblednie, ale osiągnięcia chłopskie zostaną uwidocznione. Przede wszystkim w przedstawionym tutaj obrazie mieści się umiejętne, względnie racjonalne, a niekiedy ekspansywne (dodatkowe dzierżawy, usługi transportowe, handel) gospodarowanie chłopskie, w konsekwencji zaś osiąganie przyzwoitego poziomu życia i znaczniejszego dochodu. W tym obrazie uwidacznia się też samorządna rola gromady wiejskiej i urzędu wiejskiego, działających bez dyrektyw czy dyktatu pana, a czasem i wbrew jego woli. Z tym obrazem wreszcie będą się wiązały aspiracje chłopów, szczególnie młodych, do większych zarobków, czy samodzielności gospodarczej, do uczenia się, nawet do wyjścia ze wsi, do uwolnienia się z poddaństwa, porzucenia stanu chłopskiego. Przedstawiony przez nas obraz nie jest sprzeczny z obroną chłopów ani w literaturze, ani w umowach dzierżawnych, gdyż ochrona chłopa przed krzywdą i niesprawiedliwością wynikała tak z humanitarnych, jak też racjonalnych postaw. Obraz ten oddaje sprawiedliwość chłopskiej pracy, chłopskiej zaradności i chłopskim osiągnięciom, pokazuje nam całą chłopską osobowość, tak jak na to zasługuje.”

    Marcin Legumina – absolwent filologii angielskiej, miłośnik średniowiecza i historii nowożytnej. Swoje zainteresowanie skupia szczególnie na strukturach politycznych i ekonomicznych, relacjach rządzących z rządzonymi i wpływie ich działań na kondycję społeczeństwa.

    Bibliografia:

    https://historykon.pl/sarmatikon/stan-wloscianski-czyli-jaki-byl-los-chlopow-w-dawnej-polsce

  8. Maverick said

    Warunki życia polskiego chłopa były okrutne, musiał się kłaniać w pas a pan mógł go nawet pejczem zbić i nie mógł się do nikogo odwołać.
    Nie dziwota że zbudowane na takich stosunkach społecznych państwo upadło. Polakom jednak pozostała mentalność chłopa z czworaków, który wierzy że ktoś się o niego zatroszczy. Ta naiwność wszędzie widoczna, nabierany jest na straszenie Putinem i Rosją. Gdy jego opresorem jest bez-etyczna generacja dzieci byłych enkawudzistów. Część tych ludzi z czworaków zdobyła wiedzę, ale nie nauczyła się samodzielnie myśleć.

  9. Maverick said

    Weźmy pod lupę takiego Dudę niby prawnik, a gdy przyjeżdżał do USA płaszczył się przed Trumpem i nie umiał zadbać o wyjaśnienie i uzyskanie gwarancji że Stany nie dadzą się nabrać na narrację holocaustycznych złodzieji. Podczas konferencji w Warszawce siedzieli jak myszy pod miotłą z kompleksami Caputowicz i Duda. Oni jak chłopki z czworaków tylko potrafią tłamsić swój własny naród, aby to robić muszą czymś straszyć i do tego potrzebna tym lunatykom bez IQ Rosja. Większość z mentalnością parobków pańszczyźnianych się na to nabiera ale nie ludzie inteligentni. Naszym wrogiem są sprzedawczyki warujący obcym służbom i interesom.

  10. Rokitnik said

    Nooo. Taki Wladyslaw Rejmont za swoich CHLOPOW …nie powinien zadnego Nobla dostac !!? Nie dosc ze klamal o dziejowych zwyczajach wloscianskich, to jeszcze pokazal, ze POLSKA WIES, wcale nie byla biedna – ale byla wrecz zasobna !!
    Ps.
    Kol Marevick ma racje. Po 1945 roku wiekszosc tych co zostala obdzarzona tzw. „reforma rolna ” to chlopi o mentalnosci PAROBASA lub co jeszcze bardziej p.podobne, z zaZYDZona mentalnoscia…

  11. Easy Rider said

    Zniesienie pańszczyzny to nie była żadna łaska pańska ze strony monarchów, tylko wymóg czasów. Rozwijający się przemysł w miastach potrzebował siły roboczej, a tylko w ten sposób można było umożliwić masową migrację ze wsi do miast. Czy chłopi na tym dobrze wyszli? Sądzę, że analogia z tzw. „odzyskaniem niepodległości” w 1989 r. jest uzasadniona.

  12. JA said

    •przytwierdzony, czyli przypisany do ziemi,

    a czy szlachcic nie byl przywiazany do ziemi? Czy nie byl zobowioazany oddac krew za stan chlopski w tym?

    •jego majątkiem swobodne rozporządza pan,
    a czy szlachcic nie mial w obowiazku opiekowaniem sie rzesza wsi chlopskich, ludzmi tak, by w zdrowiu duchowym I fizycznym sluzyli Bogu I w drabinie Prawa Naturalnego dla Krolestwa – Krola, ktoremy szlachcic zobowiazny byl jak I chlopi sluzyc?

    •istnieje zakaz zawierania małżeństw bez zgody pana,

    A czy szlachca dzici mialy jak dzis wolny wybor malzonka? :))

    •istnieje przymusowa służba poddanych i ich dzieci we dworze,

    a czy szlachcic nie musial sluzyc na dworach magnatow a magnaci Krolewskim? Czy przypadkiem nie byla to forma nauki…?

    •istniał przymus propinacyjny, a prościej rzecz ujmując pan zmuszał chłopa do picia wódki,
    gdzie takie Prawo bylo? I czy one bylo Prawne – niech ktos mi to wykaze…

    •istniał przymus karczemny i inne monopole dworskie,
    monopole od zawsze istnialy, prosze o detale…

    •sprzedaż chłopów,
    mozna bylo sprzedac wies ale nie chlopa

    •całkowita zależność sądowa chłopów od szlachty i duchowieństwa,

    teraz tez jestesmy zalezni od sadow I co…

    •stosowanie kary za zbiegostwo”.

    szlachte tez karano…

    Konkluzja jest taka, ze z igly widly mona zawsze zrobic. Dzis pokolenia nie moga spotkac zaleznosi sluzby I Pana, ale ja poznalem, gdyz za PRL z Kresow rodziny szalcheckie zamieszkiwaly Prus ziemie razem ze sluzba I ja taka rodzine szlachecka poznalem gdzie pokolenia sluzby dozyly w starych relacjach do czasow 80 ubieglego wieku I zapewniam, ze nikt lepiej sie nie opekowal sluzba jak niegdys w starych relacjach – zana instytucja Panstwowa nie sworzy zdrowych relacji RODZINNYCH w jakich sluzba zyla z Rodzina „Pana”

    Pewnie, ze mogl byc Pan szelma jak I sluga mogl byc szelma, ale to skrajnosc, ktora sie dzis podnosi do wysokosci wikszosci ogolnych zachowan, ktora wprost nalezy nazwac KLAMSTEM.

    Celem tego klamstwa jest prewencyja przed zrozumienim prawdy o relacjach drabiny spolecznej w prawie naturalnym tak, by do niej nie powrocis a zyc w spoleczenstwie dzis „demokracji Liberalnej” o ideii rownosci, braterstwa….masonskich ideii, idei masonskiego – Belzebuba kosciola.

  13. Bobola said

    Przypominam, ze panszczyzna zostala zniesiona dekretem Rzadu Narodowego podczas powstania styczniowego w 1863 roku. Byc moze bylo to zainspirowane koniecznoscia uzyskania poparcia wsi dla walki wyzwolenczej dokonywanej glownie przez szlachte ale udzielony przywilej trudno bylo odebrac.

  14. Martusia said

    Józef Mackiewicz, wybitny umysł : dziennikarz, pisarz, analityk polityczny i niekwestionowany patriota w swoich książkach (mam komplet) na temat Rosji carskiej źle nie pisal, nie oskarżał o narzucanie podbitym narodom wyzbycia sie własnej świadomości narodowej. W ksiażce „Optymizm nie zastąpi nam Polski” napisał:

    „Gdyby nam w tej chwili groziła inwazja i zabór nie sowiecki, a rosyjski, niebezpieczeństwo to miałoby zupelnie inny aspekt. Groziłaby nam wprawdzie niewola, ale niewola rokująca pewność, ze naród polski wyjdzie z niej zwycięsko, jak wyszedł już raz po stuletniej tego rodzaju niewoli. Zabór sowiecki (można wstawic w to miejsce kołchoz, cytat będzie bardziej zrozumiały) w równym stopniu rokuje pewność, ze z niewoli tej NIE wyjdziemy, i jako naród zostaniemy zgładzeni z oblicza ziemi.”

  15. Birton said

    w zaborze pruskim powstań na miarę listopadowego i styczniowego nie było, bo Niemcy zgody nie dawali

  16. Rokitnik said

    p.Martusiu Rozmydla pani temat wiodacy. Piszemy wszak o doli lub NIEdoli chlopa panszczyznianego?

    Radziecka propaganda i terror zydo-komuny spowodowal, ze po 1945 roku malo co zostalo z wloscian polskich. Pogardliwie o nich mowiono KULACY i obowiazkiem kazdego Partyjnego durnia bylo zniczyc GO, jako relikt Polski przed wrzesniowej !!!

    Zostali na wsiach chlopo robotnicy z nedznymi zagonkami i gdyby nie moznosc ” dorabiania ” w fabrykach, to byloby gorzej jak zle…Oczywiscie, CHLOP traktowal prace w fabryce z przymrozeniem oka / wszak Rodzina zyla na wsi? I jakos to wszystko sie krecilo…Z czasem bystrzejsi zakladali szklarnie, sady wielo powierzchniowe, pieczarkarnie i tak dalej. TO tez byla Polska WIES.
    Inna jeszcze forma gospodarstwa agrarnego to byly slynne PGR-y oraz Spoldzielnie Produkcyjne.
    Bezstronnie przyznaje, ze jak sie trafil GOSPODARZ owych wielo hektarowych instytucji – to wcale nie bylo zle ! Znalem Spoldzielnie Rolnicza na pograniczu woj.lubelskiego i rzeszowskiego – dawne czasy PRL /, gdzie poziom d o b r o b y t u byl wrecz niebotyczny / ! Bylo to okolo 1965 roku a kierowal Spoldzielnia autentyczny Holender ( po zachodnich studiach ), wzeniony w Polska Rodzine.
    Widzialem tez Gospodarstwo Doswiadczalne w Skierniewicach / sadownictwo / czy tez w Konskowoli, gdzie wycieczki zagraniczne z calego Swiata podziwialy PLONY lub… wzrorowo prowadzone obory zarodowe. No, to se ne vrati !!!!!!

    DZISIAJ, jest gorzej jak za przyslowiowego PANA (ciemiezyciela ), gorzej jak za PRL – albowiem dzisiaj jest ROLNICTWO POLSKIE NISZCZONE z bezsensowna p r e m e d y t a c j a !!

  17. Martusia said

    Absolutnie nie rozmydlam, tylko swoja opinie podpieram taki autorytetem jak Mackiewicz , staram sie przekonac walacych w Rosje, ze Rosja carska nie byla zmora ani dla chlopow ani dla nas. Przetrwalismy! Czytalam przeciez opinie, podwazajace wszystko co sie wiaza z Rosja, ze upodlilo Polakow, nie ulzylo ich doli. Zreszta opinia Mackiewicza bardzo jest obrazowa dla odzwierciedlenia obecnej sytuacji w Polsce.W krotkich slowach zawarte jest wszystko, cala prawda. Chociaz Mackiewicz jak pisal, ze prawda jest zawsze polowiczna, mimo, ze cala jest ciekawa.

  18. RomanK said

    BRysiu..bedziesz mi winny za lekcje….
    Zyli z wlasnej ziemi. Nie z pracy- jak wolni najmici..czy wolni mularze…czy dzis ty i cale nowe pokolenie millenials.
    Polacy maja lekture jaka odrozniaja sie od innych nacji…piekna napisana przez Reymonta..pt Chlopi…..wez przeczytaj….
    KTo z Gajowkowiczy czytal…Chata za wsia????

  19. Troll Polonii said

    17
    RomanK

    ??? Jaka lekcje??? Czego??
    Chata za Wsia byla obowiazkowa lektura w PRL-u juz w podstawowce.

    A gdy chodzi o uwlaszczenie chlopow, to pierwsi w Europie byli…Krzyzacy. Te zasade przywiezli z Ziemi Swietej.
    Dlatego polscy chlopi panszczyzniani masowo zbiegali do panstwa krzyzackiego.

    I choc Kraszewski byl moim ulubionym pisarzem – i nie lubial zydow- to nawet bardzo ciekawe powiesci niestety, nie moga stanowic zrodla historycznego – mimo barwnych, ciekawych a nawet autentycznych opisow zycia w dawnej i pradawnej Polsce.
    Nie ma takiego obowiazku literatura piekna. .

    A gdy chodzi o Reymonta – to pisal wtedy jak chlopi byli juz uwlaszczeni przez cara!!!!.
    Ktos jednak powinien wziac korepetycje.

    Ja dziele sie tym co wiem i umiem – honorowo.
    Bo nie wszystko wiem i umiem.
    Chetnie ucze sie od tych, ktory wiedza … a jest ich sporo… ale nie za oceanem.

  20. Zbyszko said

    Szlag mnie trafia, gdy widzę tych współczesnych piewców tej różnej maści szlachty, hrabiów i innego tałatajstwa, panów z którym Pan Bóg rozprawił się poczynając od zsyłek na Sybir a na powojennych (po II wojnie do Ślubów Jasnogórskich) skończywszy.
    Czy Pan Bóg niszczy dzieła dobre?
    Ostatnio pojawił się jakiś następny „pan i szlachcic” „zbawca Polski”.

  21. Troll Polonii said

    20
    Zbyszko
    Czy ma pan na mysli hr. Potockiego?
    U nas, w Krakowie, Potockich bylo jak mrowkow. Podobno byli tez i ‚herbowe’.

  22. Zbyszko said

    JA @12
    Po owocach ich poznacie.
    A owoce tamtego rozpasania tych całych panów (szlachciców, hrabiów czy jak ich tam zwał) są widoczne do dzisiaj, np w postaci tej wpojonej chłopom „tradycji” picia na umór i przepijania całych majątków. Do dzisiaj na wsiach plaga pijaństwa zbiera to satanistyczne żniwo, do dzisiaj cierpią całe rodziny, do dzisiaj alkohol zbiera żniwo samobójstw itd.
    Czy Pan Bóg oddał szlachcie chłopów pod opiekę do dowolnego, swobodnego wykorzystywania wg własnych chuci?
    To nikt inny jak tylko i wyłącznie jakiś tam „pan” fundował wsi karczmę (i karczmarza z monopolem pędzenia bimbru) zamiast kościół, tak że chłop miał o wiele bliżej do tej karczmy niż do kościoła.
    Ileż to dzieci tych „panów” porodziło się w chłopskich rodzinach, gdy „pan” zaganiał chłopa do roboty a sam brał na „służbę” do dworu jego żonę?

    Mamy dowód na to, że król widział tą niewolę chłopów bo rota Ślubów Lwowskich o tym wspomina.
    Gdy Pan Bóg pokarał Polskę Potopem szwedzkim i spalił Szwedami ok 100 zamków, dworków itd a króla zagnał do kąta pod Lwowem, to ten dopiero wtedy zobaczył to całe draństwo i ślubował Panu Bogu, że gdy Pan Bóg pogoni z Polski Szweda, to on ulży stanowi chłopskiemu.
    Pan Bóg słowa dotrzymał, Szweda z Polski pogonił a król za sprawą szlachty, niestety słowa nie dotrzymał.
    Co się później z tymi „panami” stało? Ano, jak wiemy z historii, Pan Bóg pokarał tych panów zsyłkami na Sybir i dopiero Śluby Jasnogórskie zatrzymały to rozprawianie się z polskimi „panami”.
    Matka Boska od stuleci prosiła, nakazywała, błagała, płakała : „módlcie się i nawracajcie się bo idzie na was ciężka kara”.
    Po Ślubach Jasnogórskich w sprawiedliwości dziejowej Pan Bóg wywyższył, te ciemiężone stany chłopskie, ale co się stało?
    Ci dawni niewolniczo wykorzystywani chłopi, ale także robotnicy w kapitalistycznych fabrykach, potomkowie dawnych bezrobotnych, służących, prostytutek itd jak podziękowali Panu Bogu, za to że polska wieś milionami awansów społecznych za Gierka zmieniła się nie do poznania?

    Odpowiedź jest oczywista, patrząc znowu na skutki, czyli teraz juz totalne odebranie Polakom ich Ojczyzny – Daru, który otrzymali po Ślubach Jasnogórskich w 1956r

  23. Zbyszko said

    Troll Polonii @21 na to wygląda, że ci którzy kiedyś sprzeniewierzyli się Panu Bogu, znowu chcę wejść do Polski i dalej bez Pana Boga nam tutaj mieszać.
    Czy ten cały hrabia przyszedł do Polski (nie wiadomo skąd) z hasłem Intronizacji Jezusa Chrystusa?, i co najważniejsze PRZYJĘCIA JEGO PRAWA? Czy znowu mami Polaków jakąś tam bezbożną polityką?, która znowu będzie kosztowała setki, tysiące, miliony ofiar Polaków?
    Ile jeszcze w Polsce Pan Bóg musi dopuścić przewrotów, powstań czy innych zawirowań, by Polacy w końcu zrozumieli, że bez przyjęcia Prawa Bożego Polski nie będzie, tylko jakiś inny twór?

  24. Enya said

    Próżno gdzie indziej szukać takiego porządeczku jak w chłopskich obejściach. Jak nawet dzieci chłopskie przenosiły się do miasta, to nadal przecież miały w sobie chłopskie cechy, pracowitość, zaradność, oszczędność, przywiązanie do rodziny, i te cechy były przekazywane następnym pokoleniom. Chłop jest gotowy na każdą biedę w życiu i w każdej sobie umie poradzić. Pomalutku dochodzi do swojego życiowego dobrobytu, ale konsekwentnie.
    B. dobry ten szkic p. Leguminy przetoczony w poście p. Kapsla. Rzeczywiście, gdyby włościanom było tak źle, jak głosi mit o niewolnictwie, to nie zostaliby tak opisani w „Chłopach” Reymonta – jako zorganizowana społeczność ludzi, którzy pokorni to raczej nie byli i umieli walczyć o swoje. Nie byli też ostatnimi biedakami. A to lata 90. XIX w.,czyli wcale nie tak wiele lat upłynęło od dekretów uwłaszczeniowych cara.
    Ważne są też inne formy aktywności chłopskiej, które budowały dobrobyt chłopskich rodzin, o których wspomina p. Legumina – dodatkowe dzierżawy, drobny handel, rzemiosło. Także końcowe tezy tego artykułu ze Sputnika moim zdaniem – zupełnie nietrafione.

  25. emeryt said

    Do tematu – czasy współczesne – wizja współczesnej wiejskiej rzeczywistości zawarta w twórczości chłopskiego poety (już nieżyjącego) – Stanisława Buczyńskiego ze wsi Kotorów k. Hrubieszowa :

    Motto :
    „Tym co żywią i bronią- chłopom polskim – SZCĘŚĆ BOŻE !

    Ośmielam się przedstawić nieżyjącego już ludowego poetę – Stanisława Buczyńskiego prawdziwego Polaka Patriotę.
    W jego wierszach zawiera się, cała nasza codzienna, trudna polska rzeczywistość…
    Stanisław Buczyński (1912–1982)

    Chcę choćby marnym popiołem
    Po śmierci dotrzeć do chałup;
    Weź moje wiersze w podołek,
    przytul do piersi ucałuj
    […]

    Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy ludowych, piszący od 14. roku życia. Urodził się w 1912 roku w Ulatowie Borzuchach, zmarł w 1982 roku w Hrubieszowie. Od 1968 roku osiadł z rodziną na stałe w Kotorowie. W tym samym roku uczestniczył w powołaniu Międzywojewódzkiego Klubu Pisarzy Ludowych w Lublinie. Wydając poetycki tomik Dzień Walk, rozpoczął owocną działalność Stowarzyszenia Twórców Ludowych oraz płodną twórczość poetycką.
    W ostatnich latach mieszkał w Kotorowie. Tam tworzył piękne liryki, wiele uwagi poświęcając życiu wewnętrznemu człowieka, jego przeżyciom duchowym, miłosnym, ale też jego miejscu w konkretnym świecie, pełnym niesprawiedliwości, ludzkiej biedy, walk i łez. Od najmłodszych lat tworzył wiersze wyrażające sprzeciw wobec wyzysku klas uciskanych, solidarność z biednymi, z pokrzywdzonymi przez los. W całym bogactwie przeżyć tego wrażliwego i twórczego poety czuć miłość i pasję. O trudzie życia poety, jego walkach, wewnętrznych przeżyciach, a także zwykłym mozole codzienności, możemy dowiedzieć się z jego rękopisu, w którym opisuje miesiąc swojego życia (styczeń 1962). Osobisty, niemalże dokumentalny tok wypowiedzi poety, koncentruje się na wydarzeniach z życia domowego, w określonym środowisku gminnej społeczności, w której dostrzega (i również krytykuje) jej wady, przywary, a upomina się o wyzyskiwanych, cierpiących, potrzebujących pomocy. Możemy odkryć tu ducha walki o prawdę, dobro, sprawiedliwość, która towarzyszyła poecie do jego ostatnich dni.

    „Jestem starym działaczem ruchu ludowego z okresu międzywojennego należałem i należę do tzw. twórców ludowych, co to zapomniani, rozrzuceni po całej Polsce, często krzywdzeni, w nędzy i poniewierce, w straszliwych warunkach tworzą, walczą, orzą i sieją, i nic nie żądają dla siebie ani dla swoich dzieci. Za czasów sławetnej sanacji byłem krzywdzony i wyzyskiwany. Siedziałem w więzieniu, bito mnie pałką policyjną, należałem do piątej klasy obywateli, do ludzi określanych często jako «nadmiar rąk do pracy», niepotrzebnie obciążałem społeczeństwo. Byłem darmozjadem… Dobrze było, jeśli taki «darmozjad» żył spokojnie, nie przeszkadzał, chorował na gruźlicę i nie domagał się zmiany warunków bytowych, nie żądał ustąpienia rządu. Było wtedy pół biedy. Ale jeśli buntowniczy… Nie posiadam wykształcenia. Ukończyłem cztery klasy szkółki powszechnej. Nauczyłem się jako tako czytać i pisać. Resztę wiadomości o krzywdzie i głodzie zdobyłem na własnej skórze. A że skórę miałem twardą, chłopską, poznałem szybko twardą szkołę życia. Nauczyłem się odróżniać zło i walczyć z nim. A jednocześnie stałem się czuły na ludzką krzywdę, na ludzkie łzy i ból. I dziś jeszcze umiem rozpoznać, kto jest krzywdzony, a kto krzywdzicielem. Od roku 1953 nigdzie nie pracuję. Dlaczego? Byłem złodziejem? Nie! Mankowiczem? Też nie! Należałem do WiN-u? Nie! Występowałem przeciwko władzy ludowej? Też nie! A jednak stałem się trędowaty i skazano mnie z całą rodziną na powolną śmierć.
    Jaką więc popełniłem zbrodnię? Popełniłem. Przyznaję się. Oto przed laty zacząłem pisać do gazet. Pisywałem przed wojną, zachciało mi się pisać i po wojnie. I przez to pisanie wykończyłem się. Zabrakło dla mnie w Polsce Ludowej miejsca i chleba. Moja wina. W prasie ośmieliłem się niejednokrotnie ostro skrytykować błędy władz w mojej miejscowości. Skrytykowałem bezduszność, łamanie prawa, kacykostwo, brudy, złodziejstwo i biurokrację. Piętnowałem krzywdzicieli.
    Jaki skutek? Nie powiem, żeby mój głos pozostał wołaniem w puszczy. Nie! Niejeden kacyk i dygnitarz z mojego miasteczka miał ciężki orzech do zgryzienia, a kilku z nich wskutek mojej krytyki odeszło na dawne swoje stanowiska pracy: szewców, krawców, kominiarzy. A jaka moja dola? Wiadomo. Jestem tu znienawidzony. Natomiast ludzie uczciwi, szlachetni, dobrzy traktują mnie i moją rodzinę z pełnym szacunkiem, darzą zaufaniem. Każdego dnia przychodzą do mnie ludzie pokrzywdzeni, zwolnieni z pracy, mieszkający w norach i zawaliskach, szukający sprawiedliwości i proszą o pomoc, o radę. Ja całym sercem oddaję się tym ludziom, bo dobro ludzi jest zawsze dla mnie prawem. A poza tym mam przecież dużo wolnego czasu: jestem zawodowym bezrobotnym… Jak często w moim malutkim i zimnym pokoiku snuje się nić opowiadania skrzywdzonego człowieka, jak często przeplatana łzami. Słucha moja żona, słuchają moje dorastające dzieci. I jak często z ust moich dzieci pada kłopotliwe pytanie: kto tych ludzi tak krzywdzi? dlaczego jest taka niesprawiedliwość?
    I co ja mam moim dzieciom odpowiedzieć? Bezsilna rozpacz mnie ogarnia. Tak słabe siły jednego człowieka… A jednak narażam się i walczę, dla jednych wygrywam, dla siebie przegrywam…”

    W poetyckiej twórczości Buczyńskiego odnajdujemy obrazy martyrologiczne sięgające do źródeł biblijnych, wiersze pełne osobistych przemyśleń, wiersze religijne, dotyczące świąt, modlitewne, alegoryczne. Ta nowatorska gatunkowo poezja urzeka swoją świeżością, romantycznym podejściem do poruszanych tematów miłości, bólu, samotności, wyrażanych w plastycznych wizjach, odwołujących się niekiedy do klasycznych wzorców poetyki tego typu.
    Duża część poetyckiej spuścizny Buczyńskiego to wiersze napełnione szacunkiem do zwyczajnej, mozolnej pracy, prostoty.
    Strofy chlebem pachnące to zestaw wierszy, w których z wielką siłą przebija właśnie umiłowanie, ciepłe, pogodne obcowanie ze światem ludzi, pracy, przyrody.

    Wiosna
    Powolutku, wozem w cztery koła
    Jedzie wiosna, na zakręcie blisko;
    Wchodzi w ludzi jak zboża w stodoły,
    Jakieś święto, jakieś weselisko.
    Coś się wierci, coś się wdziera, pląta
    – Coś nadchodzi – drzewo szepce drzewu;
    Radość siada na przydrożnych świątkach.
    Pożar bije z zakochanych dziewuch.
    […]
    Nie wypowiem co się na wsi dzieje,
    Pierś ogarnie, dłonie nie odrodzą,
    Ślepe psisko w słońcu łapy grzeje,
    A kaczeńce po mokradłach chodzą.

    W wierszu I chleb rodzi się w męce czuć umiłowanie ziemi i dumę z uczestniczenia w trudzie pozyskiwania chleba.
    A jednak pług ten trzymać gdy burza czy świtanie
    Coś trzeba mieć z olbrzyma,
    A w sercach miłowanie.
    Poeta czuje się obrońcą tego co dobre i piękne, co po prostu obronić trzeba.

    W jego wierszu Jak żołnierz czytamy:
    […]
    Otom ruszył przed siebie –
    Wynijść już trzeba:
    Pogrozić gwiazdom na niebie
    Bochenkiem chleba..
    Muszę tu stoczyć bitwę –
    Maki sztandary – Muszę tu zmówić modlitwę
    Za wyrąbane obszary
    […]
    Muszę radość rozrzucić
    I stoczyć bój nie krwawy,
    Bo muszę do wsi powrócić
    Jak żołnierz z pól Warszawy.

    Pamięć chleba podawanego z miłością, odnajdujemy także w pełnym czułości liryku A wszędzie jest ręka mej Matki
    […]
    W ramiona, jak w jasność tęczy, objąłem
    Snopy pszeniczne i żyto jadące do stodół,
    Oto Matka na progu, oto Matka mnie woła:
    Siadaj przy garnku mleka i chlebie jasnym do stołu
    […]
    I wtedy pojąłem, że włosy te srebrne.
    Co Matki okryły już skronie,
    To żary południa, tęsknoty te chlebne,
    Dni orki walące się pługiem w Jej dłonie.

    Ostatnie lata życia Stanisława Buczyńskiego były literacko bardzo twórcze. Wtedy też powstało kilkaset utworów poetyckich, w tym wiele osobistych wierszy miłosnych, erotyków o wielkim ładunku rzadko spotykanej czułości, z odwołaniem się do idei miłości romantycznej, pojmowanej nawet jako odblask Boskiej miłości i związku podobnie czujących serc między kobietą a mężczyzną. Charakterystycznym rysem poetyki S. Buczyńskiego jest wyjątkowa estyma jaką darzył kobiety i ich posłannictwo. Jak sam napisał w jednym ze swoich listów: kobiety […] marnie wyglądałby świat bez jej obecności. Dobre kobiety winny być brane do nieba. Ale – kobieta nie może żyć bez miłości i po to są poeci, by pisać o tym. Nie chcemy się przyznać, ale płeć odmienna wznosi nas na wyżyny ducha. Kobieta jest piękna swoją dobrocią, oddaniem, ciałem, poświęceniem. Bez kobiety nie byłoby poezji. Sama jest poezją.
    Przepiękne są wiersze adresowane do ukochanej żony. Po jej śmierci powstają przejmujące głębią, żalem, ogromną miłością, niezrównane swym pięknem liryki miłosne, treny i sonety nie mające sobie równych, pośród znanych utworów o ludowym rodowodzie.

    Owinę się muzyką
    […]
    Kiedym przyklęknął i przytulił głowę
    Do Twoich kolan, spłynęła myśl prosta:
    Oddałbym życia mego połowę
    By tak już zostać…

    W trenach o wyjątkowym ładunku czułości, miłości, smutku, daje się odczuć nagromadzoną miłość i ból poety do tej, którą w tkliwości swego serca tak pięknie nazywa Jasną.

    Moje treny
    W chałupie mojej niepokój, zimnica, pustka i głusza,
    Smutek się włóczy po kątach, w smutku jest moja dusza.
    Wszystko jakieś nijakie, dziwne, jakieś niczyje,
    Przed domem pomarły malwy, róże i białe lilije.
    […] Grządki leżą nietknięte, porasta piołun i chwasty.
    Zabrakło mojej Jasnej umiłowanej Niewiasty.
    […]

    Stanisław Buczyński to trzykrotny laureat konkursu literackiego im. Jana Pocka (1978,1980, 1981). W 1985 roku został ogłoszony konkurs poetycki jego imienia, kontynuowany w latach 1987, 1989, 1991 cieszący się dużą popularnością w kręgach literackich i wśród lokalnej społeczności, także uczniów miejscowych szkół. W 1986 roku wybito medal pamiątkowy „Stanisław Buczyński – poeta Ziemi Hrubieszowskiej. Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie”. W 1992 roku obchodzono uroczyście dziesiątą rocznicę śmierci poety. Organizowano między innymi wystawę „Śladami Stanisława Buczyńskiego”, montaże poetyckie i filmowe, impresje o poecie.
    Utwory Stefana Buczyńskiego znajdują się m.in. w Antologii poezji ludowej 1830–1980, Antologii współczesnej poezji ludowej (Warszawa 1987,1972) oraz w antologiach: Całe bogactwo domu (Lublin 1986), Wiersze proste jak życie (Lublin 1966), Chłopski znak (Lublin 1986), Nasz chleb powszedni (Lublin 1983), Nad ołtarzem pól (Lublin 1986), Złote ziarna (Lublin 1985, 1987), Pogłosy ziemi (Warszawa1971, 1972), Wołanie z ziemi (Lublin 1991).
    Z indywidualnych tomików poetyckich wymienić trzeba: Maki (Lublin 1963), Dzień walki (Lublin 1968), Wszystko co ze mnie jest z pola (Lublin1981), (Warszawa 1987), Ptaszęca orkiestra (Lublin 1987), Na drodze dróg (Lublin 1993).

    Kiedym już pług…

    Kiedym już pług w swe ręce wziął
    I w chłopa wrosłem imię
    To jakbym gwiazdy z nieba zdjął
    i moce wziął olbrzymie.

    Orzę i czuwam… Łaknę tchu…
    Włos siwy… Orać muszę.
    SERCE POSIAŁEM W ZIEMI TU,
    WORAŁEM MOJĄ DUSZĘ.

    Hej, wieś! kochany próg
    Te skiby swojskie, lśniące,
    To jakbym skrzydła miał u nóg
    Na loty ponad słońce.

    To nic, że ciężko mi
    Tak nieraz trzymać wartę,
    TYLE W TYCH SKIBACH NASZEJ KRWI
    I TYLE POTU WPARTE.

    Orzę i idę. W orki dniach
    Już widzę łany żytnie.
    I spod powieki spada łza,
    I uśmiech w twarzy kwitnie.

    Orzę i kocham. Łaknę tchu…
    Twarz w bruzdach… orać muszę,
    Serce posiałem w Ziemi tu,
    Worałem moją duszę.

    Wiersz Stanisława Buczyńskiego – chłopskiego poety ze wsi Kotorów k. Hrubieszowa.

    Kiedy dokończę życia

    Kiedy dokończę życia,
    Nie płacz mi żono,
    Szedłem przez życie
    Z cierniową koroną.

    Jak mogłem – tak żyłem
    Pługiem i radłem
    Dolę swą prześniłem
    I padłem.

    Nie płacz i nie chodź w żałobie
    Włóż mi bzu gałąź do dłoni,
    Serce mi połóż na grobie,
    Niech płonie.

    Przychodźcie na grób dzieci,
    Wieczorem, rankiem.
    I mnie uśpionemu poświećcie
    Serca kagankiem,

    Szukałem prawdy tak długo
    Po polach gwarnych.
    Doszedłem: PRAWDA JEST W PŁUGACH
    I W ZIEMI CZARNEJ.

    Patrzyłem w otwarte karty,
    Dwie rozwiązałem zagadki:
    PRAWDA JEST W ŁZIE OTARTEJ,
    W MIŁOŚCI MATKI.

    Nie płacz mi żono, sny zbladły
    Duszę na oścież otwieraj:
    GWIAZDY, CO Z SERCA MI SPADŁY,
    POZBIERAJ.

    Wiersz ten napisał Stanisław Buczyński – poeta ze wsi Kotorów k. Hrubieszowa

  26. Kapsel said

    Zdziwiony said
    2016-07-21 (Czwartek) @ 20:42:50

    Fragment artykułu nestora ziemian kieleckich Jana Popiela pt. „Wieś dawna a dzisiejsza” zamieszczonego w miesięczniku WIEŚ ILUSTROWANA nr 3, 1910 roku.

    „Jak wygląda w praktyce pańszczyzna i pańszczyżniany chłop? To wypada rozróżnić dwie jakby klasy chłopów, choć niby pod jednymi prawami, ale bardzo w gruncie rzeczy różne od siebie, kmieci i zagrodników. Kmieć przeważnie na trzydziestu morgach, a w niektórych na 60 morgach był całkowitym pater familias, bo miał czeladż własną, pieniędzmi naturaliami i odziewkami płatną, przez siebie żywioną, parobków i dziewki w mnogiej liczbie lub pojedyńczej liczbie. Odrabiał głównie, a często jedynie pańszczyznę nagłą, po dwoje lub czworo, bydłem, które było dworskie jemu raz na zawsze do roboty oddane tzn. żelazny inwetarz, bo go uzupełniał kmieć swoim kosztem i przemysłem. Pańszcyzną tą bardzo różną, bo od jednego do sześciu dni tygodniowo odrabiał swą czeladzią, sam prawie nigdy się na dworskim łanie nie zjawiał, więc o każdym bacie ekonomskim nie wiedział. W siewy wiosenne i jesienne był zwyczaj, że z grzeczności przychodził siać oziminę.
    Nie było rzadkością by kmieć dziecko dziedzica do chrztu trzymał. Kmieć co do rozporządzenia swą spuścizną, oczywiście ruchomą, dziedzica zapraszał, co do samej osady rozstrzygał dziedzic, zwykle wg życzenia kmiecia, który z synów obejmie. Stosunek kmiecia do własnej czeladzi był patriachalny; godził ją do roboty od N. roku i dlatego to święta Bożego Narodzenia nazywały się „gody” i nigdy chłop inaczej nie mówił.
    Kmiecie stanowili we wsi pewną arystokrację nietylko majątkową ale i umysłową; niejeden syna głównie na księdza, czasami i na urzędnika wykierował i ogólnie więcej myślał, bo mniej biedą codzienną przyciśnięty, a także, bo sam czeladzią rozporządzając, lepiej rozumiał potrzębę karności i porządku i najlepszy z niego bywał sołtys, bo większej używał powagi. Jako pozostałość świadczącą w dawnym stanie rzeczy podaję przykład wsi Kosim pod Przeworskiem, skladającą się jeszcze w 1866 r. z ośmiu całych, pełnych 60 morgowych kmieci. Nie zagrody były to ale folwarki, każdy ze spichlerzem, studnią, na obszernym, może morgę wynoszącym podwórzu. Właściciel ówczesny Przeworska, ks. Jerzy Lubomirski chwalił sobie tę wieś, jako ideał ustroju terytorialnego, a siedlisko cnót domowych. Czy dotrwali ci ostatni kmiecie – do dziś nic nie wiadomo.

    Bardzo odmiennym od kmieci był stan i los zagrodników. Uposażenie ich od 10 do 3 morgów, pańszczyzna pieszo osobiście, wreszcie przez syna lub córkę odrabiana zwykle trzy dni w tydzień oprócz tzw. tłuków i innych daremszczyzn, bieda, a nieraz i nędza, wszystko oddawało go więcej w rękę pana ekonoma, a nawet polowego lub karbowego dworskiego. Chałupa była kosztem dworu niegdyś postawiona, on ją materiałem z dworu dawanym reperował; w latach nieurodzaju dwór mu dawał na zasiew, niemniej czasem gospodarstwo upadało, nie wyżywiało, zagrodnik w pańszcyżnie, mimo kar zalegał i nadchodziła chwila, gdy zagrodnik, jak się wtedy wyrażano spadał z gruntu tj. albo sam oświadczał, że ustępuje z zagrody, albo go z niej dwór wyganiał, jako pańszczyzny nieodrabiającego. Zagroda taka odtąd nazywała się pustką i albo takową zostawała, albo ją wcielano do gruntów folwarcznych, jeśli dogodnie położona – albo ją innym chłopem obsadzano. To statnie nieraz działo się przymusem, bo na zapuszczone gospodarstwo amatora nie było i to i wtedy już uważano za nadużycie, ale się nieraz tak działo. Ukaz z 1846 r. co do pustek, zakazywał głównie wcielania ich folwarków, o innych nadużyciach nie mówiąc. Nieraz pustkę oddawano pachciarzowi dworskiemu, albo nadawano zasłużonemu służącemu dworskiemu.
    Bardzo często zagrodnik sam służył we dworze, zwykle wtedy za połowę zasługi i tyleż ordynarji, ale wtedy już pańszczyzny nie robił, a żona z dziećmi koło gospodarstwa na zagrodzie się krzątała.

    Dzisiejszy chłop jest posępny; zginęła zupełnie i pszczałka i fujarka, nikt nie śpiewa, mało kto się śmieje lub weseli. kto pamięta te czasy, dziwi się czemu za pańszczyzny śpiewał i weselił się, a na wolności humoru nie ma. Odpowiedż mam tylko jedną, może i prawdziwą; nic nie zabija wesołości jak chciwość, a ona w chłopie ogromnie się rozwinęła od zniesienia pańszczyzny i rozwija się ciągle; nie pragnął dawniej tak ziemi, bo wiedział, że jej posiąść na prawdę nie może i pod pewnym względem mniej miał troski. Na reperację chałupy dwór mu musiał dać materiał i na nową także, zboża na zasiew przy nieurodzaju, opał i pastwisko miał, na ogrodzenie także, podatków nigdy nie płacił, więc choć los nie do zazdroszczenia, ale zabezpieczenie od nędzy zupełnej, a potrzeby niezmiernie małe.
    Wszak i u nas dawna weołość zaginęła, bo troska o jutro, codzień wzrastające potrzeby życia, coraz to wykwintniejszego ubrania i mieszkania, ucisk podatkowy itd. wesołość tę zabiły. I w całej Europie to samo zjawiisko…”

    https://marucha.wordpress.com/2016/07/19/czy-nasi-pradziadkowie-byli-niewolnikami-jak-naprawde-wygladalo-zycie-panszczyznianych-chlopow/#comment-599656

  27. […] Kapsel said 2019-04-05 (Piątek) @ 08:25:20 […]

  28. Plausi said

    Nądza polskich zaprzańczych elit

    https://marucha.wordpress.com/2019/04/04/mosad-prezydenci-i-szekspiry/#comment-822820

    doprowadziła do tego stanu. Bez chamstawa nie ma państwa. Chamstwo służy to za określenie chamów, którymi „polska” elita pogardzała a i pogardza do dziś. Jest rzeczą znamienną, że trzeba było rosyjskiego cary, aby przywrócić polskim masom, tym chamom w rozumieniu elity, człowwieczeństwo. Do dziś część ptomków tzw. elity ubolewa nad tym i jednocześnie bajdurzy coś o patrityzmie. Dla chamów było wszystko jedno, czy ich eksploatuje elita polska, żydowska czy inna,. Dlaczego chamy mieliby się utożsamiać z Polską jako ojczyzną ?

  29. Archer said

    Wolność osobistą, to o ile się nie mylę, chłopi na ziemiach polskich uzyskali za czasów Napoleona. Jeśli tak, to ten Kwaśniewski jest ignorantem. Za to, zniesienie pańszczyzny na ziemiach polskich, car zrobił po to, żeby chłopów odciągnąć od Powstania Styczniowego, i był pod silnym wrażeniem Rzezi Galicyjskiej przeciwko panom jaka się rozegrała w Austro – Węgrach. Wcześniej carski satrapa miał tam niedolę chłopów, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Dlatego jak bym tego „cara” tak nie gloryfikował.

  30. Plausi said

    Polskie chłopstwo ostatnie w Europie

    @29, Archer

    To nie chodzi o jakieś ak wychwalanie cara, warto jednak dodać, że car najpierw zniósł pańszcyznę w Rosji a potem dopiero w zaborze rosyjiskim, być może było polskie chłopstwo ostatnie w europie, które zostało wyzwolone od pańszczyzny. Kręgi elity w Polsce jakoś nie zdobyły się na to wcześniej. Za to były bardziej troskliwe o będących im bliśszymi

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/gadz/#Heine

    Naszym zdaniem konsekwencje tego ponosimy do dziś, niewolnicy nie mają ojczyzny, i jak widać w Polsce, niełatwo jest przekształcić niewolników w obywateli nawet w półtora wieku, tak to jest, gdy byłych niewolników nazwie się obywatelami

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/06/kolonia-usa/

    to idą na leż byle hołoty, tym bardziej jeśli ta hołota, to dawan elita.

    Jak dalece cechy obywatelskie zanikły, świadczy stan środowiska naturalnego, zatruwanego przez tysiące środków chemicznych, i stan świadomości ludności, zatruwanej niezliczonymi mediami, w tym śmieciami w rodzaju Pejszbuku, Twittera i podobnego gnoju.

  31. Archer said

    29 Plausi

    A wcześniej od kacapskiego cara znieśli pańszczyznę dyktatorzy Powstania Styczniowego. O ile się nie mylę to Romuald Traugutt zniósł wcześniej pańszczyznę dekretem na ziemiach zaboru rosyjskiego, żeby zachęcić chłopów do wstępowania w szeregi powstańców. Nikt się nad chłopami polskimi nie litował. To była tylko polityka.

    Pańszczyznę za to wprowadzili po zdobyciu władzy i kolektywizacji rolnictwa komuniści w ZSRR. Tylko że zamiast pana, o losie chłopa decydowali urzędnicy administracji państwowej. Jeszcze do lat 60-tych XX wieku chłop w ZSRR nie mógł tak po prostu zwolnic z kołchozu, wyjechać do miasta i poszukać sobie tam jakiejś pracy. Musiała być odpowiednia zgoda urzędnika. Były w ZSRR paszporty wewnętrzne i paszporty zewnętrzne.

  32. RomanK said

    TYs to Trolu do szkoly wogole chodzil????:-))))

    Kapslu,,,kmiecie siedzili na wlasnej ziemi 30 morg -60 w zaleznosci w jakim regionie kraju… Bywalo ze nie wszyscy mieli te 30 morg i brali od – czy to od wlascicieli ziemnskich ,czy klasztorow dodatkowa ziemie za panszczyzne. Tzw ‚wiedziolki”. Poniewaz mieli wlasnych ludzi do obrobki niejednokrotnie trzymali tylko i wylacznei parobkow ze sprzezajem , ktorych dedykowano do odrobki panszczyzny. Role ta pelnili tzw chalupnicy…ludzie ktorym kmiec pozwalal utrzymywc domy z malutkimi ogrodkami na swojej ziemi…
    Nie wolno zapominac. ze panszczyzna byla zuopelnie ludzkim systemem, przyciagajacym masy wolnych chlopow z Niemiec, Czech i wielu innych stron w tym z Rosji…dopuki nie zostala oddana w rece Arendarzy..moca ustaw 1556-58….
    Ustawa o Arendzie i Propinacji zniszczyla moralna osnowe Rzeczpospolitej i spowdowala jej upadek. Zrobila t kasta arendarzy zydowskich w imieniu i na odpowiedzialnosc szlachty ziemianskiej.

  33. JA said

    ad.31. ..raczej nie szlachty ziemianskiej, bo co to za okreslenie…napiszmy wprost – Magnaterii, ktora byla skoligacona juz z Zydami czy finansowo czy juz genetycznie…

  34. Ale dlaczego? said

    Nie znam się za dobrze na historii. Ale…
    Czytając niektórych komentujących zauważam 2 dziwne w ich mniemaniu pewniki.
    Pierwszy to to, że za głupotę dzisiejszych Polaków odpowiadają chłopskie geny.
    Toż to najczarniejszy rasizm i faszyzm!!!
    No i druga rzecz, znaczenie szlachty i arystokracji dla państwowości Polski.

    Chciałbym zauważyć, że Rzeczpospolita przestała istnieć nie z powodu chłopów, ale „dzięki” krótkowzroczności i prywacie szlachty i arystokracji. Tylko dzięki tym „wyższym” warstwom!!!

    Więc co do genów, to prędzej bym stawiał, że wśród zdrajców jest więcej procentowo(!) potomków szlachty i arystokracji…

  35. Ale dlaczego? said

    Dodam, jeśli już koniecznie o genach…

  36. RomanK said

    Niech pan zwroci uwage kto??? powoluje sie na geny….. Zaloze sie ze bez wyjatku ludzie obciazeni genetycznie. Prosze sprazic statytsyke uszkodzen genetyucznych wsrod ludnosci Polski zobaczy pan ciekawa prawde…omniejszosciach.

  37. Kapsel said

    Re 32 Pan Roman

    No przecież cały czas o tym mówię co tak naprawdę znaczy pańszczyzna a przecież już sto lat wczesniej od cara Andrzej Zamoyski na swoich włościach zrezygnował z zapłaty za dzaierżawę w formie pracy a przeszedł na czynsz który jako rozliczenie dZiała do dzisiaj.

    Arenda i propinacja owszem doprowadziała do katastrofy ale na Ukrainie a Rzeczpospolitą njabrdziej to zniczyły wojny, magnateria i ogólne sprzeniewierzenie zasadom chrześcijańskim ówczesnych władców, co to za władcy którzy mówią o chrześcijaństwie a idą gwałcą,mordują i rozdzierają swojego sąsiada tylko dlatego ze mu się kilka synów i córek sqrwiło !

  38. JA said

    ad. 34. Szlachta w tym magnateria a przede wszysykim ona pod koniec I RP byla li tylko odpwoiedzialana za Rzady a wiec nie mozna mowic o odpowiedzialnosci Stanu Chlopskiego za upadek IRP li tylko z tego powodu I zadnego wiecej.

    Jednak , prosze zauwazyc jak upadla PRL, ktora to byla rzadzona wylacznie przez potomkow chlopow – PRL upadla szybciej I jeszcze nizej….

    Nie ma co tak plytko oceniac ani struktury stanowej ani samego stanu szlacheckiego. Do tego jest potrzebna wielostronna gleboka analiza zeby dojsc Prawdy.

  39. Konrad said

    Wbij sobie do łba autorze, że w Polsce nie było nigdy żadnego niewolnictwa, a wszędzie na świecie było. To podstawowa różnica. Jeśli twierdzisz inaczej jesteś głupkiem albo sługusem za pieniądze, agentem potomków slaveholderów.

    Posłuchajcie słowa poety:

    Warchoły, to wy! – Wy, co liżecie obcych wrogów podłoże, czołgacie się u obcych rządów i całujecie najeźdźcom łapy, uznając w nich prawowitych wam królów. Wy hołota, którzy nie czuliście dumy nigdy, chyba wobec biedy i nędzy, której nieszczęście potrącaliście sytym brzuchem bezczelników i pięścią sługi. Wy lokaje i fagasy cudzego pyszalstwa, którzy wyciągacie dłoń chciwą po pieniądze – po łupież pieniężną, zdartą z tej ziemi, której złoto i miód należy jej samej i nie wolno ich grabić. Warchoły, to wy, co
    się nie czujecie Polską i żywym poddaństwa i niewoli protestem. Wy sługi! Drzyjcie, bo wy będziecie nasze sługi i wy będziecie psy, zaprzęgnięte do naszego rydwanu, i zginiecie! I pokryje waszą podłość NIEPAMIĘĆ!

    Nie chcę nic, nic – nic… nikogo, żadnych stronnictw, żadnych idei, one wszystkie upadły – muszą upaść, żadnych ludzi, osobistości; oni wszyscy muszą upaść, upadną.

    Chcę, żeby w letni dzień,
w upalny letni dzień
 przede mną zżęto żytni łan,

    dzwoniących sierpów słyszeć szmer

    i świerszczów szept, i szum,

    i żeby w oczach mych

    koszono kąkol w snopie zbóż.
    Chcę widzieć, słyszeć w skwarny dzień

    czas kośby dobrych ziół i złych

    i jak od płowych zżętych pól

    ptactwo się podnosi na żer.

    ———–
    Niewolnictwo było.
    Admin

  40. Zbyszko said

    Konrad @39, to dlaczego Pan Bóg dopuścił do wybicia polskich panów? Za ich pobożność i życie zgodne z Prawem Bożym?
    Czy Pan Bóg dopuszcza do zniszczenia dzieł dobrych?

  41. JA said

    ad.40. Bo Ziemia to Padol, ktorego Ksieciem jest Szatan.

  42. JA said

    ad.28. Nie zgadzam sie z Panem.

    Car zrobil blad, bo decyzja zrownal wszystko w tym, co bylo dobre I za to zaplacil cene…

    Chlopstwo, of zawsze bylo sila szlachty polskiej. Oderwanie stanu wloscianskiego of szlachty polskiej, bylo oslabienie szlachty I uwolnienie „puszki pandory”..

    Car zrobil blad.

  43. Kapsel said

    Dopust Boży to bluźnierstwo przeciw Wszechmocnemu bo wciska Mu odpowiedzialność za ludzkie grzechy i wręcz plucie Mu w twarz za to że stworzył świat jako WOLNY Wolna Wola to podstawa Creatora nawet aniołowie z własnego wyboru są do dzisiaj diabłami

  44. Adrem said

    Jan Słomka
    B.WÓJT W DZIKOWIE
    Pamiętniki włościanina
    od pańszczyzny do dni dzisiejszych

    Tekst, z zachowaniem oryginalnej pisowni i interpunkcji, według:
    Słomka Jan, Pamiętniki włościanina, wyd.II Kraków, bez roku wyd. [1929], Towarzystwo Szkoły Ludowej

    http://www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka.html

    Warto całość przeczytać, jeśli chce się wiedzieć, jak się zyło chłopom na wsi polskiej jeszcze nie tak dawno temu.

  45. Joannus said

    Ad 12,38 JA

    Kiedy nie popada Pan w emocjonalne zacietrzewienie, to potrafi sensownie npisać.

    Ad 20, 40 Zbyszko
    Niech Pan nie feruje tak lekko wyroków Bożych. Cała historia to ciąg zmagania dobra ze złem, stąd ginęło w nim i to co dobre i to co złe. Wszystko co ma początek, koniec też musi mieć.

    Idąc Pana rozumowaniem, to Kościół i Zakony musiały być złe, skoro Pan dopuścił kasaty i prześladowania rosyjskie po powstaniu styczniowym. Więcej nie będą przytaczał, Pan niech sam wysili się i zreflektuje.
    Prezentował się Pan jako gorliwy i bogobojny, a smrodzi oparem walki klas z minionego okresu.

  46. Joannus said

    Ad 43 Kapsel
    Bardzo słusznie.

    Goimy tak zaklajstrowali się w żydostwie, że porywają się ferowanie wyroków Bożych, a niekiedy i na obwinianie Pana Boga.

    Dość powszechnie znane jest bredzenie – gdzie był Pan Bóg, kiedy nasi ginęli w Oświęcimiu.

  47. emeryt said

    Do tematu.

    Tak widział poruszany na forum problem Stefan Żeromski :

    https://literat.ug.edu.pl/zeromski/wrony.htm

  48. Plausi said

    „Niewolnictwo było” i jest podstawą

    naszej cywulizacji.

    @39

    I chyba nie ma ani jednego pomnika naszej cywilizacji, bez pracy nieolników. Chrześcijaństwo jest w naszym rozumieniu zaprzeczeniem niewolnictwa, a więc czas pańszczyzny możemy uznać za czas bluźnierstwa.

    @30
    Często się ignoruje, że „niełatwo jest przekształcić niewolników w obywateli nawet w półtora wieku”.

    Zamiłowanie do niewolnictwa jest przy tym tak wielkie, że w XX wieku zastosowano go maoswo, że przypomnimy system sowjeckich i nazistowskich łagrów, ale czymże się różni w istocie niewolnik od prawcownika najemnego, który MUSI przyjąć pracę, jaką mu zoferują, bo inaczej utraci prawo egzystencji własnej i rodziny.

    REfleksja na ukochaną przecie demokracją

    https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#Demokracja

    przypomina też ważne relacje ilościowe, niezmienne od tysiącleci. Zadziwia nas ten owczy pęd do demokracji, wynikający jedynie z tego, że mało kto rozumie, o co chodzi.

  49. Boydar said

    Zauważam, że statystycznie na przestrzeni dziejów, łatwiej ludzie znajdowali się w niewolnictwie niż w wolności.

    Ma być, qurwa, Król; przynajmniej w Polsce. Zadowoli to i tych i tych. Nawet żyd się ucieszy choć będzie musiał zacząć wszystko od początku

  50. Zdziwiony said

    Ad. Kapsel, Joannus

    Doktor Znamienity św. Anzelm pouczał:

    Predestynacja do uczynków złych polega na tym, że Bóg nie poprawia złych ludzi oraz zezwala na ich złe uczynki, natomiast predestynacja do uczynków dobrych polega na tym, że w dobrych czynach Bóg jest Sprawcą tego, co decyduje o tym, że czyny dobre są rzeczywiście dobre. Predestynacja do czynu dobrego będzie więc Boskim werdyktem o zaistnieniu tego czynu, gdzie Bóg jest Sprawcą tego, co w tym czynie jest dobre, zaś predestynacja do złego, będzie polegać na tym, że Bóg –w oparciu o swoją decyzję –pozwala na czyn zły w takim sensie, iż czynu złego nie poprawia –zezwala nań, lecz sam nie jest Sprawcą tego, co decyduje o tym, że czyn jest zły. Decyduje o tym wola ludzka.

    Click to access 16ZAREBA.pdf

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: