Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Szlachetne paczki kombinują i szantażują

Posted by Marucha w dniu 2019-04-15 (Poniedziałek)

Tak się złożyło, że kolejna – już dziewiąta – rocznica katastrofy smoleńskiej, przypadła akurat w momencie, gdy strajk nauczycieli jest w pełnym natarciu. Głównym organizatorem bezterminowego strajku jest Związek Nauczycielstwa Polskiego, ale chyba uczestniczą w nim również związkowcy z oświatowej „Solidarności”, która podpisała z rządem porozumienie.

Można się tego domyślać z pogłosek, że solidarnościowi związkowcy domagają się ustąpienia swego przewodniczącego, pana Ryszarda Proksy. Czy się domagają – to nie jest do końca pewne, bo informuje o tym „Gazeta Wyborcza”, która zgodnie z leninowskimi normami życia partyjnego nie tylko relacjonuje wydarzenia, ale je organizuje, również w formie tak zwanych „faktów prasowych” o których w swoim czasie wspominał „Drogi Bronisław”, czyli pan prof. Bronisław Geremek.

Jak wiadomo, pretekstem do strajku jest postulat płacowy – żeby rząd podwyższył wynagrodzenia nauczycieli o 1000 złotych – ale to raczej pretekst, bo tak naprawdę chodzi o wywołanie chaosu w sektorze oświatowym, by w ten sposób zdyskredytować rząd „dobrej zmiany” i doprowadzić do przesilenia, którego Niemcy już nie mogą się doczekać. Nie tylko zresztą Niemcy, bo również szeroko rozumiane zaplecze Stronnictwa Pruskiego, w skład którego wchodzą „ludzie kultury”.

Otóż „ludzie kultury” nauczycielski strajk „wspierają”, między innymi organizując rozmaite rozrywki dla dzieci w teatrach. Dzieci – jak to dzieci – pewnie się z tego szalenie cieszą, bo któż by się nie cieszył, gdyby zamiast do szkoły, mógł sobie pójść do teatru? Strajkujących „wsparła” też pani Anja Rubik, a skoro tak, to tylko patrzeć, jak nauczyciele odniosą ostateczne zwycięstwo.

Rząd „dobrej zmiany” mobilizuje kogo może, by skompletować zespoły egzaminacyjne – bo strajk został proklamowany akurat w momencie, gdy miały rozpocząć się egzaminy gimnazjalne, ósmoklasistów, a potem – matury. Władze zmobilizowały tedy łamistrajków, również w osobach emerytów i – jak podała pani minister Zalewska – dzięki temu egzaminy nie odbyły się tylko w trzech szkołach.

Zgorszenie „Gazety Wyborczej” budzi zwłaszcza fakt, że w niektórych zespołach uczestniczyli księża – a obecnie jest rozkaz, by księży prezentować jako potencjalnych albo nawet czynnych pedofilów, więc michnikowszczyna ostentacyjnie się gorszy, judząc przeciwko niektórym hierarchom, a zwłaszcza – arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu, że „gorszy” i w ogóle, przeciwstawiając mu arcybiskupa Grzegorza Rysia, który nie tylko nikogo nie „gorszy”, ale w dodatku ćwierka z właściwego klucza i we właściwych momentach.

Czy to jest przygotowanie artyleryjskie przed nadchodzącą żydowską okupacją Polski, w ramach których okupant chciałby pewnie mieć do dyspozycji Żywą Cerkiew, złożoną z hierarchów i księży zafascynowanych „judaizmem”? Wszystko to być może.

Zatem tegoroczna rocznica katastrofy smoleńskiej przypadła na początkowe dni strajku nauczycieli, który – co tu ukrywać – trochę przyćmił rocznicowe obchody. Inna rzecz, że co tu jeszcze „obchodzić” w sytuacji, gdy przecież pan prezes Kaczyński już w ubiegłym roku ogłosił „zwycięstwo”, które przybrało postać pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Placu Piłsudskiego w Warszawie?

Jednak w sytuacji, gdy ani rząd, ani nieprzejednana opozycja nie ośmieliły się pisnąć słówka na temat zagrożeń, jakie dla państwa i narodu polskiego niesie amerykańska ustawa nr 447 JUST, zwłaszcza w powiązaniu z ustawą Kongresu USA o zwalczaniu antysemityzmu w Europie, trzeba wrócić do odgrzewanych kotletów. Tedy pan red. Sakiewicz energicznie demonstrował przed rosyjską ambasadą, wraz z panią Ewą Stankiewicz, która domagała się kary śmierci za śmierć polskiego prezydenta.

Kto na tę śmierć miałby zostać skazany i przez kogo – tego już nie mówili, ale pewnie przez jakiś niezawisły sąd, gdyby padł taki rozkaz. Jak to przeprowadzić w sytuacji, gdy Unia Europejska, w której rząd „dobrej zmiany” jest i być pragnie karę śmierci zlikwidowała nawet na czas wojny – trudno zgadnąć, ale po cóż tu cokolwiek zgadywać, kiedy to przecież nie naprawdę, tylko na niby, na użytek publiczności, zresztą niezbyt licznej?

Pan prezes Jarosław Kaczyński był bardziej powściągliwy, bo powiedział tylko, że musimy „walczyć o prawdę”. No, to nic specjalnie nowego, przecież przez ostatnie 9 lat nie robiliśmy nic innego, tylko „dążyli” do prawdy, a już zwłaszcza w ciągu ostatnich czterech lat, gdy rząd „dobrej zmiany” ma do dyspozycji wszystkie możliwości państwa – a „prawda” wydaje się tak samo odległa, jak w roku 2010, kiedy to hersztem naszego bantustanu był Donald Tusk.

Najwyraźniej paliwo smoleńskie w znacznym stopniu się wypaliło, skoro nawet wzmianka o „trotylu” na wraku prezydenckiego samolotu, którego ruscy szachiści nie chcą Polsce oddać, nie odbiła się takim rezonansem, jak kiedyś. Ale w sytuacji, gdy w sprawie ustawy 447 JUST trzeba milczeć, to trzeba też rozdmuchiwać iskiereczki, jakie tam się w smoleńskim paliwie tlą w nadziei, że buchną wesołym płomieniem i nikt już nie będzie się lękał nadchodzącej żydowskiej okupacji Polski.

Toteż nawet „Onet” wspomina o katastrofie smoleńskiej w tonie nader życzliwym, czego w poprzednich latach nie bywało. O panu prezydencie Andrzeju Dudzie nie ma nawet co mówić; po demonstracji nieśmiałości podczas rozmowy w cztery oczy z prezydentem Donaldem Trumpem, kiedy to nie ośmielił się zagadnąć go o wspominają ustawę, on też chciałby się w tych iskiereczkach trochę ogrzać. Najwyraźniej i on i Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński czują, że jadą na tym samym wózku, toteż sprawiają wrażenie, jakby się pogodzili, wzajemnie sobie przebaczyli i znowu zawiązali foedus.

Tymczasem w siedzibie firmy „Wiosna”, która kiedyś zajmowała się wysyłaniem szlachetnych paczek, doszło do zawirowań. Najwyraźniej uwiła tam sobie gniazdko paczka mniej szlachetna, która chyba musiała zwęszyć dobry interes, skoro oskarżyła księdza Stryczka, który to przedsięwzięcie wymyślił i nim kierował, o „mobing” i „szantaż emocjonalny”. To prawie tak, jak pedofilia, ale członkowie paczki już dawno wyrośli z wieku dziecięcego, więc pedofilia nie bardzo tu pasowała, natomiast „mobing” i „sznataż emocjonalny” – jak najbardziej.

Toteż w dniach ostatnich do siedziby firmy „Wiosna” wkroczyła policja gwoli zabezpieczenia materiałów świadczących o „mobingu” oraz „szantażu emocjonalnym” Ciekawe, na czym taki „szantaż emocjonalny” może polegać. Czy gdy szef ostrzega pracownika, że jak go przyłapie na kradzieży, to go zwolni, spełnia znamiona takiego „szantażu”, czy też trzeba czegoś jeszcze? No a nauczyciele? Czy swoim strajkiem przypadkiem nie szantażują rządu „dobrej zmiany”, żeby przysporzył im korzyści majątkowej?

Tyle wątpliwości, a konieczność ich wyjaśnienia spada na barki policji, która już nie ma głowy do łapania złodziei, a cóż dopiero – do rozwikłania spraw tak skomplikowanych, jak smoleńska katastrofa?

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 4 to “Szlachetne paczki kombinują i szantażują”

  1. Marek said

    Jak widzę mordy popierające tzw strajk w oświacie, to nie wiem, czy nie zapłakać.
    Popiera strajk Schetyna, Biedroń, celebryci [Ostaszewska, Hołdys,…], dziennikarze [Żachowski,…], akademicy [Janion,…] – słowem śmietanka i elita żydokomuny.
    Doorni nauczyciele nie widzą zagrożenia, które im wrzucają Przyjaciele 3RP do pokoju nauczycielskiego.
    Stawiam hipotezę, obecny strajk jest na rękę zarówno pisiakom, jak i totalnej opozycji. Betonuje scenę polityczną i aktywuje wyborców.

    Ale nauczyciele stracą zaufanie, bo każdy normalny rodzic zawsze stanie po stronie własnego dziecka. A uczniom należy się promocja, egzaminy, matury, wakcje, jak psu zupa, a choremu opieka lekarska.

  2. anne said

    Dziecku przede wszystkim należy się pożądna edukacja. I nie rozumiem, jak wykształceni ludzie mogli się nabrać na ten strajk. To jest oczywiste, że podwyżki nie dostaną, bo podwyżki akurat dają ( chociaż nie 1000 zł). Nauczyciele się skarżą, że nie mają normowanych godzin pracy, że dużo biurokracji, że klasy przepełnione. Więc czemu TYCH postulatów nie ma? Bo są do spełnienia? Ile milionów by człowiek nie zarabiał, to nie jest w stanie zindywidualizować podejścia do ucznia w 30 osobowej klasie. ( To oznacza DOKŁADNE określenie słabych i mocnych stron ucznia, poziomu jego wiedzy z danego przedmiotu, zadawanie odpowiednich zadań do zrobienia na lekcji i w domu, a potem pisanie oceny opisowej: co uczeń już umie a nad czym i jak powinien z nauczycielem popracować.) Więc taki głupi strajk o miskę. Ale przynajmniej jest o czym pisać.

  3. anne said

    Uczyłam kiedyś 1 rok w podstawówce, która była do zamknięcia. I w 6 klasie miałam 12 uczniów: 1 dziecko bardzo uzdolnione, 1 nie tak zdolne, ale pracowite, 4 uczniów z rodzin dysfunkcyjnych i z zaburzeniami, 2 dzieci upośledzonych, reszta przecietna. I tak- mogłam ich podzielić na grupy, a mogło być tak, że każdy uczył się tego samego ale w swoim tempie i na swoich zadaniach, do każdego mogłam podejść kilka razy w ciągu lekcji i każdemu z osobna pomóc. TO BYŁA BAJKA nie praca. I o takie warunki powinni walczyć. W tej samej szkole w 4 klasie było 30 dzieci i tam nie było mowy o takiej pracy.

  4. Salcie said

    Zgadzam się z Panią Anne w 100%, że dziecku przede wszystkim należy się porządna edukacja.

Sorry, the comment form is closed at this time.