Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wspomnienie artystki wyklętej

Posted by Marucha w dniu 2019-04-21 (Niedziela)

W ostatnią sobotę obchodziliśmy 103. urodziny Wiery Gran, żydowskiej śpiewaczki z warszawskiego getta, mieszkanki mojego miasta rodzinnego, Wołomina. To postać tragiczna, unicestwiona za życia i skazana na zapomnienie z powodu oskarżeń najcięższego kalibru – o kolaborację z nazistami.

Naprawdę nazywała się Dwojra Grynberg, ale znana jest również jako Sylwia Green, Wiera Green i Mariol.

Jestem sama, ale to niekoniecznie źle. Nie przeczę, że potrzebuje ludzi, ale lepsza jest samotność niż obecność tych, których się nie szanuje. Albo do których nie ma się zaufania. Prawie każdej nowo poznanej osobie otwieram konto w moim banku duchowym: wiary, życzliwości, sympatii. Stałam się już od dawna – bankrutem. To nie przeszkadza w otwieraniu nowych kont, bez pokrycia ze strony korzystających – w książce „Oskarżona: Wiera Gran” Agata Tuszyńska przedstawia poruszające przemyślenia z ostatnich, dramatycznie samotnych lat życia piosenkarki w Paryżu, gdzie zmarła w 2007 roku.

Dzieciństwo i lata wczesnoszkolne spędziła jednak w moim rodzinnym Wołominie, gdzie mieszkała przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej, dawniej Pocztowej (na budynku o numerze 13 znajduje się do dziś tablica pamiątkowa).

Kiedy wybuchła wojna, przebywała we Lwowie. Już wtedy była wschodzącą gwiazdą piosenki.

Fascynowała słuchaczy pięknym, niskim, aksamitnym głosem, prostotą interpretacji, naturalnym sposobem bycia, bezpretensjonalnością. Jej repertuar był ambitny. Niebanalne teksty przeznaczone dla publiczności inteligentnej, intelektualnie wybrednej, ekskluzywnej. Reprezentowała własny styl wykonawstwa – tak pisał o niej w II tomie zbiorku esejów i szkiców „Z diariusza muzycznego” Marian Fuks.

W 1941 zamieszkała w getcie razem z matka i siostrami, gdzie występowała w kawiarniach, zresztą u boku Władysława Szpilmana, który akompaniował jej na fortepianie. Jej przyjaciele potwierdzają, że część zarobionych w ten sposób pieniędzy chętnie przekazywała na cele dobroczynne, m.in. na sierocińce. Później po wojnie to Szpilman był pierwszą z osób, które się od niej odwróciły i całkowicie wymazały z historii wspomnień o wybitnych postaciach getta.

Gran w 1942 z pomocą swojego przyszłego mężą, lekarza Kazimierza Jezierskiego, zdołała uciec na drugą stronę. Ukrywała się w jego domu w Starych Babicach, gdzie urodziła syna. Chłopiec jednak zmarł trzy miesiące po narodzinach. Po wojnie mogła wreszcie przestać się ukrywać i poślubić swojego ukochanego.

Postanowiła wrócić na scenę, jednak jak się okazało – nie było już tam dla niej miejsca. Jonas Turkow, polski aktor i reżyser oskarżył Gran o kolaborację z gestapo – na podstawie nikłych przesłanek, które nigdy się nie potwierdziły. Piosenkarka miała wydawać Żydów i pomagać gestapowcom w przesłuchaniach.

Plotkę tę chętnie powielał Szpilman, który nawet dzieląc się swoją historią na potrzeby scenariusza oscarowego „Pianisty” Romana Polańskiego, zastrzegał, że w te historii nie może być miejsca dla postaci Gran.

Artystka sama w 1945 roku zgłosiła się do prokuratury, pragnąc oczyścić się z zarzutów. I mimo że ostatecznie została uniewinniona w warszawskim procesie Centralnego Komitetu Żydów Polskich, nigdy nie udało jej się oczyścić swojego dobrego imienia.

W 1950 roku wyjechała z Polski, ale wszędzie gdziekolwiek się udała (Wenezuela, Francja, Izrael), ścigała ją przeszłość i pomówienia, a widownia bojkotowała koncerty „nazistowskiej kurwy”.

[Według Wikipedii jednak występowała na całym świecie nie bez powodzenia – admin]

Końcówka jej życia była bardzo smutna.

Jej błyskotliwy intelekt i sprawny umysł z czasem coraz bardziej pozostawał w niewoli lęków, uprzedzeń i nieufności: nierzeczywistość stawała się rzeczywistością, a złe duchy przeszłości, mieszając się z nieliczną już garstką bliskich i życzliwych, zaczęły pukać nocą do drzwi i okien zagraconego mieszkanka przy Chardon Lagache, grożąc i przypominając o sobie – wspominał ją Jerzy Płaczkiewicz.

Dziś jej melodramatyczna historia jest inspiracją dla wielu innych artystów. W jej rolę w mistrzowski sposób wcieliła się Justyna Sieńczyłło w spektaklu warszawskiego Teatru Kamienica. Życiorys Gran stał się szerzej znany dzięki poruszającej książce Agaty Tuszyńskiej. Mieszkańcy Wołomina są z niej dumni, jednocześnie uważają, że jej twórczość jest mało popularyzowana przez miasto, domagają się festiwalu jej piosenek, i choćby… ciastka z jej imieniem, które budowałoby skojarzenia z miastem zawsze jej przyjaznym.

„Regulamin okresu wojny nie zawsze sprawdza się w czasie bez lęku” – wspominała w rozmowie z Agatą Tuszyńską osamotniona w Paryżu żydowska artystka.

Czas zagłady zburzył dawne wzory zachowań, rozluźnił obowiązujące normy moralne. Wobec nieustannego zagrożenia zmieniły się dopuszczalne granice etyki. Nie nam je sądzić. Co byś zrobił dla ratowania własnej skóry? A co dla ocalenia matki? Komu ze skazanych otworzyłbyś drzwi własnego domu, wiedząc, co ci za to grozi? Komu byś pomógł, narażając córkę lub wnuka? Wiesz? Wydaje ci się, że wiesz…

Weronika Książek
Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji
https://pl.sputniknews.com

Komentarzy 15 to “Wspomnienie artystki wyklętej”

  1. Marek said

    Artykuł napisany tak, że nie wiemy, winna, niewinna.
    Ale wiemy jedno, żydówka, zdolna, ambitna, pokrzywdzona życiem przepełnionym oskarżeniami i bólem.
    Więc, qrva płaczcie na żydem, bo to żyd, nie ważne co zrobił i jak żył. Dobry, czy zły, ale żyd, więc pochylmy się na jego losem.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Bo nie wiemy, czy winna, czy niewinna.
    A płakać nikt nie musi i nikt nikomu tego nawet nie sugeruje.

  3. NICK said

    Co by nie pisać.
    Niepodległa.
    Rzezi.

  4. RomanK said

    ad2… To pan tak uwaza – panie Gajowy i normalni ludzie… Ten funkcjonariusz wie – ze nie ma niewinnych …sa tylko zle przesluchani. Nie dam glowy- bo juz minelo pare lat ..ale zdaje mi sie, ze pisal o niej Itchak Zukierman w swojej ksiazce : „Surplus of memory”

  5. Boydar said

    Ja tak zupełnie off topic, słowo harcerza.

    Popatrzcie na to zdjęcie. Ładna, prawda ? Nawet miło się patrzy. Stuprocentowa zdolność koalicyjna.

    Jak wyglądają nasze żony ? Nasze córki ? Nasze matki ?

    To się trzeba jebnąć w łeb, żeby uważać że da się coś zrobić siłą. Nie da się, to jest do zrobienia tylko po Bożemu.
    No i trzeba się jeszcze tylko zdecydować, która to jest ta Ojczyzna, Polska czy Izrael.

    Wesołych Świąt.

  6. Enya said

    kom. 5

    Dla niej drugą ojczyzną stała się Francja.
    To była skrzywdzona kobieta, poza tym – utalentowana i rzeczywiście ładna.

  7. Carlos said

    Znacie moje poglady, a ja znam takze charakter polactwa, ktore z plotki moze, a nawet musi zrobic fakty prawdziwe. Po 19 latach emigracji, dowiedzialem sie tyle rzeczy wymyslonych, o sobie, ze wiem,iz polactwu mozna wcisnac wszelki kit, a polactwo dopowie sobie jeszcze wiecej. Nigdy nie sadzilem, ze na starosc, bede mial tak zle zdanie o swojej nacji. Polactwo przypomina mi ” Bolka” ktory wie wszystko, na kazdy temat, nie przeczytawszy w zyciu, nawet jednej ksiazki.

    ————
    Tak, Panie Carlos.
    Im starszy jestem, tym gorsze zdanie mam o Polakach.
    Wciąż powołują się na swą piękną historie – ale NIC z nią nie mają juz wspólnego.
    Stali się mierzwą.
    Admin

  8. Miet said

    U Pana, Carlosie 19 – u mnie 38. Podzielam Pana frustrację – widzę to podobnie.
    Ale nie tracę nadziei. Dzisiaj w pierwszy dzień Świąt gościliśmy syna, synową i wnuki (17 i 16). Jestem szczęściarzem, że mam taką rodzinę – dziękuję Panu na Wysokościach za nią.
    Nie traćmy nadziei w tym dniu – Alleluja!!!!

  9. Carlos said

    Ja wrocilem do Polski ,stad moje sfrustrowane opinie. Alleluja !

  10. miet said

    Re.9.
    Ja też zakładałem kiedyś (w 1981), że wyjeżdżam po to aby wrócić…. Życie się ułożyło tak, że nie wróciłem i chyba już nie wrócę bo za późno.
    Ale Polskę mam w sercu i tak już pozostanie.

  11. ami said

    „”Radość to wielka widzieć bezsilną wściekłość twoich wrogów i wiedzieć, że nic nie mogą ci zrobić.””
    =====

    POLIN – co drugi to eskimos lub kubatura lun twardowski – cieszy sie szyd. Polak tak czy owak ma przechlapane. Imigracja czy polinizacja, jedno mu chawno. Brak zrozumienia zohydzenia tak ma, czego sie nie dotknie, to zohydzi.

  12. anne said

    Ad Carlos, Gajowy i in.
    Nie oburzajcie się Panowie aż tak na polactfo. Ludzie, bez względu na narodowość, są w większości głupi i naiwni. Co pisał A. Siwak o Rosjanach na podstawie swoich rozmów z wysokimi funkcjonariuszami? Że byli prostoduszni i przez to żydom łatwo było ich oszukać. W Niemczech mają teraz wprowadzić zbiorowe szczepienia (pewnie imigranci ich ubogacili) i rozmawiam z Niemką i mówię, że to problem, a ona na to, że w NRD były i było ok, więc gdzie problem i że fajnie, bo będą za darmo. Rozmawiam z profesorem, który mówi, że wolność prasy jest. Więc się pytam jaka wolność, jeśli nie można napisać, że banki żydowskie. On, że to nie prawda, więc się pytam o Rotschildów. Na co on, że faktycznie, ale po co pisać, a wolność prasy jest. Zdrowy rozsądek nie ma nic wspólnego z wykształceniem lub narodowością i jest na wagę złota.

  13. Carlos said

    Droga Pani Anne, ma pani racje, tylko Niemcy,Holendrzy, anglicy nie musza sie martwic o swoj byt, swoja Ojczyzne, a MY MUSIMY WALCZYC O TO WSZYSTKO, BO IINI CHCA NAM TO ZABRAC- A KTO TO MA ZROBIC ? POLACTWO?

  14. anne said

    Ad Carlos
    Jeśli rozpatrywać tylko problem Polin, to ma Pan rację. Ale proszę jednocześnie nie zapominać o globaliźmie, finansjerze i pazerności. Niemcy tak naprawdę nie mają już swojego kraju. I nawet nie widzą, że nie mają wolności. A że nie mają też i wolnej prasy, to tylko między wierszami można przeczytać co się w tym kraju dzieje. Ale przeciętnego Hansa to przerasta, bo dla niego są ważne wczasy na Majorce. I nawet jeśli inaczej myśli, to się do tego nie przyzna, bo się boi być nacjonalistą. (Specjalnie napisałam nacjonalistą, bo większość osób tutaj myśli, że to synonim nazisty.) Nie mogę oczywiście wykluczyć, że gdzieś istnieje niemiecka Gajówka, ale im więcej ludzi tu poznaję, to myślę, że to bardzo głębokie podziemie musi być, bo tu NIC nie można powiedzieć. Mi wybaczają, ale kontekst jest taki, że z byłego kraju komunistycznego jestem, to nie wiem, na czym demokracja polega.

  15. NC said

    Re 8. U mnie 30. Wlasnie zostalel poznym emerytem. Nie planuje przeniesienia sie do Polin.

Sorry, the comment form is closed at this time.