Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kryzys w Kościele: jakie korzenie, jakie lekarstwa?

Posted by Marucha w dniu 2019-04-22 (Poniedziałek)

Przedstawiamy polskie tłumaczenie przesłania bp. Bernarda Fellaya, przełożonego generalnego Bractwa Św. Piusa X, do uczestników sesji naukowej w Rzymie pn. The Roots of the Crisis in the Church (Korzenie kryzysu w Kościele), która odbyła się 23 czerwca 2018 r.

Wasza sesja naukowa jest bardzo pożyteczna, albowiem dziś bardziej niż kiedykolwiek trzeba cofnąć się do korzeni kryzysu w Kościele. We wrześniu ubiegłego roku, po publikacji Correctio filialis (Synowskiej korekty), pod którą się podpisałem, powiedziałem, że „jest bardzo istotne kontynuowanie debaty w tych ważnych kwestiach, aby ostatecznie prawda mogła zostać potwierdzona, zaś błąd – potępiony”.

Znaczy to, że w pełni zgadzam się z celem, który sobie postawiliście: „Odrzucenie tych błędów i powrót, z Bożą pomocą, do pełnej prawdy katolickiej, którą się żyje, jest koniecznym warunkiem odnowy Kościoła” (z wystąpienia na sympozjum).

Korespondencja między kard. Ottavianim a abp. Lefebvre’em

Wasze spotkanie dotyczy tego samego, co stosunkowo mało znana wymiana korespondencji między kard. Ottavianim a abp. Lefebvre’em, która pomoże ujrzeć sprawy w pewnej perspektywie. Wymiana listów nastąpiła w 1966 r., rok po zakończeniu soboru.

24 lipca tamtego roku Alfred kard. Ottaviani, wówczas pro-prefekt Kongregacji Nauki Wiary, wysłał do biskupów list, wymieniając w nim dziesięć błędów, które narosły po II Soborze Watykańskim. Między nimi znalazły się te oto, nadal obecne dziś, po upływie ponad pół wieku:

Niektórzy jakby nie uznają absolutnej, stałej i niezmiennej prawdy obiektywnej oraz wszystko poddają pewnego rodzaju relatywizmowi, pod pretekstem, że każda prawda w sposób konieczny rozwija się ewolucyjnie, idąc za ewolucją świadomości i historii (nr 4).

Nie mniejsze błędy propaguje się w teologii moralnej. Wielu odważa się nawet odrzucać obiektywne kryterium moralności; inni nie uznają prawa naturalnego, przyjmując natomiast tzw. etykę sytuacyjną. Propaguje się szkodliwe opinie dotyczące moralności i odpowiedzialności w dziedzinie seksualnej i małżeństwa (nr 9).

Podważanie „obiektywnej i niezmiennej prawdy” oraz „obiektywnego kryterium moralności”, propagowanie „relatywizmu”, akceptowanie „moralności sytuacyjnej” – oto przyczyny kryzysu w Kościele.

20 grudnia 1966 r. abp Marceli Lefebvre, wówczas przełożony generalny Ojców Ducha Świętego, odpowiedział kard. Ottavianiemu, przedstawiając listę konkretnych problemów. Owe dubia nie wzięły się z jego własnych wątpliwości – postrzegał je jako wypływające z oficjalnego nauczania Kościoła po soborze:

„Jeśli chodzi o:
– przekazywanie jurysdykcji biskupiej,
– dwa źródła Objawienia,
– natchnienie Pisma [Świętego],
– potrzebę łaski do usprawiedliwienia,
– konieczność chrztu katolickiego,
– życie łaski u heretyków, schizmatyków i pogan,
– cele małżeństwa,
– wolność religijną,
– rzeczy ostateczne, itd.
W tych fundamentalnych kwestiach tradycyjna doktryna była zarówno jasna, jak i jednogłośnie wykładana na katolickich uniwersytetach. Tymczasem wiele tekstów soborowych spowodowało pojawienie się wątpliwości dotyczących tych właśnie prawd”.

W artykule Dojrzewanie Soboru (opublikowanym w piśmie „Communio” nr 92, listopad–grudzień 1990, ss. 85nn.) ks. Piotr Henrici SI potwierdził zasadność obaw abp. Lefebvre’a. Szwajcarski teolog otwarcie przyznał, że na soborze doszło do „przeciwstawienia sobie dwóch różnych tradycji doktryny teologicznej, które są nie do pogodzenia ze sobą”.

Praktyczne konsekwencje wątpliwości i błędów

Arcybiskup Lefebvre nie ograniczał się do wskazania i potępienia nowych wątpliwości; w liście do kard. Ottavianiego dodał:

„Konsekwencje zostały bardzo szybko wyciągnięte i zastosowane w życiu Kościoła”, by następnie wymienić te praktyczne i duszpasterskie konsekwencje:

– wątpliwości co do potrzeby Kościoła i sakramentów pociągają za sobą zanik powołań kapłańskich;
– wątpliwości co do potrzeby i natury „nawrócenia” każdej duszy pociągają za sobą zanik powołań zakonnych, zniszczenie tradycyjnej duchowości w nowicjatach oraz brak poczucia sensu prowadzenia misji;
– wątpliwości co do zasadności władzy i wymogów posłuszeństwa poprzez wywyższanie ludzkiej godności, autonomii sumienia i wolności wstrząsają każdą społecznością, począwszy od Kościoła: zgromadzeniami zakonnymi, diecezjami, państwami, rodzinami; (…)
– wątpliwości co do konieczności łaski do zbawienia doprowadzają do lekceważenia sakramentu chrztu, odsuwanego na później, oraz do porzucenia sakramentu pokuty; (…)
– wątpliwości co do niezbędności Kościoła jako jedynego źródła zbawienia i co do katolicyzmu jako jedynej prawdziwej religii, spowodowane deklaracjami o ekumenizmie i wolności religijnej, niszczą autorytet Magisterium Kościoła. Rzym nie jest już postrzegany jako jedyna i konieczna Magistra Veritatis (‘nauczycielka prawdy’).

Przedstawienie środków zaradczych

Wobec opisanego zła abp Lefebvre z należnym szacunkiem zaproponował Najwyższemu Pasterzowi praktyczne środki zaradcze: „Niech Ojciec Święty raczy uroczystymi dokumentami głosić prawdę i potępiać błąd, nie obawiając się sprzeciwów, nie obawiając się schizm, nie obawiając się podważać pastoralnych dyspozycji Soboru”.

Prosił również, aby papież skutecznie wspierał wiernych biskupów:

„Niech Ojciec Święty raczy:
– pobudzać biskupów do osobistego korygowania nauki o wierze i obyczajach w ich diecezjach, tak jak powinien to czynić każdy dobry pasterz;
– wspierać odważnych biskupów, pobudzać do reformy ich seminariów i odnowy studiów według św. Tomasza;
– pobudzać przełożonych generalnych zgromadzeń zakonnych do zachowania w nowicjatach i wspólnotach fundamentalnych zasad chrześcijańskiej ascezy, a szczególnie posłuszeństwa;
– wspierać rozwój szkół katolickich;
– wspierać zdrowe doktrynalnie wydawnictwa;
– wspierać stowarzyszenia rodzin chrześcijańskich;
– a w końcu karcić rozpowszechniających błędy i zmusić ich do milczenia”.

W swym skromnym zakresie, poprzez Bractwo Św. Piusa X, które założył w 1970 r., abp Lefebvre starał się wcielać w czyn powyższe środki zaradcze: tomistyczna nauka w seminariach, chrześcijańska asceza i zasada posłuszeństwa wpajana seminarzystom, a wokół przeoratów: katolickie szkoły, prasa katolicka, stowarzyszenia katolickich rodzin.

Działanie to było kluczowe dla założyciela Bractwa: czynić to, co możliwe na swoim stanowisku, według łask swego stanu, nigdy przy tym nie zapominając – jak to podkreślał w liście do kard. Ottavianiego – że „tylko Następca Piotra może uratować Kościół”.

Od wykluczenia do inkluzji… i z powrotem

W tym miejscu trzeba dodać, że w oczach abp. Lefebvre’a zastosowanie tych środków zaradczych jest skutecznym lekarstwem na relatywizm. Szukał on odpowiedzi zarówno na płaszczyźnie doktrynalnej, jak i duszpasterskiej, bowiem miał świadomość ideologicznego wymiaru posoborowych nowinek. Jednakże nie da się skutecznie odpowiedzieć jakiejś ideologii w sposób czysto spekulatywny, albowiem dostrzeże ona w tej odpowiedzi jedynie przeciwstawną ideologię, a nie przeciwieństwo ideologii. To jest sposób rozumowania tego subiektywistycznego relatywizmu, który rozmywa „obiektywną i niezmienną prawdę” oraz „obiektywne kryterium moralności”.

Wspomniane powyżej „wątpliwości” doprowadzają do podważania tego, co najistotniejsze, to znaczy zbawczej misji Kościoła, a to przez promowanie „chrześcijaństwa wtórnego”, tak dobrze przeanalizowanego przez Romana Amerio. To zapomnienie o istocie zaburza nauczanie zarówno doktrynalne, jak i moralne, dotychczas jasne i przejrzyste. Gdy zbawcza misja Kościoła przestaje być jego głównym celem i siłą napędową, hierarchia i porządek ustępują sprzecznościom i niespójnościom, a wówczas nie jest to już tylko sprawa zwykłych „wątpliwości”!

Odtąd to, co Pan Jezus uznał za nie do pogodzenia, czyli ekskluzywne – albo jedno, albo drugie (por. „Nikt nie może dwóm panom służyć; bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował, albo przy jednym stać będzie, a drugim wzgardzi” Mt 6, 24) – staje się możliwe do pogodzenia, inkluzywne, jak to się dziś mówi. „Albo to, albo tamto” zostaje zastąpione formułą „to, a także tamto”, tworzy się „kompleks «niebo+świat», gdzie dominującym składnikiem, przesądzającym o charakterze całości, jest świat” (Romano Amerio, Iota unum, Komorów brw., s. 587). Wszystko to w imię „duszpasterskiego miłosierdzia”, łączącego kwestie imigracji, praw człowieka, ekologii itp. [Słynna posoborowa „mniłość” – admin]

Dlatego też abp Lefebvre tak bardzo nalegał, aby przyznać Bractwu Św. Piusa X całkowitą wolność w celu przeprowadzenia przez nie „eksperymentu Tradycji”. Wiedział, że relatywistycznej ideologii i jej osłabiającym Kościół skutkom (spadek powołań i jeszcze poważniejszy uwiąd praktyk religijnych) należy przeciwstawić owoce dwutysiącletniej Tradycji. Miał nadzieję, że powrót Kościoła do swojej własnej Tradycji umożliwi mu przyswojenie jej sobie na nowo. Cofnięcie się do korzeni kryzysu oznacza powrót do Tradycji: od skutków do przyczyn, od owoców do drzewa, jak mówi Pan Jezus. Tu zaś nie ma miejsca na ideologię, albowiem fakty i liczby nie są „tradycjonalistyczne” (a jeszcze mniej „lefebrystyczne”) – są po prostu dobre lub złe, tak jak drzewo, które je wydaje.

Żeby Kościół, w oparciu o to skromne, ale niepodważalne doświadczenie, mógł przyswoić sobie na nową własną Tradycję – oto cel abp. Lefebvre’a i jego dzieła. Dlatego też uczyńmy i naszym zakończenie jego listu do kard. Ottavianiego: „Zapewne jestem bardzo śmiały wyrażając się w ten sposób! Jednakże piszę te słowa pod wpływem żarliwej miłości, miłości chwały Bożej, miłości Jezusa, miłości Maryi, Jego Kościoła, Następcy Piotra, biskupa Rzymu, Wikariusza Jezusa Chrystusa”.

Źródło
La crise dans l’Eglise : quelles racines, quels remèdes ?
https://news.fsspx.pl

Komentarzy 10 to “Kryzys w Kościele: jakie korzenie, jakie lekarstwa?”

  1. Kojak said

    Jesli kosciol nie odrzuci zarazy i gangreny Soboru Vat II nie ma absolutnie zadnych szans na naprawe kosciola ! Na tym soborze dominowalo kryminalne zydowstwo zboczency seksualn, masoni i innbe smieci ! Jeden z glownych macherow byl P E D E R A S TA ! Ilosc wynaturzen i jawych idiotyzmow jest trudna wprost do opisanat i wylczenia Takim jaskrawym wynturzeniem jest fakt ze wszyscy degeneraci papieze z VAT II zostali swietymi ! NA przestrzeni ponad 600 lat tylko kilku papiezy zostalo swietymi !!! Glowny macher Jan XXIII zostaL uznany swietym nawet bez wymaganego przepisami CUDU !!! To juz nawet jawnie kryminalne wynaturzenie !!!

  2. Adrem said

    To wszystko sofistyka i nie o to idzie.

    Trzeba by odkłamać wszystko w KK od jego powstania, poprzez Ewangelie.
    Powiedzieć prawdę o Jezusie.

    Ale to niemożliwe.
    Instytucja ta jest zbudowana na kłamstwie i jedynie kłamstwo ją jeszcze w kupie trzyma.

    Bardzo dużo ludzi już to czuje.
    Dlatego ratunku raczej nie będzie.
    Równia pochyła…

    ————-
    Pan BLUŹNI.
    Ale ja nie powiem „Boże, wybacz mu, bo nie wie, co brecha…”.
    Admin

  3. NICK said

    Artykuł.
    Ja to mogę zrozumieć.
    Nawet nie dyskutować. Przyjąć.

    A owce na padole?

    CO???
    Zrozumieją… .

    Wolę X. Natanka… .

  4. anne said

    Moim zdaniem wielką naiwnością jest sądzić, że może zaistnieć porozumienie pomiędzy Kościołem tradycyjnym a posoborowym. Bo intencje, które przyświecają reformatorom nie są zgoła religijne. Wystarczy zobaczyć/posłuchać, co mówi się o tradycjonalistach (i nie mam tu wcale na myśli sedewakantystów!) Żydzi- starsi bracia w wierze, protestanci- bracia odłączeni, lefebvryści- schizmatycy.Chociaż nie znam Kościoła przedsoborowego, to pamiętam Komunię przy balaskach, piękne wyposarzenie, muzykę organową. Powoli, pod pozorem remontów, zlikwidowano balaski, obrazy ołtarzy bocznych zasłonięto szmatami i postawiono tam figury, które wcześniej były w innym miejscu.To, co było piękne, zastąpiono nowoczesnością, która w zabytkowym miejscu razi (piszę o kościele w Szklarskiej Porębie). Dobrze, że nie usunięto obrazów Wlastimila Hoffmana, ale podejrzewam, że o tym przesądziły inne względy niż religijne. Kościół przestaje przypominać kościół a jest… nie wiadomo czym. I to samo, co robi się z budynkami, robi się i z Liturgią i z naszą wiarą. Różnice między tym, co wzniosłe, co było Sacrum, zmienia się na profanum i ludzie tak naprawdę sami już nie wiedzą, w co wierzą. Przeciętny Kowalski nie ma pojęcia, jaka jest różnica między protestantyzmem a katolicyzmem (powie, że papierz i celibat księży), bo wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Każe się nam uznać, że żydzi, muzułmanie i my mamy tego samego Boga i NIKT nie zapyta się jak to możliwe, skoro 3 Prawda Wiary mówi coś zupełnie innego.Najważniejszym wyznacznikiem tego, czy jestem chrześcijanką, nie jest już wiara w Chrystusa, ale miłość bliźniego (często rozumiana jako nadstawianie drugiego policzka). Chrystus nie jest Sędzią, Zbawcą, Bogiem, tylko jakimś ckliwym obrazkiem z owieczką. Ludzie przyjmują za dogmat stwierdzenie, że nie jest ważne, co robisz, byle nie krzywdzić innych. I mało kto wie, że to teza satanistów. Bo satanizm, to dla nich nie styl życia, tylko ofiary z kotów.
    Kiedy znajomych księży proszę o wytłumaczenie prostego problemu: jeśli wszystkie religie są równe, i wszystkie prowadzą do tego samego Boga, to jaki sens miała śmierć męczenników? Po co mam być katoliczką? Buddyzm jest łatwiejszy, hinduizm (Kamasutra) przyjemniejszy, a dzięki specjalnym środkom jako animistka, na pewno doświadczyłabym nieziemskich wrażeń? Co słyszę? Jestem złym człowiekiem, zanadto ortodoksyjnym i należy na to spojrzeć głębiej, ale oni teraz nie mają czasu, żeby mi to wyjaśniić.
    To Kościół tradycyjny jest w tej chwili jedyną przeszkodą, która stoi na drodze ustanowienia jednej religii w myśl NWO.
    Chociaż nie wiem, czy parchaci się nie przeliczyli w stosunku do muzułmanów?

  5. Marucha said

    Re 4:
    Bardzo celnie wypunktowała Pani to, co najważniejsze.
    Dzisiejsi kapłani to – niestety – nieuki, a często dywersanci.

  6. […] anne said 2019-04-23 (Wtorek) @ 06:29:34 […]

  7. Listwa said

    @ 2 Adrem

    Wygląda na to ze głupoty pleciesz ciemny duraku.

    „Trzeba by odkłamać wszystko w KK od jego powstania, poprzez Ewangelie.
    Powiedzieć prawdę o Jezusie.”

    – odkłam i powiedz prawdę. Zobaczymy co masz w pustym łbie.

  8. Marucha said

    Re 7:
    Ja tez jestem niezwykle zainteresowany odkłamaniem historii Koscioła oraz usłyszeniem prawdy i Jezusie.
    Błądzących mogę nieraz zrozumieć.
    Prowokatorom nigdy nie odpuszczam.

  9. NICK said

    Ooo.
    To przeoczyłem. (2).

    A ja cię tu tłumaczę, Adrem… .

    Gospodarz.
    Listwa.

    Ten łepek próbuje to o czym niedawno TU pisałem.
    Za niedługo powie(dzą), że Chrytusa stworzył żyd.

    To będzie Koniec.

  10. Listwa said

    @ 9 NICK

    Panie NICK, wszystko jest do czasu. Sprawiedliwiość jest wieczna i nieśmiertelna.
    Wrogom pisana totalna ruina i klęska. To tylko kwestia czasu, w którym jednoczesnie każdy ma okazję się opowiedzieć słowem i czynem po której stornie stanie.

Sorry, the comment form is closed at this time.