Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Najdawniejsze siedziby Słowian

Posted by Marucha w dniu 2019-05-21 (Wtorek)

Sytuację, jaka w V wieku wytworzyła się w środkowej Europie wykorzystali Słowianie, którzy podjęli ekspansję zajmując w ciągu dwustu lat ogromne terytoria.

Nim jeszcze na ukraińskich stepach pojawili się Hunowie, mieli oni zostać podbici przez ostrogockiego króla Hermaneryka. Po śmierci tegoż zapewne dostali się pod panowanie Hunów, przy czym – jak wynika z przekazu Jordanesa – musieli oni być ich lojalnymi poddanymi. Kiedy bowiem następca Hermaneryka, Vinithar, podniósł bunt przeciwko Hunom, oręż swój skierował on w pierwszym rzędzie przeciwko Słowianom:

„Wiadomo, że po śmierci króla Ermenryka, rozdzieliwszy się z Wizygotami, którzy odeszli, Ostrogotowie pozostali w tej samej ojczyźnie uznając zwierzchnictwo Hunów, jakkolwiek Vinithar, przedstawiciel Amalów, zachował oznaki swego przywództwa. Sam zaś Vinithar miał zawsze przed oczami przykład swego dzielnego dziadka, Vultulfa, i chociaż pod względem powodzenia nie mógł się mierzyć z Ermenrykiem, bolał z powodu zależności od Hunów. Powoli więc wydobywał się spod ich jarzma. Usiłując zarazem dać dowód swego męstwa, ruszył z wojskiem na ziemie Antów. Wszcząwszy działania wojenne, w pierwszym spotkaniu poniósł klęskę. Następnie mocno uderzył. Króla ich, imieniem Boz, wraz z synami i siedemdziesięcioma naczelnikami dla postrachu ukrzyżował, aby trupy wiszących w dwójnasób trwożyły pokonanych.”

Gdy jednak do walki włączyli się Hunowie pod wodzą Balambera, Ostrogoci ponieśli klęskę. W ten sposób przywrócony został statu quo ante. Na jak długo? Jordanes nie daje nam odpowiedzi na to pytanie. Z Herwararsagi dowiadujemy się natomiast, że Wendland (kraj Słowian?) objął w posiadanie Heidrek, w następstwie konfliktu z Gardariki zakończonego zawarciem, zwieńczonego małżeństwem Heidreka z córką króla Gardariki, traktatu pokojowego. Ale czy na pewno chodzi o ten sam kraj, o którym pisał Jordanes?

Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, skąd wzięli się Słowianie i gdzie znajdowały się ich najdawniejsze siedziby. Od dawna toczył się o to spór, aczkolwiek wydaje się, że w ostatnich latach – pomijając absurdalne teorie naszych rodzimych turbosłowian – w kwestii tej zapanował w nauce konsensus.

Oleg Toporow i Władimir Trubaczew, z czym zgadza się wielu innych językoznawców, uznali, że języki słowiańskie wyodrębniły się z języków zachodniobałtyjskich. Wedle tej teorii w dość wczesnym etapie rozwoju doszło do wyodrębnienia się Bałtów Zachodnich, z których z kolei wyodrębniła się wspólnota protosłowiańska (utożsamiana z kulturą miłogradzką) oraz wspólnota protopruska (kultura kurhanów zachodniobałtyjskich).

Przytoczę w tym miejscu najważniejsze ustalenia poczynione przez Trubaczewa i Toporowa (Трубачев О. Н., Топоров В. Н., Лингвистический анализ гидронимов Верхнего Поднепровья), które stanowią dziś podstawę dla dalszych badań nad pierwotnym zasięgiem osadnictwa wschodniobałtyjskiego.

Otóż badacze ci zwrócili uwagę na nazwy wodne badanego przez siebie obszaru, które w większości pochodzą z języka bałtyjskiego. Przede wszystkim nazwy z bałtyjskim formantem –ēja spotykamy nad górną Wołgą i górną Dźwiną. Nazwy z –ija spotykamy kilkakrotnie w dorzeczu górnej Oki i zdecydowanie częściej w międzyrzeczu Dźwiny i Wielkiej. Z kolei w zachdonich rejonach międzyrzecza Wołgi i Oki często spotykamy nazwy na –eŭka. Na górnym Podnieprzu często występują nazwy z sufiksem –uma, zaś nazwy z sufiksem –oma, -ema, -ama występują w basenie Wołgi, Oki i górnej Dźwiny. W sumie Toporow i Trubaczew na badanym przez siebie obszarze odnaleźli ok. 800 nazw wodnych, które pochodzić mają z języka bałtyjskiego.

Na obszarze tym występowały w ostatnich wiekach przed naszą erą cztery kultury archeologiczne. Najdalej na zachód wysunięta była kultura ceramiki sztrychowanej, która na zachodzie sięgała po rzekę Świętą, prawy dopływ Wilii (lit. Neris), w kilku punktach nieznacznie przekraczając Niemen. Następnie granica kultury ceramiki sztrychowanej biegła po linii: Kleck – Słuck – Bobrujsk – Mohylew – Orsza i dalej – do obecnej granicy litewsko – łotewskiej.

Na północny – wschód od kultury ceramiki sztrychowanej (w dorzeczu górnego Dniepru i górnej Dźwiny) funkcjonowała kultura dnieprowsko – dźwińska. Obejmowała ona przede wszystkim Podnieprze Smoleńskie. Na północy sięgała ona rejonu Jezior Sobieżskich i lewych dopływów Wielkiej, zaś na wschodzie sięgała górnej Desny i górnej Uhry. Ludność kultury dnieprowsko – dźwińskiej wznosiła grody na cyplach brzegów rzek i jezior, bronionych z dwóch, a nawet trzech stron wodą, rzadziej na wzgórzach i ostańcach (koniecznie położonych pośród bagien). Podobnie jak za twórców kultury ceramiki sztrychowanej, za twórców kultury dnieprowsko – dźwińskiej uważa się Bałtów.

Na południowy – wschód od obszaru zajętego przez kulturę dnieprowsko – dźwińską egzystowały kultury: juchnowska i górnookska. Kultura juchnowska zajmowała dorzecze Desny oraz prawobrzeżne Posejmie. Na zachodzie wgryzała się w obszar zajmowany przez kulturę miłogradzką. Grody ludność kultury juchnowskiej wznosiła na odnogach wysokich brzegów rzecznych. Grody te umocnione były wałami i fosami; na szczytach wałów – umocnienia drewniane. Kultura górnookska zajmowała dorzecze górnej Oki. Grody tejże kultury nie różniły się zasadniczo od grodów kultury dnieprowsko-dźwińskiej.

Wszystkie wymienione kultury wykazywały znaczące podobieństwa i tworzyły zespół kultur grodziskowych strefy leśnej. Wszystkie też one przypisywane są ludności bałtyjskiej, a konkretnie wschodniobałtyjskiej.

Ze wspomnianymi kulturami spokrewniona była, choć wykazywała pewne odrębności, kultura miłogradzka, która w okresie od VII do II wieku p.n.e. funkcjonowała w dorzeczu Dniepru, między Berezyną a Rosią (łącznie z dolną i średnią Sożą oraz Prypecią). Na zachodzie kultura miłogradzka sięgała linii Bugu, którego to jednak zasadniczo nie przekraczała.

Zacytuje w tym miejscu ustalenia Walentina Siedowa (Седов В. В., Славяние верхнево Поднепровья и Подвинья), który napisał był:

„Pod względem archeologicznym bliskość i prawdopodobne pokrewieństwo kultur juchowskiej i górnookskiej z kulturą dnieprowsko – dźwińskią są dość oczywiste. Widoczny jest również specyficzny charakter zabytków miłogradzkich.”

Na północny – zachód od kultury miłogradzkiej w okresie od VI do I w. p.n.e. kultura kurhanów zachodniobałtyjskich. Zajmowała ona teren Mazur oraz Półwysep Sambia, sięgając na wschodzie ujścia Niemna.

Podstawą wydzielenia kultury kurhanów zachodniobałtyjskich były charakterystyczne techniki lepienia naczyń o dnach kulistych, kurhanowy obrządek pogrzebowy, system osadniczy oparty na budowie sieci osiedli obronnych i specyficzny typ gospodarki oparty na półdzikim wypasie stad zwierząt. Nazwa kultury pochodzi od charakterystycznego dla ludności tej kultury obrządku pogrzebowego.

Osiedla obronne wznoszono w naturalnie chronionych miejscach na szczytach odosobnionych wzniesień, półwyspach, wyspach, wysokich brzegach rzek i jezior lub w dolinach rzek. Dodatkowo broniono je kamiennymi, kamienno-ziemnymi wałami, rowami, palisadami i częstokołami. Domy słupowe z kamiennymi paleniskami pośrodku i jamą przypiecową. Specyficzne osiedla budowane na pomostach rusztowych z pni drzewnych układanych na podmokłych wysepkach, w płytkich zatokach jezior i rzek.

Specyficzną cechą kultury kurhanów zachodniobałtyjskich jest bogaty asortyment narzędzi kamiennych i kościanych. Wyrabiano je stosując tradycyjne metody obróbki. W użyciu były pięcioboczne kamienne toporki typu łużyckiego, motyki rogowe, kościane groty strzał, skrobacze, wiertła krzemienne. Skromny asortyment narzędzi brązowych i żelaznych.

Ale wróćmy do kultury miłogradzkiej, która była wewnętrznie zróżnicowana, co w szczególności daje się zauważyć w dziedzinie osadnictwa – o ile na północy dominują grodziska, nierzadko o dużej powierzchni i silnie obwarowane, to na południu występują wyłącznie osady otwarte. Wyraźny wpływ na rozwój kultury miłogradzkiej wywierali Scytowie. Na zdecydowanie wyższym poziomie niźli w omówionych uprzednio kulturach stała w kulturze miłogradzkiej uprawa ziemi.

W grupie dnieprzańskiej osady były oddalone od siebie o 2–5 km na bardziej żyznym prawym brzegu Dniepru, na lewym – o 10 i więcej kilometrów. W dorzeczu bagnistej Prypeci na osady wybierano pagórki. Ludność kultury miłogradzkiej mieszkała w ziemiankach i domach o konstrukcji słupowej. Na osadę składało się kilka domostw, w pobliżu których wznoszono grody obronne, gdzie ludność chroniła się w czasie konfliktów.

Podstawą gospodarki były rolnictwo i hodowla. Do pracy na roli używano żelaznych i bardziej powszechnych drewnianych narzędzi pracy. Ceramika miłogradzka miała okrągłe dno i była zdobiona ornamentami. Pochówki odbywały się na dwa sposoby. Z czasem obyczaj grzebania zanikł na rzecz palenia. Groby bogatszych i znaczących osobistości na wzór scytyjski były bogato wyposażone. W okolicach Homla znaleziono wyroby z brązu i żelaza, świadczące o prowadzeniu handlu z Europą Środkow

W II wieku p.n.e. na obszar zajmowany przez kulturę miłogradzką napłynęła nowa fala ludności (z obszaru kultury wejherowsko – krotoszyńskiej), czego efektem było uformowanie się kultury zarubinieckiej. Jak zauważa W. W. Siedow (Седов В. В., Славяние верхнево Поднепровья и Подвинья), proces przeistaczania się kultury miłogradzkiej w zarubiniecką nie był prosty, a w wielu miejscach tradycyjna kultura miłogradzka trwała równolegle z kulturą zarubiniecką i to aż do wieku pierwszego naszej ery. Dodajmy, że kultura zarubiniecka objęła swym zasięgiem przede wszystkim Polesie Prypeckie i przyległe rejony dorzecza górnego i środkowego Dniepru.

Tak oto przechodzimy do kwestii przynależności etnicznej ludności kultur miłogradzka i zarubiniecka, przy czym ta ostatnia – o czym była już mowa – najwyraźniej była tożsama z opisanymi przez Pliniusza i Tacyta Wenedami. Wątpliwości nie miał tu Piotr Treitjakow (Третьяков П. Н., Памятники зарубинецкой культуры), który zwrócił uwagę, że obszar kultury zarubinieckiej pokrywa się z archaiczną hydronimią słowiańską, z czego wnosi on, że to właśnie tu doszło do uformowania się etnosu słowiańskiego.

Nie do końca zgadzał się z tym Toporow, wedle którego nazwy rzeczne, które Trietjakow uznał za archaiczne słowiańskie w rzeczywistości są bałtyjskie, a konkretnie zachodniobałtyjskie. Nie byłby to zasadniczo aż tak wielki problem, bowiem już Samuel Bernsztejn (Бернштейн С. Б., Очерк сравнительной граматики славянских языков) pisał:

„Nie ulega wątpliwości, że wspólnota bałto-słowiańska obejmowała przede wszystkim języki prasłowiański, pruski i jaćwieski.”

Podobne stanowisko wyraził w tej kwestii zresztą także Władimir Toporow, zdaniem którego język słowiański uformował się na zachodnich rubieżach języka bałtyjskiego.

Podsumowując dyskusję językoznawców, Siedow (Седов В.В., Происхождение и ранная истрия Славян) stwierdził:

„W literaturze lingwistycznej wyrażano przypuszczenia, iż język prasłowiański uformował się z kresowych zachodniobałtyjskich dialektów lub odwrotnie – że dialekty zachodniobałtyjskie powstały z jednej z grup języków prasłowiańskich.”

W tym miejscu warto zaprezentować owe różnice pomiędzy językami wschdoniobałtyjskimi i zachodniobałtyjskimi. Otóż typowym wyróżnikiem są nazwy zawierające elementy: –ane i –yne. Hydronimia z –ane jest charakterystyczna dla obszaru zachodniobałtyjskiego, zaś z –yne dla obszaru wschodniobałtyjskiego. Typowe dla języków zachodniobałtyjskim są nazwy z apelatywem „stab”. Nadto w języku pruskim mamy „z” w miejsce wschodniobałtyjskiego „ż”. Typowe dla języka pruskiego są nazwy z sufiksem „wa”.

Nie będę dalej tego ciągnął. Widzimy, że dla specjalisty możliwe jest odróżnienie nazw wodnych wywodzących się z języka wschodniobałtyjskiego od zachodniobałtyjskiego. Tymczasem obszar zajmowany przez kultury miłogradzką, a następnie zarubiniecką pokrywają nazwy wodne, które ewidentnie wywodzą się z zachdoniobałtyjskiego (tak przynajmniej twierdził Toporow, z czym zgadza się jednak większość późniejszych badaczy).

Wszystko wskazuje więc na to, że to właśnie na obszarze zajmowanym przez kulturę miłogradzką doszło do wyodrębnienia się języka słowiańskiego, a przybycie ludności kultury wejherowsko – krotoszyńskiej, proces jej asymilacji z ludnością miłogradzką i uformowanie się kultury zarubinieckiej ostatecznie je przypieczętowały.

Tymczasem w drugiej połowie I wieku (zdaniem Szczukina – w połowie I w., zdaniem Siedowa – pod koniec I w.) kultura zarubiniecka została zniszczona przez Sarmatów. Na terytoriach zajętych uprzednio przez kulturę zarubiniecką pojawiły się mogiły sarmackie oraz kurhany.

Część zarubińców udała się na północ. Jednym z dowodów na to ma być upowszechnianie się w II wieku n.e. na terenie Prus fibul tzw. „typu pruskiego”, które to były wyrobem miejscowym, ale których najstarsze egzemplarze pochodzą z obszaru kultury zarubinickiej. Dodajmy, że analogiczne fibule spotykamy w kulturze poczepskiej, o której za chwilę…

Część ludności zarubinieckiej udało się na zachód i południowy – zachód. Podstawowa jednak masa ludności zarubinieckiej udała się nie na północ, nie na zachód czy południowy – zachód, ale na północny – wschód. Należy zauważyć, że już w I wieku p.n.e. w dorzeczu Desny, na obszarze zajmowanym przez kulturę juchnowską, pojawiły się grupy osadników – nosicieli kultury zarubinieckiej. Przyniosły one ze sobą charakterystyczną ceramikę oraz szereg innych form typowych dla tej kultury. Na ten sam okres datowane jest porzucenie części grodów przez ludność juchnowską, co zdaje się sugerować, że mamy do czynienia z najazdem.

Jednak dopiero koniec I wieku naszej ery (według Trietiakowa i Siedowa) przyniósł prawdziwy zalew tego terenu przez ludność zarubiniecką. Zdaniem większości badaczy związane jest to z porzuceniem przez zarubińców (w obliczu inwazji Sarmatów) swych dotychczasowych siedzib w dorzeczu Prypeci. Wskutek napływu zarubińców w dorzecze Desny (przede wszystkim w okolice Briańska i Poczepu) doszło do uformowania się na tym terenie kultury poczepskiej.

Ludność kultury poczepskiej budowała duże osady, których wielkość dochodziła do 20 kilometrów kwadratowych (tak wielką osadę przebadano na eponimicznym stanowisku w Poczepie). Wznosiła je głównie na brzegach rzek, przy czym starano się wybierać tereny o dobrych glebach.

Mniejsze grupy zarubińców osiedliły się nad Sożą, gdzie uformowała się kultura tuszemlińska, zaś część dotarła aż w rejon Smoleńska (osadnictwo typu smoleńskiego). Niewielkie skupienie osadnicze zarubinieckie, funkcjonujące w okresie II – V w., powstało na wschodnim obszarze kultury ceramiki sztrychowanej, a konkretnie w rejonie Abidnii. W ciągu II – III w. ludność zarubiniecka poczęła rozprzestrzeniać się też na północny – wschód od Podesnia, zajmując dorzecze górnej Oki, gdzie uformowała się kultura moszczyńska.

W tym miejscu należy zauważyć, że na terenach, na których osiedlili się zarubińcy spotykamy nazwy rzeczne, które językoznawcy gotowi są uznać za zachodniobałtyjskie czy też prasłowiańskie.

Dorzecze Prypeci w okresie tym wykazywało słabe ślady osadnictwa, natomiast w dorzeczu średniego Dniepru (w okolicach Kijowa) utrzymały się grupy post-zarubinieckie, dając początek kulturze późnozarubienieckiej. W III wieku naszej ery uformowała się tam kultura kijowska, przy czym przyjmuje się, że główny udział w jej tworzeniu przypadł właśnie ludności post-zarubinieckiej. Kultura kijowska w kolejnym okresie (do V wieku naszej ery) sięgnęła daleko ku wschodowi, docierając w dorzecze Desny i penetrując nawet rejon Powołża.

Magomiedow zauważa ponadto, że w drugiej ćwierci IV wieku doszło do rozszerzeni zasięgu kultury czerniachowskiej aż po północną granicę czarnoziemu. W następstwie tego kultura kijowska została wyparta dalej na północ, przy czym pojedyncze osady kijowskie utrzymały się na obszarze opanowanym przez kulturę czerniachowską. W „czasach huńskich” kultura postkijowska odzyskała utracone terytoria, przy czym jej południowa granica przesunęła się nawet dalej, niż sięgała wcześniej.

Może to zbytnie uproszczenie, ale wygląda to tak, jakby w obliczu opisywanej przez Jordanesa ekspansji Hermaneryka doszło do cofnięcia się kultury kijowskiej i do częściowego zastąpienia jej kulturą czerniachowską, po czym – wraz z upadkiem Państwa Ostrogotów w następstwie klęski zadanej im przez Hunów „osadnictwo kijowskie” nie tylko odzyskało utracone tereny, ale uzyskało i dalsze.

W czasach bliskich Jordanesowi Słowianie podjęli ekspansję, kierując ją w pierwszym rzędzie na południowy – zachód (w kierunku dolnego Dunaju) oraz północny – zachód (ku górnej Wiśle). W opisie geograficznym świata, zamieszczonym w pierwszej partii dzieła Jordanesa, czytamy:

„Licząc od zachodu, pierwszym ludem osiadłym w Scytii są Geipidowie. Kraj ich opływają duże i sławne rzeki. I tak, od północy i północnego zachodu toczy fale Tisla, od południa sam wielki Danubius, od wschodu żłobi ziemię Aluta, wartka i pełna wirów, gnając z rykiem ku wodom Istru.

Ujęta w sieć tych rzek, leży Dacja, którą osłaniają na kształt wieńca strome Alpy. Wzdłuż ich lewego skłonu, który zwraca się, w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenetów, którzy chociaż teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie są nazywani Sklawenami i Antami. Sklawenowie siedzą na obszarze od grodu Nowioduńskiego i jeziora określanego jako Mursjańskie, po rzekę Danaster, a na północ po Visclę, mając błota i lasy zamiast grodów. Ziemie Antów zaś, którzy są najdzielniejszymi przedstawicielami plemienia, ciągną się nad zakrętem morza Pontyjskiego od Danastru po Danaper, rzek oddalonych jedna od drugiej na wiele staj.

Przy samym Oceanie, gdzie trzema gardzielami morze spija wody Vistuli, usadowili się Widiwariowie, zlepek różnorodnych szczepów. Za nimi, też na wybrzeżu Oceanu, pędzą żywot Estowie, lud ze wszech miar usposobiony pokojowo. Z Estami sąsiaduje od południa nad wyraz wojownicze plemię Akacyrów, którzy nie znają pokarmów zbożowych, lecz żywią się bydłem i dziczyzną.

Za Akacyrami, nad morzem Pontyjskim, rozpościerają się siedziby Bułgarów i tak rozsławionych przez nieszczęścia, jakie skutkiem grzechów ściągamy na nasze głowy.”

Tak oto w połowie VI wieku (względnie niewiele wcześniej) opisani tu przez Jordanesa Słowianie (Wenedowie) zamieszkiwać mieli niewielki stosunkowo obszar, ograniczony od wschodu Dnieprem (za którym żyli Akacyrowie), a od zachodu Karpatami. Ewidentnie chodzi tu więc o obszar odpowiadający ówcześnie kulturze praskiej.

Z kolei zasięg uformowanych w V wieku na podłożu kultury kijowskiej kultur kołoczyńskiej i pieńkowskiej pokrywa się z osadnictwem ludów tureckich – Akacyrów i Bułgarów… „Kołoczyńcy” byliby więc tu postkijowianami, którzy znaleźli pod władzą Akacyrów, zaś „pieńkowcy” – post-kijowianami, nad którymi panowali Bułgarzy. A co z ludnością kultury tuszemlińskiej, w której widziałbym przodków Krywiczy? Wygląda na to, że albo też znajdowali się pod władzą Akacyrów, albo Jordanes z jakichś powodów zaliczył ją do Estów.

Można spotkać się czasami z tezą (Obłomski, Petrauskas, Terpiłowski, a przede wszystkim Siedow) że kultura praska odpowiadała Sklawenom, podczas gdy kultura pieńkowska – Antom. Trudno powiedzieć, jakie są ku temu przesłanki, jako że przekaz Jordanesa w żaden sposób do takiego stanowiska nie upoważnia. Wszak wynika z niego wyraźnie, iż siedziby Sklawenów rozciągały się na prawym brzegu Dniestru, podczas gdy kultura praska sięgała Dniepru, funkcjonując po obu stronach Dniestru.

Tymczasem zajmijmy się kulturą praską, która to uformowała się w V wieku w dorzeczu Prypeci, a więc na obszarze, który po opuszczeniu go w I wieku przez gros zamieszkującej go dotychczas ludności kultury zarubinieckiej wykazywał bardzo słabe zaludnienie i uznawany jest wręcz za pustkę osadniczą.

Kulturę praską charakteryzują niewielkie osiedla lokowane wzdłuż rzek, drewniane kwadratowe chaty z płytkim podpiwniczeniem, zagłębione w ziemię (półziemianki) oraz umieszczonym w narożniku glinianym lub kamiennym piecem kopułkowatym lub paleniskiem. Dość prymitywna była ceramika, na którą składały się proste, lepione ręcznie, z brunatnej gliny z dużą domieszką piasku, najczęściej nie zdobione garnki i inne naczynia. Zmarłych po spaleniu, chowano razem ze szczątkami stosu pogrzebowego w urnach popielnicowych, które składano następnie na płaskich cmentarzach.

W procesie formowania kultury praskiej bez wątpienia uczestniczyła ludność grupy czerepińskiej kultury czerniachowskiej, zamieszkująca uprzednio dorzecze górnego Dniestru i którą możemy śmiało uznać za słowiańską (postzarubiniecką), podlegającą wcześniej władzy Gotów. Mniejszy musiał być udział ludności kultury kijowskiej, na co wskazuje dość duże jednak różnice między kulturą kijowską i praską, szczególnie w dziedzinie ceramiki. A czy w procesie formowania kultury praskiej brały udział jakieś większe grupy ludności przybyłe z rejonu dorzecza Kamy, z terenu kultury imieńkowskiej? Wydaje się to więcej niż prawdopodobne…

Wojciech Kempa
https://www.magnapolonia.org

Komentarze 24 to “Najdawniejsze siedziby Słowian”

  1. Easy Rider said

    Autor wyraźnie ignoruje badania genetyczne ostatnich lat, z których to badań wynika, że jesteśmy ludem autochtonicznym od ponad 10 tys. lat – ale według niego są to „absurdalne teorie naszych rodzimych turbosłowian” (nie wiem, dlaczego małą literą?). Ponadto, jeżeli używa na wstępie określenia „stepy ukraińskie” w odniesieniu do V w., to nie warto tracić czasu na zapoznawanie się z tymi „rewelacjami naukowymi”.

  2. Boydar said

    To wszystko musi być prawda. Dlatego cegły w niektórych budowlach na obszarze Polski mają po tysiąc dwieście lat, a datowano porównawczo z innymi na świecie. No i dziwnie podobne, tak do pół centymetra.

  3. ami said

    Oczywiście, że jesteśmy jedną wielką rodziną – białasów, którym Pan języki pomieszał oraz dał zapomnienie swego pochodzenia, za karę tolerancji „żyda” faryzejskiego, kata i mordercy, spłodzonego z nieczystości. Pozwolił im, nami zarządzać pod koniec czasu czasów. Bóg wie kim są i na co ich stać, dlatego sam nakazywał ich zlikwidować. Ukryta historia mówi właśnie o tym, o walce dwóch rodów na przestrzeni cywilizacji, tworzonych przez nas. W 20 wieku mieliśmy zaledwie początek końca naszej nowożytnej, europejskiej cywilizacji, zrodzonej w bolach wojen z nimi. Oni z determinacją godną samego diabła wypełniają swą misję, prowadząc nas do piekła, bo tak naprawdę o to chodzi, o wieczne potępienie lub zbawienie. Reszta w naszym ograniczonym, namacalnie trzy wymiarowym logosie, ferionów i bozonów, to krótkoterminowe walki o byt czasu materialnego, nieistotnego z duchowego punktu odniesienia, bo z prochu w proch, jakżeby inaczej, przeciwko czemu, szydzi nam przebiegle serwują, kusząc dobrami materialnymi, popartymi sexem i magią, cielesne życie bez sensu – paradoks odrzucenia Boga, Logosu wiekuistego, Miłości.

  4. Troll Polonii said

    Podobnie zreszta opisuje i Herodot i Tacyt i Pliniusz.
    Azja zawsze byla tyglem narodow i z cala pewnoscia, tylko bardzo odwazny amator slowianszczyzny bedzie sie upieral przy tzw. czystosci genetycznej Slowian.

    Sam Herodot opisuje setki, setki roznych plemion i kultur w Azji, Europie i na Bliskim Wschodzie. Tacyt tez.
    Jednym z wielu problemow gdy chodzi o badania genetyczne jest, potwierdzony przez starozytnych historykow fakt, ze Slowianie kremowali zwloki.

    Przez Europe Srodkowa i Poludniowa przechodzily fale nomadow z Azji; niestety, byly za slabe, zeby podbic cala Europe. Zreszta tlukly sie miedzy soba (tak, jak my z Jadzwingami) – a i mieszaly sie ze soba przy pomocy branek i najemnikow.

    Upieranie sie przy tzw. czystosci genetycznej, ktorej nie da sie udowodnic na KAZDYM Polaku, przypomina czasy II-ej wojny swiatowej.
    A ja mam specjalne uczulenie, bo moja mam cala wojne musiala w obozie nosic ‚P’ na ramieniu
    Niemcy probowali udowodnic, ze sa na 100% rasa aryjska. ( i z Polakami nie maja nic wspolnego)

    Aryjskie pochodzenie Niemiec – to guzik prawda. Sama Bawaria juz kompromituje te ‚aryjskie’ znaleziska.

    Ja tam wole byc Polakiem i mnie to wystarcza, ze moi przodkowie pochowani sa na cmentarzach katolickich w tzw. Galicji..czyli w podkrakowskich wsiach: Krzyzanowice, Siedlec.. dziadek i jego rodzice i siostry – w Krakowie

    Dziadek byl oficerem w armii austriackiej, cala rodzina dziadkow pochodzi z Krakowa . I z wyjatkiem mojej mamy, ktora razem z nami wyemigrowala z Polski, wszyscy sa pochowani w Galicji. I mozemy udowodnic pochodzenie przez ..zapiski parafialne.
    Tylko, gdy chodzi o religie.
    Juz podawalem na gajowce przyklad mojej tesciowej, ktora urodzila sie we Lwowie. W akcie urodzenia miala wpisane, ze urodzila sie w Polsce i jest polskiej narodowosci.
    Kiedy Ukraina- Lwow, nalezaly do ZSRR, tesciowej wpisali miejsce urodzenia: ZSRR i narodowosc: Ukraina.
    Zeby dolozyc, to gdy tesciowa zmarla w Krakowie 10 lat temu, to w akcie zgonu miala wpisane miejsce urodzenia: Lwow- Ukraina i zrobili z niej Ukrainke choc jej mama byla Bialorusinka a ojciec Polakiem.

    Ale Galicja to byl przeciez zlepek narodowosci, ktore wcale nie stronily od mieszanych malzenstw.
    (Tylko Sztetl zydowskie sie nie mieszaly.)

    Wcale sie nie zdziwie jak po latach, Mongoly i Tatary beda dzieciom opowiadac, ze Krakow byl mongolskim miastem bo go …Tatary wybudowaly!
    Nasza znajoma Ukrainka twierdzi, ze Ukry wybudowaly Krakow bo…taki podobny do Lwowa!

  5. Ale dlaczego? said

    Nijak to ma się do wykopalisk z bitwy między Słowianami, przodkami Polaków (ten sam kod genetyczny) koło Szczecina sprzed 3,5tys. lat:
    https://magazyn.wp.pl/artykul/cztery-tysiace-chlopa-rabalo-sie-i-tluklo-maczugami-tak-wygladala-bitwa-w-epoce-brazu

    Czyli Słowianie, nasi przodkowie tworzyli dobrze rozwiniętą cywilizację już 1250 lat p.n.e.
    Jesteśmy ludem, który zapomniał o swojej potędze i dziejach. Zapewne na to wpłynęło położenie geograficzne, czyli budownictwo z nietrwałego drewna i chyba brak znajomości pisma.
    Więc artykuł powiela nieaktualną tezę, że Słowianie spadli skądś na nasze ziemie 1500 lat temu…

    ———–
    Nie powiela.
    Admin

  6. Ale dlaczego? said

    Między Słowianami a prawdopodobnie Wikingami. I nie tylko.
    No i te ślady mostu, przy którym rozegrała się bitwa. Powstał około 1900 lat p.n.e. i przetrwał 600 lat(!).

    I ciekawy komentarz:
    https://bialczynski.pl/2016/09/19/56214/

  7. Ale dlaczego? said

    I dalej:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_rzek%C4%85_Tollense
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9989
    http://www.podkop.com/2019/05/11/tollense-najwieksza-bitwa-epoki-brazu/

    Warto zapoznać się z tym FAKTEM, bo zmienia to całkowicie wiedzę o historii Słowian i tej części Europy.
    Wprost zadaje kłam twierdzeniom o obecności Słowian od V wieku n.e.

  8. AlexSailor said

    Bełkot i nic więcej.
    Zastanawiam się, czy jest sens utrzymywać za państwowe pieniądze te różne instytuty archeologii i najdawniejszej historii.

    Proszę zauważyć, że wymyślono sobie jakieś „kultury”, którym nadano nazwy od znalezionych skorup jakichś garnków oraz rozkopanych grobów.
    Następnie tymi nazwami obdarzono inne znalezione podobne garnki i groby.

    Co można na podstawie tego na dobrą sprawę wysnuć?
    Że ktoś rozbił lub zostawił gdzieś jakieś gary, których wieku zresztą też nie da się określić inaczej niż na zasadzie mniemanologii
    stosowanej.

    Dużo więcej informacji dostarcza genetyka i język.

    A już stare kroniki pisane na polityczne zamówienie i zniekształcające wszystko od nazw po położenie, często przepisywane,
    które stanowią „niepodważalne dowody”, zasługują na napisanie satyrycznej powieści lub nakręcenie komedii.

    Na dobra sprawę wygląda na to, że jesteśmy od zawsze w Polsce u siebie i zawsze tu byliśmy.
    Ba, niepodważalne jest zajmowanie terenów od Renu (oba brzegi) do Uralu oraz od Bałyku do Morza Czernego Kaukazu i Irańskich
    ‚wybrzeży Oceanu Indyjskiego, a także północnych Indii.

    Tak na prawdę, to my nic nie wiemy o naszej starożytności.

    Moim zdaniem ok. roku 2500-2000 przed Chrystusem nasi przodkowie zaczęli schodzić w wyżej położonych terenów po Potopie, który miał miejsce ok. 2500 – 3000 lat przed Chrystusem.
    I od tamtej pory zajęli ziemie w Europie Środkowej i Wschodniej.

    Niestety te 2500 – 3000 lat przed rokiem 1000 po Chr. jest nam zupełnie nieznane i nie mamy dokumentów
    na to, by odtworzyć te dzieje.
    Wszystko zostało zniszczone, najwięcej w czasie Potopu Szwedzkiego, II i I Wojny Światowej oraz innych pożóg.

    Dodatkowo, na skutek przemieszania ludności, zniszczenia więzi rodowych, podania ustne też zanikają.

  9. Troll Polonii said

    5
    Ale dlaczego?
    A jakie to ma znaczenie, skad przyszlismy?
    ‚My’- to znaczy, kto?

    Wegrzy do tej pory kopia po calej Azji Wiekszej i Mniejszej i nie moga sie dokopac skad sie wzial taki jezyk nie-indoeuropejski w Europie.
    Anglicy wiedza, ze sa zlepkim wszystkich mozliwych najezcow na wyspy; Francuzi nie wierza, ze pochodza w prostej linii od Galow za-alpejskich, Amerykanie i Australijczycy wierza, ze pochodza z londynskich kazamatow;
    W czasie tzw. goraczki zlota w USA (1848) i w Australii trzy lata pozniej (1851) – nazjezdzalo sie pelno rabusiow, awanturnikow i bankierow z calego swiata w poszukiwaniu zlota i w poszukiwaniu tych, ktorzy znalezli zloto!
    I kiedy wydawalo sie, ze swiezo upieczone panstwo (troche nawet niepodlegle) ma za malo mieszkancow, tzn. za malo rak do roboty i chetnych do placenia podatkow- to wymyslili w Australii haslo:
    „populate or perish” – co sie przeklada na: albo zwiekszymy ilosc mieszkancow Australii albo nas japoncy i kitajcy czapkami przykryja i zjedza na surowo.
    Trzeba bylo do pomocy sciagac naplyw rozumu i zdolnosci kulinarnych – a najchetniej z bialej Europy, bo lokalnej czarnej populacji bylo jeszcze ciagle….za bardzo pod dostatkiem.

    A w naszym lokalnym klubie brydzowym zrobilo sie kiedys nieprzyjemnie gdy gracze ze Skandynawii nie chcieli zasiasc przy jednym stoliku z…graczami ze Skandynawii:
    i tak, Dunczyk nie chcial grac ze Szwedem bo mowil, ze z pedalami nie gra; Szwed sie uparl, ze Penti (Fin) to zwykly Rusek – a Ruskie podobno w karty nie graja bo im Lenin zabronil; i przyplatal sie jeden taki inzynier z Norwegii, z ktorym nikt grac nie chcial, bo podobno Norwegowie sa swinie i nikogo nie lubia ; a Penti z Finlandii zdradzil nam w tajemnicy, ze Szwedzi to pedaly i dlatego Szwedki sa zmuszone spac z byle kim, i to nawet za pieniadze..
    A przeciez wszystkie te Skandynawy podobno pochodza od Wikingow – ale nie napewno, bo nasz przyjaciel Fin twierdzi, ze Finowie to szlachetna rasa. I bardzo madra bo wymyslili Nokie.

  10. Easy Rider said

    Ad 8 – AlexSailor.
    Nie zawsze się z Panem zgadzam, ale w tym przypadku – pełna zgoda.
    Natomiast odpowiedź na Pana pytanie:

    Zastanawiam się, czy jest sens utrzymywać za państwowe pieniądze te różne instytuty archeologii i najdawniejszej historii.

    jest zawarta w cytacie z Orwella:
    Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością, kto kontroluje teraźniejszość, w tego rękach jest przeszłość”

  11. Wieloimienny said

    „Amerykanie i Australijczycy wierza, ze pochodza z londynskich kazamatow;”

    Nie ma chyba obecnie większej mieszanki narodowościowej od białych jankesów. I tak przykładowo typowy Amerykanin ma babcię szkockiego pochodzenia, a dziadka irlandzkiego. Drugi dziadek miał pochodzenie niemieckie, a druga babcia włoskie. Czasami nawet dziadkowie i bacie mają mieszane pochodzenie tak to się zakręciło od XIX wieku po dziś dzień. I zapomniałbym, że nie brakuje w USA osób o żydowskiej i częściowo żydowskiej jusze. Zarówno tych co to wiedzą jak i takich, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia, bo nie sprawdzili danych o swoich przodkach.

    Poza nimi są jeszcze czarni obywatele USA, latynosi, Chińczycy.

    Wielki Babilon jest bardziej wymieszany niż zachód Europy.

  12. gnago said

    Kolejny zwolennik słowiańskich królic co to mając szanse miały „mioty” po kilka sztuk kilka razy rocznie. to oczywista bzdura. Analogią tzw badań archeo jest sprawa ogryzka i jego smartfonów. Artefakty znalezione na terenie Polski będą świadczyć o podległości USA czy tez Chin ,gdzie są produkowane

  13. olivia said

    Kto by się upierał przy czystości genetycznej Słowian, jak widać, że sami Polacy reprezentują różne typy. Nie wiem jak to wygląda w ich genach ale Bułgarzy zupełnie nie przypominają Czechów.
    W tym tekście Autor poświęcił wiele słów na udowodnienie charakteru i języka pruskiego w kulturze miłogradzkiej. Skoro jego zdaniem kultura zarubiniecka była protosłowianska, to brakuje mi równie starannego badania kultury wejherowsko – krotoszyńskiej, jako drugiego po pruskim elementu współtworzącego „zarubińców”.
    Z kim się Prusowie zadali, że powstał język prasłowianski? Ja chcę wiedzieć kto przbył z Pomorza i z Prusów wytworzył Rusinów.

  14. piwowar said

    O Wikongach, panie Dlaczego, możemy mówić począwszy powiedzmy od wczesnego średniowiecza. Poprzednio był lud zwani Norskimi Ludźmi, także rolniczo-rozbójniczy jak Wikingowie. Do nich należeli nie tylko Skandynawowie, ale wiele innych narodów, także i Słowianie. A że mamy różne genetyczne domieszki, tego się wstydzić nie trzeba. (Mamy nawet domieszkę chazarską, o czym nadmienia pierwszy rozdział pracy Spotwarzona Przeszłość).

  15. Easy Rider said

    Ad 12, 13.
    Domieszki genetyczne to nic złego, jeżeli odbywają się w ramach BIAŁEJ RASY. Ale to nie może być uzasadnienie dla multi-kulti, czyli programu NWO na zamianę ludzkości w stado niewolników bez jakiejkolwiek tożsamości, rządzone przez rasę panów, którzy oczywiście zachowają czystość rasy.

  16. Ktoś wie coś o badaniach genetycznych w Truso?

  17. hulajdusznik said

    Ad: artykuł

    Zastanawia mnie jedna rzecz, czy ten Kempa to tempy i toporny ignorant, łuparty do szpiku yego kości, czy też może opłacany z kradzionego agęt?
    ________________________________

    Re: Krzysztof M

    Ktoś coś wie, ale nieprędko ujrzy to światło dzienne, chyba, że przez pomyłkę. Mam dla Pana bardzo ciekawy artykuł odnoszący się do historii tego obszaru.

    Kultura nadmorskich miast słowiańskich

    http://pereformat.ru/2014/07/primorskie-goroda/

  18. Wieloimienny said

    Easy Rider @

    „Domieszki genetyczne to nic złego, jeżeli odbywają się w ramach BIAŁEJ RASY. ”

    Bo widzi pan to taka wymówka. Mówią, że mogą się mieszać narody w Europie, bo w stanach mieszanka. Wie pan np. ilu Polaków chodzi z Ukrainkami?

    Należy unikać małżeństw nie tylko poza własną rasą, ale i własnym narodem, religią.

    A Amerykanie to już w ogóle idioci. Jak oni mogą mówić o sobie „my naród”. Nie są nim.

  19. Easy Rider said

    Ad 18 – Wieloimienny.
    Powiedzenie „we the people” jest u nas błędnie tłumaczone jako „my naród”, gdyż należałoby je tłumaczyć jako „my lud”. Ale jakby to brzmiało w okresie postkomunistycznym, mając w pamięci „wyklęty powstań ludu ziemi”?

    W PRL-u słowo „lud” nie było używane w potocznym języku, jako pochodzące z urzędowego zasobu propagandowego („lud pracujący miast i wsi”), chyba, że w formie ironicznej. Pamiętacie to powiedzonko, gdy było jakieś zgromadzenie czy zbiegowisko większej liczby ludzi – „więcej ludu niż narodu”.

  20. hulajdusznik said

    Ad 19:

    Som take jedne z jednego „narodu”, którem majom geldu jak lodu. Majom lodowate, trupie gały, którem pierdamętnie by ino pożydały i pożydały oraz chciwe graby, którem ciengiem by jeno brały i brały. Ludzi taki judzi, wszystek majontek od nich wyłudzi i jeszcze na koniec nasra im w papiery. Ludu! Ludzie! Ludeczkowie! Ludziska! Ludności! Że jeszce was nie wzieno na mdłości na świadomość bycia waszego gośćmi u gości?

  21. Wieloimienny said

    Easy Rider @

    Ten lud to może nie o jankesów, a o inny lud chodzi, ten co sprawuje rzeczywistą władzę w USA (w sensie, że tylko oni to ludzie = talmud). Wtedy to ma ręce i nogi.
    A dla pozostałych, czyli jankeskiej mieszanki to „e pluribus unum” czyli z wielu w jedność jak to im żydomasoni napisali na wielkiej pieczęci.

  22. olivia said

    @ hulajdusznik
    //czy ten Kempa to tempy i toporny ignorant,…//
    Ależ skąd. Tylko wybiórczo przedstawił genezę Prasłowian w kulturze zarubinieckiej. Nie pokazał wpływu języka kultury pomorskiej na Bałtów.
    A nazwisko pochodzi od łacińskiego słowa campus po polsku pole.

  23. https://marucha.wordpress.com/2019/05/21/NAJDAWNIEJSZE-SIEDZIBY-SLOWIAN-2/
    NAJDAWNIEJSZE SIEDZIBY SŁOWIAN -Sytuację, jaka w V wieku wytworzyła się w środkowej Europie wykorzystali Słowianie, którzy podjęli ekspansję zajmując w ciągu dwustu lat ogromne terytoria. Posted by Marucha w dniu 2019-05-21 (Wtorek)

    Tą NĘDZĘ Antypolską ogłosiła MAGNA POLONIA dla obroniy Starego Kiejkuta Leszka Millera, który podczas Powodzi Tysiąclecia wywiózł Największy Skarbiec Świata metrem fortecznym do Niemiec. Gdy Armia Czerwona weszła do tego Skarbca to był ZAPCHANY starymi dokumentami. Skarbiec ten chciał zabrać LENINGRAD, ale Bierut uprosił Pitrowców by zostawili go we Wrocławiu, każąc go pilnować UB i Lwowskiej Szkole Archeologiczno-Historycznej, która – dzięki temu – przekwalifikowała się na Lwowsko-Wrocławską Szkołę Archeologiczną i Architektoniczno-Historyczną.
    Do wali o Największy Skarbiec Świata stanęła jednak Krakowska Szkoła Archeologiczna szofera Hitlera Oskara Schindlera, która zleciła LWSAiAH odatowanie starej architektury Krakowa. Wysłano Hawrota, który kopał na Wawelu, gdy mój przyjaciel Leszek Zdek, który umarł miesiąc temu, robił Remanent Wawelu. Hawrot dokonał rekonstrukcji Wawelu Przedromańskiego, który OBOWIĄZUJE, datując go na kulturę Przedłużycką. Potem krakowscy HITLEROWCY zaprosili historyka architektury z Oxfordu, który odatował wszystko – jak leci – Kazimierzem Wielkim, BO ZASTAŁ POLSKĘ DREWNIANĄ A ZOSTAWIŁ MUROWANĄ, co ja uznałem za zamach na moskiewski KREML: http://wandaluzja.pl/index.php?p=p_199&sName=krzyzacka-bydgoszcz – skan//.
    Wobec tego Lwowsko-Wrocłwską Szkołę Archeologiczną i Architektoniczno-Historyczną WYTRUTO jako Nacjonalistyczną, że zostałem Tysko Ja. Na mnie też były zamachy.
    W ten sposób przy Największym Skarbcu pozostało UB, dzięki czemu Stary Kiejkut mógł WYWIEŚĆ go do Niemiec. Po ogłoszeniu tego przeze mnie Stary Kiejkut został PŁACZKIEM u Rydzyka w miejsce OTRUTEGO Poręby, ale miejmy nadzieję, że Rydzyk i Cesarz Japonii Starego Kiejkuta Nie Otrują.
    Jako pierwszy na Forum Publicznym użył zwrotu RZYGANIE FEKALIAMI NIEMIECKIMI PRZEZ UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI Szydłowski z USA – asekurowany przez żonę Chinkę. Według Michalkiewicza to RZYGANIE to polega na tym, że UB najadło się fekaliów z Największego Skarbca Świata i RZYGA Wielką Lechią. Ja jednak twierdzę, że Niemcy NIE SRALI do Największego Skarbca Świata tylko złożyli tam archiwum Sejmu Śląskiego, który funkcjonował nieprzerwanie od czasów ALBAŃSKICH. Gdy zapytałem profesora Leciejewicza, czy prawdą jest, że ODRA jest nazwą Albańską to odpowiedział, że to Śląska w’ODRA. Jednym słowem ZDRADZIECKI ALBION.
    Wczoraj kupiłem książeczkę: Stanisław Rosik, WORTIZLAWA – Czy Wrocław Był(a) Kobietą? Wydawnictwo CHRONICON, W-w 2018. Gamoń nie wie, że skarbca z FEKALIAMI NIEMIECKIMI pochodzą dane, iż Wrocław miał 2 nazwy: Brama Sławy (Breslau) i Wrota Sławy (Vratislavia-Wrocław). Gdy w r. 14 ne. podpisywano Pokój Krakowski to nazwa WROCŁAW już istniała. Grecy liczyli CZAS od Zdobycia Troi w r. 1183 pne, ale Ateńczycy od ZŁOŻENIA HOŁDU DLA PANA Z GDAŃSKA W ROKU 9718 PNE, która to data jest zbieżna z technicznym datowaniem tunelu Szkocja-Turcja ?????
    Wykazałem m.in., że Kodeks Behema był dziełem Mikołaja Kopernika, prawdopodobnie jako studenta, ale Gamoń dokonał ZAMACHU na Plan Wrocławia Mikołaja Kopernika z ODBUDOWANEJ przez niego wieży Farnej w r. 1525, ODTAJNIONY w r. 1562 w związku z budową fortyfikacji Włoskich.
    Wobec KLĘSKI Niemców i Anglików pod Moskwą z pomocą im przyszedł Marszałek Mossadu Jarosław Kaczyński: STAĆ NA ODBUDOWĘ ZAMKÓW KAZIMIERZOWSKICH W JURZE, co uzupełniłem: ZA NIEMIECKIE PIENIĄDZE.

  24. Krisent said

    A do Europy Słowianie dotarli autostradą ……………. z Marsa.

Sorry, the comment form is closed at this time.