Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Elektroniczna maszyna do gaszenia świecy, czyli elektromobilność

Posted by Marucha w dniu 2019-05-24 (Piątek)

Widziałam kiedyś dowcip rysunkowy. Przedstawiał on bardzo skomplikowane urządzenie pochylające się nad zapaloną świeczką. Podpis pod rysunkiem brzmiał :”Elektroniczna maszyna do gaszenia świecy”.

Trzy dni temu [18.05.2019] napisałam tekst “Gwóźdź do trumny elektromobilności”. Wzbudził on znaczne zainteresowanie [w sumie prawie 100 komentarzy], co skłoniło mnie do przemyślenia jeszcze raz tej sprawy.

Doszłam do wniosku, że największym problemem nie są tu względy techniczne, ale anachroniczność całej tej koncepcji. Oto bierzemy samochód w niezmienionej prawie od stu lat postaci i wymieniamy w nim silnik na jakoby bardziej ekologiczny. Cała reszta pozostaje taka sama i ma tak samo funkcjonować.

A tymczasem w dziedzinie łączności i transportu doszło w ostatnich 40 latach do daleko idących zmian, które ograniczają w znacznym stopniu nie tylko ową elektromobilność, ale przede wszystkim mobilność w ogóle.

Mam na myśli przede wszystkim rozwój globalnej sieci, zwanej na ogół Internetem i rewolucji, jaką stał się rozwój smartfonów. Jeszcze 11 lat temu, na początku pierwszej kadencji Obamy naśmiewano się z niego, gdyż lubił się bawić swoim telefonem Blackberry, czyli prekursorem smartfonów {TUTAJ}. Dzisiaj smartfony mają praktycznie wszyscy – wiele miliardów ludzi. Oferują one kontakt z siecią i możność załatwienia większości spraw bez wychodzenia z domu lub na spacerze [mieszczą się w kieszeni]. Dzieci nie wyobrażają sobie życia bez nich. Dorośli też.

Ten wynalazek zmniejszył oczywiście zapotrzebowanie na usługi transportowe, w tym na jazdę samochodem. Nie on jeden. Do łask wraca kolej. Coraz to nowe państwa fundują sobie nowoczesne linie kolejowe. To oczywista konkurencja dla ciężarówek. Powstała tez koncepcja połączenia obu rodzajów transportu tzw. “TIRY na tory” {TUTAJ}. Nie potrzeba reż korzystać z samochodu przy wyjazdach na wakacje. Lepiej polecieć tanią linią lotniczą – to również dorobek ostatnich 40 lat. Zwraca uwagę szybki rozwój firm wypożyczających różnego rodzaju pojazdy, od rowerów poprzez elektryczne hulajnogi aż po samochody. Łatwo można z tego skorzystać przy pomocy smartfona.

W odwodzie są jeszcze drony. Ta technologia nie jest jeszcze dopracowana, ale również zmieni transport. Biorąc to wszystko pod uwagę można dojść do wniosku, że nie będzie milionów elektrycznych samochodów w Polsce. Być może nie będzie milionów jakichkolwiek samochodów. Po prostu nie będą potrzebne w tak wielkich ilościach.

Opisane wyżej wynalazki mogą spowodować, że posiadanie prywatnych samochodów stanie się zbędne. Podam pouczający przykład. Młodzi ludzie przestali nosić zegarki na rękę. Godzinę sprawdzają na ekranie smartfona. Uważam, że najlepsze swe lata samochód ma już za sobą.

Elig
https://www.ekspedyt.org

Komentarzy 37 to “Elektroniczna maszyna do gaszenia świecy, czyli elektromobilność”

  1. ibrahim ibn jakub said

    Naprawdę?
    Polecam zegarek naręczny Patek Philippe, reference 1436 Tiffany & Co.
    Ceny zaczynają się od skromnych 200 tysięcy dolarów w podstawowej wersji „bez wspomagania”.
    Z jednym się zgodzę, faktycznie smartfona ma każdy gówniarz.

  2. Marucha said

    Re 1:
    No tak… ale co z tej ceny owego zegarka wynika?

  3. Alina said

    Autorka z pewnościa ma dużo racji.
    Maszyna ilustrująca artykuł to nie jest rower, bo nie ma gejów. Gdyby zechcieć poruszać się tym w mieście, to na chodniku nie można, bo chodnik jest dla pieszych, warunkowo dla rowerów jeśli jest wystarczająco szeroki a na ulicy, przy której nie ma ścieżki rowerowej, można jechać szybciej niż 50km/h. Rowery oczywiście jeżdżą po chodnikach w innych przypadkach, ale formalnie jest to sprzeczne z Kodeksem drogowym i często wywołuje konflikty z pieszymi.
    Więc ta biała maszyna na chodnik nie pasuje. A na drodze publicznej taki pojazd nie może się poruszać, ponieważ nie ma badania technicznego, ubezpieczenia i dowodu rejestracyjnego. Rower może poruszać się po drodze bez takich wymogów, bo jest dlań wyjątek w Kodeksie drogowym.
    Więc z punktu widzenia prawa takie cudeńko to coś jak motocykl. Czy nie lepszy jest Romet Wigry 3?

    Czy ktoś pamięta jeszcze wynalazek, “który miał zrewolucjonizować sposób poruszania się po mieście”, zwany Segwayem? Ten bękart Steve’a Jobsa na szczęście zdechł. Miał zastępować rower, który po prostu jest lepszy i nie zdołał przełamać oporu instytucjonalnego. To białe cudeńko na zdjęciu umrze w podobny sposób do Segwaya, na szczęście.

    Elektromobilność to generalnie humbug.

  4. Marucha said

    Re 3:
    Ilustrację sam dobrałem, Podobał mi się minimalistyczny design tego – w zasadzie – elektrycznego skutera/mopedu. Nie widzę problemu w używaniu go na drodze publicznej, gdy nie ma ścieżki rowerowej. Po co rejestracja i ubezpieczenie, gdy jedzie wolniej, niż 25 km/h?
    Szwecja jest krajem nakazów i zakazów, ale do pojazdów elektrycznych władza odnosi się na luzie.

  5. Boydar said

    Wolność ma zapach benzyny … LwG ! 🙂

    Też racja!
    Admin

  6. sanning said

    Ad:1 Ibrahim Ibn Jakub
    Polecam Citizen BJ6520-15E Meski – Solarzegarek Eco-Drive Titan € 199,00. Tani i bez baterii.

  7. Boydar said

    „… 199,00 …”

    Chyba u pasera; w legalu poniżej siedmiu stówek nie chodzą.

  8. Boydar said

    Aaaaa … że to niby w ojro, to tak może być, przepraszam.

  9. PISKORZ said

    re 3 , bo chodnik jest dla pieszych, warunkowo dla rowerów jeśli jest wystarczająco szeroki a na ulicy, przy której nie ma ścieżki rowerowej, można jechać szybciej niż 50km/h. „…..+ TRZEBA DODAĆ KONIECZNIE..SZERO-
    KOŚĆ MIN. 1.5 METRA..I TO JEST WTEDY KOMPLETNE UJĘCIE TEGO TEMATU..!! ps Można jeździć..jeśli jest mgła zła widoczność itp. ps Po chodniku ,,prawą stroną i z umiarkowaną prędkością..

  10. brys said

    10 sekund skrzyżowania chyba nie zamuli?

    Tak przy okazji umierająca Europa nie jest ani rynkiem zbytu, ani zabudowana odwiecznymi murami nie będzie tworzyć raczej żadnych wizji transportu przyszłości.

  11. maximus7 said

    re1 W okresie tzw. (och to juz historia) przemian w naszym soc obozie pojawili sie bogaci rosjanie, a wraz z nimi dowcipy o tej swiatlej grupie ludzi.
    Gdzies w europie nowobogacki rosjanin chwali sie przed drugim, patrz jakie krawaty kupilem po 800 dolarow, na co ten drugi odpowia, ale sfrajerowales , trzy ulice stad takie same sa po 2000 .

  12. Zautomatyzowane BHP elektrowni atomowej:

    http://imgur.com/gallery/BC96qci

  13. piwowar said

    Piwowar zapoda, w jaki sposób można sobie samemu sklecić elektryczny rower.
    Kto chce, niech czyta.

    Najsampierw bierzemy rower. Może być bez kół.
    Teraz szukamy na ibeju albo u amazona podzespołu, który nazywa się hub motor.
    W zależności od firmy i mocy, cena kształtuje się od 120 do 185 zielonych.
    Zamawiamy ten hub motor, wyszczególniając, czy chcemy przedni czy tylny napęd. I oczywiście rozmiar opon, na jakich nasz rower jeździ, albo jeździł.

    Element przychodzi razem z kołem, oponą, piastą i zatrzaskiem. Zdejmujemy to, które mamy, jeśli mamy i zakładamy to z motorkiem. Cała czynność nie powinna nam zabrać więcej jak dziesięć minut.

    I jeśli nasz rower był bez kół, uzupełniamy brakujące koło w sklepie rowerowym na Nowowiejskiej, albo na złomie.

    Następny etap, to zamówienie bateryjki, zalecana jest litowa, bo lekka, łatwa i pojemna. Kosztuje także około 200 zielonych, choć są i po czterysta. Można na takim zestawie przejechać ponad 20 mil bez ładowania. Ile można przejechać, jak się podładuje, tego specyfikacja nie specyfikuje. Zamawiając, podajemy typ motoru i napięcie na jakim pracuje. Bateryjka przychodzi ze wszytskim, z manetką i woltomierzem. Przykręcamy ją do ramy zgodnie z instrukcją i podłączamy do kontaktu, na wszelki wypadek jedną ręką. Jeśli nie czujemy smrodu spalenizny, a zapala się zielona lampka, uznajemy że wszystko w porządku i czekamy aż nam bateryjka się zatankuje, potem wsiadamy na rower i jedziemy???…… ups, wcale niekoniecznie.

    Otóż w paradę wchodzą nam jak zwykle przepisy. Piwowar zainformuje, jakie są regulacje prawne w USA, ale wziąwszy pod uwagę, że w Polin musi być więcej Ameryki niż w US of A, przypuszcza, że w Starym Kraju przepisy są równie restrykcyjne, albo bardziej.

    Jeśli mianowicie motorek ma moc ponad trzy czwarte konia mechanicznego (ile to będzie na kilowaty?), i jest w stanie wyciągnąć na prostej ponad 20 mil na godzinę z gejowaniem, albo bez gejowania, ten pojazd nie będzie dopuszczony do ruchu po drogach publicznych bez specjalnych hamulców, szybkościomierza, świateł, trąbki, pompki i lewarka. inspekcji, rejestracji, ubezpieczenia, podatku drogowego i jakiegoś tam dokumentu uprawniającego do kierowania takim czymś.

    Tak, że nasz zapał ugaszony zostaje w zarodku. Nie ma letko. Albo nam czekać na przystanku na wietrze i mrozie na jakiś środek komunikacji publicznej, albo jeździć samochodem i bulić przez nos za każdy kilometr tego wątpliwego przywileju. Zwłaszcza w mieście. Patrzcie go, usprawnień mu się zachciało. Wymyślił, bo leń i mu się robić nie chce, podczas gdy my, uczciwi ludzie, nic nie robimy, tylko pracujemy…

    Back to the point. Opcja szalona: Możemy nabyć dwa hub motory, jeden na przód, a drugi na tył. I dwa zestawy baterii. Wtedy możemy rozwinąć moc nawet trzech i pół konia (ile to będzie na waty?) i prędkość ponad 60 km/godz. Wtedy już na pewno trzeba wyposażać, rejestrować, ubezpieczać, starać się o pozwolenia i w ogóle. Dlatego ten wariant stanowi moliwość z punktu widzenia ustawodawstwa niepraktyczną, choć technicznie atrakcyjną.

    O ile Piwowarowi wiadomo, na lotnię, paralotnię, motolotnię, czy na ultralight samolot nie trzeba żadnej licencji. Jeśli to prawda, to gdzie tu sens, gdzie logika.

    P.S. Dostępne są także hub motory do motocykli.

    P.P.S. Skoro na ten przykład kolega Piwowarowego potomka sprzedaje lekko przechodzony austriacki motor KTM (bez głupich skojarzeń, proszę) o mocy ponad 60 KM i za jedyne 1000 zielonych, to po jasne anielkie ktokolwiek ma się paprać z przeróbką roweru za te same prawie pieniądze. Jaki to zapach ma ta wolność, czy jak jej tam…

  14. Leo said

    (…) „Nie potrzeba reż korzystać z samochodu przy wyjazdach na wakacje. Lepiej polecieć tanią linią lotniczą (…) – hmm, najpierw dać się upokorzyć przy rewizji osobistej przed wejściem do samolotu (nie daliście się nabrać, że to dla bezpieczeństwa, prawda?), by potem posiedzieć parę godzin w warunkach urągających przyzwoitości. Wiem, jest business class ale mnie na nią nie stać. Na „tanie linie lotnicze” także mnie nie stać, z tym że nie finansowo ale zdrowotnie. Latający bydłowóz.

  15. NICK said

    Toyota, hybryda, prius.
    Tagi.
    Nikt mi nigdy się nie ustosunkował.

  16. bryś said

    Panie Piwowar, z doświadczenia, lepiej nie kombinować i nie tracić czasu na dłubanie, gdzie efekt będzie co najwyżej mierny, zaufać zawodowcom i sprawić sobie takie coś np.

    .https://www.youtube.com/watch?v=jbM5YgAys80

    Drogo bo drogo, ale można poszukać używanego, lub mniej ekstremalnego, i będzie działać lata bezproblemowo. Każda konstrukcja ma swoje myki, głupoty nawet jakie kostki, jak poprowadzić kable, jakie komponenty dobrać, a i tak wytwórca takich rowerów ma pewnie ze zniżką sporą elementy, tak więc jego konstrukcja paradoksalnie wyjdzie taniej, jeżeli my w jednostkowej produkcji chcielibyśmy uzyskać podobne parametry. Nie dziadować, kupować najlepsze i cieszyć się jazdą.

    To pewnie jak z piwem, mogę siedzieć nad nim 4 lata a i tak mi wyjdzie jakiś sikacz, a każda oszczędność i zaniedbanie się zemści.

  17. Zby said

    Zacznijmy od tego, że Pani Alinie z @3 coś się pomieszało. Chodniki są dla parkowania rydwanów! Marucha -pojazdy poniżej XX szybkości nie wchodzą wogóle do sprawy. Szybko, ale bezpiecznie.!. Biedaki do tramvajuf!! :-))))

  18. AlexByk said

    Większość współczesnych ludzi to kaleki życiowe. Nie orientują się w czasie bez zegarka. Nie ruszą się z domu jeśli maja przejść pieszo ponad 3 kilometry? Pieszo?????!!! Nie samochodem, autobusem, rowerem a pieszo? To ponad siły. Nie potrafia sobie zorganizować czasu jesli nie zrobi tego za nich rząd. Bo jak spędzać czas bez telewizora, komputera, imprez zbiorowych,grila i
    piwka w ręku, słuchawek na uszach.A nawet jak jeść, bez gotowych dań z supermarketów? Przecież wygodniej jest kupić obrane ziemniaki i buraki ugotowane jajka, ubite i przyprawione kotlety i tylko je wrzucic na patelnie.Jak przyprawić obiad bez wegety?! Nie powiem o tym , że zupełnie juz sobie nie poradzą bez wszechobecnej chemii.Jeszcze tylko strsze pokolenie, wie jak umyć naczynia bez płynu, jak wyszorować garnki bez proszku do szorowania czy mleczek. Jeszcze tylko wieś ale taka prawdziwa wieś, nie ta opanowana przez miastowych radzi sobie niemal w kazdej sytuacji. Dzieci są w miarę samodzielne. A miasto? Kiedyś w gospodarstwie agroturystycznym , włosy stanęły mi dęba gdy 8 latni chłopiec z dużego miasta, zaczął krzyczeć i uciekać z piskiem na widok przelatującej o metr od niego pszczoły i idącego po trawie ślimaka. Jak bedzie wygladał dorosły swiat ludzi bojacych sie swojego cienia i nieporadnych jak dzieci?

  19. Marucha said

    Re 14:
    Rewizja osobista to jedno…
    Do tego trzeba dodać masę absurdalnych zakazów, co wolno a czego nie wolno wnieść na pokład (np. buteleczka z piciem max. 100 ml!).

    Re 16:
    A jednak można zrobić całkiem przyzwoity pojazd samemu, niekoniecznie taki z najwyższej półki w cenie samochodu.
    Łatwo powiedzieć „Nie dziadować, kupować najlepsze i cieszyć się jazdą.”.

    A tak w ogólności pojazdy elektryczne nie służą raczej do jeżdżenia, ale do PODJEŻDŻANIA.

  20. Jabo said

    Ja bym poszedł jeszcze dalej niż Autorka. No, może nie tyle ja co współczesne elity rządzące światem. Nie tylko samochody staną się zbędne, ale i większość populacji ludzkiej na świecie. Przy już dzisiaj istniejących możliwościach automatyzacji produkcji istnienie kilku miliardów ludzkiej „hołoty” jest zupełnie zbędne, a stwarza mnóstwo problemów ekonomicznych, ekologicznych i w ogóle. Wyliczyli sobie, że wystarczy ok. 500 milionów, bo przecież teatr bez widzów istnieć nie może, a przecież oni chcą być dalej reżyserami i aktorami tego światowego teatru i rządzenie, czyli bycie panem i władcą życia i śmierci innych istnień ludzkich jest takie ekscytujące.

  21. Brys said

    Pani Gajowy, chodzi mi generalnie o to aby nie wyważać otwartych drzwi. Piwowar jest fachowcem bez wątpienia w swej dziedzinie, i jako taki powinien również zaufać fachowcom z innych dziedzin. Bez zaufania nie będzie postępu. Jak w wierszyku o murarzu. Co do dziadowania. Parę razy wybieralem rozwiązania najtańsze, aby po pewnym czasie dojść do i tak do tego co lepsze w danej dziedzinie. A straciłem tylko czas. Nie mówię zastaw się i pokaż się, a tylko jeżeli celuje Pan w taki rower, lepiej nie patrzeć tylko na cenę.

  22. Marucha said

    Re 21:
    Jest różnica między „dziadowaniem” a wyborem optymalnego rozwiązania pod względem jakości i kosztów.

    Nigdy nie kupowałem najdroższych rozwiązań, bo mnie nie było na nie stać, a poza tym często bym musiał płacić za jakieś dzwonki i gwizdki, które nie były mi specjalnie potrzebne.
    Rowerem górskim bardzo średniej klasy ze wspomaganiem elektrycznym jeżdżę już kilka lat, mam też drugi rower, „miejski”, na mniejszych kołach, problemów nie miałem.

    Zresztą cena odzwierciedla nie tylko jakość, ale często również splendor nazwy przedsiębiorstwa. Płacimy za logo.

  23. Kar said

    ..ja moze troche do tych gwizdkow i dzwonkow Gajowego; mysle sobie, ze te standardowe elektryczne rowery sa wciaz niedopracowane, niedoskonale, cierpia na nadwage i trzeba zawsze zakladac wspolczynnik bezpiecznego ladowania do miejsca koczowania petenta (ja juz doswiadczylem na wlasnej skorze pchanie pod gore tego ciezkiego klamota, ktory odmowil posluszenstwa, bo nagle zdechla bateria. A licznik mowil co innego)

    Uwazam, ze klasyczny odchudzony rower zdaje lepiej egzamin od tych przereklamowanych rasowych-elektrycznych. Kiedys przymierzalem sie do niemieckiego elektryka. Ale cena nowego miala osiagi dobrego uzywanego auta..

  24. Brys said

    Być może wyszedłem z złego założenia odbierając Panu Piwowarowi zdolności manualnych i technicznych, ale samoróbki źle mi się kojarzą.

  25. Info2 : Idąc dalej w głąb UE to niedługo w Polsce nie będzie Polek i Polaków tak jak w Niemczech i innych krajach EZ . Będą natomiast Arabi, Ukraińcy i inne nacje z Afryki/Azji . Juz teraz mamy taką bezmyślność administracji , polityki czy systemu sprawiedliwości że to mogą tam być tylko roboty biologiczne . Poprosiłem grzecznie kierowniczkę aby w mej sprawie pomyślała to ryknęła na mnie : MY TU NIE JESYTEŚMY OD MYSLENIA. PROCEDURA!!!!! Dodajmy do tego sztuczną inteligencję!! A ten śmieszny rysunek ci mówi że niedługo nie potrafisz bez komputera zapalić świeczki!!

  26. Enya said

    Autorka ma rację. Wszystko się zmienia szybko i dość nieoczekiwanie. Choć ja akurat wróciłam do zegarka noszonego na ręku.
    Wszystko zależy od miejsca. W mieście jest ważny i najszybszy transport szynowy. Miasta, które mają metro i linie tramwajowe – górą! Ważna jest jednak integracja tych wszystkich komunikacyjnych nitek, zwłaszcza metra i kolei podmiejskiej.
    Na weekend – rower wystarczy. Tylko trzeba dobrze zabezpieczyć się przed złodziejami.
    Do podróży w jakieś pustkowie potrzebny jest jednak samochód. Samochodami lubią też podróżować psy, ukochane istoty w naszym życiu.
    Choć ja biorę mojego yorka pod pachę i hajda pędzę z nim do pociągu. I jest okay.

  27. ibrachim ibn jakub said

    Ad 2.
    Sz.P. Marucha. Żeby odpowiedzieć na Pana konstruktywne pytanie należałoby się znać na zegarkach. Po moim wpisie , a tym bardziej po Pańskim widać, że ani ja, ani tym bardziej Pan nie mamy zielonego pojęcia o zegarkach (chyba, że kradzione w warszafce ruskie polioty). Może więc zadajmy sobie Panie Marucha odrobinę trudu sztachanowca i poczytajmy w necie o zegarkach w ogóle. Wtedy, być może, wyjawi nam się obraz, który wyłuszczy nam dlaczego jeden zegarek kosztuje 199 zbankrutowanych euro, a drugi 200 tysięcy , już niedługo zbankrutowanych dolarów. Trud ten niewątpliwie się opłaci, chociażby z tego względu, że i ja i Pan będziemy żyć znacznie dłużej niż sztachanowiec Polski Ludowej.

  28. jasiekztoronto said

    Re: 28 Ibrachim…(…)
    Z bogactwem osobistym jest dokladnie taka sama sytuacja jak w wyscigu szczurow…
    Lepszy dom, lepszy samochod, lepszy zegarek, lepsze to czy tamto, ale ulamek procentu doskonale wie, ze glupota kocha piekne opakowania i z reguly pod takmi opakowaniami nic nie ma. NIc co byloby uzyteczne dla innych… I to jest tragedia.

    Tak nas uczy hiszpanskie przyslowie: ze najbogatsza skrzynia, to co jest w glowie…
    (no i nikt takiej skrzyni nie ukradnie…)…

    Jesli chodzi o mnie, to kupuje do pracy najlepsze narzedzia i sprzet do jej wykonania, a reszta, to przy okazji jesli stana sie konieczne do przetrwania…

    ============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  29. Marucha said

    Re 27:
    Panie Ibrahimie… czy Pan naprawdę uważa za konieczne wyjaśnianie mi, dlaczego zegarki tak bardzo różnią się ceną?

    Ogromne różnice w cenie nie wynikają bynajmniej z aż takich różnic w ich jakości, której głównym miernikiem jest nadal dokładność pokazywania czasu, a inne finezje (fazy Księżyca, GPS, WiFi) to kryteria poboczne.
    Chodzi w dużej mierze o to, że zegarki bywają traktowane jako biżuteria – oraz o pojęcie :marki”

    Dlatego moje pytanie #2 bynajmniej nie dowodzi mojej ignorancji w sprawach zegarków – ale za to odpowiedź na nie dowodzi raczej Pańskiej ignorancji.

  30. Piwowar said

    Piwowar dostał raz bez okazji zegarek od znajomego Cygana. Nowiutki Roleks. Po starciu za pomoca pasty do zębów inskrypcji Made in China zrobił się najprawdziwszy szwajcarski. Służył przez dziesięć lat, ale potem żadna wymiana baterii nie pomagała. A potem Piwowar zadecydował, że wystarczy mu stoper na szyi, a to do ustalania dokładnego czasu, w jakim należy dodać do warki chmiel goryczkowy, potem smakowy a na koniec aromatyczny.

    Ale to i tak był niepotrzebny kaprys, bo chmiel mozna dodawać na Zdrowaśki.

    P.S. A roweru elektrycznego Piwowar nie skonstruuje, mimo że to jest takie proste, że dziewięcioletnia dziewczynka dałaby sobie z tym radę w jedno popołudnie (dysponując portfelem taty, bo podzespoły trzeba przecież kupić). Piwowar raczej spróbuje przekonać Piwowarową i może odkupi tego przechodzonego KTM od sąsiada, będzie miał wspólny temat z panem Nyndro.

  31. jasiekztoronto said

    Re: 30 Piwowar…
    Pamietam, jak w 1984 roku cygan probowal mojej siostrze sprzedac srebrna monete z wizerunkiem jana pawla II za 2000 zlotych.
    Wzialem monete „srebrna” do reki, spojrzalem na cygana i potarlem ja o beton chodnika… Okazalo sie, ze starlem powierzchnie (blone) posrebrzanego mosiadzu z ktorego zostala zrobiona (wybita) moneta…
    No maja „talent” ci cyganie, a Chinczycy nie zostaja w tyle i znajda wystarczajaco ilosc idiotow, by sprzedac im swoje produkty… Czyz nie tak?

    A moze mam wspomniec historie n/t cyganow, ktorzy sprzedawali „tombak” Polakow – „turystom” na dworcu kolejowym na Wegrzech na Kaleti? Albo w Bukareszcie, albo w Sofii, a moze we Lwowie?
    Patrzylem sie z zazenowaniem i politowaniem na Polakow kretynow i Polek idiotek laknacych pozyskania szybkiej kasy… (pisze o czasach 1978-1982 na Lwow – dzinsy Wrangler’y, biustonosze, perfumeria itp. a na Wegry wszystko co bylo chodliwe, a z Wegier zloto, Marki, dolary i do PRL’u spwrotem…)
    Oj napatrzylem sie na naszych polskich „biznesmenow” i „kombinatorow”… Przyznam, ze jednak sa pomyslowi, ale bardzo, ale to bardzo naiwni i latwowierni… No takie narodowe „nieprzychylnosci” do rzeczywistosci…w wersji „koncertu zyczen”…a na „zazalenia” jest jak zwykle za pozno…
    I co z tym k…rwa zrobic? Pala przywalic? Czy moze konkretnym „pradem” pod nerki?
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  32. Boydar said

    https://e.autokult.pl/33869,toyota-obiecuje-znacznie-tansze-samochody-na-ogniwa-paliwowe-w-ciagu-10-lat

  33. Boydar said

    Panie Jaśku, Pan bredzi jak Piekarski na mękach. Powie Pan wszystko co będzie trzeba … w dodatku z głębokim przekonaniem.

    „… a Chińczycy nie zostają w tyle i znajdą wystarczającą ilość idiotów, by sprzedać im swoje produkty …”

    Chińczyk ma zasoby i potencjał żeby dostarczyć KAŻDY produkt handlowy. Zarówno first class jak i scheiße. My nie kupujemy od Chińczyka tylko od gudłaja, który zamówił to ostatnie, za gów.niane pieniądze. A nam sprzedaje dziesięć razy drożej.

    Jeżeli bredzi Pan swobodnie w tak banalnej oczywistości to żadna z Pańskich szumnych teorii nie zasługuje na uwagę.

  34. Kar said

    ..moda i szpan-chuc pokazania sie wsrod innych..nowy bezszelestny nabytek na rynku. Trzeba uwazac, bo potrafia wjechac od tylu na kark z wrzaskiem;..”watch out !!”.., i pedza jak szaleni dalej

    ————
    Skarżcie się na użytkowników, nie na sprzęt.
    Admin

  35. jasiekztoronto said

    Re: 33 Boydar…
    Prosze sobie nie zawracac glowy moimi szumnymi teoriami… Zostan pan przy starych praktykach juz sprawdzonych i dosc dobrze w dlugach ugruntowane…
    Szkoda czasu…Zycie stygnie…
    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  36. Kar said

    ..panie Gajowy; ja sie nie „Skarżcie się”, ja tylko odnotowalem suchy namcalny fakt..Czesto nie podazam za szybkoscia terazniejszosci (np. smartphony, ludzie w autobusie porozumiewajacy sie za pomoca tych dziwnych pudelek. Smieja sie ..chichocza ..robia jakies dziwaczne malpie miny..istny Cyrk..) I dlatego ten nagly wspolczesny wrzask za moimi plecami zwraca moja uwage..i tyle w temacie

    – poza tym jestem urodzonym szczesliwcem gotowym dac sie rozjechac przez swira pedzacego z wybaluszonymi galami na rowerze, czy desce opatrzonej kolkami..kiedys trzeba bedzie zejsc z takiej czy innej przyczyny

  37. Marucha said

    Re 36:
    Proponuję nosić ze sobą długą pałkę – i każdego, kto na Pana najeżdża z tyłu i jeszcze do tego wrzeszczy – zdzielić przez łeb. W rezerwie trzeba mieć gaz i paralizator.
    Powtarzam, wszystko może być niebezpieczne w rękach idioty: rower, samochód, kula bilardowa, widelec…

    PS Ja noszę ze sobą na szyi gwizdek o przeraźliwym dźwięku.

Sorry, the comment form is closed at this time.