Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tradycja godna odrodzenia

Posted by Marucha w dniu 2019-07-01 (Poniedziałek)

Pogłębiający się upadek poziomu edukacji szkolnej i akademickiej powinien wywoływać głęboki niepokój naszego społeczeństwa. W ostatnich miesiącach przeprowadza się pospieszne reformy struktury uniwersytetów, a zwłaszcza Warszawskiego, który ma być wzorem do naśladowania dla pozostałych uczelni publicznych i niepublicznych.

Zatrważająca jest bierność środowiska akademickiego, a tym samym milcząca zgoda na niszczenie resztek sposobu funkcjonowania uniwersytetów, utrwalonego mocą tradycji od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku.

Zamiast zająć się podnoszeniem poziomu nauczania – pieniądze i uwaga ukierunkowane są na naśladowanie sposobu nauczania w obcych krajach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, mimo że europejska kultura jest znacznie starsza.

Zdaję sobie sprawę ze znaczenia, które pełniły Uniwersytety Ludowe w szerzeniu oświaty i kultury na wsi, a także w wytwarzaniu postaw prospołecznych. Wyraźnie zaznaczyła się ta rola w okresie Polski Niepodległej. Obecnie, niestety, maleje grupa osób skłonnych działać bezinteresownie, kierujących się misją, poczuciem powinności, obowiązku wobec nieznanych sobie osób.

Takie postawy wyznaczane przez ideały określam mianem indywidualizmu społecznego. Propagowały je Uniwersytety Ludowe, które podnosiły nie tylko wiedzę swoich słuchaczy, ale także inspirowały ich do pracy nad własnym charakterem. Przyczyniały się do kształtowania uczuć, wyobraźni, wrażliwości na wyższym poziomie. Powszechna edukacja zinstytucjonalizowana, której wszyscy podlegamy, nie stawia sobie takich celów mimo, że o wartości człowieka decyduje przede wszystkim wysoki poziom rozwoju uczuć.

Na przykład pomysł, by tytuł profesora uniwersytetu nie musiał wiązać się – jako skutek – z habilitacją, obniży rangę do niedawna szanowanego grona profesorów. Nie będzie też inspiracją dla wzmożonych dociekań naukowych. A podporządkowanie badań naukowych potrzebom rynku, zgodne z zaleceniami Unii Europejskiej, do reszty przypieczętowuje odebranie wartości człowieczeństwu. Neoliberalizm ekonomiczny sprowadza każdego z nas do rzeczy, czyli kapitału ludzkiego lub zasobu ludzkiego.

Wydarzeniem naukowym, a także społecznym i patriotycznym jest na tym tle książka Iwony Błaszczak „Działalność oświatowa Feliksa Popławskiego współtwórcy Polskich Uniwersytetów Ludowych”. Jej promocja miała miejsce w SGGW, w ostatnich dniach maja.

Praca ta rejestruje nie tylko wydarzenia istotne dla kultury naszego narodu, ale także stanowi drogowskaz. Nie ma wątpliwości bowiem, że można i należy kontynuować opisane w niej cenne tradycje. Zostały one częściowo ograniczone w czasach PRL i zredukowane niemal całkowicie po 1989 roku. Z przybliżonych przez Iwonę Błaszczak poglądów i działań Feliksa Popławskiego wynika zarys drogi, która byłaby zdolna doprowadzić do odrodzenia duchowego naszego społeczeństwa. Okres dwudziestolecia międzywojennego, czyli czasy Polski Niepodległej, są niewykorzystanym wciąż źródłem inspiracji dla nas żyjących w XXI wieku.

Pragnę – z pozoru jedynie nie temat – przypomnieć poglądy papieża Jana XXIII, który w encyklikach stwierdził, że nie tylko gloryfikowana dziś własność, prywatna, ale także własność państwowa oraz własność spółdzielcza są zgodne z prawem naturalnym, które pełni istotną rolę w nauczaniu Kościoła Rzymskokatolickiego.

Przytaczam ten pogląd, ponieważ zlikwidowana własność spółdzielcza w epoce neoliberalizmu ekonomicznego – w którym się znaleźliśmy – wiąże się z koncepcją uniwersytetów ludowych. Twórcy tej instytucji byli z reguły orędownikami własności spółdzielczej. Ona bowiem wzmaga współpracę między jednostkami i poczucie braterstwa, a także przyczynia się do rozwoju duchowego człowieka, bowiem zysk materialny nie jest nadrzędnym celem własności spółdzielczej.

Część neotomistów stoi na stanowisku, że należy skorygować pogląd św. Tomasza z Akwinu i uznać, że z prawa naturalnego przysługuje prawo do korzystania z dóbr materialnych każdemu człowiekowi, bowiem nie jesteśmy samowystarczalni. Wszelkie zaś formy posiadania na własność, czyli rozporządzania dobrami, muszą być uznane za uzależnione od prawa do wspólnego korzystania. Ono nikogo nie wyklucza. Każda forma korzystania z dóbr, a więc własność państwowa, spółdzielcza, prywatna jest dopuszczalna pod warunkiem, że nie narusza prawa ogółu.

Neotomista J. Messner pisze, że błędem jest mniemanie o nietykalności własności prywatnej. Każda forma własności podlega ogólnemu pożytkowi, któremu może służyć także własność prywatna, aczkolwiek nie tylko ona. Rozmaite warunki społeczne i polityczne prowadzą do różnych form własności. Prawo własności prywatnej, to tylko jeden z możliwych sposobów regulowania stosunków ludzkich.

Książka napisana przez Iwonę Błaszczak jest przejawem przezwyciężenia znamionującego nas mogilnictwa. Otóż nie umiemy cenić wielkich dokonań naszych rodaków. O wielu wybitnych twórcach dopiero po śmierci można usłyszeć słowa uznania. Pośmiertne rehabilitacje i ordery nie są zdarzeniami rzadkimi. Wielu naszych wybitnych rodaków umierało w zapomnieniu i opuszczeniu. Dziś ich nazwiska wypowiada się z szacunkiem. Lista byłaby zbyt długa, ażeby ją tu przywoływać.

Feliks Popławski, którego życie i działalność zgłębiła i przybliżyła dr Błaszczak, wcielał w życie ideały zgodne z wartościami kultury ludowej i narodowej. Żył w latach 1899-1989 a więc w różnych epokach i odgrywał w nich znaczącą rolę. Działalności społecznej poświęcił się bez reszty. Pojmował ją jako działalność twórczą. Uważał, że działacz społeczny powinien być wrażliwy na różnorodne problemy dotykające człowieka oraz wyrażać niezgodę na zastój i bezczynność.

Działalność F. Popławskiego koncentrowała się na Uniwersytetach Ludowych. Czas Polski Niepodległej, to okres rozkwitu tych Uniwersytetów. Miały one wszechstronnie i dogłębnie – jak pisał Popławski – rozbudzać drzemiące w jednostkach siły, impulsy, burzyć bezrefleksyjne naśladownictwo i pomagać w zbudowaniu własnego poglądu na świat i życie. Ta droga wysiłku psychicznego prowadziła zarazem do budowania równowagi wewnętrznej na wyższym poziomie.

Utylitaryzm dydaktyczny, dziś ceniony – Feliks Popławski całkowicie odrzucał. Szerzył, co podkreśla Iwona Błaszczak, wychowanie partnerskie w Uniwersytetach Ludowych. Przeciwny był wychowaniu autorytatywnemu w stosunku do dorosłych osób studiujących w tych Uniwersytetach.

Bardzo wyraźnie w jego pismach jest sprecyzowana różnica między edukacją zinstytucjonalizowaną a szczególną jej odmianą, przeniesioną po 1918 roku z Danii, a mianowicie Uniwersytetami Ludowymi. Celem ich było przede wszystkim rozbudzenie życia duchowego uczestników, rozbudowanie poglądu na świat i uspołecznienie. Nie chodziło o przekazywanie usystematyzowanej szczegółowiej wiedzy, jak czynią to szkoły i wyższe uczelnie. Co więcej, miały budzić potrzebę dalszej pracy nad sobą w drodze indywidualnego wysiłku, bądź zbiorowego samokształcenia.

Znaczenie omawianej tu książki polega nie tylko na przełamaniu mogilnictwa, ale także na sformułowaniu wskazań dotyczących przyszłości. Pisze się bowiem u nas wiele o tzw. społeczeństwie obywatelskim, ale brakuje zachęty do działań na rzecz społecznego i kulturowego rozwoju wsi, jak słusznie zauważa Autorka. Dodam, że brakuje także Uniwersytetów Robotniczych, które by skupiały rozproszoną dziś grupę pracowników fizycznych i przyczyniały się do wzrostu ich samowiedzy.

Warto podkreślić, że Uniwersytety Ludowe w teorii i praktyce działań Feliksa Popławskiego nie tylko były sposobem przekazywania wiedzy. Wykłady w nich pobudzały emocjonalnie. Pogłębiało to życie osobiste, jak również wspólnotę tam wytwarzającą się oraz skłaniało ku działaniom społecznym. Wykłady miały wywoływać duchowe poruszenie. Działo się to za sprawą żywego słowa wykładowcy. Warto to dziś przypominać, bowiem promowane są obecnie wykłady za pomocą środków audiowizualnych. Rola wykładowcy staje się zredukowana do odczytywania tego, co jest wyświetlane.

Cenne i warte odrodzenia jest wskazanie Feliksa Popławskiego, by w Uniwersytetach Ludowych przekazywać nie tylko treści poznawcze, ale także etyczne, estetyczne, emocjonalne. Idzie o nie obojętny stosunek wykładowcy do przekazywanych problemów. Słuszny jest pogląd F. Popławskiego, że zaangażowanie osobiste w przybliżaną tematykę angażuje uwagę słuchaczy. Pragnął, by wykładać w sposób żarliwy, a więc, by nie słuchać obojętnie. To wskazanie powinno się moim zdaniem odnosić także do nauczania zinstytucjonalizowanego. Posługiwanie się żywym słowem w sposób umiejętny wpływa także na rozwój wyobraźni.

Między innymi, Feliks Popławski był inicjatorem powołania do życia miesięcznika „Oświata Pozaszkolna”. Pragnął, by nastąpił bliski kontakt pracowników oświatowych ze sobą. Pismo ukazało się w 1934 roku. Okres międzywojenny tworzył klimat sprzyjający realizacji ideałów formułowanych przez F. Popławskiego. Powstawały samorządowe instytucje i ruchy oświatowe. Rozwój świadomości i utrwalania tożsamości narodowej był niezmiernie wysoko ceniony. Odzyskanie niepodległości wymagało budzenia świadomości narodowej, a w tym rozumienia potrzeb narodu i państwa.

Ten cel jest nadal aktualny w związku z obecnością Polski w Unii Europejskiej i tendencją części polityków, by uznawać cele globalne za nadrzędne w stosunku do narodowych.

Żądanie podporządkowania nauczania potrzebom rynku – dziś głoszone – wymaga przezwyciężenia, w czym istotną rolę pełni również książka dr Iwony Błaszczak.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Polska, nr 25-26 (16-23.06.2019)
http://mysl-polska.pl

Tak pisze lewicowa profesor, feministka, podejrzewana o posiadanie pierwszorzędnych korzeni.
Admin

Komentarzy 18 to “Tradycja godna odrodzenia”

  1. Zbyszko said

    Za PRL-u np na katowickiej Akademii Muzycznej był Wydział jazu i muzyki rozrywkowej. Była to wtedy rzeczywiście „wylęgarnia” profesjonalistów w tej dziedzinie.
    Ale oni też tam wtedy (może nie wszyscy) chcieli tej „wolności”. Absolwentka tej uczelni Krystyna Prońko (byłem na jej takim zbiorowym z innymi znanymi nazwiskami, koncercie dyplomowym) śpiewała potem „Za czym kolejka ta stoi”, czym wyśpiewała swoją działkę tej anty-gierkowskiej (bez niego nie byłoby takiego rozkwitu tej uczelni, jak zresztą każdej innej) antypolskiej, robiącej Polakom wodę z mózgu, propagandy.
    Czy ktoś jeszcze dzisiaj pamięta taką piosenkarkę? przemieloną (jak wielu, wielu innych) przez tą demoniczną teraz, zmieniającą codziennie szałszpilerów, machinę?

  2. Zbyszko said

    Zbyszko @1 zapomniałem dodać w tych emocjach, że po tym słynnym Wydziale pozostało tylko wspomnienie z postaci iinstytutu, chociaż nie wiem czy już dalej ta wolnorynkowa degradacja nie poszła.
    A czy w ogóle, jest teraz zapotrzebowanie na dobrze wyszkolonych artystów muzyki tzw popularnej?

  3. Zbyszko said

    Zbyszko @1 obecnie w czasach tej „wolności” to teraz tacy „artyści” robią polską „kulturę” (bo teraz kulturę produkują producenci) :
    .https://www.youtube.com/watch?v=QmoRKdm4EMo
    Ale jak tam zobaczymy, robią ją u boku uznanych kiedyś (na wyrost, jak dzisiaj widać) twórców tej (niby wtedy)kultury polskiej.
    P.S. kto z nas starych, nie zachwycał się wtedy tymi „Człowiekami z marmurów”.
    P.S. kto wtedy, jaka to wtedy niby cenzura pozwalała zrobić tą całą tych antypolskich, egzaltowanych filmów? Myśmy wtedy tych tfórćów uznawali za wyjątkowo odważnych a działali oni wtedy w zmowie z sabotażystami na tzw odcinku kultury. Nic im nie groziło, wręcz przeciwnie, zbierali gruba kasę za te swoje sabotaże ideologiczne.

  4. Zbyszko said

    Wszystkim malkontentom narzekającym na PRL (to jeszcze tak na bazie poprzednich artykułów) polecam obejrzenie filmu o Autosanie w Sanoku. O tym wrednym PRL-u który budował szkoły, mieszkania, dawał ludziom pracę, perspektywy itd
    .https://www.youtube.com/watch?v=HtAdEPbkCfQ
    Takich filmów można było w PRL-u nakręcić dziesiątki tysięcy i powstało ich bardzo wiele, ale są one regularnie usuwane np z YT, by czasami młode pokolenia nie dosżły do wniosku, że za PEL-u żyło się, może bardziej prosto, ale dużo, dużo lepiej niż teraz

  5. RomanK said

    Chiny ..dzieki swietnemu polozeniu i pracowisto0sci chlopstwa chinskiego sa zdolne produkowac z Chinskiej Niziny 11 000 000 calorii z polowki ha..czyli z acra…maja dwa zbiory w roku… porownujac do nizin Europy 4 ooo ooo….. Lubelszcyzna i Podkarpacie o najgorszych glebach 8 ooo ooo cal.
    Porownajcie wydajnosc Uniwersytetu Warszawskiego z Uniwersytetem Cambridge…… ilosc odkryc, patentow i wdrozen rocznie w odniesieniu Kadry naukowej i studentow….
    Jak uwolnic zwiazana ” polska inicjatywe rozwojowa”….?????? intelektualna jak i ekonomiczna???
    Prosto…..wystarczy pare zmian w Konstytutce i podporzadkowanym jej przepisow….

  6. Zbyszko said

    RomaK @5 „Uniwersytet Cambridge… ilość odkryć, patentów itd”… weźmy może inną statystykę tych Oxbridge-ów, jaki procent naukowców jest pochodzenia rodzimego a jaki pochodzi z drenażu mózgów z całego świata. Albo jeszcze lepiej. Policzmy patenty, odkrycia itd w polskich ośrodkach naukowych i dodajmy do tego odkrycia, patenty Polaków zasilających swoją mądrością te wszystkie Oxbridge i zobaczymy wtedy, jaka jest rzeczywista wartość polskiej nauki.
    Oczywiście w przypadku polskiej nauki należy jeszcze wziąć pod uwagę okupacyjne hamulce także i tam w polskiej nauce działające… Po prostu Polska nie mogła wyjść ponad przeciętność i tyle.
    To kolonialne pieniądze krajów barbarzyńskich, przełożyły się na drenaż nauki z całego świata (także i z Polski) i na ten ich tzw wysoki rozwój… (w czym? chyba w barbarzyństwie)

  7. JerzyS said

    Trzeba nam elit , a nie armii wykształciuchów.

    Podczas II w. św. najbardziej skutecznym sposobem walki było Tajne Nauczanie.

    Dziś o tych bohaterach nikt nie chce pamiętać!

    https://naizdw.wordpress.com/2012/09/10/doc-jozef-kossecki-wspolczesna-potrzeba-tworzenia-prawdziwych-elit-narodowych/

  8. JerzyS said

  9. Miet said

    Re.6.
    Panie Zbyszko, USA nie prowadzi żadnego drenażu mózgów w świecie.
    Nie potrzebuje tego robić bo przy jakimkolwiek otwarciu pozycji uniwersyteckiej ludzie jako kandydaci walą drzwiami i oknami.:-)))

    Gdy kiedyś dawno na moim LSSU w Michigan ogłosiliśmy konkurs na pozycję dla matematyka, mieliśmy 120 zgłoszeń zagranicznych.
    Nawet z Moskwy było pięć zgłoszeń.

  10. Wywalili ją z KUL- a tu artykuły jej drukują… 🙂 Ale niech tam. Autora zasłonić gazetą – treść przeczytać. 🙂

  11. Ad. 9

    ludzie jako kandydaci walą drzwiami i oknami

    De facto jest to drenaż.

  12. miet said

    Re.11.
    No dobrze, jak to zwał, tak to zwał – jest to bardzo uczciwy drenaż, bo w nauce Ameryka płaci za dobrą robotę tyle, że z całego świata ludzie się tutaj pchają.
    Co w takim razie złego Pan w tym się doszukuje???

    ———–
    Mniej więcej to samo, gdy jedna firma podkupuje drugiej pracowników.
    Admin

  13. Troll Polonii said

    12
    Miet
    Masowa emigracja nigdy nie jest dobrowolna!.
    Ludzie sie pchaja.. bo ich wypychaja z ich wlasnych domow.
    Prosze sobie porownac byle republiki radzieckie. Kwitna wszystkie te, ktore nie sa okupowane przez USA.
    Dlatego z Gruzji ucieklo do Rosji kilka milionow odkad Amerykanie probuja zalozyc bazy na Kaukazie.
    5 milionow Ukraincow wyjechalo do Rosji.
    Za kazdym razem jak CIA wywoluje awanture w Nagorno-Karabah, Ormianie uciekaja do Moskwy.
    I dostaja paszporty! Ukraincy tez dostaja paszporty. I mieszkancy Abhazjii i Osetii
    Litwa i Estonia maja wojska USA i juz maja ich dosc. Polowe ludnosci ucieklo z krajow baltyckich.

    Rosja nie zbombardowala zadnego ze swoich sasiadow – Amerykanie zniszczyli i zbombardowali wszystich latynowskich sasiadow: Nikarague, El Salwador, Paname, Honduras i obrabowali ze szczetem Haiti.
    Wykanczaja Puerto Rico – ktore niby jest terytorium USA ale obywatele nie maja prawa glosu!!!!
    Hawaje nie sa legalnie stanem USA ale USA wyniszcza cala ekologie.
    Teraz kowboje wypedzaja Wenezuelczykow z wlasnego kraju bo probuja zamorzyc glodem bogata w rope Wenezuele.

    Najwyzszy czas, zeby emigranci w USA wyszli z pudla, w ktorym tkwia i rozgladneli sie po swiecie.
    Amerykanin placi za dobra robote??
    Komu?
    To Meksykanie, ktorzy sa traktowani jako nielegalni NA WLASNEJ MEKSYKANSKIEJ ziemi w Teksasie, Kalifornii, Newadzie, Nowym Meksyku..sa tak dobrze placeni???

  14. miet said

    Re.13.
    Panie Trollu, to tych Hindusów, których widuję tutaj w Modesto, lekarzy, nauczycieli, mechaników samochodowych i innych, to też wyganiano z ich kraju?
    Żaden mi się nie skarżył, że go zmuszono do emigracji tutaj.
    Chińczyków też nie brakuje.
    Trzech radiologów na Uniwersytecie San Francisco, którzy przeprowadzili mnie przez tzw. „high dose radiation tretment”, to byli Chińczycy – ich też z Chin ktoś wygonił???…:-)))

    A Mexykanów to u nas dużo i wierz mi Trollu oni za bardzo nie tęsknią za ich pobratymcami z Mexyku i jak mi paru znajomych Mexykanów mówiło, oni wolą im pomagać tam w Mexyku i nie chcą aby oni im się tutaj na barki zwalali.

    Tak, że wszystko to jest trochę bardziej powikłane niż by Tobie się to zdawało.:-)))

  15. miet said

    Ad.14.
    Oczywiście winno być: „treatment”.

  16. Troll Polonii said

    14
    Miet
    Panu sie jak zwykle pomylilo.
    Hindusi nie przyplywaja na lodkach i nie bywaja w grupie latynoskich uchodzcow z calym swoim dobytkiem na plecach probujacych przeslizgnac sie nielegalnie przez granice.
    .
    Jest zasadnicza roznica miedzy emigracja a uchodzctwem – o czym nawet w USA powinni slyszec.

    Prosze jeszcze zrobic wycieczke do Chin i Japonii i zobaczyc ilu tam jest Amerykanow; w Poludniowej Korei placa lepiej niz w USA.
    Mamy znajomych Polakow w Seulu.

    Radze sprawdzic na Immigration site roczny program emigracji i uchodzctwa w roznych krajach i nie fantazjowac, zeby wprowadzac polskie blogi w blad..
    Kazdy kraj, ktory podpisal Karte Praw czlowieka ONZ ma roczny program emigracyjny i osobno programy humanitarne.
    Prosze sprawdzic… kazdy moze sprawdzic zanim zacznie puszczac baje.

    Do USA tez przyplyneli pierwsi ’emigranci’ w …kajdanach. A przed nimi zbuki z Mayfair.
    Takie widac sa anglosaskie tradycje kowbojskie..

    U nas tez mamy wielu lekarzy, inzynierow , i specjalistow np. od kopalni z RPA, Polski, Anglii, z calego swiata. Na naszych uczelniach tez pracuja nie tylko Polacy.
    Na Uniwersytecie w Newcatle, Sydney, Adelaide pracuja naukowcy z Sudanu, CAR, Czadu i lekarze z Nigerii.

    Sudan mial brytyjski system edukacji i uczelnie w Sudanie mialy prawa nadawania angielskich tytulow naukowych.

    Znakomitymi programistami sa Meksykanie. U nas tez jest wielu lekarzy z Indii. Naszym lekarzem jest doktor z Mumbaju.

    Ale to nie uchodzcy!!

    Emigranci pracuja albo na kontraktach albo zlozyli podania o pobyt staly.
    W Kanadzie tez jest wielu emigrantow, ktorzy wcale nie musieli nielegalnie „pchac sie do Ameryki”.

    Calkiem sie wam popieprzylo w glowach.
    W Indonezji pracuje duzo wyksztalconych Amerykanow bo widac tam lepiej placa niz w USA.

    Tu jest tez o Meksykanach, ktorzy wlasnymi samolotami przylatuja do USA.
    Maja w dupie wasze mury berlinskie i zasieki oswiecimskie.

    (47) Гарик Харламов и Дмитрий Грачев – Дональд Трамп второй месяц на посту президента – YouTube

  17. Troll Polonii said

    14
    Miet
    Ciekawe dlaczego Meksykanie maaja bardzo dobra panstwowa edukacje i lecznictwo.
    Moze jednak z powodu amerykanskiej ‚ssawy’, ktora ssie meksykanska krew i okradla ich z ziemi, wola mieszkac znow u siebie, czyli w Teksasie, Newadzie, Kalifornii.

  18. Ad. 14

    No to ja panu podpalę dom, co zostało rozjadę buldożerem, a jak pan ten dom opuści i przeniesie się w inne miejsce, to ogłoszę, że pan zmienił miejsce zamieszkania dobrowolnie. OK?

Sorry, the comment form is closed at this time.