Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Globalne ocieplenie w natarciu. Na Węgrzech rekordy zimna.

Posted by Marucha w dniu 2019-07-10 (Środa)

[Na dobrą sprawę szkoda czasu na takie informacje. Światowego debila i tak to nie przekona – admin]

Rekord zimna dla 10 lipca padł w środę nad ranem na Węgrzech. We wsi Zabar pobliżu miasta Salgótarján, na północy kraju zanotowano 3,5 stopnia Celsjusza – poinformował Krajowy Urząd Meteorologiczny na swoim profilu na Facebooku.

We wsi Zabar padł lipcowy rekord zimna na Węgrzech. 10 lipca zanotowano temperaturę 3,5 stopnia. Zdjęcie: Magyarorszagom.hu

W komunikacie napisano, że rekord padł na skutek przemieszczania się w kierunku Węgier suchej i chłodnej masy powietrza przy jednoczesnym braku zachmurzenia.

Dotąd najzimniejszą temperaturę 10 lipca – 4,3 stopnia Celsjusza – zanotowano w 2000 r. we wsi Gagyvendegi na północnym wschodzie kraju, przy granicy ze Słowacją.

Prognozy wskazują, że w najbliższych dniach nie będzie znaczącego ocieplenia. W środę w ciągu dnia można się spodziewać temperatur 22-26 stopni C.

Ubiegły miesiąc był tymczasem najcieplejszym czerwcem w historii Węgier. Przeciętna temperatura wynosiła 22,66 stopni C, o 0,32 stopnia więcej niż w poprzednim rekordowym czerwcu, w 2003 r.

[Może by tak zebrać więcej głupich dziewczynek, żeby strajkowały przeciwko klimatowi, piorunom, plamom na Słońcu, wichurom, powodziom i falom tsunami? Zresztą głupie dziewczynki to nie problem. Gorsze są sprzedajne ku$wy intelektualne robiące za „naukowców” – admin]

https://wolnosc24.pl

Komentarzy 9 to “Globalne ocieplenie w natarciu. Na Węgrzech rekordy zimna.”

  1. Judasz said

    Chyba rozpalę w kominku, niech ciepło pójdzie po izbie . Ale czy nie narażę się lewackim aktywistom przecież za oknem globalne ocieplenie. Ekolodzy też zadowoleni nie będą bo paliłem do połowy maja. No cóż po zimnej wojnie czas na globalne ocieplenie.

  2. Reset świata said

    Reset świata.
    Czyli redukcja życia na ziemi o 90% jest faktem?. Czy jest to tylko gadanina nie mająca nic wspólnego z faktami. Wnioski naszej rozmowy mogą być szokiem dla ludzi, którzy nigdy nie interesowali się tym tematem.

  3. Sarmata said

    Jak pisało w 1890 roku jezuickie wydawnictwo Civilta Cattolica: “Jeśli jakiś kraj oddala się od Boga, poddaje się rządom żydów”.
    Zrozumcie wreszcie źródło wszelkich problemów.

    Obłęd „zmiany klimatu” który zatacza coraz szersze granice to tylko dymanie frajerów przez żydów na gigantyczną kasę i nic nie ma wspólnego z klimatem. Wszyscy powtarzają tę zadaną mantrę a nikt nie zwraca uwagi na efekt cieplarniany – który rzeczywiście występuje, szczególnie w wielkich miastach (ale nie tylko, bo od kilku dekad w całoej Polsce) – odpowiada:
    – melioracja w wielu państwach milionów hektarów i pozbawienie mikroklimatu parowanej wody z setek tysięcy mokradeł i zbiorników wodnych (melioracje na wielką skalę były już w II RP a za komuny osuszono np. całe Polesie),
    – regulacja rzek i ich rozlewisk sprowadziła je do okresowych kanałów ściekowych powodujących przy byle deszczu podtopienia i powodzie,
    – wstęgi asfaltowych dróg działających jak gigantyczne grzałki o temperaturze w lecie dochodzącej do 70 st. C,
    – wycinka lasów i chaszczy (np. Białoruś za komuny osuszyła całe Polesie),
    – wyłożenie w Europie setek milionów podwórek kostką brukową,
    – itd.
    i nazywa się to pustynnienie klimatu. Krowy tylko na te ludzkie „mądrości” s r a j ą bez żadnego znaczenia dla całego układu pogodowego.
    Dla przykładu, temperatura gruntu pod drzewami stykającymi się konarami (aleja) w mieście: 25 w słońcu / 20 w cieniu / 30 st. C asfaltu.
    Temperatura gruntu bez drzew w mieście: 50 w słońcu / 38 w cieniu / 66 st. C asfaltu!
    Na otwartej przestrzeni temperatura asfaltu jest nawet o 36 st. C wyższa od temperatury asfaltu w słońcu, pod zieloną aleją!
    Reasumując 50 lat temu deszcze w szczególnie lecie występowały jako zjawiska lokalne z parującej wody zaś obecnie na deszcz trzeba czekać aż wiatr nagoni chmury z nad Oceanu Atlantyckiego. Kiedyś, 50 – 60 lat temu, w lecie padało i 2x dziennie a obecnie pada mniej więcej raz na dwa trzy tygodnie. Ot i cały problem którego na razie nikt nie dostrzega a co najwyżej żydzi starają się doraźnie wycisnąć z gojów parę szekli pod hasłem „zmiany klimatu” (Al Gore nawet wycisnął z frajerów kilkanaście miliardów $).
    To jest problem.

  4. Zerohero said

    Jak tylko przez pare dni jest powyżej 30 stopni, to ONI wykorzystują natychmiast okazję aby kuć żelazo puki jest (nomen omen) gorące. Człowiek zmęczony upałami przyznaje „no tak, może coś w tym jest”.

  5. Marcin said

    Od tego gówna rozpylanego nad naszymi głowami wszystko się zmienia. Pamiętam lata kiedy były upały ale nigdy człowiek nie czuł się jak w p…szklarni. Dziś to powszechne zjawisko.
    Natura nie lubi ingerencji i wcześniej czy później da o sobie znać.

  6. Voodoosch said

    Zmiany klimatu to naturalna rzecz. Sa okresy zimniejsze, a potem cieplejsze. Czlowiek ma na to wplyw tak maly, jak pierdniecie mrowki na zmiane temperatury galerii handlowej.
    Jak jakis wulkan pyrknie to dopiero beda mieli zmiane klimatu.
    W Anglii kilka lat temu odkryto szesnastowieczna wioske, na terenie ktorej odnaleziono resztki uprawy daktylowcow (czy czegos takiego), ktorych w obecnym klimacie nie dalyby zadnych owocow, a tam takowe odnaleziono.

  7. Judyta said

    Mroźniej będzie

    Ziąb przenika całe ciało,
    to podobno jeszcze mało.
    Bo po burzy magnetycznej,
    mroźniej będzie z grudniem, styczniem.

    Kiedy Słońce znów zadrzemie,
    drzew zamarzną też korzenie.
    Przyjdzie zima tysiąclecia,
    wiosna nie da swego kwiecia.

    Śnieg do lata będzie leżał,
    lądolód do Karpat zmierzał.
    Znów lodowa era przyjdzie,
    widmo głodu na świat wyjdzie.

    Z zimna mrzeć będą tysiące,
    padać z głodu jak zające.
    Wy się Dzieci przygotujcie,
    ociepleniem dom szykujcie.

    Węgla, drzewa nagromadźcie,
    w żywność także zaopatrzcie.
    Ja Wam, Dzieci, błogosławię,
    przez próbę Was przeprowadzę.

    Mnie Pasterzem nazywają,
    no i rację w onym mają.
    Ja dbam o swą trzódkę małą,
    wszystko przetrwa Bożą mocą, Bożą chwałą!

  8. Głos Prawdy said

    nie pamiętam takiego zimnego lipca, chyba sprzed 25 lat

  9. Wieloimienny said

    Maj jaki był? Też do kitu.
    To tak cyklicznie. Są lata ładne i kiepskie.
    Zimy PRLu srogie, lat 90 ciepłe, potem po 2000 chłodniejsze, a około 2010 znów ciepłe, a tuż po nim znowu zimniejsze. Tak samo pozostałe pory roku. Ile razy śnieg padał w kwietniu, październiku? Za komuny nawet na 1 maja.
    Chyba w 2008 roku to było jak non stop rowerem byłem całe weekendy w lesie bo było w styczniu i lutym od 10 do 15 stopni na plusie i często bezchmurnie.
    W 2011 lipiec był podobny do tegorocznego. Zimno i jak kuń (10 – 16) i lało.

    A Średniowiecze i optimum klimatyczne? Jaki wtedy był przemysł?

    To słońce swoje robi i tyle. Jak ciepło idzie do Europy to zimno do Ameryki i na odwrót. Gdy u nas były ciepłe zimy bez śniegu to w USA rekordowe mrozy. Obecnie w Polsce zimny lipiec a na Alasce upały. Taka cyrkulacja i tyle.

    Chyba, że przyjmiemy iż od czasów powojennych istnieje broń klimatyczna mogąca powodować huragany, długie mroźne zimy, chłodne lata, burze itd. Wówczas to nawet nawałnicę w Borach Tucholskich mogli zrobić jankesi i teraz mają PiSiory gdzie jeździć i robić kampanię.

Sorry, the comment form is closed at this time.