Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy pomaganie bliźniemu jest w Polsce możliwe?

Posted by Marucha w dniu 2019-07-15 (Poniedziałek)

Dziś ciekawa Ewangelia, traktuje o pobitym przez zbójców mężczyźnie, któremu nie pomógł przechodzący obok kapłan ani lewita. Pomógł zupełnie obcy kulturowo człowiek nazywany w przypowieści Samarytaninem, który obmył rannemu rany winem, namaścił oliwą i zawiózł do karczmy, aby chory doszedł do zdrowia.

My, Polacy jako dosyć jednolita wspólnota moglibyśmy bez problemu sprawić, że nie byłoby w Polsce żadnego człowieka, który cierpiałby z powodu głodu, bólu, czy innego cierpienia…

Czy taki samarytanin (tłumaczone jako człowiek litościwy i miłosierny) mógłby bezproblemowo pomóc człowiekowi we współczesnej Polsce pod rządami dziwnie faryzejskich „judeokatolików”? Ano ciężko…generalnie taki samarytanin za opatrzenie pobitego człowieka mógłby mieć nie lada problemy. Nie dziwi, że takich nie ma za wielu, może wolą „nie zauważać problemu” aby „nie mieć problemu”?

No bo Szanowni Państwo…po pierwsze, za obmycie i opatrzenie ran pobitemu taki samarytanin mógłby mieć proces, bo przecież robił to bez odpowiednich kwalifikacji medycznych. Dodatkowe kary byłyby za wino do obmycia ran, bo pewnie bez opłaconej akcyzy, a oliwa bez atestu Polskiego Zakładu Higieny.

Z transportem też do dupy…Inspekcja Transportu Drogowego dowaliłaby mandat za brak uprawnień do przewozu osób…a w zasadzie mandat podwójny, bo przewoziłby przecież osobę chorą.

Dalej to już z górki…za zlecenie karczmarzowi pieczy nad chorym naruszyłby Kodeks Pracy, bo składka od umowy zlecenia nie zostałaby odprowadzona. Przy okazji także podatek od wynagrodzeń do Urzędu Skarbowego. Także Urząd Gminy, czy Urząd Miasta miałby pretensje…karczmarz, któremu samarytanin powierzyłby pieczę nad pobitym chorym nie odprowadziłby opłaty klimatycznej (uzdrowiskowej) za klimat zdrowotny z którego przecież korzysta pobity przez zbójców rekonwalescent. Mniemam, że karczma stoi w atrakcyjnie turystycznym miejscu. W dalszym ciągu wynika też problem, czy karczmarz wystawi za usługę pieczy nad pobitym paragon fiskalny i tym samym odprowadzi VAT do Skarbu Państwa.

Ale to wszystko Szanowni Państwo przy optymistycznym założeniu, że ów pobity przez zbójców mężczyzna będzie wracał do zdrowia…w przeciwnym wypadku, w razie pogorszenia zdrowia, lub co nie daj Bóg pobity zszedłby z tego padołu łez, uruchomiona byłaby z urzędu cała machina prawnicza, która spowodowałaby, że samarytanin, ale i także karczmarz bekliby za swoje miłosierne zapędy.

Czy pomaganie bliźniemu jest w Polsce możliwe? Oczywiście, że jest, niemniej trzeba mieć świadomość, że tym sposobem można zostać przestępcą, który w sposób niemal zuchwały łamie bezduszną literę prawa…

https://www.ekspedyt.org

Komentarzy 21 to “Czy pomaganie bliźniemu jest w Polsce możliwe?”

  1. Moher49 said

    Pomagać bliźniemu w Polsce trzeba, ale jest to bardzo ryzykowne.

  2. Birton said

    wszystkim „miłującym” nieprzyjaciół przypominam, że sam Chrystus Pan w obliczu śmierci NIE PRZEBACZYŁ złemu łotrowi;
    rada dla „miłujących” nieprzyjaciół : „Dla tych ludzi nie ma lepszego kaznodziejstwa niż miecz i żelazny pręt”- bł. José de Anchieta- patron Brazylii

  3. waruc said

    Bełkot. Za ewentualne szkody spowodowane nieumiejętnym udzieleniem pomocy nie grożą żadne konsekwencje (chyba, że będziemy prowadzić masaż serca, skacząc po klatce piersiowej poszkodowanego). Proponuję się dokształcić.

    Zależy gdzie, Panie Waruc, zależy gdzie…
    Też proponuję.
    Admin

  4. JW said

    @ Waruc: Ech… ja tez proponuję, ale odbyć kurs poczucia humoru. Ten tekst to ironia chłoszcząca biurokratyczne realia Polin.
    Pomaganie ludziom jest jak najbardziej możliwe, ale prawdziwi bohaterowie, którzy to robią, nie trąbią o tym wszem i wobec, więc nie jest o nich głośno. Tylko mendy uprawiają tzw. virtue signalling. Nie wiem, czy istnieje polski odpowiednik tego pojęcia – chodzi o pokazywanie całemu światu, jaki to ja jestem cudowny, bo np. rzuciłem komuś monetę albo udzielam się w schronisku dla zwierząt przez godzinę w tygodniu.

  5. gnago said

    I uściślić trzeba pojęcie Samarytanina , na dziś to byłoby skrzyżowanie Putina z cyganem i murzynem. Bo ówcześnie Samarytanie byli i najgorszymi wrogami i byli pogardzani przez żydów

  6. waruc said

    Jestem ciekaw Twojego poczucia humoru, jak po kilku ironicznych artykułach o ryzyku złapania HIV – a podczas oddawania krwi, ulegniesz wypadkowi i będziesz potrzebował transfuzji, a potencjalny krwiodawca wykaże się brakiem poczucia humoru. Wtedy będziesz śmiertelnie poważny.

  7. andzia said

    Ci najbardziej potrzebujący pomocy siedzą gdzieś cichutko i cierpią. Natomiast inni żerują trudniąc się żebractwem. Przychodziła do mnie kobieta z prośbą o pieniądze. Dwa razy dałam a za trzecim razem zapytałam o jej sytuację materialną i rodzinną oferując pomoc w załatwieniu formalności w opiece społecznej, to nie skorzystała z oferty. Przyszła po raz czwarty po paru miesiącach ale odmownie pokiwałam głową. Przyszedł też jegomość z teczką papierów o swojej biedzie, ja go wysyłałam . do opieki społecznej a on grożnie pytał o mojego szefa. Po tem z lokalnej gazety dowiedziałam się, że to złodziej: brał w sklepach sute zakupy i wychodził bez uiszczenia. Ale do domu zapukała też narkomanka, którą katolicy sąsiedzi odganiali od drzwi a ja jej dałam jeść. Zapukał też Rumun z prośbą o coś do jedzenia. Miałam świeżutkie kotlety, to go obdarowałam.i cieszyłam się, że nie będzie głodny.
    Ale też straciłam znajomych, którzy nadużywali gościnności. Wstyd się przyznać ale dochodziło do tego, żę kłamałam, że siedzę w wannie albo kręcę włosy. Sama do nikogo bez zaproszenia nie chodziłam.

  8. Wieloimienny said

    Andzia @

    Podaj adres. Jak będę w tym mieście to przyjdę za darmo się nażreć. Po co mam tracić kasę w restauracji jak można na głupim skorzystać.

  9. Voodoosch said

    Kiedy mieszkalem w Polsce to pamietam, ze za kazda, nawet najmniejsza przysluge „wypadalo” zaplacic pieniazek. A tu za podwozke od kolegi, a tu za pomoc rodziny przy pomalowaniu pokoju itd, itp.
    Jak teraz o tym mysle to rzygac mie sie chce. Za pomoc znajomemu, czy czlonkowi rodziny nigdy nie poprosze, ani nie bede oczekiwal zadnej zaplaty. Za pomoc motycykliscie czy kierowcy na drodze tez nie. To maja byc ludzkie odruchy i sama taka przysluga powinna nam dac wystarczajaca satysfakcje.

  10. „Milosierdzie” ma rozny koloryt ale zawsze jestem „wzruszony” jak oszust pomaga blizniemu uzywajac bez pytania mojego portfela.
    Sejm. 1,5 mln zł poszło na zapomogi dla byłych posłów
    https://finanse.wp.pl/sejm-15-mln-zl-poszlo-na-zapomogi-dla-bylych-poslow-6403097854363777a

  11. andzia said

    re 8
    Aż tak głupia to nie jestem, Mam dobre serce i nie zamierzam tego zmieniać. Wieoimiiennemu na pewno bym nie pomogła, bo mam też i rozum.

  12. andzia said

    ps. jesteś odrażający. Daj Boże aby dotknął cię głód.

  13. Marucha said

    Re 8:
    Prostacka wypowiedź.

  14. andzia said

    Pamiętam jak w palarni urzędu w towarzystwie 2 koleżanek odwiedził nas człowiek szukający petów. Widziałam prostackie miny koleżanek a sama wyciągnęłam papierosy i go po prostu poczęstowałam. Potem nie widziałam go w urzędzie.

  15. JO said

    Pomoc jest udzieleniem mocy potrzebujacemu. Pomoca przede wszystkim jest modlitwa. Pomoc to relacja pomidzy udzielajacym pomocy, Panem Bogiem a osobie, ktorej sie ja udziela. Pomoca, moze byc np odebranie zycia….

    Zawsze mozemy pomagac innym. Zawsze pomoc wiazala sie z narazeniem na reperkusje. Udzielac pomocy zawsze trzeba bedac rozwaznym, madrze a wiec moze to robic DOBRZE, Wlasciwie osoba milosciwa a wiec osoba wierzaca.

    Panstwo ateistyczne NIGDY nie bedzie potrafilo udzielic pomocy wlasciwie poszczegolnym ludziom.

    JO

  16. Wieloimienny said

    Andzia @

    Spoko Maroko. Głód już odczułem i nie będę się tłumaczył z tego gdzie i jak i czemu. Jest zawsze inny sposób niż żebranie i domokrąstwo. Serio.

    Ale mimo to dziś wolę dać kasę polskiemu żulowi na wino, polskiemu bezdomnemu kupić bułki czy dać piątaka na bilet staruszce co dostała przepustkę z psychiatryka w Świeciu niż wpuszczać do domu Rumunów, Mołdawian, Cyganów, ukrów i temu podobnych.
    W moich stronach Mołdawianie łażą po domach niby głodni i opierdzielają z czego się da. Z kolei Cyganie jeszcze lepsi, bo udają handlarzy pościelą, kołdrami, a też kradną i do bicia się mają, nawet psa czy kota nie oszczędzą jak im się nawinie. Po Bydgoszczy łazi cyganka przy dwrocu i woła o 50 groszy na chlebek, a potem droga fura po nią przyjeżdża i się przebiera w drogie ciuchy. Żerują na polskiej naiwności i miłosierdziu. Stąd wolę szczerego rodzimego żula. Ale nawet im już ludzie tak nie chcą w żaden sposób pomagać, bo nie wiedzą czego się po nich spodziewać.

    Jednego tylko do mojego domu rodzice przyjęli, a był to Rosjanin. Dużo nie pamiętam, bo byłem wtedy dzieciakiem. Tir mu się chyba zepsuł. Zjadł, wyspał się, podziekował i pojechał. No ale może dlatego nic nie ukradł, bo to Rusek.

  17. Marucha said

    Re 16:
    W Kościele Katolickim istnieje OBOWIĄZEK dawania jałmużny. Niech Pan nie będzie surowszy, niż Kościół.

    A co do reszty – zgadzam się. W Szwecji cygańscy („rumuńscy”) żebracy tworzą mafię, z zarezerwowanymi miejscami do żebrania, szefostwem itd. Wszyscy o tym wiedzą.

  18. Wieloimienny said

    Oczywiście Rumun to nie cygan, choć na Bałkanach cyganów największe skupiska.

    Mimo to nie mam do Rumunów sympatii. Kraj, który w XIX wieku na siłę zniekształcał język, żeby się różnił od słowiańskiej mowy i wmawiał sobie romańskie (rzymskie) pochodzenie – coś jak ukry, którzy w tych samych latach tworzyli swoją sztuczną odrębność. Czuć tu szwabską penetrację. Dziś Rumuni i Mołdawianie żebrzą i kradną po świecie tak jak cyganie właśnie.
    Niemca ci pierwsi mają za prezydenta, a asfaltu u nich prawie nie widać.

    Ukrainę i Mołdawię w całości do Rosji, a Rumunię pół do Rosji pół do Węgier.
    No może Węgrom dać z Ukrainy pół Zakarpacia.

    ——
    Nie wiem, jak gdzie indziej. W Szwecji ani w Polsce nie widziałem żebrzących Rumunów.
    Poza tym ich język należy do grupy języków romańskich, a nie słowiańskich. Owszem, w XIX wieku wyrugowano wiele słów nie-romańskich, co może nam się nie podobać, ale nie mamy tu nic do gadania.
    Admin

  19. Birton said

    jest też skuteczny sposób przebaczania rożnym draniom:
    „przebaczam, a teraz wypij”

  20. andzia said

    e16
    Chodzi o to, że ja nieznajomych ludzi nie wpuszczam do domu. Stał na progu i prosił o jedzenie a nie pieniądze.Na ulicy spotykałam się z klęczącymi ludżmi żebrającymi o pieniądze> Kiedyś w Suwałkach zimą widziałam kobietę z dzieckiem byle jak okutanym i śpiącym na ziemi,Potem się dowiedziałam, że te dzieci są usypiane ziołami. Tu gdzie mieszkam na ulicach nie widzę już żebraków Rumunów, ale kilka razy przzychodziła do mnie starsza sympatyczna Cyganka z ofertą powróżenia. Ja ostatnim razem za radą red. Michalkiewicza powiedziałam jej aby
    wypełniła kupon lotto, skoro zna przyszłość.

  21. andzia said

    A co do tych Cyganów- mają dużo dzieci, które nie chodzą do szkoły, dostają ogólne pińset plus i dodatkowe środki finansowe dla mniejszości narodowych. W sumie dostają więciej niż polskie dzieci, Tak jak i inne faworyzowane przez przyygłypiasty rżąd ni przypiął ni przyłatał byle do koryta mniejszości narodowe Ukraińcy , Żydzi i inni sprowadzani przez krzywoustego z kastą z egzotycznych krajów.

Sorry, the comment form is closed at this time.