Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy Stronnictwo Narodowe było przeciwko powstaniu w Warszawie?

Posted by Marucha w dniu 2019-07-30 (Wtorek)

Już w kilka lat po wojnie na emigracji wybuchł spór o ocenę powstania warszawskiego. Władze i działacze Stronnictwa Narodowego (SN) podnosiły, że wybuch powstania był zaskoczeniem dla partii politycznych i w żadnym razie nie wyrażały one zgody na taki jego charakter i takie rozmiary walki zbrojnej, tym bardziej w środku miasta.

Kompania „Anna” Batalionu NOW-AK „Gustaw” w Śródmieściu

Replikował sam Tadeusz Bór-Komorowski, który brał na siebie całą odpowiedzialność za decyzję, ale próbował dowodzić, że partie polityczne, w tym SN – sankcjonowały tę decyzję. Była to próba przerzucenia odpowiedzialności na wszystkich. Dowódca AK uważał, ze jeśli partie polityczne zgodziły się na akcję „Burza”, to oznaczało to niejako automatycznie zgodę na wybuch powstania, i to w tej formie, jaka miała miejsce w Warszawie.

Przechodził do porządku dziennego na tym, że plan „Burza” wyłączył Warszawę jako miejsce walki, a zostało to zmienione w ciągu tygodnia po 21 lipca 1944 roku w wyniku brutalnych nacisków płk. Leopolda Okulickiego, płk. Tadeusza Pełczyńskiego i płk. Jana Rzepeckiego, którzy obalili, przy biernej postawie Bora-Komorowskiego, wszystkie ustalenia dokonane przez byłego Komendanta Głównego AK – gen. Stefana Roweckiego „Grota”.

Plan walki zbrojnej narzucony przez tych trzech oficerów był szaleńczy i na to zgody nikt nie dał. Przedstawiciele partii politycznych nie byli wtajemniczani w szczegóły ustaleń dokonywanych wewnątrz KG AK, i nie mieli do końca świadomości, co się dzieje. Ich podejrzenia, że dzieje się źle – były uzasadnione.

Poniżej prezentujemy wymianę polemicznych głosów, jakie ukazały się na łamach „Myśli Polskiej” w 1948 roku. Zaczyna fragment opracowania „Dziewięć lat walki” opublikowany w majowym numerze MP (podpisany J.L.). Na ten tekst zareagował Tadeusz Bór-Komorowski, a kończył polemikę – Wiktor Trościanko. W artykule „Dziewięć lat walki” czytamy:

„Choć zdołał obóz narodowy zapobiec samobójczemu krokowi polityki polskiej w postaci kapitulacji w r. 1944, nie zdołał w tym okresie zapobiec wybuchowi powstania w Warszawie. Premier Mikołajczyk dał władzom krajowym carte blanche w sprawie powstania. Równało się to, jak każdy rozumie, zachęcie. Ponieważ zaś rząd fałszywie informował kraj i w sprawie polityki anglo-amerykańskiej i w sprawie możliwości porozumienia z Sowietami, nie zdawano sobie tam sprawy z bezowocności powstania, nawet udanego.

Mimo to, kierownictwo krajowe Stronnictwa zajęło postawę przeciwną powstaniu i przekonało do niej kierownictwa innych partii krajowych. Powstanie wybuchło wbrew woli przedstawicielstwa politycznych ruchów i bez wiedzy Delegata Rządu na kraj. Stało się tak głównie dlatego, że dowództwo Armii Krajowej złożyło rząd w ręce zawodowych wojskowych ze szkoły legionowej, wychowanych w kulcie powstań i przyzwyczajonych do narzucania swej woli „cywilom”. Nastawili oni całą organizację na powstanie i nie umieli, czy też nie chcieli powstrzymać wybuchu. Powstanie stało się najpiękniejszą i najbardziej kosztowną manifestacją w historii Polski”.

Replikował Tadeusz Bór-Komorowski: „Proszę o umieszczenie w najbliższym numerze „Myśli Polskiej” niniejszego mego oświadczenia: Jako były Dowódca Armii Krajowej nie mogę przejść do porządku dziennego nad przedstawieniem faktów niezgodnych z prawdą w artykule „Dziewięć lat walki” w podtytule „Powstanie”, wydrukowanym w numerze 122 „Myśli Polskiej” z maja 1948 r.

Twierdzenie, że „Kierownictwo Krajowe Stronnictwa zajęło postawę przeciwną powstaniu i przekonało do niej kierownictwa innych partii krajowych” może wypływać jedynie z nieznajomości naświetlanych przez autora wydarzeń. Stanowisko bowiem kierownictwa krajowego Stronnictwa przedstawione powyżej odnosiło się do powstania powszechnego, a nie akcji Burzy, w ramach której rozegrały się walki w Warszawie w roku 1944, nazwane później powstaniem warszawskim. Ponadto kierownictwo krajowe Stronnictwa nie potrzebowało nikogo przekonywać, gdyż ani Dowództwo Armii Krajowej, ani wszystkie inne stronnictwa krajowe, z wyjątkiem komunistów, nie brały w owym czasie w rachubę powstania powszechnego.

Że do działań w ramach Burzy kierownictwo krajowe Stronnictwa odnosiło się przychylnie, miałem tego liczne dowody, od stosunku do działań na Wołyniu począwszy. Wypowiedź delegata Stronnictwa na zebraniu przedstawicieli stronnictw reprezentujących R. J. N. w drugiej połowie lipca 1944, zwołanym z mojej inicjatywy przez Delegata Rządu, w związku ze zbliżaniem się wojsk sowieckich, wyjaśnia stanowisko stronnictw. Na postawione przeze mnie pytanie, czy Warszawę przed wkroczeniem do niej wojsk sowieckich ma opanować Armia Krajowa, otrzymałem jednomyślną odpowiedź: „tak”, a na następne pytanie, jaki zdaniem obecnych winien być minimalny czasokres od opanowania przez nas stolicy do wkroczenia do niej wojsk sowieckich odpowiedź brzmiała: minimalnie 12 godzin. W mych przewidywaniach musiałem liczyć się ze stanowiskiem przedstawicieli R.J.N. Jedynie niepodporządkowane Dowódcy AK ces Narodowe Siły Zbrojne i ich polityczna reprezentacja, nie wchodząca w skład Rady Jedności Narodowej, przeciwne były walkom prowadzonym z najeźdźcą się niemieckim.

Następne twierdzenie autora, że „powstanie wybuchło wbrew woli przedstawicieli politycznych ruchów i bez wiedzy Delegata Rządu na Kraj” jest niezgodne z prawdą.

Powyżej już przedstawiłem stanowisko przedstawicieli stronnictw reprezentujących R.J.N. Decyzję podjęcia walki o Warszawę wydał osobiście, w obecności mego ścisłego sztabu Dowódcy Okręgu Warszawskiego gen. Chruściela, Delegat Rządu dnia 31. VII. o godz. 18. Po zapoznaniu się z sytuacją, którą mu osobiście zreferowałem, i po wyjaśnieniach i udzielonych mu przez oficerów sztabu odnośnie stanu naszego uzbrojenia i wyposażenia, na jego decyzję wypowiedzianą do mnie w słowach: „Niech Pan zaczyna”, wydałem w jego obecności rozkaz generałowi Chruścielowi: „Jutro punktualnie o piątej po południu rozpocznie Pan działania”.

Wreszcie twierdzenie, że „stało się tak głównie dlatego, że dowództwo AK złożyło rząd w ręce zawodowych wojskowych ze szkoły legionowej, wychowanych w kulcie powstań i przyzwyczajonych do narzucania swej woli cywilom”, również nie odpowiada stanowi faktycznemu, gdyż właśnie ja, który stałem na czele AK, nie wywodzę się ze szkoły legionowej, a co się tyczy narzucania woli „cywilom” – to chyba poza autorem nie znajdzie się nikt odpowiedzialny spośród wtajemniczonych w ówczesne stosunki krajowe, który by wysunął przeciwko mnie tak niezgodny z prawdą zarzut.
Londyn, dnia 10 maja 1948 r.
T. Bór-Komorowski”

Odpowiedział Wiktor Trościanko:

„Szanowny Panie Redaktorze,
w numerze 123 „Myśli Polskiej” z czerwca r. 1948, ukazał się list gen. T. Bora-Komorowskiego do Redakcji w sprawie artykułu z poprzedniego zeszytu Myśli Polskiej „9 lat walki” pióra J. L.
List gen. Bora-Komorowskiego został przedrukowany przez „Dziennik Polski” (nr 136 z 8. 6. 1948) i opatrzony tytułem: „Decyzję powstania w Warszawie powzięły wszystkie stronnictwa polskie”.

Zdaniem niżej podpisanego przedruk w „Dzienniku Polskim” poszedł dalej niż sam list gen. Bora, który stwierdza, że stronnictwa polityczne udzieliły zgody na akcję Burzy, będąc przeciwne powstaniu. Chcąc zająć stanowisko w tej sprawie, wysłałem list do redakcji „Dziennika Polskiego” w dniu 9. 6. 1948, dodając jednocześnie swoje uwagi jako b. kierownika prasy Stronnictwa Narodowego i NOW i pełniącego obowiązki członka Zarządu Głównego Stronnictwa podczas powstania w Warszawie; prosiłem redaktora naczelnego „Dziennika Polskiego” o umieszczenie załączonego oświadczenia w dziale „Listy do Redakcji”.

Niestety, w dniu 12. 6. 1948 otrzymałem odpowiedź od naczelnego redaktora „Dziennika Polskiego”, że list mój drukowany nie będzie, a to pod pozorem, że jest merytoryczną polemiką z argumentami gen. Bora i że „każdy tytuł jest pewnym skrótem myślowym”. Zależy mi na tym, żeby takie skróty właśnie nie były dokonywane i dlatego proszę Pana Redaktora o umieszczenie na łamach „Myśli Polskiej” mego listu do Redakcji Dziennika w pełnym brzmieniu.

Wiktor Trościanko”

„W numerze 136 Dziennika Polskiego z dnia 8.6.1948 przedrukowany i omówiony został list gen. Bora-Komorowskiego do redakcji „Myśli Polskiej” w związku z artykułem, zamieszczonym przez „Myśl Polską” w zeszycie majowym br. Artykuł w „Myśli Polskiej” zatytułowany był „9 lat walki” i sygnowany literami J. L.

Dłuższa wzmianka oraz przedrukowany list gen. Bora w „Dzienniku Polskim”, zostały opatrzone tytułem: „Decyzję powstania w Warszawie powzięły wszystkie stronnictwa polskie”.

Pragnę na tym miejscu zauważyć, że tytuł w „Dzienniku Polskim” idzie o wiele dalej niż list gen. Bora-Komorowskiego, który wyraźnie stwierdza, że stronnictwa polityczne w kraju były przeciwne powstaniu, a godziły się na plan Burzy. Czy powstanie warszawskie było Burzą czy powstaniem, albo jak Burza przerodziła się w powstanie – kwestie te mogą i powinny być przedmiotem bezstronnej oceny historycznej.

Nie mogę zabierać głosu w sprawie stanowiska innych stronnictw w kraju w tym okresie. Muszę jednak stwierdzić na podstawie wielokrotnych rozmów z delegatem Stronnictwa Narodowego w Radzie Jedności Narodowej (i jej wiceprezesem), oraz na podstawie otrzymywanych instrukcji, że Stronnictwo Narodowe było powstaniu przeciwne i że pogląd ten delegat Stronnictwa Narodowego ujawnił przed właściwymi czynnikami politycznymi i wojskowymi. Było to całkowicie zgodne z ze stanowiskiem władz Stronnictwa Narodowego, które godząc się na „Burzę”, jako ograniczoną operację zbrojną, z niepokojeni śledziło przygotowania do walk na większą skalę przy obecności dużych i potężnie uzbrojonych sił niemieckich w rejonie Warszawy.

Z chwilą wybuchu tych walk – Stronnictwo Narodowe wzięło w nich udział, oddając do dyspozycji Dowódcy Armii Krajowej swoje organizacje bojowe, a do dyspozycji Delegata Rządu swe siły polityczne. Wynikało to z prostej i surowej kolejności wydarzeń”.

Opracowanie i wstęp: Jan Engelgard
http://mysl-polska.pl

Komentarze 23 to “Czy Stronnictwo Narodowe było przeciwko powstaniu w Warszawie?”

  1. Piotr Podgórni said

    Zarówno Bór Komorowski jak i Sosnkowski wiedzieli, że ewentualne powstanie zakończy się rzezią mieszkańców Warszawy i że jedynie wsparcie Stalina może zakończyć jakąkolwiek akcję powodzeniem. To Mikołajczyk wydał rozkaz a odpowiedzialność formalnie przerzucił na kraj. Gdyby nie śmierć Sikorskiego to powstanie by nie wybuchło, Grot Rowecki zaś jako doświadczony wojskowy mógł odmówić. Może aresztowanie Roweckiego było na rękę tym, którzy rzeż mieli za cel a jego śmierć w pierwszych dniach sierpnia nie jest przypadkowa – skoro lont już podpalony to zacieramy ślady.

  2. Sarmata said

    O wybuchu Powstania 1 sierpnia o idiotycznej godz. 17:00 zdecydowało dwóch agentów NKWD:

    Jeden to generał Leopold Okulicki, pseudonim „Kobra” wyłania się , nie tyle jako „człowiek wielka zagadka”- jak go enigmatycznie określił i nie dopowiedział w wywiadzie, jakiego udzielił Piotr Zychowicz, autor książki „Obłęd 44” w „Dzienniku Gazecie Prawnej” 29-31 lipca 2016 r. (zatytułowanym „Sianie ziarna pod przyszłe klęski”) – ale jako oczywisty agent NKWD. Do takiego wniosku skłaniają następujące przytoczone przez Zychowicza fakty:

    1. Generał Kazimierz Sosnkowski, naczelny wódz polskich sił zbrojnych na Zachodzie po tragicznej śmierci generała Władysława Sikorskiego, „wezwał go (gen. Okulickiego) do siebie jeszcze w Londynie i powiedział mniej więcej coś takiego: „Słuchaj, ja nie ufam ludziom z Komendy Głównej AK. Oni mogą wywołać powstanie. Ty jesteś twardy gość, musisz polecieć do kraju i ich powstrzymać” (podkreślenie – LO). Z takim zadaniem wyznaczonym przez naczelnego wodza Okulicki skoczył do okupowanej Polski. I postąpił dokładnie odwrotnie. Doprowadził do wybuchu powstania, zawiązując spisek oficerów i terroryzując psychicznie gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego.”

    2. „Część badaczy powodów jego zdumiewającej postawy doszukuje się w wydarzeniach z 1941 r. Okulicki został wówczas aresztowany przez bolszewików we Lwowie. Dysponujemy materiałami z jego śledztwa. Okulicki, delikatnie mówiąc nie wypada w nich zbyt dobrze”. Dowody wskazują na to, że został on wówczas zwerbowany na agenta NKWD. (zob.: https://forumemjot.wordpress.com/2014/10/02/gen-leopold-okulicki-prowokatorem-i-agentem-nkwd/. ).

    3. „Pułkownik Janusz Bokszczanin na decydujących odprawach Komendy Głównej AK mówił: „Jak rozpoczniemy powstanie, Niemcy zaczną nas wyrzynać. A bolszewicy staną na drugim brzegu Wisły i z satysfakcją będą patrzeć, jak konamy”. Okulicki zrywał się wówczas i krzyczał grubiańsko na Bokszczanina: „Panie pułkowniku! To, co pan mówi, jest niegodne honoru Polaka! To jest tchórzostwo! Naszym obowiązkiem jest się bić! Mury się muszą walić! Krew się musi lać!”” (podkreślenie – LO).

    4. „Plan zakładał, że wybuch powstania ma być zaskoczeniem dla nieprzyjaciela. Niemcy tymczasem o wszystkim wiedzieli i świetnie się przygotowali. Zamknęli się w wielu8 ufortyfikowanych budynkach. Bunkry, worki z piaskiem, gniazda karabinów maszynowych i oczyszczone przedpole. Wszystko zgodnie z zasadami sztuki wojennej.” Czy AK nie miała swojego wywiadu i nie była zdolna rozpoznać, z jak dobrze uzbrojonym i przygotowanym wrogiem powstańcy będą musieli walczyć. Przewaga wroga była miażdżąca!

    5. „Pierwotny plan zakładał wybuch powstania w nocy. Tym czasem panowie z Komendy Głównej AK w ostatniej chwili przenieśli godzinę „W” na godz. 17. A więc atak rozpoczął się w pełnym świetle dnia. W efekcie pierwsza godzina powstania to rzeź młodzieży z AK.

    6. „Akcja „Burza” to największy w dziejach świata przypadek autodenuncjacji (podkreślenie – LO). (…) Akcja „Burza” zakładała bowiem pełne ujawnienie polskich struktur podziemnych wobec sowietów (takie rozkazy wydawał gen. Okulicki oddziałom AK na terenach, na które wkraczała Armia Czerwona – LO). Co w tej sytuacji zrobili bolszewicy? (…) Sowieci najpierw spacyfikowali AK na Wołyniu. Jak na to zareagowała Komenda Główna AK? Kazała ujawnić się oddziałom AK w Wilnie. Sowieci spacyfikowali AK w Wilnie. Jak na to zareagowała Komenda Główna? Kazała ujawnić się oddziałom we Lwowie. Też zostały spacyfikowane. Jak na to zareagowała Komenda Główna? Kazała ujawnić się oddziałom AK w Lublinie. Dlaczego nie przerwano szaleństwa po pierwszych pacyfikacjach? Po co tysiące polskich patriotów wpakowano partiami w łapy sowieckich oprawców?” Tymczasem naczelny wódz gen. Sosnkowski postawił sprawę jasno: „Sowieci nie wchodzą jako sojusznik, tylko jako wróg. W związku z tym podziemie ma zejść do głębszej konspiracji, stworzyć zręby nowej organizacji Najbardziej zagrożonych aresztowaniem przez komunistów żołnierzy należy ewakuować na Zachód”.

    Wszystkie wyżej przytoczone fakty dowodzą, że wybuch warszawskiego powstania musiał być i faktycznie był aranżowany przez wrogie narodowi polskiemu siły. Chodziło przede wszystkim o to, aby zniszczyć polskie elity. Niewątpliwie bezwolnym narzędziem tych wrogich sił był Leopold Okulicki. Przesądziły o tym jego cechy charakteru: był człowiekiem o dużych ambicjach, ale o bardzo miernych możliwościach. U swoich nauczycieli nie cieszył się najlepszą opinią: „W okresie listopad 1923 – październik 1925 ukończył Wyższą Szkołę Wojenną. Z czasów studiów zachowały się dwie odmienne opinie o Okulickim. Jedna to opinia generałaLouisa Faury’ego – dyrektora Szkoły: „Duża siła woli, bardzo sumienny, duża zdolność do pracy. Będzie bardzo użyteczny w sprawach, które wymagają dużego nakładu pracy, lecz średnich zdolności. W gruncie rzeczy będzie bardzo pożyteczny w sztabie”. Druga to opinia komendanta tej uczelni gen. Aurelego Serdy-Teodorskiego: „[…] lekkomyślny, nieobowiązkowy, niepewny” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_Okulicki).

    Drugi to płk Jan Rzepecki
    5 listopada 1945 został aresztowany. Mimo iż w śledztwie nie był torturowany, ujawnił UB całą organizację, z więzienia wysyłał do swoich oficerów listy, wzywające do ujawnienia i zaprzestania walki. Wydał bezpiece cały majątek, który pozostał mu w spadku po AK – milion dolarów w złocie i banknotach, drukarnie, archiwa, radiostacje. Było to powodem kolejnej fali aresztowań podziemia niepodległościowego. Skazany w procesie pokazowym w 1947 na karę 8 lat więzienia, dwa dni później ułaskawiony przez Bieruta w uznaniu zasług. Zwolniony z więzienia w lutym 1947 roku. Zawierzywszy gwarancjom śledczychMBP o nierepresjonowaniu, ujawnił wszystkich swoich współpracowników i nawoływał do ujawnienia się pozostałych członkówWiN-u. Przyjęty doWojska Polskiego był wykładowcą wAkademii Sztabu Generalnego w Warszawie. Po 1954 r. pracownik Instytutu HistoriiPAN, gdzie obronił doktorat.” (źródło: wiki)

    Przypomnijmy jak rok przed wybuchem Powstania tenże Rzepecki, jako zastępca Komendanta Głównego AK, odpowiedział na prośby o ochronę lub o broń polskich mieszkańców Wołynia, zarzynanych przez banderowców wiosną 1943 r.:
    „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o granicę wschodnią była błędem politycznym”. (SPP t.78, poz.184, nr 146)
    Na apele wołyńskiego Delegata Rządu Banacha („Jan Linowski”) z żądaniem przysłania kilkunastu kompanii Armii Krajowej na ratunek mordowanym Polakom, Komenda Główna zareagowała po niemal roku ciągłej Rzezi Wołynia „pomocą” w postaci jednej grupy oficerów i JEDNEJ kilkudziesięcioosobowej kompanii…
    Za to w styczniu’44 w trakcie akcji „Burza” (w zamierzeniu Polaków samodzielnego przywitania „sojuszniczej” Armii Czerwonej) zmobilizowano 7 tysięcy dobrze uzbrojonych żołnierzy 27.dywizji AK.
    Jaką korzyść mieli Sowieci z zdekonspirowania członków Armii Krajowej i wykarczowania katolickich Polaków z sowieckiego Wołynia można przeczytać m.in. w artykule pt.”Rzeź Wołyńska – tło strategiczne i doraźne skutki”.
    31 lipca po południu Monter spotkał się z Rzepeckim i ten przysiągł mu, że właśnie wraca z Pragi i na własne oczy widział tam sowieckie wojska z czołgami.
    Rzepecki, który od 24.07 zmienił Okulickiego w funkcji czołowego „jastrzębia” prącego do wywołania jak najszybciej powstania w Warszawie. Doprowadził do tego „bajerem” z popołudnia 31 lipca, aby wybuchło ono możliwie najszybciej, czyli na drugi dzień – 1-szego sierpnia. Przedwcześnie.

  3. Dziadzius said

    Ja sie od czasu do czasu bawie historia Polski i jedno co zauwazylem i co mnie to dziwi, to to, ze –Jeszcze nie znalazlem zadnej bitwy, zadnego powstania, zadnego zwyciestwa, zadnego traktatu, zeby dzisiejsi generalkowie przy kubku kawki nie krytykowali i to czasami rzucajac plugawstwa na tamtejszych ludzi.
    Moze indianskie przyslowie by pomoglo tym generalkom ale znow jak to im wytlumaczyc bo przecierz oni wszystko juz wiedzieli i wiedza i wiedziec beda, ale „”” Zanim mnie bedziesz krytkowal przejdz moj dzien w moich mokasinach [butach] „”’ albo takie stare dobre Polskie przyslowie * nie sraj tam gdzie jesz”

  4. JerzyS said

    Proponuję dyskusję:

    Jaki miało cel?
    Jakie miało motywacje?
    Kto zyskał?
    Kto stracił?
    Taktyka
    Operacja
    Strategia
    Szanse
    Zagrożenia
    Za
    Przeciw
    Ciekawe?

  5. I znowu masoneria zrobiła Polaków w konia… I znowu Rettinger okazuje się nieobecny… Nieobecny lub tak mało znaczący, że się go nie wspomina… 🙂 Podobnie jak Kaganowicz – też się go nie wspomina…

  6. Piotr B. said

    Panie Dziadzius…te dwa przyslowia to duze uproszczenie…Zawsze POdsycali do POwstan.Zawsze zbierali „owoce” w POstaci majatkow a nawet szlachectwa i nazwisk.PO Powastaniu Warszawskim przejeli wladze w NKWD na Polske i dzis ich dzieci i wnuki sa generalkami a newet prezydentem RP.Pysznia sie ze sa na liscie najbogatrzych „polakow” i tak swiatek sie obraca.

  7. Alina said

    @ Sarmata

    Ta ksywa to eufemistyczne określenie Chazara? Bo zauważyłam u nich taką właśnie manierę.

    //Jaką korzyść mieli Sowieci z zdekonspirowania członków Armii Krajowej i wykarczowania katolickich Polaków z sowieckiego Wołynia można przeczytać m.in. w artykule pt.”Rzeź Wołyńska – tło strategiczne i doraźne skutki”.//

    Brednie. Nawet jeśli Okulicki był agentem NKWD, to nic nie dowodzi. Agentem KGB był Kissinger. I co z tego?

    Prawda jest taka, że AK nie była zainteresowana obroną Polaków na Wołyniu. Jedynymi formacjami zbrojnymi, które broniły tam Polaków przed banderowcami była partyzantka radziecka i okazjonalnie oddziały Wermachtu stacjonujące w miastach. Niemcom nie wypadało tolerować takiego barbarzyństwa, jakiego dopuszczali się banderowcy. AK miała Polaków w pompie, co w kontekście zbrodni „Powstania warszawskiego” każe zadać pytanie o to, komu oni naprawdę służyli.

  8. Sarmata said

    re 7. Alina said 2019-07-30 (Wtorek) @ 19:05:39
    Rozumowanie typowe dla kobiety – „Ta ksywa to eufemistyczne określenie Chazara? Bo zauważyłam u nich taką właśnie manierę.”.
    Coś w rodzaju:
    – Nie przyjmę od pani tego banknotu, gdyż jest fałszywy – powiedział kasjer kobiecie, która chciała wpłacić na swoje konto 100 USD.
    Na te słowa kobieta:
    – Naprawę, fałszywy banknot!?
    Ojej, to znaczy, że zostałam zgwałcona.

  9. WI42 said

    @2 S
    Dyskusje medialne – publiczne o Powstaniu Warszawskim przeżyły wiele faz:
    1. Przemilczenia
    2. Tylko pozytywnie
    3. Tragedia, ale bohaterstwo
    4. Wydaje się wkraczamy w typową fazę dla wielu tematów, zawinił Putin jak zwykle (przepraszam NKWD)

  10. anne said

    Mój ojciec jako 16 letni chłopak brał udział w operacji „Ostra Brama” (ps Kruczek). Wspominał, że po wyzwoleniu Armia Czerwona urządziła wręcz polowanie na żołnierzy z AK. Ojciec zabrał dokumenty niemieckiego żołnierza i przez prawie rok ukrywał się, posuwając się za linią frontu do amerykanskiej strefy okupacyjnej. Przed Armią Czerwoną było bezpieczniej podawać się za niemca, niż przyznać się do bycia Polakiem z AK.
    Wilno zdobywano w lipcu, powstanie to sierpień. Serio- nikt z dowództwa nie wiedział jak to się w Wilnie skończyło? Myśleli naiwnie, że w Warszawie będzie inaczej?

  11. JerzyS said

    Rozpatrzmy to pod względem działań obcych agentur i ich celów

    17 MARCA 2019 PRZEZ PIOTR HERMAN
    ZPS 008: Kanwa tajnej agentury pasywnej
    Tajna agentura pasywna jest tym typem wywiadu agenturalnego, który rozbieram tutaj na atomy. Ponadto opisuję agenturę legalną (oficjalną), kończąc w ten sposób wątki rozpoczęte w pierwszym artykule poświęconym omawianiu „Kanwy wywiadu agenturalnego” (podręcznika pracy radzieckiego wywiadu wojskowego). Czyli tym razem coś o wywiadowcach pod przykryciem dyplomatycznym oraz o najbardziej klasycznych szpiegach. Zapraszam do czytania!

    A.I. Kuk
    Poszukiwania przyniosły pozytywny rezultat… Oto dwa zdjęcia Aleksandra Iwanowicza Kuka. Na obu w rewolucyjnych mundurach w stopniu komandira.

    O CZYM PRZECZYTASZ
    czym jest praca agenturalna,
    jakie są źródła niepowodzeń pracy wywiadowczej,
    jak zorganizowany jest wywiad agenturalny,
    jakie kadry tworzą wywiad legalny (oficjalny),
    z kogo rekrutuje się szpiegów,
    jak opracowuje się kandydata na agenta,
    w jakich fazach przebiega werbunek,
    dlaczego werbownik werbuje, a nie prowadzi szpiega,
    jak wygląda szkolenie agentów,
    jakie są ich kategorie,
    jak wycenia się pracę agenta,
    w jaki sposób organizuje się łączność,
    jak odbierać meldunki i doniesienia,
    w jaki sposób sprawować kontrolę i nadzór.
    Przypominam, że o tym wszystkim opowiem z punktu widzenia autora podręcznika “Kanwa wywiadu agenturalnego“.

    całość:

    https://szpiegul.pl/blog/tajna-agentura-pasywna/#more-1338

  12. AlexSailor said

    Ad 3 @Dziadzius

    Mówimy tu o wymordowaniu 200 tys. Warszawiaków, a być może nawet 500 tys. (bo każdy ma interes żeby zaniżać ilość ofiar), o zniszczeniu zasobów materialnych, intelektualnych i kulturalnych Polski i Polaków w stopniu nieznanym w czasie II WŚ.
    To było możliwe między innymi przez nie krytykowanie innych, wcześniejszych zbrodni na Narodzie, np. Powstań.
    Nie jednego głupiego powstania, ale szeregu głupich, zbrodniczych Powstań, które zniszczyły co najmniej POŁOWĘ zasobów
    Narodów I Rzeczypospolitej, a na dodatek podzieliły je.
    Rzeczywiste zaś intencje kierownictwa politycznego i wojskowego „Polskiego Państwa Podziemnego” oddaje Wołyń,
    gdzie NIE KIWNĘLI PALCEM dopuszczając do wymordowania w bestialski sposób co najmniej 200 tys. obywateli II RP
    (być może nawet 500 tys. bo tu również wszyscy mają interes w zaniżeniu liczby).
    Nie będzie już mordy w kubeł, minął czas, trzeba zacząć mówić.

  13. AlexSailor said

    @Alina

    Bardzo dobrze Pani zauważyła, co też nadmieniam wyżej niezależnie.
    Sprostuję jednak.
    Z bandersynami, nawet z SS Galicja, walczyło wojsko Węgierskie rżnąc co do jednego (relacje naocznych świadków uratowanych od rzezi),
    walczyli Rumunii, którzy między innymi wyłapali część ich dowództwa wypoczywającego na urlopach i rozstrzelali co do jednego,
    walczyła polska samoobrona.
    Niemcy zwalczali ich tylko dlatego, że dezorganizowali im gospodarkę pracującą dla frontu.
    Niemniej okazuje się, że były liczne przypadki uzbrajania Polaków przez Niemców w
    kiepskiej jakości, ale broń, by ci mogli się obronić.

    I chyba właśnie trzeba rozpatrywać Powstanie łącznie z Wołyniem.

  14. AlexSailor said

    @Anne

    Doskonale wiedzieli.
    Cała ta Akcja Burza, to celowo zaplanowana depolonizacja terenów za Bugiem.
    Ale w Warszawie byłoby prawdopodobnie to samo, tylko zdrada sojuszników byłaby lepiej widoczna.
    To było uzgodnione.

  15. Easy Rider said

    AK tak naprawdę była kierowana przez MI6, czyli przez anglo-syjon, stąd też jeżeli istniały plany zniszczenia Warszawy, to powstanie musiało wybuchnąć, bez względu na stanowisko rządu, a tym bardziej partii politycznych.

    Cała korespondencja z kraju do rządu emigracyjnego przechodziła przez MI6 i była przekazywana temuż rządowi niekiedy dopiero po tygodniach czy miesiącach – jak w tych warunkach można było mówić o realnym kierowaniu? To też może tłumaczyć brak zaangażowania AK w obronę ludności na Wołyniu, gdyż ta obrona nie byłaby zgodna z przebiegiem przyszłych granic Związku Sowieckiego (mapa Gomberga z 1942 r.)

  16. AlexSailor said

    Ad 4 @JerzyS

    1. Jaki miało cel Powstanie.

    Deklaratywny (dla naiwnych) – wyzwolenie Warszawy i powitanie wojsk radzieckich w roli gospodarza, by
    objąć władzę w Polsce.

    Rzeczywisty.
    Z punktu widzenia celowości i skutków (cybernetyka) oraz zdrowego rozsądku,
    Powstanie miało na celu wymordowanie jak największej liczby Polaków, jak najlepszej
    jakości, zniszczenie zasobów materialnych, intelektualnych i kulturalnych Polski i Polaków
    w możliwie największym stopniu.
    Cel został zrealizowany.

    #Rozpoczynając Powstanie w mieście ponad milionowym, bez zasobów uzbrojenia,
    żywności, szans na pomoc, z przeciwnikiem łamiącym podstawowe zasady prowadzenia
    cywilizowanej wojny, którego celem była eksterminacja narodu polskiego,
    można było z pewnością przewidzieć rezultat.
    Wiemy również, że przed wybuchem Powstania, na wszelki wypadek, wywieziono z Warszawy
    broń i amunicję, a przez cały okres okupacji zwożono do Warszawy zasoby kulturalne i materialne,
    a także zjeżdżali się tu najwybitniejsi ludzie w celu ukrycia w ludzkim mrowisku.
    Znany był również sposób prowadzenia wojny z oblężenia Warszawy w 1939r. z bombardowaniem
    celów cywilnych przede wszystkim, oraz znana była doktryna hitlerowska co do przyszłości
    Warszawy, Polski i Polaków.
    Doskonale wiedziano również, że wojska walczące na froncie muszą mieć czyste jego zaplecze i,
    że Niemcy nie dopuszczą do powstania „bąbla” poza ich kontrolą na zapleczu frontu.

    2. Jakie miało motywacje.

    Rzeczywistymi motywacjami ze strony polskiej było dorwanie się
    do koryta władz w Londynie i władz państwa podziemnego w Polsce.
    Nie licząc się z żadnymi kosztami.
    Warto sobie uświadomić też, czym była IIRP (jakim państwem), po objęciu władzy przez sanację,
    gdzie chłopi dzielili zapałkę na czworo, a policja strzelała z karabinów maszynowych do demonstrantów
    protestujących przeciw obciążeniom i podatkom.

    Motywacją ze strony brytyjskiej, radzieckiej i niemieckiej, a także góralskiej,
    było zniszczenie zasobów polskich, w celu łatwiejszego podporządkowania
    kraju ustaleniom Jałty i Teheranu.
    No i zapobieżeniu odrodzenia się państwa polskiego w przyszłości, jako
    konkurenta.
    Chodziło w zmarginalizowanie Polski, o zatarcie agresji 17 września, o przykrycie
    nie dotrzymania zobowiązań sojuszniczych, o zmarginalizowanie Rządu Londyńskiego
    (który i tak miał doi gadania tyle co rzyt w Oświecimiu).
    Niemcy mieli taki sam cel.
    A górale chcieli ugrać dla siebie, co się da.

    3. Kto zyskał.

    W perspektywie krótkoterminowej zyskał najwięcej ZSRR.
    Po upadku Powstania (poprzedzonego Wołyniem i obłędną Akcja Burza),
    siły polityczne oraz wadze podziemne i londyńskie zostały skompromitowane doszczętnie,
    straciły zasoby i większy wpływ na to, co się w Polsce działo od listopada 1944r.
    ZSRR mógł sobie spokojnie przejąć Polskę, bo społeczeństwo miało dość,
    a skuteczność i rezultaty działań AK i Rządu Londyńskiego można było namacalnie
    doświadczyć przez Powstanie i Akcję Burza, a na wschodzie Wołyń.

    W perspektywie długoterminowej najwięcej skorzystali Niemcy,
    którzy dlatego tak skrupulatnie poświęcali zasoby na równanie z ziemią
    Warszawy w perspektywie tragicznej sytuacji na frontach.
    Po pierwsze zniszczyli sporą część polskich zasobów i to w ostatnim możliwym
    momencie.
    Po drugie, stali się jedynymi istotnymi partnerami po II WŚ Stanów i Zachodu w
    konfrontacji z ZSRR.
    Co umożliwiło im błyskawiczne odbudowanie państwa, a przede wszystkim gospodarki i
    wpływów.
    Przypomnę, że według planów, po wojnie Niemcy miały przestać istnieć.
    Ich terytorium miało być podzielone, między innymi przez Polskę i Czechosłowację,
    ich mężczyźni mieli zostać wysterylizowani (to nie żart), a kobiety i dzieci zagłodzone,
    w ten sposób, by ich maksymalnie osłabić i rozparcelować.
    I plan ten zaczęto nawet realizować – to dlatego Niemki puszczały się z armią okupacyjną
    na Zachodzie, by dostać coś do jedzenia dla siebie i dla dzieci.
    Kto wie, czy słynne gwałty Armii Czerwonej też nie były częścią tego planu.
    Oczywiście dziś nikt się do tego nie przyzna.

    W perspektywie krótkoterminowej i średnioterminowej zyskali brytole.
    Nie zostali rozliczeni za „olanie” zobowiązań sojuszniczych, rąbnęli
    polskie złoto, zyskali agenturę zdolną do destabilizacji Polski (PRLu)
    i w ten sposób kartę przetargową z ZSRR, zyskali zasoby ludzkie do
    obsadzenia dawnych kolonii, zasoby finansowe Polaków uciekinierów,
    zlikwidowali konkurencję gospodarczą, utrzymali decydującą pozycję
    swojej agentury w Europie Środkowej i nie tylko przez przejęcie zasobów
    polskiego wywiadu i kontrwywiadu.
    Przez co również wzmocnili swoją pozycję wobec Stanów.

    Zyskali amerykanie w konfrontacji z ZSRR, dzięki skonfliktowaniu Polaków i Rosjan.

    No i górale, którzy w zasadzie powtórzyli zagranie z Powstania Styczniowego.
    Tylko pełniej, lepiej, doskonalej, całkowicie niemal eliminując polskie elity do władzy.

    4. Kto stracił.

    Polska i Polacy – zrównanie z ziemią stolicy z zasobami i wybicie być może nawet
    500 tys. jej mieszkańców.
    I to reszty tego co pozostało po okupacji niemieckiej, obozach, eliminacji inteligencji,
    Katyniu, itd.
    Po prostu majsterszlecht – jednym cięciem odrąbaliśmy sobie łeb i obie łapy.

  17. AlexSailor said

    4. Kto stracił – cd.

    W perspektywie długoterminowej stracił ZSRR, a jeszcze bardziej Rosja.
    Owszem,udało im się opanować Polskę, ale bez polskich elit, które
    zastąpili w dużym stopniu górale.
    Teraz od 30 lat maja antyrosyjskie rządy, które nie kierują się
    interesem polskim, tylko wysługują się wszystkim wrogom Rosji.
    W latach 1991-2000 o mało nie stracili w ogóle wszystkiego, a
    tylko pazerność górali i Zachodu ich przed tym uchroniła.

  18. Ad. 10

    po wyzwoleniu Armia Czerwona urządziła wręcz polowanie na żołnierzy z AK

    A jak odróżniano wtedy żołnierzy liniowych od NKWD? – Nie odróżniano. Ponieważ nic prostszego, jak zmienić mundur na inny…

    Ludzie… Zacznijcie myśleć… Proszę…

  19. Polskie Obserwatorium Praw Goja said

    Sorosowcy nie zasypiają gruszek w popiele:
    https://www.cda.pl/video/373697574

  20. Dziadzius said

    @12,AlexSailor said….
    Tak wszyscy sie z tym zgadzaja ze byla niedozrozumienia wielka liczba ofiar w Kazdym Powstaniu a moze szczegolnie w Powstaniu Warszawskim nie tylko jako smierc tych co walczyli ale i tych ( tak jak na WOLI) co byli tylko Polakmi. To juz sa historyczne fakta.
    Ja mam pewne zastrzerznia co do tych wielu wypowiedzi na temat Histroii Polski. Dzis po 80 + latch mamy zbior infromacji ktore mogly lub nie byc zanane tym co podjeli decyzje walki. –
    Pytanie kazdego kto podejmuje krytyke historii powinno byc **Czy ci ludzie mieli te informacje jakie my dzis mamay ? Jezeli mieli to co z tym zrobili?
    n.p. Wiemy dzis ze Rzad Polski nie wiedzial o pakcie Ribentrop-Molotow (nasi allinci nie byli tak pomocni nam) i jezeli by wiedzial jakie decyzje by podejmowal?

  21. Polskie Obserwatorium Praw Goja said

    „Powstanie wybuchło wbrew woli przedstawicielstwa politycznych ruchów i bez wiedzy Delegata Rządu na kraj. Stało się tak głównie dlatego, że dowództwo Armii Krajowej złożyło rząd w ręce zawodowych wojskowych ze szkoły legionowej, wychowanych w kulcie powstań i przyzwyczajonych do narzucania swej woli „cywilom”.”

    @AlexSailor
    „To było możliwe między innymi przez nie krytykowanie innych, wcześniejszych zbrodni na Narodzie, np. Powstań.
    Nie jednego głupiego powstania, ale szeregu głupich, zbrodniczych Powstań”

    ———–

    „Szkoła legionowa” i „wychowywanie w kulcie powstań” są wtłaczane do głów (w wersji popkulturowej) również i dziś. O Piłsudskim i Legionach powstały właśnie 2 superprodukcje filmowe i serial:
    https://www.filmweb.pl/film/Pi%C5%82sudski-2019-812540
    https://www.filmweb.pl/film/Legiony-2019-823437
    https://www.filmweb.pl/serial/Ziuk.+M%C5%82ody+Pi%C5%82sudski-2018-814830
    Zakładam, że następne „powstanie” zostanie wywołane w celu zdobycia słynnej Bartosiakowej „bramy smoleńskiej”, bez kontroli nad którą ponoć „Polska na dłuższą metę nie może być bezpieczna”.

  22. Joannus said

    Ad 20
    Polityczni bankruci, sprawcy tragicznego września, na smyczy i kagańcem założonymi w 1926 roku pokazali swe zdolności.

  23. AlexSailor said

    Ad 20 @Dziadzius

    Pan wierzy w to, że sanacyjny rząd nie wiedział o pakcie Ribbentrop-Mołotow???
    Polska miała jeden z najlepszych wywiadów świata, którego oficerowie budowali CIA,
    a szczególnym polem zainteresowania tego wywiadu były Niemcy i Rosja.
    I co?
    Nie wiedzieli?
    Wiedzieli Amerykanie, Francuzi, Anglicy, Włosi, Japończycy, a nasz rząd nie wiedział???

    Jak Pan myśli?
    To, że rząd i prezydent, sztab, znalazł się 16 wrześniach w okolicach Zaleszczyk to przypadek????
    Albo, że generał Rumel (prywatnie kuzyn Romla asa pustyni), generał Bortnowski, i inni którzy już
    2 września uciekali od swoich armii to tchórze?
    Może zdemoralizowani, ale nie sądzę, że tchórze.

    Czy generał Kutrzeba wałęsający się z najlepiej uzbrojoną i największą, ponoć 150 tysięczną armią, bez celu po Wielkopolsce przez 7 dni nie mając przed sobą, przed Berlinem żadnych sił, był idiotą??
    Przecież brygada kawalerii mogła stanąć pod Berlinem już wieczorem 1 września, a najdalej rano 2 września.
    Cała Armia Poznań mogła rozpocząć szturm Berlina 4 września rano o godzinie 4 minut 45.

    Wyobraża Pan sobie chaos w nacierających na Polskę niemieckich armiach?
    To byłaby katastrofa dla nich.

    Nie proszę Pana.
    Jeśli założymy, że wszyscy wiedzieli o planowanej napaści ZSRR na Polskę, o braku pomocy ze strony sojuszników,
    o zaplanowanej klęsce Polski, to wszystko pasuje jak ulał.

    Pewnie nie powiedzieli o tym admirałowi (kontr) Urungowi na Helu i dlatego się tak długo bronił.

    Proszę Pana.
    To było zaplanowane.
    Polskie straty to 66 tys. zabitych żołnierzy (a gdzie cywile), a nienieckie to 17 tysięcy.
    Takiego czegoś nie da się osiągnąć walcząc w obronie.
    Więc co jest?

    DOSKONALE WSZYSTKO WIEDZIELI.

Sorry, the comment form is closed at this time.