Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Westerplatte – Piotrowi Semce do sztambucha…

Posted by Marucha w dniu 2019-09-04 (Środa)

A jak było? Ano nie tak, jak o tym pisze w swoim artykule pan redaktor Piotr Semka („Jak to z Westerplatte było”, „Do Rzeczy” nr 35(337), 26 sierpnia – 1 września 2019, s. 18-19).

Podstawowa teza tego tekstu brzmi:

„Władze PRL miały z Westerplatte kłopot. Bohaterska obrona półwyspu heroizowała (jakiś bezsensowny neologizm panie redaktorze – przyp. A.K.) przedwojenne „burżuazyjne” Wojsko Polskie, ale po mit ten sięgnęła komunistyczna armia Zygmunta Berlinga, tworząc 1. Warszawską Brygadę Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, która szturmowała Gdańsk w 1945 r.”

Jestem gdańszczaninem, urodzonym w Sopocie, który znaczącą część życia spędził w Gdańsku, łącznie ze studiami historii na UG. A więc sprawy, o których tu piszę znam z autopsji. Temat ten z racji wykonywanego zawodu muzealnika, jest mi szczególnie bliski.

Nigdy nie było problemu z „przedwojennym, burżuazyjnym Wojskiem Polskim” jak to pan redaktor raczył określić. Chodząc do szkoły, (a czas ten przypadał na lata 60. i połowę 70. XX w.) wielokrotnie – czy chcieliśmy, czy nie, przy różnych okazjach jeździliśmy na Westerplatte.

Pamiętam to miejsce jeszcze sprzed roku 1966, gdy był to naprawdę teren nieuporządkowany, gdzie chodziło się dosłownie leśnymi duktami. Dopiero połowa lat 60. XX w. przyniosła zmiany. Architektoniczną koncepcję zagospodarowania terenu opracował prof. Politechniki Gdańskiej – Adam Haupt.

Kulminacją tej koncepcji jest kopiec, na którym stanął pomnik. Czy wie pan, skąd wzięła się ziemia na jego usypanie? Nie liczę na odpowiedź z pana strony. A więc informuję, że wykorzystano tu ziemię wydobytą z „Zakrętu Pięciu Gwizdków” Kanału Portowego. Nota bene, to właśnie w owym przewężeniu cumował niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” w czasie ostrzeliwania terenu Westerplatte.

Prace na kanale były związane również z budową nowego nabrzeża w Porcie Gdańskim przeznaczonego dla Bazy Przeładunku Siarki „Siarkopol” i fosforów.

Aby zachować jedyną istniejącą niemal w nienaruszonym stanie Wartownię Nr 1, trzeba było ją, przesunąć przy wykorzystaniu doświadczeń zdobytych podczas odbudowy warszawskiej starówki. Dzięki tej kosztownej i trudnej technicznie operacji, wartownię udało się zachować.

Wróćmy jednak do pomnika. Jego autorami są artyści Franciszek Duszeńko i Henryk Kitowski. Oczywiście znajdują się tam treści, o których wspomina pan redaktor Semka. Tylko chyba nie doczytał dokładnie, że są tam również wymienione inne punkty oporu z września ‘39 roku: Poczta Polska w Gdańsku, Hel i Kępa Oksywska. Ale są też jeszcze inne – Tobruk, Narwik czy Monte Cassino („burżuazyjne” Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie A. D. 1940-1945).

Nie wiem też, czy autor wie, że u stóp kopca znajduje się siedem zniczy w kształcie łusek artyleryjskich. W dniach od 1 do 7 września, codziennie rozpalano jeden, jako upamiętnienie kolejnego dnia obrony. Siódmy znicz zapalano ostatniego dnia, po czym równocześnie wszystkie wygaszano.

Z pomnikiem wiąże się jeszcze jedna tradycja a w zasadzie obowiązek. Otóż od chwili odsłonięcia pomnika, czyli roku 1966 do Locji – opisu szlaku wodnego wejścia do portu gdańskiego – wpisany został nakaz oddawania honoru temu miejscu. Każda wchodząca lub wychodząca z portu jednostka musi oddać salut banderą poprzez opuszczenie tejże do połowy masztu.

Dla nieobeznanych z ceremoniałem morskim, należy dodać, że taki sposób honorowania na morzu, to (po salucie artyleryjskim), dowód najwyższego szacunku i uznania. I z całą mocą pragnę podkreślić, że nakaz ten był przez wszystkie bandery (jednostki były czasami bardzo egzotyczne) na tym szlaku żeglugowym bardzo ściśle przestrzegany, czego wielokrotnie byłem świadkiem.

Było to więc uhonorowanie bohaterstwa obrońców przez światową społeczność morską. Ale by w ten sposób można było uhonorować bohaterów, oficjalne władze państwowe (PRL-u) musiały na forum międzynarodowym, na szczeblu narodowych Biur Hydrograficznych takie działanie spowodować. Jak widać zrobiły to skutecznie…

Po kapitulacji, wbrew poecie, żołnierze morskiego batalionu nie szli czwórkami do nieba, a do Oflagów i Stalagów. Część z nich powróciła do kraju.

Major Henryk Sucharski powrócił symbolicznie. W 1971 roku zostały sprowadzone jego prochy, które w uroczysty sposób spoczęły wśród innych pochowanych tam obrońców. Uroczystości odbyły się zgodnie z ceremoniałem wojskowym, a jej zwieńczeniem było pośmiertne odznaczenie mjr. Sucharskiego Krzyżem Orderu Virtuti Militari…

Szef MON – gen. Wojciech Jaruzelski na pogrzebie mjra Henryka Sucharskiego.

Tyle jeśli chodzi o sam teren Westerplatte. Ale ten mit swoją pamięć utrwalił jeszcze na wiele innych sposobów. Wystarczy tu wspomnieć o umieszczeniu tej nazwy na jednej z tablic Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Już ten fakt stanowi najwyższe uhonorowanie tych wydarzeń.

Ale są i kolejne. Wiele ulic w polskich miastach nosi nazwy związane z obroną w 1939 r. W samym Gdańsku, w Starej Oliwie, „od zawsze” była ulica Obrońców Westerplatte. Od roku 1971, trasa wiodąca z miasta, przez Wisłoujście, Port Północny na Westerplatte, nosi miano Trasy Majora Henryka Sucharskiego. Z tymi nazwami spotkamy się również w Warszawie. Oto na Osiedlu Boernerowo jest ulica Westerplatte, w dzielnicy Bemowo ulica Sucharskiego…

Postać dowódcy obrony stała się również patronem statku – drobnicowca Polskich Linii Oceanicznych, który pod nazwą „Major Sucharski” w latach 1974 – 1994 pływał pod polską banderą.

Na przekór postawionej przez pana redaktora Semkę tezie, pozwalam sobie zwrócić uwagę, że w samym Gdańsku, od czasów „owego PRL-u” istnieje znacznie więcej miejsc, uwieczniających te wydarzenia.

Zostały one również utrwalone w literaturze i filmie. Wystarczy tu wspomnieć choćby książkę „Westerplatte”, która wyszła spod pióra Melchiora Wańkowicza. A autora tego trudno nazwać pupilem tamtej władzy.

W 1967 r. wszedł na ekrany film fabularny „Westerplatte” w Reżyserii Stanisława Różewicza z udziałem wielu doskonałych aktorów polskich, z Zygmuntem Hübnerem w roli mjr Sucharskiego na czele. Jakże wymowną jest jedna z pierwszych scen w tym filmie. Jest to spotkanie „w cztery oczy” mjr Sucharskiego z przedstawicielem wywiadu polskiego w Wolnym Mieście Gdańsku o sytuacji w razie wybuchu wojny. Na postawę i zachowanie dowódcy, należy patrzeć m. in. przez pryzmat tej rozmowy.

I jeszcze jedna refleksja w tym miejscu. Czy był pan redaktor kiedykolwiek na Westerplatte 1 września o godzinie 4.45? A może w „Topolówce” (popularne określenie III LO im. Bohaterów Westerplatte we Wrzeszczu przy ul. Topolowej) nie było takiej tradycji?

Bo wówczas zrozumiałby pan redaktor czym to miejsce jest dla współczesnych gdańszczan, również młodego pokolenia. Patriotyzm lokalny powodował, że bez szumnych zapowiedzi, bez umawiania się za pośrednictwem internetu czy telefonów komórkowych – których przecież w latach 70. nie było, zjawiało się w tym miejscu wielu mieszkańców, w różnym wieku, niektórzy nawet ze zniczami, tylko po to, by z własnej, nieprzymuszonej instytucjonalnie woli, swoją obecnością oddać hołd obrońcom tego miejsca. Był to za razem hołd oddany tym wszystkim, którzy walczyli w II wojnie światowej, bez względu na to czy było to na wschodzie czy zachodzie… To trzeba było zobaczyć i przeżyć, by teraz móc oceniać problem Westerplatte.

[A w „Wolnej Polsce” wybierają sobie do władzy jak nie Adamowicza, to Dulkiewicz… – admin]

By zakończyć cały ten blok tematyczny „Westerplatte”, trzeba uświadomić sobie jeszcze jeden szkopuł, może niewielki, ale jakże istotny w kompleksie tych spraw. Otóż przez cały okres powojenny nie cały teren Westerplatte był ogólnodostępny. Zbudowany przed wojną przez Rząd Rzeczypospolitej basen portowy, nabrzeże i jego infrastruktura przeładunkowa, łącznie z ocalałą elektrownią obsługującą Składnicę był zamknięty. Znajdowała się tam baza Morskiego Oddziału Wojsk Obrony Pogranicza (WOP) a następnie Straży Granicznej.

Tak więc jakakolwiek działalność inwestycyjna na tym terenie była z tego względu mocno ograniczona. To również – co pozwalam sobie jeszcze raz podkreślić – miało wpływ na to, co działo się na tym terenie.

Wróćmy do 1939 roku. Równolegle z obroną Westerplatte, od wczesnych godzin porannych, trwała obrona Poczty Polskiej w Gdańsku. Los jej obrońców był tragiczniejszy, gdyż po kapitulacji nie traktowano ich jak żołnierzy. A więc nie przysługiwał im status jeńców wojennych, przez co zostali rozstrzelani na mocy „prawomocnego wyroku skazującego”.

Ten czyn po długich latach zmagań prawnych uznany za „mord sądowy”. Miejsce, czyli budynek Poczty Polskiej przetrwał wojnę. W 1979 roku utworzono w nim Muzeum Poczty Polskiej jako oddział Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu, a od 2003 r. przejęty przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska. Jednocześnie na placu przed budynkiem odsłonięto pomnik Pocztowców autorstwa rzeźbiarzy Krystyny Hajdo-Kućma i Wincentego Kućmy. Uroczystość odbyła się 1 września 1979, w 40 rocznicę obrony. W tym miejscu warto też nadmienić, iż Pocztowcy Gdańscy są patronami nabrzeża w Porcie Gdańskim, o którego budowie była mowa powyżej.

Z wydarzeniami 1 września 1939 r. jest ściśle związany budynek „Victoriaschule”. Jest to miejsce, gdzie od świtu tego dnia przewożono aresztowanych na terenie Wolnego Miasta Polaków – mieszkańców. A stamtąd przewożono ich do obozu w Stutthofie, utworzonego już w dniu 2 września. Na budynku, w którym mieści się dziś jeden z wydziałów Uniwersytetu Gdańskiego, “od zawsze” znajduje się tablica upamiętniająca te tragiczne wydarzenia.

Kolejnym łącznikiem wymienionych miejsc i wydarzeń jest Cmentarz na Zaspie przy ul. Chrobrego między Wrzeszczem a Brzeźnem. Tam byli chowani więźniowie jednego z podobozów Stuthofu, działającego na terenie Nowego Portu. Pochowano tu również pomordowanych działaczy Polonii Gdańskiej, z druhem Alfem Liczmańskim, organizatorem harcerstwa, zamordowanym w Granicznej Wsi (podobóz Stutthofu). Postać ta ma również swoja ulicę w Starej Oliwie – ulicę na której mieszkał przed wojną.

Tutaj też spoczęli kolejarze i celnicy z Szymankowa, którzy przez skierowanie niemieckiego pociągu pancernego na boczny tor, uchronili węzeł kolejowy w Tczewie przed opanowaniem przez oddziały niemieckie. Ten Cmentarz od zakończenia II wojny światowej był Miejscem Pamięci Narodowej.

Istotną rolę w życiu społeczności polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku odgrywał Kościół katolicki i jego duszpasterze. Zapłacili za to życiem. Władze kościelne i świeckie, nie zapomniały o nich. Przykładem jest błogosławiony ks. Rogaczewski. Ze strony władz kościelnych, jako męczennik został zaliczony w poczet błogosławionych. Władze świeckie uhonorowały go nadaniem imienia ulicy, przy której znajduje się Kościół p. w. Chrystusa Króla, zbudowany z jego inicjatywy dla Polaków – katolików.

Czy był kłopot „z burżuazyjnym Wojskiem Polskim” w czasach PRL-u? Podane powyżej przykłady obalają tezę pana Semki. Bo na tej tradycji wychowywano młodzież, która brała udział w różnych uroczystościach na Westerplatte, przy Poczcie Polskiej czy na Cmentarzu na Zaspie. A jeśli do tego dodamy Piaśnicę i Szpęgawsk, Kocborowo i wiele innych tego typu miejsc na terenie Pomorza, to pana teza nie ma racji bytu.

Wszystkie te działania sprowadzają pan do jednego wymiaru – propagandy i działania „pod publiczkę”. Oczywiście można je tak interpretować, ale tak na prawdę wszystko można w ten sposób deprecjonować. Również dzisiejsze zabiegi wokół Muzeum II Wojny Światowej, wokół Westerplatte, wokół wielu innych faktów z naszej przeszłości. Działania także można uznać za propagandę podbudowaną szczytnymi hasłami patriotyzmu i przywracania „prawdy historycznej”, hasłem “wstawania z kolan”. Tylko to nie jest droga prowadząca do rzetelnego przekazu, często w mniejszy lub większy sposób rozmijającego się z prawdą historyczną.

Wszystkim, których zainteresował przedstawiony temat polecam rzetelne opracowanie prof. Andrzeja Drzycimskiego na temat Westerplatte. Proponuję poświęcić się tej lekturze z dwóch chociażby powodów. Po pierwsze, można tam znaleźć porcję rzeczowego wykładu historycznego. Po drugie, jest to przykład prawidłowego warsztatu historycznego opartego na krytycznej pracy ze źródłem historycznym i literaturą przedmiotu.

O tych kwestiach warsztatowych niestety wielu dzisiejszych historyków nie pamięta. Zapoznanie się z tym warsztatem, będzie pomocne przy czytaniu i pisaniu wszelkiego rodzaju kontrowersyjnych tekstów historycznych, których publikowanie w ostatnim czasie stało się bardzo popularne.

Czy robi się to po to, by podnieść naród „z kolan”, by promować swoje poglądy, wzbudzać sensację i niezdrowe emocje, czy może fałszować historię – ocenę pozostawiam czytelnikom.

Andrzej Kotecki
Gdańszczanin
Myśl Polska, nr 37-38 (8-15.09.2019)
http://mysl-polska.pl

Komentarze 32 to “Westerplatte – Piotrowi Semce do sztambucha…”

  1. Plausi said

    Patrz też

    http://zawisza.neon24.pl/post/150478,obrona-westerplatte-historia-prawdziwa-z-info-o-wieluniu

  2. RomanK said

    Dzieki panie Andrzeju…. za skonczebie dobrej szkoly w Gdansku..jak pan Mieczyslaw…dzieki takim- jak wy, mozna sprostowac virtualne facty i prasowe anonimow.l

  3. lenn@gmail.com said

    Panie Adminie, wytykanie gdańszczanom prezydentów przy obecnej jakości demokracji nie ma sensu. Boć przecie nie wiemy jak głosowali, znamy tylko oficjalne wyniki, liczone przez tych co zawsze.

    ——
    Może I racja.
    Może…
    Admin

  4. JADAM said

    Długi , i ciężki artykuł.
    ALE REWELACYJNY ( bo opisujący p r a w d ę)
    Wielkie dzięki W. Sz. Panie Andrzeju

  5. Olo said

    Semka? A kto to jest Semka? Upasiona na czosnku świnia, której głównym celem życia jest obrzydzanie powojennej Polski, żeby na jej gruzach żydo-banderowska dobra zmiana mogła bez przeszkód zbudować Polin.

  6. RomanK said

    Nie moze….. ale pisze sie Morze i Racja…polska racja..stanu:-)))))) panei Gajowy

  7. Stach said

    Warto przypomnieć o zbrodni w Piaśnicy na Pomorzu , gdzie wymordowano w 1939 12 tysięcy obywateli Polskich https://www.youtube.com https://www.youtube.com/watch?v=qYxYDlChM1o/watch?v=P4YR0x_Zysg

  8. Rafal Cz. said

    Wojsko nie jest ani burzuazyne ani komunistyczne. Wojsko to armia wykonujaca rozkazy. Inna kwestia to kto te rozkazy wydaje.
    Wojsko ktore nie wykonuje rozkazow jest zwykla banda.
    Zolnierze wrzesnia oraz zolnierze ktorzy bili sie o Polske po klesce zasluguja na wieczna chwale. Ten Semka to polityczne zwierze
    umie sie podwiesic tam gdzie mu pasuje.

  9. miet said

    Re.2.
    Dzięki Panie Romanie.
    Może jeszcze gdzieś w Gajówce pałęta się to moje wspomnienie z roku 1970.

    Gdańsk odcisnął na mnie wielkie piętno i tego nie zapomnę – tym się będę zawsze szczycił – czy jakiemuś zasra…mu trollowi i jemu podobnym się to podoba czy nie.

    ————
    Panie Mietku, wydaje mi się, że zaszło nieporozumienie.
    Przecież chyba nikt nie traktuje Pana wspomnień jako argumentu za przynależnością Gdańska do Polski?
    Admin

  10. Głos z Kociewia said

    A kto wspomni o pomordowanych w lesie szpęgawskim lub w Seminarium Duchownym w Pelplinie ( ponad 300 księży zamordowanych).

  11. Miet said

    Tak Panie Gospodarzu, ale jak jakieś trolle i im podobne z mojego pytania: „Co ma wynikać z faktu, że Królestwo Polskie powstało około 500 lat wcześniej niż Stany Zjednoczone?” wyciągnęli „wnioski”, że ja mam negatywny stosunek do historii Polski – no to co???, co by Pan na takie dictum odpowiedział???

    Zapytam więc jeszcze raz : jakie znaczenie ma mieć dla nas żyjących tutaj poza Polską i dla tych co w Polsce, ten historyczny fakt, że Królestwo Polskie miało swój początek 800 lat temu a Stany Zjednoczone 300 lat temu???

    Dajcie mi odpowiedź – a jakieś insynuacje pod moim adresem, to sobe…. darujcie, bo one mi zwisają jak kilo kitu na agrawce.

  12. RomanK said

    Panie Mieciu…te dupki maja tak wytresowane….to stare NKVDowskie przygotowanie:-)))) tzw „naukowa” bolszewicka hutzpach:-)))) po tym sie ich wszarzy parchatych poznaje.. ze wchodza i pluja do misy z punch’em…. oczywiscie wszyscy odskakuja , a oni naukowo udowodnia, ze nikt nie pije- bo zle zrobiony:-)))))
    Dlatego- jak pan sam widzi zabralo sie ztad kupe porzadnych ludzi….

  13. miet said

    Tak Panie Romanie i tego mi tutaj szkoda, że tak jak Pan powiedział: ” zabrało się stąd kupa porządnych ludzi”.
    Przez tak wiele lat było tutaj tak „polsko” i tak normalnie – no cóż, szkoda – wszystko przemija.

  14. MatkaPolka said

    Chwała bohaterom obrońcą Westerplatte w 1939

    W 1947 Fryderyk Joliot Curie powiedział, że przyszła wojna to będzie Wojna Niewidzialna

    Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrał.

    I właśnie w takiej „Niewidzialnej Wojnie” Polska zostaje pokonana

    Praktycznie tracimy wybrzeże – dzięki zabiegom kolejnych „umiłowanych przywódców” Polski

    Już Gdańsk jest „Wolnym Miastem” , już straciliśmy Szczecin i stocznie _ AGRESJA NIEMIEC na Polskę idzie pełną parą O kryminalnym Układzie gdańskim i przejęciu Gdańska przez Niemców

    https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/15966-chytry-car-wybrzeza-pawel-adamowicz-rzadzi-gdanskiem-dluzej-niz-putin-rosja

    Ewa Rzeuska – Radca prawny Stoczni Szczecin jak niemiecki kapitał wykańcza polskie firmy i wybrzeże Szczecin, Kołobrzeg

  15. MatkaPolka said

    Czy ktoś wie ko założył Gdańsk? Jaka była pierwotna nazwa Gdańska?

  16. Boydar said

    Kolegom zza wielkiej kałuży to pewnie najbardziej kibica (tfu!) szkoda. I też „emigrant”.

  17. Boydar said

    „… w 1410, po klęsce zakonu krzyżackiego w bitwie pod Grunwaldem, biedota miejska wszczęła rozruchy, w których wymordowano gości zakonu i zaciężnych, których rannych przywieziono po bitwie[40]. Gdańska rada postanowiła uznać władzę Władysława Jagiełły, za co miasto uzyskało liczne przywileje./…/ 11 lutego 1454, po 146 latach, zakończył się okres panowania Krzyżaków w Gdańsku …” (żp)

    Brakuje nam Jagiełły. Biedota na pewno jest.

    https://wpolityce.pl/polityka/452977-wiklo-w-gdansku-jest-duzo-elementow-antypolskich

    Zanim wyewoluował Gdańsk, było Druzo (Truso).

  18. revers said

    Krzyczacym wkladano gips do ust, gdy wyli z boolu od dobrodzieji zza miedzy

    https://pl.aleteia.org/2019/09/04/krzyczacym-z-bolu-wkladano-w-usta-gips-zbrodnia-pomorska-1939-kosztowala-zycie-30-tys-polakow/amp/?fbclid=IwAR3yjIgVJdotjAAP6ag5JyXbjhnu2uHWZR8wsE90U_mF6do9nTnM6cixnIs

    czyli zbrodnia pomorska.

  19. Marucha said

    Re 11:
    Panie Mietku, wszystko zależy od sytuacji.

    Przy negocjacjach ceny ropy naftowej albo w meczu piłki kopanej nie ma znaczenia, że Polska ma piękną historię.

    Ale już gdy jakieś prymitywy zaczynają nas uczyć kultury, to pasuje jak najbardziej przypomnieć im, że gdy w Polsce powstawał Uniwersytet, to ich w ogóle nie było.

    To fakt, Polska zeszła na psy przez ostatnie 30 lat, co zawdzięczamy również zgodnej współpracy USA i Izraela – ale możemy się pochwalić dość czystą kartoteką z przeszłości. Nie zbudowano Polski na niczyjej krzywdzie, ludobójstwie, grabieży.
    Co więcej, Polskę stawiano za wzór praworządności I porządku w państwie.
    Upadek Polski datuje się od „otwarcia na Zachód”, zwłaszcza na Stany Zjednoczone. Zaczęliśmy m.in. brać udział w napaściach na kraje, które nic nam złego nie zrobiły.

    USA nie może się pochwalić swoją przeszłością. To najbardziej bandyckie państwo w historii, czego udowadniać po raz kolejny nie trzeba.

    My byliśmy przez pewien czas czymś, czym USA nigdy nie było i nie będzie.

    Dla mnie historia Polski Ma ZNACZENIE, choć żyję poza Polską.

    Re 12:
    1. Jacy porządni ludzie poszli z gajówki? Bardzom ciekaw. Może Snag?
    2. NKWD, bolszewia… konkretnie kto tu jest enkawudzistą lub bolszewikiem?

    Re 13
    Jeśli przestało być polsko i normalnie, to w dużej mierze dzięki p. Romanowi K, który niczym kartaczownica sieje naokoło wyzwiskami i insynuacjami, w zasadzie na oślep. Przez niego odszedł np. Psiemisław, którego ksywkę p. Roman dowcipnie przerobił na psihujus.

  20. Marucha said

    Re 15:
    Trudno powiedzieć, kto założył Gdańsk, w każdym bądź razie istnieją ślady grodu z VII wieku na miejscu, gdzie on teraz leży.
    Pierwsza wzmianka to zapis z 997 roku, dokumentujący przybycie Świętego Wojciecha. Już wtedy Gdańsk objęty władaniem Mieszka I.

  21. Miet said

    Ależ oczywiście, Panie Wacławie.
    Dla mnie też jak najbardziej historia Polski ma wielkie znaczenie.

    Chodzi mi jedynie o postawy wielu Polaków, którzy tym faktem, że historia Polski jest dużo dłuższa niż USA chcą załatwić niemal wszystko, a przede wszystkiem zatuszować swoje niedołęstwo.
    Nie ważne co sami osiągnęli, nie ważne co sobą teraz reprezentują – Yankesy powinni im się nisko kłaniać bo przecież, jak Pan pisze: „gdy w Polsce powstawał Uniwersytet, to ich w ogóle nie było”.:-)))

    ———–
    Jak napisałem – w pewnych sytuacjach powoływanie się na swą historię mija się z celem…
    Admin

  22. Troll Polonii said

    Ten Miet to jakies nieporozumienie.

    Dlatego, ze wyrazilem zdziwienie, ze pan Polak zza morza nagle sie zainteresowal polskim miastem a jeszcze niedawno opowiadal, ze go historia 800 lat naszego kraju go nie interesuje, zwyzywal mnie od skurwysynow.

    Faktycznie kowbojskie maniery!!…naukowca.

    Miet
    My sie nie znamy.
    Ty nie masz zielonego pojecia co ja porabiam, i co prabialem przez wszystkie lata zarowno w Polsce jak i w trzech innych krajach.

    Jedno jest pewne; nie dorosles mi do piet.
    W kazdej dyskusji na forum nie wazne sa ani moje ani twoje dyplomy.
    Jest to wyraz prostactwa popisywac sie wiedza …no na przyklad matematyczna gdy sie dyskutuje ..historie.
    Wstydz sie!
    Zachowales sie jak uczniak ze szkoly podstawowej dla dzieci niedorozwinietych.

    A historia Gdanska to historia Polski
    Wazna i tu i za oceanem.

    ———–
    Panowie, obaj co nieco wjechaliście na bandę.
    Miet nie pisał, że go historia Polaki nie obchodzi, a jedynie to, że niekoniecznie musi być przywolywana jako argument w każdej dyskusji.
    Poz tym Miet NIGDY nie chwalił się dyplomami ani nie popisywał wiedzą matematyczną poza kontekstem.
    Admin

  23. JerzyS said

    Czyj jest Gdańsk
    Nowa prezydent Gdańska na to pytanie nie odpowie

    Odpowiedź znajdziesz w książce

    Tadeusza Walichnowskiego
    Czyja własność?

    Szukaj na Allegro i na Chomiuku

    http://www.bibula.com/?p=17525

    Czyj jest Gdańsk? – Jerzy Jaśkowski
    Aktualizacja: 2010-01-21 8:33 am
    Przed ponad 6 laty napisałem artykuł pod powyższym tytułem. Praktycznie nie było żadnej reakcji tak zwykle agresywnych mediów. Żaden z posłów nawet nie próbował udzielić odpowiedzi na to pytanie. Dwóch ministrów, goszczących na otwartych spotkaniach np. w Domu Technika w Gdańsku, zmieniło szybko temat. To – niestety – także jest odpowiedzią. A sprawa jest niezwykle poważna, szczególnie w świetle podpisania konstytucji Unii Europejskiej i prowadzonej konsekwentnie polityki niemieckiej.

    Wbrew bowiem ciągle powtarzanym twierdzeniom polityków, posłów i mass mediów w Polsce, a w szczególności GWybiórczej, o konieczności odcinania się od Jałty i Poczdamu, sprawa nie jest taka prosta. Jak wiadomo, sprawa polskich granic została „załatwiona” dopiero w dniu 2 sierpnia 1945 roku w zabytkowym dworku Cecilienhof w Poczdamie. Tam i w owym czasie ustalono los Ziem zwanych później Odzyskanymi. Ustalono także, że obszar Wolnego Miasta Gdańska, anektowanego przez Rzeszę Niemiecką we wrześniu 1939 roku, na okres 50 lat zostanie poddany pod jurysdykcję Polsce.

    Układ Poczdamski wygasł, jak powszechnie wiadomo, w 1995 roku. I co? I nic!!!, cisza. Ta cisza jest bardzo niepokojąca dla Polaków zamieszkałych na obszarze byłego Wolnego Miasta Gdańska.

    Niemcy nigdy i nigdzie nie uznały Układu Poczdamskiego, nazywając obszary położone na wschód od linii Świnoujście – Odra – Nysa Łużycka jako: „terytorium niemieckie pod administracją polską” dodając pojęcie – czasową. Ostatnie uzgodnienia pomiędzy stronami niemiecką i polską nie dotyczą sprawy Wolnego Miasta Gdańska.

    Inna jest bowiem sytuacja prawna Gdańska. Otóż 15 czerwca 1980 roku w Koblencji odbyły się rozmowy z udziałem ponad dwu tysięcy osób, w ramach federalnego spotkania Zrzeszenia Gdańszczan. Podczas spotkania wybrano Radę Wolnego Miasta Gdańska [Rat der Freien Stadt Danzig] (za Die Tat z 27 czerwca 1980 r.). Uprawnieni do wyboru zostali wszyscy mieszkańcy Wolnego Miasta Gdańska i ich potomkowie. Faktycznie więc wyłoniona Rada stała się wybranym Parlamentem Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie.

    Uchwalono, że powstały Senat przejmuje polityczną reprezentację obywateli Wolnego Miasta Gdańska i przygotowuje się do działań, kiedy będzie można w przyszłości uregulować – „problem Gdańska”.

    Zgodnie z prawem niemieckim obywatelstwo niemieckie jest dziedziczne, to znaczy, że przechodzi automatycznie z rodziców na dzieci. Tak więc roszczenia prawne posiadają wszyscy potomkowie mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska.

    W dniach od 7 do 10 lutego 1980 roku doszło do tajnej narady w Popowie pomiędzy przedstawicielami Niemiec i Polski. Niemcy były reprezentowane przez profesorow Rudolfa Bernharda, Joachima A. Froweina, Wilhelma A. Keweninga i Karla Doehringa. Stronę polską reprezentowali „profesorowie” Adam Łopatka, Krzysztof Skubiszewski [TW ksywa Kosk], Tadeusz Walichnowski i Lech Janicki.

    Nie uzgodniono żadnego wspólnego stanowiska. Niemcy pozostali przy swojej tezie „otwartego problemu ziem wschodnich a w szczególności Gdańska”.

    Senat „Wolnego Miasta Gdańska” uznaje Rząd Polski za kolejnego okupanta [po III Rzeszy], który nie liczy się z istniejącym legalnie Rządem Wolnego Miasta Gdańska. Rząd ten rezyduje we Frankfurcie nad Menem, a w czerwcu 1998 roku wystąpił do ONZ z postulatem przyjęcia go w poczet członków Narodów Zjednoczonych.

    Jest to szczególnie poważna sprawa ponieważ np. jeden z ministrów na zadane publicznie pytanie: Czyj jest Gdańsk? odpowiedział cyt.: “Trzeba mieć nadzieję.”

    W świetle faktów dokonanych, szczególnie w okresie ostatnich kilku lat, sprawa jest naprawdę poważna. Wykwaterowano w minionym okresie Garnizon Wojska Polskiego z Gdańska i przeniesiono do Gdyni. Ostatnie polskie oddziały [lotnictwo] z Pruszcza Gdańskiego zostały wysiedlone we wrześniu 2009 roku. Przeniesiono dyrekcję Poczty Polskiej do Lublina.

    Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że w bardzo dziwnych okolicznościach państwowa spółka niemiecka przejęła Gdańskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, posiadające monopol na ogrzewanie miasta. Zlikwidowano polską prasę w Gdańsku, a jedyny tytuł jaki pozostał Dziennik Bałtycki – dawniej pismo Stronnictwa Demokratycznego – przejęli Niemcy.

    Przed kilku laty pod pretekstem naprawy carillonu na ratuszu przy ulicy Długiej zlikwidowano, regularne odgrywanie Roty Marii Konopnickiej.

    W serii znaczków Miast Polskich nie ma Gdańska, a jest np. Elbląg. Sprawa ta jest bardzo poważna w świetle ostatnich orzeczeń sądownictwa krajowego, także w Gdańsku, na temat własności materialnej na tych terenach i zupełnej bierności legislacyjnej przez ostatnie 20 lat – polskiego rządu i Sejmu.

    dr Jerzy Jaśkowski

  24. RomanK said

    Panie Gajowy….to pana Gajowka….ja panu, ani nie sugeruje, ani nie doradzam- to pan SAM wybiera ,ustawia artykuly po swoim wlasnym uznaniu…a ja czasami komentuje….a pan moderuje.
    Oczywiscie pan nie zauwaza ..ze reaguje na nie sprowokowane ataki….zwlaszcza psich hooyoff herbu Doopa w Pokrzywie..siejacych ewidentnre klamstwa i falsze, czy typowe zagrania soccybernetyczne:-))) jak to elegancko sie teraz nazywa..zwlaszcza w wykonaniu trolli…\
    Ktorzy pojawili sie tu wraz z atakami na JPII…w zwiazku z prowokacja -jaka oczywiscie byla afera z falszywka ksiazki JPII „osoba i Czyn” w tlumaczeniu na „jezyki obce”:-))) i od tego czasu zadomowili sie na dobre.
    Po tym incydencie -panie Gajowy- co najmniej dwa tuziny stalych bywalcow Gajowki zwrocilo sie do mnie z pytaniem , czy nie wiem -co sie dzieje..odpowiedzialem zgodznie z prawda – nie wiem….
    Tak, ze to nie moje kartacze..ale naplywowe sracze plujace na wszystko co istotnie polskie …powoduja, ze zrobilo sie tu…..coraz mniej polsko..
    To bardzo prosty powod …atakowanie dwoch zjawisk..jakie odegraly w zyciu Polakow niebagatelna role- czyli JPII i Solidarnosci… natychmiast swiadczy kim sa atakujacy….i kogo skupiaja gremia w jakich znajduja oparcie.

    To jest lepsze niz papierek lakmusowy…do sprawdzania szczyn.
    Dawno temu panski przyjaciel sw p Wlodek Kulinski..prowadzacy Wirtualna Polonie..poprosil mnie o nie uzywanie jego Portalu, bo psuje mu interes…jaki rozumial – bylo poprcie prawej lapy parchatego….
    Oczywiscie czasy sie zmienily i pan Wlodek zwrocil sie do mnie, ze jak najbardziej Welcom…ze zaprasza i ze mu przykro..ale bylo minelo….
    Powiedzialem mu, ze ani sie na niego nie obrazilem , ani nie uwazam za wroga….ale majac malo czasu -udzielam sie tylko miedzy swoimi…inni i ich interesy….nie istnieja..dla mnie.

  25. Marucha said

    Re 24:
    Zakładając, że była to fałszywka („Osoba i czyn”) krzywdząca Jana Pawła ii, papież ten ma tak wiekopomne zasługi dla zażydzenia hierarchii kościelnej i judaizacji Kościoła – że nie odczuwam żalu po tych, którzy nawet nie znają własnej religii, lecz wolą się przyczepić do wątpliwego autorytetu,

    Mają inne fora, gdzie mogą zachwycać się i Janem Pawłem, i PIS-em, i Duda, i Morawieckim…choć bardzo wątpię, czy było ich „dwa tuziny”.
    Szkody, jakie ten papież uczynił Polsce i Kościołowi są wręcz niewyobrażalne (choć gdzie mu do Franciszka… ale pewnie i Franciszek ma wiernych obrońców).

    Jeśli chodzi zaś o kwestię „Solidarności”, to nie wiem, czego Pan ode mnie chce. Zawsze podkreślam, że obecna „S” to tylko atrapa, a tę prawdziwą zabito.

    Włodek Kuliński, choć pozostawał moim przyjacielem, coraz bardziej odbiegał ode mnie w poglądach i, na mój gust, zbyt dużo interesów robił z Żydami. Ale nie ma go wśród nas, nie może się bronić, więc na tym skończę.

  26. NICK said

    Prawdziwa ‚Solidarność” to byli ludzie wierzący.
    We to czy inno.
    To wg was był motłoch.
    Biada wam tak traktować ludzi.

    Szkoda, że zawierzyli „geremkom” i „kaflom”.

    Hołocie.
    Która do tych por walczy.
    NIE o Polskę.
    Ze sobą.
    A no bo który to więcej dopierdoli.
    Przysłuży (komu?) i tantiemy zgarnie.
    Walczycie między sobą.
    Zachowują zgubę Polaków.

    KAFEL, KAFEL.

    Jak tam JO?

  27. NICK said

    To są tak zwane naleciałości.
    Może pleśń.
    Między Wami.

    Wydaje się oczywistym, że Gospodarz TOLERUJE KAFELKA.
    Z racji długostanu znajomości.

  28. Zdziwiony said

    Re 24, 25
    (Nawiązanie do sporu między Gajowym a Józiem Bizoniem).

    O. prof. Jan Andrzej Kłoczowski OP:

    Krąpiec i szkoła lubelska nie akceptowali Wojtyły i szczepu fenomenologicznego.

    „Kardynał Jaworski był intelektualnie chyba najbliższy przyjaciel Wojtyły. To byli partnerzy i współpracownicy. Z tego co wiem, Jaworski był praktycznie współautorem Osoby i czynu. W Lublinie dochodziło do sporów, bo Krąpiec i szkoła lubelska nie
    akceptowali Wojtyły i szczepu fenomenologicznego, który wyraźnie u niego występował, podobnie jak u Półtawskiego. Warto wspomnieć, że Osoba i czyn miała być książką profesorską Wojtyły, ale KUL nie wystąpił do ministerstwa o profesurę. Brałem udział w publicznej dyskusji na temat tej książki i była ona szalenie krytykowana.
    (…)
    Krzywdę mu zrobił przyjaciel, mianując go biskupem we Lwowie. Tam trzeba było posłać jakiegoś dyplomatę i wojownika, a nie tego niesłychanie dobrego i łagodnego człowieka”.

    https://pressje.pl/media/pressje_shop/article/article__issue_82.pdf

  29. Boydar said

    To jest bardzo dobra wersja. Trudno zakwestionować.

  30. NICK said

    Inne wersje?

  31. Boydar said

    Lepsze jest wrogiem dobrego, inaczej trzeba by przeładować.

  32. czytelnik wiedzy historycznej said

    Brawo, Brawo, Brawo !!! Niech Fakty obalą Mity …

Sorry, the comment form is closed at this time.