Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy „katolicki syjonizm” trafi do oficjalnego nauczania?

Posted by Marucha w dniu 2019-09-14 (Sobota)

Czy „katolicki syjonizm”, ewoluujący w ciągu ostatniego półwiecza, może stać się oficjalnym nauczaniem Kościoła? Takie pytanie zadaje profesor Gavin D’Costa, teolog z uniwersytetu w Bristolu, doradca Konferencji Episkopatu Anglii i Walii oraz Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Najnowsza książka profesora D’Costy, zatytułowana: Catholic Doctrines on the Jewish People after the Second Vatican Council („Katolicka doktryna dotycząca Żydów po Soborze Watykańskim II”) ukaże się jeszcze w tym roku, nakładem wydawnictwa Oxford University Press.

W obszernym eseju zamieszczonym na stronie mosaicmagazine.com profesor przypomina, że pomimo drastycznie spadających wskaźników przynależności do Kościoła i tym samym – praktyk religijnych, wiara nie zniknęła, jak tego chcieli sekularyści i liberałowie.

Przekonania religijne jednak ewoluują, zwłaszcza we współczesnej myśli katolickiej, i mogą odegrać pozytywną rolę – uważa D’Costa. Wskazuje w szczególności na „zbawienne pojawienie się katolickiego syjonizmu”, czyli prądu myślowego, który w jego przekonaniu może potencjalnie wpłynąć na dobre nastawienie wobec państwa Izrael. [O żesz marwa kuć… – admin]

Teolog pisze o „dwóch obliczach chrześcijańskiego syjonizmu”. Pierwsze z nich to proizraelskie stanowisko ewangelikan. Pomogło ono ukształtować politykę Brytyjczyków i Amerykanów.

Teolog przywołał wyniki ankiety Pew Research Center z 2013 roku. Wynika z niej, że po stronie Tel Awiwu w konflikcie izraelsko-palestyńskim opowiada się znacznie więcej ewangelikan (72 procent) niż w całej populacji amerykańskiej (49 procent).

„Te solidnie proizraelskie opinie odzwierciedlają biblijnie zakorzenione zjawisko, które ma długi rodowód i nazywa się po prostu chrześcijańskim syjonizmem” – ocenia autor.

W wersji brytyjskiej, historycznie syjonizm ten kojarzony jest z takimi postaciami, jak hrabia Shaftesbury na początku XIX wieku oraz sekretarz spraw zagranicznych Arthur Balfour i premier David Lloyd George w drugiej dekadzie XX wieku. W 1917 r. ten głęboko zakorzeniony impuls odegrał rolę w wydaniu Deklaracji Balfoura, która bez „uszczerbku dla praw obywatelskich i religijnych” społeczności nieżydowskich na ziemi, obiecała wsparcie rządu brytyjskiego dla założenia w Palestynie państwa żydowskiego.

W Stanach Zjednoczonych wśród ewangelikan ideę powrotu Żydów do Ziemi Świętej silnie wspierał w 1891 r. metodysta William Blackstone, który przedstawił prezydentowi Benjaminowi Harrisonowi dokument, wzywający do jej poparcia. Podpisali go nie tylko liczni chrześcijańscy przywódcy, ale także znane osobistości publiczne, od Johna D. Rockefellera i J. P. Morgana poprzez senatorów, kongresmenów, a na naczelnym sędzim Sądu Najwyższego kończąc.

Druga, zaktualizowana wersja Blackstone Memorial została później dostarczona za pośrednictwem sędziego Louisa D. Brandeisa prezydentowi Woodrowowi Wilsonowi, którego konsekwentne poparcie dla Deklaracji Balfoura pomogło w realizacji idei utworzenia państwa żydowskiego.

W ciągu ostatnich dziesięcioleci stanowisko amerykańskich ewangelikan zmieniło się, ewoluując od poparcia dla państwa żydowskiego po ubolewanie, że oznacza to Armagedon, czyli ostateczny kataklizm, bitwę między siłami światła i ciemności (z islamem często uznawanym za te drugie), której kulminacją będzie drugie przyjście Pana Jezusa.

Niewiele odłamów protestanckich wierzy, że odkupieńczemu końcowi będzie towarzyszyć dobrowolne nawrócenie (niektórych, wielu lub wszystkich) Żydów na chrześcijaństwo. Wśród młodszych amerykańskich ewangelikan obserwuje się niezadowolenie, a nawet wrogość wobec państwa żydowskiego.

„Katolicki syjonizm” jako siła kontrkulturowa

Profesor D’Costa uważa jednak, że wiele nadziei budzi tzw. katolicki syjonizm. Powinien on nawet być przedmiotem głębokiego zainteresowania nie tylko Izraela i jego sojuszników, ale każdego, kto interesuje się religią i polityką – twierdzi autor.

Dlaczego? Z tego powodu, że „katolicki syjonizm” ma inne oblicze. „(…) postrzega założenie Izraela w 1948 roku jako część biblijnej obietnicy ziemi dla wybranego ludu Bożego, a także zgromadzenie tego ludu jako znak wierności Boga złożonym obietnicom. Jednak maksymalistyczne przekonania niektórych wyraźnych form protestanckiego syjonizmu, takie jak przewidywanie czasów ostatecznych oraz wykorzystanie Żydów i Izraela jako instrumentów służących realizacji tej wizji, są odrzucane w koncepcji katolickiej” – czytamy.

Dlaczego Kościół faktycznie zmierza w kierunku tak specyficznej katolickiej formy syjonizmu? – pyta autor. Jego własna odpowiedź brzmi: na podstawie dowodów odrzucających długą tradycję „katolicyzmu antyżydowskiego”.

„Twierdzę również, że rozwój ten ma ogromne znaczenie i powinien być przedmiotem głębokiego zainteresowania nie tylko państwa Izrael i jego światowych zwolenników, zarówno Żydów, jak i pogan, ale także wszystkich osób i rządów uważnych wobec trendów opinii publicznej, dotyczących religijnych i politycznych spraw. Ponadto w Europie zagrożonej – nawiedzonej przez powrót antysemityzmu – ów katolicki syjonizm jest niczym innym jak kontrkulturą w najbardziej obiecującym tego słowa znaczeniu” – czytamy.

Pomimo niezaprzeczalnych zawirowań w samym dzisiejszym katolicyzmie, Kościół wciąż jest domem dla ponad miliarda dusz, a to, co myśli i mówi, ma znaczenie – podkreśla autor.

Sobór Watykański II i przełomowe lata 80.

Za impuls do rozwoju „katolickiego syjonizmu” D’Costa uznał rok 1965. Szczególny wpływ na rozwój tego zjawiska miały też wydarzenia z lat 80. ubiegłego wieku. „Od tego czasu proces, który wciąż czeka na pełne rozwinięcie, zyskuje na popularności” – uważa teolog. Przywołuje oficjalne dokumenty kościelne, które niewielu czyta, poza naukowcami. Co więcej, w jego przekonaniu, „dowody są zarówno niezwykłe, jak i jednoznaczne”, a całego procesu tworzenia „katolickiego syjonizmu” nie da się powstrzymać.

„Nowy impuls katolickiego myślenia o Żydach i judaizmie stał się widoczny na początku lat 60. XX wieku podczas Soboru Watykańskiego II w Rzymie, opracowanego i zwołanego przez papieża Jana XXIII. Podobnie jak Sobór Watykański I, który odbył się sto lat wcześniej, ten był autorytatywnym forum dla współczesnych nauk katolickich na różne tematy.

Podczas wielu sesji biskupi omawiali naturę Kościoła katolickiego, status innych grup chrześcijańskich, znaczenie religii świata, kwestie ateizmu i sekularyzmu oraz znaczenie wolności religijnej. Wyniki tych obrad zostały włączone do wielu dokumentów nauczycielskich. Dla naszych celów kluczowym takim dokumentem jest Deklaracja Nostra Aetate (1965) i kluczowa sekcja numer 4, dotycząca narodu żydowskiego” – napisał D’Costa.

Propozycja, która ostatecznie znalazła się w Deklaracji Nostra Aetate spotkała się z poważną wrogością jeszcze przed udostępnieniem projektu Radzie, która miała go przedyskutować. Jej treść „wyciekła” do „New York Timesa”, mimo że każdy członek Soboru złożył uroczystą przysięgę zachowania poufności. Zapisy sekcji 4 interpretowano jako poparcie dla państwa Izrael i większość państw Bliskiego Wschodu, a także przywódcy wspólnot chrześcijańskich z tych krajów, szybko wyrazili sprzeciw wobec projektu.

Jednak „na ratunek” – jak pisze teolog – przybyli amerykańscy biskupi. Z kolei „papież Paweł VI, który w 1963 r zastąpił Jana XXIII, wpadł na rozwiązanie, że w dokumencie nie można mówić o polityce i za każdym razem, gdy mówi się coś w rozdziale 4 Nostra Aetate o religii żydowskiej, to coś należy powiedzieć o islamie w (znacznie krótszej) części 3” – pisze teolog.

Tekst ostatecznie został ustalony, a następnie przedstawiony w ramach oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego Co najważniejsze, Nostra Aetate według niego oficjalnie wyrzekła się oskarżania narodu żydowskiego o ukrzyżowanie Pana Jezusa.

Zdaniem profesora, teologia świętego Augustyna (354–430 r.) – który chociaż wskazywał, że Żydzi rzeczywiście utracili swój status narodu wybranego przez Boga, a wypełniając biblijne proroctwa, skazani zostali na utratę ojczyzny, to jednak trzeba było ich zachować żywych, aby wędrowali po Ziemi jako świadkowie prawdy chrześcijaństwa – na swój sposób stanowiła niezamierzony pomost do nowej nauki Vaticanum II, opartej na tekście Nowego Testamentu.

Pisząc do Rzymian, apostoł Paweł potwierdza, że ​​cały naród żydowski jest i pozostaje wybrany, „nieodwołane są bowiem dary i powołanie Boże” (Rz 11:29). Werset ten miał odegrać kluczową rolę w radykalnej zmianie na lepsze [??? – admin] w stosunkach katolicko-żydowskich, poczynając od publikacji Nostra Aetate w 1965 roku.

Jednym z problemów był jednak fakt, że deklaracja sprawiła, iż ​​naród żydowski stał się „reliktem muzealnym” – związanym w tekście soboru z judaizmem z czasów biblijnych i wczesnochrześcijańskich, a nie z późniejszym współczesnym judaizmem rabinicznym.

I na to znalazł się sposób. Jeśli, po pierwsze, Żydzi masowo nie byli winni zabójstwa, a po drugie, dary i obietnice złożone im przez Boga były nieodwołalne, czyż nie oznaczałoby to nowego statusu dla narodu żydowskiego, nie tylko w starożytności, ale dla wszystkich czasów później? – takie to pytanie było przedmiotem licznych debat po Soborze Watykańskim II i nawet w jego trakcie.

Przemówienie Jana Pawła II w Moguncji i zmiana „narracji”

Kolejnym ważnym elementem w tworzeniu „katolickiego syjonizmu” było przemówienie Jana Pawła II wygłoszone w niemieckiej Moguncji 17 listopada 1980 roku.

Ten właśnie papież – jak pisze D’Costa – był główną siłą w rozwoju stosunków katolicko-żydowskich. Przemówienie było skierowane do publiczności złożonej z Centralnej Rady Żydów i Niemieckiej Konferencji Rabinicznej.

Ojciec Święty wyraźnie mówił o związku „między współczesnymi kościołami chrześcijańskimi a współczesnym ludem przymierza zawartego z Mojżeszem”. To nauczanie wielokrotnie powtarzał papież Benedykt XVI (np. przemówienie w Wielkiej Synagodze w Rzymie w 2006 r.) i Franciszek (adhortacja apostolska Evangelii Gaudium z 2013 r.) Obecny papież poszedł nawet dalej i już nie chce nawracać Żydów – zauważa teolog.

„Najwyraźniej judaizm – pisze – nie powinien być traktowany jak żadna inna religia, ale jako korzystająca, w szczególności z katolicyzmem, z aktywnego przymierza z „prawdziwym Bogiem”.
[Słusznie… co tam Jezus Chrystus mógł wiedzieć o żydach… – admin]

D’Costa podkreśla, że gdy papieże powtarzają te nauki, to one powoli wkraczają do krwioobiegu Kościoła, nawet jeśli nie zostały formalnie uznane za wiążące doktryny, które muszą być przestrzegane przez wszystkich wyznawców katolicyzmu. W tym sensie nie ma odwrotu. Kościół katolicki uznaje teraz naród żydowski za współdziedziców przymierza, któremu Bóg pozostaje wierny – ocenia teolog.

Watykański doradca wskazuje ponadto na zmianę „narracji”, która sprzyja rozwojowi „katolickiego syjonizmu”. Gdy jeszcze w 1904 roku Teodor Herzl prosił papieża Piusa X o poparcie dla idei powrotu narodu żydowskiego do Palestyny, Ojciec Święty powiedział: „Nie możemy wyrazić zgody na ten ruch. Jako głowa Kościoła nie mogę wam powiedzieć nic innego. Żydzi nie rozpoznali naszego Pana, dlatego nie możemy uznać narodu żydowskiego”.

Kiedy Herzl podniósł względy humanitarne, podkreślając „cierpienie [europejskich] Żydów”, Pius X kategorycznie odparł, że Kościół nie może poprzeć tej idei, wskazując, że judaizm był nieważny jako religia a niereligijny syjonizm był nieważny z powodu swojego sekularyzmu. „Religia żydowska była fundamentem naszej własnej wiary, ale została zastąpiona przez nauki Chrystusa i nie możemy przyznać jej żadnej dalszej ważności” – stanowczo mówił papież.

„Katolicki syjonizm” i nadzieje Żydów

Profesor uważa, że pomimo licznych przeszkód zewnętrznych i wewnętrznych, które trzeba usunąć, wszystko wskazuje na to, iż „katolicki syjonizm” rozwija się i budzi wielkie nadzieje wśród Żydów.

Wciąż do pokonania jest niechęć wielu chrześcijan z Bliskiego Wschodu wobec idei, że ​​naród żydowski wciąż pozostaje narodem wybranym, jak to lansuje judaizm rabiniczny. Wielu chrześcijan z Bliskiego Wschodu – pisze profesor D’Costa – uważa, że ​​naród żydowski po odrzuceniu Jezusa, nie jest już „wybrany” i że chrześcijanie mają teraz status „nowego Izraela”, „ludu Bożego”.

Chociaż jest to pogląd oficjalnie potępiony przez Watykan w Nostra Aetate (1965), większość chrześcijan na Bliskim Wschodzie, jak napisał Samuel Tadros, „zdecydowanie odrzuca Nostra Aetate” – tłumaczy. Ze swojej strony Watykan nadal dąży do utrzymania pełnej komunii z kościołami Bliskiego Wschodu.

Trzeba przezwyciężyć „antyżydowskie głębokie tradycje teologiczne”

Największym problemem, zdaniem teologa, są wciąż utrzymujące się w samym Kościele katolickim głęboko antyżydowskie tradycje teologiczne i to te „tradycje” – według profesora – trudno jest zmienić z dnia na dzień.

Autor wskazuje że „katolicki syjonizm” ma duże znaczenie dla pokoju światowego. Może to doprowadzić do włączenia nauczania na jego temat do oficjalnego Magisterium Kościoła.

Dalej D’Costa pisze, że Kościół wyrażając poparcie dla Izraela, „byłby wierny prawdzie, którą otrzymał”. Autor liczy, że duchowi przywódcy zdołaliby przekonać ponad miliard katolików do uznania statusu prawnego i dyplomatycznego Izraela (co też uczynił Watykan, ustanawiając w 1993 r. stosunki dyplomatyczne), ale także liczy, iż przekonaliby oni wiernych, że Izrael jest częścią Bożego planu.

To nie wszystko. „Katolicki syjonizm zyskałby także dla Izraela transnarodowego sojusznika bez interesów politycznych czy handlowych w regionie, z wyjątkiem pokoju i sprawiedliwości” – czytamy w tekście.

Według prof. D’Costy, Kościół zmierza w tym kierunku, zaś o rozwoju „katolickiego syjonizmu” świadczą nie tylko dokumenty soborowe, ale także późniejsze akty, jak np. „Notatki na temat właściwego sposobu przedstawiania Żydów i judaizmu w głoszeniu i katechezie w Kościele rzymskokatolickim” (1985), będące efektem pracy Watykańskiej Komisji ds. Stosunków Religijnych z Żydami. Gremium to zostało powołane w 1974 roku celem utrzymywania pozytywnych relacji z narodem żydowskim i rozpowszechniania nauk Kościoła katolickiego dotyczących tych stosunków.

Nawiązując do nauczania papieża Jana Pawła II z 1980 r , które – zdaniem autora – podkreślało ciągłość Izraela od judaizmu biblijnego, przez wczesnorabiniczny, do współczesnego, „Notatki” subtelnie obaliły tradycję augustiańską, zgodnie z którą jedynym celem diaspory żydowskiej było występowanie jako uniwersalny świadek prawdy chrześcijańskiej. Uznały również wyraźnie biblijną obietnicę ziemi Izraela, zauważając, że „historia Izraela nie zakończyła się” podbiciem Rzymu i zniszczeniem Jerozolimy w 70 roku. Według „Notatek”, historia ta trwa dalej, zwłaszcza w licznych diasporach.

Z kolei wzmianka o sederze potwierdza – pisze profesor – wspólną tradycję biblijną i punkt połączenia Żydów oraz chrześcijan, co prowadzi do kolejnej nauki: chrześcijanie są proszeni o zrozumienie tego przywiązania religijnego, które ma swoje korzenie w tradycji biblijnej, jednak bez własnej interpretacji religijnej tego związku.

W 1985 roku Komisja Międzyreligijna potwierdziła, że istnienie państwa Izrael i jego opcji politycznych należy rozpatrywać nie w perspektywie religijnej, ale w odniesieniu do wspólnych zasad prawa międzynarodowego. To znaczy Izrael miał legalne prawo do istnienia, które zostało zagwarantowane przez prawo międzynarodowe i w tym sensie poparte przez Kościół katolicki. „Z pozoru taka formuła wydaje się nie wspierać żadnego rodzaju katolickiego syjonizmu.

Twierdziłbym jednak, że mamy tutaj kolejny krok w ewolucji nauki katolickiej, zgodnie z którą państwo i jego opcje polityczne należy odróżnić od narodu żydowskiego i ziemi – ocenia D’Costa.

Co najważniejsze – dodaje autor – ta sekcja „Notatek” komisji z 1985 roku wyraźnie wskazywała, że ​​kontynuacja narodu żydowskiego na ziemi była częścią „planu Boga”. Tym samym odrzucono tradycję augustiańską, zgodnie z którą Żydzi zostali ukarani przez rozproszenie, aby służyć chrześcijańskim celom i domyślnie wskazano, że trwałe rozproszenie nie było częścią Boskiego planu.

Teolog uważa, że trwałe pozbycie się „tradycyjnej idei” ludu ukaranego, jest bardzo ważne dla rozwoju „katolickiego syjonizmu”. Dlatego też w rocznicę Nostra Aetate w 2015 r ta sama komisja opracowała dokument, który po raz kolejny wyraźnie skrytykował tę tradycję.

D’Costa przywołał także przemówienie Jana Pawła II skierowane do żydowskiej publiczności w Brasilii z 1991 roku, gdzie modlił się za lud i państwo Izrael. W opinii teologa, papież interpretował powstanie państwa Izrael jako „wydarzenie teologiczne, nie popierając jednocześnie opcji politycznych”.

Uznając religijne znaczenie zgromadzenia narodu żydowskiego na ich ziemi, „wprowadził kolejny element minimalistycznego katolickiego syjonizmu”.

W 1993 roku Watykan zawarł prawną i dyplomatyczną umowę z Izraelem, tuż po podpisaniu porozumień pokojowych w Waszyngtonie przez Icchaka Rabina i Jasira Arafata. Podobno Watykan zamierzał zawrzeć podobną umowę z Palestyńczykami, ale uniemożliwiło to pojawienie się Autonomii Palestyńskiej i głębokie zamieszanie wewnątrz i wokół jej kierownictwa.

W preambule umowy z Izraelem z 1993 roku, według D’Costy, istnieją „dyskretne elementy teologiczne”, które potwierdzają wyjątkowy wymiar religijny relacji katolicko-żydowskich. Mowa w dokumencie o „wyjątkowej naturze relacji między Kościołem katolickim a narodem żydowskim oraz historycznym procesie pojednania i wzrostu we wzajemnym zrozumieniu i przyjaźni między katolikami a Żydami”.

Tego rodzaju języka – sugeruje autor – nie można znaleźć w żadnej innej watykańskiej umowie dyplomatycznej. Na przykład w wydaniu „Notatek” z 1985 roku Watykan chciał oddzielić „naród żydowski” od „państwa”. Tutaj, zaledwie osiem lat później, uznaje, że to nie jest całkowicie możliwe ani pożądane.

Jak skomentował potem w swoim oficjalnym wystąpieniu ksiądz Claudio Maria Celli, podsekretarz do spraw zagranicznych, porozumienie należy „uznać za mające fundamentalne znaczenie religijne i duchowe nie tylko dla Stolicy Apostolskiej i państwa Izrael, ale dla milionów ludzi”.

Kolejne istotne zmiany wprowadzone w dokumentach Papieskiej Komisji Biblijnej dotyczą raportu na temat pism żydowskich w Biblii chrześcijańskiej. W sekcjach 56-57 dokonano dwóch kluczowych ruchów. Po pierwsze, komisja stwierdziła, że ​​Nowy Testament nie unieważnił szczególnych obietnic złożonych Żydom w odniesieniu do ziemi Izraela, a wiele różnic w interpretacji pism wynika z odmiennych, interpretacyjnych punktów wyjścia, a nie ze „ślepoty, uporu lub innych rzekomych cech, które historycznie przypisywano narodowi żydowskiemu”.

Po drugie, Komisja uznała obietnice ziemi hebrajskiej Biblii za trwałe, przy jednoczesnym uzależnieniu od moralnego i religijnego zachowania ludzi, których przeznaczeniem było stać się światłem dla narodów. Wreszcie kwestię biblijnego postanowienia, że ​​Izraelici wkraczają na ziemię, aby zniszczyć mieszkających tam wrogów, komisja połączyła z kontekstem historycznym, zapewniając biblijne uzasadnienie dla współczesnej historii, a zwłaszcza do wydarzeń związanych z państwem Izrael w 1948 roku – uważa teolog.

Czy katolicka forma syjonizmu będzie kiedykolwiek publicznie nauczana przez Kościół? – pyta teolog i sam odpowiada twierdząco. Dla profesora D’Costy to kwestia czasu aż katolicy zrewidują swoje nauczanie, by „być wiernymi biblijnej prawdzie, obietnicom złożonym Izraelowi”.

W jego przekonaniu, oficjalne włączenie „katolickiego syjonizmu” do nauczania Kościoła mogłoby pojawić się bardzo szybko, jeśli spór izraelsko-palestyński zostałby rozwiązany, przy pełnej zgodzie obu stron i przy wsparciu międzynarodowym.

Źródło: mosaicmagazine.com.
Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-09-12)
http://www.bibula.com

Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:

“katolicki syjonizm”, to patologia niszcząca kościół od środka, to sprzeniewierzenie się Bogu i prawdzie. Syjonizm, to ordynarny żydowski nazizm, któremu schlebianie to zaprzeczenie elementarnej ludzkiej przyzwoitości…
antyPOPiS

Następny ekumeniczny zjudaizowany mieszacz. Święty Pius X miał pełną rację.
Spostrzegawczy

Od lat “dialog” z judaizmem odbywa się na tych samych zasadach: Kościół kombinuje jak by tu Żydom dogodzić, co by tu nagiąć ze swojej doktryny, jak dointerpretować Ojców Kościoła, nauczanie Soborów itp. na korzyść Narodu Wybranego, a przedstawiciele tegoż narodu patrzą z pogardą na te wysiłki i oczekują jeszcze dalszych ustępstw i upokarzania się.
Beata

Komentarzy 45 to “Czy „katolicki syjonizm” trafi do oficjalnego nauczania?”

  1. Jaron said

    Co to za psedoreligijny i pseudonaukowy belkot?!

  2. Marucha said

    Re 1:
    Nie wiem, co Pan krytykuje – czy poglądy D’Costy, czy fakt, że je tu umieściłem?

  3. Birton said

    czegokolwiek by nie powiedzieć – miłość JP2 do judaizmu była destrukcyjna dla chrześcijaństwa, albowiem judaizm jest religią chrześcijaństwu wrogą z założenia i niemożliwą z nim do pogodzenia; ekumenizm jest szaleństwem obliczonym na zagładę chrześcijaństwa..

  4. Mieczysław Sylwester Kazimierzak said

    W Polsce jest problem z pojęciem : JUDEOCHRZEŚCIJANSTWO.

  5. Carlos said

    Gorale uwielbiali i kochaja nadal JP2, ale znalazl sie jeden w Chicago, ktory powiedzial, ze nasz papiez , byl bardziej papiezem zydowskim, niz polskim…

  6. Re: 3 Carlos…
    No ktos musial powiedziec prawde…
    Byl Taki Jeden, co tez glosil Prawde…No i Go „gorale” Ukrzyzowali…
    Coz, Chicago nie jest wyjatkiem…
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  7. NC said

    Wkrótce nauczanie Jezusa zostanie usunięte z doktryny katolickiej i nic już nie będzie stało na drodze powszechnego uznania koczowników jako wybranych do rządów nad światem.

  8. Marcin said

    Można picować Judaizm na milion sposobów ale jednego zmienić się nie da, chociaż diabolici dwoja się i troja aby wymazać jedno : To Żydzi ukrzyżowali Chrystusa i to oni przystali na wszelkie konsekwencje wynikające z tego czynu! (nie rozpoznając jego, nie rozpoznali Ojca) a co za tym idzie wszelkie starotestamentowe przymierza sobie anulowali oddając się całkowicie pod opiekę Diabła.

    Proste jak pewna przyjemna czynność na literę „P”.

  9. Piotr Podgórni said

    Katolicki syjonizm istnieje już w Polsce i nazywa się ekumenizm a jego wielkim propagatorem jest archiheretyk Ryś. Żydowska telewizja dla gojów czyli TVP transmitowała nawet syjonistyczną drogę krzyżową, która rozpoczęła się od kłamstwa. W nowej, wymyślonej Ewangelii Poncjusz pyta: „czy chcecie abym uwolnił Jezusa zwanego Chrystusem czy Jezusa zwanego Barabaszem?”

  10. Dictum said

    Lisicki: Papieżowi nie po drodze z polskim Kościołem

    Przedłużający się brak nominacji kardynalskich dla polskich arcybiskupów trzeba odczytywać na zasadzie, że polski Kościół z punktu widzenia Rzymu nie spełnia tych wymagań, jakie Watykan mu stawia – mówił w programie „Wierzę” w telewizji wSensie.tv red. naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki.

    Papież Franciszek dokonał kolejnych nominacji kardynalskich. Z punktu widzenia ziemskiego to od nich zależy, kto będzie kolejnym papieżem. Wśród nowych kardynałów nie znalazł się jednak żaden z przedstawicieli Kościoła w Polsce.

    – Ani jednego Polaka i to już jest któryś raz. Tzn. w 2018 roku była nominacja jednego Polaka – ks. Konrada Krajewskiego – który jest teraz kardynałem. To jest wielki jałmużnik papieski. To, co uderza, to to, że mimo wielu już tych konsystorzy na których papież ogłaszal kardynałów od dłuższego czasu nie było żadnego Polaka kardynała, który jest jednocześnie arcybiskupem w istotnym miejscu w Polsce – zauważył redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”. Paweł Lisicki podkreślił, że jest to o tyle istotne, że kardynałowie z prawem głosu, to ci którzy będą uczestniczyli w przyszłym konklawe i to od nich będzie zależało kto będzie kolejnym papieżem. – Jak popatrzymy na to w kategoriach historycznych, to zgromadzenie kardynałów jest – mówiąc językiem świeckim – takim elementem arystokratycznym w Kościele. Zgromadzenia starszych, doradzców, tych którzy papieżowi doradzają, pomagają, powinni być tymi na których się opiera. Więc brak polskich kardynałów wyraźnie wskazuje, że papieżowi nie po drodze z polskim Kościołem – ocenił.

    Lisiciki przypomniał, że jest obecnie 7 polskich kardynałów, z czego tylko czterech ma prawo głosu w przyszłym konklawe. Jeden z tych głosów kończy się w październiku, więc zostanie tylko trzech. – Tylko jeden z tych kardynałów – i to jest kard. Nycz – ma ważną stolicę biskupią. Trzech kardynałów to pracownicy kurii rzymskiej, a pozostali – jak kard. Dziwisz – to są ludzie zasłużeni, ale już nie mają prawa głosu. Np. abp. Jędraszewski nie został kardynałem. To jest o tyle ważne, że w Kościele od setek lat była taka praktyka, że nominacja kardynalska była docenieniem pewnej pozycji, rangi i miejsca. Nie jest przypadkiem, że kardynałem był arcybiskup Poznania, Wrocławia, Gdańska, Krakowa i oczywiście Warszawy. To było rzeczą naturalną, że nominacja na metropolitę dużego miasta pociągała za sobą nominację kardynalską. Nie jest to nigdzie zapisane w prawie, że tak musi być, bo oczywiście nie musi, ale jest pewnego rodzaju praktyką która była przez Kościół przez wiele lat stosowana. (…) I taki przedłużający się brak nominacji dla polskich arcybiskupów trzeba odczytywać na zasadzie, że polski Kościół z punktu widzenia Rzymu nie spełnia tych wymagań, jakie Watykan im stawia – podkreślił.

    Zdaniem Lisickiego, wynika to ze stosunku polskiego Kościoła do trzech kwestii ważnych dla papieża Franciszka. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wymienił tu otwarcie drzwi dla imigrantów, zaangażowanie na rzecz ekologii, oraz stosunek do adhortacji Amoris laetitia.

    [pewnie też żaden z ew. kandydatów nie ma gwarantowanych korzeni]

  11. Lily said

    Kard.Nycz,podczas uroczystosci,w W-wie.

    Zrodlo; znalezione w internecie.

  12. Birton said

    mnie osobiście na Mszy Św. niedzielnej niezmiernie mierzi pierwsze czytanie z krwawego Starego Testamentu, na przykład o krwiożerczym Jozue i rożnych żydowskich zbrodniach, gdy Mojżesz trzymał ręce do góry – jeszcze tylko Tory brakuje w takich chwilach

  13. gnago said

    Zrozumiały sentymentalizm przechrztów co dochrapali się wysokich stanowsik w klerze. Czy słuszne są te tendencje dla KK? Wg, mnie nie

  14. Ale dlaczego? said

    Które Eskimosi temu „profesorowi” płacą za ten bełkot?

    Podstawą chrześcijaństwa jest Nowy Testament. Nie Stary.

    „Watykański doradca wskazuje ponadto na zmianę „narracji”, która sprzyja rozwojowi „katolickiego syjonizmu”. Gdy jeszcze w 1904 roku Teodor Herzl prosił papieża Piusa X o poparcie dla idei powrotu narodu żydowskiego do Palestyny, Ojciec Święty powiedział: „Nie możemy wyrazić zgody na ten ruch. Jako głowa Kościoła nie mogę wam powiedzieć nic innego. Żydzi nie rozpoznali naszego Pana, dlatego nie możemy uznać narodu żydowskiego”.

    Kiedy Herzl podniósł względy humanitarne, podkreślając „cierpienie [europejskich] Żydów”, Pius X kategorycznie odparł, że Kościół nie może poprzeć tej idei, wskazując, że judaizm był nieważny jako religia a niereligijny syjonizm był nieważny z powodu swojego sekularyzmu. „Religia żydowska była fundamentem naszej własnej wiary, ale została zastąpiona przez nauki Chrystusa i nie możemy przyznać jej żadnej dalszej ważności” – stanowczo mówił papież.”
    Właśnie.

  15. lewarek.pl said

    Pamiętamy – i słusznie – ze to Żydzi są winni śmierci Jezusa Chrystusa, bo wymogli ten wyrok na Piłacie.
    Ale jednocześnie to Żydzi byli pierwszymi chrześcijanami i to oni roznieśli chrześcijaństwo po całym Bliskim Wschodzie i w basenie Morza Śródziemnego. Żyd, faryzeusz Szaweł, znany później jako Paweł, jest nawet nazywany Apostelom Narodów.
    No i na domiar wszystkiego Jezus Chrystus też był Żydem! Z Galilei, z pokolenia Judy.
    Pan Bóg nieźle uwikłał Żydów w historie zbawienia. Ma, można tak powiedzieć, poczucie humoru. A my wciąż musimy rozsupływać ten węzeł na nowo.

    ——–
    Brednie.
    Admin

  16. Boydar said

    Nie mam cierpliwości do dalszego czytania tego artykułu. Doszedłem do „… po stronie Tel Awiwu w konflikcie izraelsko-palestyńskim opowiada się znacznie więcej ewangelikan (72 procent) niż w całej populacji amerykańskiej (49 procent) …”.

    Nie od dzisiaj wiadomo, że żadnemu żydowi chrzest w niczym nie przeszkodził. Gdyby Ameryka nie była żydowska od urodzenia to nie byłaby taka jaka jest. Od prawie trzystu lat nic się nie zmieniło.

    Jedyna iskierka to owe tomahawki które nie doleciały, nie trafiły albo w ogóle zniknęły z ewidencji. Takie „przypadki” do tej pory się unym nie zdarzały.

  17. lewarek.pl said

    12. 14.
    Stary Testament jest wstępem do chrześcijaństwa. Nowy Testament jest dokończeniem historii zbawienia, która rozpoczęła się w Starym. Przewaga chrześcijaństwa nad innymi religiami polega na tym, że nie wzięło się ono znikąd, tylko było zapowiadane i realizowane przez Boga w ciągu tysięcy lat. To tylko Mahometowi ”objawił się anioł”, który w jednej chwili zesłał mu nową religię. Nasza ma długą historię i Bożą obietnicę. Dlatego czytania mszalne ze Starego Testamentu są jak najbardziej uzasadnione, bo wskazują na związek Bożej obietnicy zbawienia z jej wypełnieniem w Chrystusie.
    A że bywają nieprzyjemne, krwawe? Takie były czasy, w których pisany był Stary Testament i nie trzeba tego pucować.
    Polecam przeczytanie całego Starego i Nowego Testamentu. Ze zrozumieniem. Po lekturze przechodzi ochota na pisanie takich komentarzy.

  18. lewarek.pl said

    15.
    Brednie.
    Admin

    Co jest brednią? Przecież wszystko co napisałem, z wyjątkiem ostatniego akapitu, to fakty wzięte z Nowego Testamentu!

    ——
    Ostatni akapit.
    Admin

  19. Boydar said

    Łżecie Lewarek jak muzułman.

    «Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy» (J19,6)

    I to jest ten wyrok, durniu ? Do reszty się nie odniosę, mogę Lewarka tylko skasować. Resurs dobiega.

  20. lewarek.pl said

    19.

    Ta sama ewangelia św. Jana rozdz.19 w.16: „Wtedy więc [Pilat] wydał Go im, aby Go ukrzyżowano”.
    Ewangelia św. Mateusza rozdz.27 w.26: „Wówczas [Piłat] uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie”.
    Ewangelia św. Marka rozdz.15 w.15: „Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie”.
    Ewangelia św. Łukasza rozdz.23 w.23-25: „Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc wydał wyrok, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę”.

    Gdzie zełgałem?

  21. Głos z Kociewia said

    Jako katolik wierzący w Zbawcze Dzieło Jezusa, jako śpiewający kolędy i katolickie pieśni jednak nie akceptuję na modlitwie słów ograniczających wizerunek Boga, a takimi są : Izrael, Judea, Żydzi,żydzi,- Katolicki znaczy powszechny. – Słowo, i relacja : „człowiek” a Bóg i żadna narodowość , bo Bóg, Który miłuje jakiś naród, ponad inne narody i dla jego pomyślności (prosperity) pomaga wybranemu narodowi krzywdzić inne narody, a personalnie to wyłącznie losem Żyda się interesuje i ma w go pieczy, a dolą nie-żyda ani trochu ( ta go nie grzeje ani ziębi )., to taki bóg nie jest moim Bogiem. W greckiej kulturze bogowie także uczestniczyli w życiu wierzących w nich, lecz nie ma tam zaznaczenia , że Greccy bogowie kochają tylko Greków, Porównaj : Hebrajczycy są ludem wybranym i umiłowanym , oblubienicą ( z Pieśni nad Pieśniami). I mówi to sam Jahwe . Również bóg Swarożyc nie był, który sobie lud bałtycki : Prusów wybrał i Prusowie nie czuli się bardziej umiłowani przez Swarożyca od nie-Prusów . Żydzi mówią : wszak sam Bóg o swojej miłości do naszego narodu daje liczne słowne świadectwa ( w Pięcioksięgu i u Proroków). Zaś los nie- żydów jest mu obojętny/ . Conclusium : Przestańmy stać w starym testamencie,oderwijmy się od niego jako zobowiązującego, niech pozostanie jedynie jako historia ludu Jezusa, obiema nogami w NT. inaczej po co Kościół ? Po co my jako współcześni uczniowie Chrystusa ?

  22. lewarek.pl said

    21.
    Ma Pan oczywiście rację twierdząc, że Żydzi chcą zawłaszczyć sobie Boga Starego Testamentu. W czasach starożytnych mogło to mieć pewne uzasadnienie w otoczeniu pogańskich ludów wyznających wielu fałszywych bogów. Ale Jezus Chrystus odkupił wszystkich ludzi, a Jego apostołowie i ich następcy roznieśli po całym świecie wizerunek Boga uniwersalnego, nie bóstwa jednego plemienia.
    Lecz właśnie ze względu na te uroszczenia Żydów nie możemy im Starego Testamentu „podarować na wyłączność”, bo to by tylko wzmocniło ich pozycję. Stary Testament jest nasz, chrześcijan, bo na nim budowany jest Nowy Testament. To chrześcijanie, nie żydzi okazali się dziedzicami mesjańskiej obietnicy zawartej w Starym Testamencie.
    Nie przejmujmy się tym co mówią Żydzi. Nie zwracajmy na to uwagi. Prawda jest po naszej stronie. Kościół dobrze robi, że tak często odwołuje się do Starego Testamentu.

    ————–
    Nie, Kościół nie robi dobrze. Ani że się stale odwołuje do Starego Testamentu a pierdoli przekazy Nowego Testamentu (pewnie dlatego, że są antysemickie). Ani że umieszcza w świątyniach kurewską menorę. Itd.
    Admin

  23. Marucha said

    Re 1:
    Jaron, no i co, kurwa, odpowiedzieć nie potrafisz, obszczymurku?

  24. Marucha said

    Re 7:
    Nigdy do tego nie dojdzie 🙂

  25. Boydar said

    … nie ma śmiacia … 😦

  26. lewarek.pl said

    22.
    Nie, Kościół nie robi dobrze. Ani że się stale odwołuje do Starego Testamentu a pierdoli przekazy Nowego Testamentu (pewnie dlatego, że są antysemickie). Ani że umieszcza w świątyniach kurewską menorę. Itd.
    Admin

    Czytania mszalne na każdy dzień roku kościelnego obejmują całość ewangelii i większość pozostałych tekstów NT w cyklu trzyletnim. Ktoś, kto codziennie chodziłby do kościoła, zaliczyłby w ciągu trzech lat „ze słuchu” prawie cały Nowy Testament. Niektóre czytania są powtarzane po kilka razy w ciągu roku. Towarzyszące teksty ze Starego Testamentu, jeśli są, to zawsze są dopasowane treściowo do czytań z NT.
    Menora w kościele to patologia. W takie rzeczy bawi się tylko neokatechumenat i inni judaizanci.

  27. Listwa said

    @ 12 Birton

    W porządku przedsoborowym wygląda to inaczej. Posoborowie tak robi na swoim Novus.

    Żeby pisać o Starym Testamencie to trzeba go znać. Pan nie zna.

    Stary Testament nie jest krwiożerczy. Są tam tylko pewne fragmenty i to nieliczne o krwiożerczości opisywanych ludzi.
    Postać Mojrzesza jest opisywana w Torze właśnie. Tak samo w Torze po raz pierwszy zawarty został Dekalog.
    A to wszystko zawarte w księdze Pisma św, jako pierwszych pieć ksiąg Starego Testamentu.

    Postać Mojrzesza jest w księdze Exodus.

  28. Listwa said

    @ 22 lewarek.pl

    „Ma Pan oczywiście rację twierdząc, że Żydzi chcą zawłaszczyć sobie Boga Starego Testamentu”
    – nie ma pan racji. Zydzi chcą wmówić sobie i innym że nadal są narodem wybranym, wbrew postanowieniom Pana Boga, nowotestamentalnym postanowieniom.

    „Stary Testament jest nasz, chrześcijan, bo na nim budowany jest Nowy Testament. To chrześcijanie, nie żydzi okazali się dziedzicami mesjańskiej obietnicy zawartej w Starym Testamencie”

    – Nowy Testament nie jest zbudowany na Starym Testamencie. Są dwa różne i odrębne. Stary Testament zbawienia nie daje, tylko zapowiada. Stary Testament nie jest nasz – nasz jest Nowy Testament. Tylko w pewnym sensie i zakresie Stary jest nasz. Co należy własciwie rozumieć, te „jest nasz”.

    .
    „Kościół dobrze robi, że tak często odwołuje się do Starego Testamentu”

    – Kościół nawiązuje a nie sie odwołuje, i robi to w sposób własciwy. Posoborowie robi to nagminnie i niewłasciwie. Oni uczestniczą w tym, co mozna nazwać zespolenia katolicyzmu z judaizmem, po to żeby powiedzieć też judaizm jest równoległą drogą zbawienia, by w przysżlości powiedzieć judaizm jest jedyna drogą. Celem ukrytym jest zniwelowanie katolicyzmu.

    Kościół wykorzystuje Stary Testament do nauczania, gdyż jest on bardzo cenny, zawarte są w nim treści objawione.
    Natomiat posoborowy Novus wykorzystuje instrumentalnie Stary Testament do swojej polityki, zamazując zdrową naukę.
    Ale to nie jest wina Starego Testamentu i jego treści, to jest wina tych hierarchów którzy manipulują wiedzą i świadomoscią wiernych na których mają wpływ.

    Tradycja katolicka wykorzystuje treści starotestamentalne, we właścowy sposób i we właściwym czasie. Po t żeby dobrze rozumieć Nowy Testament i wolę Pana Boga. Tradycja katolicka dąży do utrzymania tożsamości katolickiej wraz z przekazaniem poprawnej celowości wiedz i działań, a nie do budowy tożsamości judaistycznej albo dowolnej w celu służenia obcym.

  29. Marucha said

    Re 26:
    Panie Lewarek, tak jak Pan to opisuje – to BYŁO a nie jest.
    Teraz dominuje Stary Testament, bo jest bliższy Rzydom.
    Zresztą… skoro już się wspólnie z Rzydami celebruje Mszę Świętą – to o czym my mówimy…

  30. Listwa said

    „Pope Francis invites religious, political leaders to sign ‘Global Pact’ for ‘new humanism’”

    – niu humanizm? ciekawe co to takiego? I na ile zgodne z katolicyzmem, misją papieża oraz cywilizacją łacińską?

    https://www.lifesitenews.com/news/pope-francis-global-education-pact

  31. lewarek.pl said

    Ok, niech będzie.

  32. lewarek.pl said

    28.
    Panie Listwa, mógłby Pan wyjaśnić o co Panu chodzi i z czym Pan usiłuje polemizować, bo nie za bardzo kapuję, widząc że Pan potwierdza wszystko co napisałem, ale proszę niech Pan już nie pisze, bo nie chce mi się kontynuować tego tematu.
    Zresztą co mi tam. Z Panem Gajowym się zgodziłem, to i z Panem mogę.

  33. Listwa said

    @ 32 lewarek.pl
    Mógłbym wyjaśnić. Pokazałem panu błędy. Ale jak pan nie chce to nie.

  34. Ale dlaczego? said

    AD. 17
    Nowy Testament jest o Chrystusie. Nasza religia ma nazwę od Chrystusa.
    Nowy Testament jest o Bogu pełnym miłości do wszystkich ludzi.
    Nie Bogu plemienia zabijającym innych ludzi, ani nie wymagającym krwawych ofiar.
    Jakbym nie chciał, dla mnie to nie przystające do siebie Księgi.
    2 ROŻNE opowieści o 2 RÓŻNYCH Bogach.
    Dziwne to i niezrozumiałe.
    Jedynym wytłumaczeniem jest to, że Stary Testament nie jest natchniony, ale jedynie napisany przez i i interesie Żydów.
    Nowy Testament nie dość że jest o miłości Boga do ludzi, to na dodatek jest spójny logicznie, czego nie ma w Starym Testamencie.
    Może to nadinterpretacja.
    Jednak odbierając Nowy Testament SERCEM, tak jak Jezus nauczał, ten sam odbiór nie pozwala zaakceptować Starego Testamentu jako całości.
    Nie znajduję jedności w nauczaniu Chrystusa ze Starym Testamentem.
    Jeśli ktoś to potrafi, chętnie posłucham z pokorą.
    I proszę mi nie pisać o interpretacji i nieomylności ludzi Kościoła.

  35. Boydar said

    Ale dlaczego tak pisze jakby był tym siedemdziesiątym pierwszym, albo drugim.

  36. NICK said

    „Nie znajduję jedności w nauczaniu Chrystusa ze Starym Testamentem.”

    Alle dlaczego.
    Nie można znaleźć?

    Szukać trza.
    Pukać.

    Rozumie Pan?

  37. lewarek.pl said

    34. Ale Dlaczego?

    Zapewne nie przeczytał Pan uważnie całego Starego i całego Nowego Testamentu, bo gdyby Pan to uczynił, nie napisałby Pan tego, co napisał.
    Odpowiedź Panu wymagałaby niezłej rozprawki. Takie książki, które odpowiadają na Pańskie wątpliwości, są i może Pan spróbować ich poszukać. Poruszę tylko, w wielkim skrócie, dwa wątki z Pańskiego wpisu.
    Pierwszy to ten czy Stary Testament jest natchniony, czy nie. Kościół katolicki uważa, że tak. Dlatego na przykład przyjmuje za dogmat, że wszyscy ludzie pochodzą od jednej pary ludzkiej (od Adama i Ewy), a nie od różnych ludzi. Przyjmuje też, jako dogmat, Dekalog i na nim opiera swoje nauczanie moralne. Przywołuje rodowody Jezusa Chrystusa umieszczone w pierwszych rozdziałach ewangelii św. Matusza i św. Łukasza (one się trochę różnią między sobą) i oparte na księgach Starego Testamentu jako potwierdzenie Jego pochodzenia. Wątki mesjańskie ze Starego Testamentu są też obecne w liturgii Kościoła przez cały rok. A więc Kościół, który wyrósł przecież z Nowego Testamentu, uznaje jednak natchniony charakter Starego.
    Druga sprawa to osadzenie nauczania Chrystusa w Starym Testamencie. Jezus wędrując po Palestynie i nauczając nieustannie powoływał się na Stary Testament i na proroctwa o Nim, które tenże zawierał. Nauczał o tym w synagogach, czytając Żydom księgi Pisma. Obchodził Paschę według starotestamentalnych przepisów. Nazywał Boga Jahwe ze Starego Testamentu swoim Ojcem. Więcej – dwukrotnie nazwał tym świętym Imieniem nawet siebie, za co raz o mało nie został przez Żydów ukamienowany. Umierając na krzyżu zawołał słowami starotestamentalnego psalmu 21: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Chrystus był, można tak powiedzieć, zanurzony w Starym Testamencie, i na jego fundamentach ustanowił Nowy! No więc sam Pan widzi – bez Starego Testamentu niektóre mowy i działania Chrystusa, jak też nauczanie Kościoła byłyby dla nas niezrozumiałe.
    Wydaje mi się, że wiem, co Pana boli. Księgi historyczne Starego Testamentu, które pełne są krwawych opisów, zbrodni i wszelkiego grzechu, i to jeszcze z powoływaniem się na Boga Jahwe. To jest opis ówczesnych wydarzeń i ówczesnych obyczajów, które na Bliskim Wschodzie przetrwały do dziś. Niech Pan przyjrzy się co wyprawiają dzisiejsi Żydzi z Palestyńczykami – zbrodnia goni zbrodnię, nic się nie zmieniło. Ale w Starym Testamencie to tylko historyczny kontekst, a motywem przewodnim jest historia wypełnienia obietnicy odkupienia, którą Bóg dal pierwszej ludzkiej parze. Kościół w swoim nauczaniu i w liturgii w zasadzie pomija księgi historyczne ST.
    To tyle, innych wątków z Pańskiego wpisu nie poruszam.
    Przepraszam, że tyle napisałem. Już się dziś nie odezwę.

  38. Głos z Kociewia said

    „Śpiewajcie Panu pieśń nową (2X), wykrzykujcie z radości Świętemu Izraela ! ” – tak brzmi jedna z pieśni w kościele katolickim. Dodaj do tego :”Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł (mnie nie wywiódł, ani moich pra, pra dziadków) z ziemi egipskiej, z domu niewoli” swoiste preludium , słowo wstępne przed słowami Dekalogu (ks.Wj. Rdz. 20.). – Dziś mam bez mała 60 lat, a musiałem te słowa znać przed Komunią Św. ( jak niemal każdy miałem wówczas 10lat i byłem zdziwiony,że Polacy nie mają rodzimego, własnego boga,lecz wierzą w boga z dalekiego kraju Palestyny). Dziś nie wierzę,że Bóg wybrał sobie jakiś naród i mu błogosławił i / -błogosławi.- Natio (naród), nacjonaliści.. Naród jest ważny dla Jahwe i dziś dla świata, lecz tylko ten jeden – Hebrajczycy. Żydzi mówią : „dla Jahwe musimy przetrwać „, ” Jahwe chce od nas troski o dobrobyt i rozwój Jego narodu., Jahwe oczekuje od nas nacjonalizmu, żenić się, wychodzić za mąż tylko za żyda, żydówkę. Jahwe nie spodobało się ( w ST i tak pozostanie )małżeństwo z nie-Hebrajczykiem.. ONZ w tych dniach żąda od Polski delegalizacji Ruchu Narodowego, – Zostawmy tego Jahwe , a żydzi nie będą więcej znaczyć, niż inni wierzący w Boga ! No i zachęcam do przeczytania Charta Magna (Wielkiej Karty) etyki chrześcijańskiej, którą jest Kazanie na Górze (Mt.Rdz.V-VII).. —- Pigmeje, Eskimosi, Aborygeni, czy niegdyś ludzie sprzed 100 tyś. lat ze swoją wiarą w Boga są bezbronnymi ofiarami ślepego zafascynowania bogiem zazdrosnym o swoją oblubienicę _ Izrael. – Ignorujmy te fascynacje pro- żydowskie. !

  39. Listwa said

    @ 38 Głos z Kociewia

    Pan popełnia błąd. Pismo sw trzeba dobrze znać, żeby rozumieć i dobrze przedstawić. Na ogół ludzie wypowiadający się znają tylko hasła. sformułowane przez kogoś kto sam poznał bardzo pobieżnie.

    Weźmy to:

    ”Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł (mnie nie wywiódł, ani moich pra, pra dziadków) z ziemi egipskiej, z domu niewoli” swoiste preludium , słowo wstępne przed słowami Dekalogu (ks.Wj. Rdz. 20.). – Dziś mam bez mała 60 lat, a musiałem te słowa znać przed Komunią Św”

    – w etapie starotestamentalnym Pan Bóg postanowił, że wybierze najpierw jednego człowieka, potem go rozmnoży, i te plemię i następnie naród wybierze aby powierzyć mu tablice przymierza, swą opiekę, aby w ten sposób realizować plan zbawoenia okazany w Raju tuż po upadku Ewy i Adama.

    Pan Bóg dał wtedy Dekalog ze słowami : ”Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej + z domu niewoli. Nie wolno panu niczego opuszczać i niczego dodawać.

    Potem Izrael sprzeniewierzył sie przymierzu jakie ustanowił z nim Pan Bóg, pogardził, odwrócil sie plecami, nawet własne dzieci oddawał w krwawy sposób Molochowi, co Panu Bogu nawet przez myśl nie przeszło, żeby tak Izrael czynił.

    Pan Bóg w swej sprawiedliwosci i mądrości postanowił ze Stary Testament stanie sie nieaktualnym, a nastanie Nowy Testament i nowy czas. Gdzie Pan Bóg powiedział : nie zatwardzajcie swych uszu i serc, abyście usłyszeli mój głos.

    Pan Jezus wyrażał sie o żydach bardzo negatywnie, mówił nawet wy groby pobielane. Czy zdaje pan sobie sprawę w jakiej oni byli sytuacji z własnego wyboru, gdy Jezus Chrystus, Bóg wszechmogący mówil do nich wy groby pobielane widząc ich butę i pychę ? Jetem przekonany że w małym stopniu.

    I co potem?

    Następuje okres nowotestamentalny, gdzie z postanowieniem Jezusa Chrystusa zaczynają obowiązywać nowe prawa i warunki, wedle których nowym ludem wybranym, nowym Izraelem (co oznaczaże ludem który przejął szczególne uprzywilejowanie w oczach Boga) jest teraz lud należący do Kościoła powszechnego który założył Jezus Chrystus. (powszechny jest tłumaczeniem zwrotu greckiego katholikos). My nalezymy do Kościoła jedynego i powszechnego.

    I teraz ważne: przy zawieraniu przymierza starotestamentalnego z Izraelem, Pan Bóg przekazał tablice Dekalogu ze słowami :”Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej + z domu niewoli”

    Po zerwaniu Starego Testamentum (bo Testamentum z łaciny oznacza przymierze) i obdarowaniu ludzi Kościoła powszechnego Nowym Testamentum opartym na Krwi Chrystusa (bo Testamentum obowiązuje po śmierci, prosze zobaczyc jaka zbieżność), Jezus Chrystus w treść i skład Nowego Testamentum umieszcza prawa i zobowiązania Dekalogu wraz ze słowami :”Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej + z domu niewoli”.

    Czyli to co kiedyś zostało powiedziane i zadeklarowane przez Pana Boga w stosunku do ludu wybranego Izraela, teraz po Męce i śmierci oraz zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, w czasach Nowego Testamentum, wypowiedziane i ustanowione zostało w stosunku do nowego ludu wybranego, niejako nowego Izraela, czyli ludu Koscoła powszechnego, katholikos.

    Zatem pan opacznie rozumie i opacznie interpretuje tekst i treść. Co innego to wszystko oznacza, co innego przekazuje i do czego innego prowadzi. Pan nie znając treści Pisma św sądzi, że oznacza to podporzadkowanie chrześcijaństwa judaizmowi. A to wręcz przeciwnie. To jest dowód wyzwolenia z niewoli prawa, ciemoności, ciemnej zwierzchności.

    To jest teraz nasza deklaracja i nasze prawo do uznania i akceptacji oraz prawo otrzymania wielkiej łaski wyrażonej w słowach „Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej + z domu niewoli”

    Samo te zdanie jest też przekazem który nalezy własciwie i precyzyjnie rozumieć. Pan, za przykładem ludzi nieumiejętnych, a moze zwykłych wrogów Kościoła katholikos i pana zbawienia, przyjął niewłasciwą interpretację, a tak naprawde błędne slogany.

    Oczywiście całe Pismo sw (w wersji Wulgata) , także w swej Starotestamentalnej cześci zawiera w sobie treści objawione. Tak uczy Kościół katholicos w nieomylnej nauce.

  40. Listwa said

    @ 38 Głos z Kociewia

    Rozumie pan te słowa, a raczej fandamentalne znaczenia przekazu?

    „Ponieważ mówicie:” – jest to do pana czy nie do pana, do nas ? do kogo? Pan po czytaniu literalnym i dosłownym powie że do nas.

    A jaka jest odpowiedź? Zaskakująca. W drugiej części jest do każdego. W pierwszej części może być do pana, ale jednoczesnie może nie być do pana. Zależy od pana wyboru i postawy.

    Prosze spojrzeć na wymowę po skonfrontowaniu czeście drugiej do pierwszej.

    “15) Ponieważ mówicie: Zawarliśmy przymierze ze śmiercią i z krainą umarłych mamy umowę, więc gdy nadejdzie klęska potopu, nie dosięgnie nas, gdyż kłamstwo uczyniliśmy naszym schronieniem i ukryliśmy się pod fałszem, (16) dlatego tak mówi Wszechmocny, Pan: Oto Ja kładę na Syjonie kamień, kamień wypróbowany, kosztowny kamień węgielny, mocno ugruntowany: Kto wierzy, ten się nie zachwieje.”

    Izajasza 28.

    Pismo sw jest tekstem wyjątkowym, i przekazem niezwykle cennym. Każdy kto pluje na Pismo sw robi haniebny błąd, tym bardziej fatalny im mnie go zna. Dlatego Kościół jest Magisterium znajomości i wyjasniania tego tekstu, tego przesłania, tej treści. I przestrzega przed prywatnymi interpretcjami, bo zginie taki marnie mając Pismo św w ręku.

  41. Głos z Kociewia said

    Ad rem : „katolicki syjonizm”. – Szanowny Rozmówco, to jest przedmiot ! – Problem słów skierowanych do Boga za pośrednictwem wstawienniczym Maryji z Litanii Loretańskiej :”Wieżo Dawidowa – módl się za nami ! ” – Problem wielbienia Boga pomagającego Dawidowi wymordować Kanaanejczyków. Dawid to zbrodniarz ,podstępny najeźdźca, zdobywca Jerozolimy z pomocą Jahwe. Po co wszechmocnemu Bogu potrzebne jakieś miasto ? Czcić mam bożka – mordercę mieszkańców Jerozolimy, tego, który zabrał owe miasto jednym, a dał drugim – swojemu umiłowanemu ludowi, z którym wiąże swój plan zbawienia człowieka poprzez swego syna Jezusa ? Czy to nie za dużo jak na główkę dziecka pierwszo-komunijnego ? Prawda jest wszak zawsze prosta , a co zawiłe, pokrętne , to prawdą nie jest !!! – Duch boży z góreczki Syjon , toż Zeus siedzi na bez porównania większej górze (Olimp ma niemal 3000 metrów wysokości i spowity jest mgłą. mieszkającego na kanaanejskiej górce Syjon, u stóp, której leży kanaanaejskie miasto Jeruzalem . – //- Piszesz całkiem ładnie w języku polskim, Zakładam.żeś Polak. Czy jako Polach pomyślałeś choć raz,że nasi (Twoi i moi ) przodkowie – Lechici mogli i zapewne mieli własny środek komunikacji w postaci pisowni , ? Kilka tysięcy lat temu wiele narodów posiadało pismo, Prawo i Prorocy, Psalmy Dawidowe itp teksty ze ST to nie takie znowu stare i jedyne ( Hezjod, Homer, Pismo klinowe pismo chińskie, prae- kolubijskie etc. Moim zdaniem Lechici także mieli własną pisownię,a nawet literaturę, która została celowo zniszczona , – Greckie (?) , a może właśnie lechickie) pismo linearne typu A, którego liczne świadectwa mamy na ostrakach funkcjonowało pomiędzy 2000 a 1600 rokiem przed Chrystusem, niestety jeszcze się nie znalazł taki zdolny, by zapiski te przetłumaczyć. Po II Wojnie Światowej rozszyfrowano pismo linearne „B” , którym posługiwano się w czas-okresie : 1600 – 1200 r. a.Ch.n. Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa rozpoczął się nowy rozdział historii naszego narodu Po – Lachów. Po czasach pogańskich Lachów przyszły czasy Po -laków. Historia Lachów (Lechitów) z nową, chrześcijańską formacją duchową etyką. to nasze – Po laków dzieje.- Z Bogiem Bracie ! (Jestem śpiący, sorry)a

  42. Listwa said

    @ 41 Głos z Kociewia

    Wyrywanie z kontekstu, posługiwanie się płytkimi hasłami, unikanie zrozumienia sensu do niczego dobrego nie prowadzi.
    Mieszanie róznych kwestii i wątków tym bardziej.

    Jak widze chce pan sprzedać lechicki chłam. Powtarzają oni w kółko te same mantry.

    Zrozumienie treśći Starego i Nowego Testamentu jest chyba poza ich zasięgiem.

    „Moim zdaniem Lechici także mieli własną pisownię,a nawet literaturę, która została celowo zniszczona”

    – nie mieli, był to lud prosty zajmujący sie swoim utrzymaniem, prostymi środkami. Ale jeśli nawet mieli pisownie i literaturę i została ona zniszczona do tego stopnia, że nie ma po niej najmniejszego sladu , to skąd lechici wiedzą że w ogóle była?
    Bajki opowiadają.

  43. Ale dlaczego? said

    Ad. 37
    W sumie o to mi chodzi. Zgadzam się z panem.
    Może źle rozumiem, ale natchnione, czyli prawdziwe w całości.
    To jest dla mnie niezrozumiałe.

  44. Głos z Kociewia said

    Ad.42 Trudno jest sobie wyobrazić analfabetyzm u najpotężniejszej terytorialnie grupy językowej Europy piątego wieku n.e.jaką stanowił zespół plemion lechickich . W jaki sposób komunikowały się między sobą owe bratnie plemiona , w jaki sposób rozmawiali z Rzymianami . Gdyby byli na niższym poziomie, niż Rzym byliby przezeń podbici. .

  45. Listwa said

    @ 44 Głos z Kociewia

    A co to jest analfabetyzm? Analfabeci potrafią mówić i rozmawiać. Jest on i teraz, był powszechny w poprzednich wiekach.
    Analfabeci mogli być zdolni wszcząć wojnę, ale książki nie napiszą, zwłaszcza z prawa i filozofii. .

    Żyjecie wśród pustych lechickich haseł.

Sorry, the comment form is closed at this time.