Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Sarmata o Kard. Raymond Leo Burke: diabe…
    Leo o Na Suwalszczyźnie odkryto cmen…
    Leo o Na Pomorzu istnieją megality z…
    Salcie o Wolne tematy (64 – …
    wanderer o Zmarł Adam Słodowy
    NICK o Zmarł Adam Słodowy
    Marucha o Czas wprowadzić pełne równoupr…
    NICK o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Marucha o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    jasiek z toronto o Czas wprowadzić pełne równoupr…
    Troll Polonii o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 500 obserwujących.

Czy samochody elektryczne są bezpieczniejsze od samochodów spalinowych?

Posted by Marucha w dniu 2019-09-18 (Środa)

Wiemy już że przyszłość motoryzacji to pojazdy napędzane baterią. W ciągu najbliższych 5 lat na rynku pojawi się około 330 nowych modeli samochodów elektrycznych z zasięgami nawet do 500 kilometrów.

Co równie ważne, ich ceny będą znacznie niższe od tych obowiązujących na rynku dziś. W 2020 roku możemy się spodziewać nawet 30-procentowych redukcji.

Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych na naszych drogach, w dyskusji publicznej coraz częściej pojawia się pytanie: „Czy samochody elektryczne są naprawdę bezpieczne?”. Przeanalizujmy zatem podstawowe aspekty bezpieczeństwa aut elektrycznych, przeglądając wyniki testów zderzeniowych, statystyki pożarów oraz bezpieczeństwo pieszych.

Po pierwsze crash testy

Dostępne na polskim rynku samochody elektryczne mogą się pochwalić dobrymi lub bardzo dobrymi rezultatami testów zderzeniowych NCAP. Należy w tym miejscu dodać, że nie wszystkie samochody z silnikami spalinowymi mają porównywalne wyniki testów zderzeniowych. Dzieje się tak dlatego, że baterie, które zazwyczaj są zlokalizowane w podłodze samochodu, stanowią dodatkową metalową konstrukcję usztywniającą pojazd, bardzo odporną na uderzenia.

Samochody elektryczne z baterią zainstalowaną w podłodze mają jeszcze jedną ważną charakterystykę poprawiającą bezpieczeństwo – bardzo nisko umieszczony środek ciężkości. Ta cecha „elektryków” znacząco redukuje ryzyko przekoziołkowania.

Potwierdzeniem tezy o wyższym poziomie bezpieczeństwa samochodów elektrycznych są twarde dane. Spośród 50 samochodów przebadanych w okresie ostatnich 8 lat, amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Drogowego – NHTSA (National Highway Traffic Safety Administration) wybrała trzy samochody w których istnieje najniższe prawdopodobieństwo odniesienia poważnych obrażeń ciała. To należące do Tesli Model 3 (poniżej 6%), Model S i Model X (poniżej 7%).

Samochody Tesli osiągają dziś lepsze wyniki testów zderzeniowych niż Volvo, które niezmiennie cieszy się opinią producenta najbezpieczniejszych samochodów na świecie.

Po drugie ryzyko pożaru

Dosyć popularnym argumentem krytyków pojazdów elektrycznych jest ten o łatwopalności baterii. Również w tym przypadku najlepiej sięgnąć do danych.

Portal Greentransportation.info zamieszcza statystyki na podstawie danych amerykańskiego Narodowego Stowarzyszenia Przeciwpożarowego – National Fire Protection Association. W USA dochodzi do 150 tys. pożarów samochodów spalinowych rocznie. Zważywszy na fakt, iż zgodnie ze statystykami amerykańskiego Ministerstwa Transportu, Amerykanie przejeżdżą około 3 bilionów mil rocznie. Oznaczałoby to, że jeden pożar pojazdu przypada statystycznie na każde 20 milionów przejechanych mil.

Z kolei przytaczane przez ten sam portal, statystyki dla pojazdów Tesli wskazują, że na 638 milionów mil przejechanych „elektrykami” w 2013 roku przypadło 5 pożarów. Zestawienie to pokazuje, że jeden pożar samochodu elektrycznego przypada na 120 milionów przejechanych mil. Statystycznie zatem samochody elektryczne palą się sześć razy rzadziej niż samochody spalinowe.

Niebezpieczna cisza – zagrożenie dla pieszych

Pojazdy elektryczne mogą powodować zagrożenie dla pieszych z uwagi na fakt, iż przy małych prędkościach są praktycznie niesłyszalne. Aby minimalizować ryzyko potrącenia pieszych, którzy mogą nie usłyszeć nadjeżdżającego pojazdu, Unia Europejska wprowadziła nakaz stosowania w samochodach elektrycznych systemów wydających „sztuczne” odgłosy przy małych prędkościach. Obowiązek montowania tego typu urządzeń będzie wprowadzony od 2021 roku.

Wprowadzenie w życie takiego rozwiązania zwiększy bezpieczeństwo wśród pieszych i poprawi nastawienie opinii publicznej do samochodów elektrycznych. Natomiast w długim terminie, społeczeństwo po prostu przyzwyczai się do tego, że przechodzenie przez ulicę „na słuch” jest po prostu niebezpieczne, bo po ulicach jeżdżą inne samochody, niż tylko te z głośnym silnikiem spalinowym.

Podsumowując, elektryfikacja transportu niesie ze sobą również poprawę bezpieczeństwa w transporcie. Analiza danych pozwala nam na stwierdzenie, że „elektryki” mają lepsze parametry bezpieczeństwa, a nawet pożary zdarzają im się rzadziej.

Nie można również zapominać, że samochody przyszłości będą nie tylko elektryczne ale też autonomiczne. Dziś 93 proc. wypadków spowodowanych jest czynnikiem ludzkim. Wyobraźmy sobie ile można będzie oszczędzić ludzkich żyć w elektrycznym transporcie autonomicznym.

[W sumie – technooptymizm… – admin]

https://forsal.pl/

Komentarzy 41 to “Czy samochody elektryczne są bezpieczniejsze od samochodów spalinowych?”

  1. bryś said

    Ceny Tesli w Polsce

    https://elektrowoz.pl/porady/aktualne-ceny-tesli-w-polsce-sierpien-2019-od-214-tysiecy-zlotych-za-model-3/

    ——
    Jak dla mas pracujących…
    Admin

  2. Mietas said

    Bzdury totalne,jeśli przyjąć założenie że za dekadę będą miliony tych elektryków, to i wypadków z nimi związanych będzie bardzo dużo, kolejna sprawa to miliony ton zużytych akumulatorów, kto się tym zajmie, będą oczywiście protesty o szkodliwość dla środowiska, kolejna sprawa to ekonomia, elektryk nigdy przy obecnych technologiach nie będzie konkurencyjny, np,w Rosji na wielką skalę sprzedawane są ciężarówki na metan, koszt przejechania 100 km to 600 rubli,przy ładunku ok 20 ton na naczepie,czyli ok 40 zł, takie samochody sprzedaje w Rosji,Scania,Kamaz,i jest już ich na drogach tysiące,zaletą jazdy na metanie są dłuższe przebiegi silnika,ok 2 mln kilometrów,i jak do tego ma się ekonomia samochodu elektrycznego, ha ha.

  3. Sarmata said

    Powtórzę:
    To prawdziwa katastrofa dla PiS – 1 milion aut elektrycznych – a dla Was dar Niebios!
    Sygnalizuję tu w dwóch punktach wielki problem PiS, na który nikt nie zwrócił uwagi.
    PUNKT I. z III.) I tak z mądrości pana premiera Mateusza Morawieckiego wyprowadzamy:
    Na podstawie info Orlenu wiemy, że: – „Do końca pierwszego kwartału 2019 roku Koncern odda do użytku co najmniej 20 stacji szybkiego ładowania, o mocy 50 i 100 kW, zlokalizowanych na stacjach ORLEN w miastach i przy trasach tranzytowych”.
    Przełóżmy to na język zrozumiały dla laika. Weźmy dwa konkretne przykłady najnowszych samochodów elektrycznych: BMW i3 i Nissan Leaf.
    Przykład: BMW i3
    Pojemność baterii akumulatorów = 27 kWh (80% baterii – 21,6 kWh)
    Zasięg realny około – 200 km
    Cena za 1 kWh = 0,53 zł
    Czas ładowania (0-80%) = Pojemność baterii akumulatorów w kWh / Moc stacji w kW
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 50 kW (moc stacji 50 kW) = 26 min
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 7,4 kW (moc stacji 7,4 kW) = 175 min ≈ 3 h
    Czas ładowania = 21,6 kWh / 2,3 kW (ładowarka 230 V, 10 A) = 590 min ≈ 10 h
    Koszt przejechania 100 km = 13,5 kWh * 0,53 zł/kWh = 7,16 zł

    Przykład: Nissan Leaf
    Pojemność baterii akumulatorów = 30 kWh (80% baterii – 24 kWh)
    Zasięg realny około – 210 km
    Cena za 1 kWh = 0,53 zł
    Czas ładowania (0-80%) = Pojemność baterii akumulatorów w kWh / Moc stacji w kW
    Czas ładowania = 24 kWh / 50 kW (moc stacji 50 kW) = 29 min
    Czas ładowania = 24 kWh / 6,6 kW (moc stacji min. 7,4 kW) = 215 min ≈ 3,5 h
    Czas ładowania = 24 kWh / 2,3 kW (ładowarka 230 V, 10 A) = 625 min ≈ 10,5 h
    Koszt przejechania 100 km = 15 kWh * 0,53 zł/kWh = 7,04 zł/100 km

    Co wynika z tych danych? Ano to, że takie autka możesz sobie naładować w domu ale w 11 godzin (2,3 kW /ładowarka jednofazowa 230 V, 10 A). W przypadku ORLEN-owskich stacji szybkiego ładowania, o mocy 50 i 100 kW potrzebny jest NOWY fragment systemu elektroenergetycznego a w nim: lina zasilająca 15 kV (koszt zależny od długości i możliwości jej podłaczenia do systemu), Rozdzielnia SN 15 kV, Transformator 1000 kVA (przy 6 – 8 samochodach ładowanych jednocześnie), Rozdzielnię NN 0,4 kV i stację prostownikową + wykwalifikowany personel na trzy zmiany do obsługi ładowania samochodów. Stacja tansformatorowa SN 15/0.4 kV to koszt około 300 000 – 400 000 zł a koszt linii w zależności od długości to mogą być i setki tysięcy/miliony zł. Zakładając ładowanie z jednej stacji 4 samochodów 2x na dobę i 4 aut 1x na dobę należałoby zbudować 125 000 stacji (1 000 000 aut / 8 na jedną stację). Koszt 125 000 stacji to 37, 3 – 50 mld. zł. Są to wartości szacunkowe ale zapewne bliskie prawdy.
    I o tych miliardowych! kosztach nikt z rządzących nie mówi bredząc o szybkim ładowaniu w 30 minut. Po to żeby móc ładować samochód w ½ h trzeba zainwestować w ładowarki MILIARDY! Tego Wam pan premier Mateusz Morawiecki nie powie, bo ani on ani nikt z jego otoczenia się na tym nie zna. Bredzą tylko „w pół godziny za 15 zł”. A to nieprawda. Jest to takie sedno „mądrości” wybitnego ekonomisty, premiera Mateusza Morawieckiego i jego – wybitnej w sprawach gospodarczych – sponsorki PiS, utrzymującej się z dotacji i stanowisk w bankach i spółkach skarbu państwa. Pojawi się zysk z naładowania kilku samochodów dziennie po 15 zł sztuka ze stacji energetycznej której koszt z linią 15 kV to np. 650 000 zł. Czas amortyzacji = nieskończoność, zważywszy na konserwację i ewentualne remonty (szerzej o kosztach w Punkt III.).
    Jaśniej już?

    (Tak nawiasem, gdyby od lat ’90 przeznaczono tylko mały ułamek tego co rozkradają, defraudują i MARNUJĄ „politycy” na badania w polskich uczelniach nad nowymi źródłami energii elektrycznej to dzisiaj zapewne mielibyśmy patenty i prawdziwe samochody elektryczne o zasięgu przynajmniej 800 – 1500 km i wielką produkcję na cały świat. Jedno na razie mamy wielkie gówno nieustannie głoszone w TVN/Polsat/TVP przez ubowców i ich pomioty oraz i ich agenturę. Nieustanny bełkot. Wyobraźcie sobie proszę, jaką potęgą stałaby się Polska jakby tych naszych sowietów, posłać do piachu tak jak w swoim rozkazie, w A.D. 1945 zalecał kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”. Jakby się od nich tak nagle uwolnić, od tych kilkudziesięciu tysięcy degeneratów i wykolejeńców i zacząć normalnie żyć i pracować).

    PUNKT II. z III.) Mądrości PiS i pana premiera Mateusza Morawieckiego cd. (i do tego jeszcze straszno-śmieszniejszy):
    Weźmy przykładowy, typowy Raport z dnia 29-08 A.D. 2019 spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A., ul. Warszawska 165 05-520 Konstancin-Jeziorna który podaje do ogólnej wiadomości dane z polskiego systemu elektorenergetycznego. I tak w dniu dnia 29-08 mamy:
    ZAPOTRZEBOWANIE = 23 018 [MW]
    GENERACJA = 21 345 [MW]
    el. cieplne = 20 387 [MW]
    el. wodne = 372 [MW]
    el. wiatrowe = 535 [MW]
    SALDO WYMIANY CAŁKOWITEJ = – 1 659 [MW] (import!)
    (dane pobrano ze strony: https://www.pse.pl/dane-systemowe)

    Dla podanych powyżej dwóch przykładowo samochodów elektrycznych BMW i3 i Nissan Leaf o parametrach poboru mocy przy ładowaniu, przy jednoczesnym ich ładowaniu, mamy odpowiednio:
    – czas ładowania = 21,6 kWh / 50 kW (moc stacji 50 kW) = 26 min
    – czas ładowania = 21,6 kWh / 7,4 kW (moc stacji 7,4 kW) = 175 min ≈ 3 h
    – czas ładowania = 21,6 kWh / 2,3 kW (ładowarka 230 V, 10 A) = 590 min ≈ 10 h
    co odpowiada poborowi mocy ze źródła zasilania odpowiednio:
    50 000 [MW] – przy rzeczywistej generacji = 21 345 [MW] + 1 659 [MW] (import!) co daje zapotrzebowanie 73 018 [MW] !
    7 400 [MW] – przy rzeczywistej generacji = 21 345 [MW] + 1 659 [MW] (import!) co daje zapotrzebowanie 30 418 [MW] !
    2 300 [MW] – przy rzeczywistej generacji = 21 345 [MW] + 1 659 [MW] (import!) co daje zapotrzebowanie 25 318 [MW] !

    I teraz bardzo proszę, niech ktokolwiek z mądrali i czcicieli PiS odpowie na proste pytanie:
    Skąd wziąć dwuipółkrotnie większą moc na szybki ładowanie 1 000 000 samochodów elektrycznych niż posiada cały system elektroenergetyczny w Polsce! gdyby temu milionowi kierowców przyszło do głowy naładować samochody w tej samej godzinie?
    GENERACJA 21 345 [MW]
    POTRZEBY 21 345 [MW] + 50 000 [MW] = 71 345 [MW] (334% mocy całego systemu!)
    W przypadku szybkiego, jednoczesnego ładowania miliona samochodów (1/2 h) wymagane jest wybudowanie 12 (dwunastu) NOWYCH elektrowni wielkości Bełchatowa (łączna moc maksymalna Elektrowni Bełchatów wynosi 5 472 MW)!
    Co więcej to nawet ładowanie w ciągu 3 godzin miliona aut wymaga wybudowania 2 (dwóch!) NOWYCH elektrowni wielkości Bełchatowa!
    Ja wiem, że to boli bezrozumnych PiSowców, że premier Morawiecki tak dał się podpuścić swoim niekumatym doradcom, ale cóż, niekumaci dyletancie tu rządzą od A.D. 1944 więc to nic nadzwyczajnego.
    (Minie to trochę szkoda pana premiera Morawieckiego, ale tylko trochę, bo może sobie brać mądrzejszych doradców i tyle.)

    PUNKT III. z III.) Ile faktycznie kosztuje naładowanie auta elektrycznego?
    W przypadku Nissana Leaf możemy ładować auto – nie przegrzewając akumulatorów – maksymalnie mocą 50 kW.
    W przypadku korzystania z przyłącza do domowej sieci energetycznej należy po prostu doliczyć do rachunku liczbę kilowatogodzin pobraną przez akumulatorory poprzez wewnętrzną ładowarkę Leafa. Średnia cena prądu dla taryfy G11 – tej najczęściej wykorzystywanej przez gospodarstwa domowe – wynosi obecnie 0,55 zł za 1 kWh.Skoro zatem akumulatory Leafa mają pojemność 40 kWh, oznacza to, że „zatankowanie” energią tego pojazdu kosztuje około 22 zł. Niemniej, nawet gdy zaokrąglimy koszt samej przesłanej energii do 25 zł, wychodzi około 10 zł za 100 km (przyjmując jak najbardziej realny zasięg 250 km w jeździe mieszanej, bez silenia się na jakąś „eko-jazdę”). Całkiem mało, prawda? W przeliczeniu na aktualne ceny oleju napędowego lub benzyny, za taką kwotę kupilibyśmy ok. 2 litry paliwa/100 km. Spalinowym ekwiwalentem Leafa na dwóch litrach daleko byśmy nie zajechali, ale powyższe wyliczenie dotyczy ładowania auta ze zwykłego elektrycznego gniazdka 230V/10A. Nie jest bardzo drogie, przynajmniej dopóki ceny energii nie wzrosną (a wzrosną i rosnąć będą), ale powolne bo trwa ok. 10 godzin. Chcąc auto naładować szybciej mamy dwa wyjścia, albo skorzystać z szybkich ładowarek, albo zainstalować w domu specjalną ładowarkę WallBox.
    Nissan ma w swojej ofercie tego typu urządzenie, kosztuje ono około 4500 zł, w cenie mamy montaż (ale bez kosztu ewentualnego doprowadzenia zasilania do punktu ładowania), sprawdzenie instalacji (zasilanie jednofazowe 230 V, ale natężenie pobieranego prądu 32 A) i krótkie przeszkolenie. Moc dostarczana przez tę ładowarkę to około 7 kW co skraca czas pełnego naładowania akumulatorów Nissana Leafa do sześciu godzin. Dla osób, które mają własny dom i poważnie myślą o elektromobilności, taki zestaw to „must have”, bo zapewnia pełne naładowanie np. w nocy (warto też pomyśleć o podwójnej taryfie za energię, czyli tańszej energii w nocy, co dodatkowo obniży koszt „domowego” ładowania). Nietrudno jednak zauważyć, że Wallbox również kosztuje. I choć za energię dalej płacimy wg domowej taryfy, to w takiej sytuacji trzeba doliczyć koszt amortyzacji ładowarki.
    W przypadku szybkich 50 kw ładowarek, największą ich siecią w Polsce dysponuje firma GreenWay. Firma stale rozbudowuje swoją sieć, o czym zresztą świadczy pojawienie się ładowarki właśnie na trasie na wschód Polski, ale też nie robi tego charytatywnie. Stawki za ładowanie są zależne od kilku czynników, m.in. tego czy jesteśmy zarejestrowanym klientem sieci GreenWay, bądź tego jakim prądem ładowaliśmy auto. I tak, dla zarejestrowanych klientów GreenWay ładujących auto prądem stałym (najszybsze ładowanie) stawka za 1 kWh energii wynosi 1,89 zł. Do tego należy doliczyć jeszcze 0,40 zł za każdą minutę po przekroczeniu 45 minut czasu ładowania. W przypadku ładowania prądem zmiennym (cały czas mowa o zarejestrowanych klientach) stawka za 1 kWh wynosi 1,19 zł, a dodatkową opłatę za każdą minutę w kwocie 0,40 zł zaczynamy ponosić od 180 minuty ładowania. Zatem koszt naładowania przez godzinę baterii Nissana Leaf do 80-85% pojemności (czyli jakieś 32 kWh) kosztuje 60,48 zł za samo ładowanie + 6 zł za 15 minut czasu powyżej 45 minut. Całość: 66,48 zł. Tyle kosztuje naładowanie auta, by przejechać nim ok. 200-250 km. I znowu w przeliczeniu na aktualne ceny oleju napędowego lub benzyny, za taką kwotę kupilibyśmy już ok. 6 litrów paliwa/100 km a więc tyle ile zużywają obecne spalinowe samochody.
    GreenWay umożliwia również ładowanie osobom niezarejestrowanym (firma nazywa to „ładowaniem jednorazowym”), ale stawka w takich przypadkach jest jeszcze wyższa i wynosi 2,29 zł za 1 kWh przy ładowaniu prądem stałym oraz 1,49 zł za kWh przy ładowaniu prądem zmiennym. Opłaty za czas pozostają niezmienne: 0,40 zł powyżej 45 minut (DC) lub 180 minut (AC). W takim przypadku naładowanie naszego Leafa przez godzinę (32 kWh) kosztowałoby już 79,28 zł.
    Auto spalinowe segmentu C z niezbyt wyżyłowanym, nowoczesnym silnikiem wysokoprężnym na 200 kilometrowej trasie powinno spalić ok. 10 – 12 litrów oleju napędowego. Koszt takiej ilości paliwa, zaokrąglając stawkę do 5 zł/litr wynosi ok. 60 zł. W porównaniu „elektryk” już nie wychodzi tak tanio. Pamiętajmy, że auto spalinowe o porównywalnym komforcie i osiągach będzie też o połowę tańsze w zakupie od pojazdu elektrycznego, w którym to właśnie akumulatory stanowią gros kosztu produkcji.

    PODSUMOWUJĄC punkty I. – III.: Szanowni Państwo, w notce tej podane są warunki graniczne w eksploatacji 1 000 000 (miliona) aut elektrycznych, które nie tyle „nigdy nie wystąpią” tylko takowe wystąpienie jest mało prawdopodobne, że wystąpią. Graniczne czyli brzegowe! Sądzę jednak, że doskonale one obrazują na co musi być przygotowana infrastruktura energetyczna Polski aby sprostać zadaniu postawionemu przez PiS.
    Pokazałem też, że komercyjne ładowanie na stacjach/po drodze „u kogoś”, na szybko, jest cenowo porównywalne z zatankowaniem benzyną czy olejem nowoczesnego spaliniaka.
    Nie napisałem też o wielu innych minusach aut elektrycznych jak to, że ogrzewanie/klimatyzacja elektryka w trakcie jazdy znacznie skraca zasięg a przy wolnej, długodystansowej jeździe to może być nawet pół-na-pół przy mrozie -25 st. C. Są też plusy o których nie wspomniałem, jak przyspieszenie elektryka, prawie jak w F1 😉
    Nie napisałem też o zmienności „Zapotrzebowania mocy KSE” a trzeba wiedzieć, że np. o 1:00 w nocy jest to tylko 13 000 MW a o dziewiątej rano, w dzień jest już 22 000 MW a więc można powiedzieć, że wystarczy ładować w nocy i „po temacie”. Jest to możliwe, ale znowu nie jest to cała prawda, bo, nie znamy krzywej rozkładu obciążeń dobowych ładowania, ale tej nie znam bo to-to zdejmuje się z natury więc nie ma co nawet filozofować. Wszystko rozbija się więc o tę „krzywą rozkładu obciążeń dobowych ładowania aut” której jak na razie nie ma a ona jest odbiciem faktycznych potrzeb i upodobań kierowców elektryków co do pory ich jednoczesności ładowania. Z życia można wnioskować, że będzie występowała jednak pewna stadność zachowań co do ładowania o tej samej porze, co oczywiści zostanie zauważone dopiero przy zaistnieniu wielkiej ilości aut elektrycznych. Na razie nie ma tego problemu.

    Pokażę jak jest zmienny nasz system energetyczny – podaję dane na dzisiaj tj. 16-09-2019 12:17:20 i proszę porównać to do początku mego komentarza w PUNKT II.).
    ZAPOTRZEBOWANIE [MW] 21 111
    GENERACJA [MW] 18 891
    el. cieplne 14 804
    el. wodne 458
    el. wiatrowe 3 628
    SALDO WYMIANY CAŁKOWITEJ [MW] 2 160 IMPORT
    CZĘSTOTLIWOŚĆ [Hz] 49,998
    Widać z tego, że dzisiaj 16-09 „wiatrem powiało”, ale również elektrownie cieplne utraciły 6 000 MW a więc 1,2x Bełchatów.
    Widać, że dzisiaj tak brakuje mocy, że aż częstotliwość „siada” (zmniejszenie częstotliwości jest metodą obrony systemu na wygórowany, ponad-nominalny (na granicy wydolności) pobór mocy poprzez jej sprytną redukcję poprzez zmniejszenie częstotliwości – u komunistów bywało nawet 48 Hz i dlatego wszystkie zegary sterowane z 50 Hz zawsze się późniły).
    Jak widać na obecnym etapie technologii auta elektryczne to takie szklane domy Żeromskiego a cały ten program PiSu na …. się nadaje.
    Dziękuję wszystkim Państwu za wypowiedzi i chętnie posłucham innych – jak ktoś zechce coś napisać.

    TAK WIĘC – DROGA KONFEDERACJO – ZRÓBCIE PIĘKNY SPOT Z TEGO „COP-u” PiSu pod przykładową nazwą: „12x Bełchatów”!

    bonus:
    [video src="https://img5.dmty.pl//uploads/201909/1568280992_Tsy8Cv.mp4" /]

    P.S. Jestem mgr inż. elektrykiem, po studiach dziennych na Politechnice Warszawskiej i trochę (prawie 40 lat) w tej dziedzinie pracowałem, zaś podane liczby i wyliczenia może sprawdzić sobie każdy z Was, bo to 1-sza klasa podstawówki.

  4. Boydar said

    Panie Sarmata.

    Prognozy wybitnych fachowców w branży, wskazywały jednoznacznie i dowodnie, że jeśli komunikacja rozwijać się będzie w obserwowanym tempie, to sterty końskiego gówna dosięgną za pięćdziesiąt lat cyferblatu Big Bena.

  5. Archer said

    Ad.3 Sarmata

    „Tak nawiasem, gdyby od lat ’90 przeznaczono tylko mały ułamek tego co rozkradają, defraudują i MARNUJĄ „politycy” na badania w polskich uczelniach nad nowymi źródłami energii elektrycznej to dzisiaj zapewne mielibyśmy patenty i prawdziwe samochody elektryczne o zasięgu przynajmniej 800 – 1500 km i wielką produkcję na cały świat.”

    Z wielką ciekawością przeczytałem pańskie wywody. A czy nie byłoby tak jak za komuny, że jakby polskie ośrodki badawcze dostały kasę od rządu i przygotowaliby się do opatentowania tych urządzeń i wynalazków, to zaraz by się okazało że już przed chwilą jakieś firmy z USA, czy Israela bardzo podobne rozwiązania opatentowały.
    W PRL-u te rozwiązania techniczne które nie weszły do produkcji przez odgórne zakazy czerwonych kacyków, to potem polscy inżynierowie rozpoznawali swoje projekty na zachodzie nawet po takich samych błędach konstrukcyjnych. W Polsce nie weszły te maszyny i urządzenia produkcji, a kraje kapitalistyczne „zgniłego zachodu” to produkowały i na tym zarabiały.
    Polski wywiad i kontrwywiad (w tym gospodarczy) praktycznie nie istnieje, a Polska jest niemal przeźroczysta dla wywiadów amerykańskiego, israelskiego, niemieckiego, rosyjskiego, czy nawet ukraińskiego.

    Druga sprawa. Przeciętny Kowalski jeździ w 80% wokół komina, głównie do pracy i na zakupy pokonując mniej niż 200 kilometrów dziennie. Jeżeli ma swój dom, to po pracy w nocy sobie podłączy samochód do prądu i na rano ma naładowany. Dlatego taki Kowalski będzie ładował sobie samochód w domu, lub nawet w pracy, a z ładowania na stacjach będzie korzystał okazjonalnie (chyba że mieszka w bloku i na takie ładowanie swoim prądem będzie mógł sobie pozwolić), głównie jak będzie jechał do innego miasta, albo ze swoją babą na wczasy nad morze, czy w góry. Nawet niektóre hotele będą z czasem udostępniać za dodatkową opłatą ładowanie samochodów swoich klientów którzy wynajmują u nich pokoje.
    Ludzie też montują na potęgę panele fotowoltaiczne, gdzie nadmiar prądu oddają do sieci energetycznej, a jak mają zwiększone zapotrzebowanie w miesiącach zimowych, to ten prąd wykorzystują. Gdyby z czasem w Polsce na połowie domostw były zamontowane panele fotowoltaiczne, to zapotrzebowanie na prąd by się może zauważalnie zmniejszyło, i nie potrzeba by tylu elektrowni budować do zasilania samochodów elektrycznych.

    Maowiecki chce żeby jeździło po polskich drogach milion samochodów, a żadna polska firma nie kwapi się do produkcji chociażby prostych hulajnóg elektrycznych, na które jest boom od półtora roku. Jestem laikiem i mogę się mylić w tych sprawach.

  6. Jack Ravenno said

    @3 SARMATA – dodajmy do tego koszt wybudowania wielu kilometrów NOWYCH linii przesyłowych. O wielu innych problemach nie chce mi się nawet pisać bo w świetle pustynnienia Polski to nie byłoby czym tych nowych bełchatowów chłodzić.

  7. Artnemo said

    Panie Sarmata, dzięki za solidną analizę jednego z problemów dot. e-komunikacji. Bardzo dobry fachowy wykład…
    Przeciętnego użytkownika dróg jednak te dane nie bardzo interesują. Dla niego najważniejsze jest jaki dystans przejedzie na jednym tankowaniu (ładowaniu), ile czasu ten proces zajmie i jak gęsta będzie sieć stacji. Biorąc pod uwagę te aspekty e-komunikacja jest kilkadziesiąt lat do tyłu w porównaniu z klasyczną. Pierwszy przesiądę się na e-auto jeśli te ww. aspekty będą spełnione i cena e-auta będzie ze spalinowymi porównywalna. A cała reszta dzisiejszej argumentacji „za” to głównie aktualnie obowiązująca „prawda etapu”…

  8. Easy Rider said

    Bez wynalezienia taniego źródła energii elektrycznej, idea masowej elektromobilności jest tylko lewacką fanaberią, gdyż nie można zapominać, że u źródła tego szaleństwa leży „globalne ocipienie”. Jednak niezależnie od źródła energii elektrycznej, zawsze pozostaną koszty ekonomiczne i społeczne masowej produkcji baterii, a następnie ich utylizacji – bo takie baterie trzeba wymieniać co kilka lat.

  9. bryś said

    Panie jeździec. (Za:https://pl.wiktionary.org/wiki/rider)

    Nie tyle źródła energii, co sposobu jej magazynowania. Węgiel i ropa nie są wcale drogie, (podatki i monopole) sprawność silnika spalinowego to 30 parę %, elektrycznego 90 ponad. Nie wiem jak jest z efektywnością wytwarzania prądu w elektrowni z węgla, ale dołączając bloki ciepłownicze można uzyskać niezłą sprawność całego układu. Straty w Polsce przy przesyłaniu to podobno 12%. Tak wiec eliminując straty mechaniczne) i pośredników (finansowych) powinniśmy wyjść na plus. Tym bardziej że większość generowanego dziś ruchu, to ruch pozorny, czyli bezsensowne wożenie towarów po całej Europie (ziemniaki z Portugalii do Polski np.), zamiast stawiać na lokalne przetwórstwa (mleczarnie, warzywa, młyny, masarnie, piekarnie), dotyczy zwłaszcza rolnictwa i przetwórstwa, bo nowa szafę drewnianą to się kupuje co 40 lat. Ja mam swoje jeszcze przedwojenne. 🙂

    Dochodzą jeszcze oszczędności serwisowania aut elektrycznych, w których na prawdę nie ma się co psuć (mechanicznie) i łatwiej chyba poprawiać jedną elektrociepłownię dla optymalizacji procesu, niż 5 mln aut różnych koncernów.

    Oczywiście trzeba by uwzględnić modyfikację całej sieci, co pisze pan Sarmata.

    Piszę to jako całkowity laik, zwłaszcza o przemianie energii z węgla w prąd.

  10. bryś said

    A zresztą te gnidy (politycy) zapominają jak zwykle skąd wysoka cena paliw na stacjach i jako ludzie rozsądni powinniśmy za to ich łapać za jaja, a nie gonić za jakimiś k…wa mrzonkami i dawać się prowadząc na księżyc i marsa. Większość ludzi ledwo ciągnie, średni wiek auta w Polsce to 12 lat, wolność podatkowa w lipcu, pietruszka droższa od mięsa a ci de…le naprawiają świat. Za nasza kasę zresztą.

  11. bryś said

    Swoimi politycznymi decyzjami spier…lą i tak każde przedsięwzięcie. Jakie są obostrzenia dla ludzi przy produkcji własnego prądu? Np. fotowoltaika – przepisy i umowy z elektrowniami (dodatkowe opłaty) zjadają cały ewentualny dochód. Za niemca na pomorzu było chyba z 2000 progów na rzekach. To wszystko dziś mogło by produkować prąd. Ale to trzeba pomóc odchwaścić rzeki, dać ludziom robić te małe elektrownie jak chcą.

  12. bryś said

    Młyny wodne – ŚREDNIOWIECZE – w państwie krzyżackim. A wystarczy dołożyc do takiej konstrukcji generator i już DZIAŁA. Sredniowiecze, a oni deliberują i dyskutują.

  13. AlexSailor said

    Musimy zdawać sobie sprawę, że przeciw Polsce i UE, a także innym państwom Europy, prowadzona jest wojna zgodnie z założeniami skodyfikowanymi między innymi przez Sun Tsu, chińskiego generała i polityka.
    Jednym z założeń strategii takiej wojny (taktyką zajmują się porucznicy) jest, by przeciwnik nie zorientował się jak najdłużej, że jest przeciw niemu toczona wojna.
    A jak się już zorientuje, to żeby nie był w stanie ustalić kto tą wojnę prowadzi z nim.
    Świadomość co do sytuacji pojawia się za późno, kiedy wojna jest już w zasadzie przegrana i najlepszym rozwiązaniem jest w zasadzie poddanie się.
    Jeśli agresor się na to zgodzi, a nie musi, może chcieć zniszczyć i zaorać.

    Z pobieżnych analiz, w szczególności rachunku korzyści, wynika, że z dużym prawdopodobieństwem
    przeciw UE wojnę prowadzą Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Indie, I Sra El, Indie, Turcja oraz Muzułmanie.
    Ci ostatni są jednak raczej narzędziem niż podmiotem polityki.
    Muzułmanów pominę jako podmiot.

    Ale to nie wszystko.
    W miarę, jak UE przegrywa wojnę, pojawiają się inne podmioty chcące przyłączyć się do agresji.
    Jest to naturalne, bo chcą partycypować w podziale łupów.

    Jednym z aspektów wojny jest właśnie walk z „globalnym ociepleniem” (z którym w zasadzie nikt inny na poważnie nie walczy, z paliwami kopalnymi, z plastikiem, z innymi racjonalnymi rozwiązaniami, jak choćby żarówki tradycyjne, żarowe.

    Dlatego UE i jej państwa będą topić gry pieniędzy, aby realizować utopijne i bezsensowne cele.

    Zdecydowana większość Europejczyków myśli na poziomie własnego kraju, dlatego widzimy spustoszenie
    i rabunek Polski, a nie widzimy, że to samo dzieje się z UE jako całością, choć w różnych krajach z różnym natężeniem.

    Przypomnę, że UE jest najpotężniejszym podmiotem gospodarczym, intelektualnym, kulturalnym, cywilizacyjnym, a nawet ludnościowym (biorąc pod uwagę jakość) na świecie.
    Jej władze zaś są chyba na najniższym możliwym poziomie, zbliżając się niebezpiecznie do poziomu kacyków
    afrykańskich, bo już nawet nie dorastają komisarzom ludowym z czasów początków ZSRR.
    Porównajmy Kwacha i Junkera.

  14. bryś said

    Młyny wodne – ŚREDNIOWIECZE – w państwie krzyżackim. A wystarczy dołożyc do takiej konstrukcji generator i już DZIAŁA. Sredniowiecze, a oni deliberują i dyskutują.

    http://rcin.org.pl/Content/54947/WA308_75136_P331_MLYNARSTWO-W-PANSTWI.pdf

  15. bryś (Gabriel B.) said

    Panie Marynarzu – słusznie Pan pisze, ale dlaczego nie przejdzie Panu przez gardło po polsku MARYNARZ????

  16. AlexSailor said

    @Bryś

    O czym Pan mówi.
    Przecież wystarczy postawić wiatrak, czy baterię paneli słonecznych.
    Ale prąd sprzedawać wolno tylko do sieci energetycznych, a za wiatr i wodę pobierane są opłaty.

  17. bryś said

    Jak by Pan szanowny mieszkał koło fermy wiatrowej – to by Pan wiedział o czym piszę. A słońca to u nas faktycznie od cholery, zwłaszta tak od października.

  18. Marucha said

    Skąd się będzie brało w Polsce energię elektryczną, m.in. na te samochodziki na bateryjki?
    Oczywiście wiem, że zdaniem Morawieckiego prąd bierze się z gniazdka.

    Ale jakieś trolle Putina twierdzą bezczelnie, że bierze się głównie ze spalania węgla i innych paliw. Przynajmniej w Polsce.
    Co powinno każdego myślącego rozśmieszyć tak samo, jak kupowanie (celem dywersyfikacji) rosyjskiego gazu od USA.

    Oczywiście nie bierzemy pod uwagę energii fal elektromagnetycznych pochodzących od nadajników RTV, telefonii komórkowej, GPS itd. To wielkie moce. Wystarczą na pewno na zapalenie jakiejś żarówki.

  19. Marucha said

    Re 15:
    O tak, wiatraki to rozwiązanie. Zwłaszcza jak cała wieś się ustawi w kupie i zacznie dmuchać. Na wiatrak, na wiatrak, śwynie…
    Można by jeszcze jakoś wykorzystać energię zegarków elektronicznych.

    A słońca to u nas mnoho. Rocznie usłonecznienie (w zależności od regionu) wynosi od 1390 do 1900 godzin.
    Jak się całą Polskę pokryje panelami, to wystarczy.

  20. rycho08 said

    Mówienie o samochodach elektrycznych przy obecnym stanie techniki świadczy o braku jakiejkolwiek wiedzy z fizyki lub nabijaniu w butelkę. (powody każdy ma inne)
    Mówię o samochodach nie hulajnodze na czterech kółkach do podjazdu np. 5 km do pracy lub sklepu.
    Bez opanowania nadprzewodnictwa i fuzji termojądrowej (lub innego obecnie nieznanego źródła energii) nie ma o czy marzyć.

  21. AlexSailor said

    ad 14 @Bryś

    Za dużo chciałby Pan wiedzieć.
    Obowiązuje zasada netu – jak najmniej informacji o sobie.
    Choć to bardzo trudne.

  22. Boydar said

    „… przy obecnym stanie techniki …”

    Ogólnie dopuszczonej na rynek; to tak.

  23. rycho08 said

    To Pana zdaniem ta niedopuszczona będzie napędzać ten milion a za chwilę miliard aut.

  24. Boydar said

    O ile nie nastąpi jakaś kolejna rewolucja w sposobie transportu, to tak, tak właśnie uważam.

  25. rycho08 said

    Trochę się interesuje techniką, ale nawet nie podejrzewam co to za tajemna energia?
    Uchyli Pan rąbka .. 🙂

  26. AlexSailor said

    @Bryś @Marucha

    Wiatrak, zwłaszcza nie hałasujący w pionowym układzie łopat do zrobienia w stodole z dwóch beczek,
    to nie farma wiatrowa.
    Koszt znikomy, zwłaszcza jak ktoś zacznie do tego produkować generatory, a 1000-4000 kwh rocznie da i to w okresie jesienno-zimowym.
    Współpracując na uczciwych zasadach z siecią EN-EL, energię można zmagazynować w elektrowniach szczytowo-przepompowych.
    Tylko trzeba wybudować przy masowym zastosowaniu zbiorniki na wodę dla nich, co dodatkowo poprawi
    retencję wód.

    Panele słoneczne to przyszłość, już dziś prąd z nich jest tańszy w Hiszpanii czy Włoszech, niż z elektrowni innych typów (jądrowe wyłączam, bo to wielka bzdura, a koszty nieogarnione).
    Prawdopodobnie już w tej pięciolatce prąd z paneli będzie tańszy na Węgrzech, w Austrii, a może nawet w Czechach, bo są coraz lepsze i doskonalsze.
    Nową epoką będzie wynalezienie paneli na zakres promieniowania podczerwonego, co zrewolucjonizuje całą energetykę, a to kwestia czasu i nakładów, a te są czynione.

    Tu się kłania magazynowanie energii w samochodach.
    Zapotrzebowanie typowego gospodarstwa domowego na energię elektryczną, to 10-15 kwh dziennie.
    Z kuchnią elektryczną.
    To oznacza, że przy bateriach zdolnych zmagazynować 45kWh (samochód), energii wystarczy na 3-5 dni.
    Wystarczy zaś 5 godzin słońca od kwietnia do października, żeby ustrojstwo 20 kW, dostarczyło tą energię
    do baterii i na zapotrzebowanie domu.
    Do tego turbina wiatrowa 2 kW, która zwykle będzie miała napęd podczas zachmurzenia i w nocy.
    To jest też powodem ograniczenia mocy obecnych instalacji do 10 kW, żeby dom nie stał się autonomiczny.
    No i zawsze można awaryjnie odpalić generator wysokoprężny lub inne rozwiązanie awaryjnie.

    Ale to nie wszystko, użytkownik może jeszcze przesunąć zużycie energii na czas kiedy ona jest.
    Np. przy praniu i suszeniu.

    Paliwa kopalne są nie do wyeliminowania, ale ich użycie może zostać znacznie ograniczone, a rezerwy i zasoby są odkrywane coraz to nowsze.
    Araby Saudyjskie już mają problemy ze zrównoważonym budżetem, choć do Wenezueli im daleko.
    Wystarczy jednak dopuścić ropę z Iranu i Wenezueli, a już nastąpi spadek cen do 30 dolarów za baryłkę.
    Co oczywiście w trudnej sytuacji postawi Rosję, choć i tam działania są odpowiednie podejmowane.
    I nie chodzi tu o żadne CO2, lecz o opłacalność.

  27. Boydar said

    Nie uchylę, cenię spokój; m.in. dlatego wolę koty, dokładnie jak nasz Gospodarz.

    Wracając, wszystko idzie jak ma iść, nie widzę potrzeby naruszania rzeczy porządku.

  28. Voodoosch said

    Artykuł jest o tym czy auta elektryczne są bezpieczniejsze od spalinowych, a nie sensie ich produkcji.

  29. rycho08 said

    Ad. 26. AS,

    Gadki typu: sprzedała babka koszyk malin kupiła sobie rower, sprzedała rower kupiła samochód…itd.

    Człowieku turbiną z dwóch beczek chcesz produkować 4 tys. kWh energii?
    A może panele działające w nocy?
    Wiesz Pan jaką powierzchnię zajmują panele o mocy 20 kW?
    Do tego zasilanie domu z samochodu – uspokój się!

    Ad 28. V,

    Dziękuję z przypomnienie – woli Pan dyskusję o gruszkach na wierzbie?

  30. rycho08 said

    Panie Boydarze,

    nie chciałbym straszyć, ale od kotów można nabawić się pasożyta, (toxo… gondii), który zwiększa u człowieka tolerancję ryzyka.
    Na razie nie wykazuje Pan objawów, ale … proponuję być uważnym 🙂

  31. Boydar said

    Nie ma gorszego pasożyta niż ja. Tak twierdzi Moja Baba. Teraz. Bo trzydzieści lat temu twierdziła że jestem wprost cudowny.

  32. Re: 31 Boydar…
    Tak to juz jest, jesli facet poluzuje „lancuch” i zezwoli na decydujacy „glos babie”…i zaczyna sie cierpienie…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  33. Boydar said

    @ Pan Jasiek

    Ależ ja się z Nią zgadzam !

    Ma jedną fatalną wadę, nie potrafi kłamać ani knuć.

    To mnie niestety obliguje vice versa; a tak by mogło być pięknie … 🙂

  34. NICK said

    A po co z babami te swary głupie.
    Koniec na końcu mają nas w „dupie”.

    [Kroczu ziejącym
    jak „poeta” mawiał.
    Troszku swędzącym.
    No a potem?
    Nawiał.]

    (JO? Ni!
    Ksieni do sieni.)

  35. jarmolik - W tv PUSZCZA -misia podwarszawskiego wodne ciekawostki said


    a propo nagłupka- one glitera mistake

    ——–
    Co to za beukott?
    Admin

  36. Abc said

    @Sarmata

    Komentarz w punkt – dodałbym jeszcze brakujące elektrownie jądrowe mogące szybko wygenerować dodatkowe MW.
    Obłąkańczy pomysł rządu, który jakby chciał budować wysoką wieżę to zapewne zacząłby ją od góry.
    Może Gajowy zechciałby zrobić z tego komentarza posta – szkoda żeby przepadł.

  37. AlexSailor said

    @Rycho 08

    O ile pamiętam, to taka turbina daje 1 kW przy wietrze 20-60 km/h.
    Jeśli coś pomyliłem i mniej daje, to można piętrowo dodać jeszcze jedną lub dwie beczki.

    .https://www.youtube.com/watch?v=Jma_12lttjk

    Ta turbina daje 0,5 kW przy wietrze 45 km/h.

    .https://www.youtube.com/watch?v=dl6m4emdeBI

    Przyjmując co tydzień 10 godzin wiatru dającego uzyskać 1 kW, mamy 550 kWh rocznie.
    Przy dwudziestu godzinach takiego wiatru tygodniowo już 1100 kWh.

    Ale przyjmijmy, że turbina pracuje na 20% swojej mocy znamionowej (będą warunki, że przy wichurze pociągnie nawet 200%).
    To jest 200 W x 24 h x 360 dni = 1752 kWh przy cenie 0,55gr/kWh = 960 zł.
    Straty na falowniku i przesyle pomijam – do 20%.

    „Człowieku turbiną z dwóch beczek chcesz produkować 4 tys. kWh energii?”

    Odpowiednie ustawienie turbiny w miejscu, gdzie wieje (naturalna dysza) i spokojnie można uzyskać 4 000 kWh z turbiny beczkowej.
    Oczywiście jest problem z przełożeniem i obrotami, ale nic nie stoi na przeszkodzie w produkcji generatorów wolnoobrotowych.

    Panele o mocy 20 kW zajmują 140 m2 połaci dachu ze spadkiem, to jest jakieś 100 m2 powierzchni.
    Obecnie produkowane mają sprawność 20%, a są już w fazie przedprodukcyjnej panele o sprawności przekraczającej 40%.

    Oczywiście nie są to ustrojstwa dla „właścicieli” mieszkań, a nawet działek 500 m2 (chyba, że na dachu).

    Nie zasilanie z samochodu, lecz z baterii jakie montowane są w samochodach.
    A do celu magazynowania energii w domu na pewno da się zrobić lepsze, choćby dlatego, że nie trzeba przejmować się ich rozmiarem i ciężarem.

  38. Sarmata said

    36. Abc said 2019-09-19 (Czwartek) @ 19:23:01
    @Sarmata „Komentarz w punkt – dodałbym jeszcze brakujące elektrownie jądrowe mogące szybko wygenerować dodatkowe MW.”

    Uzupełnię.
    To przemówi lepiej jak 12x Bełchatów, bo jest bardziej realne w wykonaniu a koszt zapewne przekroczy 750 mld. zł licząc zapotrzebowane 50 000 MW.

    (Szacunkowy koszt planowanej budowy elektrowni jądrowej wynosi ok. 15 mld zł za 1000 MW.
    http://wgospodarce.pl/informacje/49637-koszt-budowy-elektrowni-atomowej-to-40-70-mld-zl)

  39. Re: 38 Sarmata…

    Mam wrazenie, ze nastapila koncentracja na wielkie inwestycje i podobnie jak nastapila koncentracja myslowa dotyczaca bezpieczenstwa w kierunku silnej armii…

    A co moze uczynic dla siebie odbioraca energii elektrycznej, by zmiejszyc zapotrzebowanie (i sila rzeczy redukcji kosztow – wydatkow) z centralnej rozdzieli energii elektrycznej???..

    A co moze uczynic dla siebie (dla swego bezpieczenstwa i wlasnej rodziny) nie liczac na silna armie???…(ale by ja odciazyc i ja wspomoc…)…

    NIe wiem jak to sie dzieje w elementarnym rozumowaniu, gdzie sluszna wiekszosc ceduje swoje bezpieczenstwo i dostawy energii od centralnych dostawcow…???…

    Prosze mnie laskawie poprawic, jesli moje rozumowanie jest nie logiczne…
    =====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  40. bryś said

    Panie Marynarzu – takich wiatrów to nie ma nawet nad morzem ciągłych, chyba że wyniesie Pan tą beczkę tak na 300 metrów.

    W skali Beauforta to będzie 4 – umiarkowany wiatr 20…28km/h – słychać słaby plusk fali; występuje biała piana – gałęzie drzew zaczynają się ruszać; wiatr unosi z ziemi kurz i suche liście

    50…61 km/h – bardzo silny wiatr – 7 to nie żarty – fala piętrzy się; całe morze pokryte pianą; głośny szum morza – poruszają się największe gałęzie drzew; idąc pod wiatr odczuwa się znaczny opór

    Powyżej 60 km/h to ma Pan już sztorm.

  41. bryś said

    Pan Marynarz – „A do celu magazynowania energii w domu na pewno da się zrobić lepsze” – jak by się dało to już by technologia była używana militarnie chociażby. Należy tez pamiętać jaki będzie KOSZT tych technologii – woltaiki, baterii, wiatraków itp, i jak się to ma do KOSZTU prądu z węgla.

    Stary tekst, ciekawe czy coś się zmieniło?

    Po kilku miesiącach eksploatacji mikroturbiny wiatrowej w miejscowości Karlino (woj. zachodniopomorskie), łatwo wyliczyć, że inwestycja zwróci się po… ponad 900 latach!

    http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-wolnorynkowe/miliardy-na-szkodliwe-wiatraki/

Sorry, the comment form is closed at this time.