Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy matura warta jest mniej niż zero?

Posted by Marucha w dniu 2019-09-19 (Czwartek)

Dziwnym jest to, że na tą wtedy dekadencję, dał się nabrać nie tylko społeczny margines, ale także ludzie niby inteligentni, na i po studiach…

Rozprawianie się z Polską w latach PRL-u przebiegało na różnych płaszczyznach. Kultura, ta szeroko pojęta, przede wszystkim młodzieżowa, wydaje się, że była w awangardzie przygotowania Polski do rozbiorów. Przecież nikt tak sprawnie nie odda swojego kraju, jak dekadenci, ludzie obrobieni wyrafinowaną inżynierią społeczną.

Jak dzisiaj widać, kombatanci ówczesnej pierwszej linii walki z „komuną”, mają się dobrze (tylko niektórzy z nich ulegli tej indoktrynacji której byli narzędziami i poszli na tamten świat).

Suto opłacane plenery, przy okazji tych różnych dni miast, dzielnic, miasteczek i wsi z jednej strony i ich chyba sztucznie zawyżone stawki z drugiej, są chyba teraz tą nagrodą za tą dobrze wykonaną wtedy robotę, wystawienia Polski na tej tacy rozbiorów, przy pomocy ogłupionej tą ich indoktrynacją dekadencji, młodzieży (i nie tylko, bo i starzy dali się na to nabrać). Autorzy, tekściarze tamtej ówczesnej dekadenckiej indoktrynacji, to dzisiaj – można powiedzieć – krezusi.

Cóż więc wtedy była warta matura i zapał do pracy, budowania przyszłości swojej i swojej Ojczyzny (tego syfu, jak to się wtedy modnie tą naszą Ojczyznę określało) w porównaniu z hippiesowaniem po tych różnych Jarocinach i innych temu podobnych „kultowych” teraz spędach?….

Polacy (nie tylko ci młodzi wtedy) pozwolili sobie wcisnąć tą dekadencję wielbiąc wykonawców takich wtedy „hitów” jak np „nie płacz Ewka, bo w tym PRL-u nie mogę ci niczego dać”, gdzie szczytem egzaltacji (do dzisiaj) tego samego samego zespołu jest „hit”, jak to ojciec budował gdzieś w Polsce martenowski piec a jego syn musiał na kocu gdzieś na dachach – nazwijmy to – turlać się z jakąś dziewczyną… piękny kawał polskiej kooltury… Do dzisiaj obchodzone są jakieś rocznice, „święta’ i inne obchody powstania tego arcydzieła polskiej piosenki.

Inny bardzo dobry, wychowawczy przykład dla polskiej młodzieży, to z całą pewnością ta nieśmiertelna „Cegła”. Ten zespół także zbiera teraz zasłużone profity za tą ówczesną walkę na froncie wyzwolenia Polski z… zasad i porządnego wychowania młodych ludzi, którzy mądrzy, dobrze wychowani, mogliby nie oddać swojej ojczyzny bez walki..

Długo można by tutaj wymieniać tych ówczesnych „odważnych” na pierwszej linii frontu walki z komuną

Iluż to młodych ludzi, poszło na tamten świat, żyjąc na tym świecie, tak jak lider zespołu który grał tą całą „Cegłę”?

Czy tych młodych ludzi, których ta dekadencja ściągnęła najpierw na margines społeczny a potem do trumny, wg wzoru:

  • nie ucz się, bo matura to mniej niż zero
  • w tym Kraju i tak nic ci się nie uda (tak jak chłopakowi „Ewki”)
  • zajmij się lepiej hipiesowaniem, ćpaniem, wolną „miłością” i ogólnie wolnością od wszelkich zasad, przeżyj to sam, jak wyśpiewywali kolejni dzisiaj kombatanci tamtej walki o „wolność”,

możemy liczyć na tysiące?, może na dziesiątki tysięcy? a może na przestrzeni tych dziesiątek już lat, tych zniszczonych i zamordowanych tą indoktrynacją młodych ludzi są już setki tysięcy?!

Ten tom tej przeklętej polskiej „kultury” do dzisiaj nie jest zamknięty. To nie tylko te różne przystanki Woodstock, ale ta wyzwolona wtedy „kultura” wiecznego całonocnego balowania po pubach, różnych klubach muzycznych, beerfestach, ale także tej teraz uwolnionej już chyba do końca wolnej „miłości” itd., itp…

Więc nareszcie mamy już teraz tą wolność… udało się, dzisiejsza matura (ale także i dyplomy wyższych uczelni) są warte mniej niż zero.

Warto było wtedy walczyć z tym PRL-em.

https://gibson.neon24.pl

Warto by było napomknąć, jaka to nacja stała za demoralizacją młodzieży i walką z PRL-em… a może i nie warto, bo każdy chyba to wie?…
Admin

Komentarzy 39 to “Czy matura warta jest mniej niż zero?”

  1. Adrem said

    No chyba większej demoralizacji nie tylko młodzieży, ale wszystkich Polaków jaka jest teraz, to nigdy nie było.
    PRL to mały pikuś, do tego , co robi dzisiaj i mało-polski rząd i Kościół.

    Adwersarzom ewentualnym od razu odpowiadam, że nie jest ważne, co głosi gęba pełna szlachetnych ideałów. Ważne, co robią tym samym czasie ręce i… inne części ciała.

  2. Voodoosch said

    Jak ktoś obiera ścieżkę życiową kierując się gustem muzycznym czy filmowym, to jest k…. głupi. Rozumiem, że nastolatek, bo to przeważnie jeszcze nie myśli ale później się dorasta. Przynajmniej należałoby dorosnąć.

  3. Boydar said

    Po drugim zdaniu artykułu byłbym paznokcie sobie dał obciąć że to Pan JO wysmerfował elaborat. Ale nie 🙂

    I do Pana Adrema

    „… większej demoralizacji nie tylko młodzieży, ale wszystkich Polaków jaka jest teraz, to nigdy nie było …”

    Sadzę, że myli się Pan. Teraz jest za szybko, za wulgarnie, za bezczelnie. Skazane na porażkę. Żabę gotuje się bardzo delikatnie; tak jak wtedy.

    Kto miał zostać ugotowany, z racji predyspozycji – został. Na szczęście zostali też surowi, przynajmniej częściowo.

  4. NICK said

    Ja to bymbył się autora nie czepiał.
    Adrema tyż.
    Lubelaku.

    Chyba, że „„… większej demoralizacji nie tylko młodzieży, ale wszystkich Polaków jaka jest teraz, to nigdy nie było …” była???
    Większa demoralność?

  5. Boydar said

    Nie czepiłem się, jak mało kiedy.

    Obiektywizm to moje alter ego 🙂

  6. Boydar said

    Poza tym, akurat w przedmiotowej kwestii to ja popieram opinię Pana JO. Tak samo jak z ziejącym. I nic na to nie poradzę.

  7. NICK said

    Odbiegamy?
    Demoralizacja Naszej młodzieży sięga zenitów.
    Prawda?

    Podpowiem.
    Kiedyś Rodzic i Wiara Prawdziwa rządziły/kształtowały; nieprawdaż?

    „Ziejące krocze” jest prostackim określeniem, które Nam, niepotrzebnie, się spodobało.
    Tak, sam to cytuję. Niepotrzebnie.

  8. Boydar said

    Sorry Gregory, to jak inaczej nazwać pisdę obnoszoną na wierzchu ? Zachowując istotę przekazu ?

  9. NICK said

    Przekaz odpowiedni jest ważny a nie ziejąca „istota”.
    Coś się zajączkuje?

  10. Boydar said

    Tradycyjnie zachowam zdanie odrębne.

  11. NICK said

    U-cieczka.

  12. Boydar said

    Ucieczka ? A co ja mogę Panu NICK’owi powiedzieć czego by Pan
    jeszcze nie wiedział ? A skoro tak, mogę tylko „zachować zdanie odrębne”.

  13. revers said

    Ale Kuchcinkiemu po szkole ogrodniczej, i Terleckiemu sie udalo, wachali budapreny, cpali, z kompotow na makowkach zastrzyki sobie robili, spiewali pod Holdysa, czy Lady Pank teraz saa panami na sejmowych nawach, chodza w otoczeniu kilkunastu straznikow sejmowych i mozliwosciaa czestego wylaczanaia mikrofonu, czy to Winnickiemu, czy przescigaja sie w odrzucaniu dla nadwislanego narodu waznynch projektow, ustaw np. przeciwko ustawce 447, wyjazdami sluzbowymi samolotami do burdeli podkarpackich.

  14. Zbyszko said

    Zobaczmy jak do dzisiaj tymi zgranymi już chyba do końca kartami,robią tym młodym ludziom wodę z mózgu :
    .https://www.youtube.com/watch?v=6tIRY_QnSmU
    rzeczywiście piękny kawał „polskiej kultury”.
    My Polacy, chyba zasługujemy na to co teraz mamy… całkowity brak mózgu

  15. Ad. 7

    „Ziejące krocze” jest prostackim określeniem, które Nam, niepotrzebnie, się spodobało.

    Z kroczów wszelkich niezły jest Jim Croce. Pracował w fabryce.

    Jeden z komentarzy do video:
    Nudity:0%
    Drugs:0%
    Alcohol:0%
    Flashy lights:0%
    Raw amazing talent:100%


    P.S. Gajowego przepraszam, że bez kropki. ale inaczej mało kto to obejrzy.

  16. revers said

    Za to jak ktos bedzie znal date zalozenia panstwa Izrael, i koszerna nauke z arabskim zerem to bedzie w elicie, czy na estradzie pop artu, czy
    na salonach i wysokich katedrach. Rzymskich cyferek, greckich, sumeryjskich, czy runowych staroslowianskich, azteckich juz nie ma w obiegu.

    „W programie nie ma mowy o ograniczaniu badań przez rację stanu. Mowa jest o tym, że w wyjątkowych przypadkach racja stanu może kształtować badania naukowe. Czyli np. jeżeli polską racją stanu jest niezależność energetyczna, to państwo może ukierunkowywać (przez konkursy grantowe) badania ws. odnawialnych źródeł energii lub zgazowania węgla”.

    Krótko mówiąc – minister odpowiedział: żadnej kontroli nie będzie, natomiast państwo może inwestować w strategiczne dla niego badania. Nie jest to niczym nadzwyczajnym: tak robią wszystkie kraje na świecie.

    Chwilę później okazało się jednak, że „rację stanu” w nauce minister rozumie jednak zupełnie inaczej, gdy chodzi o Żydów.”

    https://oko.press/pis-o-nauce-racje-stanu-gowin/?fbclid=IwAR1ShbktBdcseIBxlmAzWkk6RNJlpnlQ-aW_GDKmd1CSNt38S3x4vwL7bqU

  17. Zbyszko said

    Panie Gajowy, każdy wie?, kto stał (i stoi) za demoralizacją młodzieży i walką z PRL-em?:-)

  18. Zbyszko said

    Panie Gajowy, „Warto by było napomknąć, jaka to nacja stała za demoralizacją młodzieży i walką z PRL-em… a może i nie warto, bo każdy chyba to wie?…
    Admin”
    Każdy chyba wie…:-)
    To właśnie to pana podsumowanie tego posta, jest chyba najlepszą puentą:-)

  19. AlexSailor said

    Kolejne miągwienie.
    Za PRLu wychowanie było bardzo patriotyczne, choć przesycone socjalizmem.
    Tylko, że po dziesiątkach lat pracy, socjalizmu i patriotyzmu, Polacy dorobili się
    przejściowych braków w zaopatrzeniu, kasty mundurowo-biurokratyczno-partyjnej
    żyjącej dużo lepiej niż pozostali a często miernot jakich świat nie widział,
    długów których władze nie potrafiły spłacić oraz przerobienia narodu na drobnych
    złodziejaszków-cwaniaczków, bo przecie niemal każdy coś rąbnął z państwowego
    albo sobie załatwił.
    Na tym gruncie arcypatriotyczne służby specjalne rąbnęły 1,7 miliarda dolarów na spłatę
    długów, arcypatriotyczne wojsko i policja miały specjalne sklepy dostępne tylko „nur fur komuna”,
    a szczytem marzeń było wyjść za mąż za obcokrajowca lub wyjechać na Zachód pasać świnie lub podobne.
    Zresztą naukowiec, który stworzył w Polsce komputer wyprzedzający Zachód o dziesięć lat, został wyrzucony
    z uczelni i zajął się patriotyczną hodowlą świń na Pomorzu.

    Zaś dzieci partyjnej wierchuszki, i nie tylko wierchuszki, studiowały sobie na zachodzie pobierając stypendia
    w dewizach, na które normalny poddany PRLu musiałby pracować 100 lat.

    Zatem trzeba być niespełna rozumu by uważać, że ówczesne utwory miły być patriotyczne i sławiące
    Polskę oraz poświęcenie dla niej – nikt by tego nie słuchał.
    Ba, takie utwory były śpiewane w Kołobrzegu, jednak hipokryzja z nich bijąca zrażała nawet
    jak były artystycznie dobre.
    O pętającym się wszędzie „socjalizmie”, jak dziś „demokracji i integracji” tylko wspomnę.

  20. Marucha said

    Re 19:
    A Pan znowu o tych gigantycznych długach Gierka. Rzekomo niespłacalnych.
    Które były piardnięciem komara w porównaniu z obecnymi długami III RP.
    Za które coś zbudowano. To coś było potem przez wiele lat wyprzedawane. A długi Gierka już dawno spłacono.

    1.7 miliarda dolarów… śmiechu warte w porówaniu z BILIONAMI.

    Tak Pan jedzie po PRL (które potrafiło budować samochody), a czym się różni obecna III RP (która roweru już nie umie zbudować)?
    Nie ma już ” kasty mundurowo-biurokratyczno-partyjnej, żyjącej dużo lepiej niż pozostali a często miernot jakich świat nie widział”?
    Ludzie nie uciekają za granicę?
    A naukowcy to mają szanse rozwoju? A inzynierowie wdrożenia swoich wynalazków?
    A teraz te dzieci resortowe może nie żyją, jak pączki w maśle? Żyją sto razy lepiej, niż za PRL-u.

    KU_WA, od 1989 roku nie powstało w Polsce NIC POLSKIEGO.
    Nic, co by się liczyło na świecie.

  21. rycho08 said

    Panie Alex,

    czepiasz się Pan jak rzep … drobiazgów pomijając w swojej zapamiętałości rzeczy podstawowe.
    Polska się rozwijała w każdej dziedzinie: kultura, gospodarka, nauka … w takim tempie, że dzisiaj bylibyśmy przed zachodem. Dlatego musiano to przerwać w 1980 r.
    Co do sklepów, górnicy też mieli swoje, marynarze itp. teraz wybrańcy też, tylko w Paryżu Londynie …
    Widziałeś Pan willę Gierka – taka to była kasta.
    Teraz nie ma drobnych złodziejaszków – kradnie się setki … MILIONÓW.

    Na więcej nie mam już czasu.

  22. Boydar said

    No bez przesady ! Gajówka powstała. Tajne ogólnodostępne komplety na niespotykaną skalę. Od czegoś wypadało zacząć.

  23. AlexSailor said

    @Marucha

    Trudno porównywać PRL i teraz.
    Jednak co by nie mówić, jest znacznie lepiej, choć nie wiadomo, jak długo.

    W kwestii formalnej.
    Nie napisałem o gigantycznych długach Gierka, tylko o długach, których PRL nie potrafił spłacić.
    Nie potrafił, to jest fakt.

    Bilion dolarów, to około budżetu Stanów, a 1,7 miliarda rąbnięte w aferze FOZ, to były pieniądze, za które kupiłby wtedy województwo, albo dwa.
    I ta kasa pracuje do dziś.
    Powiększona z 300 razy.

    Samochody PRLu, to obiektywnie przestarzałe włoskie licencje klepane do usrania, z modyfikacją do Poloneza.
    W ogóle umowa II RP z Fiatem, to był początek końca polskiej motoryzacji, ponieważ zakazywała produkcji innych samochodów w Polsce.
    A PRL dalej z fiatem kolaborował zamiast zrobić swój samochód.
    A przecież wcześniej Syrenę zrobiono.

    Dlaczego pisze Pan, że jadę na PRL.
    Po prostu obiektywnie było to dziadostwo, a że dziś jest większe (czy aby na pewno, bo wielu rzec rzeczy nie wiedzieliśmy).

    „Nie ma już ” kasty mundurowo-biurokratyczno-partyjnej”, ale jest kompleks mundurowo-biurokratyczno-budżetowy.
    Chyba gorszy od poprzednika, a zasilany najczęściej potomkami pierwszego.

  24. Marucha said

    Re 22:
    Jest tak „znacznie lepiej”, że polski naród ginie. Wymiera. Wyjeżdża. Degeneruje się. Staje się – excusez le mot – kupa goowna czosnkiem śmierdzącą.

    Samochody, jakie były, ale były. Nawet ten złom podobno gdzieś tam eksportowano.
    Teraz nie ma NIC.
    Nawet słynna polska żywność jest w łapach neandertalczyków.

    No cóż, ale mamy paszporty.

  25. Marucha said

    Re 23:
    Aha, odnośnie afery FOZZ (powstała zresztą na pograniczu PRL i III RP)…
    Jak się mają do niej takie afery, jak Telegraf, Amber Gold i dziesiątki innych?
    Gdzie zniknęło 21 miliardów złotych z rezerw walutowych rządu? Są już w Izraelu?

  26. AlexSailor said

    @Marucha

    Nie ma sensu porównywać syfilisu z gruźlicą.

    Wydaje się dziś ludziom żyjącym w PRLu, że było lepiej obiektywnie, bo byli młodzi i nie mieli informacji na dodatek.
    Młodzi zaś szukają odniesienia w PRLu, jak my w II RP, która też była syfem niesłychanym i obiektywnie warunki życia w niej były gorsze niż w każdym z zaborów.
    Owszem, część rzeczy była obiektywna na skutek wojny, ale gro na skutek radosnego złodziejstwa elitek z marszałkiem, który niczego prawdopodobnie nie kontrolował, na czele.

    Po prostu socjalizmu w PRLu było obiektywnie mniej, a groźba konfrontacji z zachodem i wymagania ZSRR w ramach Układu Warszawskiego wymuszały większą racjonalność.
    Ale trawę przed koszarami też malowano na zielono, gdy generalicja przyjeżdżała.

    Po prostu był syf. W porównaniu z życiem na zachodzie, a zwłaszcza z obrazem tego życia w filmach,
    młodzieży PRL jawił się jako katastrofa.
    Przecież w filmach nie pokazywano biedy w Portugalii, czy południowych Włoszech (Fellini ni był traktowany dosłownie), czy w Luizjanie albo na głębokiej amerykańskiej prowincji.
    Niemniej były okresy, kiedy w kolejce na wiele godzin stało się nawet po chleb, jaja, masło, oczywiście mięso,
    buty, rajstopy, papierosy, niemal wszystko, tylko nie w jednym czasie.
    Natomiast na zachód wysyłano naszą pracę za 3% wartości, a produkty których brakowało w kraju po cenach 1/10 takich jak na Zachodzie.

    Przypomnę też, że mimo produkcji samochodów, brak było do nich paliwa, a w końcu kartkowy przydział był taki, że możliwe było przejechanie 500-800 km miesięcznie, z koniecznością trzykrotnego tankowania.
    Okresowo również w długich, wielogodzinnych kolejkach.

    W konfrontacji z filmowym Niemcem czy Amerykaninem, który podjeżdżał samochodem niespotykanej w Polsce jakości i komfortu i kazał lać do pełna.

    Rżnęli nas na kasie na pewno bardziej niż po 1989r., ale wiadomo, czy nas znowu tak rżnąc nie będą,

  27. Boydar said

    Syf. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie można było sobie na zbyt wiele pozwolić i to wszystko. Jak ktoś miał ręce i rozum to nawet bez zaprzedania się diabłu mógł normalnie egzystować. Ja z Mamą i braćmi wiele razy butelki sprzedawałem żeby na chleb starczyło, ale na syf nie narzekaliśmy, po prostu bidnie było. Nie bidniej niż w niektórych miejscach na „zachodzie”.

    Okres który porównuje Pan Alex to był moment kiedy tamtejsza żaba była już ugotowana. Poza tym, mało któremu państwu brakuje na chleb; jeżeli brakuje to znaczy że ma brakować. To po naszej stronie muru „zachód” miał się jawić rajem. Przedstawienie odgrywano więc u nas, a nie u tamtych, u tamtych było zwyczajnie.

  28. rycho08 said

    Alex, czy Cie popierd.liło,
    porównujesz sytuację PRL z obrazkami z filmów zachodnich???

    Podaj przykład malowania trawy – nikt nigdy ze znajomych, a kilkudziesięciu było w wojsku tego nie potwierdził – a może sam malowałeś?
    Kolejki po benzynę były przez kilka m-cy stanu wojennego.
    Braki w sklepach pojawiły się pod koniec dekady Gierka – wcześnie jako dzieciak kupowałem (prawdziwą) szynkę na śniadanie bez kolejki.

    Syf to Ty masz w głowie – posprzątaj!!!

  29. Zdziwiony said

    Stefan kardynał Wyszyński
    Głos z Jasnej Góry

    https://docer.pl/doc/v15x1e
    Jest tam pełny tekst homilii w dniu 26 sierpnia 1980 r.:

    Odpowiedzialność — obowiązki — prawa w życiu narodu

  30. Zbyszko said

    Axel Sailor @19 ileż to jeszcze razy trzeba trąbić, że te „przejściowe braki w zaopatrzeniu” były wynikiem sabotaży gospodarczych (wygłodzeni robotnicy mieli pogonić Gierka), które próbowano już robić Gomułce. Ale on nie cackał się z tym, tylko za sabotaż gospodarczy, szpiegostwo (także gospodarcze), zdradę Państwa Polskiego był KS. I ileś tych KS-ów wykonano.
    Gierek miał już miękkie serce i nie karał już KS-em za te wszystkie zbrodnie wobec narodu polskiego i… musiał mieć twardą d..pę (tak samo jak my wszyscy Polacy).
    Więc teraz nie ma już Gierka i nie ma Polski. Tej Polski, którą wiele pokoleń budowało z dużym poświęceniem… już nie ma.
    I pies to drapał, jak to się nazywało! PRL, socjalizm, czy jeszcze nie wiadomo jak. Wtedy człowiek pracy był traktowany podmiotowo a nie jak teraz podrzędny przedmiot, zasobu ludzkiego.
    Ludźmi są teraz tylko nadludzie, do których zaliczają się także ci „kombatanci” walki z „komuną” na odcinku młodzieżowym. Ale i oni są tylko przedmiotem w tym okradaniu tego świata ze wszystkiego co tylko się da.

  31. Voodoosch said

    PRLu nie pamiętam. Za mały byłem. Od początku świadomego życia początek lat 90tych) pamiętam, że każdy wujek, znajomy, przyjaciel zapier***lał już za pieniędzmi i kombinował jakby ich zrobić więcej.
    „E tam rodzina, przecież jak mnie nie będzie parę miesięcy w domu to nic się nie stanie, a Ile kabony przywiozę…”
    „Wezmę kredyt to mi się byznes szybciej rozkręci…”
    „Wezmę kredyt, bo jak już przyjechały porządnie auta z Zachodu to nie będę zbierał tylko se kupie od razu i na wakacje w Hiszpanii jeszcze starczy.”
    Takim myśleniem kierowało się jakieś 95% ludzi, których poznałem. Teraz leżą w piachu, bo stres i od tego stresu choroby ich wykończyły. Ci co żyją albo kwiczą, bo długi, a nawet jak mają kasę to stres i brak czasu dla rodziny i wyglądają na 10 lat starszych niż są w rzeczywistości.
    Można kupić mieszkanie taniej (nawet teraz) syfne i sobie zrobić, gdzieś dalej od miasta. Jak jest możliwość to nie wyprowadzić się na siłę od rodziców. Można uzbierać (jak kredyt jest niski) na jakieś porządnie 15-letnie auto, a nie w krechę nówkę. Wakacje są też fajne and jeziorem (czy w Bieszczadach) ze znajomymi, a nie wywalać 10000złych na Hiszpanię, bo all inclusive i mogę chlać do woli.
    Jeżeli dwie osoby przyniosą 6000zł. do domu to normalnie idzie żyć.
    Mierzyć siły na zamiary. Kalkulować co się stanie jak gooowno właśnie w wentylator i nie będę miał przychodu przez jakiś czas. Mieć OSZCZĘDNOŚCI. Mieć ubezpieczenie. Myśleć logicznie.

  32. Zbyszko said

    W tym teraz pogardzanym PRL-u gospodarka (wyśmiewana teraz, planowa) była projektowana od tzw założeń SPOŁECZNO-ekonomicznych, przez szeroki zespół fachowców wielu branż. Ośrodki przemysłowe projektowane były tak, by zminimalizować koszty transportu zarówno surowców i materiałów,, ale także wyrobów gotowych. Ośrodki miejskie które powstawały przy tych ośrodkach przemysłowych, były tak samo projektowane by wszystkie funkcje były na miejsce (także wypoczynkowe) a potrzeby mogły być w założonym obrębie zaspokojone. Zdarzało się, że ta „komuna” projektowała nawet miejsca na kościoły przy osiedlach. Przykładem takiego myślenia są te teraz wyśmiewane blokowiska z centrami handlowo-usługowymi. Na osiedle Nowa Huta prowadzone są wycieczki studentów architektury, by pokazać im wzorowo zaprojektowane pod względem urbanistycznym osiedle mieszkaniowe. Wtedy nie liczył się zysk z metra kwadratowego a potrzeby społeczne.
    Przemysł tzw terenowy (i nie tylko), produkował regionalnie, bądź lokalnie wyroby codziennego (i nie tylko) użytku, tak by nie trzeba było tych produktów wozić po całym kraju… Długo można by tutaj pisać o wysokiej inteligencji tak pomyślanej gospodarki.

    Wszystkich prześmiewców (których pewnie będzie po tym moim komenatrzu sporo), odsyłam do przeczytania posta :
    http://ram.neon24.pl/post/144410,kontenerowce-jeszcze-jeden-zaklamany-horror-globalizacji
    Gdzie można zobaczyć to globalne kłamstwo wyższości tej całej gospodarki kapitalistycznej, gdzie te towary produkowane kiedyś regionalnie i lokalnie (i nie tylko te towary), wozi się teraz po całym świecie statkami tzw Cargo, olbrzymimi kontenerowcami zabierającymi tysiące kontenerów.
    Obłuda tego globalnego kłamstwa polega m.in na tym, że wmawia się całemu światu, że zanieczyszcza środowisko, podczas gdy tylko 20 takich kontenerowców „produkuje” tyle zanieczyszczeń, co motoryzacja na całym świecie!…
    Towary które w tym polskim socjalizmie tej gospodarki planowej produkowane były lokalnie i regionalnie, teraz w tej „wolności” tego całego „wolnego” rynku przemierzają drogę dziesiątek tysięcy kilometrów…
    Takich absurdów tej stojącej na „wyższym” poziomie gospodarki kapitalistycznej można by wymieniać całe mnóstwo, podczas gdy cały czas truje się nas demagogią (także w perfidny sposób za pomocą takich „kombatantów”, opisanych w tym artykule), jaką to niby absurdalną była ta gospodarka tego polskiego socjalizmu.

  33. Marucha said

    Re 32:
    Zaraz powiedzą, że byliśmy młodzi i patrzymy na PRL z pozycji młodości, kiedy byliśmy piękni, zdrowi i pełni życia.

  34. Leo said

    Denerwują mnie wzmianki o tym, jaki to do dupy był polski przemysł a więc godzien zaorania czy oddania za grosze bylekomu. Hyundai na początku produkował dupny makaron czy tam inne ryby, pierwsze samochody były przedmiotem żartów. Ale nie mieli mądrych, którzy by powiedzieli, że Koreańczycy są za głupi na przemysł i powinni się skupić na ciężkiej pracy dla utrzymania elit, jak to powiedziano Polakom „Polak sieje i orze, nie wie co to ..” zaawansowana technika, nie? Polski przemysł mógł się stać podstawą rozwoju, został przez zdrajców rozkradziony, zniszczony i zmarnowany. KS dla okrągłostołowych „elit” to mało.

  35. NICK said

    Alex. Sailor.

    Oceany zajmują nieco ponad 70% powierzchni Ziemi.

    Żegluj… .

    TU masz takie ‚wpadki’, że… żegluj… se… .

    Albo zostań?

  36. Anucha said

    ad:27
    Za 1 butelkę odniesioną do skupu, można było kupić 10dkg.irysków.
    Jak znało się miejsca biesiad pod chmurką . to o kilka butelek nie było trudno. Zbierało się nie tylko butelki i makulaturę , ale też zioła.
    Można było handlować pietruszką. Po 89r otwierało się ciut większy biznesik. (Ciut , jakby ktoś nie wiedział , to jest grosik a ciut ciut – 2 grosiki 🙂 )
    Żeby nie światowe żydostwo ze swoimi Balcerkami,które jak ognia bało się naszego wykształcenia i zaradności ,to dzisiaj koniokrady miałyby wizy do Polski i przyjeżdżały do roboty na zmywak i kopać rowy pod moją willę :). A musiałem wynająć koparkę.

  37. NICK said

    A „Wyszyński” to pies zwykły.
    Częściowo przedsoborowy.

  38. Carlos said

    w tym opluwanym PRL-u, mialem 2 powazne operacje, jako dziecko- dzis nie doczekalbym sie …. i nie wiem czy byliby tacy fachowcy, jak w 1963 roku !!! Srajcie dalej na PRL, ktory byl najbardziej przyjaznym systemem dla obywateli

  39. Zbyszko said

    Carlos @38 w pełni się zgadzam. Ja także bardzo dobrze wspominam moje leczenie szpitalne )żółtaczka) we wczesnych latach 60-tych i bezpośrednio po nim dwumiesięczna kontynuacja tego leczenia w sanatorium.

Sorry, the comment form is closed at this time.