Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Głos Prawdy o Wolne tematy (46 – …
    Piskorz o Żydowski dybuk zawładnął …
    NyndrO o Wolne tematy (46 – …
    . o Przyczyny zwiększających się w…
    Marucha o Mądry głupiemu (niestety)…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    . o Przyczyny zwiększających się w…
    AlexSailor o Przyczyny zwiększających się w…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    bryś o Przyczyny zwiększających się w…
    . o Przyczyny zwiększających się w…
    UZA o Przyczyny zwiększających się w…
    bryś o Wolne tematy (46 – …
    brys o Przyczyny zwiększających się w…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Trina Papisten – najsławniejsza polska czarownica

Posted by Marucha w dniu 2019-09-21 (Sobota)

Słupsk jako pierwsze polskie miasto upamiętnił swoją czarownicę nazywając jej imieniem rondo. Trina Papisten znana jest jako ostatnia słupska czarownica spalona w 1701 roku i jej postać wiąże się z tzw. Basztą Czarownic.

Generalnie jestem przeciwny polskim procesom „rehabilitacji czarownic”, gdyż deformują one polską pamięć historyczną.

Polska była znana jako państwo bez stosów i ten właśnie wymiar naszej historii należy kultywować i się nim chwalić. Zjawisko tzw. polowań na czarownice miało w Polsce wymiar marginalny[1] i związane było głównie z kulturą niemiecką w polskich miastach.

Kultywowanie „polskich czarownic” jest elementem trendu zachodniego, który w krajach europejskich ma jak najbardziej głęboki sens, w Polsce jednak tworzy wrażenie, że i my mamy na sumieniu polowania na czarownice.

Słupski przypadek jest jednak wyjątkowy i upamiętnienie Triny Papisten jest wartościowe poznawczo.

Paradoks tego przypadku polega jednak na tym, że ci, którzy budują ten kult nie wiedzą dokładnie kogo czczą, zaś prawica, która w tej sprawie protestuje [2] nie wie kogo potępia.

Za kult odpowiedzialne są lewicowe władze miasta, które kreują czarownicę słupską na ofiarę krwawej inkwizycji. Ma to być rehabilitacja ofiary Kościoła rzymskokatolickiego, by pokazać jakże to kościół męczył kobiety. Dokładnie takie tezy [3] sformułowała na stronie urzędowej Słupska Karolina Chalecka, urzędniczka ds. promocji i rozwoju w Biurze Prezydenta.

Prawda jest ciut odmienna. Trina to skrót od imienia Kathrin. Papisten nie jest nazwiskiem, lecz pogardliwym przydomkiem oznaczającym „papistkę” czyli katoliczkę.

Przed przybyciem do Słupska czarownica nazywała się Katarzyna Nipkowa, czyli nosiła nazwisko kaszubskie. Na stos posłał ją sąd protestancki. Katarzyna była Polką posłaną na stos przez niemiecki sąd. Trina Papisten to ksywki pochodzące z niemieckich kronik, które w tłumaczeniu na polski znaczą: Kaśka Katolka.

Czarownicę zrobiła z niej nie inkwizycja, lecz Juristische Fakultät der Universität Rostock, czyli wydział prawa jednej z najstarszych niemieckich uczelni, która zwana była „światłem północy”. To Uniwersytet w Rostocku wydał opinię prawną zezwalającą na poddanie Kaśki torturom.

Paradoks sytuacji polega więc na tym, że czarownica, która ma być rzekomo ofiarą Kościoła Katolickiego może być de facto uznana za męczennicę katolicką i beatyfikowana, bo zginęła z rąk protestantów jako „katolka”.

Dodatkowo Trina Papistin sugeruje, że była to Niemka zamordowana przez polski kościół, podczas kiedy w rzeczywistości była to Polka zamordowana przez niemiecki sąd.

Kim zatem była nasza czarownica i dlaczego zginęła?

Informacje o niej zawdzięczamy wybitnej słupszczance Marii Zaborowskiej (1902-1973). Po wojnie kierowała ona pracami Komisji Badań Słowiańskich i została pierwszym dyrektorem słupskiego muzeum. Była ona jedną ze współinicjatorek budowy pierwszego w Polsce pomnika Powstańców Warszawskich (warto pamiętać, że pierwszy pomnik na cześć Powstania Warszawskiego powstał nie w stalinowskiej Warszawie, lecz właśnie w Słupsku, gdzie zamieszkało wielu warszawiaków, zwłaszcza związanych z AK — miało to miejsce już w 1946).

Zaborowska wydobyła czarownicę Katarzynę z niemieckich kronik. W 1958 r. opublikowała tekst O wieży czarownic nad rzeką Słupią i sądzie odbytym przed 257 laty nad tzw. czarownicą.[4] Dalsze informacje o czarownicy wydobyła z niemieckich dokumentów dr Urszula Mączka w tekście „Słowiańskie dziedzictwo w pomorskich przekazach”.

Katarzyna urodziła się w niejakim Brülow w Westfalii, z której przybyła do Postomina wraz z mężem Martinem Nipkowem. Była Polką, gdyż niektóre niemieckie przekazy tytułują ją nie Trine Papistin lecz Trine Polsh-Katolsh, czyli Kaśka Polka-Katolka.

Dodajmy do tego, że Nipkow to nazwisko kaszubskie. Co jednak łączyło Kaszuby w Westfalią? Hanza, międzynarodowa korporacja handlowa kontrolująca handel Europy Północnej — od Londynu do Nowogrodu. Hanza wiąże się z polskim złotym wiekiem, który wyrósł na ekspansji polskiej produkcji na Zachód Europy w oparciu o hanzeatyckie szlaki handlowe. To nadwiślańskie miasta hanzeatyckie sfinansowały wojnę trzynastoletnią Królestwa Polskiego przeciwko Państwu Krzyżackiemu, którego istnienie krępowało wiślany handel. Dzięki sojuszowi tej części Hanzy, która przybrała nazwę Prus Królewskich, z Polską, Gdańsk wyrósł na największe miasto Hanzy a jego stocznie budowały statki dla całej Europy.

Według osiemnastowiecznych mitów średniowiecze to czas, kiedy życiem społecznym kierował Kościół i zakony, panowało wtedy niewolnictwo a całą gospodarką sterowali według widzimisię monarchowie. W istocie jednak także i wtedy władza polityczna zmagała się z międzynarodowymi korporacjami biznesowymi, które nad słabszymi państwami i władcami dominowali. Hanza bardzo mocno trzęsła ówczesną Europą. Nie tylko sama prowadziła wojny (np. wojna Hanzy z Danią w latach 1426-1435, czy Holandią w latach 1438-1441), ale i finansowała wojny.

Hanza tworzyła na północy Europy formę unii europejskiej, kiedy więc w XV w. jej środek ciężkości przeniósł się do Pomorza Gdańskiego, Kaszubi mogli ekspandować w różne regiony Hanzy. Westfalia była jednym z takich regionów. Warto tutaj dodać, że od 1882 r. Westfalia ma taką samą biało-czerwoną flagę jak Polska, z której zrezygnowali dopiero naziści w 1935 r.

W XVII w. Hanza upadła wskutek zmian głównych szlaków handlowych po Wielkich Odkryciach Geograficznych. Po załamaniu się tej unii europejskiej migranci zaczęli wracać do swych ojczyzn. Wtedy właśnie Nipkowie przybywają z Westfalii na Kaszuby.

Kiedy umiera pierwszy mąż Katarzyny rychło wychodzi ona ponownie za mąż za słupskiego rzeźnika Andreasa Zimmermanna. Kathrin Zimmermann okazała się świetnym handlowcem i dość szybko zagroziła konkurencji sąsiadujących z masarzem sklepikarzy. Na dodatek dość dobrze była obeznana z medycyną ludową i niezbyt integrowała się z protestanckim mieszczaństwem.

Pierwsze oskarżenia o czary padły na Katarzynę od senatora Holza i jego żony w kwietniu 1701 r. 4 maja 1701 roku zgłosił się do magistratu aptekarz Zienecker z wielostronicowym pismem oskarżającym Kathrin Zimmermann o czary.

Skoro to aptekarz zainicjował cały proces to być może chodziło nie tyle o biznes mięsny jej męża, który miała rozwinąć, co o konkurencję zielarską dla aptekarza? Możemy się tylko domyślać, gdyż aptekarz w swym sążnistym oskarżeniu wywodził, że chodziło o spółkowanie z diabłem i praktyki czarodziejskie.

Katarzyna wylądowała w więzieniu. 27 lipca 1701 r. Wydział Prawa Uniwersytetu w Rostocku wydał opinię prawną zezwalającą na zastosowanie tortur wobec oskarżonej, która mimo szeregu obciążających zeznań świadków, odmawiała przyznania się do winy.

Tortury rozpoczęły się 11 sierpnia. W dybach za pomocą śrub łamano jej ręce i nogi. Chcąc uciec przed torturami dwukrotnie usiłowała popełnić samobójstwo: pierwszy raz skacząc do rzeki, drugi raz tłukąc głową w kamienie twierdzy. Sędziowie nie dali łatwo wymknąć się duszy nieczystej.

Pod groźbą kolejnych tortur opowiedziała obficie o swej działalności czarodziejskiej, dodając, że diabły wyglądają dość przyzwoicie. „Główny diabeł był podobny do was, panie sędzio”. Po wizycie księdza zmieniła zdanie i kolejnego dnia znów wszystkiemu zaprzeczyła.

Ponownie więc wzięto ją na tortury w czasie których przypalano ją żelazkiem i wbijano drzazgi pod paznokcie. I pomyśleć, że całe to bogate instrumentarium dowodowe odbyło się za wskazaniem uniwersyteckim!

30 sierpnia 1701 r. wydano w końcu finalny wyrok: spalenie na stosie. Uroczystość spalenia czarownicy była świętem miejskim. Ludzie traktowali to jako atrakcję i trudno byłoby wśród gapiów znaleźć oznaki współczucia.

Trine Papisten to najsławniejsza słupska czarownica, której przypadek musiał być znaczący, gdyż weszła do kaszubskich legend. Według źródeł niemieckich, Słowińcy, którzy przyjeżdżali do Słupska, przechodząc koło Baszty Czarownic zdejmowali czapki. Być może Kaśka wywodziła się tej właśnie grupy kaszubskiej?[5]

Z informacji na jej temat oraz z historycznego kontekstu można zrekonstruować kilka czynników, które łącznie doprowadziły ją na stos.

Katarzyna była przybyszem z zewnątrz, która wślubiła się do słupskiej rodziny handlowej, której przedsiębiorstwo mięsne miała rozwinąć, uderzając tym samym w interesy lokalnej konkurencji. Wersja ta nie ma jednak zbyt mocnego uzasadnienia w przekazach. Dlaczego zginęła dopiero w 1701 r., skoro do Słupska przybyła kilkanaście lat wcześniej? Nipkowie zostali ściągnięci do Słupska z Postomina przez burmistrza Simona Heinricha Baumanna, który pełnił swój urząd w latach 1687-1691. Zginęła natomiast za burmistrza Franza Heinricha Lehmanna.

Inny wątek dotyczy aptekarza, który wniósł formalny akt oskarżenia. Praktycy medycyny ludowej od wieków konkurują z medycyną akademicką. Katarzyna mogła być więc zielarką, co odpowiadałoby stereotypowi wiedźmy. Choć brzmi to prawdopodobnie, znów nie udało mi się odnaleźć w podaniach o jej procesie tropów takiego motywu.

Kult Katarzyny zagospodarowały w Słupsku ruchy kobiece oraz ezoteryczne. W lutym 2005 r. powstało w Słupsku Stowarzyszenie im. Triny Papisten walczące o prawa kobiet. W sierpniu, w rocznicę stracenia Triny odbywa się na rynku miasta Pomorski Zlot Czarownic. Kilkadziesiąt kobiet przebranych za wiedźmy zdradza tajniki magii, wróży z kart, rozdaje magiczne jabłka, uczy latania na miotle, bierze udział w castingu na wiedźmę zamkową.

Słupskie czarownice nie nadają się na ikony ruchu feministycznego. Pierwsze czarownice w Słupsku spalono w 1651 r. z polecenia Anny Pomorskiej, ostatniej przedstawicielki dynastii Gryfitów. Polowanie na czarownice rozpoczęło się w Słupsku wtedy, kiedy władzę w nim objęła kobieta. Oskarżyła ona swoje dwie służki, że usiłowały ją otruć. W skazaniu Katarzyny kobiety również odegrały kluczową rolę. To kobiety były wobec niej zawistne, uważając ją za outsiderkę, która nie jest skora do plotkowania. Żona senatora była pierwszą, która snuła diaboliczne opowieści o Katarzynie.

Kolejną okolicznością „obciążającą” Katarzynę były jej rude włosy oraz niewyparzony język. Rudzi od wieków byli na cenzurowanym w różnych kulturach. Rudzi byli uważani za szczególnie podatnych na czarną magię, szczególnie lubieżnych oraz zepsutych moralnie — od Młota na czarownice po Jonathana Swifta.

„Młot na czarownice” podaje za egipskim kapłanem i historykiem z III w. p.n.e. Manethonem o praktyce palenia rudowłosych mężczyzn w ramach kultu Ozyrysa. Ich prochy traktowano bowiem jako cudowny nawóz na pola pod uprawy. Inny autor średniowieczny, Theophilus Presbyter (XII w.) opisuje zwyczaj narodów pogańskich wyrabiania złota hiszpańskiego do produkcji którego stosować miano krew człowieka rudowłosego. Do dziś w Wielkiej Brytanii znane jest zjawisko gingerphobii lub gingerismu czyli quasirasistowskiej przemocy związanej z rudym kolorem włosów.

Jak podaje Zaborowska wątek ten w przypadku Triny był również obecny. Jeden z obserwatorów stosu mówił: „Chciałbym chociażby troszeczkę popiołu z niej dostać. To jest dobre na reumatyzm.”

Ludowych przesądów i legend nie należy bagatelizować. Zazwyczaj tkwi w nich bowiem mniejsze bądź większe ziarenko prawdy. Według współczesnych badań[6] rudowłosi w istocie są szczególnie związani z reumatyzmem, który występuje u nich szczególnie często.[7] Popiół z rudowłosych jako lek na reumatyzm musiał zostać skojarzony w oparciu o hipokratejsko-paracelsusową zasadę „Similia similibus curantur”.

Czarownica Katarzyna była nie tyle wyemancypowaną zielarką, co katolką, w której miłośnicy niekonwencjonalnej medycyny widzieli doskonałą miksturę na bóle reumatyczne. Taka swoista odmiana cudownego smalcu z psa.

Wszystkie powyższe okoliczności mogły mieć co najwyżej charakter dodatkowych. Katarzyna wylądowała na stosie nie dlatego, że była konkurencją, nie dlatego, że była zielarką ani też nie dlatego, że była ruda. Te czynniki jedynie pomogły wykreować ją na czarownicę.

Kluczowe było to, co się ignoruje: jej pogardliwe przydomki, jakie pozostały w niemieckich przekazach, które pisały o niej Papistka oraz Polka-Katolka. Czarownice raczej nie są znane z tego, że wyznają katolicyzm, a właśnie to podkreślano u Katarzyny. Przy czym nie tyle chodzi tutaj o katolicyzm w sensie konfesyjnym, co kulturowym, jako element związku z Polską.

A czas to był wyjątkowy. Kluczowy jest tutaj bowiem rok 1701 całego procesu. Był to rok w którym książę Fryderyk Hohenzollern dokonał ostatecznej rebelii przeciwko Polsce, przerywając niemal dwa stulecia lennej zależności Prus Książęcych wobec Rzeczypospolitej. August II z saskiej dynastii Wettynów pośpiesznie wysłał Fryderykowi gratulacje. Sejm Polski nie uznał jednak samozwańczego królestwa, które odnowiło dziedzictwo zakonu teutońskiego jako śmiertelnego wroga państwa polskiego.

Zerwanie z Polską miało miejsce w styczniu 1701 roku i wiązało się ze wzrostem nastrojów antypolskich wśród ludności luterańskiej. Oskarżenie Polki-Katolki miało miejsce pod władzą pruską zaledwie kilka miesięcy później.

Trina Papisten zginęła na stosie przede wszystkim dlatego, że była polską katoliczką, która utrzymywała więzy handlowe z Polską. W aktach procesowych odnajdujemy taki właśnie trop. Jeden ze świadków zeznających przeciwko Katarzynie mówił, że wprowadzała ona do obrotu w Prusach polską monetę: „przyszła do mej żony i chciała rozmienić polskiego srebrnego talara. Oczywiście żona nie rozmieniła jej”. Wiadomo bowiem, że najbliższe dekady konfrontacji z Królestwem Prus miały przede wszystkim charakter wojny ekonomicznej koncentrującej się na wojnie monetarnej. Ostatecznie wojnę tę wygrali Hohenzollernowie, którzy zalali polski rynek pruskimi fałszywkami wyniszczając gospodarkę Polski.

Gdyby na polskim tronie zasiadał wówczas polski monarcha, to mord słupski na katoliczce zostałby przez Polskę wykorzystany dokładnie w ten sam sposób, w który kilka dekad później Prusy robiły raban wokół kwestii dysydenckiej w Polsce.

Jej upamiętnienie może wyeksponować fakt, że to reformacja ma na swoim sumieniu największe polowania na czarownice. Powinniśmy o tym pamiętać, by chlubić się naszym wolnościowym dziedzictwem.

To że akurat lewicowy Słupsk upamiętnia czarownice pokazuje, że w gruncie rzeczy jesteśmy wszyscy tacy sami: mamy szczególną skłonność do martyrologii. Lewica często krytykuje prawicę, że skupia się na martyrologii zamiast na pozytywach w naszej historii, ale kiedy przychodzi co do czego lewica też skupia się na martyrologii: zamiast stawiać pomniki polskiej tolerancji, która czyniła I Rzeczpospolitą państwem bez stosów, woli czcić martyrologię polskich czarownic.

Autorstwo: Mariusz Agnosiewicz
Źródło: Racjonalista.pl

PRZYPISY

[1] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9993
[2] http://radiogdansk.pl/index.php/wiadomosci/item/41213-nie-dla-czarownicy-tak-dla-polskich-bohaterow-w-slupsku-zdjecia.html
[3] http://www.slupsk.pl/trina-papisten-slupska-czarownica-bedzie-miala-swoje-rondo-to-rodzaj-jej-rehabilitacji-55411
[4] http://bgsw.pl/archiwum/czarownice/zaborowska.html
[5] Słowińcy to Kaszubi nadłebscy. Zostali oni zgermanizowani a ich język uznaje się już za wymarły. Oto fragment słowińskiej mowy: „Wojcze nasz, ktory jes Niebie, swianceno bondzie Imio twöji, przijdze krolejstwö — stani se two wolo, chleb nasz dej nam dzis, wopuszczaj nam nasze winie ako me wopuszczome nasze winowacy. Nie wodza nas na pokuszenie, la nas wabawnij wote zlewo. Won twoj jest to krolejstwö esz na wieki wiczniej. Omenka”.
[6] http://pediatrics.aappublications.org/content/43/4/590
[7] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2286276/

https://wolnemedia.net

Komentarze 23 to “Trina Papisten – najsławniejsza polska czarownica”

  1. Birton said

    ciekawe i pouczające

  2. Zerohero said

    No, no. Przeczytałem artykuł Agnosiewicza nawet nie wiedząc o tym. I nie mam do czego się przyczepić, choć to Agnosiewicz to znany mi od lat oszust intelektualny.

    ——
    To samo wrażenie u mnie… Dziwne.
    Admin

  3. revers said

    Jak nie protestanci pruscy, to protestanccy islamisci zajama sie paniami, szczegolnie tymi co teczowo mysla, i jeszcze w krotkich szortach biegaja po ulicach

  4. Głos z Kociewia said

    Niezwłocznie USTALIĆ JEJ PANIEŃSKIE NAZWISKO ! Należy dojść do panieńskiego nazwiska Triny. W dokumentach archiwum diecezji, do której należał jej mąż Martin Nipkow , odnajdziemy informację ZASADNICZĄ ; akt ślubu Martina Nipkow (może Niepke ?) i nazwisko Katrin,podobnie rzecz się ma z kościelną dokumentacją Katrin ( przypuszczam,że nosiła imię polskie : Katarzyna , a nie Katrin i dlatego jest Trina) Ważne jest Archiwum Diecezjalne, są tam : imiona i nazwiska jej rodziców,, akt jej chrztu, akt bierzmowania, ( liczy się miejsce jego i JEJ chrztu ). Autor artykułu nie wysilił się , by sprawdzić, gdzie leży, obok jakiego, większego miasta owa „jakaś ” miejscowość jej Urodzenia, Autor pisze : „jakieś” Brulow w Westfalii (Brulow z „U” Umlaut)).Poooorażka panie Agnosiewicz ! Ten proces o czary z udziałem Uniwersyteckich „specjalistów od czarownic” zapewne ma swoje adnotacje w Watykańskim archiwum, wszak zginęła katoliczka , a w Słupsku może zachowała się jedna katolicka parafia po inwazji protestantów. Podobnie rzecz się ma z jej drugim mężem : Andreas Zimmermann. Również i on musiał być zapisany jako małżonek : Katrin …. nazwisko pierwszego męża i rodowe.

    ——
    To są sprawy drugorzędne na tle wymowy artykułu.
    Admin

  5. Easy Rider said

    Nie jestem zwolennikiem ateizmu, ale czy w tym przypadku właśnie ateizm autora nie spowodował obiektywnego podejścia do tematu z religią w tle?

    Przy okazji, nasuwa się taka refleksja, że metoda zwalczania ludzi z różnych względów niewygodnych nie zmieniła się od wieków – jest nią oskarżanie o herezje aktualne na danej „prawdzie etapu”. Kiedyś były to domniemane czary czy różnego rodzaju zachowanie, interpretowane jako „kontakty z diabłem”. Później było kryterium „wroga ludu”, a dzisiaj herezjami są: tzw. antysemityzm i tzw. homofobia (czyli naturalny odruch wstrętu przed obrzydliwością).

  6. Yah said

    Może przeczytał o penrose’osowskie koncepcji duszy i racjonalistyczny materializm szlag trafił … 😀

  7. Piotr B. said

    Byla niewygodna i przeszkadzala wielu.N.p.dzisiaj o co by ja oskarzala Gazeta Wyb? O to co przeszkadza tym co chca rzadzic wszystkimi.Taki PO…bany jest ten swiatek.Pewnie bylaby antysemitniczka okropna.

  8. NICK said

    Może i dziwne.
    Może pouczające.

    Yah’u.
    Pisz.

  9. Boydar said

    „… Agnosiewicz to znany mi od lat oszust intelektualny …”

    Nic się nie zmieniło, Panie Zerohero. Jemu jest zupełnie obojętne czy pisze prawdę czy wciska fake czytelnikowi. Jest niewątpliwie oblatany w różnych tematach i ma niezłe pióro. No i naturalnie potrafi zrobić użytek z poślinionego palca. To dla nas dobra wróżba (tfu!).

  10. Yah said

    Nie mam Panie Nicku siły. Jak czytam komentarze uczonych w Gajówce, w których sami udowadniają swoja winę, kręcąc na siebie bicz Boży ( pomimo, że mieli szanse przejrzenia na oczy) to robi się …. и смешно и ужасно.

    Ale coś tam może jeszcze napiszę ….

    Pozdrawiam Pana Doktora w piękny niedzielny dzień.

  11. Boydar said

    Siłę to zapewne Pan masz; tylko argumentów zbrakło.

    Ale popieram Pana NICK’a oraz czterech pancernych, „pisz Pan, Panie Hiszpan”.

  12. Yah said

    Niech Panu będzie, że zabrakło argumentów 😀

    A na poważnie to te same argumenty były przytaczane tyle razy, że ich dalsze przytaczanie:

    – staje się nudne;
    – mija się z celem;
    – powoduje znużenie.

    Pisz Pan Panie Boydar, bo Panu wpadki i kwiatki zdarzają się stosunkowo rzadko w przeciwieństwie do nadętych gazami świętych krów.

  13. Boydar said

    Panie Yah.

    Czy sądzi Pan, że poczułem się zachwycony po skonstatowaniu, że mój prapradziadek był austriackim żydem ? Nie qurwa, nie byłem !!!

    Zresetowałem antenata i zacząłem po Bożemu. Z dziadka wziąłem tylko to co najlepsze, rozumienie techniki i ogólnie poludzkość. Mimo że moi Rodzice wychowywali mnie w wierze katolickiej, kilka spraw należało się zdecydowanie wyprostować.

    Panu też zalecam, bez zapiekłości czy jakichkolwiek uprzedzeń. Katolicyzm jest absolutnie najdoskonalszym wcieleniem w życie wskazówek i testamentu Chrystusa, nigdzie też nie sprzeciwia się Ojcu. I tego nie sposób podważyć.

  14. Yah said

    Wolno Panu tak sądzić.

  15. NICK said

    Chodzi o to… .By…

    Nie zejść na ćmy.

  16. NICK said

    Zatem dobrze się stało.
    JA? Nie wszedłem w swe CIAŁO.

    Lubię Was… .

  17. NICK said

    Yah.
    Ja jestem doktór.
    Nie
    doktor.
    A o doktorach pisałem dziś.
    Pisz zaś.

  18. Boydar said

    „Wolno mi tak sądzić”, no wolno. Tak właśnie wygląda niemanie argumentów.

    Panie Yah, próbowałem logikę katolicyzmu podważyć wiele razy, chociaż uchrupnąć nieco, na własny użytek; nie da się murwa kać ! To jest bezbłędne w każdym calu. I absolutnie dopełnia stworzenie Człowieka.

    Nic nie stoi na przeszkodzie aby spróbował ktoś inny, podważyć. Może być i Pan Yah. Litośnie pomińmy „przykłady” że katolicy roznoszą zarazę czy podpalają Rzym, bo to już grano.

  19. ibrahim ibn jakub said

    Tak. Jak Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Co stał się pełnym udziałem zdurniałej do reszty władzy słupskiej.
    Jak to mówią na wsi: kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada.

  20. Voodoosch said

    Moze aptekarz chcial z ruda „potanczyc”, a ta ze porzadna katolka, to mu odmowila i ambaras.

    …. bo rude seksowne są…
    Admin

  21. Boydar said

    Wszystkie kobiety są seksowne; dopóki się z nimi nie ożenisz …

    Nieeeeeee!
    Admin

  22. Boydar said

    Nie ??? Ale co nie ? W takim razie – dopóki nie otrzeźwiejesz; co w zasadzie na jedno wychodzi.

    Zresztą, co ja mogę Panu Gajowemu wytłumaczyć czego Pan Gajowy nie mógłby mnie 🙂

    Są jednak, tak po uczciwości rozbierając, przypadki losowe; babie najzwyczajniej w świecie odbija szajba. Co nie jest do uwzględnienia przez faceta wcześniej. Chociaż, gdyby uważniej spojrzał na przyszłą teściową …

  23. Re: 21 Boydar
    „seksownosc” kobiet wzrasta (lub maleje) wprost proporcjonalnie do posiadanej wiedzy o przyszlym malzonku, a zwlaszcza o zasobach (mozliwosciach) materialnych…, a bardzo rzadko o mozliwosciach intelektualnych…

    Mozna ten temat skomentowac bardzo starym dowcipem:

    „Jakie zwierzeta kocha kobieta???”
    – Norki – w szafie
    – Jaguar – w garazu
    – Tygrys – w lozku
    i odpowiedni „osiol”, ktory bedzie na to wszystko zapier…alal…

    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

Sorry, the comment form is closed at this time.